Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Hind Gaff Lok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Hind Gaff Lok. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River.

Również odszedłem dwa kroki w bok, patrzyłem w ziemię z zawstydzeniem i lekkim rumieńcem w tej niezręcznej sytuacji. Przez chwilę tkwiliśmy w ciszy wilczyca rzuciła na mnie podejrzliwy wzrok i w końcu rzuciła w moją stronę.
-Czemuś ty był do mnie wtulony. -Powiedziała dosyć poważnym głosem.
-Umm...no ja...n-nie chciałem ja nawet nie wiem jak to się stało...no jakoś no...-Jąkałem się nawet nie wiedziałem jak to wyjaśnić tylko lekko spojrzałem na nią i opuściłem z niej wzrok. Miałem oklapnięte uszka, do tego mówiłem smutniejszym tonem głosu.

<River?> (Wybacz, że tak mało, ale nie mam bladego pojęcia jak by tobą teraz zareagować :I )

poniedziałek, 7 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River.

Ostatni raz rozejrzałem się po jaskini i ziewnąłem przeciągle. Przeciągnąłem się by ułożyć swą głowę na przednich łapach i po chwili klapnąć się na bok. Patrzyłem na nią ze swym miłym uśmiechem.
-Nie wiem jak ty, ale ja chyba się zdrzemnę odrobinę. Bo zapewne spędzimy tutaj cały dzień albo noc. - Powiedziałem do niej zmęczonym sennym głosem.
-Yhym...-mruknęła i ziewnęła krótko i ponownie jej burknęło w brzuszku.
Zachichotałem cicho, lecz westchnąłem po chwili. - Jak bym mógł chętnie bym ci pomógł jakoś na to burczenie, albo coś upolować, ale akurat ja nie poluję, a ni nic z tych rzeczy. - Powiedziałem dosyć smętnym głosem.
-Ehh...nic się nie stało dam sobie radę do dzisiaj jakoś przeżyłam więc jeden dzień w tą czy w tą mnie nie zbawi - Uśmiechnęła się do wilka lekko, lecz szybko uśmiech zniknął. Po chwili również jak Hind położyła się bokiem na przeciw niego i powoli przymykała oczka.
-Cóż wiem iż dasz radę, ale jednak chciałbym... i dobranoc i miłych snów. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej.
-Umm...dz-dziękuję i nawzajem. - Ponownie na jej pyszczku zagościł delikatny grymas uśmiechu i po chwili usnęła Hind podobnie usnął.
~W trakcie snu:
Kiedy sobie usnąłem nieświadomie nagle znalazłem się gdzieś nad jakimś kanionem z wodą i byłem w powietrzu. Po chwili rozejrzałem się zdezorientowany i rozpoznałem iż jest to nasza zatoka. Zdziwiło mnie to co ja robię tutaj. Nad jedną z wyższych półek skalnych dostrzegłem jakieś dwa niewyraźne wilki na tle zachodzącego słońca. Mocno mnie to zaciekawiło chciałem zobaczyć co to za wilki, lecz sen był niewyraźny, ale dostrzegłem iż te dwa wilki się do siebie przytulały. Bardzo interesujące stwierdziłem. Po chwili nagle wszystko zaczęło się rozpadać ja zacząłem gdzieś spadać, spadałem i spadałem do momentu kiedy nie uderzyłem nagle w jakąś ziemię czy coś co mnie nagle wytrąciło ze snu.
~Następny dzień:
Kiedy się przebudziłem z dziwnego snu pierwsze co przykuło mą uwagę to, to iż głową byłem bardziej jak by to przytulony do samicy. Mocno mnie to zdziwiło, gdyż byliśmy oddaleni od siebie z dobre pół do metra odległości...

<River ^^> (Daję ci dokończyć tutaj plus jak masz wenę to sobie opisz jakiś sen :D )

niedziela, 6 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River

Wysłuchałem jej bardzo uważnie z zainteresowaniem.
-Bardzo ciekawe i przydatne umiejętności tym bardziej możliwość oddychania pod wodą. - Uśmiechnąłem się miło patrząc na nią, lecz nie patrząc na nią takim ciągłym wzrokiem spoglądałem od czasu do czasu na tą lodową ścianę. Kiedy usłyszałem jej pytanie lekko uśmiechnąłem się z cichym westchnięciem.

