Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Chion'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Chion'a. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 kwietnia 2015

Od Chion' a

Przechadzałem się po lasach wokół naszego siedliska wypatrując niebezpieczeństw. A raczej nudząc się okropnie. Od wielu dni nic się nie działo, a na dodatek z nieba sypał śnieg. Wiosną. I to wcale nie była moja wina! Przeskoczyłem nad zamarzniętym strumykiem, który przepływał na północ od jaskini Alf i przycupnąłem na głazie, z którego był idealny widok na naszą polanę, ale nikt, kto akurat przez nią przechodził nie mógł mnie zauważyć. Ułożyłem się jak najbardziej wygodnie, co było raczej mało możliwe i zająłem się rozglądaniem po okolicy. Po drugiej stronie, w wąwozie z któego czasami korzystałem zauważyłem drugiego strażnika, lecz ze względu na odległość jaka nas dzieliła, nie mogłem go rozpoznać. Księżyc przesuwał się na zachód, co chwilę znikając za grubymi chmurami, z których przestał już sypać śnieg.
- Ekhem. - usłyszałem za sobą i skoczyłem na równe łapy, skacząc do przodu i odwracając się, by dojrzyć kto za mną stał. Jak mogłem tak łatwo dać się zaskoczyć?!

<Ktoś?>

piątek, 17 stycznia 2014

Od Chion'a cd historii Nijalii

Na moje słowa wadera zareagowała jedynie lekceważącym prychnięciem. Czułem, że powoli puszczają mi nerwy.
- Powiedziałem, że jestem zajęty. - powtórzyłem z większą siłą, ale ona jedynie patrzyła się na mnie. Nie dałem rady się powstrzymać. Sople wiszące nad jej głową oderwały się od sklepienia z cichym trzaskiem i szybko zmniejszały odległość dzielące je od jej pyska.
- Neve! - krzyknąłem w ostatniej chwili, a lodowe strzały dotykając już sierści wadery zamieniły się w płatki śniegu, które powoli zlatywały na ziemie nie robiąc nikomu żadnej krzywdy.
- Przepraszam... - mruknąłem odwracają się do niej. - Lepiej, żebyś sobie już poszła.

<Nijali? Przepraszam, że tak długo, ale dużo nauki było :/ >

wtorek, 7 stycznia 2014

Od Chion'a

Po ceremonii znikłem. Nie lubiłem przebywać w tak dużym towarzystwie. Bałem się... Nie ich, ale siebie samego i tego co mogę zrobić. Wiedziałem gdzie jest moje legowisko. Sher zaraz po moim przybyciu pokazała mi je. Droga prowadziła przez polane przy Ciemnym Lesie. Przechodząc tamtędy zdaje się wilkowi, że ktoś wessał kolory i została tylko czerń pni i biel śniegu. Polubiłem to miejsce.


Następnego dnia po przebudzeniu zobaczyłem, że w jaskini nie jestem sam. Przy wejściu stała wadera niepewnie patrząca na mnie. Na sklepieniu pojawiły się już sople. Możliwe, że to przez nie nie weszła do środka. I słusznie. Nawet ja nie wiedziałem, kiedy mogą spaść na głowę, ale przynajmniej bym je powstrzymał.
- Cześć. - rzuciłem podnosząc się ze sterty jelenich skór, które robiły mi za legowisko. Wilczyca zawahała się, ale po chwili odzyskała pewność siebie i odezwała się miłym głosem.

<Odpisze ktoś?>

Obserwatorzy