Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Shervany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Shervany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 listopada 2014

Od Loraandile

Tym razem znów udało mi się uciec. Znowu. Od roku na mnie polują... Nie! Nie na mnie! Na moją krew. Westchnęłam. Nie rozumiem, skąd wiedzą o tej właściwości.
Jedno nie ulegało właściwości - chcą mnie zabić.
Poczułam ostry ból w łapie. Dopiero teraz zorientowałam się, że krwawię. Przypomniałam sobie, jak biegnąc ze stromej górki straciłam równowagę. Nienawidzę ich.
Szłam tak przez jakiś las, nawet nie zastanawiając się nad tym, gdzie idę.
Zauważyłam jakąś waderę. Nie podeszłam do niej, nie miałam ochoty teraz z kimkolwiek rozmawiać.
- Witaj! - wykrzyknęła, uśmiechając się. Spojrzałam na nią.
- Witaj. Coś się stało? - zapytałam.

< Shervana? >

środa, 19 listopada 2014

Od Niko cd historii Shervany

- Hm, jeśli chodzi pani o moją historię to... hmm... zabili mnie kłusownicy.
Shervaną to wstrząsnęło.
- Ojej... przykro mi bardzo - mruknęła.
- Ech, być duchem to dla pani fajna zabawa, ale dla mnie nie jest to całkiem fajne.
- Ale czemu...?
Zaszlochałem.
- Ponieważ... trudno to opisać...
- Dobra, kończę temat duchów.
- Proszę pani? A jak to jest być żywym, bo już sam zapomniałem - mruknąłem i wlepiłem swoje zapłakane oczka w nią.
- No więc... nudy, uganianie się za bandą szczeniaków... i to tyle.
- Aha.

<Shervana?>

Od Emergeda cd historii Shervany

Obrzuciłem lochy panicznym spojrzeniem. Uderzyłem trolla, zaczekałem, aż się na mnie zamachnie i w tym momencie czmychnąłem w bok. Chwyciłem łańcuch, na którego końcu wisiał jakiś nieszczęsny magiczny ptak (co z tego, że został z niego tylko wątły szkielecik który po sekundzie rozpadł się w proch). Troll tymczasem podniósł się z ziemi i ryknął z nieskrywaną nienawiścią. Udało mi się powtórzyć trik, który zastosowałem przedtem; gdy troll rzucił się na miejsce, w którym przed chwilą stałem, wskoczyłem na jego grzbiet, szybkim ruchem przykułem łańcuch do specjalnego kółka w pancerzu stwora i zeskoczyłem. Trzymałem mocno kajdany. Gdy troll zobaczył, że stoję za nim, obrócił się... wykorzystałem ten moment nieuwagi i zacząłem błyskawicznie biegać wokół potwora, który spętany łańcuchami ryknął i się przewrócił. Wiedziałem, że wiekowe kajdany lada moment pękną.
~Dalej! - wrzasnąłem.

<Shervano?>

Od Emergeda cd historii Shervany

Tak, trolle to są zwierzęta magiczne. Ale w innym sensie; można je zabijać, gdy atakują. Feniksy nie atakują bez bardzo wyraźnego powodu, więc są po prostu czyste. Nie widziałem innej drogi, niż walka.
Olbrzymim skokiem rzuciłem się na grzbiet trolla. Utrzymałem się jakąś chwilę na tylnych łapach i zdołałem uderzyć przednimi, które płonęły i parzyły wroga. Troll ryknął i zrzucił mnie. Już miałem zostać stratowany, kiedy Shervana, nie wiadomo skąd, nagle pojawiła się między mną a stworem. Błyskawicznie strzeliła w jego twarz ognistą kulą i, gdy tamten oszołomiony zatoczył się, zdołała zmienić się w niedźwiedzia niemal dorównującego wzrostem trollowi. Ryknęła zachęcająco.