-Moje zdolności...cóż w tej chwili prawdopodobnie widzisz ostatniego przedstawiciela mej rasy Wilka Życia. - Westchnąłem ciężej.

-Wilk Życia? -Spytała z lekko przekrzywionym łepkiem - Słyszałam parę plotek o was...-Dodała wilczyca z lekkim westchnięciem spoglądając gdzieś by wrócić wzrokiem na basiora.

- Tak...Jedną z mych zdolności zdołałaś już raz na sobie poczuć...dzięki temu teraz nie chodzisz z wykręconą łapką. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej. Wilczyca lekko się wzdrygnęła.

-Ygh...tak i dziękuję ci za to. - Popatrzyła na swą łapę, która wyglądała jak by nigdy nic się nie stało tak na prawdę.

- Moje inne moce polegają na wyleczeniu z trucizny danego zwierzęcia, w ogóle nie jem mięsa tylko pochłaniam światło słoneczne i nim się żywię, a ma główna zdolność to możliwość wskrzeszenia martwego zwierzęcia...

-Wskrzeszenia? - Spytała lekko zaskoczona tą zdolnością.

-Yhym...-mruknąłem. - Mogę wskrzesić na przykład ciebie w przeciągu 10 minut od śmierci.

- Woow...Bardzo ciekawe...Wskrzesić, nie jeść mięsa i żywić się energią słoneczną. - Westchnęła. - Nie jeden pewnie tego by chciał.

- Tak były przede wszystkim szczeniaki, ale cóż okłamać ich nie chciałem...Aaa...jak odkryłaś w sobie tą moc?-spytał z lekkim zainteresowaniem.







<River ^^>

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka.

Mój uśmiech w tej chwili mógł znaczyć tak na prawdę wiele, lecz to okaże się następnego dnia. Wracałem przez las w kierunku swej groty by udać się na mały spoczynek, lecz udałem się aktualnie jeszcze w inne miejsce. Dokładnie to na mały spacer po lesie Ke'rei. Zmęczenia jeszcze nie czułe, ale po głowie mi zaczęły chodzić te legendy o tych strażnikach, lecz niestety całkowicie mi wyleciało z głowy jakie kolwiek historie na ich temat. Westchnąłem cicho idąc tak przed siebie i starając sobie przypomnieć coś na ich temat, ale bez skutecznie. Szedłem tak zamyślony, że nawet nie spostrzegłem się kiedy to dotarłem nad jakąś małą oazę. Rozejrzałem się po jej terenie z zafascynowaniem i do głowy od razy przyszła mi na myśl Aria. Lekko się uśmiechnąłem i wkroczyłem na teren tej małej oazy dostrzegając przyjemną dla oka faunę, łączkę, malutki stawik. Coś pięknego dla mojego oka. W duchu niezmiernie się cieszyłem i nawet słońce miało dogodny punkt by naświetlić to miejsce.  Przeszedłem się w około tego terenu by sprawdzić czy przypadkiem ktoś jej już nie odkrył czy to dziki teren. Po około parunastu minutach okazało się, że jest na terenie watahy i nikt jej nie odkrył bardzo mnie to zaciekawiło i ciekawi nadal jakim to cudem nie odnaleziono tego miejsca. Postanowiłem się położyć przy tym stawie, gdyż nagle odczułem dziwne zmęczenie i usnąłem nawet nie wiedziałem kiedy.
Następny dzień jakoś koło godziny 10/11...
Przebudziłem się nagle dziwnym trafem znalazłem się w zupełnie innym miejscu niż usnąłem wcześniej. Zdezorientowany od razu się podniosłem i rozejrzałem. Widziałem tylko drzewo, drzewo i jeszcze raz drzewo i krzaki. Przymknąłem swe oczy by po układać swe myśli i przytkałem nos do ziemi by wywęszyć jaki kolwiek zapach od stada. Na szczęście nadal byłem na terytorium watahy. Ruszyłem w północnym kierunku, gdzie to po chwili wyszedłem na jedną z nieznanych mi jeszcze dotąd ścieżek. Ruszyłem w pierwszą lepszą stronę. Szedłem tam z dobre jak mniej więcej 10/15 minut.
-Wow...gdzie to ja polazłem spać. - Potrząsnąłem głową i ruszyłem już mi znaną ścieżką, następnie skoczyłem w krzaki i ruszyłem w kierunku źródła. W niecałe dwie minutki dotarłem do źródełka i rozejrzałem się nie dostrzegając ducha samicy.
-Ario!? - Krzyknąłem nawołująco.

