Mój uśmiech w tej chwili mógł znaczyć tak na prawdę wiele, lecz to okaże się następnego dnia. Wracałem przez las w kierunku swej groty by udać się na mały spoczynek, lecz udałem się aktualnie jeszcze w inne miejsce. Dokładnie to na mały spacer po lesie Ke'rei. Zmęczenia jeszcze nie czułe, ale po głowie mi zaczęły chodzić te legendy o tych strażnikach, lecz niestety całkowicie mi wyleciało z głowy jakie kolwiek historie na ich temat. Westchnąłem cicho idąc tak przed siebie i starając sobie przypomnieć coś na ich temat, ale bez skutecznie. Szedłem tak zamyślony, że nawet nie spostrzegłem się kiedy to dotarłem nad jakąś małą oazę. Rozejrzałem się po jej terenie z zafascynowaniem i do głowy od razy przyszła mi na myśl Aria. Lekko się uśmiechnąłem i wkroczyłem na teren tej małej oazy dostrzegając przyjemną dla oka faunę, łączkę, malutki stawik. Coś pięknego dla mojego oka. W duchu niezmiernie się cieszyłem i nawet słońce miało dogodny punkt by naświetlić to miejsce. Przeszedłem się w około tego terenu by sprawdzić czy przypadkiem ktoś jej już nie odkrył czy to dziki teren. Po około parunastu minutach okazało się, że jest na terenie watahy i nikt jej nie odkrył bardzo mnie to zaciekawiło i ciekawi nadal jakim to cudem nie odnaleziono tego miejsca. Postanowiłem się położyć przy tym stawie, gdyż nagle odczułem dziwne zmęczenie i usnąłem nawet nie wiedziałem kiedy.
Następny dzień jakoś koło godziny 10/11...
Przebudziłem się nagle dziwnym trafem znalazłem się w zupełnie innym miejscu niż usnąłem wcześniej. Zdezorientowany od razu się podniosłem i rozejrzałem. Widziałem tylko drzewo, drzewo i jeszcze raz drzewo i krzaki. Przymknąłem swe oczy by po układać swe myśli i przytkałem nos do ziemi by wywęszyć jaki kolwiek zapach od stada. Na szczęście nadal byłem na terytorium watahy. Ruszyłem w północnym kierunku, gdzie to po chwili wyszedłem na jedną z nieznanych mi jeszcze dotąd ścieżek. Ruszyłem w pierwszą lepszą stronę. Szedłem tam z dobre jak mniej więcej 10/15 minut.
-Wow...gdzie to ja polazłem spać. - Potrząsnąłem głową i ruszyłem już mi znaną ścieżką, następnie skoczyłem w krzaki i ruszyłem w kierunku źródła. W niecałe dwie minutki dotarłem do źródełka i rozejrzałem się nie dostrzegając ducha samicy.
-Ario!? - Krzyknąłem nawołująco.
<Strażniczko :) >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Strażniczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do Strażniczki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka
Spojrzałem z uśmiechem w daleką pustą toń tej zatoki, następnie spojrzałem na wilczycę i jej zafascynowany wyraz pyszczka. W duchu cieszyłem się niezmiernie z tego iż ona jest zadowolona w sumie z ogółu się cieszyłem, lecz tego nie było po mnie widać. Chwilkę trwaliśmy w ciszy do momentu kiedy postanowiłem przerwać te milczenie.
-To wielki zaszczyt jak i odpowiedzialność być takim strażnikiem, lecz przez całą wieczność pilnować jednego miejsca? Czy to nie było nie wiem nudne czy coś? - Zapytałem się z ciekawością, gdyż przesiadywanie godzinami w tym jednym i samym miejscu to serio nawet sama kostucha by zanudziła się na śmierć.
-Oczywiście rozumiem, że to był twój obowiązek i w ogóle, ale nic takiego nie odczuwałaś?
Wilczyca spojrzała na mnie z cichym westchnięciem. - Szczerze to było dawno temu kiedyś to odczuwałam, lecz dzisiaj już tego nie czuję...chyba -dodała z lekkim zwątpieniem.
Uniosłem brew nadal spoglądając na nią. - Chyba...? - Spytałem się jej.
<Strażniczko ^^?> (Wybacz, że tak, krótko ale po prostu zostałem zablokowany xD)
-To wielki zaszczyt jak i odpowiedzialność być takim strażnikiem, lecz przez całą wieczność pilnować jednego miejsca? Czy to nie było nie wiem nudne czy coś? - Zapytałem się z ciekawością, gdyż przesiadywanie godzinami w tym jednym i samym miejscu to serio nawet sama kostucha by zanudziła się na śmierć.