<Niedźwiedziu? <3>

wtorek, 18 listopada 2014

Od Niko cd historii Shervany

- Więc mylisz się. - mruknąłem. - Nie potrafię pani tego powiedzieć, ponieważ teraz taki żal mnie ogarnia, że trudno opisać.
- Nie dramatyzuj...
- Jak to nie dramatyzuj. - rozbeczałem się i przeniknąłem przez Shervanę
Usiadłem koło martwego drzewa i szlochałem. Alfa dalej za mną łaziła.
- Czego pani jeszcze chcę?

< Shervana? >

Od Malika cd historii Shervany

-Cóż....tak właściwie to miałem iść na polowanie, ale ty wyskoczyłaś z krzaków - zażartowałem
Shervana zaśmiała się.
-Pomogę ci - powiedziała
-Nie trzeba... - odparłem
-Czy ja cię pytam o zdanie? - zażartowała - Ruszajmy
Shervana prowadziła bo ja jeszcze nie znałem trenów. W końcu zobaczyliśmy młodą łanię.

<Shervana? Beak weny :/ >

sobota, 8 listopada 2014

Od Malika cd historii Shervany

Wadera skoczyła tuż obok mnie. Prawdę mówiąc lekko się wystraszyłem
-Żarcik powiadasz? - zapytałem
Wadera się zaśmiała.
-Tak...jestem Shervana - powiedziała - alfa tej watahy
-Malik - odparłem
-Jesteś nowy, prawda? - zapytała
-Tak, przed paroma dniami dołączyłem - powiedziałem

<Shervana?>

czwartek, 6 listopada 2014

Od Niko cd historii Shervany

- Nie mam ich, znaczy mam, ale oni są żywi. - odparłem ponuro.
- Jak to żywi? - zdziwiła się.
- Normalnie, jestem duchem. - rzekłem odwracając się do niej. - I teraz co dwa dni chodzę na mój grób i opłakuję go.
Wytarłem łzę, padłem na ziemię i westchnąłem cicho, Shervana usiadła koło mnie, by sprawdzić czy na prawdę jestem duchem - szturchnęła mnie łapą, ale jej łapa przeniknęła przeze mnie, sprawiając, że jej łapa omal nie zamarzła
- Mówiłem pani, jestem duchem. - usiadłem i wlepiłem moje oczy w jej oczy.
- Jak ci na imię? - spytała.
- Niko, jestem Niko, ale może mi pani mówić nieboszczyk. - odparłem zimno.

< Shervana? >

Od Niko

Chodziłem po cmentarzu dla wilków, stanąłem koło mojego grobu, usiadłem i zacząłem płakać, posiedziałem jeszcze przez chwilę koło grobowca i poszedłem sobie. Nagle ktoś usłyszał mój szloch, skierowałem swoje zapłakane oczka na jakąś waderę, zignorowałem ją i poszedłem dalej lecz ta spytała:
- Hej, co Ty tutaj robisz w tak ponurym miejscu?
Miałem krzyknąć"nie twoja sprawa" lecz ugryzłem się w język i rzekłem:
- A tak sobie...
Odwróciłem się od niej i poszedłem dalej.

<Shervana?>

Od Malika

Dzień był piękny. Słońce świeciło, a ptaki śpiewały. Jednak ten dzień miał jedną wadę - strasznie wiało nudą. Postanowiłem coś upolować, przynajmniej na chwilę się czymś zajmę. Poszedłem za tropem jelenia. Trochę się rozczarowałem, miałem ochotę na dużego byka, a co mam? Jedno zagubione młode. Ale cóż...zawsze coś. Nie musiałem nawet się czaić. Maluch sam do mnie podszedł. Patrzył na mnie wielkimi oczami i zaczął przeraźliwie nawoływać rodziców. Niestety nie jestem z kamienia. Zostawiłem go całego i zdrowego. Poszedłem nad rzekę by zgasić pragnienie. Nagle w oddali zobaczyłem postać wilka. Postanowiłem do niego podejść. Okazało się że to nasza Alpha - Shervana.