<Strażniczko :) >

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River

Rozejrzałem się po raz kolejny po jaskini zafascynowany jej wielkością i ciekawym wyglądem. Spojrzałem w kierunku wilczycy.
-Tak no i futro nie będzie śmierdziało. - Powiedziałem w lekkim żarcie z uśmiechem. - Oby nas tutaj jakaś niespodzianka nie zaskoczyła. - Uśmiechnąłem się krzywo.
-O czym ty mówisz? - Spojrzała na mnie wadera pytająco.
-Przypuśćmy, że można spodziewać się jakiejś fali wodnej... tfu, tfu, tfu lepiej nie krakać, a ni nic. - Uśmiechnąłem się miło i położyłem się po chwili. Ułożyłem swą głowę na swych łapach i byłem skierowany w kierunku wilczycy swym wzrokiem. Wilczyca spojrzała w miejsce gdzie weszli do środka i rozejrzała się. Tkwiliśmy chwilę w ciszy do momentu kiedy wilczyca nie urwała ten moment ciszy.
- Taak...wielka fala tsunami zaraz nam się tutaj wedrze...-Powiedziała po chwili obojętnie, lecz z żartem. - I co ty się tam na mnie patrzysz. - Spytała unosząc brew wilczyca.
-Umm...-zaczerwieniłem się lekko i w tej chwili mnie po prostu całkowicie zgasiła, lecz odpowiedziałem tym co pierwsze naszło mi na myśl. - Umm...no...w końcu z tobą rozmawiam. Jak się z kimś mówi to raczej wypadało by patrzeć się w oczy mówcy...A-ale jak ci to no przeszkadza to ja mogę się obrócić. - Powiedziałem patrząc na nią, lecz spuściłem teraz wzrok z nij patrząc w sumie w ziemię.


<River :)>

sobota, 5 lipca 2014

Od Hind Gaaff Lok C.D. Historii Sash'y

Dzisiaj wstałem dosyć wcześniej od innych wilków rozejrzałem się w około siebie i wyszedłem ze swej jaskini. Wziąłem głęboki wdech świeżego powietrza, a na mym pysku gościł przyjazny, ciepły i miły uśmiech jak zawsze. Poranna rosa ładnie osiadła na roślinkach jak i drzewach, postanowiłem ruszyć przed siebie, a dokładnie to z planem i zamiarem zwiedzenia dziś granic watahy bo akurat ostatnio bardzo zaczęły mnie ciekawić. Ruszyłem idąc specjalną dróżką wydeptaną przez jak by to nawet ująć moich braci, fakt nie jesteśmy z jednej krwi, ale jak by rodziną jednak już tak. Mijałem drzewo za drzewem, ptaszki ćwierkotały na koronach drzew ja przysłuchiwałem się im...całemu otoczeniu, szelestu koron drzew, które były wprawiane w ruch przez wiatr. Po około dziesięciu minutach marszu dotarłem na granice i właśnie coś wyczułem interesującego był to dosyć mocny zapach, lecz zniknął nagle i tu zrodziło się moje pytanie. Kto i jak? Rozejrzałem się uważnie w około siebie i w tym czasie kiedy wilczyca w postaci ducha podgryzała mnie i machała mi przed oczyma swą łapką ja jej nie wyczułem choć duchy umiem wyczuć, ale akurat jej nie i to bardzo mnie zaintrygowało. Ale kiedy znów poczułem to coś odwróciłem sie i ujrzałem wilczycę. Zrobiłem krok w tył. Dziwne było też to z mojej strony nigdy nie powarkiwałem na kogoś nawet na innego przybysza z dzikich terenów, lecz kiedy usłyszał, że wilczyca szuka jakiejś watahy od razu przyjaźnie się uśmiechnąłem ku niej wraz z ciepłym i miłym wyrazem pyska.

-Ohh...wybacz, że tak warknąłem...Ja jestem Hind Gaaff Lok, ale mów mi po prostu Hind będzie łatwiej. - Powiedziałem z uśmiechem. - I tak znam watahę. Właśnie wkraczasz na tereny watahy Black Night. - Powiedziałem do niej z entuzjazmem, lecz coś od niej wyczuwałem jakąś silną energię i dosyć mocno mnie to zirytowało.
-Hmm...kim jesteś, że tak się spytam? Wyczuwam w tobie coś innego...


