Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Darkness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Darkness. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2014

Od Darkness cd historii Citrio

Stałam przez chwilę jak wryta nie wiedząc co ze sobą zrobić . Nie byłam pewna czy basior sobie ze mnie żartuje czy też naprawdę nie rozumie tego co do niego mówię.
- Kim jesteś?- zapytałam już spokojnym głosem.
- Citrina.- oznajmił radosnym głosem. Przez chwilę trwała niezręczna cisza.
- Citrina?- zapytał tamten, ale nie zrozumiałam o co mu chodzi. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że on NAPRAWDĘ nie rozumie nic z tego co do niego mówię ( i na odwrót). Szczerze to poczułam wtedy ulgę. Niezbyt miło było by usłyszeć przy pierwszym spotkaniu pytanie ,,czym jesteś?". To mogło by zabrzmieć jak... no w każdym razie nikt nie uznał by tego za komplement. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Cała ta sytułacja wydała mi się śmieszna. Spojrzałam na basiora, który wydał się być lekko urażony tym nagłym przepływem mojego dobrego humoru, w odpowiedzi na jego pytanie.
- Jak się nazywasz?- zapytałam z uśmiechem na pyszczku. Miało to mało sensu, bo byłam niemal pewna, że wilk nie zna więcej słów, niż te, których znajomością zdążył się już popisać. Niestety nie doczekałam się odpowiedzi, gdyż basior pobiegł gdzieś w las za małym ptakiem, który przeleciał mu tuż przed nosem. Przewróciłam oczami i pognałam za nim. Biegliśmy już całkiem długo. W końcu się zatrzymaliśmy. Wilk najwyraźniej złapał ptaka, bo był bardzo szczęśliwy. Wtedy poczułam coś dziwnego. Gwałtownie skręciłam i zaczęłam powoli truchtać przed siebie. Po chwili znalazłam się na polanie. Nie mogłam uwierzyć swoim oczom. Były tam wielkie ruiny porośnięte gęsto bluszczem. Na środku stał jedyny ocalały budynek. Niepewnie ruszyłam przed siebie. Wejście było ogromne, po obu stronach ozdobione napisami. W środku podłoga zrobiona z gładkiego kamienia, była pokryta grubą warstwą kurzu. Po bokach stały półki zastawione od góry do doły książkami. Na końcu pomieszczenia była wyschnięta fontanna, a po jej obu stronach schody prowadzące do niewielkiego pokoju. Powoli przeszłam przez salę i zaczęłam się wspinać po schodach. Kiedy byłam już na górze usłyszałam za sobą kroki. Po chwili basior był już koło mnie. Weszliśmy do pokoju, który również był zanurzony i pełen książek. Na środku stał stojak, a na nim gruba księga. Oporłam się o niego łapami by móc lepiej przyjrzeć się okładce. Był tam dziwny napis.
- Videte mysterium de hoc memini, non ita olim oberres.- przeczytałam na głos. Wtedy stało się coś dziwnego. Cały kurz podniósł się z podłogi, książek, półek i zniknął, pozostawiając piękne, nienaruszone przez czas miejsce.
- Citrina.- powiedział z zachwytem w głosie wilk i muszę przyznać, że pierwszy raz wiedziałam o co mu chodzi. To miejsce rzeczywiście było niesamowite. Zeszliśmy po schodach w dół i zaczęliśmy przeglądać półki. Były tam książki o wszystkim. Magiczne stworzenia, mapy, zaklęcia. Mój zachwyt przerwało głośne skrzypnięcie. Niechętnie odwróciłam się by zobaczyć co się dzieje. Wtedy zobaczyłam czarne, otwarte na oścież drzwi, których wcześniej napewno tam nie było. Mój towarzysz szedł w ich stronę. Nad drzwiami widniał napis, który znaczył mniej więcej ,, Nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Wyczułam, że za chwilę coś się stanie. Przyjrzałam się uważnie miejscu w którym powinny być drzwi. Zobaczyłam delikatny fioletowy połysk, i wtedy już wiedziałam. To pułapka.
- Nie!- krzyknęłam do basiora i rzuciałm się w jego stronę. W ostatniej sekundzie odepchnęłam go od wejścia. Niestety, sama nie zdążyłam już wyhamować. Nie wiem co dokładnie się wtedy stało. Pamiętam jedynie zimną posadzkę, na którą osunęłam się półprzytomna. Wielki cień, który z pewnością nie należał do basiora i ryk, który wstrząsnął całą salą. I nic. Przed oczami zapanowała mi ciemności.



