Fearghal spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Jeśli nie będę ci przeszkadzać mogę iść.-oznajmiłam
Basior patrzył się dość niepewnie. Nie wiedziałam dlaczego, zresztą nieważne. Wtedy ruszyliśmy przed siebie. Przez chwilę przyglądałam się Fearghalowi. Miał bardzo ciekawą sierść, zwłaszcza na ogonie. Nigdy nie widziałam jeszcze tylu kolorów na jednym wilku. W pewnym momencie potknęłam się o jakiś wystający korzeń. Muszę bardziej uważać jak chodzę. Kiedy wstałam zdałam sobie sprawę, że zbliżamy się do zatoki..usłyszałam ten uspokajający dźwięk wody uderzającej o skały. Podbiegłam do basiora, który przez tę chwilę zdążył się nieco oddalić. Wtedy..
<Fearghal?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Fearghal'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Fearghal'a. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 lipca 2014
środa, 2 lipca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
Ryk, głośny i ogłuszający sprawił, że padłem na ziemię, zakrywając uszy łapami.
- Co to? - krzyknąłem do basiora.
Zero odpowiedzi.
- Vane?
Nic.
- Fearghal!
Totalna cisza. Znikł.
< Vane?
- Co to? - krzyknąłem do basiora.
Zero odpowiedzi.
- Vane?
Nic.
- Fearghal!
Totalna cisza. Znikł.
< Vane?
Od Vuko cd historii Fearghal'a
Rozejrzałem się powoli, zerkając po kolei na każdą pajęczynę. Ich rozstawienie było dziwne i całkowicie nieprzydatne. Największa była od ziemii na wysokość jakiś dwóch metrów, to jeszcze mogę zrozumieć, ale czemu najmniejsze były jakieś metr nad ziemią? Ani ptak się nie złapie, ani zając, jeśli uznać, że pajęczyca, która to utkała rozmiarami odpowiada największej sieci.
- Co Ty robisz? - spytałem.
- Uciekam.
- Aaaa... Pamiętasz, że masz skrzydła? - przechyliłem łebek. - Poza tym to wygląda jakoś dziwnie. Mam wrażenie, że to służy innemu celu, albo jest z innego świata.
< Vane? >
- Co Ty robisz? - spytałem.
- Uciekam.
- Aaaa... Pamiętasz, że masz skrzydła? - przechyliłem łebek. - Poza tym to wygląda jakoś dziwnie. Mam wrażenie, że to służy innemu celu, albo jest z innego świata.
< Vane? >
wtorek, 1 lipca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Vane...
- Co? Teraz to nagle chce się wracać?! - basior wkurzył się nie na żarty.
- Nie, tylko...
Znów mi przerwał:
- Przeprosiny? Wsadź se je w cztery litery! - machnął gwałtownie skrzydłami.
- Chodzi mi o to, że...
- No co? No co?!
- Pajęczyca. - wskazałem za niego.
< Vane? xD >
- Co? Teraz to nagle chce się wracać?! - basior wkurzył się nie na żarty.
- Nie, tylko...
Znów mi przerwał:
- Przeprosiny? Wsadź se je w cztery litery! - machnął gwałtownie skrzydłami.
- Chodzi mi o to, że...
- No co? No co?!
- Pajęczyca. - wskazałem za niego.
< Vane? xD >
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
Po gwałtownym stanięciu Vane'a i jego pytaniu, spojrzałem na niego z oburzeniem, pocierając pysk, którym wryłem w jego zad.
- Skąd mam wiedzieć? - wzruszyłem ramionami, choć w tym przypadku pasowałoby bardziej "ramieniem". - Szliśmy przed siebie to tak też powinniśmy wrócić. Chyba.
- No właśnie nie bo prosto nie szliśmy. Poza tym wyszliśmy z innej strony i...
- Co z tego? - siadłem na ziemii. - Po co się przejmować jakimiś pierdołami?
- Pierdołami?!
