Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Wild'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Wild'a. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 lipca 2014

Od Faas Vokun cd historii Wild

Spojrzałem na wilka, który przybył do mnie, na moją akurat polanę na której to sobie przebywałem i odpoczywałem. Wziąłem głębszy wdech i odpowiedziałem mu.
- Tak i jednocześnie, nie. Dusza nie może cię skłamać, gdyż to zaważy na wyborze do tego lepszego świata lub gorszego. Cóż też istnieje wyjątek kiedy to dana dusza jest jak by uwięziona między światami i ma jakąś sprawę nie dokończoną i wtedy może specjalnie kłamać, choć chciała by powiedzieć prawdę. - Podrapałem się pod bródką z małym pomyślunkiem.
-Czyli mogła mnie okłamać, że została zabita przez Pumę? - Spytał mnie wilk.
-Mmm...tak jest taka możliwość, lecz nie powiem ci czy to była prawda czy też nie. Jak bym miał nadal tamtą chwilę i twą zgodę mógł bym ją zmartwychwstać.
-Mógł byś ją ożywić? - Spytał z nie do wierzeniem.
-Tak mógł bym tylko potrzebna mi zgoda i mógł bym ją jedynie w postaci pół duch pół wilk. Lecz nie należy już to do łatwych zadań, opcjonalnie jak chcesz z nią porozmawiać mogę cię tam zabrać, lecz w pierwszej chwili ja sam ponownie musze się tam udać bym wiedział czy nadal tam jest czy też już jej nie ma...

<Wild> (Sorki, że tak długo D:)

czwartek, 24 lipca 2014

Od Faas Vokun cd historii Wild

Szliśmy lasem Ke'rei pokazywałem mu ciekawe uroki tego miejsca, cóż dla mnie akurat były te bardziej mroczne uroki tego lasu. Spojrzałem w jego kierunku.
- Jestem Faas...Faas Vokun. Wilk nekromanta i bez względny wojownik tej watahy. -Powiedziałem do niego bez emocjonalnym głosem. - Jest tutaj jeszcze zatoka, ale powiedział bym, że tamto miejsce pasowało by nie tylko by się napić, ale dla "zakochanych" bleh...­-Powiedział najwidoczniej bardziej zniesmaczony tym słowem.
-Heh...widzę, że miłości nie trawisz. - Lekki uśmiech ukazał się na pysku wilka. - Można wiedzieć czemu tak nie cierpisz tej miłości? - Spytał się mnie ciekawsko.
-Nie twoja sprawa czemu nie lubię. - I szliśmy teraz w kompletnej ciszy.
- Chciałbyś zobaczyć tu coś jeszcze? Mamy też tutaj parę mocniej niebezpiecznych terenów. - Powiedziałem siadając sobie.

<Wild> (Brak weny i pomysłów)

wtorek, 22 lipca 2014

Od Faas Vokun cd historii Wild

Westchnąłem spoglądając na wilka, cały heksagram, który utrzymywał się jeszcze pode mną zniknął po chwili czarny dym naszedł na me ciało i przeistoczył się w mroczną ciemno fioletową aurę i znów wyglądałem jak kiedyś. Teraz patrzyłem na wilka takim moim zdaniem dziwnym spojrzeniem gdzieś tam pałętało się dosyć dziwne uczucie, które jest u mnie bardzo, ale to bardzo bardziej rzadkim zjawiskiem, a to tak zwana bardziej litość.
- Wiesz teraz tak na prawdę powinienem cię odprowadzić na granicę i zapomnieć o tobie. - Powiedziałem bez emocjonalnym głosem.
Wilk westchnął i się odwrócił - Tak...ehh cóż nie chcę tracić twego czasu więc chodźmy już. - Powiedział mocno przygaszony.
- Zatrzymaj się kolego. Teraz tak na prawdę nie masz celu by gdzieś się udać, będziesz błądzić aż zginiesz pewnego dnia, lecz daje ci w tej chwili małą propozycję dzięki, której zmieni się twe życie. -Wziąłem głebszy wdech urywając na chwilę.
Wilk się odwrócił w moim kierunku i spojrzał na mnie pytająco. - Jaką?
- Proponuję ci dołączenie do watahy Black Night byś nie musiał już tak krążyć bez celu, a tutaj otrzymasz teraz nowy cel w sumie. - Powiedziałem siadając sobie na ziemi i patrząc w jego kierunku. Nadal mówiąc swym bez namiętnym i uczuciowym głosem.
Wilk przez chwilę ogarniał czy to jednak nie jest w tej chwili zły sen. Potrząsnął głową i spojrzał na mnie z lekkim nie do wierzeniem. - Serio? Mogę zostać?
- Tak możesz...- Czy masz jakieś wątpliwości do mej decyzji? - Spytałem się go przekręcając lekko łeb.


