Mimo strasznego bólu, zerwałam się z ziemi i stanęłam naprzeciwko wilczycy, która przeraźliwie chichotała i patrzyła na mnie, jak na swój obiad. Przez kilka sekund zupełnie nie wiedziałam kim ona jest i co właściwie tutaj robię, ale potem wszystko wróciło. Ból w karku był okropny, a ja nie miałam siły ani odwagi żeby się jej postawić. Wystraszona odwróciłam się i szybko znalazłam obok basiora.
- Vuko, boję się... - szepnęłam - Boli...
<Vuko? Wiem, że krótkie i długo nie odpisywałam, ale ostatnio mam zupełny brak czasu i weny :c>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Vuko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Vuko. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 listopada 2014
czwartek, 27 listopada 2014
Od Sabato cd historii Vuko
No tak, dlatego miałby mnie teraz poznać. Przecież się zmieniłem... Ale pomimo tego coś mnie zabolało. Coś w środku...
- To ja, Fearghal... Vane - powiedziałem ze spuszczoną głową. Basiorowi chyba szczęka opadła ze zdziwienia.
- Wracajmy do watahy... - no i jakimś cudem wróciliśmy. Wydawało mi się, że Vuko przez ten cały czas chciał coś powiedzieć, ale chyba nie wiedział jak zacząć. Co chwila na przemian, otwierał oraz zamykał pysk.
Gdy tylko znaleźliśmy się na znajomych terenach, ja bez słowa wyjaśnia zmieniłem się w smoka i odleciałem. Nie wiem dlaczego, ale mój humor stał się wręcz mroczny. Nie chciałem widzieć teraz nikogo, a zwłaszcza Vuko. Znalazłem sobie ciche oraz odludnione miejsce. Ułożyłem się na dużym, zimnym głazie i tak leżałem. Leżałem do czasu aż zaczęło się ściemniać; usłyszałem szelest suchych liści pod łapami, które z pewnością nie należały do mnie. Zza krzaków wyszedł Vuko z niepewnym spojrzeniem. Już się poderwałem z zamiarem odejścia, ale jego głos mnie zatrzymał.
- Czekaj! - zawołał za mną. Mówił coś, ale ja go nie słyszałem. Powtarzałem po cichu wciąż te same słowa, "zostaw mnie, zostaw mnie, zostaw mnie...". Aż w końcu głos Vuko stał się bardziej zdecydowany oraz znacznie głośniejszy, on już krzyczał. Sam o tym nie wiedząc zmieniłem się w demona po czym wydarłem się donośnie.
- ZOSTAW MNIE! - jeszcze nigdy nie krzyknąłem, w ogóle... w moich oczach pojawiły się łzy. -Proszę... - dodałem bardzo cicho.
<Vuko? ;-;>
- To ja, Fearghal... Vane - powiedziałem ze spuszczoną głową. Basiorowi chyba szczęka opadła ze zdziwienia.
- Wracajmy do watahy... - no i jakimś cudem wróciliśmy. Wydawało mi się, że Vuko przez ten cały czas chciał coś powiedzieć, ale chyba nie wiedział jak zacząć. Co chwila na przemian, otwierał oraz zamykał pysk.
Gdy tylko znaleźliśmy się na znajomych terenach, ja bez słowa wyjaśnia zmieniłem się w smoka i odleciałem. Nie wiem dlaczego, ale mój humor stał się wręcz mroczny. Nie chciałem widzieć teraz nikogo, a zwłaszcza Vuko. Znalazłem sobie ciche oraz odludnione miejsce. Ułożyłem się na dużym, zimnym głazie i tak leżałem. Leżałem do czasu aż zaczęło się ściemniać; usłyszałem szelest suchych liści pod łapami, które z pewnością nie należały do mnie. Zza krzaków wyszedł Vuko z niepewnym spojrzeniem. Już się poderwałem z zamiarem odejścia, ale jego głos mnie zatrzymał.
