Czy widzę sens życia. Dobre pytanie. Zamyśliłam się.
-Hmm... chyba... chyba tak, bo... - zaplątałam się w myślach - no, po prostu widzę. Pod warunkiem, że się stara, by ten sens był. Bo jeśli się nie chce i nie wierzy, że takowy jest, to... to on zanika. A gdy chcesz, by twoje życie miało sens, to ma sens. Bo do czegoś dążysz i to daje ci siłę. Według mnie. - spojrzałam na Neyę i delikatnie się uśmiechnęłam - odpowiedź satysfakcjonuje?
- Jak najbardziej. - odrzekła. Ja wróciłam do obserwowania ptaków. Zauważyłam, że jeden mały ptaszek nie ma miejsca na gałęzi i musi usiąść na innej, która była dość daleko. (jak na skalę małego ptaka) Postanowiłam mu pomóc i sprawiłam, by gałązka urosła. Jakaż byłam szczęśliwa, gdy to pisklę spoczęło zmordowane lataniem na swoich malusieńkich skrzydełkach! I mogło teraz dołączyć się do "chórku".
- Czy ty mnie słuchasz? - nagle dobiegł do mnie głos wadery. Była trochę zdenerwowana.
- Rany, strasznie cię przepraszam, zagapiłam się okropnie... Mogłabyś proszę powtórzyć? - widocznie się zawstydziłam, a wilczyca patrzyła na mnie z wyrzutem.
<Neya? Albina taka nieogarnięta x3>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Neyi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Neyi. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
Od Alby cd historii Neyi
- Ale na pewno nie zawracam ci głowy?
- Na pewno.
- Ale na pewno? - uśmiechnęłam się.
- Tak. Na sto procent.
- To dobrze. Teraz Ty mnie o coś zapytaj - wilczyca spojrzała na mnie rozbawiona, a ja obserwowałam liście trzepoczące na drzewie przez wiatr.
- A o co chciałabyś, żebym cię zapytała? - zerknęłam na nią.
- O to co chcesz o mnie wiedzieć - mój wzrok powrócił na drzewko. Neya myślała chwilę, podczas gdy parę ptaków usiadło na grubych gałęziach drzewa i świergotało radośnie. W końcu się odezwała:
<O co zapytała Neya?>
- Na pewno.
- Ale na pewno? - uśmiechnęłam się.
- Tak. Na sto procent.
- To dobrze. Teraz Ty mnie o coś zapytaj - wilczyca spojrzała na mnie rozbawiona, a ja obserwowałam liście trzepoczące na drzewie przez wiatr.
- A o co chciałabyś, żebym cię zapytała? - zerknęłam na nią.
- O to co chcesz o mnie wiedzieć - mój wzrok powrócił na drzewko. Neya myślała chwilę, podczas gdy parę ptaków usiadło na grubych gałęziach drzewa i świergotało radośnie. W końcu się odezwała:
<O co zapytała Neya?>
środa, 29 października 2014
Od Alby cd historii Neyi
- Może najpierw chodźmy opatrzyć tę łapę - spojrzałam na bolące miejsce, towarzyszka się zgodziła. Szłam przy niej, co chwilę czując na sobie oczy nieznajomych. Dziwne to było uczucie. Nie wiesz co sobie o Tobie myślą. Jednego byłam tylko pewna, że ta wadera jest dobrym wilkiem. Co jakiś czas mówiłyśmy coś do siebie gdy dotarłyśmy do tutejszego medyka. Po paru chwilach rana była już w bandażu, a ja się dowiedziałam, że mam nie biegać, nie skakać, nie robić gwałtownych ruchów itp., ale za parę dni będę już mogła to wszystko robić bez problemu.
- To się ze mną nie pobawisz - powiedziałam do Neyi.
- Myślisz, że nie można się bawić z chorą łapą? - odpowiedziała z uśmiechem. - Na pewno coś wymyślimy - bardzo miło mi się zrobiło. Odwzajemniłam uśmiech, podziękowałam panu medykowi i pożegnałam się z nim grzecznie.
