Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Strażniczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Strażniczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lipca 2014

Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a

Oczywiście, że ciągłe stanie w jednym miejscu mnie nudziło, ale to właśnie było moim obowiązkiem. Otrząsnęłam głowę w opamiętaniu i wypinając dumnie pierś powiedziałam:
- Nie. Jestem Strażnikiem i moim zadaniem jest pilnować tego źródełka. Jest niezwykłe. To zadanie nie może się znudzić.- mój głos był stanowczy. To zadanie napawało mnie dumą od wielu, wielu lat. Zostałam wybrana i to był dla mnie wielki zaszczyt. Spojrzałam na wilka nieco surowym wzrokiem, co najwyraźniej zbiło go z tropu.
- Ale przed chwilą...- zaczął, lecz nie dałam mu skończyć.
- Być może te wszystkie lata trochę mnie zmiękczyły.- powiedziałam czując wstyd. Nie wolno mi się złamać.- A teraz wybacz, ale muszę wracać.
Odwróciłam się i zniknęłam w zaroślach otaczających zatokę. Usłyszałam za sobą głośne wołanie.
- Zaczekaj!- krzyczał Hind.- Odprowadzę cię!
Chwilę potem był już przy mnie.
Droga powrotna mijała nam w nieco grobowej atmosferze. Kiedy dotarliśmy wreszcie do źródła, wilk grzecznie.
- Hind?- mruknęłam nieśmiało, kiedy odchodził.- Wpadniesz jutro? Samej mi się tu trochę... Nudzi.
Wilk uśmiechnął się tylko i zniknął w lesie.

<Hind? >

czwartek, 3 lipca 2014

Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a

Byłam zaskoczona widokiem tych wszystkich miejsc, które za moich "żywych" czasów często, gęsto porośnięte były dziką puszczą, której nikt nie odważył się przyjrzeć z bliska. Jednak kilka mileniów potrafi zrobić swoje. Ostatnim razem kiedy tu byłam, nie dało się tędy przejść bez zahaczenia o gałąź czy rozcięcia na ostrych kolcach jeżyn. Dzisiaj w tym miejscu biegła szeroka, wygodna dróżka.


I w końcu upragnione od wieków światło. Las kończył się wysokim klifem. W oddali ciągnął się widok, na pozór nieskończonego, oceanu. Dopiero teraz, stojąc w świetle popołudniowego słońca zobaczyłam jak bardzo jestem blada. Niemal przezroczysta. Takie uroki bycia duchem.
- I pomyśleć, że mogłam gnić dalej w tej dzikiej knieji.- mruknęłam do siebie. Doglądanie wód z bliska byłoby o wiele ciekawsze. Poza tym dokładniej wypełniałabym swoje zadanie.- Pora rozprostować kości.- powiedziałam entuzjastycznie.
- Eeee...- zaczął Hind, lecz przerwałam mu zauważywszy co właśnie powiedziałam.
- Tak... ja nie mam kości.- entuzjazm zniknął, a na jego miejsce wstąpił niedosyt i uczucie niemocy. Choć prawdę mówiąc, jako duch miałam zdecydowanie więcej możliwości. Chciałabym znów, przynajmniej na jeden dzień, wrócić do świata żywych.
Stałam, a raczej lewitowałam, w bezruchu. Widok który miałam przed oczyma, spowodował, że do głowy napłynęło mi mnóstwo pytań.
- Nad czym tak rozmyślasz?- zapytał Hind spoglądając na mnie kątem oka.
- Przede wszystkim na tym, czy inni Strażnicy nadal istnieją i jeśli tak, to gdzie teraz są?- westchnęłam. Uśmiechnęłam się na myśl, że być może uda mi się spotkać starych przyjaciół.
- Jak to innych Strażników. Nie chcesz chyba powiedzieć, że myślisz o tych znanych z legend i bajek, które matki opowiadają swoim dzieciom na dobranoc, co?- spojrzał na mnie, a na jego pyszczku malowało się zdziwienie.
- Tak, o nich teraz myślę.- mruknęłam.- Czwórka pierwszych wilków na ziemi, które dzielnie pilnowały wszystkich żywiołów.
- Domyślam się, że penie tobie przypadł zaszczyt opieki nad wodą.- mówił zafascynowany.
- Brawo, gratuluję spostrzegawczości.- odpowiedziałam wilkowi nieco żartobliwym tonem.