<Wild :)>

niedziela, 20 lipca 2014

Od Faas Vokun cd historii Wild

Spojrzałem na niego z cichym westchnięciem. Odszedłem od niego mały kawałek tak na około pięć metrów i się rozejrzałem dookoła. Wilk chciał do mnie podejść, lecz ja mu pokazałem łapą by się nie zbliżał do mnie. Wild posłuchał mnie i stanął, a raczej dokładnie usiadł i obserwował mnie. Przeciągnąłem się, pokręciłem łbem na boki było wyraźnie słychać jak zastrzygło mi w karczychu. Ciemno fioletowa aura zaczęła powoli przemieniać się w czarną jak noc dym, który to zszedł z niego tworząc pod nim mały krąg, który zaczął się powiększać, na okręgu zaczął ukazywać się pewne znaki tworząc taki o to heksagram.



Basior patrzył na to z zszokowaniem widząc to co się teraz dzieje. W sumie mógł widzieć to nawet pierwszy raz. Kiedy ów okrąg był gotowy me oczy zmieniły barwę w szkarłatną biel. W tej chwili już nie było mnie na tym świecie, a wędrowałem w kierunku królestwa umarłych.

Królestwo Umarłych:
Królestwo umarłych dla każdego było zagadką, dla części największym strachem i obawą, lecz to królestwo było zaledwie początkiem. To tutaj dusze były sądzone czy pozostaną skazane na wieczne potępienie czy udadzą się do stwórcy, gdzie będą żyły szczęśliwie. Są też dusze, które tutaj zostają bo mają nie dokończone sprawy i wyczekują momentu kiedy będą mogły dokończyć swoje. Niebo królestwa była całe ciemno niebieskiego koloru, było otoczone pewnymi murami antymagicznymi by żadna dusza nie uciekła stąd bez sądu ostatecznego.  Na ziemi unosiła się pewna mgiełka.



