Kiedy skończyła jeść jelenia zasiadłem na wprost niej. Westchnąłem cicho lekko zerkając na w połowie skonsumowanego jelonka i skierowałem swój wzrok w kierunku wadery. Uważnie wysłuchałem jej historii ze snu. Zaciekawiło mnie to trochę i zacząłem się zastanawiać co to mogło by być za miejsce i kim mógł by być dany wilk.
-Hmm...wiesz jest może nawet takie prawdopodobieństwo, że to co ci się przyśniło może być faktem nawet. - Zastanowiłem się chwilę łapą lekko podrapałem się pod bródką i uniosłem łepek ku kilku chmurkom na niebie. - Umm...wiesz tak się zastanawiam czy potrafiła byś dokładnie opisać dane miejsce gdzie byłaś? Bo jest kilka miejsc...ale dwa by chyba mi najbardziej by pasowały jeżeli chodzi o tajemnicze świetlne zjawisko.
Wilczyca spojrzała na mnie lekko przekrzywiając swój łepek. - Hmm...o jakich miejscach mówisz?
-Na przykład o takim terenie zwanym źródłem mocy Exili'es lub brama Xendri'sh, ale Exili'es nie pasuje do kanionu...hmm...albo może być to Zatoka i na przykład mogło by być to jakieś odbicie słońca czy coś. -Westchnąłem snując kilka swoich jakiś teorii spiskowych. Co jak co ale mocno mnie zaciekawił jej sen i to aż za bardzo jak można słyszeć po mym głosie.
Wilczyca westchnęła i spojrzała pusto gdzieś w teren lasu. - Wiesz nie wiem, ale wiem jedno mój sen bardzo cię zainteresował. - Powiedziała zadziornie.
-Umm...no heh tak...no zaciekawiło mnie to i to nawet aż za bardzo... - Odpowiedziałem jej z lekka speszony robiąc krzywy uśmiech.
-Tsaa... Może odstawmy to na chwilę na bok. - Powiedziała chcąc zmienić temat. - Jaki był twój sen? - Spytała patrząc w me oczy.
- Hmm...mój sen cóż nie był jakiś zbyt ciekawy, ale znalazłem się nad jakimś kanionem, a przede mną była woda. Spokojnie się rozejrzałem i jak sen stał się bardziej wyraźny rozpoznałem iż była to zatoka na której byliśmy. No niby nic ciekawego się nie działo jedyne po za tym to lewitowałem, a na jednej półce skalnej dostrzegłem pewne dwa wilki. Nie wiem kim one mogły być...były bardzo niewyraźne, ale jedynie mogłem dostrzec, że chyba ich łączyło coś szczególnego i może dla tego wtedy jakoś tak heh...byłem niechcący lekko wtulony do ciebie...-uśmiechnąłem się głupio. - No tak obserwowałem jedynie głównie i właśnie potem się zbudziłem jak wspomniałem wcześniej wtulony heh...
<River^^>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do River. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Do River. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 lipca 2014
czwartek, 10 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River
Kiedy wadera ruszyła w pogoń za jeleniem ja już bardziej specjalnie zwolniłem, nie chciałem patrzeć na śmierć zwierzęcia. Szedłem powoli za nią, a raczej śladem, którym podążyła. Miałem nos przytkany do ziemi więc łatwo było mi ją akurat znaleźć po zapachu, który się utrzymywał chwilę. W pewnym momencie poczułem to w sobie jak z ciała jelonka ulotniła się dusza. Westchnąłem ciężko i spojrzałem przed siebie, ruszyłem już szybszym krokiem w kierunku wilczycy mówiąc do siebie.
-Ehh...trzeba się w końcu do tego przyzwyczaić...Nie da się tego wiecznie unikać. - Wziąłem ponownie głębszy wdech uniosłem głowę przed siebie i dotarłem do niej po kilku minutach.
-Co cię zatrzymało? - Spytała się mnie wilczyca.
