- Ej, patrz, obudziła się. – zawołała mnie cicho Mistaki. Podeszłam bliżej do wilczycy.
- Och, wspaniale. – szepnęłam – Cześć, jestem Alba. Dowiedziałam się od Mistaki wszystkiego. – powiedziałam spokojnie
- Cześć... Ayame. – przywitała się zaspanym głosem. Podałam jej miskę z wodą. Podziękowała i wzięła parę łyków, a następnie przeszła w pozycję siedzącą.
- Kail jeszcze nie wrócił. – orzekła Mistaki przyglądając się dziwnemu wężowi przy waderze
- Boli cię coś? – zapytałam
- Tylko trochę głowa... reszta jest w porządku. – uśmiechnęła się nieśmiało – A wiesz może czemu zemdlałam? – zwróciła się w stronę Misi wyraźnie zainteresowanej towarzyszem Ayame
- Nie wiem, po prostu słabo ci się zrobiło. Ale wszyscy wyszli z tego cali, tylko nie do końca wiadomo co z Kailem. Ale raczej da sobie radę, dzielny chłopak. – zaśmiała się kotka.
- Jak się nazywa towarzysz? – spytałam i wskazałam na węża
- La Sirp. – odparła – Może to dziwne, ale potrafię z nim rozmawiać.
- Czemu dziwne? Właśnie fajne. Chciałabym tak rozmawiać ze zwierzętami... – rozmarzyłam się
- Hej, pewnie masz inne ciekawe moce.
- Ach, właśnie. Nie ruszaj się przez chwilę i nic nie mów. – poprosiłam i położyłam łapy na jej łebku. Skupiłam się mocno i zanuciłam w głowie jedną pieśń, która miała ją uleczyć. Po chwili zdjęłam łapy. – Jeszcze cię boli głowa?
- Ym... nie. – odparła wilczyca – Nieźle. – pochwaliła mnie, co spowodowało, że delikatnie się zarumieniłam
- Ych, Misa? – powiedziała po chwili Aya. Kotka droczyła się z La Sirpem. Całe szczęście, że była właśnie w postaci ducha, a nie tej „zmaterializowanej”, bo inaczej już by była przez niego pogryziona.
- Taak? – odparła natychmiast poważniejąc
- Węże nie lubią chyba takich zabaw, wiesz? – powiedziałam do Mistaki
<Ayame/Kail/Mistaki?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Ayame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Ayame. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 kwietnia 2015
wtorek, 7 kwietnia 2015
Od Kail' a cd historii Ayame
Nie byłem zadowolony spławiając waderę ale co miałem innego zrobić? Nie mogę nikogo narażać. Lepiej żeby myślała o mnie źle i trzymała z daleka niż lubiła i była blisko... Kiedy doszedłem do jaskini przespałem się a dalszy dzień minął mi dość zwyczajnie. Wieczorem jak zwykle wybrałem się w głąb lasu. Zagłębiony w swoich myślach nawet nie zauważyłem kiedy wybiła pierwsza w nocy. Stałem zaraz za Bramą Xendri'sh. Usłyszałem szelest w krzakach, chciałem się odwrócić żeby zobaczyć co lub kto to, ale było za późno. ON zaczął przejmować kontrolę. Całe ciało zaczęło się zmieniać...

(tak wygląda po przemianie :P troche rozmazane ale musi takie być xd on jest idealny <3)
(tak wygląda po przemianie :P troche rozmazane ale musi takie być xd on jest idealny <3)
Ostatnią moją myślą było przywołani towarzysza
- Mistaki - szepnąłem, a demon przejął kontrolę nad ciałem.
***
Od Mistaki xD
Od Mistaki xD
Kail jak zawsze wyszedł koło północy i jak zawsze nie pozwolił mi ze sobą iść. Położyłam się zatem spać w nadziei że nic mu nie jest.
