- Zależnie jak dla kogo. - odpowiedziałem, po czym dodałem. - Przynajmniej zobaczysz trochę terenów i oprowadzanie będę miał z głowy.
Trochę terenów to była ich większość. W myślach idealnie nas poplątałem dla niepoznaki skręcając tylko delikatnie. Pierwszą zaś rzeczą na mojej liście było Drzewo Lavi'li. Smoki latały nad nami zaś ja gestem nakazałem być nisko.
- No to pierwszy punkt wycieczki. Drzewo Lavil'i czyli potocznie - Smoków Leśnych, na które nie działa magia, więc lepiej ich nie prowokuj bo nieźle bronią terytorium.
To mówiąc, niby niechcący kopnąłem kamyczek, który uderzył w nos, akurat drzmiącej bestii, która oczywiście zbudziła się z głośnym rykiem.
< Samantha? :D Ja nic nie kombinuje xD >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Samanthy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Samanthy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Raven'a cd historii Samanthy
Wzdycham:
- Od biedy mogę.
Po czym powoli wstaję i kieruje się na Jaskinię Alph, a wadera drepcze za mną. Leniwie drepczemy przez upierdliwe krzaki jeżyn oraz resztę rzeczy, które wyścielały podłoże, kiedy stwierdziłem, że można, by się zabawić i pójść "troszkę" okrężną drogą. Skręciłem nagle o 90 stopni.
- Czemu zmieniasz kierunek? - spytała Samantha podejrzliwie i nieco przekrzywiła łebek.
- Chce ominąć to zielsko. - powiedziałem obojętnie wskazując kolczaste rośliny.
A w myślach obmyślałem już jak to się poplątać i "pogubić" w drodze do Shervany.
< Samantha? >
- Od biedy mogę.
Po czym powoli wstaję i kieruje się na Jaskinię Alph, a wadera drepcze za mną. Leniwie drepczemy przez upierdliwe krzaki jeżyn oraz resztę rzeczy, które wyścielały podłoże, kiedy stwierdziłem, że można, by się zabawić i pójść "troszkę" okrężną drogą. Skręciłem nagle o 90 stopni.
- Czemu zmieniasz kierunek? - spytała Samantha podejrzliwie i nieco przekrzywiła łebek.
- Chce ominąć to zielsko. - powiedziałem obojętnie wskazując kolczaste rośliny.
A w myślach obmyślałem już jak to się poplątać i "pogubić" w drodze do Shervany.
< Samantha? >
Od Raven'a cd historii Samanthy
- Ja bym Ci nie bronił, ale wtedy Alpha, by mnie chyba zabiła. - wywróciłem oczami. - Przyjmie każdego, zawsze z otwartymi łapami, stworzy dla niego nowy, ciepły dom i bla bla bla.
Wadera przypatrzyła mi się uważnie swoimi czerwonymi ślepiami, ale ja to zignorowałem i po prostu przysiadłem na zadzie. Shervana moim zdaniem powinna przynajmniej sprawdzać nowoprzybyłych, a nie każdego wpuszczać na nasze tereny, ale bzik na punkcie watahy to bzik i nic nie da się na to poradzić. Odpędziłem te myśli i podniosłem wzrok na nieznajomą chcąc się upewnić, czy zbytnio się nie wyłączyłem, by nie słyszeć jej głosu, ale okazało się, że dopiero teraz się odzywa:
- Czyli mogłabym dołączyć?
- Znając Sher - tak. - przekrzywiłem lekko łebek.
- Znając Sher - tak. - przekrzywiłem lekko łebek.
- Sher to Alpha?
- Mhm. Skrót od jej właściwego imienia: Shervana. - Zaakcentowałem ostatnie słowo. Wolałem, by nowa nie zwracała się do niej od razu tak jak reszta. - Tylko jej byś już musiała się przedstawić.
< Samantha? >
< Samantha? >
niedziela, 20 kwietnia 2014
Od Raven'a
Wychyliłem się ze swojej chłodnej, ciemnej nory prosto na poranne promienie słońca. Moje oczy nie przyzywczajone jeszcze do światła zapiekły mnie delikatnie, zaś ja zacząłem intensywnmrugać powiekami. Kolejny nowy dzień, a mi się nic nie chce, zresztą cała wataha wiedziała, że jestem leniem. Pogoda zapowiadała się ładna, ale mi nic się nie chciało. Moje łapy chciały się po prostu ugiąć, i położyć, a oczy zamknąć. Westchnąłem i zmusiłem je do ruchu, w końcu trzeba coś porobić. Postanowiłem, więc skierować się nad strumień, by tam włożyć pysk do wody i się rozbudzić. Ostre ciernie i inne przeszkody na mojej drodze kaleczyły mnie lekko, pozwalając mi się bardziej skupić na realnym świecie. Po dość krótkim czasie dotarłem do strumienia i uczyniłem co wcześniej zamierzyłem, a potem uniosłem mój łeb i łapczywie zacząłem łapać powietrze. Jako, że do moich ślepii spłynęło mi trochę cieczy to przez chwilę cały świat był rozmazany, ale gdy tylko się ustabilizował to zauważyłem, że nie jestem sam.
- Witaj. - zwróciłem się do postaci, stojącej w krzakach i bacznie mi się przyglądającej.
Czerwone ślepia wadery wpatrywały się we mnie intesywnie, a mózg zapewnie kalkulował czy warto odpowiedzieć.
< Samantha? >
- Witaj. - zwróciłem się do postaci, stojącej w krzakach i bacznie mi się przyglądającej.
Czerwone ślepia wadery wpatrywały się we mnie intesywnie, a mózg zapewnie kalkulował czy warto odpowiedzieć.
< Samantha? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)