Nie za bardzo wiedziałem co się stało... drzwiczki fajnie świeciły więc stwierdziłem że do nich pochasam a wadera rzuciła się na mnie i zemdlała... Dziwne tu maja zwyczaje, oj dziwne... no ale cóż. Potem pojawił sie pan, oj duuuży był ten pan. Pan był ubrany na fioletowo, miał pelerynkę i róg jednorożca ale nie był jednorożcem... Wyglądał bardziej jak troll który chciał być jednorożcem i przykleił sobie do czoła róg kropelką. A więc był to pan gnom przebrany za jednorożca w fioletowej pelerynce.
- Citrina - powitałem go radośnie
- Citrina? A co to ma niby znaczyć? - nie miałem zielonego pojęcia co powiedział więc stwierdziłem że będę się szczerzył i wszystko będzie dobrze. - Co się tak uśmiechasz? - zapytał pan ale on nie był szczęśliwy.
- Citrina - zapytałem tak jakbym chciał zapytać " co się stało"
- Bo nikt mnie nie lubi... - powiedział smutno, a jak ktos jest smutny to nalezy splątać go lapkami i położyć łeb na ramieniu! A więc rzuciłem się na Pana gnoma i przytuliłem go radośnie. Ten się uśmiechnął - Dziękuje! - powiedział szczęśliwy - tego mi było trzeba! I pan gnom zmienił się w mniej obleśne stworzenie a nawet powiem że był estetyczny... A to zwierze zwie sie człek... chyba. Pan czek dalej mił pelerynkę i róg ale wyglądał milej bo sie uśmiechał - A jej co sie stało - pokazał na moją towarzyszkę. Zademonstrowałem mu majestatycznie na przykładzie ściany co zrobiła moja nowa znajoma. Wziąłem rozbieg i przywaliłem głowa w ścianę.
- Citrina!
- A więc uderzyła w moja płapkę na muchy? Przecież wyraźnie napisałem " Nie wchodzić płapka na muchy" No nic... Zaraz jej przejdzie. - Poczekaliśmy chwile, az wadera sie odcknęła
- Citrina! - powitałem ją radośnie z uśmiechem na mordce...
<Darkness? Sorka że tak długo ale wypadło mi z głowy xD >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Citrio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Citrio. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 listopada 2014
sobota, 4 października 2014
Od Citrio cd historii Shikki
Znaleźliśmy się na grzbiecie Pana Pegaza. Rozejrzałem się dookoła. Wyglądało to jak jakaś wielka autostrada tylko bez drogi i... samochodów... Zamiast drogi były chmury i niebo a role samochodów przejęły pegazy na których jeździły... mrówki
- O nie... znowu to samo... - mruknął pegaz. - Nie ma mnie kilka dni, a one znowu to samo...
- Citrina? - spytałem
- A ten co znowu? - spytał zdenerwowany pegaz
- On chce zapytać chyba co się stało, Panie Pegazie?
- Ach nie ważne...
- No niech pan nam powie...
- To nic takiego
- Ale plooooooooooooooseeee - zrobiła minkę słodkiego, małego, głodnego wilczka który prosi o kawałek mięska
- No dobrze... A więc...
<Shikka? I co? Co siem stało xD >
- O nie... znowu to samo... - mruknął pegaz. - Nie ma mnie kilka dni, a one znowu to samo...
- Citrina? - spytałem
- A ten co znowu? - spytał zdenerwowany pegaz
- On chce zapytać chyba co się stało, Panie Pegazie?
- Ach nie ważne...
- No niech pan nam powie...
- To nic takiego
- Ale plooooooooooooooseeee - zrobiła minkę słodkiego, małego, głodnego wilczka który prosi o kawałek mięska
- No dobrze... A więc...