-Ehh...szczerze jako wilk życia nie lubię śmierci i odczuwam ją kiedy ktoś umiera. Czuję jak ulatnia się jego dusza. - Westchnąłem smętnie. - Ale muszę się do tego w końcu przyzwyczaić...nie mogę wiecznie tego unikać.
- Ohh...rozumiem. Czyli teraz poczułeś śmierć tego jelonka. - Spojrzała na niego kątem oka.
-Yhym. - mruknąłem. - Tak poczułem ehh...-Patrzyłem na wilczycę i jak tylko chciałem zerknąć na jelonka spoglądałem w zupełnie inna stronę. Uśmiechnąłem się lekko do niej. - Zjedz sobie ja posiedzę chwilkę i popatrzę na okolicę.
-Umm...okey...- Po chwili wilczyca przymierzyła się do pożywienia się jelonkiem.
- A jak ci się spało jeśli mogę spytać? -Spytałem się waderki patrząc w leśną tundrę.
<River ^^>
-Ehh...trzeba się w końcu do tego przyzwyczaić...Nie da się tego wiecznie unikać. - Wziąłem ponownie głębszy wdech uniosłem głowę przed siebie i dotarłem do niej po kilku minutach.
-Co cię zatrzymało? - Spytała się mnie wilczyca.
-Ehh...szczerze jako wilk życia nie lubię śmierci i odczuwam ją kiedy ktoś umiera. Czuję jak ulatnia się jego dusza. - Westchnąłem smętnie. - Ale muszę się do tego w końcu przyzwyczaić...nie mogę wiecznie tego unikać.
- Ohh...rozumiem. Czyli teraz poczułeś śmierć tego jelonka. - Spojrzała na niego kątem oka.
-Yhym. - mruknąłem. - Tak poczułem ehh...-Patrzyłem na wilczycę i jak tylko chciałem zerknąć na jelonka spoglądałem w zupełnie inna stronę. Uśmiechnąłem się lekko do niej. - Zjedz sobie ja posiedzę chwilkę i popatrzę na okolicę.
-Umm...okey...- Po chwili wilczyca przymierzyła się do pożywienia się jelonkiem.
- A jak ci się spało jeśli mogę spytać? -Spytałem się waderki patrząc w leśną tundrę.
<River ^^>
wtorek, 8 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River.
Również odszedłem dwa kroki w bok, patrzyłem w ziemię z zawstydzeniem i lekkim rumieńcem w tej niezręcznej sytuacji. Przez chwilę tkwiliśmy w ciszy wilczyca rzuciła na mnie podejrzliwy wzrok i w końcu rzuciła w moją stronę.
-Czemuś ty był do mnie wtulony. -Powiedziała dosyć poważnym głosem.
-Umm...no ja...n-nie chciałem ja nawet nie wiem jak to się stało...no jakoś no...-Jąkałem się nawet nie wiedziałem jak to wyjaśnić tylko lekko spojrzałem na nią i opuściłem z niej wzrok. Miałem oklapnięte uszka, do tego mówiłem smutniejszym tonem głosu.
<River?> (Wybacz, że tak mało, ale nie mam bladego pojęcia jak by tobą teraz zareagować :I )
-Czemuś ty był do mnie wtulony. -Powiedziała dosyć poważnym głosem.
-Umm...no ja...n-nie chciałem ja nawet nie wiem jak to się stało...no jakoś no...-Jąkałem się nawet nie wiedziałem jak to wyjaśnić tylko lekko spojrzałem na nią i opuściłem z niej wzrok. Miałem oklapnięte uszka, do tego mówiłem smutniejszym tonem głosu.
<River?> (Wybacz, że tak mało, ale nie mam bladego pojęcia jak by tobą teraz zareagować :I )
poniedziałek, 7 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River.
Ostatni raz rozejrzałem się po jaskini i ziewnąłem przeciągle. Przeciągnąłem się by ułożyć swą głowę na przednich łapach i po chwili klapnąć się na bok. Patrzyłem na nią ze swym miłym uśmiechem.