<Shervana?>

Od Pet'a

Chodziłem po lesie, gdy nagle zauważyłem powalone drzewo. Wspiąłem się na nie, by lepiej zobaczyć okolice. Gdzieś niedaleko mnie zauważyłem wilczyce, obcą wilczyce.
Nie wiele myśląc chwyciłem lianę i z dzikim okrzykiem leciałem w stronę wadery. Zeskoczyłem blisko niej, jednak ta nie cofnęła się, ani na krok.
- Hej! Jestem Petualangan, ale wszyscy mówią na mnie Pet. Ty jesteś Alfą, prawda?
- Tak. Mam na imię Shervana.
- Czy mógłbym dołączyć?

< Shervana? >

środa, 5 listopada 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

Kiedy wylądowałem - nie omieszkałem rzucić Yes wymownego spojrzenia - zatoczyłem się i pomachałem zmęczonymi łapami. Podniosłem głowę. Po Yes nie było śladu, a Shervana się za nią rozglądała.
- Gdzie ona jest? - mruknęła. - Nie mów, że jej planem jest zostawienie nas tutaj.
W tym momencie rozległ się wściekły ryk. Zamachałem łbem i ustawiłem się w pozycji bojowej. Ucichło. Nagle, przy powtórnym wrzasku, z ciemności wyłonił się olbrzymi, szmaragdowy troll z rubinowymi znakami na ciele. Był przepasany brudną, gołą sierścią jakiegoś zwierzaka. Potrząsnął wysadzaną szafirami maczugą i warknął. Następnie zaszarżował na nas.

<Shervana?>

niedziela, 2 listopada 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

Czy będąc demonem... była w stanie zrobić coś takiego?... Chyba nie, chociaż... Demony to tak zagmatwany i okrutny gatunek, że nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Zamrugałem. Później będzie czas na pytania. Teraz trzeba działać.
- Zachorowałam - wyjaśniła Shervana. - Doznałam magicznych obrażeń, ale nie mam pojęcia jak. I przez kogo. Jesteś w stanie mi pomóc, wiem to. Przyniosłam Ci ofiarę. Pomóż mi.

<Sorry, Sher, nie mam czasu na dłuższą odpowiedź. :/>

środa, 15 października 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

Szczerze mówiąc, byłem w humorze takim, aby się rozpłakać. I chętnie bym to zrobił, ale chyba nie było na to czasu.
- Chodźmy - zarządziłem.
Ruszyliśmy do chatki, a Shervana zdecydowanym ruchem pchnęła drzwi...

<Nie chcę popsuć jakiegoś planu (nie wiem o co chodzi) xD>

niedziela, 12 października 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

W moim sercu właśnie wyrósł cierń, kujący goryczą i obwiniający mnie.
~Weźmiemy młode - szeptałem szybko, próbując naprawić nadchodzącą już winę. - Kiedy będzie już po wszystkim, wrócimy tu. Zaopiekujemy się potomstwem. Nigdy nie zabijemy żadnego innego magicznego zwierzęcia. Nigdy więcej, nigdy więcej, nigdy więcej...
Wyczekaliśmy na dobry moment.

Kiedy już naprawdę było po wszystkim, spytałem cicho:
- Co teraz?

<Shervana?>

czwartek, 9 października 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

- Czuję - jęknąłem.
Shervana, unikając mojego wzroku, ruszyła między drzewa. Szedłem za nią, kryliśmy się w krzakach i czołgaliśmy w bujnej trawie. W końcu wadera zatrzymała się. Stanąłem obok jej. Szmaragdowe oczy śledziły ruchy płonącego ptaka. Jego "płomienny charakter" nic nam nie zrobi, oboje mamy żywioł ognia. Przełknąłem ślinę.

<Shervana?>

wtorek, 7 października 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

Zmrużyłem oczy i cofnąłem głowę ze wstrętem. Zabicie magicznego stworzeniem było niewybaczalną krzywdą. Jednorożce, smoki, pegazy czy feniksy... po prostu nie wolno robić czegoś tak złego.
Ale przecież muszę. Dla Shervany.
Wpatrywałem się w ziemię między moimi łapami. Miałem głowę pełną złych myśli.
- Wciąż nie rozumiem - spojrzałem w oczy mojej partnerki. - Po co to wszystko?

