Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Aiyanny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Aiyanny. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 listopada 2014

Od Aiyanncy cd Histori Faas Vokun

Zasnęłam. Miałam sen.
Widziałam pełno ciał innych wilków było ich może trzydzieści. Byłam w górach. Spojrzałam w kałużę niedaleko mój pysk i łapy były całe we krwi.
Zaczęłam biec krzycząc
-Nie! Nie! To nie może być prawda!
Biegłam przed siebie nie patrząc gdzie niosą mnie moje łapy. Zatrzymałam się na polanie. Trawę pokrywała krew na niebie nie było słońca tylko odcienie brązu, czerwieni i pomarańczy. Zamarłam z przerażenia. Bałam się, po raz pierwszy od tak dawna. Usłyszałam czyjeś kroki za moimi plecami. Odwróciłam się bardzo szybko. W moim kierunku szła śnieżnobiała wilczyca z błękitnymi oczami. Moja matka. Padła jako pierwsza z głodu. Uśmiechała się, przez co krajobraz wokoło wydawał się mniej straszny.
-Już dobrze. To się nie powtórzy. Skarbie będę zawsze ciebie chronić. Choć tego nie będziesz widzieć. Będę z tobą. -Uśmiechnęła się i szepnęła mi do ucha- Keeshe arennie maamare. Te słowa uratują Cię z opresji.
-Jakiej opresji?-zapytałam lecz nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi, bo wszystko wraz z nią rozpłynęło się.
Sen dobiegł końca

_________________________________________

Powoli otworzyłam oczy. Czułam ciepło czyjegoś ciała. Kto to? Natychmiast się zerwałam i zobaczyłam kto to. To był basior z którym udałam się wczoraj na przechadzkę i podróż do Smoczego Drzewa. Popatrzyłam groźnie w jego oczy
-Coś ty robił kiedy spałam?!-zapytałam agresywnie


<Faas?>

wtorek, 11 listopada 2014

Od Aiyanny c.d. historii Faas Vokun

Spojrzałam w niebo. Ujrzałam cudowne rozgwieżdżone niebo. Czyste bez żadnej chmurki. Od razu odnalazłam dwa ulubione moje gwiazdozbiory małą i wielką niedźwiedzicę
-Gwiazdy potrafią nam tak wiele powiedzieć nie mówiąc jednocześnie nic. Mówią o zodiakach o porach roku i o przyszłości tylko trzeba dobrze czytać.-powiedziałam patrząc się nadal w niebo.
-Masz po części rację-odpowiedział.
Nagle usłyszałam jakiś cichy dźwięk. Odwróciłam łeb i wciągnęłam powietrze. Dzik. Zakradłam się i go ujrzałam. Skoczyłam i po chwili leżał martwy. Ściągnęłam go do miejsca naszego postoju.
-Mamy kolację-powiedziałam i puściłam dzika. Niedługo po tym zajęliśmy się konsumpcją dziczyzny. Po połowie godziny był już zjedzony prawie w całości. Resztki wyrzuciłam w krzaki.
-Dzięki-powiedział basior
-Nie ma za co trzeba mieć siły na jutro...
-Racja trzeba.-odparł
-Nie jesteś taki zły jak się wydaje...
-Ty też
-Jasne-odparłam.
Siedzieliśmy długo patrząc w gwiazdy. Nie zauważyliśmy nawet jak zasnęliśmy.


