Blue siedziała w jaskini ze szczeniakami. Postanowiłem pójść po coś do
jedzenia dla mojej partnerki. Na dworze szalała śnieżyca, płatki śniegu
wpadały mi do oczu. Było mi potwornie zimno. W pobliżu jaskini znalazłem
tylko mizernie wyglądający krzaczek z jagódkami. Poszedłem więc dalej,
licząc nawet na mięso. Zapuściłem się aż ZA DALEKO...
Trafiłem do wielkiego, mroźnego lasu. Z każdym krokiem było mi coraz
zimniej. Niemal czułem, jak krew przestaje we mnie krążyć. Lecz
pomyślałem o głodnej Blue i pobiegłem dalej. Aż natrafiłem na niego.
Niedźwiedzia. W kłębie miał ze dwa metry. Pazury miał ogromne jak
miecze. Zawarczałem i najeżyłem sierść najmocniej jak mogłem. Ukazałem
swoje zęby i spróbowałem zastraszyć przeciwnika mimo przejmującego
mrozu. Bestia nie wzięła sobie do serca tego ostrzeżenia. Jednym ruchem
monstrualnej łapy rozorała mi cały bok. Niedźwiedź ryknął na mnie
najgłośniej jak tylko potrafił. Oświadczył w ten sposób całemu światu,
że zwyciężył. Po czym odszedł i zostawił mnie zdanego na siebie. Leżałem
bezwładnie na lodowatym mrozie niezdolny do żadnego ruchu. Śnieg wokół
mnie robił się coraz bardziej czerwony. Usłyszałem lekkie, ale szybkie
kroki pędzące w moją stronę. To była Blue.
-Raquel! Raquel!-krzyczała z rozpaczą - nic ci nie jest?
-Nie. Umieram tutaj z mrozu i braku krwi i nic mi nie jest - ostatkami sił odpowiadałem - gdzie są dzieci?
-Z opiekunką - odpowiedziała.
W tym momencie poczułem się bardzo słaby.
-Blue...zajmij...się...szczenia- tylko tyle zdołałem wykrztusić.
Usłyszałem jeszcze tylko płacz Blue, po czym zmarłem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Raquel'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Raquel'a. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 października 2013
niedziela, 29 września 2013
Od Raquel'a cd historii Blue
Szliśmy sobie razem z Blue po terenach watahy. Bylo bardzo cicho. Rozmawialiśmy o tym, jak nazwiemy szczeniaki, jakie beda miały moce i czego będziemy je uczyć. Na chwile zamknąłem oczy, aby wyobrazić sobie moje dzieci które są tak blisko, tak niedaleko. Aby wyobrazić sobie siebie, jak się nimi opiekuje. Aby...
- AAAAAAARGHH!- wrzasnęła Blue.
- Co jest? Cojestcojestcojest?!- wrzeszczałem jak opętany.
- Zaprowadź...mnie...do ja...jaskiniiii!- wykrzyknęła Blue głosem pełnym bólu. Szybko wziąłem ja na plecy i powoli poszedłem w kierunku jaskinii. Blue co jakiś czas wiła się z bólu. Cały czas piszczala. Kiedy już miałem położyć ja do jaskinii, Blue wrzasnęła najgłośniej jak tylko się da. W tym momencie zrozumiałem. Blue rodzi szczeniaki! Przez kolejne kilka godzin miotała się z rozdzierającego bólu. Siedziałem obok niej i nerwowo pocieszałem. Blue była coraz bardziej rozhisteryzowana.
- Wyjdź stad...wyyyjdź!- zawyła.
Posłusznie spełniłem jej prośbę. Po kolejnych kilku godzinach postanowiłem tam zajrzeć. Blue leżała nieprzytomna, a obok niej leżały szczenięta.
< Blue? >
EDIT: Dobija mnie to opo XD Zwłaszcza wzięcie partnerki w ciąży na plecy, by ugniatać jej brzuch XD - Shervana
- AAAAAAARGHH!- wrzasnęła Blue.
- Co jest? Cojestcojestcojest?!- wrzeszczałem jak opętany.
- Zaprowadź...mnie...do ja...jaskiniiii!- wykrzyknęła Blue głosem pełnym bólu. Szybko wziąłem ja na plecy i powoli poszedłem w kierunku jaskinii. Blue co jakiś czas wiła się z bólu. Cały czas piszczala. Kiedy już miałem położyć ja do jaskinii, Blue wrzasnęła najgłośniej jak tylko się da. W tym momencie zrozumiałem. Blue rodzi szczeniaki! Przez kolejne kilka godzin miotała się z rozdzierającego bólu. Siedziałem obok niej i nerwowo pocieszałem. Blue była coraz bardziej rozhisteryzowana.
- Wyjdź stad...wyyyjdź!- zawyła.
Posłusznie spełniłem jej prośbę. Po kolejnych kilku godzinach postanowiłem tam zajrzeć. Blue leżała nieprzytomna, a obok niej leżały szczenięta.
< Blue? >
EDIT: Dobija mnie to opo XD Zwłaszcza wzięcie partnerki w ciąży na plecy, by ugniatać jej brzuch XD - Shervana
wtorek, 24 września 2013
Od Raquel'a cd historii Kill'a
Nagle przybiegła pełna pretensji Blue.
-Gdzie ty się szlajałeś?! Co ty tu zrobiłeś?! Ale już do domu! Jestem w ciąży a ty tak mi pomagasz! Całonocne picie z kumplem! Natychmiast idź za mną! -krzyknęła. No cóż, musiałem posłuchać.
