niedziela, 6 lipca 2014

Od River C.D. Historii Hind Gaaf Lok

Cicho i nie zauważalnie westchnęłam.
-Akurat odwrócenie byłoby niegrzeczne.-powiedziałam
-No w sumie.
-Po prostu jak ktoś mi patrzy w oczy jest to dla mnie krępujące.
-Rozumiem
Trwaliśmy chwilę w milczeniu. W tym czasie ja skupiłam swoją magię i spowodowałam pojawienie się wody w jaskini.
-Co ty robisz?!-Wykrzykną Hind i zerwał się na łapy.
-Czekaj, zobaczysz-powiedziałam krótko i dosyć szorstko. Po chwili stworzyłam grubą warstwę lodu w wejściu. Miała kilka metrów.Była solidna i byle woda nie mogłaby się tak łatwo wedrzeć i utopić nas, przynajmniej Hinda bo ja miałam zdolność oddychania pod wodą. Po utworzeniu ściany odezwałam się do basiora łagodnym głosem.
-Teraz to żadna zwykła fala ani tsunami się tu nie wedrą. A powietrza starczy na bardzo długi czas, a poza tym pewnie nawet jest tu gdzieś drugie wejście. Więc niema się czego obawiać
-Uhum.-powiedział i też się położył.
Ja również się położyłam.
-Magia wody, przydatna rzecz.- powiedział z uśmiechem Hind
-Racja. Lecz to nie wszystkie moje umiejętności.
-Serio? Powiesz jakie są twoje moce? -zapytał z zaciekawieniem
-Mhm-odrzekłam-Potrafię tworzyć z wody różne kształty, podobnie z lodu oraz te twory zamieniać w różne kryształy. Jednak zmiana właściwości na kryształ jest trochę męcząca odkryłam tę zdolność stosunkowo niedawno. A jakie są twoje zdolności Hind?





<Hind?>

Od Lucy

- Lucy, wstawaj! - usłyszałam głos Signitou. - Wstawaj, wstawaj, wstawaj!
- Już nie śpię - przerwałam hałas jaki robiła moja towarzyszka. - Co się stało?
- Yee... nic ! - wykrzyknęła i pomogła mi się podnieść z łóżka.
- Nic? - zapytałam i uniosłam wysoko moją brew.
Signitou podleciała do okna i spojrzała na mnie.
- Tak, nic, a poza tym dzisiaj chciałaś dołączyć do watahy! - ucieszyła się.
- Ja? Nic takiego nie mówiłam. - zmarszczyłam brwi.
- Po prostu Ty tego nie pamiętasz.
- Czemu miałabym nie pamiętać?
- Bo... to było bardzo dawno temu. - uśmiechnęła się i poszłyśmy.
Przez całą drogę oglądałam się dokoła. Było strasznie ciepło jak na koniec jesieni...
- O mój Boże! Nie! Co?! - nad moją głową przeleciała jakaś łapa. - O Boże! Signitou! Gdzie Ty?
Rozejrzałam się dokoła, nigdzie nie było Signitou ani właściciela łapy.
- Cześć... - powiedział powoli ktoś za mną, a ja tak samo powoli się odwróciłam.
- Yy, cześć - delikatnie uśmiechnęłam się.
- Ty... Nowa ? - zapytał.
- Chyba, chyba tak... Tyle, że ja jeszcze nie należę do tej watahy - powiedziałam cicho i zauważyłam, że nie ma on jednej łapy.
Basior zaczął rozglądać się na o koło, a potem spojrzał w moją stronę.
- Ła-pa - powiedział i spojrzał na swoją łapę... bez łapy.
- Eeee.. tam jest ! - powiedziałam i wskazałam łapą miejsce spoczynku łapy.
Basior poszedł tam, a ja pobiegłam dalej. Myślę, że on nie miał złych zamiarów, ale bardzo się go przestraszyłam. Po godzinie szukania innych miejsc znalazłam jakąś zatokę. Było tam parę wilków, a trochę z nich się kąpało. Podeszłam bliżej wody, a z wody wynurzył się jakiś basior. Gdy wyszedł na brzeg podszedł do mnie i zapytał :
- Jesteś nowa? - zapytał i się uśmiechnął.
- Tak, a czy wszystkim tu odpadają łapy? - zapytałam również się uśmiechając.
- Co? Nie. - zaśmiał się - Pewnie poznałaś już Citro.
- Tak, to chyba on...
- On jest zombie i nie bój się go..., a ja jestem Vuko.
- Miło mi, ja jestem Lucy - uśmiechnęłam się.

< Vuko? >

Nowy wygląd Fearghal'a

Witajcie, dziś jeden z naszych wilczków zmienił swój Design. Poznajcie nowy wygląd i jego opis! Fearghal'a



Nowy wygląd wilka:

Od Dancan'a C.D. Historii Tori

Zaprowadziłem waderę w miejsce gdzie sam chodziłem z moją miłością gdy jeszcze byłem żywy.
-Zamknij oczy
-Po co ?
-Zamknij oczy..
-No ok !
Wadera zamkęła oczy a ja powoli zaprowadziłem ją na miejsce pod świecącą lipę.
-Wow jak tu pięknie !
-Tak zgadzam się


<Tori? ^^ ładnie co nie? >

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii Strażniczka.