<Faas?>

Od Aiyanny c.d. Historii Faas Vokun

Smocze drzewo. Brzmi całkiem ciekawie.
-Bez magi da się obejść. Nie jest to trudne zapewne. Smoki bronią drzewa, które jest im domem więc to normalne... Trzeba znaleźć smoczy korzeń którym będzie można odwrócić ich uwagę.
-A wiesz gdzie taki korzeń się znajduje?-zapytał
-Oczywiście jak będziemy iść stronę tego drzewa to wykopie po drodze-powiedziałam-a więc prowadź
-Dobrze
I ruszyliśmy. Idąc wymieniliśmy parę zdań po godzinie zatrzymałam się i zaczęłam kopać przy drzewie o bardzo jasnym konarze i czerwonych liściach. Po chwili odsłoniłam pierwsze jednak ich nie oberwałam.
-Czemu nie weźmiesz tych z góry- zapytał basior
Na chwilę przerwałam moją pracę po to by mu odpowiedzieć
-Najlepszy zapach i lepszy skutek mają te niższe.
Kopałam dalej a Faas nie zadawał już pytań. Dopiero jak wykopałam dwa metry urwałam kawałek półmetrowy i wyrzuciłam go na górę. Gdy wyszłam szybko i zwinnie zakopałam dół.
-Niech drzewo rośnie dalej. Tych drzew jest dosyć mało.-powiedziałam i ruszyłam z korzeniem.
Szliśmy przez półtorej godziny. W tym czasie zrobiło się prawi ciemno. Wyszliśmy na wielką polanę skąpaną w blasku księżyca...



<Faas?>

niedziela, 9 listopada 2014

Od Aiyanny c.d. Historii Faas Vokun

Jak właściwie miałam odpowiedzieć na to pytanie? Przez chwilę zastanawiałam się. Milczałam niedługo.
- Istnieją księgi pisania. Shinigami nie zajmują się nimi lecz nasz szef ma do nich dostęp. Chciałam odkupić grzech przeszłości, dołączenie do Shinigami było pierwszym krokiem. Teraz mam nauczyć się ponownie żyć w watasze. W tej watasze konkretnie nie wiem dlaczego...-powiedziałam to o czym sądziłam. Nie wiedziałam dlaczego akurat tutaj.- Może przejdziemy się nad morze?
- No.. dobrze. Jest to trochę daleko dojdziemy w okolicy zachodu.-odpowiedział i ruszył, a ja zanim.
Mijaliśmy drzewa liściaste rzadko jakieś iglaki. Przechodziliśmy przez polany milcząc nie wiem czemu czułam tu coś znajomego. Coś co wydawało się cząsteczką przeszłości. Wiatr delikatnie muskał mi pysk. Przez dwie godziny milczeliśmy. Zatrzymaliśmy się na polanie z małym jeziorkiem. Upolowałam dwa króliki, jednego rzuciłam basiorowi.
-Dzięki-bąknął i zajął się jedzeniem podobnie jak ja.
Po skończonym posiłku jeszcze napiliśmy się wody.
-Gdzie mniej więcej jesteśmy?-zapytałam
-Niedaleko morza jeszcze dwie godziny szybkiego marszu, może dwie i pół -odpowiedział i ruszył.
-Rozumiem. -odpowiedziałam i ruszyłam za nim.
Idąc pogoniły nas dzikie drapieżne ptaki. To tylko wydłużyło wędrówkę do morza. Ale gdy już dotarliśmy naszym oczom ukazał się niesamowity widok.