- Mhm. - skinąłem pyskiem. - Przecież w końcu się zawsze udaje. Przynajmniej w opowieściach.
< Vane? >
Od Yukki cd historii Fearghal'a
- Cześć, Yukki. - powiedział basior kiedy wyłoniłam się z krzaków
- Co Ty taki obojętny? - zapytałam podchodząc bliżej
Fearghal nie odezwał się. Spojrzał w niebo i się przeciągnął. Usiadłam niedaleko i spojrzałam w to samo miejsce. Ledwo widoczny zachód słońca... niby nic niezwykłego, widywany codziennie, jednak ten był niezwykły. Było w tym coś pociągającego. Wtedy Fearghal..
< Fearghal? >
- Co Ty taki obojętny? - zapytałam podchodząc bliżej
Fearghal nie odezwał się. Spojrzał w niebo i się przeciągnął. Usiadłam niedaleko i spojrzałam w to samo miejsce. Ledwo widoczny zachód słońca... niby nic niezwykłego, widywany codziennie, jednak ten był niezwykły. Było w tym coś pociągającego. Wtedy Fearghal..
< Fearghal? >
niedziela, 29 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
Zastanowiłem się, spojrzałem na jaskinię i wróciłem wzrokiem na wilka.
- No hej... serio nie chcesz tutaj zostać? - Spytał się się samca.
- Nie... - Odpowiedziałem krótko. - Idziesz czy nie? - Pytam ostatni raz.
Vuko ciężko westchnął i ruszył za wilkiem.
- Dobra idziemy...
< Vane? Napisane jakbyś Ty napisał bo dzielę [Safira00] wilka z VinylowymSmokiem i to od niego opo ;3 >
- No hej... serio nie chcesz tutaj zostać? - Spytał się się samca.
- Nie... - Odpowiedziałem krótko. - Idziesz czy nie? - Pytam ostatni raz.
Vuko ciężko westchnął i ruszył za wilkiem.
- Dobra idziemy...
< Vane? Napisane jakbyś Ty napisał bo dzielę [Safira00] wilka z VinylowymSmokiem i to od niego opo ;3 >
czwartek, 26 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Normalny. - uśmiechnąłem się niewzruszony. - Berek, odgadywanki, chowanego, cokolwiek. - wzruszyłem ramionami, a wargi nadal były skierowane ku górze.
Vane tylko westchnął na to i umilkł, zaś ja zacząłem gmerać łapami w ziemi, nie mając pomysłu. Nagle niechcący coś pacnąłem, a to wydało dziwny dźwięk. Zaintrygowany, strzknąłem uszkami i powąchałem przedmiot. Pachniał jak dwunogi, ale nie przejąłem się tym i ponownie uderzyłem. Potem moje łapy zaczęły dość niezgrabnie wybijać na tym dziwny rytm.
- Jakie fajne! - pisnąłem.
- Vuko, zostaw to. - natychmiast odwrócił się basior.
- Ciemu? - przekrzywiłem łebek, nie przerywając.
< Vane? >
Vane tylko westchnął na to i umilkł, zaś ja zacząłem gmerać łapami w ziemi, nie mając pomysłu. Nagle niechcący coś pacnąłem, a to wydało dziwny dźwięk. Zaintrygowany, strzknąłem uszkami i powąchałem przedmiot. Pachniał jak dwunogi, ale nie przejąłem się tym i ponownie uderzyłem. Potem moje łapy zaczęły dość niezgrabnie wybijać na tym dziwny rytm.
- Jakie fajne! - pisnąłem.
- Vuko, zostaw to. - natychmiast odwrócił się basior.
- Ciemu? - przekrzywiłem łebek, nie przerywając.
< Vane? >
piątek, 18 kwietnia 2014
Od Vuko cd historii Fearghala
- Czyli mamy myśleć? - westchnąłem, a w nagrodę dostałem ponure spojrzenie basiora.
