Tej nocy poczułem się na siłach, aby zmaterializować się i pójść do moich szczeniaków. Poleciałem (wciąż w dusznej postaci) do jaskini w której niegdyś żyłem. Wleciałem do środka. Zauważyłem szczeniaki leżące na ziemi i smacznie chrapiące. Ale Blue nie było.
"Fajnie zajmuje się dziećmi" - pomyślałem - "Muszę z nią o tym pogadać, jak już łaskawie się zjawi". Moje dzieci leżały obok siebie. Andrea słodko spała przykryta ramieniem Ralfiego. Był to cudowny widok. Zmaterializowałem się i zacząłem szturchać Ralfiego.
-Hmmmm? Niedźwiedź?! Niedźwiedziu, gdzie jesteś?!- wykrzyczał zaspany Ralfi.
-Syneczku kochany, to ja - twój ojciec. Twój kochający ojciec - łzy poleciały mi z oczu podczas tego spotkania. Ralfi siedział na ziemi i patrzył na mnie wielkimi oczami pełnymi łez.
-Tata? Ja cię nigdy nie widziałem! Ten niedźwiedź...ja go kiedyś...- i właśnie w tym momencie się rozpłakał. Andrea, wyczuwając przez sen nieobecność brata obudziła się i także rozpłakała się ze wzruszenia. wziąłem obydwa szczeniaki w ramiona i zakręciłem się wokół. Niestety, nagle przestałem być materialny i szczeniaki wyleciały mi z łap i trzasnęły łbami o ścianę. Po czym znów zasnęły.
"No nic. Przyjdę kiedy indziej" - pomyślałem, odlatując. Po drodze zauważyłem Blue wracającą z herbatki u znajomej. Ależ nieodpowiedzialna z niej matka!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Blue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Blue. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 października 2013
niedziela, 29 września 2013
Od Raquel'a cd historii Blue
Szliśmy sobie razem z Blue po terenach watahy. Bylo bardzo cicho. Rozmawialiśmy o tym, jak nazwiemy szczeniaki, jakie beda miały moce i czego będziemy je uczyć. Na chwile zamknąłem oczy, aby wyobrazić sobie moje dzieci które są tak blisko, tak niedaleko. Aby wyobrazić sobie siebie, jak się nimi opiekuje. Aby...
- AAAAAAARGHH!- wrzasnęła Blue.
- Co jest? Cojestcojestcojest?!- wrzeszczałem jak opętany.
- Zaprowadź...mnie...do ja...jaskiniiii!- wykrzyknęła Blue głosem pełnym bólu. Szybko wziąłem ja na plecy i powoli poszedłem w kierunku jaskinii. Blue co jakiś czas wiła się z bólu. Cały czas piszczala. Kiedy już miałem położyć ja do jaskinii, Blue wrzasnęła najgłośniej jak tylko się da. W tym momencie zrozumiałem. Blue rodzi szczeniaki! Przez kolejne kilka godzin miotała się z rozdzierającego bólu. Siedziałem obok niej i nerwowo pocieszałem. Blue była coraz bardziej rozhisteryzowana.
- Wyjdź stad...wyyyjdź!- zawyła.
Posłusznie spełniłem jej prośbę. Po kolejnych kilku godzinach postanowiłem tam zajrzeć. Blue leżała nieprzytomna, a obok niej leżały szczenięta.
< Blue? >
EDIT: Dobija mnie to opo XD Zwłaszcza wzięcie partnerki w ciąży na plecy, by ugniatać jej brzuch XD - Shervana
- AAAAAAARGHH!- wrzasnęła Blue.
- Co jest? Cojestcojestcojest?!- wrzeszczałem jak opętany.
- Zaprowadź...mnie...do ja...jaskiniiii!- wykrzyknęła Blue głosem pełnym bólu. Szybko wziąłem ja na plecy i powoli poszedłem w kierunku jaskinii. Blue co jakiś czas wiła się z bólu. Cały czas piszczala. Kiedy już miałem położyć ja do jaskinii, Blue wrzasnęła najgłośniej jak tylko się da. W tym momencie zrozumiałem. Blue rodzi szczeniaki! Przez kolejne kilka godzin miotała się z rozdzierającego bólu. Siedziałem obok niej i nerwowo pocieszałem. Blue była coraz bardziej rozhisteryzowana.
