Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Celebranta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Celebranta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

Od Celebranta cd historii Blue

- Ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku. Jasne że tak!!!! - wykrzyknąłem na cały głos.
Po kilku miłosnych słówkach, atmosfera stała się gorąca i zrobiliśmy to! Po tym Blue oświadczyła:
- Czuję się inaczej... Tak jakoś. - uśmiechnęła się, a ja cholernie się ucieszyłem, po czym zaczynałem już układać plany na przyszłość.

< Blue? >

piątek, 13 września 2013

Od Celebranta cd historii Blue

- Blue, nawet nie wiesz jak się cieszę. - powiedziałem po chwili milczenia. - Od dawna marzyłem, abyś została moją partnerką.
- Naprawdę?
- Tak. - odpowiedziałem i szybko pocałowałem Blue.
Siedzieliśmy tak i się obściskiwaliśmy, kiedy nagle…
- Przepraszam, może byście się odsunęli od siebie?! - usłyszeliśmy głos Dejli. - Przyprowadziłam tu szczeniaki, aby trochę się pobawiły w jeziorze, a Wy się tu obściskujecie!
- Dejla, może nie pamiętasz, ale to dzięki mnie potrafisz tak wiele. - powiedziałem, ale widząc zdegustowany wyraz twarzy szczeniaków dodałem:
- Już się zmywamy. Chodź Blue.
Ale ona sprawiała wrażenie zahipnotyzowanej.

poniedziałek, 2 września 2013

Od Celebranta cd historii Blue

Mocno przytuliłem Blue.
- Jesteś piękna… - wyszeptałem jej do ucha.
Blue przez chwilę patrzyła mi w oczy, po czym wyrwała się z mojego uścisku i popędziła przed siebie.
- Skarbie! Dokąd idziesz? - zawołałem, zrywając się aby ją dogonić. Była ona jednak zbyt szybka.
- Nic nie rozumiesz…Xin…szczeniaki… - tyle tylko usłyszałem, po czym zniknęła mi z pola widzenia.
Zacząłem się unosić aby w locie pochwycić Blue. Nagle poczułem przeszywający strach, a nade mną pochylał się ogromny, czarny smok.
W pierwszym momencie raczej się zdziwiłem, gdyż na tej ziemi rzadko pojawiały się smoki. Niewiele myśląc przemieniłem się i już jako smok siłowałem się z napastnikiem. Spróbowałem rozgryźć jakie ma moce i kim właściwie jest.
- Czemu próbujesz swoim stylem walki wyczytać kim jestem? Spytaj się. Odpowiem. - zahuczał smok.
- Kim jesteś, że śmiesz wchodzić na tą ziemię?! To ziemia mojej watahy.
- Jestem władcą smoków. - odpowiedział donośnie. - Mogę wchodzić wszędzie. Dosłownie. A ty? Nie wiem, jakim trzeba być głupcem, aby ze mną walczyć. Nie widzisz, że jesteś dwa razy mniejszy ode mnie? - mówiąc to, roześmiał się. - No nic. Pora na twój koniec, nędzny robaku.
- Nieeee! - usłyszałem głos Blue. - Zabij raczej mnie.
W tym momencie zabrałem Blue na grzbiet i odlecieliśmy jak najdalej i jak najszybciej.
- No, uratowałaś mnie. - powiedziałem do niej. - Czyli jesteśmy kwita. - roześmiałem się.
Blue milczała.

