poniedziałek, 6 października 2014

Nowa wadera!

Witamy, Kiiyuko!
Mamy nadzieję, że wkrótce poczujesz się jak u swoich.

Od Vuko cd historii Lucy

Spojrzałem wokół, niektórym wilkom z watahy skinąłem uprzejmie pyskiem do innych zaś się uśmiechnąłem. Większość siedziała nad zatoką ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca lub próbując znaleźć sobie drugą połówkę. Wyglądali słodko, cała taka zgraja wyjątkowo spokojna w tym momencie, ale on był świadom, że z nimi potrafią się dziać dziwne rzeczy.
- Nie przejmuj się resztą wilków z watahy. Na ogół są miłe, czasem można coś z nimi poświrować, pobiegać i wogóle. Wystarczy zagadać. - wyszczerzył się.
Również nieco się uśmiechnęła, a ja zlustrowałem ją wzrokiem, by po chwili zapytać się:
- Skąd jesteś? I czemu tu postanowiłaś dołączyć? Co wcześniej robiłaś? Gdzie byłaś?

< Lucy? >

Od Shervany cd historii Emergeda

Jedyną osobą, która w tym momencie mogła mi pomóc był ktoś kogo nie zamierzałam więcej widzieć. Spotkałam się z nią raz w życiu, ale nie mogłabym powiedzieć, że to najlepszy dzień w życiu. Jej dom zresztą, który już wyłaniał się zza krzaków już mógł zniechęcić wilka do wejścia tam. Wszechobecny smród zgnilizny i krwi, wygląd jakby ktoś go napadł, a po dotknięciu potrafił się rozpaść pod łapą. Zauważyłam wzrok Em'a i spróbowałam się delikatnie do niego uśmiechnąć, ale wtedy przypomniałam sobie jeszcze o czymś, a grymas pojawił się na moim pysku zamiast wcześniej zamierzonego uśmiechu.
- Zapomniałam o ofiarze.
- Ofiarze? - basior delikatnie przekrzywił łepek, domagając się dokładniejszej odpowiedzi, której udzieliłam z cichym westchnieniem:
- Tak, im większa tym lepsza. W dodatku potrzebuje magicznych mocy, więc... trzeba by było zabić jednorożca, smoka lub coś takiego. - skrzywiłam się.

< Em? Brak veny ._. >

Od Aiyanny

Dostałam szansę. Drugie życie. Możliwość odkupienia grzechu. Nie zmarnuje jej. Przynajmniej się postaram. Szłam przez las. Wokoło była mgła. Nie była zbyt gęsta widziałam do odległości dziesięciu metrów. W takie dni można głównie polegać na słuchu. Od kilku dni nic nie jadłam więc zmysły były lekko wyostrzone. Słyszałam każdy dźwięk. Było ich bardzo mało. Głównie odgłosy moich kroków i jakieś spłoszony ptak czy gałązka która spadła na ziemię. Szłam w ciszy przez jakieś pół godziny. Nagle na drugiej zobaczyłam kątem oka jelenia. Był biały. Zdawał się mnie obserwować. Zaczęłam na niego biec ale on się nie ruszał. Zwolniłam i stanęłam przed nim. On tylko uśmiechnął się i rzekł:
- Witaj Ayanno, Shinigami. Podążaj za mną.
Zaczął biec. Ja za nim pobiegłam i krzyknęłam.
- Ej, o co Ci chodzi?! Zatrzymaj się!
Ten nie odpowiedział tylko biegł. A ja za nim. Skręcał to w lewo to w prawo, aż wbiegł na pustą polanę.
- I tu Cię mam!
Przyśpieszyłam i skoczyłam. Jeleń rozpłyną się. Szybko rozejrzałam się. Mój oddech był naturalnie przyspieszony po pościgu. Usłyszałam czyjeś kroki. Zanim zdążyłam się obejrzeć skoczył na mnie wilk. Był czarny. Zaczęłam się intensywnie bronić. Walka była bardzo wyrównana. W końcu stanęliśmy naprzeciwko dysząc.
- Co mnie atakujesz? - zapytałam.
- Atakuje z poza stada wilki. - odparł.
- Tak się składa, że szukam watahy na tym terenie. Black Night.
- Dobrze trafiłaś. - odparł.
- Było się najpierw zapytać. Baka. - przewróciłam oczy i usiadłam. - Dołączam do niej.
- Kto tak powiedział, sama nie decydujesz na zasadzie bo chcę. - odparł niezbyt przyjemnym głosem.
- Shi~ni~ga~mi. - powiedziałam dźwięcznie. - to oni Powiedzieli bym dołączyła tu. A ich woli nie możesz naginać. Bo wiesz to wysłannicy boga śmierci. - odparłam pewna siebie i spojrzałam na niego "z góry". Wstałam i obszedłem go dookoła. - I co na to powiesz wilczku? Pokażesz mi tereny watahy? Tak przy okazji jestem Ayanna ale mów mi Ayen.
- Ja jestem Faas Vokun, miło mi do usług
- A więc Faasie Vokun, a raczej Nekromanto pokażesz mi tereny watahy?