- Wyjdź stad...wyyyjdź!- zawyła.
Posłusznie spełniłem jej prośbę. Po kolejnych kilku godzinach postanowiłem tam zajrzeć. Blue leżała nieprzytomna, a obok niej leżały szczenięta.
< Blue? >
EDIT: Dobija mnie to opo XD Zwłaszcza wzięcie partnerki w ciąży na plecy, by ugniatać jej brzuch XD - Shervana
wtorek, 24 września 2013
Od Allegry
Byłam śpiąca, więc zwyczajnie zasnęłam.
Śniły mi się wspólne chwile z Surayem, ale sen jak to sen nie trwa
długo. Kiedy się obudziłam pobiegłam na jakieś polowanie, niestety
jestem niezdarą, więc wpadłam na jakąś wilczycę...
- Ojejku... przepraszam. - powiedziałam pomagając jej wstać.
- Nic się nie stało. - odparła wadera spokojnie.
- Jestem Allegra... A Ty? - spytałam.
<Blue?>
- Nic się nie stało. - odparła wadera spokojnie.
- Jestem Allegra... A Ty? - spytałam.
<Blue?>
poniedziałek, 23 września 2013
Od Celebranta cd historii Blue
- Ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku. Jasne że tak!!!! - wykrzyknąłem na cały głos.
Po kilku miłosnych słówkach, atmosfera stała się gorąca i zrobiliśmy to! Po tym Blue oświadczyła:
- Czuję się inaczej... Tak jakoś. - uśmiechnęła się, a ja cholernie się ucieszyłem, po czym zaczynałem już układać plany na przyszłość.
< Blue? >
Po kilku miłosnych słówkach, atmosfera stała się gorąca i zrobiliśmy to! Po tym Blue oświadczyła:
- Czuję się inaczej... Tak jakoś. - uśmiechnęła się, a ja cholernie się ucieszyłem, po czym zaczynałem już układać plany na przyszłość.
< Blue? >
piątek, 13 września 2013
Od Celebranta cd historii Blue
- Blue, nawet nie wiesz jak się cieszę. - powiedziałem po chwili milczenia. - Od dawna marzyłem, abyś została moją partnerką.
- Naprawdę?
- Tak. - odpowiedziałem i szybko pocałowałem Blue.
Siedzieliśmy tak i się obściskiwaliśmy, kiedy nagle…
- Przepraszam, może byście się odsunęli od siebie?! - usłyszeliśmy głos Dejli. - Przyprowadziłam tu szczeniaki, aby trochę się pobawiły w jeziorze, a Wy się tu obściskujecie!
- Dejla, może nie pamiętasz, ale to dzięki mnie potrafisz tak wiele. - powiedziałem, ale widząc zdegustowany wyraz twarzy szczeniaków dodałem:
- Już się zmywamy. Chodź Blue.
Ale ona sprawiała wrażenie zahipnotyzowanej.
- Naprawdę?
- Tak. - odpowiedziałem i szybko pocałowałem Blue.
Siedzieliśmy tak i się obściskiwaliśmy, kiedy nagle…
- Przepraszam, może byście się odsunęli od siebie?! - usłyszeliśmy głos Dejli. - Przyprowadziłam tu szczeniaki, aby trochę się pobawiły w jeziorze, a Wy się tu obściskujecie!
- Dejla, może nie pamiętasz, ale to dzięki mnie potrafisz tak wiele. - powiedziałem, ale widząc zdegustowany wyraz twarzy szczeniaków dodałem:
- Już się zmywamy. Chodź Blue.
Ale ona sprawiała wrażenie zahipnotyzowanej.
poniedziałek, 2 września 2013
Od Celebranta cd historii Blue
Mocno przytuliłem Blue.
- Jesteś piękna… - wyszeptałem jej do ucha.
Blue przez chwilę patrzyła mi w oczy, po czym wyrwała się z mojego uścisku i popędziła przed siebie.
- Skarbie! Dokąd idziesz? - zawołałem, zrywając się aby ją dogonić. Była ona jednak zbyt szybka.
- Nic nie rozumiesz…Xin…szczeniaki… - tyle tylko usłyszałem, po czym zniknęła mi z pola widzenia.