<Shikka? I co? Co siem stało xD >
Od Citrio cd historii Darkness
Szedłem sobię lasem radosny bo akurat skończyła się pełnia i mogłęm zregenerować swoje siły. Pełny energii mknąłem ścieżkami kiedy zauważyłem waderę. Stanąłem aby lepiej się jej przyjrzeć, ale nadal słabo ją widziałem więc zrobiłem krok w przód. Wtedy stała się rzecz bardzo upokarzająca gdyż moja kochana głowa opadłą ukazując czaszeczkę. Zwykle nie obnażam się tak przy pierwszym spotkaniu ale los chyba tak chciał. Wadera wydała z siebie jakieś dziwne odgłosy... Wydaje mi sie że o coś pytała ale jej nie zrozumiałem więc postanowiłem grzecznie się z nią przywitać. Podszedłem kilka kroków.
- Citrina - powiedziałem radośnie i zniżyłem łebek aby pokazać szacunek.
<Darkness? Sorka że tak długo ale nie pojęłam iż ktoś do mnie napisał xDD >
- Citrina - powiedziałem radośnie i zniżyłem łebek aby pokazać szacunek.
<Darkness? Sorka że tak długo ale nie pojęłam iż ktoś do mnie napisał xDD >
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Citrio cd historii Shikki
- Akratakamiju!! łu łu łu łu! Tatimoniaka! patapatapipiuuuuu! łu łu łu łu!! - krzyczałem poruszany we wszystkich kierunkach, a waderka mnie naśladowała. Po godzinie troche nam się to przejadło kiedy 2/3 mojego ciała były porozrzucane.
- Musimy siiieeee stąąąąd wyyyyydostaćććć! - waderka wrzasnęła niezrozumiałe dla mnie słowa, a ja zbierałem części mojego porozrzucanego ciała i składałem je do kupy.
- Da? Citrina? - zapytałem zdziwiony...
- Wyyyyyyjdźmy stąąąąad!- wrzasnęłam mała, a ja dalej nic nie kumałem. Ale miałem tego całego latania i przemieszczania się w te i wewte dość. Rozejrzałem się dookoła szukając czegoś co może nam pomóc. Na ścianie była wajcha, a obok niej jakieś bohomazy
NIE RUSZAĆ WAJCHY!
Nic z tego nie zrozumiałem, ale stwierdziłem że to na pewno jest wyłącznik. Pchany we wszystkie strony w końcu doszedłem do wajchy.
- Co ty robisz? Oszalałeś! - wrzeszczała mała, a ja stwierdziłem, że to na pewno pochwały pod moim adresem za znalezienie wyłącznika. Podszedłem do wajchy i ją przestawiłem wtem...
< Shikka? Plose :3 trochę się naczekałaś ale w końcu jest xD A teraz licze na twoją baaardzo bujną wyobraźnię ;) >
- Musimy siiieeee stąąąąd wyyyyydostaćććć! - waderka wrzasnęła niezrozumiałe dla mnie słowa, a ja zbierałem części mojego porozrzucanego ciała i składałem je do kupy.
- Da? Citrina? - zapytałem zdziwiony...
- Wyyyyyyjdźmy stąąąąad!- wrzasnęłam mała, a ja dalej nic nie kumałem. Ale miałem tego całego latania i przemieszczania się w te i wewte dość. Rozejrzałem się dookoła szukając czegoś co może nam pomóc. Na ścianie była wajcha, a obok niej jakieś bohomazy
NIE RUSZAĆ WAJCHY!
Nic z tego nie zrozumiałem, ale stwierdziłem że to na pewno jest wyłącznik. Pchany we wszystkie strony w końcu doszedłem do wajchy.
- Co ty robisz? Oszalałeś! - wrzeszczała mała, a ja stwierdziłem, że to na pewno pochwały pod moim adresem za znalezienie wyłącznika. Podszedłem do wajchy i ją przestawiłem wtem...
< Shikka? Plose :3 trochę się naczekałaś ale w końcu jest xD A teraz licze na twoją baaardzo bujną wyobraźnię ;) >
wtorek, 4 marca 2014
Od Citrio cd historii Shikki
- Tunel! - powiedziałem z zacieszem, że znam to słowo i jego definicję.
- Wiesz co to znaczy? - zdziwiła się samica, a ja potwierdzająco ruszyłem przed siebie < w tunel >. Biegłem i biegłem, a mała prawie dorównywała mi kroku. Nagle z ziemii "wyrosła" ściana. Prawie dosłownie bo pojawiła się w ułamek sekundy.
