- Więc kiedy możemy zacząć? Kiedy będziesz mógł mnie uczyć? - uniosłam brew.
- Jesteś ambitna. - stwierdził.
- I zdeterminowana. - dodałam, a on przewrócił oczami.
- I skromna. - dodał. - Szczerze to nie wiem kiedy możemy zacząć. - powiedział niepewnie, a ja lekko zdenerwowana zmierzyłam go wzrokiem.
Szłam tyłem i patrzyłam się wprost w jego oczy, a on szedł na mnie również patrząc się w oczy.
- Wiem, że masz wiele spraw związanych z watahą .Wiem jaka to odpowiedzialność. Zawsze mogę Ci pomóc wiem coś o tym. - uśmiechnęłam się.
- Serio? - zmierzył mnie wzrokiem.
- Tak. Mogę co nieco trenować wilki. W razie czasu wojny, czy gotowości. Chodzi mi tylko o atak i obronę.
- Ja miałem Ciebie trenować. Zgodziłem się Ci pomóc, a teraz Ty chcesz trenować i proponujesz mi pomoc? - powiedział niepewnie.
- Tak. - odpowiedziałam energicznie.
W pewnym momencie poczułam jak grunt pod łapami się obsuwa. Wzięłam głęboki wdech i chwyciłam Emert'a, a on spadł ze wzgórza razem ze mną. Spadając z góry przeplataliśmy się przez siebie, a kiedy już się stoczyliśmy spojrzeliśmy na siebie i nastała chwila ciszy, którą po krótkiej chwili przerwał nasz śmiech. Em był cały w błocie, ja pewnie też, ale on miał jeszcze gałązkę za uchem.
- Em... Emert. - nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Moja łapa skierowała się w stronę pyszczka Emerged'a, a następnie zza jego ucha wyciągnęłam gałązkę.- Miałeś to za uchem. - uśmiechnęłam się.
Poczułam jak się rumienie. Pierwszy raz w życiu. To było strasznie krępujące uczucie. I znowu ta cisza.
- Co się stało, że spadłaś?-zapytał, mrużąc oczy i powoli wstając, ja szłam powoli za nim
- Po prostu poszłam za daleko.
- Ale jakoś zawsze byłaś skoncentrowana i taka skupiona. Wątpię czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się coś podobnego.
- Masz rację sama nie wiem. - myśląc wbiłam wzrok w ziemie, a po chwili już znałam przyczynę i spojrzałam na Em'a.
Poczułam znów to okropne uczucie. Skrępowanie.
- Nie chce kłamać. Nie będę. To nie leży w mojej naturze. - powiedziałam twardo. - To chyba przez Twoją obecność. Nie chodzi mi o to, że mam na myśli coś złego. Bo twoja obecność sprawia mi wiele uśmiechu. Uśmiechu, który nigdy wcześniej nie pojawiał się tak często w jednym miesiącu, a tu to wszystko jednego dnia i dziękuje Ci za to. Ale tylko przy tobie się tak dekoncentruje i nie wiem dlaczego...
< Em? >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Vendetty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Vendetty. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 1 lipca 2014
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Vendetty cd historii Emergeda
- Pochodzę z pewnego plemienia. Konkretnie Plemienia Ognia.Wiem, że potrafisz nim władać i to wcale nie najgorzej, zależy mi na twoich lekcjach. Chyba,że tchórzysz...
- Nie, ale jak mi wiadomo Ty też nie głupio nim władasz, więc po co?
- Nie ważne. - odpuściłam.
- Ważne, dla Ciebie, a w takim razie i dla mnie. - uniosłam brew.
- Wzruszający tekst. Widać, że potrafisz tworzyć niestworzone historie, więc i przemówienia. Co sprawia, że jesteś świetnym przywódcą. - zaśmiałam się.
- Przestań, bo się zarumienię. - powiedział z nutą sarkazmu.
- O, nawet szybko wykrywasz ton drugiego wilka, co ułatwia ci rozmowę z nim. Dobry jesteś. - ponownie odparłam z sarkazmem.
- Pochlebiasz mi, ale koniec wiemy, że jestem boski. - zaśmiał się.
- Może i jesteś... - panowała chwila powagi, ale później pewnie się uśmiechnęłam.
- To co może mnie oprowadzisz, żebym miała skąd Cię straszyć.
< Em? >
- Nie, ale jak mi wiadomo Ty też nie głupio nim władasz, więc po co?
- Nie ważne. - odpuściłam.
- Ważne, dla Ciebie, a w takim razie i dla mnie. - uniosłam brew.
- Wzruszający tekst. Widać, że potrafisz tworzyć niestworzone historie, więc i przemówienia. Co sprawia, że jesteś świetnym przywódcą. - zaśmiałam się.
- Przestań, bo się zarumienię. - powiedział z nutą sarkazmu.
- O, nawet szybko wykrywasz ton drugiego wilka, co ułatwia ci rozmowę z nim. Dobry jesteś. - ponownie odparłam z sarkazmem.
- Pochlebiasz mi, ale koniec wiemy, że jestem boski. - zaśmiał się.
- Może i jesteś... - panowała chwila powagi, ale później pewnie się uśmiechnęłam.
- To co może mnie oprowadzisz, żebym miała skąd Cię straszyć.
< Em? >
Od Vendetty cd historii Emergeda
Chwile stałam i patrzyłam jak odchodzi. Przekrzywiłam głowę, ale poszłam za nim.
- Myślisz, że zaprzyjaźnię się z jakimiś wilkami, a później pójdę z nimi na parapetówkę? Ja Cię znam.
- Tak, przed chwilą się przedstawiłem.