-Muszę już iść. Musimy to kiedyś powtórzyć-mrugnąłem porozumiewawczo okiem do Kill'a. Odpowiedział tym samym.
-Gdzie ty się szlajałeś?! Co ty tu zrobiłeś?! Ale już do domu! Jestem w ciąży a ty tak mi pomagasz! Całonocne picie z kumplem! Natychmiast idź za mną! -krzyknęła. No cóż, musiałem posłuchać.
-Muszę już iść. Musimy to kiedyś powtórzyć-mrugnąłem porozumiewawczo okiem do Kill'a. Odpowiedział tym samym.
Od Raquel'a cd historii Kill'a
-Wiesz, znam fajne miejsce-powiedziałem, po czym zaprowadziłem Kill'a do baru "Pod wielkim feniksem".
Trzy godziny później.
Jesteśmy kompletnie pijani. Wracam do domu. Jejku, czemu Blue rzuciła we mnie patykiem? Ratunku, Kill! Zabierz mnie od tej chorej baby! Chodźmy Kill, pójdziemy sobie polatać.
<Kill? :3>
Trzy godziny później.
Jesteśmy kompletnie pijani. Wracam do domu. Jejku, czemu Blue rzuciła we mnie patykiem? Ratunku, Kill! Zabierz mnie od tej chorej baby! Chodźmy Kill, pójdziemy sobie polatać.
<Kill? :3>
Od Raquel'a cd historii Kill'a
Z sufitu groty odrywały się coraz to większe kawałki. Czułem, że zaraz się rozpadnie, a Kill leżał nieprzytomny.
Wziąłem go na grzbiet. Cóż innego mogłem zrobić? Sklepienie było dobre 10 metrów nad nami. Mocno objąłem go łapami aby uchronić jego łeb, i jak zwariowany poleciałem w górę. Myślałem, że dam radę rozbić sufit tak, aby przebić się na powierzchnię. Z całej siły poleciałem w stronę sklepienia. Poczułem okropny ból łba. Kiedy się ocknąłem, byliśmy na polanie na której się spotkaliśmy. nie było ani śladu smoczycy oprócz wielkiej dziury w ziemi powstałem na skutek brawurowej ucieczki. Kill wciąż leżał nieprzytomny. Postanowiłem trochę się przespać.
<Kill?>
Wziąłem go na grzbiet. Cóż innego mogłem zrobić? Sklepienie było dobre 10 metrów nad nami. Mocno objąłem go łapami aby uchronić jego łeb, i jak zwariowany poleciałem w górę. Myślałem, że dam radę rozbić sufit tak, aby przebić się na powierzchnię. Z całej siły poleciałem w stronę sklepienia. Poczułem okropny ból łba. Kiedy się ocknąłem, byliśmy na polanie na której się spotkaliśmy. nie było ani śladu smoczycy oprócz wielkiej dziury w ziemi powstałem na skutek brawurowej ucieczki. Kill wciąż leżał nieprzytomny. Postanowiłem trochę się przespać.
<Kill?>
poniedziałek, 23 września 2013
Od Raquel'a cd historii Kill'a
Gdy poszliśmy dalej, dotarliśmy do ogromnej groty...w której było jezioro.
Nigdy nie
widziałem wody, więc postanowiłem delikatnie zamoczyć w niej łapę.
Wystraszyłem się, gdyż poczułem okrutny szczypiący ból w kończynie którą
zanurzyłem. Czym prędzej odruchowo się cofnąłem, najeżyłem grzbiet i
zawarczałem.
-Stary, co ci
odwala? To tylko woda!-powiedział lekceważąco Kill wskakując do wody,
lecz on także wyskoczył z niej z dzikim wrzaskiem.
-Matko wilcza!
Co to za gówno?!-wrzasnął. Woda zaczęła mienić się na zielono.
Spojrzałem na miejsce z którego najprawdopodobniej wlatywała ta dziwna
substancja...Było tam coś co przypominało łeb smoka, a z tego łba
wystrzeliwywał gaz zatruwający wodę. Nagle łeb się poruszył. To nie była
figura. To była ta smoczyca!
Od Raquel'a
Szedłem ciemnym lasem i zastanawiałem się, po co jeszcze istnieję. Z rozmyślań wyrwał mnie głos innego wilka:
-Jak się masz? Piękna dzisiaj noc, nieprawdaż?-obróciłem się, aby zobaczyć kto do mnie mówi. Był to Kill, wilk z watahy.
-Noc jak noc-odburknąłem - przyczep się do kogoś innego.
-Oj stary, czemu musisz być taki wiecznie obrażony? Rozluźnij się trochę! Opowiem ci żart…wiesz w ogóle, co to jest?
-Nie. Ale poczekam, aż łaskawie raczysz mi wyjaśnić-odpowiedziałem, tylko lekko zaciekawiony.
-To słuchaj.
Idze baba do lekarza, a lekarz też baba!-zawołał Kill i zaczął tarzać
się ze śmiechu w błocie. Uśmiechnąłem się, po czym poprosiłem aby
opowiedział coś jeszcze.
-To jest niezłe. Idzie sobie mucha…
Siedzieliśmy
tak w lesie całą noc, a Kill rozbawiał mnie coraz to lepszymi żartami.
Zaczynałem się śmiać, po czym oboje dostaliśmy niepowstrzymanego ataku
śmiechu, aż do czasu gdy znalazła nas smoczyca na porannym polowaniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)