Słońce chyliło się ku zachodowi

<Faas>

wtorek, 4 listopada 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Vokun

Skupiła swoją energię na szmaragdzie i wypowiedziałam słowa:
-Szmaragdzie odpowiedz na moje wezwanie.-zamknęłam oczy i czekałam. Nie odpowiedział mi słowami lecz czułam jego reakcje. Znowy czułam ciepło a sam kryształ świecił- Chyba odpowiedział...
-Zapytaj go czym jest - odparł zaciekawiony
Kiwnęłam łepkiem i wzięłam głęboki wdech. Nie zapytałam go normalnym głosem ale jakby wysłałam myśl "Czym jesteś krysztale?"
W odpowiedzi usłyszałam ale nie tylko ja. Faas też słyszał bo kryształ przemówił do nas obu głosem który słyszałam wcześniej.
"Jestem niczym i wszystkim. Posiadam trzy ciała. Duchowe niewidoczne dla stworzeń wszelkich kroczących po tym świecie. Fizyczne lecz nieruchome czyli to które przybrałem. Ostatnim ciałem jest postać zwierzęcia lecz nie mogę jej przyjąć. Jestem częścią tej watahy i osobnym kawałkiem. Oto kim jestem"
Ja i basior słuchaliśmy w skupieniu. Nie wiedzieliśmy przez chwilę jak odpowiedzieć w końcu ja zadałam pytanie:
-A jaka jest twoja postać zwierzęca?-pomyślałam sobie, że może mieć związek z tym jeleniam ale musiałam się upewnić.
"Mogę przybrać prawie każdą formę ale przybieram postać najczęściej widmowego jelenia o białej jak śnieg sierści i rogach ciemnych tak, że prawie czarnych, a oczach koloru mojego obecnego ciała"
-Czy to ty mnie tu doprowadziłeś? Jaki miałeś w tym cel i dlaczego się związałeś ze mną duchem?
"Zadajesz dużo pytań Aiyanno. Tak doprowadziłem Cię do watahy. Wataha ta jest tobie zapisana w gwiazdach i księgach. Wiesz jakich. Tobie basiorze tego powiedzieć nie mogę. Lecz zgaduję, że znasz część sekretów Shinigami lecz nie te chronione przez świętość"
-A dlaczego zwiąałeś się z Aiyanną? -zapytał tym razem Faas. Kamień udzielił dość nietypowej odpowiedzi. Nie mówiła nic, a zarazem wszystko.
"Wszystko w swoim czasie. Gwiazdy dadzą Ci odpowiedź"
Popatrzyliśmy się po sobie...

<Faas?>

niedziela, 2 listopada 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Fokun

Gdy dotarliśmy na miejsce ujrzałam źródło energii watahy. Jej serce. Szmaragd leżał nieruchomo na mojej piersi nie świecił się ani nie reagował tak jak w górach.
- To światło jest...-powiedziałam-niesamowite. Czuję od niego moc silniejszą niż od czegokolwiek. Wiele dusz jest z nim związanych. Pewnie wszystkie wilki tej watahy. Podobnie jak stworzenia i rośliny z jej terenów... Niesamowite. Deamon by oddał by moc by móc zobaczyć to i prowadzić nad tym badania...-Obeszłam wokoło energii oglądając wszystko co tam było. Zauważyłam białe półprzezroczyste kamieniami z runami, które co chwila zmieniały swoje położenie. Natomiast złote runy zamieniały się raz na dziesięć-dwadzieścia kombinacji.

Światło zmieniało się nie świeciło cały czas jednakowo.
-Kim jest ten Deamon?-zapytał Faas
-Jednym z Shinigami. Nie wyrusza po sąd i ścięcia. Zajmuje się badaniem źródeł magi, chce badać takie miejsca jak te. Bardzo dużo wie na ich tematy.
-Rozumiem-powiedział i doszedł do mnie- Opowiedziałabyś by mi więcej o tej pracy Shinigami?
-Nie mogę wyjawić za dużo. Zajmujemy się pilnowaniem śmierci. Czyli żeby każdy umarł kiedy jest mu pisane. Dosłownie. A potem sądzimy dusze ścinamy jeżeli są złe jak nie to zostawiamy.
-A co się potem z nimi dzieje?
-Tego powiedzieć już nie mogę. Sąd jest bardzo ważny. Dla wielu wydaje się niesprawiedliwy ale nie im o tym decydować.
-Mhm- powiedział basior najwidoczniej zaciekawiony słuchaniem.
-A co do kryształu...To nic się z nim nie dzieje. Nie reaguje. Nie wiem czemu...