niedziela, 1 września 2013

Od Celebranta cd historii Blue

Spokojnie…-jako iż byłem doświadczonym uzdrowicielem, próbowałem telepatycznie przesłać do jej mózgu radość.
- Czemu mieszasz mi w głowie?! Wiesz, że to nieprzyjemne, prawda?! To czemu dodatkowo pogarszasz mój nastrój?! - wrzasnęła na mnie.
W tym momencie zza drzewa wyskoczył ogromny niedźwiedź.
- Kryj się, Blue!-krzyknąłem.
Kiedy wadera uciekała, ja mocowałem się z potężnym niedźwiedziem. Nie było to proste, chociaż w wielką zwinnością atakowałem go będąc niewidzialny.
Bestia przygniotła mnie łapami do ziemi.
- ROAAAAAAAAR!!! - ryknął mi niedźwiedź prosto do ucha.
- AUUUUUUUUUUUU!!! - zawyłem.
Monstrum chyba się wystraszyło, gdyż zwolniło swój uścisk i pobiegło w las. Postanowiłem pobiec za nim i jeszcze go postraszyć, ale w końcu zgubiłem jego trop.
Gdy wróciłem na polanę na której odbyła się walka, Blue już na mnie czekała. Rzuciła mi się przyjaźnie na szyję.
- Dziękuję, uratowałeś mnie! - powiedziała wzruszona.
- Nie ma za co. To przecież obowiązek basiora, obronić piękną waderę.
Blue zachichotała.
- Blue… - rozpocząłem nieśmiało.
- Tak?
- Chcesz zostać moją partnerką?

<  Blue? >

piątek, 30 sierpnia 2013

Od Celebrant'a - Pierwsza lekcja ze szczeniakami

Pierwsza lekcja ze szczeniakami.
- Dobra szczeniaki, zbierzcie się tu… nie tam! Tu! Nieeeee! Do jasnej ciasnej, przy tym kamieniu! Dejla! Wracaj! No. Sprawdzamy obecność. Diana?
 - Jestem! - krzyknęła i pobiegła.
- Dejla? Dejla?! No nie, wracaj, mówiłem ci że nie wolno wskakiwać do kałuży z błota! Cała jesteś brudna. Chodź tu… Diana! Wracaj! I to już! Zaraz was przywiążę do ziemi! Jestem cierpliwy, ale do pewnego momentu. Tak, Diana? Masz podniesioną łapkę. Chcesz o coś spytać?
- Co będziemy dzisiaj robić? Gdzie mama i tata? Ja chcę do domu! Ueeeeeeeee…
 -Ja też! - dodała Dejla - Ueeeeeeeee!
- Cichutko. Przez kilka godzin to ja będę się wami zajmować. Wasi rodzice zajmują się jaskinią. -powiedziałem.
- Dzisiaj będziemy uczyć się polować! Cieszycie się? - cały czas starałem się zachować pogodny ton.
- Taaak… - wymamrotały szczeniaki z opuszczonymi nosami.
„Hmmmm…one chcą czegoś lepszego, czegoś nowego” - pomyślałem - „Czemu, by nie…no jasne! Już wiem!”
- Poprawka, dzieciaki, dzisiaj będziecie ze mną latać!
- Jupi! Hura, hurra!! Ale fajnie! - piszczały przeszczęśliwe.
Wziąłem jedną pod jedną łapę, druga trafiła pod drugą łapę i wystrzeliliśmy w powietrze…
- Proszę pana - odezwała się nagle Diana.
- Tak, skarbeńku?-odpowiedziałem.
- Bo ja muszę kupkę…
- A ja siusiu!-dorzuciła Dejla.
Chyba nici z dzisiejszej lekcji, ale przynajmniej trochę polatały! Przy okazji odkryłem, że Dejla ma ambicje aby zostać mistrzynią piorunów! Szkoda, że rodzice mieli pretensje o to, że całe były w błocie…