- Czekaj! - zawołał za mną. Mówił coś, ale ja go nie słyszałem. Powtarzałem po cichu wciąż te same słowa, "zostaw mnie, zostaw mnie, zostaw mnie...". Aż w końcu głos Vuko stał się bardziej zdecydowany oraz znacznie głośniejszy, on już krzyczał. Sam o tym nie wiedząc zmieniłem się w demona po czym wydarłem się donośnie.
- ZOSTAW MNIE! - jeszcze nigdy nie krzyknąłem, w ogóle... w moich oczach pojawiły się łzy. -Proszę... - dodałem bardzo cicho.
<Vuko? ;-;>
sobota, 18 października 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Patrzyłam na basiora zdziwiona, kiedy jego łapy zaczęły świecić zielonym blaskiem. Podeszłam troszkę bliżej i chciałam zapytać o co chodzi, ale niespodziewanie zapadłam w sen...
***
Byłam w dziwnym, całkowicie białym pokoju. Był niewielki, a jedna z jego ścian wydawała się być czarna, chociaż kiedy do niej podeszłam okazało się, że to lustro. Oparłam się o nie przednimi łapami, a wtedy po drugiej stronie zobaczyłam Vuko.
- Vuko! - zawołałam - Gdzie my jesteśmy?
Jednak basior nie zareagował. Stał w dokładnie takiej samej pozycji jak ja, a jego wzrok był taki... Nie wiem jak to nazwać... Nieprzytomny? Odsunęłam się od lustra, a wtedy wilk zniknął, więc ponownie dotknęłam szklanej powierzchni. Tak jak przeczuwałam, ponownie się pojawił. Tym razem jednak był smutny i poruszał ustami, jednak kompletnie nic nie słyszałam. Przez kolejne kilka minut próbowałam się z nim porozumieć, jednak bez skutku. Położyłam się na ziemi i oparłam o lustro a wtedy usłyszałam pęknięcie. Po chwili poczułam jak odłamki szkła wbijają mi się w kark i...
***
Obudziłam się z okropnym bólem w karku, oraz świadomością, że to nie był zwykły sen...
<Vuko? :D>
***
Byłam w dziwnym, całkowicie białym pokoju. Był niewielki, a jedna z jego ścian wydawała się być czarna, chociaż kiedy do niej podeszłam okazało się, że to lustro. Oparłam się o nie przednimi łapami, a wtedy po drugiej stronie zobaczyłam Vuko.
- Vuko! - zawołałam - Gdzie my jesteśmy?
Jednak basior nie zareagował. Stał w dokładnie takiej samej pozycji jak ja, a jego wzrok był taki... Nie wiem jak to nazwać... Nieprzytomny? Odsunęłam się od lustra, a wtedy wilk zniknął, więc ponownie dotknęłam szklanej powierzchni. Tak jak przeczuwałam, ponownie się pojawił. Tym razem jednak był smutny i poruszał ustami, jednak kompletnie nic nie słyszałam. Przez kolejne kilka minut próbowałam się z nim porozumieć, jednak bez skutku. Położyłam się na ziemi i oparłam o lustro a wtedy usłyszałam pęknięcie. Po chwili poczułam jak odłamki szkła wbijają mi się w kark i...
***
Obudziłam się z okropnym bólem w karku, oraz świadomością, że to nie był zwykły sen...
<Vuko? :D>
sobota, 23 sierpnia 2014
Od Subaru
Wszędzie zrobiło się biało. Nie wiedziałem gdzie jestem. Nagle rozległ się kolejny głuchy ryk i chwilę potem rozbłysło rażące światło. Nie wiedziałem co się ze mną stanie. Nie mogłem określić swojego obecnego położenia przez co byłem niezwykle podenerwowany. Przed oczami nastała ciemność. Zanim się obejrzałem byłem już z powrotem, tyle, że nie wylądowałem w tym samym miejscu gdzie byłem przedtem. W pobliżu było jezioro w, którym się przejrzałem. To nie ja.
W końcu wybrałem jeden kierunek i ruszyłem w tamtą stronę. Po chodzeniu jak dziecko we mgle w oddali dostrzegłem znajomą sylwetkę. By przyśpieszyć drogę zmieniłem się w smoka (coś nowego) i podleciałem do Vuko.
