Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Rainbow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Rainbow. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Tsaaa... - mruknęły równocześnie.
- Awww. Kocham Was obie normalnie! - oznajmiłem mocno je przytulając.
Wadery ewidentnie nie mogły złapać tchu gdyż uciążliwie się wierciły.
- Przejdziemy się gdzieś? RAZEM? - zaproponowałem z naciskiem na słowo "razem".

<Rain, Rose?>

poniedziałek, 16 września 2013

Od Alice do Sher, Rainbow



Patrzyłam z zaciekawieniem na zieloną buteleczkę z ciemnym napojem. Kiedy się obudziłam leżała już w mojej jaskini... Żadnego liściku ani jakiejkolwiek wskazówki. Po prostu leżała. Była zamknięta zwykłym korkiem. Zastanawiałam sie co z tym zrobić... Iść do szamana? Albo Shervany... Ale nie wiedziałam czy ich zastanę. Popatrzyłam jeszcze chwilę. A może, by tak... W sumie chyba nie zaszkodzi, medyków mamy...
Odkorkowałam buteleczkę. Poczułam gorzki zapach, który jednak był całkiem miły. Wypiłam trochę napoju. Smak miał równie gorzki i cieprki. Mimo tego wypiłam jeszcze trochę, aż w końcu nie zostało nic. I tyle. Ech... Przynajmniej się napiłam. Nagle poczułam się senna i ułożyłam na legowisku. Momentalnie zasnęłam.
Obudziłam się. Zobaczyłam nad sobą niewyraźnty kształt... Taki biało-czerwony z zielonymi kropkami... I inne białe z tęczowym czymś... Zamrugałam pare razy. Heh? To Shervana i ta... Pf... Rainbowl czy jakoś tak.
- Alice? Żyjesz?
- Tag... - mruknęłam. - Chyba widać.
- Co?
- Szyję. - wymamrotałam głośniej. Próbowałam wstać, ale zakręciło mi się w głowie. Wywróciłam się na Rainbowl i popatrzyłam na nią. Zarumieniła się i zdwała być napa...
- Ty sboku! Szo ty sobie wyobraszasz? Na mnie tszeba zaszłuszyć! Łatwo ci się nie dam! - wydukałam i z dumą z niej zeszłam. Nagle coś mnie zaślepiło i zrobiło mi się gorąco. Jakieś dziwne białe coś na mnie świeci... Tam u góry...
- Szo to jest?
- Co? - spytała nadal zdziwiona Sher.
- No to! - krzyknęłam i pokazałam na kulę.
- Alice... To słońce.
- Nie lubię je. Wyłącz.
- Nie da się.
- Jak to nie da! Da! Tylko tszeba umieć... Rzuć może czymś w nie i zniszczysz.
- Dobrze się czujesz? - usłyszałam głos Rain.
- Gorąco. - mruknęłam i zaczęłam ściągac ubrania. Powoli się rozbierałam zaczynając od kokardy ,a kończąc na ozdobach na łapach. Położyłam się na ziemi na plecach i rozciągnęłam. Pomachałam ogonem i wystawiłam języczek. Niech patrzą co tracą. Wtedy zobaczyłam jak jakiś basior przechodzi i patrzy na nas.
- Co się tu... - usłyszałam obcy głos. Kolejny zboczeniec! Przynajmniej hetero. Przewróciłam się na brzuch i oparłam pysk na dłoniach oraz powiedziałam:
- O co wam chodzi? Nigdy nie widzieliście seksownej wadery? - ponownie wystawiłam figlarnie języczek. Powoli machałam ogonem w obie strony.
- Boże... Ona jest pijana. - zobaczyłam Sher z zieloną butelką w łapach, z której kapał bordowy płyn.

<Sher? Rainbowl? c: >

niedziela, 15 września 2013

Od Rov'a cd historii Rainbow


Usiadłem na kamieniu, a wadery usiadły naprzeciw mnie patrząc na siebie z pod byka.
- Dziewczyny! - Krzyknąłem, a te momentalnie popatrzyły na mnie.
- Rosie... Słońce moje... Jeżeli nie pogodzisz się z tym, że wybrałem Raine... Będę musial wam wyczyścić pamięć. Nie chcę żebyście sobie coś zrobiły. - Oznajmiłem.
Wadery gapiły się na mnie przez chwilę po czym Raina zabrała głos:
- Jak to nas? M-mnie też? Rov?
- Tak Rainbow... Jeżeli zrobię to jednej może mieć bardzooo tragiczne skutki...

< Rainbow? >


Od Rov'a cd historii Rainbow

Przygniotłem waderę ciałem wciąż groźnie warcząc.
- Rov! Przestań! - Krzyczała a z jej oczu coraz bardziej spływały łzy.
- C-co ja robię...? - Szepnąłem po czym zacząłem biec w stronę lasu.
Wskoczyłem na w połowie złamane drzwo i położyłem się na nim zastanawiając się nad tym co zrobiłem Rain...
- Rov? - Usłyszałem po chwili i momentalnie skuliłem się na drzewie.
- Rov? J-ja wiem, że to nie bylo celowe... Rov? Każdy popełnia błędy...
- Taaa... Ale nie takie jak ten. - No i palnąłem.
Zaraz po tych słowach wadera wspięła się na drzewo.
- Idź! Uciekaj! Taki demon nie ma prawa żyć! - Krzyknąłem i zacząłem lecieć w stronę klifu.