Sasha ^^

piątek, 4 lipca 2014

Od Hind Gaaff Lok C.D. Historii River

Kiedy wypłynąłem na brzeg westchnąłem dennie spoglądając gdzieś w daleką toń wody, gdzie nie było widać horyzontu tylko wystające z wody ostre stalagmity [tak myślę D:]. Następnie obróciłem swój pysk w jej kierunku kiedy tylko usłyszałem pytanie.

-Wiesz szczerze ci powiem, że nie mam bladego pojęcia. Posiedzę jakiś czas w jakiejś wataszy, ale jak no nie wiem nie poczuję tego czegoś co mi by pozwoliło zostać tam to odchodzę...Nie mam bladego pojęcia co to może być po prostu tak jak by coś kazało mi watahę opuścić i tyle.- Westchnąłem lekko ciężej, ale mój uśmiech jednak nadal się utrzymywał, co prawda byłem mokry, lecz słońce, które świeciło akurat na nas powoli suszyło nasze futerka. Wilczyca przekrzywiła łepek kiedy mnie wysłuchała.

-Czekaj bo nie mogę tego zrozumieć teraz. Przechodzisz od watahy do watahy szukając czegoś, lecz nie wiesz czego. Tak? -Spytała się z obojętnością, lecz ciekawością.

-Tak dokładnie, cóż chciałbym to umieć jakoś wytłumaczyć i w ogóle, ale nie umiem...-westchnąłem dennie spoglądając na nią. - A tak się spytam bo kurcze jest to bardzo przykre co cię spotkało fakt jest to przeszłość, ale jednak okrutna, ale chciałbym wiedzieć czy na prawdę nie ma szans na spróbowanie odzyskania twego hmm...jak by to radosnego charakteru czy coś? - Spytałem zaciekawiony tym.


<River> :)

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River

Uśmiechnąłem się przyjaźnie i ciepło w kierunku wilczycy i ruszyłem obok niej i pokierowałem ją w zupełnie przeciwną stronę niż w tą co chciała iść.

-Nie w tą stronę...na zatokę będzie tam...-rzekłam miłym głosem i wraz z nią udałem się w kierunku zatoki przez las. Trwaliśmy chwilę w ciszy kiedy to postanowiłem ją przerwać.

-Jak cię zwą? -Spytałem się z pogodnym przyjacielskim uśmiechem i łagodnym miłym głosem..

-Zwą mnie River - Odpowiedziała podobnym bez emocji głosem.

-Umm...miło mi cię poznać River. Ja się nazywam Hind Gaaf Lok, ale mów mi Hind lub jak chcesz używać pełnego imienia. -uśmiechnąłem się do niej ciepło.

-Yhym...-mruknęła. -Mnie również miło cię poznać Hind...-rzekła nadal bez emocjonalnie.

-Powiedz mi no skąd ty jesteś? Nie widziałam wcześniej takiego wilka jeszcze. - spytała z lekkim zaciekawieniem.

-Ja jestem umm...w sumie stąd i stamtąd...szukam miejsca dla siebie po prostu, ale chyba coś czuję, że i stąd odejdę bo jak na razie nie czuję, że znalazłem tego co bym chciał. - westchnąłem przeciągle patrząc przed siebie i po chwili zapadła mała cisza szli przed siebie pewną dróżką wydreptaną przez wilki z watahy. Szli dobre pięć minut nawet siedem, ale w końcu ukazał się przed ich oczyma wspaniały kanion zatoki z błękitną, przezroczystą krystalicznie czystą wodą, która wydawało by się, że ciągnąć się mogła kilometrami gdzieś w głąb tego świata.



-No i jesteśmy na miejscu.-Powiedziałem w jej kierunku z przyjaznym uśmiechem, który mi nie znikał. - Jest to nasza zatoka zwana Naine'ta...-Dodałem.







River^^

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River

Kiedy tylko deszcz przestał padać postanowiłem wyjść z jaskini w której przesiedziałem dobre parę godzin. Cóż deszczu się nie boję, ale futro strasznie mi futro później śmierdzi. Postanowiłem ruszyć na spacer po lesie w kierunku jakiś pewnych gór. Woda, która się ostała po deszczu skutecznie zmoczyła mi już łapki, ale nie przejmowałem się tym zbytnio i z pewnym uśmiechem na pyszczku szedłem dalej. W pewnej chwili nagle zleciała nie daleko mnie pewna wilczyca, która najwidoczniej się oślizgnęła z ośnieżonej skarpy. Podbiegłem do niej.

