Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Diego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Diego. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Diego cd historii Nedveny

Obawiałem się, że o to zapyta. Coś o mnie... Nienawidziłem tej historii. Historii o głupocie, która zrujnowała życie moje, mojej rodziny i Jej... Na samo wspomnienie przeszłości zrobiło mi się smutno. Wszystko wokół jakby poszarzało. Spojrzałem w górę. Na niebie zaczęły się zbierać rzędy chmur. Pierwsze krople deszczu uderzały o suche liście. Powietrze już pachniało świeżością burzy.
- Powinnyśmy poszukać jakiegoś schronienia, Pogodynko. Zaczyna padać.- powiedziałem cicho. Wadera chciała się jeszcze o coś zapytać, ale zrozumiała co mówił jej mój osowiały wzrok. Bez słowa ruszyliśmy przed siebie.
~~~
Było już niemal zupełnie ciemno. Co chwila gdzieś w oddali odzywała się zbliżającą burza. Szliśmy szybko. Mimo to nie znaleźliśmy jeszcze żadnego schronienia. Krople deszczu z każdą chwilą były coraz większe i coraz zimniejsze. Zerwał się wiatr. Spojrzałem na waderę, która szła beztrosko przed siebie. Jej roześmiane oczy skakały po kroplach deszczu, jakby chciała uchwycić piękno każdej z osobna. Uśmiechnąłem się lekko i opuściłem wzrok. Ziemia pod moimi łapami zaczęła przesiąkać wodą. Kałuże zmieniały się w niewielkie jeziora. Wilczyca zatrzymała się. Spojrzałem w stronę w którą patrzyła. Przez deszcz zobaczyłem jaskinię. Zerknąłem na waderę. Ona uśmiechnęła się i pobiegła przed siebie. Starałem się dotrzymać jej kroku, ale i tak zostałem w tyle.
W jaskini było sucho. Niestety sucho nie zawsze znaczy przytulnie. Otrzepałem się z wody i usiadłem by odpocząć po biegu. Wciąż dręczyło mnie pytanie wadery. Wiedziałem, że powinienem jej to opowiedzieć, ale nie wiedziałem jak. Wiele wilków które poznało tę historię, oddalało się potem ode mnie. Może to było jedno z działań klątwy... nie wiem. Ale nie mogłem okłamywać wadery. I tak wcześniej czy później musiał bym jej to opowiedzieć.
- ... Miała na imię Margaret... - powiedziałem. Nedvena spojrzała na mnie pytając. - Pytałaś o moją historię... Margaret jest jej częścią i... można by powiedzieć, że niemal całością...
Opowiedziałem jej o moim dzieciństwie, o przyjaźni, o tym jak... ją zdradziłem, o klątwie, wygnaniu... o wszystkim tym, co mi się przytrafiło zanim dotarłem tu. Kiedy skończyłem na dworze już nie padało. Zapadła cisza. Wiał tylko wiatr jak widmo minionej burzy... i historii. Wiatr który towarzyszy każdemu, od narodzin, aż do śmierci... w chwilach upadków i wielkich zwycięstw. Przypomniały mi się słowa Nedveny o lataniu. O emocjach jakie temu towarzyszą. O wolności, po którą ptaki sięgają codziennie a o której ja do dziś tylko marzyłem. O chmurach, ciepłych zachodach i chłodnych porankach. I poczułem się wolny. Po tylu latach poczułem ulgę. Nie dręczyło mnie już poczucie winy i ból. Całe moje ciało i serce wypełniło miłe ciepło, jakby właśnie moja dusza nauczyła się latać. Jakbym w końcu uwolnił się od przeszłości i mógł nareszcie zacząć żyć jutrem.

<Nedvena? Przepraszam, że to tyle trwało :< >

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Od Diego c.d. historii Cruel

- A jednak potrafisz być miła. - powiedziałem drocząc się z wilczycą i ruszyłem przed siebie radośnie. Wadera znowu przewróciła oczami i niechętnie ruszyła za mną. Szliśmy w milczeniu. Liście szeleściły pod moimi łapami. Spojrzałem na Cruel, która wydawała się rozkoszować ciszą. Miała przymknięte oczy i głowę zwróconą delikatnie ku górze. Uśmiechnąłem się do siebie patrząc jak promienie słońca podkreślają jej policzki i smukłą szyję. Wadera jakby czytała mi w myślach. Odwróciła gwałtownie głowę w moją stronę i skarciła mnie wzrokiem. Natychmiast spuściłem wzrok i zarumieniłem się. Musiałem wyglądać jak idiota, gapiąc się tak na nią. Kątem oka dostrzegłem, że wilczycę (chociaż trochę) rozbawiło moje zmieszane. Poczułem się głupio. Spróbowałem zmienić temat.
