Tak, gonił mnie ktoś. Czy raczej: sprawdzał moją pozycję. Musieliśmy się stąd zmyć jak najszybciej, inaczej ten basior znów ujrzy dużo krwi oraz bezbrzeżnej przemocy. Taka już byłam. Zobaczyłam, że zaczął mnie gdzieś prowadzić.
- Dokąd biegniemy? - spytałam go.
Nie musiałam się odwracać by wiedzieć, że Oni* są tuż za nami. Wysiliłam bardziej swoje już obolałe łapy. Przeskoczyłam nad rozpadliną na dnie, której płynęła woda. Za mną o dziwo skoczył ten wilk. Wiedziałam, że to ich na jakiś czas zatrzyma. Pobiegłam dalej za Hind Gaaf Lokiem.
- Możemy trochę zwolnić. Na razie jesteśmy w miarę bezpieczni - rzekłam do niego gdy się z nim zrównałam. Zwolniłam nieznacznie, pozwalając łapom lekko odpocząć. Rozejrzałam się.
*Oni - prześladowcy Ivy. Wysłannicy demona. Chcą ja schwytać bo kiedyś tam weszła w drogę temu demonowi.
<Hind? Sorry że tak krótko>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ivy Toxic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ivy Toxic. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 grudnia 2014
niedziela, 9 listopada 2014
Od Ivy Toxic c.d. historii Hind Gaaf Lok
-Po co?!-warknęłam do niego-Mimo, że umarło w męczarniach.. Głodna byłam przyznam. Ale przynajmniej oszczędziłam mu katuszy życia na ziemi. Gdyby żyło nie było by tak sprawne. Przyjrzyj się... Przecież część jego wnętrzności leży rozwleczonych dookoła. Jego krew nasyciła glebę. A jego ciało stanie się niedługo pożywieniem dla padlinożerców oraz robaków, a szczątki użyźnią ziemię na której padło. Same korzyści z jego śmierci. I nie sądzę by udało się je wskrzesić. Mimo, że uśmierciłam je nie całe pięć minut temu. Nie jesteśmy na twoich ziemiach. To jest już nie możliwe.
Rzekłam beznamiętnie. Możliwe, że mogło to zadziwić tego kochającego życie basiora.
-A ty myślisz, że poza twoimi ziemiami byś przeżył bez walki? Gdybyś chciał ujrzałbyś to. Bardzo szybko, ale wtedy było by już zbyt późno. Prócz niej leżałbyś tam i ty. Więc powiedz mi czemu?
-Co.. Co czemu?-zająknął się Hind Gaaf Lok.
-Czemu nie zaatakowałeś czy raczej nie powstrzymałeś mnie przed zabiciem tamtej sarny czy co to było? Wilki, które zwykle miałam nieprzyjemność poznać....A nie ważne po co ja ci to mówię? Nie zrozumiesz. -rzekłam, bardziej zła na siebie niż na tego wilka, którego aura aż tak skutecznie widocznie rozwiązywał język nawet najbardziej zatwardziałemu wilkowi. Jednak ja nie zamierzałam mu się poddać.
-A tak w ogóle daleko do twych ziem?-spytałam.
Wilk popatrzył w zdumieniu na mnie.
-Nie odpowiadaj, na to pytanie. No nic. Chwila....-rzekłam
Wyskoczyłam w górę, odbiłam się od pnia drzewa. Złapałam w locie wiewiórkę. I wylądowałam miękko za basiorem. I na jego oczach zabiłam wiewiórkę, z której zamiast krwi wylały się, czy raczej wysypały trociny.
-Ohoho mamy towarzystwo. Nie jest tu bezpiecznie-mruknęłam do siebie-Lepiej się stąd zabierajmy.
Rzekłam i czekałam na reakcję basiora, chociaż i tak zamierzałam odbiec jeśli ten zaczął by zadawać zbędne pytania. "Nie dostaną mnie. Nie tym razem"pomyślałam.
<Hind?>
Rzekłam beznamiętnie. Możliwe, że mogło to zadziwić tego kochającego życie basiora.
-A ty myślisz, że poza twoimi ziemiami byś przeżył bez walki? Gdybyś chciał ujrzałbyś to. Bardzo szybko, ale wtedy było by już zbyt późno. Prócz niej leżałbyś tam i ty. Więc powiedz mi czemu?
-Co.. Co czemu?-zająknął się Hind Gaaf Lok.
-Czemu nie zaatakowałeś czy raczej nie powstrzymałeś mnie przed zabiciem tamtej sarny czy co to było? Wilki, które zwykle miałam nieprzyjemność poznać....A nie ważne po co ja ci to mówię? Nie zrozumiesz. -rzekłam, bardziej zła na siebie niż na tego wilka, którego aura aż tak skutecznie widocznie rozwiązywał język nawet najbardziej zatwardziałemu wilkowi. Jednak ja nie zamierzałam mu się poddać.