Znowu wydobyłem z siebie ten ponury dźwięk, po czym klapnąłem na cztery litery i postarałem się włączyć mój mózg, by jako tako zaczął działać. Jednak zbytnio nie dawało to rezultatów.
- Ech. - narzekałem. - Naprawdę nie możemy się pobawić?
- Nie!
Skuliłem się lekko na dźwięk jaki z siebie wydobył, a moje uszy klapły. Vane zdawał się tym nie przejmować, pogrążony w jakiś rozmyślaniach, więc nieśmiało zapytałem:
- Wykombinowałeś coś?
< Vane? >
Znowu wydobyłem z siebie ten ponury dźwięk, po czym klapnąłem na cztery litery i postarałem się włączyć mój mózg, by jako tako zaczął działać. Jednak zbytnio nie dawało to rezultatów.
- Ech. - narzekałem. - Naprawdę nie możemy się pobawić?
- Nie!
Skuliłem się lekko na dźwięk jaki z siebie wydobył, a moje uszy klapły. Vane zdawał się tym nie przejmować, pogrążony w jakiś rozmyślaniach, więc nieśmiało zapytałem:
- Wykombinowałeś coś?
< Vane? >
wtorek, 4 marca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Nie uciekniecie przed nią. - odezwał się anioł.
Po czym odłożył nas i zniknął. Podniosłem brwi w pytającym geście, zerkając na basiora. Ten spuścił wzrok, jakbym uciekając przed moim, ale skinął pyskiem i ruszył gdzieś.
- Co o tym myślisz? - spytałem.
- Nie wiem.
- No weeeź. Jak mamy zginąć to może się pobawimy przyjamniej?
< Vane? ;D >
Po czym odłożył nas i zniknął. Podniosłem brwi w pytającym geście, zerkając na basiora. Ten spuścił wzrok, jakbym uciekając przed moim, ale skinął pyskiem i ruszył gdzieś.
- Co o tym myślisz? - spytałem.
- Nie wiem.
- No weeeź. Jak mamy zginąć to może się pobawimy przyjamniej?
< Vane? ;D >
poniedziałek, 3 marca 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Prawdopodobnie wplątałem ją w jej własną sieć. - skrzywiłem się.
Na co tamten się roześmiał. Chwilę patrzyłem na niego dziwnie, ale również zacząłem się tarzać ze śmiechu. Niebezpieczeństwo wydawało się być odległe do momentu kiedy usłyszeliśmy głos:
- Widzę, że się dobrze bawicie.
- Jak zawsze. - odparłem z wciąż zamkniętymi oczami.
Brzuch mnie bolał od śmiechu i miałem ochote poleżeć i odpocząć, ale kuksaniec od basiora całkowicie mnie rozbudził.
< Vane? >
Na co tamten się roześmiał. Chwilę patrzyłem na niego dziwnie, ale również zacząłem się tarzać ze śmiechu. Niebezpieczeństwo wydawało się być odległe do momentu kiedy usłyszeliśmy głos:
- Widzę, że się dobrze bawicie.
- Jak zawsze. - odparłem z wciąż zamkniętymi oczami.
Brzuch mnie bolał od śmiechu i miałem ochote poleżeć i odpocząć, ale kuksaniec od basiora całkowicie mnie rozbudził.
< Vane? >
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Pomyłka. Chodzi o Ciebie. - tym razem anioł pokazał na mnie.
Z niewinnymi oczkami i uśmiechem spytałem:
- Ja? Co mogłem zrobić?
- Pomyśl.
Westchnąłem i zagrzebałem się wspomnieniach. Również mijałem tą pajęczynę, ale odruchowo gdy usłyszałem za sobą kroki, użyłem telekinezy i oblepiłem tego kogoś przy towarzystwie obelg i przekleństw.
- Ups. - mruknąłem.
< Vane? >
Z niewinnymi oczkami i uśmiechem spytałem:
- Ja? Co mogłem zrobić?
- Pomyśl.
