Jak zbłąkana dusza,chodziłem po snach innych wilków niczym zjawa z ich naj gorszych koszmarów...Bo każdy widział mnie inaczej...Lecz jeden z śpiących wilków nie zlękł się mnie...
< Ktoś? >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Blue Neona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Blue Neona. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 kwietnia 2014
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Śmierć Blue Neona
Było Boże Narodzenie. Grupka ludzi chodziła po lesie, szukając
zwierząt. Byłem głodny i musiałem jeszcze upolować dużego jelenia. I tak
dopuściłem się już najgorszego.... moja ukochana Monday i nasze
szczeniaki zamarzły na śmierć... zjadłem ich ciała, by nikt im już nie
przeszkadzał. Ale mniejsza.... siedziałem w krzakach. Zobaczyłem jakiś
ruch. Wyskoczyłem z zarośli. To nie był jeleń, ale ludzkie dziecko. Miało na
oko ze 12 lat. Odskoczyłem w tył. Ale....Wpadłem w sidła. Sidła zaciskały
się coraz bardziej na mojej łapie.
- Tato, wilk!! - Krzyknęło dziecko.
Ból był nie do zniesienia. Śnieg w okół był zabarwiony moją krwią. Nagle przyszła grupa ludzi. Jeden z nich założył mi worek na głowę, a drugi uwolnił moją łapę. Poczułem ulgę w bólu...
Po pewnym czasie ktoś zdjął worek z mojej głowy. Leżałem w jakimś koszu, na miękkich poduszkach. Byłem w małym metalowym pokoiku i kratami w miejscu drzwiczek. Nade mną była mała lampka. Wstałem, lecz po chwili upadłem. Moja łapa była zabandażowana. Po chwili ujrzałem jakiegoś lekarza.
- Proszę, jedz i zdrowiej. - Powiedział człowiek i otwierając drzwiczki, wsunął do pomieszczenia miskę z mięsem.
Podszedłem powoli do miski i po chwili ugryzłem człowieka w rękę. Ten z wrzaskiem zabrał rękę. Gdy drzwiczki się zamknęły, położyłem się w koszyku i zasnąłem...
- Co do.... - Pomyślałem wstając.
Wszystko wokół mnie płonęło. Drzwiczki były otwarte. Kulejąc, wyszedłem na korytarz. Wszędzie był ogień i pełno zwęglonych ciał zwierząt i ludzi. Szybko,omijając ogień, pobiegłem do okna na końcu korytarza. Było zamknięte. Zacząłem drapać w szybę i uderzać w nią głową. Udało się. Wyszedłem na dwór. Był środek nocy. Zacząłem biec, ale poślizgnąłem się za lodzie. Upadłem na ziemię tak nie fortunnie, że dwie gałązki leżące na ziemi,wbiły mi się w oczy. Oślepłem. Wstałem i zacząłem uciekać na ślepo, uderzając głową w drzewa. Nagle zatrzymałem się. Usłyszałem trzask. Podniosłem głowę,by lepiej słyszeć dźwięk. Lecz nagle..... drzewo pod ciężarem śniegu.... zawaliło się na mnie. Z pod wielkiego pnia wystawała moja łapa... a po chwili z od drzewa wylała się kałuża krwi....
- Tato, wilk!! - Krzyknęło dziecko.
Ból był nie do zniesienia. Śnieg w okół był zabarwiony moją krwią. Nagle przyszła grupa ludzi. Jeden z nich założył mi worek na głowę, a drugi uwolnił moją łapę. Poczułem ulgę w bólu...
Po pewnym czasie ktoś zdjął worek z mojej głowy. Leżałem w jakimś koszu, na miękkich poduszkach. Byłem w małym metalowym pokoiku i kratami w miejscu drzwiczek. Nade mną była mała lampka. Wstałem, lecz po chwili upadłem. Moja łapa była zabandażowana. Po chwili ujrzałem jakiegoś lekarza.
- Proszę, jedz i zdrowiej. - Powiedział człowiek i otwierając drzwiczki, wsunął do pomieszczenia miskę z mięsem.
Podszedłem powoli do miski i po chwili ugryzłem człowieka w rękę. Ten z wrzaskiem zabrał rękę. Gdy drzwiczki się zamknęły, położyłem się w koszyku i zasnąłem...
- Co do.... - Pomyślałem wstając.
Wszystko wokół mnie płonęło. Drzwiczki były otwarte. Kulejąc, wyszedłem na korytarz. Wszędzie był ogień i pełno zwęglonych ciał zwierząt i ludzi. Szybko,omijając ogień, pobiegłem do okna na końcu korytarza. Było zamknięte. Zacząłem drapać w szybę i uderzać w nią głową. Udało się. Wyszedłem na dwór. Był środek nocy. Zacząłem biec, ale poślizgnąłem się za lodzie. Upadłem na ziemię tak nie fortunnie, że dwie gałązki leżące na ziemi,wbiły mi się w oczy. Oślepłem. Wstałem i zacząłem uciekać na ślepo, uderzając głową w drzewa. Nagle zatrzymałem się. Usłyszałem trzask. Podniosłem głowę,by lepiej słyszeć dźwięk. Lecz nagle..... drzewo pod ciężarem śniegu.... zawaliło się na mnie. Z pod wielkiego pnia wystawała moja łapa... a po chwili z od drzewa wylała się kałuża krwi....
Subskrybuj:
Posty (Atom)