Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od Elementala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od Elementala. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 listopada 2014

Od Elementala cd. historii Malika

- Zapewne szamani. Nie możemy zwracać na siebie ich uwagi. Inaczej może być bardzo źle - ostrzegłem wilka, lecz ten już chyba od dobrych 5 minut mnie nie słuchał. By chyba zbyt zafascynowany tym co się dzieje.
- Dobra, dobra.
I przemknął się bliżej szamanów, oczywiście pozostając w ukryciu, czyli liściach krzewów. Wreszcie wilk usiadł i przypatrzył się odprawiającym rytuały goblinom. Ja natomiast zmieniając się w widmo absolutne i siedząc na drzewie przyglądałem się rytuałowi. W pewnej chwili jeden z szamanów wrzucił coś do kotła i nastąpił wybuch. Zerwał liście, odsłaniając Malika, a nie zrzucił z drzewa. Spadłem na grzbiet tak, że aż zmieniłem się w normalną widmo formę. Szamani nas zauważyli i zaczęli podchodzić po czym obu z nas złapali za kark i rzucili przed kocioł. Malik szepnął:

<Malik?>

czwartek, 6 listopada 2014

Od Elementala cd. historii Malika

- Widzę, że naprawdę nie lubisz tych stworzeń.
- Przecież wiesz dla czego! - syknął wilk z ... oburzeniem za to wręcz niedorzeczne zdanie.
Przewróciłem oczami. Ten wilk przypomina mi Ezie jeśli chodzi o charakter. Ale cóż, nieważne. Z zamyślenia wyrwały mnie słowa Malika.
- Co powiedziałeś temu smokowi?
- Nic ważnego, nie przejmuj się tym. - Odpowiedziałem zbywając go. Lepiej by nie wiedział co powiedziałem temu smokowi. Lepiej bym go nie uraził.
- A w jakim to języku?
- Smoczym. Pradawnym. Możliwe, że jeszcze starszym niż ja.
W oczach wilka dostrzegłem coś na kształt zainteresowania. Patrzył na mnie tak, jak gdyby jednocześnie karcił mnie za znanie języka tych bestii, jak i tak jakby sam chciał posiąść te umiejętność. Lecz nie rzekł nic.
- A więc towarzyszu, co powiesz na małą wyprawę w głąb dżungli? Słyszałem, że pewni goblińscy szamani odprawiają zakazane rytuały.

<Malik?>

Od Elementala cd. historii Malika

- Niedźwiedź? - Prychnąłem po czym podszedłem do niedźwiedzia, że ja i on mogliśmy się niemal stykać nosami - Czego tu szukasz łakome zwierze?
Misiek spojrzał na mnie z lekka zdziwiony. Był bardziej pewny, że go zaatakuje lub w najlepszym dla niego przypadku ucieknę.
- Niech zgadnę. Przybyłeś po kości? - Niedźwiedź pokiwał głową na tak, a ja podszedłem do resztek i rzuciłem mu co kilka lepszych kości. Misiek odszedł. - Nie ze wszystkimi musimy walczyć Maliku.
Wilk nie powiedział nic. Tymczasem nad naszymi głowami przeleciało wielkie stworzenie, ze skrzydłami. Błoniastymi skrzydłami. Malik otworzył oczy, niby ze strachu.
- Czy to...?
- Smok. A jakże.
Wylądował na pobliskiej i zaglądając nam w dusze, łypał na nas złym wzrokiem...

<Malik?>

środa, 5 listopada 2014

Od Elementala cd. historii Malika

- Cóż. A co dokładnie chciałbyś wiedzieć młody wilku?
- Ej, ej! Nie młody! Proszę cię!
- No wiesz, jestem o wiele starszym od ciebie wilkiem, nieprawdaż Maliku?
- No tak, ale..
- No właśnie - urwałem wilkowi w połowie zdania, zanim ten dokończył swoje "ale". - A więc jak już wiesz, jestem bardzo, ale to bardzo starym wilkiem. Widziałem jak powstaje Cestarstwo Rzymskie, oraz jak upada. Widziałem jak ludzie tworzyli pierwsze samochody, rowery, telewizory, spadochrony. Kiedyś nawet dla zabawy opętałem psa Kleopatry! Ale była wtedy zabawa! Zdobywałem wiedzę, przybierając formy najróżniejszych zwierząt. Na przykład za czasów Leonarda Da Vinci opętałem pewną sowę, każdego wieczoru przylatując do niego i oglądając jego zapiski. To były czasy... - od tego momentu nieświadomie sobie zacząłem mówić w pradawnym języku smoków, który był naprawdę, naprawdę stary. Może nawet starszy ode mnie. - Ale widzisz młody wilku. Tamte czasy były lepsze od tych.
- Słucham?
Tu już zacząłem mówić w normalnym, wilczym języku - Hm?
- Mówiłeś...w jakimś innym języku.
- Och przepraszam. Czasem mi się zdarza. Czy chcesz coś jeszcze wiedzieć Mali?