~ Mistaki! - obudził mnie cichy głos w mojej głowie. Wiedziałam co się kroi
~ Mistaki! - obudził mnie cichy głos w mojej głowie. Wiedziałam co się kroi
- Kail - krzyknęłam i wyleciałam z jaskini. Znalazłam się w miejscu z którego wzywał mnie basior w ułemek sekundy. Byłam pod postacią ducha więc nikt mnie nie widział. Zobaczyłam Kail' a a raczej Scar' a w jego ciele. W krzakach stała młoda wadera którą wczoraj spotkał Kail. Niestety nie tylko ja ją zauważyłam.Basior odwrócił łeb w jej stronę a ta stała sparaliżowana.
- K-k- kim ty jesteś?! - krzyknęłą wadera
- Jestem Scar! Twój największy koszmar! - warknął basior. I skierował całe ciało w stronę wadery. Widać było że zaraz się na nią rzuci. Musiałam zareagować. Użyłam swoich mocy i z ziemi pod łapami basiora wyrosły grube pędy, które oplotły jego ciało tak że nie mógł się ruszać. Wiedziałam że to niewiele da ale zyskałam trochę czasu. Podleciałam do wadery przyjmując postać kota. Ona patrzyła na mnie przerażona.
- Spokojnie, spokojnie... Jestem z tobą, nic ci nie zrobie... - mowiłam spokojnie
- Kim jesteś?! Co się tu dzije?! - mówiła zszokowana
- Jestem towarzyszem Kail' a. To nie jest on... A te plącza to moja sprawka. Dadzą nam trochę czasu ale nie za wiele więc musisz robić dokładnie to co ci mówię. Rozumiesz? Pomogę ci - mówiłam nadal spokojnym głosem
- Tak - odpowiedziała krótko
- Dobrze... Biegnij przed siebie. Będę zaraz za tobą. Musze lecieć tyłem bo będę kierować wiatr tak aby zabrał nasz zapach jak najdalej stąd w różne strony tak aby Scar nas nie znalazł. Będęcie nawigować i zabiorę w bezpieczne miejsce - powiedziałam szybko ale wyraźnie widząc że Scar zaczyna się wyplątywać. Trzeba było działać szybko...
< Ayame? No cóż xD szybko żeś doszła do tego momentu xd 2 opo i już znasz tajemnice jego życia xD >
- Spokojnie, spokojnie... Jestem z tobą, nic ci nie zrobie... - mowiłam spokojnie
- Kim jesteś?! Co się tu dzije?! - mówiła zszokowana
- Jestem towarzyszem Kail' a. To nie jest on... A te plącza to moja sprawka. Dadzą nam trochę czasu ale nie za wiele więc musisz robić dokładnie to co ci mówię. Rozumiesz? Pomogę ci - mówiłam nadal spokojnym głosem
- Tak - odpowiedziała krótko
- Dobrze... Biegnij przed siebie. Będę zaraz za tobą. Musze lecieć tyłem bo będę kierować wiatr tak aby zabrał nasz zapach jak najdalej stąd w różne strony tak aby Scar nas nie znalazł. Będęcie nawigować i zabiorę w bezpieczne miejsce - powiedziałam szybko ale wyraźnie widząc że Scar zaczyna się wyplątywać. Trzeba było działać szybko...
< Ayame? No cóż xD szybko żeś doszła do tego momentu xd 2 opo i już znasz tajemnice jego życia xD >
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Od Kail' a do Ayame
Było koło godziny 4 nad ranem. Jak co noc wracałem do swojej jaskini. Księżyc prawie w ogóle nie świecił i nic nie było widać. Nie wiem co ten kretyn wyrabiał ale strasznie bolała mnie prawa przednia łapa. Nie miałem jak sprawdzić ale chyba leciała z niej krew. Olałem ten fakt wiedząc że do jaskini został mi spory kawał i mimo wszystko muszę go przejść. Wędrowałem przez jakiś czas zamyślony. Nagle usłyszałem w krzakach szelest.
- Kto tam jest?! - warknąłem rozkładając skrzydła i w razie czego przyjąłem pozę do ataku. Nie wiem po co mi te skrzydła... I tak ich nie użyję ale dodają mi trochę wzrostu i powagi. Z krzaków spokojnym krokiem wyszła wadera. Od razu się rozluźniłem i złożyłem skrzydła. - Przepraszam...
<Ayame? Mały brak weny xD no cóż Kail troszkę nerwowy ;) >
Subskrybuj:
Posty (Atom)