Przechadzałem sie po lasku. Spostrzeglem wilka kąpiacego się w jeziorku. Znowu. Ja to mam kurde szczęście. No ale cóż. Stanąłem sobie na brzegu udając że go nie widzę i zacząłem pić. Ale ten wilk wynurzył sie i spytał sie mnie:
- Kim jesteś i co tu robisz?
- Jestem Antosz. - odparlem cicho - i piję. Tutaj.
- Hm, jestem Vuko. Ale co robisz na terenie tej watahy?
- Tak ogólnie to... sam nie wiem. Tak jakoś wyszło. A Ty co? - odwróciłem sie.
<Vuko?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Antka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Antka. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 lutego 2014
Od Antka cd historii Fearghal'a
Chciałem wytrzec sobie grzywke zamoczaną przez tego ponuraka. Dotknalem jej, a woda prędko wyparowala z sykiem. Wilk zaczął odchodzić. Ja podąrzyłem za nim mówiąc:
- Ej ej ej to skoro sie już poznaliśmy to może mi powiesz czy jest tu jakieś stado? A może jesteś samotnikiem? Bo wiesz ja mam kolegę i mógłbyś do nas dołączyć. Znaczy jeśli chcesz oczywiście, no bo jak nie chcesz, no to nie. No ale jakbyś chciał to zawsze możesz pamiętaj. A właśnie właśnie dobra woda była? Bo ja też miałem sie wykąpać. Ale nie wiem czy jest dobra. A może... - stanąłem mu na drodze - co powiesz, Vane, na to żebyśmy sie razem wy-ką-pa-li? - po każdej wymowianej sylabie pukałem go lekko w ramię. On tylko spojrzał na mnie spode łba i wyminał.
-Ej, no weź! - znów za nim szedłem - Czy to znaczy, że woda była nieodpowiednia? Za gorąca? A może były ryby? Bo wiesz ja na przykład nie lubię sie kąpać tam gdzie sa ryby, bo wtedy--
- Dość!! - przerwał mi
< Vane czemu tak ostro zareagowałeś? >
- Ej ej ej to skoro sie już poznaliśmy to może mi powiesz czy jest tu jakieś stado? A może jesteś samotnikiem? Bo wiesz ja mam kolegę i mógłbyś do nas dołączyć. Znaczy jeśli chcesz oczywiście, no bo jak nie chcesz, no to nie. No ale jakbyś chciał to zawsze możesz pamiętaj. A właśnie właśnie dobra woda była? Bo ja też miałem sie wykąpać. Ale nie wiem czy jest dobra. A może... - stanąłem mu na drodze - co powiesz, Vane, na to żebyśmy sie razem wy-ką-pa-li? - po każdej wymowianej sylabie pukałem go lekko w ramię. On tylko spojrzał na mnie spode łba i wyminał.
-Ej, no weź! - znów za nim szedłem - Czy to znaczy, że woda była nieodpowiednia? Za gorąca? A może były ryby? Bo wiesz ja na przykład nie lubię sie kąpać tam gdzie sa ryby, bo wtedy--
- Dość!! - przerwał mi
< Vane czemu tak ostro zareagowałeś? >
Od Antka - Jak dołączyłem?
Biegalem sobie po nowo poznanym lesie. Po chwili znudziło mi sie to, więc wróciłem do Ostrego.
- CZEEEEŚĆ! - powitałem go uradowany.
- Co? - spytał naburkniety.
- Nic. - wzruszyłem ramionami. - A przypomnij mi! Właściwie dlaczego odeszlismy z tamtej watahy? - spytałem ponieważ nadal niczego nie ogarnialem. To chyba przez te moc tęczy.
- Eh... Powtarzałem Ci to już tysiąc razy. - zniecierpliwil się.
- Ale nie! Bo ja nie rozumiem czemu.
- Bo było dziwnie. Słaba organizacja i ogólnie było tak.... Sztywno. - naprawdę nie wiem dlaczego zacząłem sie śmiać jak tylko to powiedział. Tak samo jakoś. - I z czego sie śmiejesz, debilu? - spytał mnie.
- A nie nic... Ej, ej, ej, a jak tu też jest jakas wataha?! Możemy wtedy dołączyć i, i, i, zawierać nowe przyjaźnie i, i, i. - chyba za bardzo sie podekscytowalem. Ale nie moja wina, że jestem taki żywiołowy. Aż mi powietrza zabrakło.
- Antosz, Antosz, już spokojnie, bo sie zapowietrzysz. - Tam gdzie stanąłem, tam pojawiał sie lód - Antosz, czemu zdiales rękawiczki?
- Oj, no bo mi gorąco!