<Faas?>

sobota, 1 listopada 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Vokun

Nie miałam zaufania do tego wilka ale czemu by nie spróbować? No właśnie. Z tą decyzją niosło się ryzyko. Ale i tak je podjęłam. Popatrzyłam wilkowi w oczy i przemówiłam do niego bardzo poważnym głosem.
-Dobrze,-wzięłam głęboki wdech. -Ale dam ci go przed tą ceremonią sprawdzenia. Nie wcześniej-wstałam-, żeby było wiadome. A na razie będzie przy mnie.-podeszłam do drzewa a basior za mną. Zerwałam świeży pęd z drzewa i przymocowałam do niego kamień następnie zawiesiłam na szyi. Idealnie pasował mi do oczu. Polubiłam ten kamień.
-Tylko uważaj bo mogą się w nim kryć dziwne moce...-przestrzegł mnie
-Nie jestem taka głupia.- powiedziałam- Zresztą mnie nie tak łatwo mnie zniszczyć, sam się o tym przekonałeś - uśmiechnęłam się złośliwie.
-Ta-powiedział jakby od niechcenia.
-To co oprowadzisz mnie po terenach watahy?-zapytałam go, nie patrząc na niego tylko jeszcze przyglądając się kamieniu.
-No dobrze, nie widzę w tym przeszkód- odpowiedział mi- To może przejdziemy się najpierw do gór? Są najbliżej...
-Nie ma problemu. Mi obojętnie gdzie najpierw.-powiedziałam obojętnym głosem do niego.
-Dobrze to chodźmy-powiedział i ruszył, a ja za nim. Przez pierwsze dziesięć minut szliśmy w zupełnej ciszy. Góry, chłodne i opanowane na pozór ale potrafią spowodować lawinę niosącą śmierć. Usłyszałam cichy głos za sobą "Nie idź tam".
-Mówiłeś coś?-zapytałam Faas'a i się zatrzymałam oraz obejrzałam ale nikogo nie ujżałam i nie wyczułam. Basior również się zatrzymał i popatrzył na mnie.
-Nie?-odpowiedział-Coś słyszałaś?
Pokręciłam łebkiem- Musiało mi się coś przesłyszeć. Nie ważne. Idźmy dalej -powiedziałam i zaczęłam iść.
-Aha- poszedł dalej obok mnie. Nie wiedziałam co słowa te oznaczały. Może mi się tylko przesłyszały? Postanowiłam o tym nie myśleć. Zaczęłam myśleć o watasze i to co mnie spotka. Tak dawno tego nie miałam. Nie wiem czy będę umiała żyć wśród innych wilków normalnie... Po prostu nie wiem. Za dużo używam tego słowa... Czy moje życie jest takie niepewne jak myślę? Chyba tak.
Nie zauważyłam jak doszliśmy pod góry.
-I jesteśmy-powiedział
-Wejdziemy na nie kawałek?
-Możemy.
Zaczęliśmy wchodzić na górę.
-Dawno nie byłam w górach... Nawet na zleceniach -powiedziałam.
-Widać- powiedział lekko złośliwie.
-Bardzo śmieszne - odpowiedziałam z irytacją w głosie.
Wymieniliśmy potem kilka słówek. A potem szliśmy cicho. Weszliśmy do połowy gdy usłyszeliśmy niepokojący dźwięk. Popatrzyłam w górę. Lawiną mknęła ku nam. Śniegu z każdym metrem było więcej. Wraz z basiorem zaczęłam biec w dół. Stanęłam. Basior krzyknął:
-Biegnij bo zginiesz!
Ruszyłam by mu odpowiedzieć
-Nie zdążymy już...
Na te słowa oba stanęliśmy. Próbowaliśmy uciec przeznaczeniu. Usłyszałam głos wewnątrz siebie "Śmierci nie bądź pewna". Basior na pewno nie usłyszał tego głosu. Lawina była już przed nami. Stanęłam przed nią i krzyknęłam do niej co o dziwo przyniosło skutek.
-Nie bądź taka pewna, że mnie zabijesz!
Lawina "przeskoczyła nad nami. Byliśmy jak w jaskini bez wyjścia a śnieg przemykał nad nami. To było coś niesamowitego. Miałam wrażenie, że od kamienia bije delikatne ciepło, ogrzewające moje serce i dodające otuchy. Dodatkowo widziałam jak kamień świecił lekko na zielono.
Skupiłam się na nim i ujżałam tego co nikt prócz widzących by nie zauważył. Połączenia. To był z pewnością magiczny kamień. Było ich pare. Ciemnozielona jak moje oczy, szara, czarna i potworna w pewnym sensie pochodzącym od czegoś co znam i intensywnie niebieska cienka nitka. Pewnie to pierwsze połączenie było takie piękne i dobre... Spojrzałam na Faasa?