<Citrio? I co się stało? Ps.Przepraszam, że tak długo>

niedziela, 21 września 2014

Od Darkness do Sinella

Szłam już długo. Nie wiem ile dokładnie. Nie wiem dokąd. Po prostu szłam przed siebie. Dzień był chłodniejszy niż poprzednie. Z każdym krokiem czułam, że jest coś nie tak. Ale nie zwracałam na to uwagi. Tylko szłam nadal przed siebie. Próbowałam zagłuszyć narastający niepokój. W lesie było dziwnie cicho. Niemal dało się wyczuć strach wiszących w powietrzu. Weszłam w krzaki, które zagradzały mi drogę. Zrobiłam jeszcze jeden krok do przodu. Wtedy poczułam to dziwne uczucie. Jakby coś chwyciło mnie za gardło. Coś co wywoływało strach, panikę, rozpacz. Przez sekundę chciałam uciec. Zostawić wszystko i zniknąć stąd jak najszybciej. Przez sekundę... Nie! Nie będę już nigdy uciekać.Nie będę się bać. Zrobiłam kolejny krok do przodu. Wtedy zobaczyłam jakiegoś wilka. Poczułam jego smutek. Uczucie które tak dobrze znam. Samotność.
Chciałam odejść. Nie ze względu na tego basiora. Chciałam odejść bo wiem jak ciężko jest być samym i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogła bym mu pomóc. Po prostu nie umiem. Wtedy on mnie zauważył. Teraz już nie mogłam odejść. Powoli wyszłam z zarośli i spojrzałam mu prosto w oczy.

< Sinell? >

sobota, 23 sierpnia 2014

Od Darkenss

Księżyc świecił jasno, rzucając miłe, jasne światło na polanę, na której siedziałam. Ćmy chowały się wśród wysokich traw, a świerszcze cykały cicho w pobliskich zaroślach. Gdzieś dalej coś zaszeleściło, ale nie zwróciłam na to uwagi. Ze spokojem wpatrywałam się w jasną tarczę księżyca i gwiazdy, które tworzyły różne, niesamowite konstelacje. Westchnełam ciężko wdychając chłodne, nocne powietrze. Siedziałam tak, zapatrzona w niebo, i pogrążona w myślach, które już od kilku dni nie dawały mi spokoju.
~
Powoli księżyc zanikał, a moje nogi owiała zimna, poranna mgła. Na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze promienie słońca. Gwiazdy znikały, a niebo stawało się coraz jaśniejsze. Mimo to wokół mnie wciąż panował spokój. Za mną znów coś zszeleściło. Powoli odwróciam głowę, ale nikogo nie zobaczyłam. Westchnełam ciężko, i znów spojrzałam na wschodzące słońce. Wtedy, tuż za mną rozległy się kroki. Natychmiast zerwałam się na równe nogi, i przygotowałam od ewentualnej obrony. Na skraju polany stał basior. Na pierwszy rzut oka, był zwykłym, szarym wilkiem. Zrobiłam ostrożnie krok do przodu i przechyliłam głowę by móc lepiej przyjrzeć się mu. On zrobił to samo. Wtedy jego... głowa zsunęła się pokazując czaszkę. Ze zdziwienia otworzyłam pysk. Wilk stał przez chwilę zmieszany, nie wiedząc o co mi chodzi. Kiedy zobaczył, że jego "głowa" wisi mu na szyji, zawstydził się jeszcze bardziej. Poprawił sobie skórę i znów spojrzał na mnie niepewnie.
- Czym... Kim ty jesteś?- zapytałam z niedowierzaniem w głosie.
< Citro?>

piątek, 4 lipca 2014

Od Darkness

Las. Zielony płomień. Głos... Ten głos, wciąż dźwięczy mi w uszach. Pełen mocy, potężny głos. Śni mi się to już od kilku dni. Zawsze tak samo. Na początku było to jak wspomnienie, ale bardzo niewyraźne. Teraz nie jestem pewna czy to wszystko wydarzyło się na prawdę, czy był to tylko sen. Powoli wstałam i wyjrzałam na zewnątrz. Słońce było już w pełni nad linią horyzontu, ale w lesie i na polanie otaczającej mój nowy dom wciąż unosiła się poranna mgła. Przeciągnęłam się i wyszłam , nie mogąc zapomnieć o tym głosie. Robiło się coraz cieplej, mgła znikała, a pierwsze ptaki zaczęły śpiewać na gałęziach pobliskich drzew. Wszystko budziło się do życia rozpoczynając nowy dzień. Rozejrzałam się dookoła. Poza linią cienia, którą dawało jedno z drzew, zauważyłam niewielki kwiat. Uśmiechnęłam się sama do siebie i podeszłam do niego. Kiedy byłam bliżej zobaczyłam, że jest to stokrotka. Mała, uschnięta stokrotka. Usiadłam przed kwiatem.

- To co? Ty też zostałaś sama...- powiedziałam trochę do siebie, trochę do tej roślinki. Ostrożnie położyłam się i oparłam głowę na swoich przednich łapach. Mój nos prawie dotykał tej uschniętej stokrotki. Przymknęłam oczy i westchnęłam ciężko. Po chwili moje ucho drgnęło. Coś zaszeleściło cicho tuż koło mnie.Może ktoś idzie? Nie... Kto chciał by tu przychodzić? Kto chciał by przyjść do mnie... Powoli podniosłam zmęczone powieki. Gdy zobaczyłam co się dzieje od razu zerwałam się na równe nogi. Dookoła suchego kwiatu zebrała się zielona mgła. Ostrożne zbliżyłam głowę do rośliny. Mgła przeżedziła się. Patrzyłam jak sucha łodyga prostuje się, jak drobne listki nabierają soczyste zielonej barwy, jak płatki stają się biało-różowe. Po chwili miałam przed sobą piękną, żywą roślinę. Mgła całkiem znikła. Przypomniały mi się słowa ze snu: " Jestem duchem Exili'es, źródłem siły..." Źródło życia... Może to nie był tylko sen? Może to jednak zdarzyło się na prawdę?