-Nie wiem jak ty, ale ja chyba się zdrzemnę odrobinę. Bo zapewne spędzimy tutaj cały dzień albo noc. - Powiedziałem do niej zmęczonym sennym głosem.
-Yhym...-mruknęła i ziewnęła krótko i ponownie jej burknęło w brzuszku.
Zachichotałem cicho, lecz westchnąłem po chwili. - Jak bym mógł chętnie bym ci pomógł jakoś na to burczenie, albo coś upolować, ale akurat ja nie poluję, a ni nic z tych rzeczy. - Powiedziałem dosyć smętnym głosem.
-Ehh...nic się nie stało dam sobie radę do dzisiaj jakoś przeżyłam więc jeden dzień w tą czy w tą mnie nie zbawi - Uśmiechnęła się do wilka lekko, lecz szybko uśmiech zniknął. Po chwili również jak Hind położyła się bokiem na przeciw niego i powoli przymykała oczka.
-Cóż wiem iż dasz radę, ale jednak chciałbym... i dobranoc i miłych snów. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej.
-Umm...dz-dziękuję i nawzajem. - Ponownie na jej pyszczku zagościł delikatny grymas uśmiechu i po chwili usnęła Hind podobnie usnął.
~W trakcie snu:
Kiedy sobie usnąłem nieświadomie nagle znalazłem się gdzieś nad jakimś kanionem z wodą i byłem w powietrzu. Po chwili rozejrzałem się zdezorientowany i rozpoznałem iż jest to nasza zatoka. Zdziwiło mnie to co ja robię tutaj. Nad jedną z wyższych półek skalnych dostrzegłem jakieś dwa niewyraźne wilki na tle zachodzącego słońca. Mocno mnie to zaciekawiło chciałem zobaczyć co to za wilki, lecz sen był niewyraźny, ale dostrzegłem iż te dwa wilki się do siebie przytulały. Bardzo interesujące stwierdziłem. Po chwili nagle wszystko zaczęło się rozpadać ja zacząłem gdzieś spadać, spadałem i spadałem do momentu kiedy nie uderzyłem nagle w jakąś ziemię czy coś co mnie nagle wytrąciło ze snu.
~Następny dzień:
Kiedy się przebudziłem z dziwnego snu pierwsze co przykuło mą uwagę to, to iż głową byłem bardziej jak by to przytulony do samicy. Mocno mnie to zdziwiło, gdyż byliśmy oddaleni od siebie z dobre pół do metra odległości...
<River ^^> (Daję ci dokończyć tutaj plus jak masz wenę to sobie opisz jakiś sen :D )
-Nie wiem jak ty, ale ja chyba się zdrzemnę odrobinę. Bo zapewne spędzimy tutaj cały dzień albo noc. - Powiedziałem do niej zmęczonym sennym głosem.
-Yhym...-mruknęła i ziewnęła krótko i ponownie jej burknęło w brzuszku.
Zachichotałem cicho, lecz westchnąłem po chwili. - Jak bym mógł chętnie bym ci pomógł jakoś na to burczenie, albo coś upolować, ale akurat ja nie poluję, a ni nic z tych rzeczy. - Powiedziałem dosyć smętnym głosem.
-Ehh...nic się nie stało dam sobie radę do dzisiaj jakoś przeżyłam więc jeden dzień w tą czy w tą mnie nie zbawi - Uśmiechnęła się do wilka lekko, lecz szybko uśmiech zniknął. Po chwili również jak Hind położyła się bokiem na przeciw niego i powoli przymykała oczka.
-Cóż wiem iż dasz radę, ale jednak chciałbym... i dobranoc i miłych snów. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej.
-Umm...dz-dziękuję i nawzajem. - Ponownie na jej pyszczku zagościł delikatny grymas uśmiechu i po chwili usnęła Hind podobnie usnął.