Westchnąłem i zagrzebałem się wspomnieniach. Również mijałem tą pajęczynę, ale odruchowo gdy usłyszałem za sobą kroki, użyłem telekinezy i oblepiłem tego kogoś przy towarzystwie obelg i przekleństw.
- Ups. - mruknąłem.
< Vane? >
środa, 12 lutego 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Wilki są naprawde głupimi stworzeniami. - odezwał się nagle skrzydlaty stwór. - Ratuje Was.
Spojrzałem na Vane'a z miną "a nie mówiłem?", na co on prychnął i zwrócił się do człowieka:
- Przed czym niby?
- Pajęczycą Nive.
- Co nam miałby zrobić tyci pajączek? - zaśmiał się basior, łapą pokazując średnią wielkość tych stworzeń. - Takie zjadam na kolacje.
- Takie? - spytał anioł i stworzył przed nami iluzje.
Pająk miał co najmniej trzy metry i wcale nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego.
- Czemu akurat na nas się uwziął? - spytał, wciąż niedowierzający wilk.
- Temuż iż ktoś jej się naraził w przeszłości. - popatrzył znacząco na mojego towarzysza.
< Fearghal? Co takiego zrobiłeś "tyciemu" pajączkowi? ;3 >
Spojrzałem na Vane'a z miną "a nie mówiłem?", na co on prychnął i zwrócił się do człowieka:
- Przed czym niby?
- Pajęczycą Nive.
- Co nam miałby zrobić tyci pajączek? - zaśmiał się basior, łapą pokazując średnią wielkość tych stworzeń. - Takie zjadam na kolacje.
- Takie? - spytał anioł i stworzył przed nami iluzje.
Pająk miał co najmniej trzy metry i wcale nie wyglądał na przyjaźnie nastawionego.
- Czemu akurat na nas się uwziął? - spytał, wciąż niedowierzający wilk.
- Temuż iż ktoś jej się naraził w przeszłości. - popatrzył znacząco na mojego towarzysza.
< Fearghal? Co takiego zrobiłeś "tyciemu" pajączkowi? ;3 >
Od Antka cd historii Fearghal'a
Chciałem wytrzec sobie grzywke zamoczaną przez tego ponuraka. Dotknalem jej, a woda prędko wyparowala z sykiem. Wilk zaczął odchodzić. Ja podąrzyłem za nim mówiąc:
- Ej ej ej to skoro sie już poznaliśmy to może mi powiesz czy jest tu jakieś stado? A może jesteś samotnikiem? Bo wiesz ja mam kolegę i mógłbyś do nas dołączyć. Znaczy jeśli chcesz oczywiście, no bo jak nie chcesz, no to nie. No ale jakbyś chciał to zawsze możesz pamiętaj. A właśnie właśnie dobra woda była? Bo ja też miałem sie wykąpać. Ale nie wiem czy jest dobra. A może... - stanąłem mu na drodze - co powiesz, Vane, na to żebyśmy sie razem wy-ką-pa-li? - po każdej wymowianej sylabie pukałem go lekko w ramię. On tylko spojrzał na mnie spode łba i wyminał.
-Ej, no weź! - znów za nim szedłem - Czy to znaczy, że woda była nieodpowiednia? Za gorąca? A może były ryby? Bo wiesz ja na przykład nie lubię sie kąpać tam gdzie sa ryby, bo wtedy--
- Dość!! - przerwał mi
< Vane czemu tak ostro zareagowałeś? >
- Ej ej ej to skoro sie już poznaliśmy to może mi powiesz czy jest tu jakieś stado? A może jesteś samotnikiem? Bo wiesz ja mam kolegę i mógłbyś do nas dołączyć. Znaczy jeśli chcesz oczywiście, no bo jak nie chcesz, no to nie. No ale jakbyś chciał to zawsze możesz pamiętaj. A właśnie właśnie dobra woda była? Bo ja też miałem sie wykąpać. Ale nie wiem czy jest dobra. A może... - stanąłem mu na drodze - co powiesz, Vane, na to żebyśmy sie razem wy-ką-pa-li? - po każdej wymowianej sylabie pukałem go lekko w ramię. On tylko spojrzał na mnie spode łba i wyminał.