< Rainbow? >

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Rosie! Rose! T-to... Uh...
Gdy Rose zobaczyła przytulającą mnie Rain i to serce na drzewie uciekła z płaczem Raina natomiast cicho chichotała.
- Rainbow. - Warknąłem karcąc waderę.
- Ojć... Sorry, ale nie wiesz chyba jakie to cudowne uczu... A tak... Sorry... - Odmruknęła z lekkim uśmiechem.
- Weź mi to wyjaśnij... Dlaczego WY zawsze przeze mnie płaczecie, co? - Zapytałem podkreślając "WY"
Raina wywróciła oczami po czym powiedziała:
- Biegnij za nią i jej to wyjaśnij... Ja tu poczekam...
Przez chwilę gapiłem się na nią jak głupek, ale zaraz po odzyskaniu świadomości pocałowałem waderę i pobiegłem za Rose.
Znalazłem ją dopiero przy klifie... Ugh mogłem się tego spodziewać...
- Rose stój! - Krzyknąłem po czym błyskawicznie odepchnąłem Rose od krawędzi.
- Oszalałaś?!
- J-ja?! To ty żeś.... Eghh nie ważne!
Nagle poczułem jakbym dostał strzałą w serce. Upadłem.
- Czeeść Rov... - Usłyszałem budząc się.
- Pamiętasz, że mówiłeś jak bardzo mnie kochasz?
- Rose? J-ja? Co? - Jęczałem powoli wstając.
Wadera zbliżyła się do mnie i czule mnie pocałowała...
- Rover!

<Rainbow>

piątek, 13 września 2013

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Kocham Cię Rainbow... - Szepnąłem delikatnie gryząc ją w ucho po czym objąłem waderę skrzydłem
- Ja Ciebie też Rover... - Odparła wtulając głowę w moje futro
Siedzieliśmy tak wtuleni wpatrując się w zachód słońca (...)
Po godzinie zaczęliśmy iść w stronę jaskiń.
- Rain... Zawsze razem, prawda?
- Tak!
Uśmiechnąłem się szeroko po czym zbliżyłem się do drzewa i wyryłem serce, a w nim:
"Rainbow & Rover Moon"

<Rainbow?>

Od Rov'a cd historii Rainbow

- S-serio?! - Zapytałem kompletnie zdziwiony
- Tak Rover... Serio... - Odparła lekko się rumieniąc
O boże... Wadera, która kiedyś twierdziła, że nie wierzy w miłość teraz twierdzi, że też się we mnie zakochała [...]
- Rover Moon? Jesteś tam?
- Tak, taa... Przepraszam, a-ale zdziwiłaś mnie odpowiedzią... - Rzekłem patrząc jej głęboko w oczy
Po chwili delikatnie musnąłem pyszczek wadery.

<Rainbow?>

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Jestem w niebie? - Wymamrotałem otwierając oczy
- Nie głuptasie! Jesteś w mojej jaskini... Rainbow, pamiętasz mnie?
- Aniołku... J-ja ja Cię kocham... - Szepnąłem po czym ponownie zapadłem w sen.
Po jakimś czasie obudziłem się z okropnym bólem głowy.
- Emm cześć Rov... Nareszcie wstałeś... - Powiedziała z westchnięciem.
- Co się stało? - Zapytałem patrząc na złamane skrzydło.
Wadera szybko opowiedziała mi cały wypadek po czym zapytała:

<Rainbow?>

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Dla mojej gwiazduni wszystko! - Krzyknąłem wesoło
Poszliśmy nad klif... Z jednej strony idealne miejsce do nauki latania, a z drugiej...? Cmentarz wilków?
Wadera wychyliła się i spojrzała w dół z trudem przełykając ślinę.
- Dobrze się czujesz? - Zapytałem podchodząc do Rainbow
- Ym... Yhym... - Jęknęła cicho
- To co? Zaczynamy? - Zapytałem machając skrzydłami
Wadera skinęła głową po czym przystąpiliśmy do nauki (...)
Wyjaśniłem waderze całą teorię lotu i już po chwili wadera zaczynała odrywać się od ziemi.
- To może spróbujemy tak?! - Zapytałem jednocześnie "skacząc" z klifu, a po chwili znalazłem się przed waderą
- Idziesz?
Wadera nieśmiało podążyła za mną.
Na początku złapałem waderę za łapy i wykonałem ruch taki jak wcześniej.
Przy czwartym bodajże puściłem waderę, a ta niczym od urodzenia zaczęła akrobacje w niebie.
Uśmiechnąłem się szeroko po czym krzyknąłem:
- Rainbow! Ty lecisz!
Zaraz po tym wadera straciła równowagę i zaczęła spadać na skały.
- Rainbow! Nie! - Wstrząsnąłem i ruszyłem za nią
Złapałem ją i podrzuciłem do góry, a Will złapał ją za kark.
Natomiast ja nie miałem już sił wzbić się w niebo i jak kłoda upadłem waląc głową o skałę.
- Rover! Rover!
To były ostatnie słowa, które usłyszałem nim zapadła ciemność...

<Rainbow? Jakbc to ja żyję xd>

Od Rov'a cd historii Rainbow

- Moja ty kochana małpko. - Zaśmiałem się i rozczochrałem waderze grzywkę
- No weź! - Mruknęła w stylu dziecka z 1 kl po czy przewróciła mnie na grzbiet
Śmialiśmy się z dwadzieścia minut z byle jakiego powodu.
- El... Li... Ugh... Rain co powiesz na wyścig do zatoki? - Zapytałem po chwili
- Przecież nie możesz mieć styczności z wodą Rover. - Oznajmiła z chytrym uśmiechem
Pokręciłem głową i delikatnie dotknąłem waderę nosem w noos (...)
- Um przepraszam. - Rzekłem speszony odsuwając się od wadery

<Rainbow?>

Obserwatorzy