< Shikka? Co zrobisz z fakte, że na przejściu jest ściana? xD >
- Wiesz co to znaczy? - zdziwiła się samica, a ja potwierdzająco ruszyłem przed siebie < w tunel >. Biegłem i biegłem, a mała prawie dorównywała mi kroku. Nagle z ziemii "wyrosła" ściana. Prawie dosłownie bo pojawiła się w ułamek sekundy.
< Shikka? Co zrobisz z fakte, że na przejściu jest ściana? xD >
Od Citrio cd historii Shikki
- Auauau! - zawyłem.
I chyba wpadłem na to co to znaczy! To oznaka bólu!
- Nie drzyj się! - krzyknęło szczenie.
Nagle usłyszeliśmy jakiś dziwny głos:
- Upiekły się. - powiedziało coś czego jeszcze nie widziałem.
- Wyjmijmy je z piekarnika! - odezwało się drugie coś. - Spróbujemy ich! - owe coś dokończyło swą wypowiedź po czym pół ciastka < w którym byliśmy > zniknęło w ułamek sekundy.
To coś co przemawiało wyglądało dziwnie. Było duże, chodziło na dwóch tylnich łapach, miało na miejscu przednich łap sflaczałe patyki. Poza tym miała strasznie długą sierść, ale tylko na głowie, reszta jej ciała była goła < bez włosów >, poza tym miała jakieś szmaty na sobie.
- Robak! - wydarła się nieznajoma istota, otworzyła tajemne drzwi i wrzuciła nas do tajemniczego pudła.
Były tak też inne rzeczy jak: skorupy od jaj, papierki i tym podobne...
< Shikka? Zostaliśmy wrzuceni do śmietnika ;c >
I chyba wpadłem na to co to znaczy! To oznaka bólu!
- Nie drzyj się! - krzyknęło szczenie.
Nagle usłyszeliśmy jakiś dziwny głos:
- Upiekły się. - powiedziało coś czego jeszcze nie widziałem.
- Wyjmijmy je z piekarnika! - odezwało się drugie coś. - Spróbujemy ich! - owe coś dokończyło swą wypowiedź po czym pół ciastka < w którym byliśmy > zniknęło w ułamek sekundy.
To coś co przemawiało wyglądało dziwnie. Było duże, chodziło na dwóch tylnich łapach, miało na miejscu przednich łap sflaczałe patyki. Poza tym miała strasznie długą sierść, ale tylko na głowie, reszta jej ciała była goła < bez włosów >, poza tym miała jakieś szmaty na sobie.
- Robak! - wydarła się nieznajoma istota, otworzyła tajemne drzwi i wrzuciła nas do tajemniczego pudła.
Były tak też inne rzeczy jak: skorupy od jaj, papierki i tym podobne...
< Shikka? Zostaliśmy wrzuceni do śmietnika ;c >
Od Citrio cd historii Shikki
- Pomóż mi! - krzyczało szczenie niezrozumiałym dla mnie kodem.
- Pimoc wi? - spróbowałem powtórzyć.
- Pomóż!
- Powóż?
- POOOOMÓŻ!
- Pomóż?
- TAAK!
Nie znam definicji tego słowa, ale chyba wiem o co chodzi! Zrobiłem ze dwa susy i już byłem koło małej.
- Pomóc! - krzyknąłem kładąc się obok dziecka i tarzając się jak ona.
- Pomoc! Pomoc! Pomoc! Tak, to na pewno znaczy "pobaw się ze mną"! - warknęła z ironią, której nie pojąłem.
< Shikka? Trzeba było objaśnić o co chodzi :3 Teraz obydwoje ugrzeźliście :) >
- Pimoc wi? - spróbowałem powtórzyć.
- Pomóż!
- Powóż?
- POOOOMÓŻ!
- Pomóż?
- TAAK!
Nie znam definicji tego słowa, ale chyba wiem o co chodzi! Zrobiłem ze dwa susy i już byłem koło małej.
- Pomóc! - krzyknąłem kładąc się obok dziecka i tarzając się jak ona.
- Pomoc! Pomoc! Pomoc! Tak, to na pewno znaczy "pobaw się ze mną"! - warknęła z ironią, której nie pojąłem.