-Oczywiście rozumiem, że to był twój obowiązek i w ogóle, ale nic takiego nie odczuwałaś?
Wilczyca spojrzała na mnie z cichym westchnięciem. - Szczerze to było dawno temu kiedyś to odczuwałam, lecz dzisiaj już tego nie czuję...chyba -dodała z lekkim zwątpieniem.
Uniosłem brew nadal spoglądając na nią. - Chyba...? - Spytałem się jej.
<Strażniczko ^^?> (Wybacz, że tak, krótko ale po prostu zostałem zablokowany xD)
czwartek, 3 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczka.
Pokiwałem główką w geście zrozumienia wilczycy. Spojrzałem w kierunku nieba by ocenić mniej więcej położenie słońca, ale niestety to było akurat bez owocne z powodu zasłaniających drzew. Pomyślałem chwilę gdzie byśmy mogli się udać, co mógł bym jej pokazać i po chwili coś mnie olśniło. Skoro jest strażniczką tego o to źródła wodnego to zapewne widok nad zatoką Naine'ta mógł by zrobić na niej spore wrażenie.
- Hmm... Wiem gdzie byśmy mogli się udać. - Powiedziałem z uśmiechem i dosyć żywo.
- Tak? A zdradzisz mi gdzie się udamy? - Spytała Aria z lekko przekrzywionym łepkiem.
- Umm... mógłbym powiedzieć, ale chciał bym by to była bardziej niespodzianka. - uśmiechnąłem się szeroko. - Ale zdradzę tylko tyle iż będzie tam dużo wody. - Dodałem nadal z nie znikającym moim uśmieszkiem.
- Woda? - spytała z zaciekawiona próbując sobie to wyobrazić.
- Więc chodźmy jak jesteś gotowa. - Uśmiecham się do niej przyjaźnie i szeroko.
- Tak jestem gotowa... - Już po chwili stała obok Hind'a
Po niecałych paru sekundach ruszyliśmy w głąb lasu. Szliśmy przez niego w ciszy, ale ja dostrzegłem iż wilczyca jest najwidoczniej podekscytowana. Zobaczyć malutki kawałek świata od tysięcy lat? Kto by nie był. Ja akurat musiałem w większej części omijać jakieś przeszkody, a natomiast ona spokojnie przez nie przechodziła. Czasami zazdroszczę tej umiejętności duchom. W pewnej chwili wyszliśmy na pewną ścieżkę, która była wydreptana przez wilki z watahy. Aktualnie znajdowaliśmy się w części lasu zwanej Ke'rei

- Woow... tyle się tutaj pozmieniało odkąd byłam tutaj za czasów życia... - Powiedziała z widocznym podziwem na tereny leśne i okolice.
- Tak to prawda... jak bym siedział podobnie jak ty tyle lat to też bym zapewne nie poznał tego miejsca. Ale wiadomo jak to w przyrodzie wszystko się zmienia. - Uśmiechnąłem się ciepło i zmierzaliśmy w kierunku zatoki przez ów las.
< Strażniczko? ^^ >
- Hmm... Wiem gdzie byśmy mogli się udać. - Powiedziałem z uśmiechem i dosyć żywo.
- Tak? A zdradzisz mi gdzie się udamy? - Spytała Aria z lekko przekrzywionym łepkiem.
- Umm... mógłbym powiedzieć, ale chciał bym by to była bardziej niespodzianka. - uśmiechnąłem się szeroko. - Ale zdradzę tylko tyle iż będzie tam dużo wody. - Dodałem nadal z nie znikającym moim uśmieszkiem.
- Woda? - spytała z zaciekawiona próbując sobie to wyobrazić.
- Więc chodźmy jak jesteś gotowa. - Uśmiecham się do niej przyjaźnie i szeroko.
- Tak jestem gotowa... - Już po chwili stała obok Hind'a
Po niecałych paru sekundach ruszyliśmy w głąb lasu. Szliśmy przez niego w ciszy, ale ja dostrzegłem iż wilczyca jest najwidoczniej podekscytowana. Zobaczyć malutki kawałek świata od tysięcy lat? Kto by nie był. Ja akurat musiałem w większej części omijać jakieś przeszkody, a natomiast ona spokojnie przez nie przechodziła. Czasami zazdroszczę tej umiejętności duchom. W pewnej chwili wyszliśmy na pewną ścieżkę, która była wydreptana przez wilki z watahy. Aktualnie znajdowaliśmy się w części lasu zwanej Ke'rei

- Woow... tyle się tutaj pozmieniało odkąd byłam tutaj za czasów życia... - Powiedziała z widocznym podziwem na tereny leśne i okolice.