<Faas?>

środa, 29 października 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Vokun

Zgodziłam się nie sprawiać problemów i nie bić i raczej posłucham chyba, że dostanę zlecenie specjalne. Licząc, że nie dostanę powiedziałam "tak".
-A co do białego jelenia to myślę, że mógł być to duch opiekun. Takich się nie odsyła. Są drogowskazami życia. Pomagają nam obrać właściwą drogę. Nie zawsze trzeba je zobaczyć by mogły pomóc...-powiedziałam. nie dodałam jeszcze, że to był raczej taki duch ponieważ są jeszcze trzy inne rodzaje ale to nie mógł być żaden z nich.
-Aha.-powiedział- nie wiem jak mogłaś widzieć ducha...
-Nie ważne-powiedziałam. Może byś mnie oprowadził po watasze?-zaproponowałam, bo nie znałam terenów. Gdybym miała sama je poznać zajęło by to znacznie dłużej.
-Może-powiedział
-Jak nie chcesz to powiedz.-przewróciłam oczyma. Czasami takie zachowanie denerwowało mnie. Nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w miejscu w którym znikną jeleń. Poczułam coś pod łapą. Lekko odgarnęłam trawę łapą.
-Co robisz?-zapytał basior i popatrzył się
-Mniejsza...-odpowiedziałam i znalazłam kamień. Nie był on zwykłym kamieniem. Był zielony i półprzezroczysty.-Szmaragd-powiedziałam pod nosem.


Był wielki i piękny.
-No szmaragd-powiedział Faas
-Ciekawe skąd tu się wziął?- powiedziałam niby do siebie niby do basiora


(a dalej natchnienia brak Faas?)

niedziela, 26 października 2014

Od Aiyanny cd histroii Faas Vokun

Przestałam walczyć. Miał rację, to nie miało sensu.
- Przepraszam - powiedziałam. - Dawno nie miałam kontaktu z watahą i zwykłymi wilkami - To była prawda. Bycie w Shinigami nie było byciem w watasze. - To będę mogła dołączyć czy nie? -zapytałam.
- Zobaczymy, ale najpierw wyjdźmy z tego lasu - odparł basior.
- Dobrze - odparłam i ruszyłam bez słowa. Szliśmy w milczeniu mijając wykrzywione drzewa, małe śmierdzące wonią rozkładu bagna. Wokoło nas kręciło się pełno dziwacznych stworzeń. Gdy już wychodziliśmy z lasu odezwałam się:
- Do tej watahy doprowadził mnie biały jeleń widmo. Goniłam go aż do polany na której się spotkaliśmy. Potem się rozpłynął... - powiedziałam.