Wylądowałem przed nim i zmieniłem się w wilka.
<Vuko?>
W końcu wybrałem jeden kierunek i ruszyłem w tamtą stronę. Po chodzeniu jak dziecko we mgle w oddali dostrzegłem znajomą sylwetkę. By przyśpieszyć drogę zmieniłem się w smoka (coś nowego) i podleciałem do Vuko.
Wylądowałem przed nim i zmieniłem się w wilka.
<Vuko?>
sobota, 2 sierpnia 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Z impetem uderzyłam o ścianę. Bolało mnie całe ciało, jednak kiedy tylko zauważyłam, że Vuko się obudził, rzuciłam się w jego stronę.
- Vuko! Nic Ci nie jest!
Przytuliłam nieco zdziwionego basiora, a potem stanęłam przed nim.
- A co miało by mi być? - zapytał
- No... Bo myślałam, że coś Ci jest. Ja tak nie zasypiam bez powodu. - wyjaśniłam
<Vuko?>
- Vuko! Nic Ci nie jest!
Przytuliłam nieco zdziwionego basiora, a potem stanęłam przed nim.
- A co miało by mi być? - zapytał
- No... Bo myślałam, że coś Ci jest. Ja tak nie zasypiam bez powodu. - wyjaśniłam
<Vuko?>
wtorek, 29 lipca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Z przerażeniem patrzyłam jak Vuko odpływa. Myślałam, że coś mu się stało! W końcu weszliśmy do jakiejś jaskini, a alchemiczka postawiła nas na ziemi. A raczej rzuciła, jakbyśmy byli workiem ziemniaków! No, ale wreszcie mogłam się ruszać i odzywać.
- Jak możesz być taka okropna! - wrzasnęłam - Przecież nic Ci nie zrobiliśmy, a ty chcesz nas zjeść!
- Takie życie. - zaśmiała się
A ja się wściekłam i rzuciłam w jej stronę, jednak zostałam odepchnięta przez barierę. No nie...
<Vuko?>
- Jak możesz być taka okropna! - wrzasnęłam - Przecież nic Ci nie zrobiliśmy, a ty chcesz nas zjeść!
- Takie życie. - zaśmiała się
A ja się wściekłam i rzuciłam w jej stronę, jednak zostałam odepchnięta przez barierę. No nie...
<Vuko?>
niedziela, 6 lipca 2014
Od Lucy
- Lucy, wstawaj! - usłyszałam głos Signitou. - Wstawaj, wstawaj, wstawaj!
- Już nie śpię - przerwałam hałas jaki robiła moja towarzyszka. - Co się stało?
- Yee... nic ! - wykrzyknęła i pomogła mi się podnieść z łóżka.
- Nic? - zapytałam i uniosłam wysoko moją brew.
Signitou podleciała do okna i spojrzała na mnie.
- Tak, nic, a poza tym dzisiaj chciałaś dołączyć do watahy! - ucieszyła się.
- Ja? Nic takiego nie mówiłam. - zmarszczyłam brwi.
- Po prostu Ty tego nie pamiętasz.
- Czemu miałabym nie pamiętać?
- Bo... to było bardzo dawno temu. - uśmiechnęła się i poszłyśmy.
Przez całą drogę oglądałam się dokoła. Było strasznie ciepło jak na koniec jesieni...
- O mój Boże! Nie! Co?! - nad moją głową przeleciała jakaś łapa. - O Boże! Signitou! Gdzie Ty?
Rozejrzałam się dokoła, nigdzie nie było Signitou ani właściciela łapy.
- Cześć... - powiedział powoli ktoś za mną, a ja tak samo powoli się odwróciłam.
- Yy, cześć - delikatnie uśmiechnęłam się.
- Ty... Nowa ? - zapytał.
- Chyba, chyba tak... Tyle, że ja jeszcze nie należę do tej watahy - powiedziałam cicho i zauważyłam, że nie ma on jednej łapy.
Basior zaczął rozglądać się na o koło, a potem spojrzał w moją stronę.
- Ła-pa - powiedział i spojrzał na swoją łapę... bez łapy.