< Shikka? Trzeba było objaśnić o co chodzi :3 Teraz obydwoje ugrzeźliście :) >
poniedziałek, 3 marca 2014
Od Citrio cd historii Shikki
Byliśmy w czymś gorącym, więc postanowiłem wyjść z galaretki i wylegiwać się na nim. Co prawda ciepło przyjemnie podgrzewało moje futerko, ale było nudno. Wstałem, więc i postanowiłem się przejść po tacy, ale przez gorąco i parzenie - zacząłem skakać po ciastkach, zaś szczenie...
< Shikka? >
< Shikka? >
Od Citrio cd historii Shikki
- Lukaier? - spytałem niepewnie bo nie wiem co to.
- Nie, zombiaczku. To się wymawia: lukier.
- Luuker?
- L - U - K - I - E - R.
- Luker?
- Nie! Mówi się L - U - K - I - E - R!
- Lukier?
- Tak! - krzyknęła waderka.
- LUKIER! - wykrzyknałem zadowolony. - Lukier, lukier, lukier!
Nie spostrzegliśmy się kiedy coś dużego zaczęło łyżką wlewać masę ( tą, w której tkwiliśmy ) ma jakieś ciastka po czym na tacy powędrowaliśmy do piekarnika.
< Shikka? >
- Nie, zombiaczku. To się wymawia: lukier.
- Luuker?
- L - U - K - I - E - R.
- Luker?
- Nie! Mówi się L - U - K - I - E - R!
- Lukier?
- Tak! - krzyknęła waderka.
- LUKIER! - wykrzyknałem zadowolony. - Lukier, lukier, lukier!
Nie spostrzegliśmy się kiedy coś dużego zaczęło łyżką wlewać masę ( tą, w której tkwiliśmy ) ma jakieś ciastka po czym na tacy powędrowaliśmy do piekarnika.
< Shikka? >
Od Citrio cd historii Shikki
- Citrina? - zdziwiłem się. - Taxi? - nie ogarnąłem co to być.
Nagle tak zwane taxi zaczęło odliczać:
- 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1... 0!
- Citriiiiiiina! - krzyknąłem kiedy taksi ruszyło z prędkością 10.000.000.000.000 km/h. Minęło raptem dziesięć sekund kiedy przenieśliśmy się na drugi koniec świata.
- Droga zakończona, brak benzyny. - odezwał się łyżwiarz, zrzucając nas i znikając zostawiając za sobą chmurkę PAFF. Znaleźliśmy się w...
< Shikka? >
Nagle tak zwane taxi zaczęło odliczać:
- 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1... 0!
- Citriiiiiiina! - krzyknąłem kiedy taksi ruszyło z prędkością 10.000.000.000.000 km/h. Minęło raptem dziesięć sekund kiedy przenieśliśmy się na drugi koniec świata.
- Droga zakończona, brak benzyny. - odezwał się łyżwiarz, zrzucając nas i znikając zostawiając za sobą chmurkę PAFF. Znaleźliśmy się w...
< Shikka? >
niedziela, 2 marca 2014
Od Citrio cd historii Shikki
-AAUUU? - powtórzyłem po waderze pytajaoco bo nie wiem o co chodzi
- Co? - zdziwiło się dziecko, a ja nie wiem jak jej to wytłumaczyć więc postanawiam poszukać mojej nerki która zgubiła się gdzieś po drodze ale zauważam że coś porusza się w jaskini a to coś to nie była ta mała dziewczynka... To miało straszne żółte oka
- C-C-Citrina!- wrzasnąłem a to żółtookie coś zaczęło sie zbliżać kiedy było zaledwie 3m od nas zauważyliśmy że to...
< Shikka? >
- Co? - zdziwiło się dziecko, a ja nie wiem jak jej to wytłumaczyć więc postanawiam poszukać mojej nerki która zgubiła się gdzieś po drodze ale zauważam że coś porusza się w jaskini a to coś to nie była ta mała dziewczynka... To miało straszne żółte oka
- C-C-Citrina!- wrzasnąłem a to żółtookie coś zaczęło sie zbliżać kiedy było zaledwie 3m od nas zauważyliśmy że to...