-Ej, no weź! - znów za nim szedłem - Czy to znaczy, że woda była nieodpowiednia? Za gorąca? A może były ryby? Bo wiesz ja na przykład nie lubię sie kąpać tam gdzie sa ryby, bo wtedy--
- Dość!! - przerwał mi
< Vane czemu tak ostro zareagowałeś? >
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Może nas obroni?
- Naiwny Ty. - prychnął Vane. - Prędzej...
Nie dokończył bo anioł nas chwycił i zabrał gdzieś, a ja radośnie spytałem:
- Prędzej co?
< Vane? ;p >
- Naiwny Ty. - prychnął Vane. - Prędzej...
Nie dokończył bo anioł nas chwycił i zabrał gdzieś, a ja radośnie spytałem:
- Prędzej co?
< Vane? ;p >
Od Antka - Jak dołączyłem?
Biegalem sobie po nowo poznanym lesie. Po chwili znudziło mi sie to, więc wróciłem do Ostrego.
- CZEEEEŚĆ! - powitałem go uradowany.
- Co? - spytał naburkniety.
- Nic. - wzruszyłem ramionami. - A przypomnij mi! Właściwie dlaczego odeszlismy z tamtej watahy? - spytałem ponieważ nadal niczego nie ogarnialem. To chyba przez te moc tęczy.
- Eh... Powtarzałem Ci to już tysiąc razy. - zniecierpliwil się.
- Ale nie! Bo ja nie rozumiem czemu.
- Bo było dziwnie. Słaba organizacja i ogólnie było tak.... Sztywno. - naprawdę nie wiem dlaczego zacząłem sie śmiać jak tylko to powiedział. Tak samo jakoś. - I z czego sie śmiejesz, debilu? - spytał mnie.
- A nie nic... Ej, ej, ej, a jak tu też jest jakas wataha?! Możemy wtedy dołączyć i, i, i, zawierać nowe przyjaźnie i, i, i. - chyba za bardzo sie podekscytowalem. Ale nie moja wina, że jestem taki żywiołowy. Aż mi powietrza zabrakło.
- Antosz, Antosz, już spokojnie, bo sie zapowietrzysz. - Tam gdzie stanąłem, tam pojawiał sie lód - Antosz, czemu zdiales rękawiczki?
- Oj, no bo mi gorąco!
- Ale ziemia będzie zamarzać, jak trafimy na wodę to to jeszcze bardziej zamarznie i sie wywalimy, zakładaj rękawiczki natychmiast!
- Ale one sa czarne!
- No właśnie mają być czarne żeby pobierały ta moc!
- Ale one sa czarne! Jak piekło! Nie chce zginąć w ogniu piekielnym pozarty przez Demony!
- Uwaga uwaga! Wiadomość z ostatniej chwili: my jesteśmy Demonami.
Zapadła ciężka chwila ciszy. Po chwili zacząłem biegać wokola drąc się:
- O NIE!!! ZGINIEMY!!!
Po chwili jednak, zatrzymalem się:
- Głodny jestem.
- Eh... - westchnal - To idź głębiej w las i se coś znajdź. Nie będę sie tobą całe życie opiekował.
I to jest najgorsze. Ale nic. Wskoczyłem w te krzaki, by czegoś poszukać. Po chwili wyczułem jakiegoś wilka. Tyle, że nie zapach. Ja wyszukuje inne wilki po mocy. Nowy zwierz był niedaleko. Dotarłem do małego jeziorka. Ktoś tam był. Ale sie mrocznie zrobiło. Stanąłem na brzegu. Nieznajomy wyłonił sie z wody. Wpatrywałem sie w jego twarz. Było między naszymi pyskami może z 50 cm. Wtedy wykrzyknałem:
- Czesc jestem Antosz! - odsunalem pysk i wysunalem łapę w stronę wilka
- Vane. - podał niepewnie łapę
- Jak leci?