~ ciąg dalszy nastąpi ; D~

< Czy mógł by ktoś dokończyć moje pierwsze opowiadanie? : \ >

środa, 2 lipca 2014

Od Darkness

Pierwszy dzień w nowym miejscu. Żołądek sam mi się zacisnął na myśl o tym, że to może być ten najważniejszy dzień w moim życiu. To dzisiaj mam jedyną szansę zrobić dobre wrażenie na innych. Pomyślałam, że najpierw lepiej będzie obejrzeć tereny watahy. Może spotkam kogoś po drodze... Skręciłam w wąską drużkę prowadzącą do lasu. Drzewa były tu naprawdę wielkie i stare, a droga którą szłam była coraz bardziej zarośnięta. Po jakimś czasie stała się zupełnie niewidoczna. Spojrzałam za siebie, ale nie było już widać wejścia do lasu. Teraz zostało mi już tylko iść przed siebie i mieć nadzieję, że kiedyś uda mi się gdzieś dojść. Rozejrzałam się dookoła. W sumie, to zgubiłam się chyba w najpiękniejszym lesie jaki dotąd widziałam. Słońce, rzucało tu delikatne światło na miękką trawę. Drzewa były wysokie a gdzie się nie spojrzało, można było dostrzec zwierzynę. Znów ruszyłam przed siebie. Teraz las stał się ciemniejszy. Zwierząt było coraz mniej, nawet trawa rosła rzadziej. Po chwili zrobiło się zupełnie ciemno. Drzewa, kamienie a nawet ziemia, wszystko zrobiło się czarne. Udało mi się wypatrzyć niewielką kałużę. Nachyliłam się, żeby się napić. Kiedy już prawie dotykałam wody zauważyłam na jej powierzchni delikatne, zielonkawe światło. Powoli podniosłam wzrok. Za drzewami było coś, z czego wydobywał się zielony blask. Ostrożnie poszłam w tamtym kierunku. Była tam niewielka polana. Na jej środku było coś w rodzaju jeziorka, nad którym unosił się zielony płomień.



Czułam się jak w transie, podchodząc do tego dziwnego światła. Zatrzymałam się dopiero przy granicy wody, nadal patrząc w to, co unosiło się nad nią. Poczułam jak wypełnia mnie jakaś dziwna moc. Drobny strumień światła spłynął w moim kierunku. Zaczął powoli mnie okrążać. Coś delikatnie musnęło moje nogi. Gdy spojrzałam w dół zdałam sobie sprawę, że nie dotykam łapami ziemi. Zawisłam w powietrzu trzymana przez tą dziwną smugę światła. Siła którą przed chwilą poczułam zaczęła się we mnie wdzierać. Zaczerpnęłam jeszcze jeden łyk powietrza, który utknął mi w gardle. Poczułam silny ból głowy. Mocno zacisnęłam powieki, ale cała moc która przepływała przeze mnie parła właśnie w tamtym kierunku. Po chwili moje oczy same się otworzyły, ale zobaczyłam tylko to zielonkawe, jasne światło. Nagle zrobiło się dziwnie cicho, a w mojej głowie odezwał się jakby podwójny głos.
- Jestem duchem Exili'es, źródłem siły wszystkich stworzeń. Wybrałem cię, żebyś była moim głosem, wśród tych którzy potrzebują go usłyszeć. Czy przyjmujesz moje błogosławieństwo i cząstkę mnie by wypełniać przeznaczenie innych?
- Tak... - odpowiedziałam w myślach. Światło w moich oczach zaczęło stawać się coraz jaśniejsze. W okół mnie rozbłysła biel. Czułam jak powoli wszystko mnie opuszcza. Ból, głód i zmęczenie po prostu znikły. Światło w okół mnie zaczęło blednąć. Zobaczyłam zarysy drzew, poczułam ziemię pod łapami. Po chwili cała moc wróciła do płomienia nad wodą, a ja opadłam półprzytomna na korzenie starych drzew. Patrzyłam jak wszystko wokół powoli zamienia się w ciemność.

~ później~

Obudziły mnie ciepłe promienie popołudniowego słońca. Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam, że nadal znajduje się w lesie, ale zupełnie innym niż ten, w którym byłam wcześniej. Trawa była tu soczyście zielona, a na drzewach co chwila siadały niewielkie ptaki nieustanne świergocąc. Powoli podniosłam głowę rozglądając się dookoła. Nagle gdzieś za mną rozległ się czyjś głos.
- ...

< Ktokolwiek?>

Obserwatorzy