- Eeee.. tam jest ! - powiedziałam i wskazałam łapą miejsce spoczynku łapy.
Basior poszedł tam, a ja pobiegłam dalej. Myślę, że on nie miał złych zamiarów, ale bardzo się go przestraszyłam. Po godzinie szukania innych miejsc znalazłam jakąś zatokę. Było tam parę wilków, a trochę z nich się kąpało. Podeszłam bliżej wody, a z wody wynurzył się jakiś basior. Gdy wyszedł na brzeg podszedł do mnie i zapytał :
- Jesteś nowa? - zapytał i się uśmiechnął.
- Tak, a czy wszystkim tu odpadają łapy? - zapytałam również się uśmiechając.
- Co? Nie. - zaśmiał się - Pewnie poznałaś już Citro.
- Tak, to chyba on...
- On jest zombie i nie bój się go..., a ja jestem Vuko.
- Miło mi, ja jestem Lucy - uśmiechnęłam się.
< Vuko? >
- Już nie śpię - przerwałam hałas jaki robiła moja towarzyszka. - Co się stało?
- Yee... nic ! - wykrzyknęła i pomogła mi się podnieść z łóżka.
- Nic? - zapytałam i uniosłam wysoko moją brew.
Signitou podleciała do okna i spojrzała na mnie.
- Tak, nic, a poza tym dzisiaj chciałaś dołączyć do watahy! - ucieszyła się.
- Ja? Nic takiego nie mówiłam. - zmarszczyłam brwi.
- Po prostu Ty tego nie pamiętasz.
- Czemu miałabym nie pamiętać?
- Bo... to było bardzo dawno temu. - uśmiechnęła się i poszłyśmy.
Przez całą drogę oglądałam się dokoła. Było strasznie ciepło jak na koniec jesieni...
- O mój Boże! Nie! Co?! - nad moją głową przeleciała jakaś łapa. - O Boże! Signitou! Gdzie Ty?
Rozejrzałam się dokoła, nigdzie nie było Signitou ani właściciela łapy.
- Cześć... - powiedział powoli ktoś za mną, a ja tak samo powoli się odwróciłam.
- Yy, cześć - delikatnie uśmiechnęłam się.
- Ty... Nowa ? - zapytał.
- Chyba, chyba tak... Tyle, że ja jeszcze nie należę do tej watahy - powiedziałam cicho i zauważyłam, że nie ma on jednej łapy.
Basior zaczął rozglądać się na o koło, a potem spojrzał w moją stronę.
- Ła-pa - powiedział i spojrzał na swoją łapę... bez łapy.
- Eeee.. tam jest ! - powiedziałam i wskazałam łapą miejsce spoczynku łapy.
Basior poszedł tam, a ja pobiegłam dalej. Myślę, że on nie miał złych zamiarów, ale bardzo się go przestraszyłam. Po godzinie szukania innych miejsc znalazłam jakąś zatokę. Było tam parę wilków, a trochę z nich się kąpało. Podeszłam bliżej wody, a z wody wynurzył się jakiś basior. Gdy wyszedł na brzeg podszedł do mnie i zapytał :
- Jesteś nowa? - zapytał i się uśmiechnął.
- Tak, a czy wszystkim tu odpadają łapy? - zapytałam również się uśmiechając.
- Co? Nie. - zaśmiał się - Pewnie poznałaś już Citro.
- Tak, to chyba on...
- On jest zombie i nie bój się go..., a ja jestem Vuko.
- Miło mi, ja jestem Lucy - uśmiechnęłam się.
< Vuko? >
czwartek, 3 lipca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Z przerażenie patrzyłam jak Vuko odpływa. Myślałam, że coś mu się stało! W końcu weszliśmy do jakiejś jaskini, a alchemiczka postawiła nas na ziemi. A raczej rzuciła, jakbyśmy byli workiem ziemniaków! No ale wreszcie mogłam się ruszać i odzywać.
- Jak możesz być taka okropna! - wrzasnęłam - Przecież nic Ci nie zrobiliśmy, a ty chcesz nas zjeść!