- Byłaś już może nad zatoką? To naprawdę piękne miejsce. Możemy najpierw pójść tam... jeśli chcesz...- Wadera wzruszyła obojętne ramionami i ruszyła dalej. Musiałem znaleźć jakiś inny temat do rozmowy.
- A więc Cruel, tak? To piękne imię. W niektórych językach oznacza ono nieugięty, odważny...
-W większości języków oznacza ono co innego. -przerwała mi wilczyca.
- Nie obchodzi mnie większość. To trochę tak jakbyś miała widzieć tylko na czarno i biało. Przecież to indywidualności czyni nas wspanialszymi. 
Cruel spojrzała na mnie inaczej. Wcześniej albo próbowała mnie zabić wzrokiem albo nim zamordować. Teraz w jej spojrzeniu był... szacunek. Jakbym powiedział coś co po prostu chciała usłyszeć. Trwało to tylko moment. Po tej chwili znowu poczułem na sobie zimny i nie wzruszony wzrok. I... szczerze to już chyba pewniej czułem się jak patrzyła na mnie w ten sposób. W ciągu minionych minut zdążyłem się przyzwyczaić do mordowania mnie wzrokiem.
< Cruel? Bardzo przepraszam że tak długo czekałaś :c awaria komputera... ale mam nadzieję że ci się spodoba default smiley ;)>

sobota, 4 kwietnia 2015

Od Diego c.d. historii Terry

Wyczułem napięcie w jej głosie. Coś zaczęło dziać się dziać z powietrzem i ziemią wokół wadery. 
-Nie chciałem cię przestraszyć albo być natrętny... ja tylko - język zaczął mi się plątać. Nie miałem pojęcia co powiedzieć. W dodatku napięcie w otoczeniu ciągle rosło. 
-Kim jesteś?!- zapytała ponownie wilczyca.
- Diego. -odpowiedziałem najmilszym tonem na jaki mogłem się wtedy zdobyć. Wilczyca milczała, najwyraźniej zastanawiając się co powinna teraz zrobić. Poczułem się trochę niepewnie. Coś w tej waderze wywoływało u mnie niepokój.
-A ty jesteś? - zapytałem nie wytrzymując już dłużej tego milczenia. Napięcie w powietrzu zelżało, ale wilczyca wciąż była spięta. Stała sztywno z pazurami wbitymi w ziemię i mięśniami przygotowanymi do ataku.
< Terry? Tylko go nie zabijaj default smiley xd Witam w watasze! 😊>

wtorek, 18 listopada 2014

Od Diego cd historii Cruel'a

Dzień był istotnie przyjemny. Wiał miły jesienny wiatr, a słońce nadawało otoczeniu ciepłego wyglądu. Szedłem powoli po ziemi zasłanej barwnymi liśćmi. Po chwili marszu dostrzegłem przed sobą waderę. Wyglądała jakby w jej futrze błąkały się promienie zachodzącego słońca. Wydawała się być zrelaksowana, ale jej ruchy były gwałtowne, jak gdyby cały czas zachowywała pełną czujność. Powoli ruszyłem w jej kierunku. Nie miałem w zwyczaju przechodzić obojętnie koło być może zagubionych wilków, a zwłaszcza wader.
- Witaj!- powiedziałem do niej spokojnym, przyjaznym głosem. Wilczyca podniosła wzrok pełen nienawiści. Minę miała kamienną, nie okazującą żadnych emocji, ale w jej oczach czaił się gniew. Gdyby potrafiła zabijać wzrokiem to cały świat zginą by w przeciągu kilku sekund. Mimo to uśmiechnąłem się do niej lekko próbując sam sobie dodać otuchy. Przecież nikt nie jest zły z natury?
- Czego tu szukasz? - zapytała wadera zimnym głosem, wskazującym na to, że nawet w najmniejszym stopniu nie interesuje ją co tu robię. To brzmiało bardziej jak groźba niż pytanie.