<A Faas na to?>

poniedziałek, 13 października 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Vokun

Moja wola zdawała się być uginana ale nie dałam się. Walczyłam ze stworzeniami. Na chwilę się uspokoiłam. Coś było nie tak. Nagle usłyszałam głos Faasa.
-Aahh...co jest szczeniaczku boimy się? A może chcielibyśmy uciec... -powiedział i się zaśmiał wbijając we mnie psychiczne szpony. Zamknęłam oczy. Uspokoiłam oddech i rytm bicia serca. Bolało okropnie Wtem basior odezwał się:
-Co teraz masz zamiar zrooobić?
Mimo bólu uśmiechnęłam się złośliwie i rzekłam:
-Napewno nie przegram. - zamknęłam oczy po chwili otworzyłam je mówiąc słowa zaklęć nie znanego nieświadomym- Begone Illusion (przepadnij iluzjo)- po tych słowach zjawy zniknęły. Zaczęłam szukać Faasa.
-Ja nigdy nie uciekam. Ty to robisz cały czas-moje oczy powoli wróciły do normalności.-Chowasz się za iluzją. Za ścianą cienia. Wyjdź i walcz. Okaże się kto zwieje pierwszy. Walczmy na unieruchomienie. Żadnych paraliżujących trików i iluzji. Chyba, że tylko to potrafisz. Koshinuke.-zaśmiałam się lekko. Chciałam go sprowokować by wylazł. I rzeczywiście chyba mi się udało. Pojawił się przede mną. Natychmiastowo się rzuciłam na niego. Walczyliśmy walka była wyrównana z powodu iż byłam lekko obolała. Byłam zabójcą więc musiałam być dobra w walce, przebiegła i bezlitosna by osiągnąć cel. Atakowałam agresywnie. Nie parowałam ciosów wolałam ich unikać by zaoszczędzić energię.
-Nie pokonasz mnie tak łatwo.

<pokonam czy nie Faas?>

sobota, 11 października 2014

Od Aiyanny cd historii Faas Vokun

Prychnęłam i przewróciłam oczyma.
-Nie słyszałeś zapewne o Shinigami, bo mówią o nas legendy. Jaka szkoda, że nie mam Cię na liście -powiedziałam z udawanym zawodem i uśmiechnęłam się złośliwie pokazując ostre kły.- A co do udowodnienia to mogę pokazać moje spisywanie się w walce i w polowaniach.
-Jak uważasz.-odparł
-To chodźmy. A gdybyś nie wiedział Shinigami to bogowie śmierci. Mają swych wysłanników na całym świecie.-powiedziałam i zaczęłam iść w kierunku jakiegoś mrocznego miejsca- To co idziesz?



-No dobra pokaż czy tylko szczekasz.
Nic na to nie odpowiedziałam tylko zaczęłam iść w tamtym kierunku. Gdy już zagłębiłam się w mrok ujrzałam zjawę podobną do wilka ale jego skóra była czarna, lśniąca. Jego ogon był podobny do smoczego. Miał osiem oczu i brak uszu. Przemknęła obok nas szybko. Niedaleko zauważyłam jednego zbłąkanego jelenia.
- A teraz patrz- powiedziałam i uśmiechnęłam się pod nosem. Zaczęłam się skradać do nieświadomego stworzenia i gdy byłam w odległości 1,5 m skoczyłam i zaczęłam pościg trwający krótko. Dorwałam się do szyi i rozszarpałam ją. Następnie przytargałam zdobycz przed Faasa. Cała akcja trwała nie dłużej niż 5 minut.
- I co? Teraz udowodnię w walce tylko trzeba głębiej zajść. Ale najpierw posiłek. -powiedziałam i zaczęłam jeść zjadłam z 0,5kg mięsa.-Możemy ruszać.
Nie obchodziło mnie to czy zjadł czy nie. Zaczęłam iść w kierunku centrum lasu. Niespodziewanie przed nas wyskoczyła duże czarne stworzenie. Było takie jak poprzednie. Patrzyło na nas groźnie. Skoczyło do ataku. Zwinnie skoczyłam nisko i wgryzłam się w jej szyje przerzucając ją przez siebie. Padła martwa.
Nagle pojawiło się przed nami wiele takich stworzeń, najwidoczniej stado. Chciało się zemścić.Było ich około dwudziestki.
-I co teraz szczeniaczek zrobi? Podkuli ogon i ucieknie?-zakpił
-Chciałbyś- powiedziałam i pierwsza wyrwałam się do ataku. Tamte stworzenia były większe w miały ciemne kolory np. bordowy, ciemny brąz, ciemna zieleń i czarny. Zaczęłam walkę. Nie używałam mocy, ponieważ nie lubię jej ale w konieczności mogłę jej użyć. Faas gdzieś mi znikną. Nie obchodził mnie. Teraz była walka. Mój żywioł. Nie wszystkie się na mnie rzuciły i może lepiej. Walczyłam zaciekle ale zabiłam tylko dwie. Zamknęłam oczy na dwie może trzy sekundy.
-Teraz tego pożałujecie - uśmiechnęłam się pod nosem. Zaczęłam uderzenia falami dźwiękowymi w stworzenia. Wytwarzałam kule dźwiękowego które z każdym uderzeniem tworzyły melodię. Gdy były już osłabione zaczęłam dalszy atak. Ale gdzie był Faas?