-Hej nic ci nie jest? -spytałem się jej, lecz nie otrzymałem od niej wiadomości, gdyż w tym momencie straciła przytomność. Spojrzałem na jej ciało dostrzegając sporo drobnych zadrapań i wykręconą przednią prawą łapę. Patrzyłem na nią przez chwilę ze smutkiem i troską, następnie spojrzałem w kierunku nieba i wróciłem wzrokiem na wilczycę. Delikatnie się uśmiechnąłem jak poczułem kiedy promienie słoneczne zaczęły docierać w moim kierunku zatrzymując się na mnie. Przymknąłem lekko oczy i już po paru sekundach na mym ciele ukazała się biała lekko świecąca poświata. Podszedłem do niej bliżej i położyłem delikatnie na jej boku swą łapę. Pochyliłem swój łepek w dół i przymknąłem oczy. Moje złotawe synonimy zaczęły lśnić złotawym światłem, a biała poświata zniknęła. Już po chwili z mego ciała w prost jej kierowałem swoją energię życia, która regenerowała ją, goiła jej rany, a wykręcona łapa powoli wracała do normy. Mimo nie przytomności wilczyca tak czy siak mogła odczuć jak z niej wszelaki chłód odszedł, a zrobić się mogło jej dość przyjemnie ciepło. Kiedy rany i skręcenie zostały zregenerowane odsunąłem swą łapę od niej, złotawe światło zniknęło, a ja ostrożnie przestawiłem ją bardziej pod drzewo i czekałem teraz aż się ocknie i w tym czasie siedziałem parę metrów od niej wchłaniając i karmiąc się jednocześnie energią słoneczną.





River :3

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka

Spojrzałem z uśmiechem w daleką pustą toń tej zatoki, następnie spojrzałem na wilczycę i jej zafascynowany wyraz pyszczka. W duchu cieszyłem się niezmiernie z tego iż ona jest zadowolona w sumie z ogółu się cieszyłem, lecz tego nie było po mnie widać. Chwilkę trwaliśmy w ciszy do momentu kiedy postanowiłem przerwać te milczenie.

-To wielki zaszczyt jak i odpowiedzialność być takim strażnikiem, lecz przez całą wieczność pilnować jednego miejsca? Czy to nie było nie wiem nudne czy coś? - Zapytałem się z ciekawością, gdyż przesiadywanie godzinami w tym jednym i samym miejscu to serio nawet sama kostucha by zanudziła się na śmierć.
-Oczywiście rozumiem, że to był twój obowiązek i w ogóle, ale nic takiego nie odczuwałaś?
Wilczyca spojrzała na mnie z cichym westchnięciem. - Szczerze to było dawno temu kiedyś to odczuwałam, lecz dzisiaj już tego nie czuję...chyba -dodała z lekkim zwątpieniem.

Uniosłem brew nadal spoglądając na nią. - Chyba...? - Spytałem się jej.




<Strażniczko ^^?> (Wybacz, że tak, krótko ale po prostu zostałem zablokowany xD)

czwartek, 3 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczka.

Pokiwałem główką w geście zrozumienia wilczycy. Spojrzałem w kierunku nieba by ocenić mniej więcej położenie słońca, ale niestety to było akurat bez owocne z powodu zasłaniających drzew. Pomyślałem chwilę gdzie byśmy mogli się udać, co mógł bym jej pokazać i po chwili coś mnie olśniło. Skoro jest strażniczką tego o to źródła wodnego to zapewne widok nad zatoką Naine'ta mógł by zrobić na niej spore wrażenie.
- Hmm... Wiem gdzie byśmy mogli się udać. - Powiedziałem z uśmiechem i dosyć żywo.
- Tak? A zdradzisz mi gdzie się udamy? - Spytała Aria z lekko przekrzywionym łepkiem.
- Umm... mógłbym powiedzieć, ale chciał bym by to była bardziej niespodzianka. - uśmiechnąłem się szeroko. - Ale zdradzę tylko tyle iż będzie tam dużo wody. - Dodałem nadal z nie znikającym moim uśmieszkiem.
- Woda? - spytała z zaciekawiona próbując sobie to wyobrazić.
- Więc chodźmy jak jesteś gotowa. - Uśmiecham się do niej przyjaźnie i szeroko.
- Tak jestem gotowa... - Już po chwili stała obok Hind'a
Po niecałych paru sekundach ruszyliśmy w głąb lasu. Szliśmy przez niego w ciszy, ale ja dostrzegłem iż wilczyca jest najwidoczniej podekscytowana. Zobaczyć malutki kawałek świata od tysięcy lat? Kto by nie był. Ja akurat musiałem w większej części omijać jakieś przeszkody, a natomiast ona spokojnie przez nie przechodziła. Czasami zazdroszczę tej umiejętności duchom. W pewnej chwili wyszliśmy na pewną ścieżkę, która była wydreptana przez wilki z watahy. Aktualnie znajdowaliśmy się w części lasu zwanej Ke'rei