~W trakcie snu:
Kiedy sobie usnąłem nieświadomie nagle znalazłem się gdzieś nad jakimś kanionem z wodą i byłem w powietrzu. Po chwili rozejrzałem się zdezorientowany i rozpoznałem iż jest to nasza zatoka. Zdziwiło mnie to co ja robię tutaj. Nad jedną z wyższych półek skalnych dostrzegłem jakieś dwa niewyraźne wilki na tle zachodzącego słońca. Mocno mnie to zaciekawiło chciałem zobaczyć co to za wilki, lecz sen był niewyraźny, ale dostrzegłem iż te dwa wilki się do siebie przytulały. Bardzo interesujące stwierdziłem. Po chwili nagle wszystko zaczęło się rozpadać ja zacząłem gdzieś spadać, spadałem i spadałem do momentu kiedy nie uderzyłem nagle w jakąś ziemię czy coś co mnie nagle wytrąciło ze snu.
~Następny dzień:
Kiedy się przebudziłem z dziwnego snu pierwsze co przykuło mą uwagę to, to iż głową byłem bardziej jak by to przytulony do samicy. Mocno mnie to zdziwiło, gdyż byliśmy oddaleni od siebie z dobre pół do metra odległości...
<River ^^> (Daję ci dokończyć tutaj plus jak masz wenę to sobie opisz jakiś sen :D )
niedziela, 6 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River
Wysłuchałem jej bardzo uważnie z zainteresowaniem.
-Bardzo ciekawe i przydatne umiejętności tym bardziej możliwość oddychania pod wodą. - Uśmiechnąłem się miło patrząc na nią, lecz nie patrząc na nią takim ciągłym wzrokiem spoglądałem od czasu do czasu na tą lodową ścianę. Kiedy usłyszałem jej pytanie lekko uśmiechnąłem się z cichym westchnięciem.
-Moje zdolności...cóż w tej chwili prawdopodobnie widzisz ostatniego przedstawiciela mej rasy Wilka Życia. - Westchnąłem ciężej.
-Wilk Życia? -Spytała z lekko przekrzywionym łepkiem - Słyszałam parę plotek o was...-Dodała wilczyca z lekkim westchnięciem spoglądając gdzieś by wrócić wzrokiem na basiora.
- Tak...Jedną z mych zdolności zdołałaś już raz na sobie poczuć...dzięki temu teraz nie chodzisz z wykręconą łapką. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej. Wilczyca lekko się wzdrygnęła.
-Ygh...tak i dziękuję ci za to. - Popatrzyła na swą łapę, która wyglądała jak by nigdy nic się nie stało tak na prawdę.
- Moje inne moce polegają na wyleczeniu z trucizny danego zwierzęcia, w ogóle nie jem mięsa tylko pochłaniam światło słoneczne i nim się żywię, a ma główna zdolność to możliwość wskrzeszenia martwego zwierzęcia...
-Wskrzeszenia? - Spytała lekko zaskoczona tą zdolnością.
-Yhym...-mruknąłem. - Mogę wskrzesić na przykład ciebie w przeciągu 10 minut od śmierci.
- Woow...Bardzo ciekawe...Wskrzesić, nie jeść mięsa i żywić się energią słoneczną. - Westchnęła. - Nie jeden pewnie tego by chciał.
- Tak były przede wszystkim szczeniaki, ale cóż okłamać ich nie chciałem...Aaa...jak odkryłaś w sobie tą moc?-spytał z lekkim zainteresowaniem.
<River ^^>
-Bardzo ciekawe i przydatne umiejętności tym bardziej możliwość oddychania pod wodą. - Uśmiechnąłem się miło patrząc na nią, lecz nie patrząc na nią takim ciągłym wzrokiem spoglądałem od czasu do czasu na tą lodową ścianę. Kiedy usłyszałem jej pytanie lekko uśmiechnąłem się z cichym westchnięciem.
-Moje zdolności...cóż w tej chwili prawdopodobnie widzisz ostatniego przedstawiciela mej rasy Wilka Życia. - Westchnąłem ciężej.