- Em... Ok.
- A, a, a, czeeeeemu byłeś w wodzie?
<Vane?>
- CZEEEEŚĆ! - powitałem go uradowany.
- Co? - spytał naburkniety.
- Nic. - wzruszyłem ramionami. - A przypomnij mi! Właściwie dlaczego odeszlismy z tamtej watahy? - spytałem ponieważ nadal niczego nie ogarnialem. To chyba przez te moc tęczy.
- Eh... Powtarzałem Ci to już tysiąc razy. - zniecierpliwil się.
- Ale nie! Bo ja nie rozumiem czemu.
- Bo było dziwnie. Słaba organizacja i ogólnie było tak.... Sztywno. - naprawdę nie wiem dlaczego zacząłem sie śmiać jak tylko to powiedział. Tak samo jakoś. - I z czego sie śmiejesz, debilu? - spytał mnie.
- A nie nic... Ej, ej, ej, a jak tu też jest jakas wataha?! Możemy wtedy dołączyć i, i, i, zawierać nowe przyjaźnie i, i, i. - chyba za bardzo sie podekscytowalem. Ale nie moja wina, że jestem taki żywiołowy. Aż mi powietrza zabrakło.
- Antosz, Antosz, już spokojnie, bo sie zapowietrzysz. - Tam gdzie stanąłem, tam pojawiał sie lód - Antosz, czemu zdiales rękawiczki?
- Oj, no bo mi gorąco!
- Ale ziemia będzie zamarzać, jak trafimy na wodę to to jeszcze bardziej zamarznie i sie wywalimy, zakładaj rękawiczki natychmiast!
- Ale one sa czarne!
- No właśnie mają być czarne żeby pobierały ta moc!
- Ale one sa czarne! Jak piekło! Nie chce zginąć w ogniu piekielnym pozarty przez Demony!
- Uwaga uwaga! Wiadomość z ostatniej chwili: my jesteśmy Demonami.
Zapadła ciężka chwila ciszy. Po chwili zacząłem biegać wokola drąc się:
- O NIE!!! ZGINIEMY!!!
Po chwili jednak, zatrzymalem się:
- Głodny jestem.
- Eh... - westchnal - To idź głębiej w las i se coś znajdź. Nie będę sie tobą całe życie opiekował.
I to jest najgorsze. Ale nic. Wskoczyłem w te krzaki, by czegoś poszukać. Po chwili wyczułem jakiegoś wilka. Tyle, że nie zapach. Ja wyszukuje inne wilki po mocy. Nowy zwierz był niedaleko. Dotarłem do małego jeziorka. Ktoś tam był. Ale sie mrocznie zrobiło. Stanąłem na brzegu. Nieznajomy wyłonił sie z wody. Wpatrywałem sie w jego twarz. Było między naszymi pyskami może z 50 cm. Wtedy wykrzyknałem:
- Czesc jestem Antosz! - odsunalem pysk i wysunalem łapę w stronę wilka
- Vane. - podał niepewnie łapę
- Jak leci?
- Em... Ok.
- A, a, a, czeeeeemu byłeś w wodzie?
<Vane?>
wtorek, 11 lutego 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- A skąd mam wiedzieć? Chyba nie posądzasz mnie o próby samobójcze?
- Nigdy nic nie wiadomo. - mruknął.
I wtedy przed nami pojawił się Anioł. Dwunogi Anioł. Człowiek ze skrzydłami.
< Vane? >
- Nigdy nic nie wiadomo. - mruknął.
I wtedy przed nami pojawił się Anioł. Dwunogi Anioł. Człowiek ze skrzydłami.
< Vane? >
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- A co z resztą?
- Nie dam rady.
- Hmm... - zamyśliłem się.