< Shikka? >
Od Citrio
Szedłem sobię dróżką i szedłem i szedłem i w końcu się wywaliłem i przeturlałem... No i spadłem z urwiska. Kiedy pozbierałem swoje kości do kupy usłyszałem jakiś szmer
- Citryna? - szepnąłem po czym w mechaniźmie obronnym zmieniłem się w kupkę kości. Ten szmer to był wilk... Mały wilk... Ten mały wilk się przemieszczał... Taaak... To był przemieszczający się mały wilk. Zbliżał się a kiedy stanał praktycznie obok < stanął oczywiście znaczy przechodził> zmieniłem się z powrotem w zombie i:
- CITRINA!- krzyknąłem, a jak sądze to "dziecko" <bo wyglądało jak wilk tylko że małe takie było> zaczęło krzyczeć jakieś słowa bez sensu takie jak "AAA" albo "AUAUAU" po czym swoją małą, ale jak potężną łapką walnęła mnie w przednią łapę która wyleciała na jakieś 10m.
- AAAA! AUAUAUUAUAUAUUU! - krzyknałem... teraz rozumiem o co chodziło w tych dziwnych wyrazach... - AUU?! Ccccitrina? Citrina citrina citrina citrian! - miałem na myśli to czemu mnie uderzyła ale no wyszło jak wyszło. Nie miałem jednej łapy, a żeby ją zdobyć musiałem się dostać jakoś te 10m dalej... Stwierdziłem że jest tylko jeden sposób. Podwinąłem lewą łapę < przednią i jedyna z 2 przednich która była do czegoś zdolna> i zacząłem odpychać się tylnymi łapami tak że jechałem po ziemi klatką piersiową. Uff... Dobrze że nie jestem dziewczyną bo było by gorzej. Tak czy inaczej kiedy dojechałem do mojej łapy zgrabnie ją przyczepiłem < na szczęście tylko wypadła ze stawu albo czegoś tam> i podeszłem z powrotem do dziecka
- Citrina citrina citrina citrian, citrina citrina!- nakrzyczałem na nią a ona patrzyła na mnie jak na idiote
< Shikka? Już wiesz jaki miałam pomysł? xD >
- Citryna? - szepnąłem po czym w mechaniźmie obronnym zmieniłem się w kupkę kości. Ten szmer to był wilk... Mały wilk... Ten mały wilk się przemieszczał... Taaak... To był przemieszczający się mały wilk. Zbliżał się a kiedy stanał praktycznie obok < stanął oczywiście znaczy przechodził> zmieniłem się z powrotem w zombie i:
- CITRINA!- krzyknąłem, a jak sądze to "dziecko" <bo wyglądało jak wilk tylko że małe takie było> zaczęło krzyczeć jakieś słowa bez sensu takie jak "AAA" albo "AUAUAU" po czym swoją małą, ale jak potężną łapką walnęła mnie w przednią łapę która wyleciała na jakieś 10m.
- AAAA! AUAUAUUAUAUAUUU! - krzyknałem... teraz rozumiem o co chodziło w tych dziwnych wyrazach... - AUU?! Ccccitrina? Citrina citrina citrina citrian! - miałem na myśli to czemu mnie uderzyła ale no wyszło jak wyszło. Nie miałem jednej łapy, a żeby ją zdobyć musiałem się dostać jakoś te 10m dalej... Stwierdziłem że jest tylko jeden sposób. Podwinąłem lewą łapę < przednią i jedyna z 2 przednich która była do czegoś zdolna> i zacząłem odpychać się tylnymi łapami tak że jechałem po ziemi klatką piersiową. Uff... Dobrze że nie jestem dziewczyną bo było by gorzej. Tak czy inaczej kiedy dojechałem do mojej łapy zgrabnie ją przyczepiłem < na szczęście tylko wypadła ze stawu albo czegoś tam> i podeszłem z powrotem do dziecka
- Citrina citrina citrina citrian, citrina citrina!- nakrzyczałem na nią a ona patrzyła na mnie jak na idiote
< Shikka? Już wiesz jaki miałam pomysł? xD >
Subskrybuj:
Posty (Atom)