-Wilk Życia? -Spytała z lekko przekrzywionym łepkiem - Słyszałam parę plotek o was...-Dodała wilczyca z lekkim westchnięciem spoglądając gdzieś by wrócić wzrokiem na basiora.
- Tak...Jedną z mych zdolności zdołałaś już raz na sobie poczuć...dzięki temu teraz nie chodzisz z wykręconą łapką. - Uśmiechnąłem się ciepło do niej. Wilczyca lekko się wzdrygnęła.
-Ygh...tak i dziękuję ci za to. - Popatrzyła na swą łapę, która wyglądała jak by nigdy nic się nie stało tak na prawdę.
- Moje inne moce polegają na wyleczeniu z trucizny danego zwierzęcia, w ogóle nie jem mięsa tylko pochłaniam światło słoneczne i nim się żywię, a ma główna zdolność to możliwość wskrzeszenia martwego zwierzęcia...
-Wskrzeszenia? - Spytała lekko zaskoczona tą zdolnością.
-Yhym...-mruknąłem. - Mogę wskrzesić na przykład ciebie w przeciągu 10 minut od śmierci.
- Woow...Bardzo ciekawe...Wskrzesić, nie jeść mięsa i żywić się energią słoneczną. - Westchnęła. - Nie jeden pewnie tego by chciał.
- Tak były przede wszystkim szczeniaki, ale cóż okłamać ich nie chciałem...Aaa...jak odkryłaś w sobie tą moc?-spytał z lekkim zainteresowaniem.
<River ^^>
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River
Rozejrzałem się po raz kolejny po jaskini zafascynowany jej wielkością i ciekawym wyglądem. Spojrzałem w kierunku wilczycy.
-Tak no i futro nie będzie śmierdziało. - Powiedziałem w lekkim żarcie z uśmiechem. - Oby nas tutaj jakaś niespodzianka nie zaskoczyła. - Uśmiechnąłem się krzywo.
-O czym ty mówisz? - Spojrzała na mnie wadera pytająco.
-Przypuśćmy, że można spodziewać się jakiejś fali wodnej... tfu, tfu, tfu lepiej nie krakać, a ni nic. - Uśmiechnąłem się miło i położyłem się po chwili. Ułożyłem swą głowę na swych łapach i byłem skierowany w kierunku wilczycy swym wzrokiem. Wilczyca spojrzała w miejsce gdzie weszli do środka i rozejrzała się. Tkwiliśmy chwilę w ciszy do momentu kiedy wilczyca nie urwała ten moment ciszy.
- Taak...wielka fala tsunami zaraz nam się tutaj wedrze...-Powiedziała po chwili obojętnie, lecz z żartem. - I co ty się tam na mnie patrzysz. - Spytała unosząc brew wilczyca.
-Umm...-zaczerwieniłem się lekko i w tej chwili mnie po prostu całkowicie zgasiła, lecz odpowiedziałem tym co pierwsze naszło mi na myśl. - Umm...no...w końcu z tobą rozmawiam. Jak się z kimś mówi to raczej wypadało by patrzeć się w oczy mówcy...A-ale jak ci to no przeszkadza to ja mogę się obrócić. - Powiedziałem patrząc na nią, lecz spuściłem teraz wzrok z nij patrząc w sumie w ziemię.
<River :)>
-Tak no i futro nie będzie śmierdziało. - Powiedziałem w lekkim żarcie z uśmiechem. - Oby nas tutaj jakaś niespodzianka nie zaskoczyła. - Uśmiechnąłem się krzywo.
-O czym ty mówisz? - Spojrzała na mnie wadera pytająco.
-Przypuśćmy, że można spodziewać się jakiejś fali wodnej... tfu, tfu, tfu lepiej nie krakać, a ni nic. - Uśmiechnąłem się miło i położyłem się po chwili. Ułożyłem swą głowę na swych łapach i byłem skierowany w kierunku wilczycy swym wzrokiem. Wilczyca spojrzała w miejsce gdzie weszli do środka i rozejrzała się. Tkwiliśmy chwilę w ciszy do momentu kiedy wilczyca nie urwała ten moment ciszy.