< To co Faas pokażesz? >

Nowa wadera!

Kolejny członek zawitał do naszej Watahy, Aiyanna!
Mamy nadzieję, że znajdziesz tu to czego szukasz!


Od Raven'a cd historii Argony

Nadal lustrując wzorkiem okolicę, uśmiechnąłem się lekko pod nosem, jakby na próbę. Ostatnimi czasy trudno było u mnie zobaczyć ten gest, a teraz wyglądał on jakbym sam nie był pewny tego co robię lub robiłbym to pierwszy raz. Musiałem wyglądać jak kretyn, ale nie przejmowałem się tym jakoś.
- Jeśli ma się akurat szczęście. - mruknąłem i spokojnie ruszyłem przed siebie, obserwując jak trawa zmienia kolor jakby jakieś dziecko bawiło się pędzlem.
- Widzę, że jesteś bardzo zadowolony z tego... - urwała na chwilę nie mogąc znaleźć słowa. - ... landrynkowego czegoś.
Wskazała łapą świat, a ja skinąłem pyskiem nadal nie przestając się szczerzyć.
- Przynajmniej coś się dzieje.
Na jej ciche parsknięcie udało mi się wydobyć z siebie nawet coś na kształt chichotu połączonego z kaszlem, a potem przeradzającego się w krzyk, gdy fioletowa trawa zaczęła barwić moje łapy...

< Argona? >

Od Ifus

Krzaki delikatnie uginały się pod moimi łapami, nie wydając jednak najmniejszego dźwięku i nie informując innych o mojej kryjówce. Nawet czujne ucho jelenia nie drgnęło, gdy delikatnie stawiałam łapy, kierując się coraz bliżej i już czując smak krwi. Ufałam lasowi i swojemu ciału mocno, ale wkrótce zapędziłam gdzieś myślami i niechcący złamałam suchą gałązkę, która ostrzegła stado. Silny przywódca natychmiast rozkazał im uciekać, a ja rzuciłam się panicznie przed siebie, próbując coś złapać, ale było już za późno. Przynajmniej tak sądziłam póki przede mnie nie wbiegł ktoś dobrze mi znany - Alex. Zgrabny skok i już miał w pysku łapę, a ja z lekkim rumieńcem dobijałam już sarnę jednym szybkim zatrzaśnięciem szczęk.
- Dzięki. - sapnęłam w jego kierunku i uprzejmie odstąpiłam, by pierwszy mógł się pożywić, ale on zareagował śmiechem i spokojnie odpowiedział.
- Damy przodem.
Znów moje białe futro zostało pokryte przez rumieniec, a do tego czułam, że  w środku mnie coś dręczy. Na razie starałam się tego nie okazywać.
- Nie musisz... - powiedziałam cicho, a on nadal z lekkim uśmiechem wskazał pyskiem na martwe ciało.
Dopiero wtedy udało mi się przekonać i powoli zaczęłam pałaszować jedzenie, odkładając na później rozmowę.

< Alex? Jak co to teraz Safira00 pisze jako Ifus >

Obserwatorzy