- Woow... tyle się tutaj pozmieniało odkąd byłam tutaj za czasów życia... - Powiedziała z widocznym podziwem na tereny leśne i okolice.
- Tak to prawda... jak bym siedział podobnie jak ty tyle lat to też bym zapewne nie poznał tego miejsca. Ale wiadomo jak to w przyrodzie wszystko się zmienia. - Uśmiechnąłem się ciepło i zmierzaliśmy w kierunku zatoki przez ów las.

< Strażniczko? ^^ >

środa, 2 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczki

Z przyjaznym, ciepłym i miłym uśmiechem na swym pyszczku przyglądałem się małej ptaszynie, część wilków zapewne by ją już chętnie upolowała i zjadła, lecz akurat nie ja. Maluch jak to nazwała wilczyca chodził po mym grzbiecie jak by czegoś szukając zapewne zgaduję iż poszukuje pasożytów na mej skórze jak i w futrze.
- Rozkoszna mała ptaszyna, aż smutne jest to, że niektórzy je zjadają. - Westchnąłem smutnawo, lecz to było tylko westchnięcie, humor miałem cały czas pozytywny.
- Tak jest słodki i rozkoszny, ale czasami głupiotki. - Zachichotała z uśmiechem. - I tak szkoda, ale taki etap życia.
- Ehh... Tak wiem doskonale wiem o tym... Cieszę się, że akurat ja mogę się posilać światłem słonecznym i mi to wystarcza. I Ario... mogę Ci tak mówić? - Spytałem się wilczycy kierując na nią swój wzrok z moim typowym uśmiechem.

< Strażniczko ^^? (A mnie 2 razy opo usunęło i 3 raz rozpisywać mi się nie chciało ;-; sorki :I) >

Od Hind Gaaf Lok cd historii Kalisto

Spojrzałem na spalone drzewo, wróciłem o kilku sekundach wzrokiem na wilczycę. Chwilowo nastała mała cisza do momentu kiedy jej nie przerwałem.
- Czemu, by nie... Chciałabyś się gdzieś udać? - Spytałem z uśmiechem samice.
- Umm... a wiesz, że tak szczerze to nie wiem. Gdziekolwiek. - Odpowiedziałam nie wiedząc co, by tu lepszego zrobić czy to pójść.
- Hmm... No ja też nie wiem, więc chyba udamy się gdzieś przed siebie. - Zachichotałem ruszając wraz z samicą w losowym kierunku. - Więc coś cię nurtuje ciekawego jeżeli chodzi o mą personę? - spytałem z przyjacielskim uśmiechem wilczycy.

< Kalisto :3? >

Od Hind Gaaf Lok cd Historii Moon Rebelle

- Miło mi cię poznać Moon Rebelle... i jak powiadasz, nie przeszkadza Ci to, to będę mówił skrótowo Moon. - uśmiechnąłem się do wilczycy przyjaźnie i ciepło.
Kiedy usłyszałem od niej pytanko dla czego to chcę odejść cóż, wzruszyłem ramionami i odpowiedziałem jej na to intrygujące pytanie:
- Dla tego, iż na razie nie znajduję tutaj żadnego szczególnego co by mogło mnie tutaj trzymać... Fakt wataha i te sprawy, ale ostatnimi czasy ci powiem iż stałem się bardziej samotnikiem i może odzwyczaiłem się od watah. - Westchnąłem cicho spoglądając na nią i zaraz popatrzyłem w niebo, ale wróciłem wzrokiem na nią.
- A skąd pochodzisz? - Spytałem z uśmiechem.