- Taak...wielka fala tsunami zaraz nam się tutaj wedrze...-Powiedziała po chwili obojętnie, lecz z żartem. - I co ty się tam na mnie patrzysz. - Spytała unosząc brew wilczyca.
-Umm...-zaczerwieniłem się lekko i w tej chwili mnie po prostu całkowicie zgasiła, lecz odpowiedziałem tym co pierwsze naszło mi na myśl. - Umm...no...w końcu z tobą rozmawiam. Jak się z kimś mówi to raczej wypadało by patrzeć się w oczy mówcy...A-ale jak ci to no przeszkadza to ja mogę się obrócić. - Powiedziałem patrząc na nią, lecz spuściłem teraz wzrok z nij patrząc w sumie w ziemię.
<River :)>
piątek, 4 lipca 2014
Od Hind Gaaff Lok C.D. Historii River
Kiedy wypłynąłem na brzeg westchnąłem dennie spoglądając gdzieś w daleką toń wody, gdzie nie było widać horyzontu tylko wystające z wody ostre stalagmity [tak myślę D:]. Następnie obróciłem swój pysk w jej kierunku kiedy tylko usłyszałem pytanie.
-Wiesz szczerze ci powiem, że nie mam bladego pojęcia. Posiedzę jakiś czas w jakiejś wataszy, ale jak no nie wiem nie poczuję tego czegoś co mi by pozwoliło zostać tam to odchodzę...Nie mam bladego pojęcia co to może być po prostu tak jak by coś kazało mi watahę opuścić i tyle.- Westchnąłem lekko ciężej, ale mój uśmiech jednak nadal się utrzymywał, co prawda byłem mokry, lecz słońce, które świeciło akurat na nas powoli suszyło nasze futerka. Wilczyca przekrzywiła łepek kiedy mnie wysłuchała.
-Czekaj bo nie mogę tego zrozumieć teraz. Przechodzisz od watahy do watahy szukając czegoś, lecz nie wiesz czego. Tak? -Spytała się z obojętnością, lecz ciekawością.
-Tak dokładnie, cóż chciałbym to umieć jakoś wytłumaczyć i w ogóle, ale nie umiem...-westchnąłem dennie spoglądając na nią. - A tak się spytam bo kurcze jest to bardzo przykre co cię spotkało fakt jest to przeszłość, ale jednak okrutna, ale chciałbym wiedzieć czy na prawdę nie ma szans na spróbowanie odzyskania twego hmm...jak by to radosnego charakteru czy coś? - Spytałem zaciekawiony tym.
-Wiesz szczerze ci powiem, że nie mam bladego pojęcia. Posiedzę jakiś czas w jakiejś wataszy, ale jak no nie wiem nie poczuję tego czegoś co mi by pozwoliło zostać tam to odchodzę...Nie mam bladego pojęcia co to może być po prostu tak jak by coś kazało mi watahę opuścić i tyle.- Westchnąłem lekko ciężej, ale mój uśmiech jednak nadal się utrzymywał, co prawda byłem mokry, lecz słońce, które świeciło akurat na nas powoli suszyło nasze futerka. Wilczyca przekrzywiła łepek kiedy mnie wysłuchała.
-Czekaj bo nie mogę tego zrozumieć teraz. Przechodzisz od watahy do watahy szukając czegoś, lecz nie wiesz czego. Tak? -Spytała się z obojętnością, lecz ciekawością.
-Tak dokładnie, cóż chciałbym to umieć jakoś wytłumaczyć i w ogóle, ale nie umiem...-westchnąłem dennie spoglądając na nią. - A tak się spytam bo kurcze jest to bardzo przykre co cię spotkało fakt jest to przeszłość, ale jednak okrutna, ale chciałbym wiedzieć czy na prawdę nie ma szans na spróbowanie odzyskania twego hmm...jak by to radosnego charakteru czy coś? - Spytałem zaciekawiony tym.