Zacząłem się unosić aby w locie pochwycić Blue. Nagle poczułem przeszywający strach, a nade mną pochylał się ogromny, czarny smok.
W pierwszym momencie raczej się zdziwiłem, gdyż na tej ziemi rzadko pojawiały się smoki. Niewiele myśląc przemieniłem się i już jako smok siłowałem się z napastnikiem. Spróbowałem rozgryźć jakie ma moce i kim właściwie jest.
- Czemu próbujesz swoim stylem walki wyczytać kim jestem? Spytaj się. Odpowiem. - zahuczał smok.
- Kim jesteś, że śmiesz wchodzić na tą ziemię?! To ziemia mojej watahy.
- Jestem władcą smoków. - odpowiedział donośnie. - Mogę wchodzić wszędzie. Dosłownie. A ty? Nie wiem, jakim trzeba być głupcem, aby ze mną walczyć. Nie widzisz, że jesteś dwa razy mniejszy ode mnie? - mówiąc to, roześmiał się. - No nic. Pora na twój koniec, nędzny robaku.
- Nieeee! - usłyszałem głos Blue. - Zabij raczej mnie.
W tym momencie zabrałem Blue na grzbiet i odlecieliśmy jak najdalej i jak najszybciej.
- No, uratowałaś mnie. - powiedziałem do niej. - Czyli jesteśmy kwita. - roześmiałem się.
Blue milczała.
- Jesteś piękna… - wyszeptałem jej do ucha.
Blue przez chwilę patrzyła mi w oczy, po czym wyrwała się z mojego uścisku i popędziła przed siebie.
- Skarbie! Dokąd idziesz? - zawołałem, zrywając się aby ją dogonić. Była ona jednak zbyt szybka.
- Nic nie rozumiesz…Xin…szczeniaki… - tyle tylko usłyszałem, po czym zniknęła mi z pola widzenia.
Zacząłem się unosić aby w locie pochwycić Blue. Nagle poczułem przeszywający strach, a nade mną pochylał się ogromny, czarny smok.
W pierwszym momencie raczej się zdziwiłem, gdyż na tej ziemi rzadko pojawiały się smoki. Niewiele myśląc przemieniłem się i już jako smok siłowałem się z napastnikiem. Spróbowałem rozgryźć jakie ma moce i kim właściwie jest.
- Czemu próbujesz swoim stylem walki wyczytać kim jestem? Spytaj się. Odpowiem. - zahuczał smok.
- Kim jesteś, że śmiesz wchodzić na tą ziemię?! To ziemia mojej watahy.
- Jestem władcą smoków. - odpowiedział donośnie. - Mogę wchodzić wszędzie. Dosłownie. A ty? Nie wiem, jakim trzeba być głupcem, aby ze mną walczyć. Nie widzisz, że jesteś dwa razy mniejszy ode mnie? - mówiąc to, roześmiał się. - No nic. Pora na twój koniec, nędzny robaku.
- Nieeee! - usłyszałem głos Blue. - Zabij raczej mnie.
W tym momencie zabrałem Blue na grzbiet i odlecieliśmy jak najdalej i jak najszybciej.
- No, uratowałaś mnie. - powiedziałem do niej. - Czyli jesteśmy kwita. - roześmiałem się.
Blue milczała.
niedziela, 1 września 2013
Od Celebranta cd historii Blue
Spokojnie…-jako iż byłem doświadczonym uzdrowicielem, próbowałem telepatycznie przesłać do jej mózgu radość.
- Czemu mieszasz mi w głowie?! Wiesz, że to nieprzyjemne, prawda?! To czemu dodatkowo pogarszasz mój nastrój?! - wrzasnęła na mnie.
W tym momencie zza drzewa wyskoczył ogromny niedźwiedź.
- Kryj się, Blue!-krzyknąłem.
Kiedy wadera uciekała, ja mocowałem się z potężnym niedźwiedziem. Nie było to proste, chociaż w wielką zwinnością atakowałem go będąc niewidzialny.
Bestia przygniotła mnie łapami do ziemi.
- ROAAAAAAAAR!!! - ryknął mi niedźwiedź prosto do ucha.
- AUUUUUUUUUUUU!!! - zawyłem.