- Mi również jest miło cię poznać. Nazywam się Diego. - odparłem uprzejmie- A twoje imię to?
Wadera przewróciła oczami. Najwyraźniej miała nadzieję że dam sobie spokój i gdzieś pójdę, ale ja stałem spokojnie czekając cierpliwie na odpowiedź.

<Cruel? Chyba każdy spotkał się z taką sytuacją jak ty w innych watahach :< Niestety >

piątek, 14 listopada 2014

Od Diego do Nedvany

- Jeśli tylko będziesz chciał, zabiorę cię na taką przejażdżkę, ale do ciebie należy decyzja - spojrzała mi w oczy. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Cały ten opis sprawił, że moje myśli już były gdzieś wysoko w chmurach ponad nami. Ale... Jak zwykle było jakieś ale.
- To miło z twojej strony moja droga... ale to nie będzie takie proste. Bo widzisz ja nie posiadam skrzydeł - powiedziałem ze smutkiem. - Chociaż mógł bym spróbować... nie jestem pewien czy to ma się szansę udać...
- A może po prostu powiesz o co chodzi - przerwała mi rozbawiona wadera. Uśmiechnąłem się do niej tajemniczo.
- O nic Mi'Lady. To po prostu będzie mój pierwszy raz w powietrzu - Nedvena zaczęła się śmiać.
- Nie martw się. Jakby coś to Cię złapię - dodała drocząc się ze mną. Uśmiechnęła się i szturchnęła mnie delikatnie, poczem znów odwróciła wzrok w stronę chmur.
- Mówiłaś coś o swojej przygodzie - powiedziałem po chwili - Co miałaś wtedy na myśli? - zapytałem.
- Zawsze zadajesz tyle pytań? - powiedziała z przekąsem.

<Nedvena? Opowiesz mu coś o sobie? :) >

niedziela, 9 listopada 2014

Od Diego c.d. Historii Nedvena

- Pięknie tu, co nie?- odparła wadera i spojrzała na mnie.
- Owszem, to naprawdę pięknie miejsce.- powiedziałem i również na nią spojrzałem. Nasz wzrok spotkał się. W jej oczach odbijał się zachód słońca. Miała w nich niesamowity błysk, ten sam, który miała ona... Wspomnienia wróciły w jednej chwili. Na moim pyszczku pojawił się cień smutku.
- Czy wszystko w porządku?- zapytała zaniepokojona wadera.
- Tak, w porządku. Po prostu... zamyśliłem się. - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się, żeby ją trochę uspokoić. Nedvena odwzajemniła uśmiech, po czym odwróciła głowę w stronę zachodu i przymrużyła oczy. Podszedłem do urwiska i usiadłem koło niej. Powiał wiatr, który zerwał kolejne złociste liście z drzew. Wilczyca wyprostowała swoje skrzydła. -Jak to jest?- zapytałem po chwili milczenia.
-Że co? - zdziwiła się Nedvena.
- Latać... - odpowiedziałem.- Zawsze mnie to zastanawiało. To musi być cudowne, móc szybować pośród chmur.
Wadera opuściła głowę i spojrzała w dół.
- Wybacz Mi'lady... nie chciałem cię zasmucić...
<Nedvena?>

środa, 5 listopada 2014

Od Diego cd historii Nedvany

- Witaj, jestem Nedvena. A ty?- zapytała wadera. Stałem przez chwilę uspokajając mój oddech po gonitwie.
- Witaj, nazywam się Diego.- odpowiedziałem spokojnym głosem. - Co taka piękna wilczyca robi sama w środku lasu?- zapytałem uprzejmie. Nedvena wydała mi się być lekko zawstydzona tym komplementem, gdyż nie odpowiedziała, tylko spuściła wzrok. Spojrzałem w dół na martwe zwierzę, a potem jeszcze raz na waderę. Dopiero wtedy zauważyłem jej lekko wystające żebra, poranione łapy. Musiała przebyć długą drogę i na pewno była głodna. Zająłem pośpiesznie łapę że zwierzęcia.
- Wybacz... - dodałem szybko, poczem zrobiłem niewielki krok w tył.- Damy mają pierszeństwo.
Wilczyca spojrzała na mnie niepewnie, a ja uśmiechnąłem się do niej.

< Nedvena? >

Obserwatorzy