- Takie życie. - zaśmiała się
A ja się wściekłam i rzuciłam w jej stronę, jednak zostałam odepchnięta przez barierę. No nie...
<Vuko?>
- Jak możesz być taka okropna! - wrzasnęłam - Przecież nic Ci nie zrobiliśmy, a ty chcesz nas zjeść!
- Takie życie. - zaśmiała się
A ja się wściekłam i rzuciłam w jej stronę, jednak zostałam odepchnięta przez barierę. No nie...
<Vuko?>
środa, 2 lipca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Spojrzałam na Alchemiczkę i starałam się dostrzec naszyjnik, o którym Vuko mi... powiedział? Można to tak nazwać? W każdym razie szukałam magicznego wisiorka, dzięki któremu wilczyca była odporna na moją moc. W końcu dostrzegłam mały, świecący przedmiot w jej grzywie, a basior, jakby wiedząc, co zobaczyłam przekazał mi w myślach.
~ Tak, to jest to. Trzeba go zniszczyć.
Ale jak, skoro nie możemy się ruszyć? Jak ja nienawidzę być taka bezradna!
< Vuko? >
~ Tak, to jest to. Trzeba go zniszczyć.
Ale jak, skoro nie możemy się ruszyć? Jak ja nienawidzę być taka bezradna!
< Vuko? >
Od Fearghal'a cd historii Vuko
- A niby do czego mają służyć?! Są jak najbardziej w porządku. - odpowiedziałem, wciąż omijając pajęczyny.
- A niby skąd możesz być tego taki pewny? - a ten jak zwykle wątpi.
- Nieważne... - ominąłem wszystkie pajęczyny.
Już miałem poderwać się do lotu gdy coś zaryczało głośno.
< Vuko? >
- A niby skąd możesz być tego taki pewny? - a ten jak zwykle wątpi.
- Nieważne... - ominąłem wszystkie pajęczyny.
Już miałem poderwać się do lotu gdy coś zaryczało głośno.
< Vuko? >
wtorek, 1 lipca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Gdybym tylko mogła się poruszać, zapewne trzęsłabym się ze strachu. Ale nie mogłam. A słowa staruszki jeszcze bardziej mnie wystraszyły. Po chwili poczułam, że po moim policzku spływa łza. O! Czyli jednak mogę zrobić coś jeszcze! Ciekawa jestem, co takiego jeszcze dam radę zrobić. Może...
- Au! Co się dzieje! - wrzasnęły wilczyce
Aby użyć mojego wspaniałego głosu, wcale nie musiałam się ruszyć. Wadery zakrywały sobie uszy i płaczliwie wołały, aby to zatrzymać, jednak na staruszce nie zrobiło to większego wrażenia. N to ja nie mam już pomysłu...
<Vuko?>
- Au! Co się dzieje! - wrzasnęły wilczyce
Aby użyć mojego wspaniałego głosu, wcale nie musiałam się ruszyć. Wadery zakrywały sobie uszy i płaczliwie wołały, aby to zatrzymać, jednak na staruszce nie zrobiło to większego wrażenia. N to ja nie mam już pomysłu...
<Vuko?>
Od Fearghal'a cd historii Vuko
- Nawet mnie tak nie strasz. - zesztywniałem
- A to dlatego?
- J-ja boję się p-pająków. - głos mi się trząsł
- Ja nie żartuję, za Tobą naprawdę jest pajęczyna.
Powoli obróciłem się by to sprawdzić. G-g-gigantyczna p-pajęczyna tuż przede mną.
Uspokoiłem się gdy nigdzie w pobliżu nie ma pająka. Delikatnie przeszedłem po prostych niciach na drugą stronę.
< Vuko? >
- A to dlatego?
- J-ja boję się p-pająków. - głos mi się trząsł
- Ja nie żartuję, za Tobą naprawdę jest pajęczyna.
Powoli obróciłem się by to sprawdzić. G-g-gigantyczna p-pajęczyna tuż przede mną.
Uspokoiłem się gdy nigdzie w pobliżu nie ma pająka. Delikatnie przeszedłem po prostych niciach na drugą stronę.