Wilk w swej normalnej formie nie jak typowa dusza schodził pewnymi schodami przed bramę królestwa umarłych. Przy tej bramie stał pewien święty strażnik, który przepuszczał owe dusze. Wilk zatrzymał się przed strażnikiem.
- Odejdź nie nadszedł twój czas. Zawróć. - Powiedział wyssanym z jakich kolwiek uczuć duch wilka.
- Wpuść mnie przybywam by odnaleźć duszę Roulette...-Powiedział z powagą w głosie Basior.
- Tak jest tutaj taka dusza, ale ona oczekuje osądu...Jaki jest twój cel? - Spytał duch.
- Przybywam tutaj po to by dowiedzieć się co się z nią stało i przekazać jej i tylko jej wiadomość od jej brata, który się o nią martwi i poszukuje.
Wilk duch spuścił łeb i odsunął się na bok. - Rozumiem więc droga wolna, lecz śpiesz się nie wiele czasu jej pozostało...- Powiedział i zamilkł.
Ruszyłem w głąb królestwa rozglądając się uważnie za śnieżno białą wilczycą imieniem Roulette. Szedłem ścieżką widziałem wiele dusz tych złych jak i tych dobrych. Były również dusze zła jak i dobre. Podszedłem do jednego z kamiennych domów, gdzie to powinien siedzieć oprawca. Główny powiernik śmierci. Kiedy podszedłem do jego drzwi były obok nich dzwony, w które zadzwoniłem. Po chwili odezwał się gruby głos, który nie jednego napawał by strachem.
-Kto śmie zakłócać mój spokój! - Drzwi stanęły otworem, a tam była pewna świetlista nie zmaterializowana kula.
- Wilk nekromanta Faas Vokun mistrzu. - Powiedziałem do niego z szacunkiem i uklękłem.
- Co cię sprowadza do mnie, że śmiesz zakłócać mój spokój!
- Proszę o wybaczenie za najście, lecz szukam jednej duszy Roulette, która oczekuje osądu. Chcę jej przekazać wiadomość od brata. - Mówiłem do niego bez uczuciowym głosem, lecz pełnym szacunku.
- O to ci chodzi...-zamilkł na chwilę. - Wiem gdzie jest aktualnie...lecz ta informacja jak dobrze wiesz kosztuje...
Kiedy usłyszałem to mocno mnie to zmartwiło, gdyż doskonale wiedziałem co to jest i jest to nic przyjemnego. Przymknąłem oczy oczekując nieuniknionego, lecz ku memu zdziwieniu nic się nie stało.
- Dziś masz wyjątkowe szczęście, gdyż akurat ta dusza jest zagrożona. Znajduje się na terenie zbuntowanych czarnych dusz. Sprowadź ją z powrotem i przekaż co musisz...-I po chwili oprawca zniknął, a mnie przeniosło nie daleko czarnych pól. Westchnąłem ciężko rozglądając się dookoła. Ruszyłem biegiem na pola. Biegłem i biegłem nie mogąc jej znaleźć. Lecz zbuntowane dusza znalazły mnie. Dzięki mym pazurom ektoplazmy mogłem je zranić i zabić. Odwróciłem się i warknąłem. Wbiegłem wprost na te kilka dusz, kilka celnych zamachnięć i dusze wyparowały. Ruszyłem dalej przed siebie. W pewnej chwili dostrzegłem pewien ołtarz z pewnym wirem, a na nim była owa wilczyca, której poszukiwałem.



Widziałem iż była zrozpaczona, nie wiedziała iż jest to już koniec kiedy to usłyszała kroki i walkę. Spojrzała w tamtym kierunku i z nie do wierzeniem widziała czarnego wilka, który walczył ze zbuntowanymi duszami. Robiłem udane uniki jak i kontrataki udało mi się załatwić dzięki mym pazurom kilka z tych dusz, kiedy miałem drogę w miaręczystą pobiegłem w kierunku wilczycy. Chwyciłem ją i razem wylądowaliśmy obok ołtarza. Wziąłem ją na swój grzbiet i zacząłem uciekać w kierunku, gdzie to oni nie będą mogli nam już nic zrobić. Wadera dziękowała mi z całego serca, no martwego.
- Nie ma za co tak przy okazji jestem tutaj od twego brata...szuka cię i martwi się o ciebie. - Powiedziałem w biegu dochodząc do granicy, gzie to już nam nic ci buntownicy nie zrobią.
- Ouch...na prawdę on mnie szuka? Szuka mnie po tylu latach? - Jak by mogła uroniła by łzę.
-Tak szuka cię, a ja ciędo niego zaprowadzę byś mogła z nim porozmawiać. - Powiedziałem kierując się nie do oprawcy, lecz do pewnej wieży światła.
-Ale jak przecież nie da się stąd uciec, a ni nic...-westchnęła smutno.
-Nie powiedziałem jednego, nie jestem zwykłym wilkiem...widzisz, że ja żyję...A to jest moja cielesna powłoka. Zaraz się spotkacie obiecuję...- Powiedział z westchnięciem i pobiegł do owej wierzy, na ich szczęście nikogo tam chwilowo nie było. Weszli do środka, był tam pewien krąg świetlisty. Wszedł w niego wraz z waderą i po chwili zniknęli i razem ukazali się już w świecie żywych. Czarny heksagram z symbolami nadal był widoczny i nie znikał do czasu kiedy dusza tutaj była.
- Jesteśmy...mam dobre i złe wiadomości...zła to jest taka, że ona nie żyje. - Powiedziałem to bez jakich kolwiek zawahań. - A dobra iż...
Dusza wilczycy mnie uprzedziła. - Wild? - Spojrzała na niego z nie do wierzeniem. - Jak ty się zmieniłeś...