<Faas gdzie jesteś?>

poniedziałek, 6 października 2014

Od Aiyanny

Dostałam szansę. Drugie życie. Możliwość odkupienia grzechu. Nie zmarnuje jej. Przynajmniej się postaram. Szłam przez las. Wokoło była mgła. Nie była zbyt gęsta widziałam do odległości dziesięciu metrów. W takie dni można głównie polegać na słuchu. Od kilku dni nic nie jadłam więc zmysły były lekko wyostrzone. Słyszałam każdy dźwięk. Było ich bardzo mało. Głównie odgłosy moich kroków i jakieś spłoszony ptak czy gałązka która spadła na ziemię. Szłam w ciszy przez jakieś pół godziny. Nagle na drugiej zobaczyłam kątem oka jelenia. Był biały. Zdawał się mnie obserwować. Zaczęłam na niego biec ale on się nie ruszał. Zwolniłam i stanęłam przed nim. On tylko uśmiechnął się i rzekł:
- Witaj Ayanno, Shinigami. Podążaj za mną.
Zaczął biec. Ja za nim pobiegłam i krzyknęłam.
- Ej, o co Ci chodzi?! Zatrzymaj się!
Ten nie odpowiedział tylko biegł. A ja za nim. Skręcał to w lewo to w prawo, aż wbiegł na pustą polanę.
- I tu Cię mam!
Przyśpieszyłam i skoczyłam. Jeleń rozpłyną się. Szybko rozejrzałam się. Mój oddech był naturalnie przyspieszony po pościgu. Usłyszałam czyjeś kroki. Zanim zdążyłam się obejrzeć skoczył na mnie wilk. Był czarny. Zaczęłam się intensywnie bronić. Walka była bardzo wyrównana. W końcu stanęliśmy naprzeciwko dysząc.
- Co mnie atakujesz? - zapytałam.
- Atakuje z poza stada wilki. - odparł.
- Tak się składa, że szukam watahy na tym terenie. Black Night.
- Dobrze trafiłaś. - odparł.
- Było się najpierw zapytać. Baka. - przewróciłam oczy i usiadłam. - Dołączam do niej.
- Kto tak powiedział, sama nie decydujesz na zasadzie bo chcę. - odparł niezbyt przyjemnym głosem.
- Shi~ni~ga~mi. - powiedziałam dźwięcznie. - to oni Powiedzieli bym dołączyła tu. A ich woli nie możesz naginać. Bo wiesz to wysłannicy boga śmierci. - odparłam pewna siebie i spojrzałam na niego "z góry". Wstałam i obszedłem go dookoła. - I co na to powiesz wilczku? Pokażesz mi tereny watahy? Tak przy okazji jestem Ayanna ale mów mi Ayen.
- Ja jestem Faas Vokun, miło mi do usług
- A więc Faasie Vokun, a raczej Nekromanto pokażesz mi tereny watahy?



< To co Faas pokażesz? >

Obserwatorzy