- Tak to prawda... jak bym siedział podobnie jak ty tyle lat to też bym zapewne nie poznał tego miejsca. Ale wiadomo jak to w przyrodzie wszystko się zmienia. - Uśmiechnąłem się ciepło i zmierzaliśmy w kierunku zatoki przez ów las.
< Strażniczko? ^^ >
środa, 2 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczki
Z przyjaznym, ciepłym i miłym uśmiechem na swym pyszczku przyglądałem się małej ptaszynie, część wilków zapewne by ją już chętnie upolowała i zjadła, lecz akurat nie ja. Maluch jak to nazwała wilczyca chodził po mym grzbiecie jak by czegoś szukając zapewne zgaduję iż poszukuje pasożytów na mej skórze jak i w futrze.
- Rozkoszna mała ptaszyna, aż smutne jest to, że niektórzy je zjadają. - Westchnąłem smutnawo, lecz to było tylko westchnięcie, humor miałem cały czas pozytywny.
- Tak jest słodki i rozkoszny, ale czasami głupiotki. - Zachichotała z uśmiechem. - I tak szkoda, ale taki etap życia.
- Ehh... Tak wiem doskonale wiem o tym... Cieszę się, że akurat ja mogę się posilać światłem słonecznym i mi to wystarcza. I Ario... mogę Ci tak mówić? - Spytałem się wilczycy kierując na nią swój wzrok z moim typowym uśmiechem.
< Strażniczko ^^? (A mnie 2 razy opo usunęło i 3 raz rozpisywać mi się nie chciało ;-; sorki :I) >
- Rozkoszna mała ptaszyna, aż smutne jest to, że niektórzy je zjadają. - Westchnąłem smutnawo, lecz to było tylko westchnięcie, humor miałem cały czas pozytywny.
- Tak jest słodki i rozkoszny, ale czasami głupiotki. - Zachichotała z uśmiechem. - I tak szkoda, ale taki etap życia.
- Ehh... Tak wiem doskonale wiem o tym... Cieszę się, że akurat ja mogę się posilać światłem słonecznym i mi to wystarcza. I Ario... mogę Ci tak mówić? - Spytałem się wilczycy kierując na nią swój wzrok z moim typowym uśmiechem.
< Strażniczko ^^? (A mnie 2 razy opo usunęło i 3 raz rozpisywać mi się nie chciało ;-; sorki :I) >
wtorek, 1 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczki
Przyglądałem się dość uważnie wilczycy i analizowałem jej każdy ruch.
Kiedy tylko usłyszałem u niej iż zaczęła mówić łagodniejszym tonem głosu
to całkowicie się uspokoiłem i rozluźniłem. Trochę zasmuciła mnie wieść
o tym iż nie mogłem jej pomóc, lecz nie każdemu da się udzielić
odpowiedniej pomocy. W pewnej chwili zszedłem z niej swym wzrokiem i
obejrzałem teren tego jeziorka. Uwielbiam takie miejsca, gdzie można
odpocząć pomedytować. Ale tak przypatrując się samicy ducha domyśliłem
się iż jest ona zapewne strażniczką tutejszego miejsca, lecz w aktualnej
chwili byłem nie pewny co do mojego pomyślunku. W końcu postanowiłam
zrobić dwa trzy kroki by rozruszać swe mięśnie łap, które były chwilkę
sparaliżowane. Spojrzałem na nią przyjaznym, miłym i ciepłym uśmiechem
na swym pysku.
-Zwę się Hind Gaaf Lok...i tak zgaduję iż pewnie się domyśliłaś kim jestem droga pani, gdyż parę tysięcy lat to jest trochę życia i nie życia i można ujrzeć nie jedno na tym pięknym, a nieraz okrutnym świece. -Westchnąłem cicho z uśmiechem z wędrującym po głowie jednym małym pytaniem, cóż kto błądzi nie pyta, lecz teraz chciałbym się coś innego zapytać, lecz mnie uprzedziła z wypowiedzią.
-Miło mi cię poznać Hind Gaaf Lok'u - Odrzekła miłym tonem głosu. - I jak mówisz jest to prawdą przyjacielu.
-Umm...mów mi Hind...po prostu Hind. - Ponownie się identycznie uśmiechnąłem do wilczycy, a raczej duszy. - Będzie łatwiej wypowiadać niż całość chyba, że szanowna pani chce mówić mi w pełnym imieniu to nie mam nic przeciwko. -Rzekłem łagodnym, ciepłym głosem. - I jak można wiedzieć jak szanowna pani wadera ma na imię? -Spytałem z szacunkiem duszy.