środa, 28 sierpnia 2013

Od Celebranta cd historii Blue

Mrucząc pod nosem, ruszyłem szukać roślin, które kazała mi znaleźć Blue.
„Och, to bazylia. Całe szczęście, że ją tak szybko znalazłem!” - myślałem, zrywając zioła.
„Hmmm, mam bazylię, jagody, jeżyny… nie mam jeszcze truskawek. Cholerne truskawki!” - pomyślałem i powłócząc łapami coraz bardziej oddalałem się od legowiska Blue.
Po długiej drodze wreszcie znalazłem coś co przypominało truskawki, tylko było mniejsze…
„To pewnie poziomki” - pomyślałem - „Może Blue weźmie i to”
Nazbierałem ich do kosza i kiedy chciałem odejść… wpadłem w pułapkę. Wisiałem teraz na gałęzi ze sznurem zawiązanym na tylnej łapie.
„Super” - pomyślałem - „Co ja mam teraz zrobić”?
Podeszła do mnie zgraja szczeniaków i zaczęły we mnie strzelać z procy małymi kamyczkami.
- Auć! Przestańcie, bachory! A sio! - wrzeszczałem. Ale one miały to gdzieś. Po skończonej zabawie w strzelanie procami, zaczęły… uderzać we mnie gałęziami. Gdy im się znudziło rozplątały mnie i szybko zwiewały. Nie miałem siły, aby je gonić i resztkami sił wróciłem do Blue.
- Blue, mam to o co prosiłaś. - wydyszałem, opadając na ziemię.
- Ty tępaku!!! To są poziomki, prosiłam o truskawki!!! - wrzasnęła i rzuciła we mnie koszykiem.
O matko wilcza…

Od Celebrata cd historii Blue

- Bardzo mi przykro, że to się stało - odpowiedziałem. - Czy mogę ci jakoś pomóc w odzyskaniu dobrego nastroju?
- Mam pewien pomysł - uśmiechnęła się figlarnie Blue.
Po kilku minutach budowałem legowisko z patyków.
- Dobrze… nie tu! Postaw ten patyk wyżej… nie, nie ten! Słuchasz mnie?! - cały czas mówiła.
Kilka razy miałem ochotę sobie iść i nie męczyć się tą praca, lecz za każdym razem przypominałem sobie o ciężkim losie Blue. Tak więc pracowałem.
- Ach i jeszcze coś - powiedziała. - Czy byłbyś tak miły i czy po zbudowaniu legowiska mógłbyś skosić trawnik, pobiec po wodę, upolować jakąś sarnę i przynieść ją? - zapytała słodkim głosem.
- Jasne, że tak - mówiłem przez zęby.
Kobiety…

Od Celebranta

Siedziałem samotnie nad jeziorem, gdy zobaczyłem jedną z młodszych wader z watahy.
- Cześć! Jak masz na imię? - zapytałem szczerząc się okrutnie.
- Blue. - odpowiedziała.
Jej niebieskawe futro pięknie błyszczało w świetle wschodzącego księżyca. Jej oczy…ach, o nich można by napisać całą księgę.
- Czy masz partnera? - wypaliłem jak z mostu.
Blue rzuciła się na mnie i w efekcie sturlaliśmy się z pagórka. W tym momencie stałem się niewidzialny i spróbowałem odlecieć, lecz ona telekinetycznie przyciągnęła mnie na ziemię i…

Opowiadanie dla Blue :3

Od Celebranta - Jak dołączyłem?


Ciemność. Mróz. Strach. To pierwsze rzeczy, których doświadczyłem na tym świecie. Z moich narodzin pamiętam tylko tyle, że schodziłem... z nieba. Urodziłem się jako wilk, lecz nie wiedziałem nawet jak wyglądam. Włóczyłem się po ciemnych, niebezpiecznych lasach, a zajmowała się mną Matka Natura. To ona zsyłała mi jedzenie i wodę. Z czasem, zacząłem sobie radzić sam. Po wielu latach istnienia zdziwiłem się, że jeszcze żyję, gdyż większość moich nielicznych znajomych już dawno została pochowana na cmentarzysku. Miałem wrażenie, że to wszystko było tylko złym mglistym snem, snutym bez końca. W tym dziwnym stanie miesiące zdawały się umykać jak sekundy. Cały czas byłem pogrążony w dziwnym transie. Jednak pewnego razu, spotkałem innego wilka. Pobiegłem za nim, chcąc z nim porozmawiać, a on zasugerował mi dołączenie do watahy.

Obserwatorzy