- To gdzie idziemy, co robimy? - spytałam. Obie zastanawiałyśmy się chwilę, w końcu stwierdziłyśmy zgodnie, żeby się czegoś napić. Podeszłyśmy bez pośpiechu do źródełka i piłyśmy. Wadera piła tak łaczywie, że aż się trochę zadławiła. Kasłała, jednak oczywiście nic się nie stało. Usiadłyśmy przy źródełku i zapytałam, by rozpocząć rozmowę:
- Co zwykle robisz, tak na codzień? - spytałam pogodnie. Chciałam tę waderę trochę bardziej poznać.
<Neya?>
- To się ze mną nie pobawisz - powiedziałam do Neyi.
- Myślisz, że nie można się bawić z chorą łapą? - odpowiedziała z uśmiechem. - Na pewno coś wymyślimy - bardzo miło mi się zrobiło. Odwzajemniłam uśmiech, podziękowałam panu medykowi i pożegnałam się z nim grzecznie.
- To gdzie idziemy, co robimy? - spytałam. Obie zastanawiałyśmy się chwilę, w końcu stwierdziłyśmy zgodnie, żeby się czegoś napić. Podeszłyśmy bez pośpiechu do źródełka i piłyśmy. Wadera piła tak łaczywie, że aż się trochę zadławiła. Kasłała, jednak oczywiście nic się nie stało. Usiadłyśmy przy źródełku i zapytałam, by rozpocząć rozmowę:
- Co zwykle robisz, tak na codzień? - spytałam pogodnie. Chciałam tę waderę trochę bardziej poznać.
<Neya?>
wtorek, 21 października 2014
Od Alby cd historii Neyi
Uniosłam się powoli. Krwawiąca łapa już tak nie bolała, gdy dowiedziałam się, że wadera nie jest zła. Jednak kulałam.
- Czyli mówisz, że dość dobrze mi szło? - zapytałam idąc za Neyą.
- Tak, naprawdę.
- Może dlatego się tak postarałam, bo wiedziałam, że pomogę innemu wilkowi - uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- Jeszcze raz ci dziękuję.
- Nie ma sprawy - kaszlnęłam - ale... wiesz może jak opatrzyć krwawiącą łapę? Moje minimalne moce chyba nic tu nie pomogą...
- Hm, może najpierw dojdźmy do watahy, tam Ci pomogą - stwierdziłam, że to dobry pomysł, więc skinęłam głową. - A Ty jesteś tutaj nowa? Nigdy cię nie widziałam... - zaczęła.
- Tak, niedawno dołączyłam. Jesteś pierwszym wilkiem z jakim tutaj rozmawiam. I mój pobyt w watasze zapowiada się miło - popatrzyłam na nią z promiennym uśmiechem na twarzy.
- Cieszę się. A jak tu dołączyłaś? - z mojej twarzy znikł uśmiech. Westchnęłam myśląc nad odpowiedzią. - Um, powiedziałam coś nie tak? - Neya zmieszała się trochę brakiem odpowiedzi
- Nie, wszystko ok, tylko... nie chcę o tym gadać - moja twarz w tym momencie wyraźnie ukazywała smutek.
- Ok, pewnie - nastała cisza. Cisza przerywana szumem liści na drzewach. Pewnie podczas tej ciszy myślałyśmy o sobie nawzajem. W końcu zapytałam:
- Wiesz jak to jest, gdy spotyka cię wielka niesprawiedliwość, a ty nic nie możesz zrobić? - znowu kaszlnęłam. Nie czekałam na odpowiedź, tylko dalej ciągnęłam - właśnie przez taką sytuację musiałam przejść. By dojść tu. By spotkać nieznaną mi waderę, by ją poznać, by żyć radośnie wśród nowopoznanych wilków, by otworzyć nowy rozdział w mojej księdze życia - spróbowałam się uśmiechnąć mimo łez w oczach. Przypomniałam sobie wszystkie szare i smutne dni. Nie mogę sobie pozwolić, by to się powtórzyło. Wadera chwilę się nie odzywała, jakby próbując zrozumieć to co powiedziałam. W końcu się odezwała:
<Neya? Ps. ta wadera ma na imię Alba, nie Alby, ale nie jestem o to zła, bo po tytule posta mogłaś tak pomyśleć ;)>
- Czyli mówisz, że dość dobrze mi szło? - zapytałam idąc za Neyą.