<River> :)
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River
Uśmiechnąłem się przyjaźnie i ciepło w kierunku wilczycy i ruszyłem obok niej i pokierowałem ją w zupełnie przeciwną stronę niż w tą co chciała iść.
-Nie w tą stronę...na zatokę będzie tam...-rzekłam miłym głosem i wraz z nią udałem się w kierunku zatoki przez las. Trwaliśmy chwilę w ciszy kiedy to postanowiłem ją przerwać.
-Jak cię zwą? -Spytałem się z pogodnym przyjacielskim uśmiechem i łagodnym miłym głosem..
-Zwą mnie River - Odpowiedziała podobnym bez emocji głosem.
-Umm...miło mi cię poznać River. Ja się nazywam Hind Gaaf Lok, ale mów mi Hind lub jak chcesz używać pełnego imienia. -uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Yhym...-mruknęła. -Mnie również miło cię poznać Hind...-rzekła nadal bez emocjonalnie.
-Powiedz mi no skąd ty jesteś? Nie widziałam wcześniej takiego wilka jeszcze. - spytała z lekkim zaciekawieniem.
-Ja jestem umm...w sumie stąd i stamtąd...szukam miejsca dla siebie po prostu, ale chyba coś czuję, że i stąd odejdę bo jak na razie nie czuję, że znalazłem tego co bym chciał. - westchnąłem przeciągle patrząc przed siebie i po chwili zapadła mała cisza szli przed siebie pewną dróżką wydreptaną przez wilki z watahy. Szli dobre pięć minut nawet siedem, ale w końcu ukazał się przed ich oczyma wspaniały kanion zatoki z błękitną, przezroczystą krystalicznie czystą wodą, która wydawało by się, że ciągnąć się mogła kilometrami gdzieś w głąb tego świata.

-No i jesteśmy na miejscu.-Powiedziałem w jej kierunku z przyjaznym uśmiechem, który mi nie znikał. - Jest to nasza zatoka zwana Naine'ta...-Dodałem.
River^^
-Nie w tą stronę...na zatokę będzie tam...-rzekłam miłym głosem i wraz z nią udałem się w kierunku zatoki przez las. Trwaliśmy chwilę w ciszy kiedy to postanowiłem ją przerwać.
-Jak cię zwą? -Spytałem się z pogodnym przyjacielskim uśmiechem i łagodnym miłym głosem..
-Zwą mnie River - Odpowiedziała podobnym bez emocji głosem.
-Umm...miło mi cię poznać River. Ja się nazywam Hind Gaaf Lok, ale mów mi Hind lub jak chcesz używać pełnego imienia. -uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Yhym...-mruknęła. -Mnie również miło cię poznać Hind...-rzekła nadal bez emocjonalnie.
-Powiedz mi no skąd ty jesteś? Nie widziałam wcześniej takiego wilka jeszcze. - spytała z lekkim zaciekawieniem.
-Ja jestem umm...w sumie stąd i stamtąd...szukam miejsca dla siebie po prostu, ale chyba coś czuję, że i stąd odejdę bo jak na razie nie czuję, że znalazłem tego co bym chciał. - westchnąłem przeciągle patrząc przed siebie i po chwili zapadła mała cisza szli przed siebie pewną dróżką wydreptaną przez wilki z watahy. Szli dobre pięć minut nawet siedem, ale w końcu ukazał się przed ich oczyma wspaniały kanion zatoki z błękitną, przezroczystą krystalicznie czystą wodą, która wydawało by się, że ciągnąć się mogła kilometrami gdzieś w głąb tego świata.

-No i jesteśmy na miejscu.-Powiedziałem w jej kierunku z przyjaznym uśmiechem, który mi nie znikał. - Jest to nasza zatoka zwana Naine'ta...-Dodałem.