- Ej! - wydarł mi się do ucha Vane. - Zaraz się tam rozpłaszczysz jeśli mi nie podasz tej durnej łapy!
- Czekaj. - odpowiedziałem spokojnie.
Kilkoma słowami wymamrotanymi pod nosem przywołałem duchy. Właściwie Exie'xcie, które nie były tak rozumne, by same żyć jak wilki, tylko przychodziły na każde moje wołanie i robiły co kazałem. Tak, więc moim żądaniem wobec nich była zmiana w materialną postać i wyniesienie stąd smoka i królika, zaś sam złapałem się łapy basiora. Gdy...
< Vane? >
- Nie dam rady.
- Hmm... - zamyśliłem się.
- Ej! - wydarł mi się do ucha Vane. - Zaraz się tam rozpłaszczysz jeśli mi nie podasz tej durnej łapy!
- Czekaj. - odpowiedziałem spokojnie.
Kilkoma słowami wymamrotanymi pod nosem przywołałem duchy. Właściwie Exie'xcie, które nie były tak rozumne, by same żyć jak wilki, tylko przychodziły na każde moje wołanie i robiły co kazałem. Tak, więc moim żądaniem wobec nich była zmiana w materialną postać i wyniesienie stąd smoka i królika, zaś sam złapałem się łapy basiora. Gdy...
< Vane? >
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- To drugie. - mruknąłem, a reszta pokiwała zgodnie łbami.
Na początku jak zwykle rozpętała się panika i chaos. Wszyscy usilnie próbowali chwytać się ścian oddalonych o pięć metrów, dopóki nie przerwał im Vane:
- Spokój! To nic nie da!
- To co robimy?
- Hmm...
< Vane? Brak weny . _ . >
Na początku jak zwykle rozpętała się panika i chaos. Wszyscy usilnie próbowali chwytać się ścian oddalonych o pięć metrów, dopóki nie przerwał im Vane:
- Spokój! To nic nie da!
- To co robimy?
- Hmm...
< Vane? Brak weny . _ . >
sobota, 8 lutego 2014
Od Vuko cd historii Fearghal'a
Potem akcja potoczyła się błyskawicznie. Królik bryknął, jeśli można tak powiedzieć, a my oboje spadliśmy pod łapy zdziwionego potwora. Osobiście zdążyłem zauważyć tylko szkarłatne ślepia, z których spływająca krew, kapała mi prosto do pyska, a potem cała ziemia zmieniła kąt nachylenia i poturlaliśmy się we czwórkę w dół. Zachaczając o kamienie nasza skóra się rozdzierała, a futro kołtuniło, póki nie zatrzymaliśmy się. Choć powinno się to raczej ująć "póki nie zaczęliśmy lecieć w dół". Położenie geograficzne te same, ale inna wysokość.
- Długo jeszcze? - westchnąłem, całkowicie zapominając o strachu.
Wszyscy już się porządnie znudziliśmy i staraliśmy się wybrać jak najwygodniejsza poze. "Podróż" trwała już z kilka godzin. Potwór, który okazał się być smokiem, zranionym nad oczami podczas gwałtownego podnoszenia pyska w jaskinii z powodu naszych głosów leżał i podbierał się łapą. Ogółem był bardzo lenkliwy, ale też gadatliwy. Tak, więc spory czas gadaliśmy, póki...
< Vane? xD >
- Długo jeszcze? - westchnąłem, całkowicie zapominając o strachu.
Wszyscy już się porządnie znudziliśmy i staraliśmy się wybrać jak najwygodniejsza poze. "Podróż" trwała już z kilka godzin. Potwór, który okazał się być smokiem, zranionym nad oczami podczas gwałtownego podnoszenia pyska w jaskinii z powodu naszych głosów leżał i podbierał się łapą. Ogółem był bardzo lenkliwy, ale też gadatliwy. Tak, więc spory czas gadaliśmy, póki...
< Vane? xD >
Subskrybuj:
Posty (Atom)