Robiło się późno, ale ja czekałem koło jaskini Sierry i Magic. W krzakach dobrze się zamaskowałem. Nagle z jaskini dobiegł krzyk. Wbiegłem do jaskini. Sierra stała w końcu jaskini a przed nią cień, który szykował się do ataku. Skoczyłem na niego, zmieniając się w Leletha, a stałem tak, że Sierra mnie nie widziała. Cień gwałtownie ruszył na Sierrę, ale chyba tylko zawadził o nią. Trzasnąłem o ziemię, ale zdążyłem ugryźć cień. Z rany zamiast krwi, wyciekło światło.
- Kim jesteś?!- wrzasnęła Sierra.
- Jestem Leleth- powiedziałem i odesłałem cień.
< Sierra? Wybacz, że tak długo >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Sierry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Sierry. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 kwietnia 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
Od Vuko
- Motylek! - krzyknąłem, gdy owe kolorowe stworzenie przefrunęło koło mnie.
Rano zbudziłem się wyjątkowo wcześnie i jak zwykle rozpierała mnie energia, więc co tu się dziwić, że biegam po jakiś łąkach? Kwiaty ostro pachną i drażnią moje nozdrza, ale po co się tym przejmować? Najlepiej biegać i skakać! Bo jak tego nie robie to rozsadza mnie energia i robie głupoty. Choć w sumie zdarza się to nawet tak o.
- Pobawimy się? - uśmiechałem się głupio do motylka.
Ten jednak nie był najwyraźniej zachwycony moim pytanie i zaczął uciekać, a ja - gonić go. Odbijałem się łapami i podskakiwałem wysoko, by kłapnąć paszczą tuż koło niego. Przecież nie jestem tak zły, by zrobić mu krzywde, nie myślcie sobie.
- Czemu uciekasz? - nadal kontynuuowałem swój monolog, grając teatralną smutną minkę.
Motyl jednak nie był skory do odpowiedzi, zaś ja nie umiałem się porozumiewać telepatycznie. Biegłem więc, ignorując wszystko wokół póki nie wpadłem na jakąś wadere...
- Yyy, przepraszam? - chciałem, by wypadło to ładnie, ale zabrzmiało raczej jak pytanie, które szybko przerodziło się w śmiech.
Rano zbudziłem się wyjątkowo wcześnie i jak zwykle rozpierała mnie energia, więc co tu się dziwić, że biegam po jakiś łąkach? Kwiaty ostro pachną i drażnią moje nozdrza, ale po co się tym przejmować? Najlepiej biegać i skakać! Bo jak tego nie robie to rozsadza mnie energia i robie głupoty. Choć w sumie zdarza się to nawet tak o.
- Pobawimy się? - uśmiechałem się głupio do motylka.
Ten jednak nie był najwyraźniej zachwycony moim pytanie i zaczął uciekać, a ja - gonić go. Odbijałem się łapami i podskakiwałem wysoko, by kłapnąć paszczą tuż koło niego. Przecież nie jestem tak zły, by zrobić mu krzywde, nie myślcie sobie.
- Czemu uciekasz? - nadal kontynuuowałem swój monolog, grając teatralną smutną minkę.
Motyl jednak nie był skory do odpowiedzi, zaś ja nie umiałem się porozumiewać telepatycznie. Biegłem więc, ignorując wszystko wokół póki nie wpadłem na jakąś wadere...
- Yyy, przepraszam? - chciałem, by wypadło to ładnie, ale zabrzmiało raczej jak pytanie, które szybko przerodziło się w śmiech.
Jednak przez przymrużone ślepia udało mi się zobaczyć jej białe futro i czarną grzywkę.
< Sierra? >
< Sierra? >
Od Magic cd historii Sierry
Nie gadałam z Sierrą całą podróż do domu.
- Dobra, Magic co jest? - zapytała zastawiając mi drogę do jaskini.
- Wiesz... ty i Howl to prawdopodobnie będzie... para,... a ja nikogo nie mam... i... - jąkałam się i robiłam przerwy.
- Mówiłaś, że ktoś wpadł Ci w oko. - Sierra wpuściła mnie do jaskini.