- Tak, naprawdę.
- Może dlatego się tak postarałam, bo wiedziałam, że pomogę innemu wilkowi - uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- Jeszcze raz ci dziękuję.
- Nie ma sprawy - kaszlnęłam - ale... wiesz może jak opatrzyć krwawiącą łapę? Moje minimalne moce chyba nic tu nie pomogą...
- Hm, może najpierw dojdźmy do watahy, tam Ci pomogą - stwierdziłam, że to dobry pomysł, więc skinęłam głową. - A Ty jesteś tutaj nowa? Nigdy cię nie widziałam... - zaczęła.
- Tak, niedawno dołączyłam. Jesteś pierwszym wilkiem z jakim tutaj rozmawiam. I mój pobyt w watasze zapowiada się miło - popatrzyłam na nią z promiennym uśmiechem na twarzy.
- Cieszę się. A jak tu dołączyłaś? - z mojej twarzy znikł uśmiech. Westchnęłam myśląc nad odpowiedzią. - Um, powiedziałam coś nie tak? - Neya zmieszała się trochę brakiem odpowiedzi
- Nie, wszystko ok, tylko... nie chcę o tym gadać - moja twarz w tym momencie wyraźnie ukazywała smutek.
- Ok, pewnie - nastała cisza. Cisza przerywana szumem liści na drzewach. Pewnie podczas tej ciszy myślałyśmy o sobie nawzajem. W końcu zapytałam:
- Wiesz jak to jest, gdy spotyka cię wielka niesprawiedliwość, a ty nic nie możesz zrobić? - znowu kaszlnęłam. Nie czekałam na odpowiedź, tylko dalej ciągnęłam - właśnie przez taką sytuację musiałam przejść. By dojść tu. By spotkać nieznaną mi waderę, by ją poznać, by żyć radośnie wśród nowopoznanych wilków, by otworzyć nowy rozdział w mojej księdze życia - spróbowałam się uśmiechnąć mimo łez w oczach. Przypomniałam sobie wszystkie szare i smutne dni. Nie mogę sobie pozwolić, by to się powtórzyło. Wadera chwilę się nie odzywała, jakby próbując zrozumieć to co powiedziałam. W końcu się odezwała:
<Neya? Ps. ta wadera ma na imię Alba, nie Alby, ale nie jestem o to zła, bo po tytule posta mogłaś tak pomyśleć ;)>
sobota, 18 października 2014
Od Alby cd historii Neyi
Wcześnie rano obudziłam się. Nie wiem czemu, ale po tak krótkim śnie byłam już wypoczęta. Powoli uniosłam się, przeciągnęłam i cicho ziewnęłam. Powolnym krokiem szłam w stronę rzeczki. Po niedługim czasie byłam już napojona. Nie byłam zbytnio głodna, więc zostawiłam tę czynność na później. Szłam bez pośpiechu przed siebie, czyli w stronę lasu, no bo co innego miałam robić? Szłam długo, nie myśląc o niczym. Trwałam w stanie dziwnej melanholii, idąc, chociaż nawet nie wiedząc dokładnie gdzie. Tak się zamyśliłam, że uderzyłam łbem w jakieś drzewo, którego kompletnie nie zauważyłam. To co miałam teraz przed oczami było takie śmieszne, rozmazane... Otrząsnęłam się i po chwili obraz znów był ostry. Wróciłam do pionu. Mimo małego bólu na czole nie doznałam większych obrażeń. Wspięłam się na drzewo, by odpocząć chwilę po w sumie długiej wędrówce. Weszłam jeszcze wyżej, prawie na sam czubek drzewa, znalazłam gruby konar i położyłam się na nim. Po niedługim czasie