- Śmieszne. Nie bądź głupkiem. Chce abyś mnie trenował. - on mnie zignorował szedł dalej. Rzuciłam się na niego. Odepchął mnie bez wysiłku.
- Masz jeszcze refleks. - zaśmiałam się, otrzepując z piachu.- Nie chce błagać...
- To poproś
- A zgodzisz się? - zmierzyłam go wzrokiem.
- Nie wiem, zastanowię się.
- Zastanawiaj się szybciej. - stanęłam przednim znikąd, blokując mu drogę i patrząc w oczy.
< Em? >
- Myślisz, że zaprzyjaźnię się z jakimiś wilkami, a później pójdę z nimi na parapetówkę? Ja Cię znam.
- Tak, przed chwilą się przedstawiłem.
- Śmieszne. Nie bądź głupkiem. Chce abyś mnie trenował. - on mnie zignorował szedł dalej. Rzuciłam się na niego. Odepchął mnie bez wysiłku.
- Masz jeszcze refleks. - zaśmiałam się, otrzepując z piachu.- Nie chce błagać...
- To poproś
- A zgodzisz się? - zmierzyłam go wzrokiem.
- Nie wiem, zastanowię się.
- Zastanawiaj się szybciej. - stanęłam przednim znikąd, blokując mu drogę i patrząc w oczy.
< Em? >
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Od Vendetty
Trwa piękna noc. Niebo usiane gwiazdami. Księżyc trwa w pełni. Nikogo jeszcze tu nie znam. Nikt mnie nie oprowadzi, trudno sama pozwiedzam jeszcze ciekawiej.
Nagle usłyszałam szelest. Podniosłam głowę, zamknęłam oczy analizując wszystko co dzieje się dookoła. Byłam przygotowana, że to wróg. Mimo tego, że mam moc pozbawiania zmysłów, muszę najpierw nakierować ją na postać.
"Mam!" - krzyknęłam w myślach i uśmiechnęłam się zwycięsko.
-Wzrok. - powiedziałam pewnie, po czym wolnym krokiem obróciłam się do postaci. Z jego pysku mogłam wyczytać zakłopotanie.
- Kim jesteś? - zapytałam stając przed nim i patrząc się w mu w oczy. Próbował uciec od mojej obecności, żeby to coś dało.
- To nic nie da, wszędzie tyle drzew. Tylko się poobijasz. Dotyk. - słowem dotyk zabrałam mu zmysł czucia.
Po chwili zaczął we mnie celować ogniem. Za każdym razem pudłował.
- Pudło. - zaśmiałam się. -To nic nie da tylko spalisz las.
- Co Ty ze mną robisz?- zapytał.
- Ja pierwsza zadałam pytanie. - spojrzałam mu w oczy.
- Na pewno nie jestem kimś kto chce Cię skrzywdzić. Należę do watahy. - powiedział.
- Od razu lepiej. Nie można było tak wcześniej?! Dotyk. Wzrok. - powiedziałam te słowa dzięki czemu przywróciłam mu wzrok.
- To nie było zbyt miłe spotkanie. - stwierdził basior.
- Wiesz mogłam Cię zabić. Lub przywiązać i zostawić na pożarcie sępom. - uniosłam brew.
- Nie jesteś za pewna siebie?
- Wiem co potrafię. - ruszyłam na przód, a on za mną.
- Oczywiście. - powiedział.
- Sugerujesz, że kłamie? - zapytałam.
- Nie. Po prostu ciekawi mnie kim jesteś. Jesteś nowa?
- Tak. Aż tak się wyróżniam? - zapytałam. - A może jestem wyjątkowa? - zaśmiałam się
< Jakiś basior? >
Nagle usłyszałam szelest. Podniosłam głowę, zamknęłam oczy analizując wszystko co dzieje się dookoła. Byłam przygotowana, że to wróg. Mimo tego, że mam moc pozbawiania zmysłów, muszę najpierw nakierować ją na postać.
"Mam!" - krzyknęłam w myślach i uśmiechnęłam się zwycięsko.
-Wzrok. - powiedziałam pewnie, po czym wolnym krokiem obróciłam się do postaci. Z jego pysku mogłam wyczytać zakłopotanie.
- Kim jesteś? - zapytałam stając przed nim i patrząc się w mu w oczy. Próbował uciec od mojej obecności, żeby to coś dało.
- To nic nie da, wszędzie tyle drzew. Tylko się poobijasz. Dotyk. - słowem dotyk zabrałam mu zmysł czucia.
Po chwili zaczął we mnie celować ogniem. Za każdym razem pudłował.
- Pudło. - zaśmiałam się. -To nic nie da tylko spalisz las.
- Co Ty ze mną robisz?- zapytał.
- Ja pierwsza zadałam pytanie. - spojrzałam mu w oczy.
- Na pewno nie jestem kimś kto chce Cię skrzywdzić. Należę do watahy. - powiedział.
- Od razu lepiej. Nie można było tak wcześniej?! Dotyk. Wzrok. - powiedziałam te słowa dzięki czemu przywróciłam mu wzrok.
- To nie było zbyt miłe spotkanie. - stwierdził basior.
- Wiesz mogłam Cię zabić. Lub przywiązać i zostawić na pożarcie sępom. - uniosłam brew.
- Nie jesteś za pewna siebie?
- Wiem co potrafię. - ruszyłam na przód, a on za mną.
- Oczywiście. - powiedział.
- Sugerujesz, że kłamie? - zapytałam.
- Nie. Po prostu ciekawi mnie kim jesteś. Jesteś nowa?
- Tak. Aż tak się wyróżniam? - zapytałam. - A może jestem wyjątkowa? - zaśmiałam się
< Jakiś basior? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)