Mój uśmiech w tej chwili mógł znaczyć tak na prawdę wiele, lecz to okaże się następnego dnia. Wracałem przez las w kierunku swej groty by udać się na mały spoczynek, lecz udałem się aktualnie jeszcze w inne miejsce. Dokładnie to na mały spacer po lesie Ke'rei. Zmęczenia jeszcze nie czułe, ale po głowie mi zaczęły chodzić te legendy o tych strażnikach, lecz niestety całkowicie mi wyleciało z głowy jakie kolwiek historie na ich temat. Westchnąłem cicho idąc tak przed siebie i starając sobie przypomnieć coś na ich temat, ale bez skutecznie. Szedłem tak zamyślony, że nawet nie spostrzegłem się kiedy to dotarłem nad jakąś małą oazę. Rozejrzałem się po jej terenie z zafascynowaniem i do głowy od razy przyszła mi na myśl Aria. Lekko się uśmiechnąłem i wkroczyłem na teren tej małej oazy dostrzegając przyjemną dla oka faunę, łączkę, malutki stawik. Coś pięknego dla mojego oka. W duchu niezmiernie się cieszyłem i nawet słońce miało dogodny punkt by naświetlić to miejsce.  Przeszedłem się w około tego terenu by sprawdzić czy przypadkiem ktoś jej już nie odkrył czy to dziki teren. Po około parunastu minutach okazało się, że jest na terenie watahy i nikt jej nie odkrył bardzo mnie to zaciekawiło i ciekawi nadal jakim to cudem nie odnaleziono tego miejsca. Postanowiłem się położyć przy tym stawie, gdyż nagle odczułem dziwne zmęczenie i usnąłem nawet nie wiedziałem kiedy.
Następny dzień jakoś koło godziny 10/11...
Przebudziłem się nagle dziwnym trafem znalazłem się w zupełnie innym miejscu niż usnąłem wcześniej. Zdezorientowany od razu się podniosłem i rozejrzałem. Widziałem tylko drzewo, drzewo i jeszcze raz drzewo i krzaki. Przymknąłem swe oczy by po układać swe myśli i przytkałem nos do ziemi by wywęszyć jaki kolwiek zapach od stada. Na szczęście nadal byłem na terytorium watahy. Ruszyłem w północnym kierunku, gdzie to po chwili wyszedłem na jedną z nieznanych mi jeszcze dotąd ścieżek. Ruszyłem w pierwszą lepszą stronę. Szedłem tam z dobre jak mniej więcej 10/15 minut.
-Wow...gdzie to ja polazłem spać. - Potrząsnąłem głową i ruszyłem już mi znaną ścieżką, następnie skoczyłem w krzaki i ruszyłem w kierunku źródła. W niecałe dwie minutki dotarłem do źródełka i rozejrzałem się nie dostrzegając ducha samicy.
-Ario!? - Krzyknąłem nawołująco.

<Strażniczko :) >

Od Hind Gaaf Lok C.D. Historii River

Rozejrzałem się po raz kolejny po jaskini zafascynowany jej wielkością i ciekawym wyglądem. Spojrzałem w kierunku wilczycy.
-Tak no i futro nie będzie śmierdziało. - Powiedziałem w lekkim żarcie z uśmiechem. - Oby nas tutaj jakaś niespodzianka nie zaskoczyła. - Uśmiechnąłem się krzywo.
-O czym ty mówisz? - Spojrzała na mnie wadera pytająco.
-Przypuśćmy, że można spodziewać się jakiejś fali wodnej... tfu, tfu, tfu lepiej nie krakać, a ni nic. - Uśmiechnąłem się miło i położyłem się po chwili. Ułożyłem swą głowę na swych łapach i byłem skierowany w kierunku wilczycy swym wzrokiem. Wilczyca spojrzała w miejsce gdzie weszli do środka i rozejrzała się. Tkwiliśmy chwilę w ciszy do momentu kiedy wilczyca nie urwała ten moment ciszy.
- Taak...wielka fala tsunami zaraz nam się tutaj wedrze...-Powiedziała po chwili obojętnie, lecz z żartem. - I co ty się tam na mnie patrzysz. - Spytała unosząc brew wilczyca.
-Umm...-zaczerwieniłem się lekko i w tej chwili mnie po prostu całkowicie zgasiła, lecz odpowiedziałem tym co pierwsze naszło mi na myśl. - Umm...no...w końcu z tobą rozmawiam. Jak się z kimś mówi to raczej wypadało by patrzeć się w oczy mówcy...A-ale jak ci to no przeszkadza to ja mogę się obrócić. - Powiedziałem patrząc na nią, lecz spuściłem teraz wzrok z nij patrząc w sumie w ziemię.


<River :)>

Nowa Wadera!!

Witamy i poznajmy nową waderę! Ney'e! Życzymy ci miłego pobytu w naszym stadzie!

Wygląd Wilka:

Obserwatorzy