< Moon? >

wtorek, 1 lipca 2014

Od Hind Gaaf Lok cd historii Strażniczki

Przyglądałem się dość uważnie wilczycy i analizowałem jej każdy ruch. Kiedy tylko usłyszałem u niej iż zaczęła mówić łagodniejszym tonem głosu to całkowicie się uspokoiłem i rozluźniłem. Trochę zasmuciła mnie wieść o tym iż nie mogłem jej pomóc, lecz nie każdemu da się udzielić odpowiedniej pomocy. W pewnej chwili zszedłem z niej swym wzrokiem i obejrzałem teren tego jeziorka. Uwielbiam takie miejsca, gdzie można odpocząć pomedytować. Ale tak przypatrując się samicy ducha domyśliłem się iż jest ona zapewne strażniczką tutejszego miejsca, lecz w aktualnej chwili byłem nie pewny co do mojego pomyślunku. W końcu postanowiłam zrobić dwa trzy kroki by rozruszać swe mięśnie łap, które były chwilkę sparaliżowane. Spojrzałem na nią przyjaznym, miłym i ciepłym uśmiechem na swym pysku.
-Zwę się Hind Gaaf Lok...i tak zgaduję iż pewnie się domyśliłaś kim jestem droga pani, gdyż parę tysięcy lat to jest trochę życia i nie życia i można ujrzeć nie jedno na tym pięknym, a nieraz okrutnym świece. -Westchnąłem cicho z uśmiechem z wędrującym po głowie jednym małym pytaniem, cóż kto błądzi nie pyta, lecz teraz chciałbym się coś innego zapytać, lecz mnie uprzedziła z wypowiedzią.
-Miło mi cię poznać Hind Gaaf Lok'u - Odrzekła miłym tonem głosu. - I jak mówisz jest to prawdą przyjacielu.
-Umm...mów mi Hind...po prostu Hind. - Ponownie się identycznie uśmiechnąłem do wilczycy, a raczej duszy. - Będzie łatwiej wypowiadać niż całość chyba, że szanowna pani chce mówić mi w pełnym imieniu to nie mam nic przeciwko. -Rzekłem łagodnym, ciepłym głosem. - I jak można wiedzieć jak szanowna pani wadera ma na imię? -Spytałem z szacunkiem duszy.

<Strażniczko :) ?>

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka

Chodziłem sobie leśną ścieżką wytyczoną przez watahę nie chcąc się gdzieś zbytnio zapuszczać w teren, gdyż w każdej chwili ktoś może zaraz potrzebować jakiejś pomocy. Spacerowałem sobie spokojnym krokiem na mym pysku jak zawsze gościł niewinny, przyjazny i miły dla oczka uśmiech. Nie dawno również posiliłem się energią słoneczną więc następny mój tego typu posiłek odbędzie się prawdopodobnie za tydzień chyba, że zaraz ktoś się znajdzie ko go by trzeba wskrzesić. W pewnej chwili spojrzałem w gęstwinę leśną, gdzie to w średniawej oddali wyczułem coś, albo kogoś. Ale wiedziałem jedno to był ktoś martwy, a raczej to co wychodzi z umarłego. Z intrygą i bez zastanowienia się pobiegłem w kierunku, gdzie poczułem wilczą duszę, lecz nie wyczułem ciała. Zgadywałem iż może być za późno, ale kto wie i trzymam się nadziei, że kiedy tam dobiegnę to nie będzie za późno. Biegłem przez krzaki, nad wysokimi, grubymi cierniami przeskakiwałem. Kiedy jednak w końcu dotarłem na miejsce wychodząc z zarośli lekko zadrapany rozejrzałem się dysząc i będąc zmęczonym. Jednak kiedy nikogo nie dostrzegłem, a ten "zapach" się ulotnił spuściłem po sobie uszka i westchnąłem cicho. Podszedłem do wody by uraczyć się kilkoma łyczkami świeżej wody i odrobinkę się schłodzić nią. Woda lekko mnie nurtowała, gdyż lśniła zielenią, ale bardziej chciałem się napić więc jak to się mówi ryzyk fizyk. Ale kiedy dusza się przed nim objawiła i zadała mu pytanie on jej nie usłyszał, ale po krzyknięciu zdecydowanie biały wilk ze złotawymi synonimami na ciele się przeraził.
- N-na p-prawdę wybacz mi z-za me najście najjaśniejsza...-Jąkałem się co dało się poznać po mym głosie do tego strach, który owocował we mnie, lecz pomału starałem się uspokajać.
-Umm...Czy to ciebie udało mi się wyczuć?-Spytałem dosyć niepewnie.
-O czym ty mówisz!?-Spytałam z warknięciem patrząc na wilka.
N-no...j-ja um-miem wyczuć wilcze d-dusze...-Nadal byłem ze skulonymi uszkami i lekko podwiniętym ogonkiem, gdyż wiedziałem iż z duchami nigdy nie ma żartów, ale starałem się choć odrobinę uspokoić.
...