- No tak,... ale my właściwie... no... nie rozmawiamy. - wreszcie to powiedziałam! Ja to niezbyt mam ochotę gadać o uczuciach i tych sprawach no, ale cóż trzeba było w końcu to powiedzieć!
- O, którym mowa? - Sierra nigdy nie daje za wygraną.
- Nieważne. - odpowiedziałam zimno i nieprzyjaźnie po czym wyszłam na łowy. Szłam tak sobie i mówiłam pod nosem przemądrzałe cytaty Sierry, gdy nagle na kogoś wpadłam. To był... Irio... ,,O wilku mowa" pomyślałam.
- Nic Ci nie jest? - pomógł mi wstać.
- Nie patrzyłem gdzie idę. - tłumaczył się.
- Nie. nic się nie stało. Bujałam w obłokach, to moja wina. - powiedziałam, po czym każdy poszedł w swoją stronę.
- Dobra, Magic co jest? - zapytała zastawiając mi drogę do jaskini.
- Wiesz... ty i Howl to prawdopodobnie będzie... para,... a ja nikogo nie mam... i... - jąkałam się i robiłam przerwy.
- Mówiłaś, że ktoś wpadł Ci w oko. - Sierra wpuściła mnie do jaskini.
- No tak,... ale my właściwie... no... nie rozmawiamy. - wreszcie to powiedziałam! Ja to niezbyt mam ochotę gadać o uczuciach i tych sprawach no, ale cóż trzeba było w końcu to powiedzieć!
- O, którym mowa? - Sierra nigdy nie daje za wygraną.
- Nieważne. - odpowiedziałam zimno i nieprzyjaźnie po czym wyszłam na łowy. Szłam tak sobie i mówiłam pod nosem przemądrzałe cytaty Sierry, gdy nagle na kogoś wpadłam. To był... Irio... ,,O wilku mowa" pomyślałam.
- Nic Ci nie jest? - pomógł mi wstać.
- Nie patrzyłem gdzie idę. - tłumaczył się.
- Nie. nic się nie stało. Bujałam w obłokach, to moja wina. - powiedziałam, po czym każdy poszedł w swoją stronę.
wtorek, 11 lutego 2014
Od Night Howl'a cd historii Sierry
Zjedliśmy po króliku. Walnąłem się na kupę liści.
- Ale się nażarłem. W Azji nie ma takich królików-bydlaków.
- Jesteś z Azji? - zapytała Magic.
- No. To dość daleko od Europy. - powiedziałem i się podniosłem. - Kto ma ochotę, żeby się przelecieć nad lasem?
- Nie mam skrzydeł! - przypomniała się Sierra.
- Dlatego Magic pomoże mi Cię nieść. Prawda, Magic?
< Magic? Sierra? >
- Ale się nażarłem. W Azji nie ma takich królików-bydlaków.
- Jesteś z Azji? - zapytała Magic.
- No. To dość daleko od Europy. - powiedziałem i się podniosłem. - Kto ma ochotę, żeby się przelecieć nad lasem?
- Nie mam skrzydeł! - przypomniała się Sierra.
- Dlatego Magic pomoże mi Cię nieść. Prawda, Magic?
< Magic? Sierra? >
Od Night Howl'a cd historii Sierry
- No to... Poczekaj, masz może... Albo inaczej, jesteś głodna?- zapytałem.
- Dawno nic nie jadłam.
- No właśnie...- powiedziałem i czapnąłem łapą nie dużego królika.- Chcesz?
< Sierra? Wena mnie opuściła >
- Dawno nic nie jadłam.
- No właśnie...- powiedziałem i czapnąłem łapą nie dużego królika.- Chcesz?
< Sierra? Wena mnie opuściła >
sobota, 8 lutego 2014
Od Night Howl'a
Szedłem po lesie. Dawno moje łapy nie dotknęły podłoża. Chwiałem się i wyglądałem jakbym się naćpał jagód. Nagle zza drzew wyszła Wadera. Miała białe futro z czarnymi znaczeniami. Widziałem że utkwiła we mnie wzrok.
- Co? Wilka z Azji nie widziałaś?- zapytałem sarkastycznie i odszedłem.
< Sierra? >
- Co? Wilka z Azji nie widziałaś?- zapytałem sarkastycznie i odszedłem.
< Sierra? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)