River^^
Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River
Kiedy tylko deszcz przestał padać postanowiłem wyjść z jaskini w której przesiedziałem dobre parę godzin. Cóż deszczu się nie boję, ale futro strasznie mi futro później śmierdzi. Postanowiłem ruszyć na spacer po lesie w kierunku jakiś pewnych gór. Woda, która się ostała po deszczu skutecznie zmoczyła mi już łapki, ale nie przejmowałem się tym zbytnio i z pewnym uśmiechem na pyszczku szedłem dalej. W pewnej chwili nagle zleciała nie daleko mnie pewna wilczyca, która najwidoczniej się oślizgnęła z ośnieżonej skarpy. Podbiegłem do niej.
-Hej nic ci nie jest? -spytałem się jej, lecz nie otrzymałem od niej wiadomości, gdyż w tym momencie straciła przytomność. Spojrzałem na jej ciało dostrzegając sporo drobnych zadrapań i wykręconą przednią prawą łapę. Patrzyłem na nią przez chwilę ze smutkiem i troską, następnie spojrzałem w kierunku nieba i wróciłem wzrokiem na wilczycę. Delikatnie się uśmiechnąłem jak poczułem kiedy promienie słoneczne zaczęły docierać w moim kierunku zatrzymując się na mnie. Przymknąłem lekko oczy i już po paru sekundach na mym ciele ukazała się biała lekko świecąca poświata. Podszedłem do niej bliżej i położyłem delikatnie na jej boku swą łapę. Pochyliłem swój łepek w dół i przymknąłem oczy. Moje złotawe synonimy zaczęły lśnić złotawym światłem, a biała poświata zniknęła. Już po chwili z mego ciała w prost jej kierowałem swoją energię życia, która regenerowała ją, goiła jej rany, a wykręcona łapa powoli wracała do normy. Mimo nie przytomności wilczyca tak czy siak mogła odczuć jak z niej wszelaki chłód odszedł, a zrobić się mogło jej dość przyjemnie ciepło. Kiedy rany i skręcenie zostały zregenerowane odsunąłem swą łapę od niej, złotawe światło zniknęło, a ja ostrożnie przestawiłem ją bardziej pod drzewo i czekałem teraz aż się ocknie i w tym czasie siedziałem parę metrów od niej wchłaniając i karmiąc się jednocześnie energią słoneczną.
River :3
-Hej nic ci nie jest? -spytałem się jej, lecz nie otrzymałem od niej wiadomości, gdyż w tym momencie straciła przytomność. Spojrzałem na jej ciało dostrzegając sporo drobnych zadrapań i wykręconą przednią prawą łapę. Patrzyłem na nią przez chwilę ze smutkiem i troską, następnie spojrzałem w kierunku nieba i wróciłem wzrokiem na wilczycę. Delikatnie się uśmiechnąłem jak poczułem kiedy promienie słoneczne zaczęły docierać w moim kierunku zatrzymując się na mnie. Przymknąłem lekko oczy i już po paru sekundach na mym ciele ukazała się biała lekko świecąca poświata. Podszedłem do niej bliżej i położyłem delikatnie na jej boku swą łapę. Pochyliłem swój łepek w dół i przymknąłem oczy. Moje złotawe synonimy zaczęły lśnić złotawym światłem, a biała poświata zniknęła. Już po chwili z mego ciała w prost jej kierowałem swoją energię życia, która regenerowała ją, goiła jej rany, a wykręcona łapa powoli wracała do normy. Mimo nie przytomności wilczyca tak czy siak mogła odczuć jak z niej wszelaki chłód odszedł, a zrobić się mogło jej dość przyjemnie ciepło. Kiedy rany i skręcenie zostały zregenerowane odsunąłem swą łapę od niej, złotawe światło zniknęło, a ja ostrożnie przestawiłem ją bardziej pod drzewo i czekałem teraz aż się ocknie i w tym czasie siedziałem parę metrów od niej wchłaniając i karmiąc się jednocześnie energią słoneczną.
River :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)