<Strażniczko :) ?>
-Zwę się Hind Gaaf Lok...i tak zgaduję iż pewnie się domyśliłaś kim jestem droga pani, gdyż parę tysięcy lat to jest trochę życia i nie życia i można ujrzeć nie jedno na tym pięknym, a nieraz okrutnym świece. -Westchnąłem cicho z uśmiechem z wędrującym po głowie jednym małym pytaniem, cóż kto błądzi nie pyta, lecz teraz chciałbym się coś innego zapytać, lecz mnie uprzedziła z wypowiedzią.
-Miło mi cię poznać Hind Gaaf Lok'u - Odrzekła miłym tonem głosu. - I jak mówisz jest to prawdą przyjacielu.
-Umm...mów mi Hind...po prostu Hind. - Ponownie się identycznie uśmiechnąłem do wilczycy, a raczej duszy. - Będzie łatwiej wypowiadać niż całość chyba, że szanowna pani chce mówić mi w pełnym imieniu to nie mam nic przeciwko. -Rzekłem łagodnym, ciepłym głosem. - I jak można wiedzieć jak szanowna pani wadera ma na imię? -Spytałem z szacunkiem duszy.
<Strażniczko :) ?>
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka
Chodziłem sobie leśną ścieżką wytyczoną przez watahę nie chcąc się
gdzieś zbytnio zapuszczać w teren, gdyż w każdej chwili ktoś może zaraz
potrzebować jakiejś pomocy. Spacerowałem sobie spokojnym krokiem na mym
pysku jak zawsze gościł niewinny, przyjazny i miły dla oczka uśmiech.
Nie dawno również posiliłem się energią słoneczną więc następny mój tego
typu posiłek odbędzie się prawdopodobnie za tydzień chyba, że zaraz
ktoś się znajdzie ko go by trzeba wskrzesić. W pewnej chwili spojrzałem w
gęstwinę leśną, gdzie to w średniawej oddali wyczułem coś, albo kogoś.
Ale wiedziałem jedno to był ktoś martwy, a raczej to co wychodzi z
umarłego. Z intrygą i bez zastanowienia się pobiegłem w kierunku, gdzie
poczułem wilczą duszę, lecz nie wyczułem ciała. Zgadywałem iż może być
za późno, ale kto wie i trzymam się nadziei, że kiedy tam dobiegnę to
nie będzie za późno. Biegłem przez krzaki, nad wysokimi, grubymi
cierniami przeskakiwałem. Kiedy jednak w końcu dotarłem na miejsce
wychodząc z zarośli lekko zadrapany rozejrzałem się dysząc i będąc
zmęczonym. Jednak kiedy nikogo nie dostrzegłem, a ten "zapach" się
ulotnił spuściłem po sobie uszka i westchnąłem cicho. Podszedłem do wody
by uraczyć się kilkoma łyczkami świeżej wody i odrobinkę się schłodzić
nią. Woda lekko mnie nurtowała, gdyż lśniła zielenią, ale bardziej
chciałem się napić więc jak to się mówi ryzyk fizyk. Ale kiedy dusza
się przed nim objawiła i zadała mu pytanie on jej nie usłyszał, ale po
krzyknięciu zdecydowanie biały wilk ze złotawymi synonimami na ciele się
przeraził.
- N-na p-prawdę wybacz mi z-za me najście najjaśniejsza...-Jąkałem się co dało się poznać po mym głosie do tego strach, który owocował we mnie, lecz pomału starałem się uspokajać.
-Umm...Czy to ciebie udało mi się wyczuć?-Spytałem dosyć niepewnie.
-O czym ty mówisz!?-Spytałam z warknięciem patrząc na wilka.
N-no...j-ja um-miem wyczuć wilcze d-dusze...-Nadal byłem ze skulonymi uszkami i lekko podwiniętym ogonkiem, gdyż wiedziałem iż z duchami nigdy nie ma żartów, ale starałem się choć odrobinę uspokoić.
...
Tajemnicza Strażniczko :3?
- N-na p-prawdę wybacz mi z-za me najście najjaśniejsza...-Jąkałem się co dało się poznać po mym głosie do tego strach, który owocował we mnie, lecz pomału starałem się uspokajać.
-Umm...Czy to ciebie udało mi się wyczuć?-Spytałem dosyć niepewnie.
-O czym ty mówisz!?-Spytałam z warknięciem patrząc na wilka.
N-no...j-ja um-miem wyczuć wilcze d-dusze...-Nadal byłem ze skulonymi uszkami i lekko podwiniętym ogonkiem, gdyż wiedziałem iż z duchami nigdy nie ma żartów, ale starałem się choć odrobinę uspokoić.
...
Tajemnicza Strażniczko :3?
Subskrybuj:
Posty (Atom)