<Shervana?>

sobota, 20 września 2014

Od Kimiko cd historii Shervany

Przyglądałyśmy się z obrzydzeniem skrzatowi kiedy Naix wymieniał kolejne komplementy. Trwało to trochę i potrwałoby pewnie jeszcze dłużej gdyby nie rozniósł się tajemniczy odgłos dzwonka do drzwi dochodzący z góry. Czesio szybko tam pobiegł przerywając komplementowanie. Usłyszeliśmy dźwięk otwierania drzwi.
- Dzień dobry! - krzyknął nieznany głos. Wydawało się że właściciel ów głosu był bardzo zadowolona a w ręcz nie normalne szczęśliwy... Jakby na tzw. "haju" czy jakoś tak.
- Dzień dobry... - powiedział zdezorientowany Czesio - Co pan tu robi?
- Przywiozłem kapustkę!
- Kapustę?
- Nie! KapustKę!!
- Ale ja nie zamawiałem kapusty, a przynajmniej sobie nie przypominam...
- No kapusty pan nie zamawiał! Zamawiał pan KAPUSTKĘ!
- Nie zamawiałem żadnej KAPUSTKI!
- Mam wyraźne zamówienie na ten adres na kilo kapustki z cynamonkiem!
- Nic nie zamawiałem!! - kłócili się tak przez jakieś 10 min. Nagle rozległ się huk i wrzask
- Co pan robi! - krzyknął Czesio!
- Dostarczam kapustkę! To gdzie ją postawić? tu? a może tu? O! wiem... tutaj! Chociaż lepiej byłoby tu! A może w tym pokoiku! - krzyczał nieznany osobnik. Najwyraźniej wkroczył do domu. Usłyszeliśmy kilka huków trzasków i krzyków. Teraz rozległ się jednak inny dźwięk. Ktoś szedł po schodach... Schodach prowadzących do piwnicy w której się aktualnie znajdowaliśmy. Nagle w miejscu gdzie jeszcze nie dawno stał Czesio pojawiła się wielka... marchewka! Był to snajper marchewka z hełmem maliną na głowie, majtkami w serca z których wystawała marihuana i liną przewieszoną przez ramię. W ręce trzymał pudełko
- Kto zamawiał kapustkę? - krzyknął nieznajomy z wielkim uśmiechem na mordce, jeśli można nazwać to mordką....

<Sher? I jak ci się podoba snajper marchewka? xD >

niedziela, 3 sierpnia 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

- Kogo? - nie rozumiałem. Shervana nie zamierzała jednak zbyt szybko mi tego wyjaśnić i, zamiast coś powiedzieć, po prostu ruszyła w las.
Jakby nic przed chwilą się nie stało, jakby nie zemdlała, jakby dopiero co się obudziła po dobrze przespanej nocy.
Nigdy nie zrozumiem czarów.
To prawda, noszę na sobie klątwę demona, ale akceptuję go i daję mu często kontrolę. A tutaj... nigdy nie miałem do czynienia z urokiem (o ile dobrze pamiętam).
Tymczasem ruszyłem za Shervaną kręcąc głową. Jaka ona jest tajemnicza!

<Sher? Brak weny. :P>

środa, 30 lipca 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

- Nie mam pojęcia! - mój wzrok tańczył, ślizgał się między Shervaną a Hind Gaaf Lokiem. - Nagle głośno jęknęła, a w chwilę później prawie się przewróciła! Zaniosłem ją tutaj najprędzej jak mogłem, a teraz...
Zmęczony potokiem słów i wyczerpany magią przerwałem, opuściłem łeb, przed moimi oczami bawiły się czarne kropki.
Kiedy obudziłem się jakiś czas później, Hind mówił coś do Shervany... Czy znów była przytomna?

<Ten post jest krótki, mam taki sam problem jak VinylowySmok... Co Ci jest, Sher? :C>

Obserwatorzy