< Vuko? >
Od Fearghal'a cd historii Vuko
Krew się we mnie zagotowała. Myślałem, że nie wytrzymam. Chciał bym zrzucić Vuko z jakiegoś urwiska.
- Powiadasz? - ledwo przecisnęło mi się to przez gardło.
- No... tak. - odpowiedział Vuko.
- A więc może ja wrócę do domu, a Ty tutaj zostaniesz. - dźwięk rozrywanego materiału i już stałem przed basiorem mając skrzydła. Podobne były tych nietoperzych, ale były szare i z górnego zgięcia wystawał długi, ostry szpon.
< Vuko? >
- Powiadasz? - ledwo przecisnęło mi się to przez gardło.
- No... tak. - odpowiedział Vuko.
- A więc może ja wrócę do domu, a Ty tutaj zostaniesz. - dźwięk rozrywanego materiału i już stałem przed basiorem mając skrzydła. Podobne były tych nietoperzych, ale były szare i z górnego zgięcia wystawał długi, ostry szpon.
< Vuko? >
niedziela, 29 czerwca 2014
Od Fearghal'a cd historii Vuko
Szliśmy w ciszy. Przed siebie. Nagle do głowy zaczęły wpadać mi różne myśli. Stanąłem nagle przez co Vuko wpadł na mnie.
-Co się stało?- zapytał spoglądając na mnie niepewnie.
-Etto, a tak właściwie to jak mamy wrócić do domu?
<Vuko? Sorrka, że krótkie>
-Co się stało?- zapytał spoglądając na mnie niepewnie.
-Etto, a tak właściwie to jak mamy wrócić do domu?
<Vuko? Sorrka, że krótkie>
Od Fearghal'a cd historii Vuko
Westchnąłem głęboko.
-Po prostu nie ruszaj niczego jeśli nie wiesz co to jest.
Zacząłem do niego podchodzić. Usiadłem obok i przyjrzałem się dziwnej rzeczy. Rozejrzałem się dookoła. Nie podoba mi się tu. Wstałem i ruszyłem w stronę drogi powrotnej.
-Ej, gdzie idziesz?- spytał głupkowato Vuko.
-Do domu. Jak chcesz to idź ze mną albo zostań tutaj. Wybieraj.- spojrzałem na basiora wyczekująco.
<Vuko? ;___;>
-Po prostu nie ruszaj niczego jeśli nie wiesz co to jest.
Zacząłem do niego podchodzić. Usiadłem obok i przyjrzałem się dziwnej rzeczy. Rozejrzałem się dookoła. Nie podoba mi się tu. Wstałem i ruszyłem w stronę drogi powrotnej.
-Ej, gdzie idziesz?- spytał głupkowato Vuko.
-Do domu. Jak chcesz to idź ze mną albo zostań tutaj. Wybieraj.- spojrzałem na basiora wyczekująco.
<Vuko? ;___;>
czwartek, 26 czerwca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Kiedy pułapka zniknęła, a Vuko spadł na ziemię, ponownie próbowałam się wyrwać.
- To mój przyjaciel! - wrzeszczałam - Coś mogło mu się stać!
Jednak wilczyce mnie nie słuchały. Kiedy staruszka machnęła, przed moimi oczami zapanowała ciemność. A potem, znaczy kiedy już było jasno ujrzałam coś bardzo dziwnego. Machałam łapami w powietrzu jak oszalała, ponieważ znajdowałam się nad ziemią. Byłam przerażona. Mam lęk wysokości! Chciałam podlecieć do Vuko i się do niego przytulić, jednak nie byłam w stanie nawet się poruszyć. Ja chcę na dół! Chcę do Kill'a! Do Clarisssy!
<Vuko?>
- To mój przyjaciel! - wrzeszczałam - Coś mogło mu się stać!
Jednak wilczyce mnie nie słuchały. Kiedy staruszka machnęła, przed moimi oczami zapanowała ciemność. A potem, znaczy kiedy już było jasno ujrzałam coś bardzo dziwnego. Machałam łapami w powietrzu jak oszalała, ponieważ znajdowałam się nad ziemią. Byłam przerażona. Mam lęk wysokości! Chciałam podlecieć do Vuko i się do niego przytulić, jednak nie byłam w stanie nawet się poruszyć. Ja chcę na dół! Chcę do Kill'a! Do Clarisssy!