<Hind? :D>

Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a

- Mów mi jak chcesz. - powiedziałam. Wilk spojrzał na mnie pytająco. - Może być Aria.
I znowu cisza. Przez te wszystkie lata nie rozmawiałam z nikim. Dziwnie było teraz mówić do kogoś żywego, do żywego wilka.
- Słuchaj, Ario... Jak długo tu już siedzisz? - zapytał nagle.
Zerknęłam na niego zaciekawionym wzrokiem.
- Bardzo długo. To moje miejsce, mój posterunek. - powiedziałam żywo bo domyślałam się o chce zrobić Hind.
- Nie wiem czy to dobry pomysł, ale może wyjdziesz gdzieś, na słońce? Siedzenie tu musi być bardzo nudne - rzekł z nieśmiałym uśmiechem na pyszczku.
Spoglądał to na mnie, to na miejsce, które nas otaczało. Było tu dosyć ciemno, jak na środek dnia. Drzewa, które otaczały źródełko całkowicie blokowały promienie światła słonecznego. Zastanawiałam się przez chwilę. Nie powinnam. Tu jest moje miejsce, moja strażnica. W wodzie źródła dostrzegam to, co dzieje się ze wszystkimi zbiornikami na świecie. Jako Strażniczka nie mogłam opuszczać stanowiska tak o! Jednak tyle tu już siedzę... Może mogłabym wyjść i przyjrzeć się wodom a terenie watahy? Westchnęłam.
- No dobrze, niech będzie. Ale tylko na chwilę. - powiedziałam ze stanowczym akcentem.
Od tysięcy lat ten odpoczynek mi się należał.

< Hind? Gdzie idziemy? :-D >

środa, 2 lipca 2014

Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a

Zastanawiałam się przez chwilę, co odpowiedzieć wilkowi. trudne pytanie, ponieważ jako duch jestem bezimienna.
- Nazywaj mnie jak chcesz, bo nie mam imienia. - odpowiedziałam.
- Myślałem, że każdy ma swoje własne imię. - mruknął., zdziwiony wilk.
Znowu nastała chwila ciszy. Jednak Hind przerwał ją kolejnym pytaniem:
 - Więc jak nazywałaś się za życia?
- Aria. - odpowiedziałam krótko.
Wilk skinął głową kilkukrotnie. Nagle przed jego nosem przeleciał znajomy mi ptaszek - Maluch. Przyglądał mu się przez chwilę, po czym spojrzał na mnie. Okrążył moją głowę i ponownie próbował usiąść. Mały głuptas nadal nie pojmuje, że jestem duchem. Zauważyłam, jak nowy znajomy, Hind Gaaf Lok, naśmiewa się cicho z nieporadności zwierzątka. Skinieniem głowy dałam Maluchowi znać, że może usiąść i trochę odpocząć na grzbiecie wilka. Chwilę potem był już na miejscu:
- Widzisz, Maluchu, teraz masz na kim siedzieć.- zaśmiałam się lekko.
Hind przyglądał się ptaszkowi przez dłuższą chwilę.