Tajemnicza Strażniczko :3?

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Hind Gaaf Lok cd historii Kalisto

Spojrzałem na drzewo, które płonęło i pomału ogień robił się to co raz większy. Zwróciłem swoją głowę w kierunku samicy słysząc jej praktycznie płaczliwy głos. Jako iż nie lubię odmawiać osobom proszącym o pomoc zgodziłem się.
-Okey...okey pomogę Kali tylko pytanie jak to ugasić teraz...ja nie jestem kimś potrafiącym władać wodnymi mocami. - Westchnąłem z oklapniętymi uszkami nadal myśląc jak by to ugasić.
Lekko się trzęsłam z przerażenia spoglądając na wilka i na drzewo.
-Kurcze...
-Wiem!...Najlepiej będzie jak zaczniemy sypać piachem na to drzewo. Piach lekko wilgotny i zdusi ten ogień...-powiedziałem z pomysłem i zacząłem kopać w ziemi tak by piasek z pod mych łap leciał na płonące gałęzie drzewa.

< Kali? :P >

Od Hind Gaaf Lok cd historii Moon Rebelle.

Przyjrzałem się waderce, która wyszła z wody. Na moim pyszczku zagościł delikatny uśmiech i w jej kierunku odrzekłem przyjaznym, ciepłym, łagodnym głosem:
- Może najlepiej by było zacząć od przedstawienia się... - Ukłoniłem się w kierunku samicy - Jestem Hind Gaaf Lok, ale mów mi Hind, albo jak chcesz całe imię. - Zachichotałem cicho i wziąłem głębszy wdech odpowiadając na pytanie samicy. - W stadzie jestem od dosyć niedawna. Może będą to jakieś góra dwa dni... ale zapewne odejdę w pewnym momencie i od tej watahy jak od każdej innej...
Westchnąłem ciężej i spojrzałem w kierunku nieba. Wróciłem po paru sekundach wzrokiem na samicę.

< Moon Rebelle? ^^ >

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Hind Gaaf Lok cd historii Moon Rebelle

Wilk sobie spokojnie leżał nad brzegiem, jego futro delikatnie lśniło światłem, gdyż w tej chwili karmił się światłem słonecznym. Kiedy wilczyca wynurzyła się przed nim ten zaareagował typowo odruchowym odsunięciem się. Dokładnie to z pozycji leżącej sobie usiadł.
- Uhh... umm... cześć. - powiedziałem lekko przestraszony, ale chyba każdy by zaareagował tak samo. - Umm... jak Ty tu przybyłaś? - Spytałem się ciekawsko spoglądając w dalszą część jeziora i zaraz na waderkę.

< Moon? :3 I tak możesz ;3 >

Od Hind Gaaf Lok

Od czasu przyjęcia do watahy minęły może ze dwa dni. Wilk krążył po terenach watahy i zazwyczaj zatrzymywał się jak dostrzegał jakieś ranne lub chore zwierzęta. Podchodził zazwyczaj do nich i swym przyjaznym, miłym, ciepłym głosem starał się jak najbardziej uspokajać część zwierząt, które napotkał kiedy to dotknął swą łapą jakiegoś losowego zwierzaka, którego napotkał po uspokojeniu oczywiście. W tym momencie jego złotawe wzory na ciele zaczęły lekko lśnić co sprawiało iż z jego ciała zaczęła przepływać pewna energia życiowa, która sprawiała iż drobne rany czy to choroby na danym zwierzęciu znikały, a dane wdzięczne zwierzę odchodziło spokojne w głąb lasu. Wilk był ostatnim uzdrowieniem już zmęczony i wyszedł nad jakieś jezioro gdzie się spokojnie rozłożył i karmił się promieniami słonecznymi co owocowało tym iż delikatnie jego ciało świeciło na biało.

< Ktoś chętny :3? >

Obserwatorzy