- Ale ziemia będzie zamarzać, jak trafimy na wodę to to jeszcze bardziej zamarznie i sie wywalimy, zakładaj rękawiczki natychmiast!
- Ale one sa czarne!
- No właśnie mają być czarne żeby pobierały ta moc!
- Ale one sa czarne! Jak piekło! Nie chce zginąć w ogniu piekielnym pozarty przez Demony!
- Uwaga uwaga! Wiadomość z ostatniej chwili: my jesteśmy Demonami.
Zapadła ciężka chwila ciszy. Po chwili zacząłem biegać wokola drąc się:
- O NIE!!! ZGINIEMY!!!
Po chwili jednak, zatrzymalem się:
- Głodny jestem.
- Eh... - westchnal - To idź głębiej w las i se coś znajdź. Nie będę sie tobą całe życie opiekował.
I to jest najgorsze. Ale nic. Wskoczyłem w te krzaki, by czegoś poszukać. Po chwili wyczułem jakiegoś wilka. Tyle, że nie zapach. Ja wyszukuje inne wilki po mocy. Nowy zwierz był niedaleko. Dotarłem do małego jeziorka. Ktoś tam był. Ale sie mrocznie zrobiło. Stanąłem na brzegu. Nieznajomy wyłonił sie z wody. Wpatrywałem sie w jego twarz. Było między naszymi pyskami może z 50 cm. Wtedy wykrzyknałem:
- Czesc jestem Antosz! - odsunalem pysk i wysunalem łapę w stronę wilka
- Vane. - podał niepewnie łapę
- Jak leci?
- Em... Ok.
- A, a, a, czeeeeemu byłeś w wodzie?
<Vane?>
- CZEEEEŚĆ! - powitałem go uradowany.
- Co? - spytał naburkniety.
- Nic. - wzruszyłem ramionami. - A przypomnij mi! Właściwie dlaczego odeszlismy z tamtej watahy? - spytałem ponieważ nadal niczego nie ogarnialem. To chyba przez te moc tęczy.
- Eh... Powtarzałem Ci to już tysiąc razy. - zniecierpliwil się.
- Ale nie! Bo ja nie rozumiem czemu.
- Bo było dziwnie. Słaba organizacja i ogólnie było tak.... Sztywno. - naprawdę nie wiem dlaczego zacząłem sie śmiać jak tylko to powiedział. Tak samo jakoś. - I z czego sie śmiejesz, debilu? - spytał mnie.
- A nie nic... Ej, ej, ej, a jak tu też jest jakas wataha?! Możemy wtedy dołączyć i, i, i, zawierać nowe przyjaźnie i, i, i. - chyba za bardzo sie podekscytowalem. Ale nie moja wina, że jestem taki żywiołowy. Aż mi powietrza zabrakło.
- Antosz, Antosz, już spokojnie, bo sie zapowietrzysz. - Tam gdzie stanąłem, tam pojawiał sie lód - Antosz, czemu zdiales rękawiczki?
- Oj, no bo mi gorąco!
- Ale ziemia będzie zamarzać, jak trafimy na wodę to to jeszcze bardziej zamarznie i sie wywalimy, zakładaj rękawiczki natychmiast!
- Ale one sa czarne!
- No właśnie mają być czarne żeby pobierały ta moc!
- Ale one sa czarne! Jak piekło! Nie chce zginąć w ogniu piekielnym pozarty przez Demony!
- Uwaga uwaga! Wiadomość z ostatniej chwili: my jesteśmy Demonami.
Zapadła ciężka chwila ciszy. Po chwili zacząłem biegać wokola drąc się:
- O NIE!!! ZGINIEMY!!!
Po chwili jednak, zatrzymalem się:
- Głodny jestem.
- Eh... - westchnal - To idź głębiej w las i se coś znajdź. Nie będę sie tobą całe życie opiekował.
I to jest najgorsze. Ale nic. Wskoczyłem w te krzaki, by czegoś poszukać. Po chwili wyczułem jakiegoś wilka. Tyle, że nie zapach. Ja wyszukuje inne wilki po mocy. Nowy zwierz był niedaleko. Dotarłem do małego jeziorka. Ktoś tam był. Ale sie mrocznie zrobiło. Stanąłem na brzegu. Nieznajomy wyłonił sie z wody. Wpatrywałem sie w jego twarz. Było między naszymi pyskami może z 50 cm. Wtedy wykrzyknałem:
- Czesc jestem Antosz! - odsunalem pysk i wysunalem łapę w stronę wilka
- Vane. - podał niepewnie łapę
- Jak leci?
- Em... Ok.
- A, a, a, czeeeeemu byłeś w wodzie?
<Vane?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)