< Wild? (To się nazywa mieć wenę!!! :D:D:D) >

Od Faas Vokun cd historii Wild

Szedłem niedaleko niego bacznie obserwując go czy nie zrobi zaraz czegoś głupiego. Westchnąłem ciężej rozglądając się po chwili i wróciłem wzrokiem na niego kiedy tylko coś się mnie zapytał.

-Tak są jedna może dwie watahy gdzieś niedaleko...dokładnie ci nie powiem bo nie mam bladego pojęcia i jakoś mało mnie obchodzą tamte watahy. Do czasu kiedy nikt z tamtych terytoriów nie narusza naszego jest ok i nie interesują mnie oni... - Powiedziałem do niego głosem bez uczuć czy to emocji. Wyczuwałem w nim coś co go porządnie gnębiło, a tym czymś były jego czarne myśli. Westchnąłem ciężko z lekkim rozmyśleniem nad czymś i zdecydowanym głosem mu odpowiedziałem. - Dobra słuchaj mam taką o to propozycję dla ciebie.
Wilk zatrzymał się i spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem. - Umm...jaką propozycję?

-Szukasz swej siostry co nie? - Powiedziałem pytającym głosem, lecz stwierdzającym owe zdanie.

-N-nooo tak...-odpowiedział z cichym westchnięciem.

-Więc jest taka propozycja by oszczędzić tobie czasu czy coś mogę udać się do królestwa umarłych...przeszukam je w poszukiwaniu twej siostry. - Powiedziałem patrząc w jego oczy z powagą w głosie. - Muszę tylko wiedzieć jak ma na imię...


< Wild? :) >

piątek, 18 lipca 2014

Od Faas Vokun cd historii Wild'a

Westchnąłem ciężej i odwróciłem łeb na chwilkę spoglądając w dalszą część naszego lasu. Ponownie spoglądam w jego kierunku i odszedłem lekko na bok by stwierdzić po chwili tylko jedno.
- Dobra...puszczę cię na nasz teren, lecz będziesz pod mym okiem. Zrób coś głupiego a obiecuję, że natychmiast pożegnasz się z żywotem. - Powiedziałem do niego już bez agresji, ale z dużą nieufnością.
Wilk kiwnął głową dodając- Okey...zrobię jak każesz, nie chcę naruszać waszych terenów. - Powiedział bardziej radosnym głosem.
- Idziemy...-powiedziałem bez uczuciowym głosem i następnie ruszyliśmy. Wilk oczywiście wybrnął po chwili bardziej w przód i rzuciłem w jego stronę. - Tylko ode mnie się nie warz oddalać...
-Dobrze, dobrze...-Powiedział wilk wąchając teren by wyczuć ślad swej siostry.
Szliśmy przez środek lasu Ke'rei w całkowitej ciszy. W około nas było pełno różnorakich krzewów, drzew i innej fauny roślinnej.

< Wild? :) (Mnie czas nie pozwala zbytnio na rozpisy :P A po 22 zmęczenie po robocie xD) >

Obserwatorzy