< Hind? Brak weny >

wtorek, 1 lipca 2014

Od Strażniczki cd historii Hind Gaaf Lok'a

Okrążyłam wilka przyglądając mu się uważnie. Stał nieruchomo, i tylko jego oczy zdawały się śledzić mnie dyskretnym spojrzeniem.
- A wyczuwasz tu jeszcze jakąś inną duszę?- spytałam po chwili ciszy.
- Nie, pani.- odrzekł już nieco pewniejszym głosem.
- Więc pewnie to mnie wyczułeś.- odpowiedziałam. Mówiłam spokojnie. Ten wilk raczej nie należał do tych złych. Biło od niego światłem i radością. Widząc znaki na jego ciele mogłam domyślić się kim jest. Ewidentnie był jednym z tych prawych przedstawicieli swego gatunku. Zapewne był wilkiem życia. Za czasów, kiedy jeszcze chodziłam po tym świecie jako żywa istota poznałam wilka- wilka życia. Potrafił przywracać umarłych do życia. To wielki dar. Co ciekawe owy wilk z "moich czasów" również na ciele miał znaki, które były łudząco podobne do tych, które zdobiły nieznajomego.
- Jeśli zechcesz, mogę cię wskrzesić.- powiedział, lecz tym razem jego głos zadrżał w niepewności.- O ile umarłaś nie dłużej niż 10 minut temu.
- To chyba się spóźniłeś, przyjacielu.- uśmiechnęłam się do niego.- Spóźniłeś się kilka tysięcy lat.
- Ojej.- mrukną najwyraźniej zasmucony.
- Doceniam to, że chciałeś dobrze.- rzekłam łagodnie.
Nieznajomy stał ciągle w jednym miejscu. Tylko rozglądał się dookoła, obserwując moją samotnię.
- Jak się nazywasz, drogi przybyszu?- zapytałam w końcu przerywając ciszę.

< Hind Gaaf Lok? >

Od Strażniczki

Nie rozróżniałam już nawet dnia od nocy. Wszystko wydawało się być identyczne. Jak się chodzi po tym świecie tyle wieków to nie ma już nic ciekawego. Ja byłam już wszędzie. Zwiedziłam każdy zakamarek tej planety i mam wrażenie, że wiem już wszystko.
Teraz siedziałam sobie, a raczej lewitowałam (jak to często bywa w przypadku duchów) nad źródłem ukrytym głęboko w lesie. Nikt się tu nie zapuszczał i to był ogromny plus. Miałam przynajmniej święty spokój. Jedynymi towarzyszami mej nudnej, szarej codzienności były ptaki...
- Co się gapisz?- fuknęłam na drobną ptaszynę która gapiła się na mnie nieprzerwanie od jakiejś godziny.
Stworzonko tylko przekrzywiło łepetynę i wzbiło się w lot. Ptaszek chciał usiąść mi na ramieniu, jednak kiedy tylko przysiadł, przeniknął przeze mnie.
- Przykro mi, Maluchu. Niestety nie możesz.- uśmiechnęłam się.- Widzisz mnie, jednak nie możesz mnie dotknąć. Tak już jest.
Maluch, jak od tej pory go sobie nazywałam, przysiadł na gałęzi i ćwierkał żywo.
- Szkoda, że Cię nie rozumiem.- mruknęłam. Spojrzałam na źródełko. Chwilę potem zaczęłam tkać wodę w spiralę. I tak się bawiłam puki nie usłyszałam cichego szelestu. Zaraz po tym usłyszałam cichy jęk. Najwidoczniej ktoś z wielkim wysiłkiem przedzierał się przez puszczę. Bez namysłu wskoczyłam do wody jednocześnie przyjmując postać tej cudownej cieczy. Jedyną wadą takiego "wnikania" był fakt, że woda zaczynała bić jasnym, zielonkawym światłem.
Z gąszczu krzewów i gałęzi wypadł jakiś wilk. Zmęczony walką z ostrymi cierniami i wielkimi konarami zaczął... łapczywie pić wodę z MOJEGO świętego źródełka!
- Kto ci na to pozwolił?!- warknęłam złowrogo na wilka. Teraz już jako duch patrzyłam na niego groźnie. Nie odpowiadał.
- Zadałam ci pytanie!- warknęłam zbliżywszy się do niego. Ten przestraszony uczynił krok w tył.
- Jj-aa przeprrraszam...- wydusił bielejąc z przerażenia. Wprost to uwielbiam. Wszyscy przepełnieni trwogą na mój widok. Wpatrywałam się w osobnika jeszcze chwilę, gdy ten nadal niepewnie zapytał:
-...

<Ktosiu?>

Obserwatorzy