-A tak w ogóle daleko do twych ziem?-spytałam.
Wilk popatrzył w zdumieniu na mnie.
-Nie odpowiadaj, na to pytanie. No nic. Chwila....-rzekłam
Wyskoczyłam w górę, odbiłam się od pnia drzewa. Złapałam w locie wiewiórkę. I wylądowałam miękko za basiorem. I na jego oczach zabiłam wiewiórkę, z której zamiast krwi wylały się, czy raczej wysypały trociny.
-Ohoho mamy towarzystwo. Nie jest tu bezpiecznie-mruknęłam do siebie-Lepiej się stąd zabierajmy.
Rzekłam i czekałam na reakcję basiora, chociaż i tak zamierzałam odbiec jeśli ten zaczął by zadawać zbędne pytania. "Nie dostaną mnie. Nie tym razem"pomyślałam.
<Hind?>
środa, 5 listopada 2014
Od Ivy cd historii Hind Gaaf Lok
Udałam się dziś jak co dzień na polowania. Musiałam dorwać wreszcie tę antylopę, którą ścigałam już od dłuższego czasu. Głód dawał mi się we znaki. Od samego początku czułam czyjąś obecność, ale nie przejęłam się tym, byłam głodna i wściekła. Wreszcie ją dorwałam. Nie zawracałam sobie głowy zabiciem jej. Jedynie pozbawiłam ją głosu. Powoli zaczęłam ją zjadać. Czułam jej ból kiedy rozszarpywałam jej mięśnie. Podniosłam wzrok napawając się jej bólem i strachem. Wtem ujrzałam jakiegoś dobrze odżywionego wilka. Wiedziałam, że wyglądam pewnie okropnie, z tymi wnętrznościami na pyszczku oraz chuda jak kościotrup. Dobiłam więc ostatecznie te stworzenie. I gdy zaczął się rozglądać, rozpłynęłam się w powietrzu jak duch. Poczęłam śledzić tego wilka. "Pewnie zaprowadzi mnie do swoich. Zabiję po kilka szczeniąt" Nawet nie zauważyłam kiedy zaszłam od tyłu tego wilka. Widząc strach w jego oczach zaśmiałam się pewnie przeraźliwie.
-Zwykłe "hej"? Kim ty jesteś i co robisz w jak na razie moim terenie?-spytałam mój głos był groźny. Nic na to nie mogłam poradzić. Tak już miałam. Byłam raczej chłodna. Przyjrzałam się mu uważnie. Nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia. Ot wilk jak wilk. Na dodatek przerażony wilk. Blask w moich oczach przygasł, jakby ktoś zdmuchnął świeczkę, gdyż no cóż poradzić zapomniałam na chwili o chęci morderstwa szczeniaków.
-Tak w ogóle jest tu jakaś spokojna wataszka w której mogłabym zostać? Mam trochę dość gonienia obiadu przez kilka dni-mruknęłam do niego. Po czym wsadziłam pysk w sadzawkę obok pozwalając by zmyła krew z mojej głowy i wypłukała te okropne gumowate części wnętrzności które utknęły mi między zębami. Wyciągnęłam głowę. Wyglądałam teraz jak całkiem normalny wilk. Teraz na pewno póki nie będzie konać nie dowie się jak strasznie się pomylił biorąc ją za całkiem normalnego wilka. Spojrzała na niego wyczekująco.
-Więc? Słucham?
< Hind? >
-Zwykłe "hej"? Kim ty jesteś i co robisz w jak na razie moim terenie?-spytałam mój głos był groźny. Nic na to nie mogłam poradzić. Tak już miałam. Byłam raczej chłodna. Przyjrzałam się mu uważnie. Nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia. Ot wilk jak wilk. Na dodatek przerażony wilk. Blask w moich oczach przygasł, jakby ktoś zdmuchnął świeczkę, gdyż no cóż poradzić zapomniałam na chwili o chęci morderstwa szczeniaków.
-Tak w ogóle jest tu jakaś spokojna wataszka w której mogłabym zostać? Mam trochę dość gonienia obiadu przez kilka dni-mruknęłam do niego. Po czym wsadziłam pysk w sadzawkę obok pozwalając by zmyła krew z mojej głowy i wypłukała te okropne gumowate części wnętrzności które utknęły mi między zębami. Wyciągnęłam głowę. Wyglądałam teraz jak całkiem normalny wilk. Teraz na pewno póki nie będzie konać nie dowie się jak strasznie się pomylił biorąc ją za całkiem normalnego wilka. Spojrzała na niego wyczekująco.
-Więc? Słucham?
< Hind? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)