<Vuko?>
Od Fearghal'a cd historii Vuko
Zignorowałem pytanie basiora. W głowie miałem kompletną pustkę. Machnąłem leniwie ogonem. Co powinienem zrobić? Zwróciłem pysk w stronę Vuko i spojrzałem na niego.
-A tak właściwie to na jaki sposób chcesz się zabawić- zapytałem ponurym tonem.
<Vuko?>
-A tak właściwie to na jaki sposób chcesz się zabawić- zapytałem ponurym tonem.
<Vuko?>
środa, 25 czerwca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Wadery otoczyły mnie ze wszystkich stron, więc nie miałam możliwości ucieczki. Wpatrywałam się w pułapkę i zastanawiałam się, czy to na pewno jest Vuko. Ale dlaczego miałby być? Pewnie siedzi sobie gdzieś teraz na łące, a ja tu zaraz zostanę zjedzona! Na gryfa nie mogę liczyć, bo pewnie za bardzo się boi. Biedny zwierzak...
- Kimmy? - usłyszałam znajomy głos
Tak! Więc to jednak Vuko! Chciałam od razu pobiec i otworzyć tą pułapkę, jednak wadery mnie zatrzymały. Szara przycisnęła mnie łapą do ziemi, a ja zaskomlałam żałośnie. I będąc w bardzo niewygodnej pozycji, przysłuchiwałam się rozmowie wilczyc.
<Vuko?>
- Kimmy? - usłyszałam znajomy głos
Tak! Więc to jednak Vuko! Chciałam od razu pobiec i otworzyć tą pułapkę, jednak wadery mnie zatrzymały. Szara przycisnęła mnie łapą do ziemi, a ja zaskomlałam żałośnie. I będąc w bardzo niewygodnej pozycji, przysłuchiwałam się rozmowie wilczyc.
<Vuko?>
Od Kimmy cd historii Vuko
Gryf zatrzymał się gwałtownie i wylądował, kryjąc się za wielką skałą. Ja szybko wskoczyłam w pobliskie krzaki i spojrzałam na towarzysza. Ten jednak nie zwracał uwagi na mnie, tylko nasłuchiwał, więc zrobiłam to samo. Usłyszałam piskliwe głosiki, jednak nie mogłam zrozumieć co mówią. Przybliżyłam się nieco i wystawiła głowę zza krzaków. Zobaczyłam dwie wadery oraz wielki worek, który kiwał się na boki. I po chwili się poruszył! W mojej głowie zaczęły tworzyć się różne obrazy, które mnie przerażały.
- Vuuuuuko! - krzyknęłam, wybiegając z kryjówki
Dopiero kiedy wadery otoczyły mnie, wpatrując się we mnie morderczym wzrokiem, zrozumiałam co właśnie zrobiłam.
<Vuko? x3>
- Vuuuuuko! - krzyknęłam, wybiegając z kryjówki
Dopiero kiedy wadery otoczyły mnie, wpatrując się we mnie morderczym wzrokiem, zrozumiałam co właśnie zrobiłam.
<Vuko? x3>
Od Kimmy cd historii Vuko
Wszyscy rozglądali się w okół, a ja coraz bardziej się niepokoiłam. A co, jeśli coś go porwało i chce zjeść na obiad?! Gryf uniósł głowę do nieba i zaskrzeczał. Nie miałam pojęcia o co mu chodziło, ale on po chwili otworzył skrzydła i wzbił się w górę. Odwrócił się do nas i spojrzał tak, jakby chciał, żebyśmy poszli za nim. W każdym razie ja tak o odebrałam, więc biegiem rzuciłam się w stronę zwierzaka. Nie patrzyłam gdzie zmierzamy, tylko zwinnie omijałam wszystkie przeszkody, aż usłyszałam jakieś głosy i szyderczy śmiech...
<Vuko?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)