Monstrum chyba się wystraszyło, gdyż zwolniło swój uścisk i pobiegło w las. Postanowiłem pobiec za nim i jeszcze go postraszyć, ale w końcu zgubiłem jego trop.
Gdy wróciłem na polanę na której odbyła się walka, Blue już na mnie czekała. Rzuciła mi się przyjaźnie na szyję.
- Dziękuję, uratowałeś mnie! - powiedziała wzruszona.
- Nie ma za co. To przecież obowiązek basiora, obronić piękną waderę.
Blue zachichotała.
- Blue… - rozpocząłem nieśmiało.
- Tak?
- Chcesz zostać moją partnerką?
< Blue? >
- Czemu mieszasz mi w głowie?! Wiesz, że to nieprzyjemne, prawda?! To czemu dodatkowo pogarszasz mój nastrój?! - wrzasnęła na mnie.
W tym momencie zza drzewa wyskoczył ogromny niedźwiedź.
- Kryj się, Blue!-krzyknąłem.
Kiedy wadera uciekała, ja mocowałem się z potężnym niedźwiedziem. Nie było to proste, chociaż w wielką zwinnością atakowałem go będąc niewidzialny.
Bestia przygniotła mnie łapami do ziemi.
- ROAAAAAAAAR!!! - ryknął mi niedźwiedź prosto do ucha.
- AUUUUUUUUUUUU!!! - zawyłem.
Monstrum chyba się wystraszyło, gdyż zwolniło swój uścisk i pobiegło w las. Postanowiłem pobiec za nim i jeszcze go postraszyć, ale w końcu zgubiłem jego trop.
Gdy wróciłem na polanę na której odbyła się walka, Blue już na mnie czekała. Rzuciła mi się przyjaźnie na szyję.
- Dziękuję, uratowałeś mnie! - powiedziała wzruszona.
- Nie ma za co. To przecież obowiązek basiora, obronić piękną waderę.
Blue zachichotała.
- Blue… - rozpocząłem nieśmiało.
- Tak?
- Chcesz zostać moją partnerką?
< Blue? >
środa, 28 sierpnia 2013
Od Celebranta cd historii Blue
Mrucząc pod nosem, ruszyłem szukać roślin, które kazała mi znaleźć Blue.
„Och, to bazylia. Całe szczęście, że ją tak szybko znalazłem!” - myślałem, zrywając zioła.
„Hmmm, mam bazylię, jagody, jeżyny… nie mam jeszcze truskawek. Cholerne truskawki!” - pomyślałem i powłócząc łapami coraz bardziej oddalałem się od legowiska Blue.
Po długiej drodze wreszcie znalazłem coś co przypominało truskawki, tylko było mniejsze…
„To pewnie poziomki” - pomyślałem - „Może Blue weźmie i to”
Nazbierałem ich do kosza i kiedy chciałem odejść… wpadłem w pułapkę. Wisiałem teraz na gałęzi ze sznurem zawiązanym na tylnej łapie.
„Super” - pomyślałem - „Co ja mam teraz zrobić”?
Podeszła do mnie zgraja szczeniaków i zaczęły we mnie strzelać z procy małymi kamyczkami.
- Auć! Przestańcie, bachory! A sio! - wrzeszczałem. Ale one miały to gdzieś. Po skończonej zabawie w strzelanie procami, zaczęły… uderzać we mnie gałęziami. Gdy im się znudziło rozplątały mnie i szybko zwiewały. Nie miałem siły, aby je gonić i resztkami sił wróciłem do Blue.
- Blue, mam to o co prosiłaś. - wydyszałem, opadając na ziemię.
- Ty tępaku!!! To są poziomki, prosiłam o truskawki!!! - wrzasnęła i rzuciła we mnie koszykiem.
O matko wilcza…
„Och, to bazylia. Całe szczęście, że ją tak szybko znalazłem!” - myślałem, zrywając zioła.
„Hmmm, mam bazylię, jagody, jeżyny… nie mam jeszcze truskawek. Cholerne truskawki!” - pomyślałem i powłócząc łapami coraz bardziej oddalałem się od legowiska Blue.