usłyszałam, że ktoś idzie. "Super, w końcu kogoś poznam!" - pomyślałam. Niedawno dołączyłam do watahy, więc może fajnie kogoś poznać... Zaczęłam się rozglądać i w końcu dostrzegłam ciemnego wilka idącego w tą stronę. Nie widział mnie. Był coraz bliżej. Śmiesznie było obserwować kogoś, kto nie wie nawet że jest obserwowany. Gdy już miałam zeskoczyć z drzewa, by popełzać za nim (bo myślałam, że ominie to drzewo), to ku mojemu zdziwieniu zaczął na nie wchodzić. Patrzyłam pod siebie obserwując wilka. Gdy już się usadowił, zaczął obserwować ludzi, te śmieszne kreatury. Postanowiłam się przywitać, ale nie chciałam, żeby ten wilk się przestraszył, więc nie zeszłam do niego i nie zaczęłam szeleścić liśćmi, tylko po prostu powiedziałam:
- Cześć - tak się zląkła, że aż spadła. Zaczęło mi się robić tak niewyobrażalnie głupio i przykro, poza tym ludzie go zobaczyli, a on biedny był w ślepym zaułku. Nie mogłam stać bezczynnie na oszołomionego tym co się stało wilka. Bez większego namysłu zeskoczyłam z drzewa i wybiegłam przed zaskoczonego wilka, tworząc mu powiedzmy "barierę" przed myśliwymi. Zawyłam i rzuciłam się na jednego z dwóch ludzi, biorąc na siebie konsekfencje tego czynu.
[tu była dość drastyczna scena, więc ją pominę] Jeden przerażony człowiek uciekł (pewnie dopiero zaczynał polować, nie był gotowy na atak), drugi leżał nieżywy, a ja ciężko ranna w łapę dyszałam dumna z siebie. Chwila... a gdzie drugi wilk? Pojawiły się wyrzuty sumienia. Przecież to przezemnie wszystko. Położyłam się na ziemi. Chociaż... przecież uratowałam mu życie. Ale nie musiałabym ratować gdyby nie ja, no, takie kłęby myśli były w mojej głowie. Łza zakręciła mi się w oku. Usłyszałam szelest. Podniosłam się. Widziałam tę waderę zmierzającą w moją stronę.
<Neya?>
- Cześć - tak się zląkła, że aż spadła. Zaczęło mi się robić tak niewyobrażalnie głupio i przykro, poza tym ludzie go zobaczyli, a on biedny był w ślepym zaułku. Nie mogłam stać bezczynnie na oszołomionego tym co się stało wilka. Bez większego namysłu zeskoczyłam z drzewa i wybiegłam przed zaskoczonego wilka, tworząc mu powiedzmy "barierę" przed myśliwymi. Zawyłam i rzuciłam się na jednego z dwóch ludzi, biorąc na siebie konsekfencje tego czynu.
[tu była dość drastyczna scena, więc ją pominę] Jeden przerażony człowiek uciekł (pewnie dopiero zaczynał polować, nie był gotowy na atak), drugi leżał nieżywy, a ja ciężko ranna w łapę dyszałam dumna z siebie. Chwila... a gdzie drugi wilk? Pojawiły się wyrzuty sumienia. Przecież to przezemnie wszystko. Położyłam się na ziemi. Chociaż... przecież uratowałam mu życie. Ale nie musiałabym ratować gdyby nie ja, no, takie kłęby myśli były w mojej głowie. Łza zakręciła mi się w oku. Usłyszałam szelest. Podniosłam się. Widziałam tę waderę zmierzającą w moją stronę.
<Neya?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)