<Malik?>

Od Elementala cd. historii Malika

- Przeciętnie - odpowiedziałem zatapiając zęby w szyi, już martwego jelenia po czym wyrwałem ot tak kawał mięsa. - Reszta dla ciebie. Mi nie wiele trzeba.
Malik nie odezwał się tym razem nawet pół słowem. Moje futro przez wiatr przybrało ciemno szarawy odcień, przy okazji ukazując ranę, która zakończyła moje życie. Była niezwykle rozległa. Malik odezwał się z pytaniem:
- A tobie...co się tam stało?
- Cóż. Jaskiniowcy i ich włócznie to na pewno nie są moi przyjaciele. - Odpowiedziałem kończąc swój kawałek jelenia.
- Chwileczkę. TY JESTEŚ AŻ Z TAMTYCH CZASÓW? - Zapytał nie dowierzając mi. W sumie mu się nie dziwię. Sam by uznał to za kłamstwo, gdyby ktoś mi powiedział, że jest z Ery kamienia łupanego, a jest XXI wiek.
- Oczywiście. Co w tym takiego dziwnego? - Odpowiedziałem najspokojniej na świecie.
- No w sumie nic, ale...
- No właśnie. A teraz może opowiesz mi coś o sobie? Jeśli to zrobisz, ja opowiem coś o sobie. Więc jak?

<Malik?>

Od Elementala

Dzień zaczynał się jak co dzień. Połaziłem tu i tam, postraszyłem trochę wilki, przenikając tylko swoją głowę przez pień drzewa, udając, że jakiś myśliwi ją tam powiesił. Tak bardzo jestem produktywny. Wręcz rutyna. Nieoczekiwanie dopadło mnie zmęczenie. Położyłem się pod najbliższym drzewem, na miękkiej, świeżej trawie po czym usnąłem wręcz za szybko. Gdy się obudziłem, oślepiło mnie ostre, białe światło. Przymrużyłem swoje krwiste oczy po czym powoli wstałem, stopniowo otwierając oczy, by te przyzwyczaiły się do tej jaskrawości. Gdy już całkowicie otworzyłem ślepia, dostrzegłem niezwykły, lecz przerażający widok. Zamiast lasu, małego jeziorka, wilków była tylko biała przestrzeń. Jak w pokoju dla szaleńców. Aż ciarki po mnie przeszły. Odetchnąłem trochę po czym z całej siły jaką miałem w gardzieli krzyknąłem:
- JEST TU KTO?!
Odpowiedziała mi głucha cisza. Postanowiłem iść przed siebie, kto wie może tam gdzieś jest ktoś kto może mi pomóc? I ... szedłem. Tak mijały godziny, gdy wędrowałem po pustyni bieli. W końcu westchnął i idąc już "byle jak" potknąłem się o ... dziurę. Niby dziurę w ziemi. Spojrzałem po czym przyjmując formę "widmo absolutne" i przeniknąłem w ziemię. Podróżując tak godzinami dotarłem do ... naprawdę dziwnego miejsca. Siedział tam wielki stwór podobny do człowieka, owinięty futrem zdartym z rysia, pantery i jelenia. Spojrzał na mnie, a ja lekko przechyliłem łeb na stronę prawą. Stworzone powoli wstało i wzięło ciężki kij z ziemi i zamachnął się nim by mnie uderzyć, lecz wtem...obudziłem się. Hah! To był tylko sen. Powoli otworzyłem oczy, widząc nad sobą sylwetkę jakiegoś wilka.
- Czy wszystko dobrze? - zapytał wilk, powoli odchodząc by usiąść niedaleko mnie.
- A co się stało?
- Wyglądałeś zupełnie jakbyś nie żył. Nawet nie jak widmo, a jak truchło wilka!
- Hm..a z kim mam przyjemność rozmawiać?
- Ah tak. Jestem Malik.
- Elemental. - Odpowiedziałem jednym słowem, a mój ogon wręcz "falował". Z lekką nieufnością przyglądałem się wilkowi. Tak mijały minuty, aż w końcu Malik odrzekł:

<Malik?>

Obserwatorzy