Po długiej drodze wreszcie znalazłem coś co przypominało truskawki, tylko było mniejsze…
„To pewnie poziomki” - pomyślałem - „Może Blue weźmie i to”
Nazbierałem ich do kosza i kiedy chciałem odejść… wpadłem w pułapkę. Wisiałem teraz na gałęzi ze sznurem zawiązanym na tylnej łapie.
„Super” - pomyślałem - „Co ja mam teraz zrobić”?
Podeszła do mnie zgraja szczeniaków i zaczęły we mnie strzelać z procy małymi kamyczkami.
- Auć! Przestańcie, bachory! A sio! - wrzeszczałem. Ale one miały to gdzieś. Po skończonej zabawie w strzelanie procami, zaczęły… uderzać we mnie gałęziami. Gdy im się znudziło rozplątały mnie i szybko zwiewały. Nie miałem siły, aby je gonić i resztkami sił wróciłem do Blue.
- Blue, mam to o co prosiłaś. - wydyszałem, opadając na ziemię.
- Ty tępaku!!! To są poziomki, prosiłam o truskawki!!! - wrzasnęła i rzuciła we mnie koszykiem.
O matko wilcza…
Od Celebrata cd historii Blue
- Bardzo mi przykro, że to się stało - odpowiedziałem. - Czy mogę ci jakoś pomóc w odzyskaniu dobrego nastroju?
- Mam pewien pomysł - uśmiechnęła się figlarnie Blue.
Po kilku minutach budowałem legowisko z patyków.
- Dobrze… nie tu! Postaw ten patyk wyżej… nie, nie ten! Słuchasz mnie?! - cały czas mówiła.
Kilka razy miałem ochotę sobie iść i nie męczyć się tą praca, lecz za każdym razem przypominałem sobie o ciężkim losie Blue. Tak więc pracowałem.
- Ach i jeszcze coś - powiedziała. - Czy byłbyś tak miły i czy po zbudowaniu legowiska mógłbyś skosić trawnik, pobiec po wodę, upolować jakąś sarnę i przynieść ją? - zapytała słodkim głosem.
- Jasne, że tak - mówiłem przez zęby.
Kobiety…
- Mam pewien pomysł - uśmiechnęła się figlarnie Blue.
Po kilku minutach budowałem legowisko z patyków.
- Dobrze… nie tu! Postaw ten patyk wyżej… nie, nie ten! Słuchasz mnie?! - cały czas mówiła.
Kilka razy miałem ochotę sobie iść i nie męczyć się tą praca, lecz za każdym razem przypominałem sobie o ciężkim losie Blue. Tak więc pracowałem.
- Ach i jeszcze coś - powiedziała. - Czy byłbyś tak miły i czy po zbudowaniu legowiska mógłbyś skosić trawnik, pobiec po wodę, upolować jakąś sarnę i przynieść ją? - zapytała słodkim głosem.
- Jasne, że tak - mówiłem przez zęby.
Kobiety…
Od Celebranta
Siedziałem samotnie nad jeziorem, gdy zobaczyłem jedną z młodszych wader z watahy.
- Cześć! Jak masz na imię? - zapytałem szczerząc się okrutnie.
- Blue. - odpowiedziała.
Jej niebieskawe futro pięknie błyszczało w świetle wschodzącego księżyca. Jej oczy…ach, o nich można by napisać całą księgę.
- Czy masz partnera? - wypaliłem jak z mostu.
Blue rzuciła się na mnie i w efekcie sturlaliśmy się z pagórka. W tym momencie stałem się niewidzialny i spróbowałem odlecieć, lecz ona telekinetycznie przyciągnęła mnie na ziemię i…
Opowiadanie dla Blue :3
- Cześć! Jak masz na imię? - zapytałem szczerząc się okrutnie.
- Blue. - odpowiedziała.
Jej niebieskawe futro pięknie błyszczało w świetle wschodzącego księżyca. Jej oczy…ach, o nich można by napisać całą księgę.
- Czy masz partnera? - wypaliłem jak z mostu.
Blue rzuciła się na mnie i w efekcie sturlaliśmy się z pagórka. W tym momencie stałem się niewidzialny i spróbowałem odlecieć, lecz ona telekinetycznie przyciągnęła mnie na ziemię i…
Opowiadanie dla Blue :3
Subskrybuj:
Posty (Atom)