Przyglądałyśmy się z obrzydzeniem skrzatowi kiedy Naix wymieniał kolejne komplementy. Trwało to trochę i potrwałoby pewnie jeszcze dłużej gdyby nie rozniósł się tajemniczy odgłos dzwonka do drzwi dochodzący z góry. Czesio szybko tam pobiegł przerywając komplementowanie. Usłyszeliśmy dźwięk otwierania drzwi.
- Dzień dobry! - krzyknął nieznany głos. Wydawało się że właściciel ów głosu był bardzo zadowolona a w ręcz nie normalne szczęśliwy... Jakby na tzw. "haju" czy jakoś tak.
- Dzień dobry... - powiedział zdezorientowany Czesio - Co pan tu robi?
- Przywiozłem kapustkę!
- Kapustę?
- Nie! KapustKę!!
- Ale ja nie zamawiałem kapusty, a przynajmniej sobie nie przypominam...
- No kapusty pan nie zamawiał! Zamawiał pan KAPUSTKĘ!
- Nie zamawiałem żadnej KAPUSTKI!
- Mam wyraźne zamówienie na ten adres na kilo kapustki z cynamonkiem!
- Nic nie zamawiałem!! - kłócili się tak przez jakieś 10 min. Nagle rozległ się huk i wrzask
- Co pan robi! - krzyknął Czesio!
- Dostarczam kapustkę! To gdzie ją postawić? tu? a może tu? O! wiem... tutaj! Chociaż lepiej byłoby tu! A może w tym pokoiku! - krzyczał nieznany osobnik. Najwyraźniej wkroczył do domu. Usłyszeliśmy kilka huków trzasków i krzyków. Teraz rozległ się jednak inny dźwięk. Ktoś szedł po schodach... Schodach prowadzących do piwnicy w której się aktualnie znajdowaliśmy. Nagle w miejscu gdzie jeszcze nie dawno stał Czesio pojawiła się wielka... marchewka! Był to snajper marchewka z hełmem maliną na głowie, majtkami w serca z których wystawała marihuana i liną przewieszoną przez ramię. W ręce trzymał pudełko
- Kto zamawiał kapustkę? - krzyknął nieznajomy z wielkim uśmiechem na mordce, jeśli można nazwać to mordką....
<Sher? I jak ci się podoba snajper marchewka? xD >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Kimiko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Kimiko. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 września 2014
czwartek, 26 czerwca 2014
Od Kimiko cd historii Shervany
W rączce skrzata pojawił się bat a pod nim jakiś stołek... Czesio zaczął tańczyć z batem jak ze wstęgą i śpiewał: " Jestem małą baletnicą, jem pizze, a moja kupka to naleśniki! Jestem tak cudownie przepiękny ze az cudowny! "
- Tak! To będzie nasz końcowy numer! Bo zawsze zostawia się to co najlepsze na koniec! - krzyknął skrzat a ja o mały włos się nie zrzygałam...
< Sher? Naix? Takie jakieś krótkie wyszło xD >
- Tak! To będzie nasz końcowy numer! Bo zawsze zostawia się to co najlepsze na koniec! - krzyknął skrzat a ja o mały włos się nie zrzygałam...
< Sher? Naix? Takie jakieś krótkie wyszło xD >
środa, 25 czerwca 2014
Od Kimiko cd historii Shervany
Człapaliśmy za skrzatem a on ciągle zjadał swoje ciało. O dziwo nie leciała mu krew ani nie było widać mięśni itp. Po jakimś czasie Czesio stał się chodzącym kościotrupem w ubranku leprikona.
- Eeemmm...Przepraszam... czy wszystko w porządku? - spytałam grzecznie skrzata.
- Oczywiście! A czemuż, by nie? Coś jest nie tak? - zapytał wesoło i, aż podskoczył ze szczęścia.
- Nie nie! Ale... Nie ważne - powiedziałam zmieszana. Szliśmy dalej przez długi, długi czas. Zaczęło się ściemniać, ale Czesio nie tracił ochoty do drogi i pewnie prowadził nas przez las. Zobaczyliśmy małą chatkę stojąca na zarośniętej łące. Skrzat bez zastanowienia wszedł i pokazał gestem byśmy ruszyli za nim. Niepewnie wdreptaliśmy do chatki a leprikon zamknął drzwi. Ledwo mieściliśmy się tam w czwórkę. Skrzat przedostał się do ściany na przeciwko drzwi i pociągnął za jakąś podejrzana wajche na ścianie. Podłoga rozsunęła się i powstały schody prowadzące w dół. Czesiu wziął świeczkę, ale i tak było tam bardzo ciemno. Ruszył w dół, a mu nie mieliśmy wyboru więc poszliśmy za nim. Szliśmy i szliśmy a ja czułam że jesteśmy bardzo głęboko pod ziemią. W końcu doszliśmy do ogromnego pomieszczenia jakby wyrytego w skale. Czesiu podszedł do jakiś dziwnych drzwi i otworzył je. Poczekał aż wszyscy wejdziemy i zamknął drzwi zostając w wielkim pomieszczeniu. Nic nie rozumiałam.... O co tu chodzi? Nagle zapaliły się światła i zorientowałam się co tu jest grane. Zostaliśmy zamknięci w więzieniu... I to jakim więzieniu! Tu były wszystkie rodzaje zwierząt magicznych jakie widziała i sporo takich których nie widziałam...
- Witajcie w moim prywatnym rezerwacie magicznych zwierząt! - zaśmiał się Czesiu, ale nie był to przyjazny śmiech... Był to śmiech psychopaty z dziwnymi upodobaniami...
<Sher? Czesiu okazał się złym skrzatem xD >
- Eeemmm...Przepraszam... czy wszystko w porządku? - spytałam grzecznie skrzata.
- Oczywiście! A czemuż, by nie? Coś jest nie tak? - zapytał wesoło i, aż podskoczył ze szczęścia.
- Nie nie! Ale... Nie ważne - powiedziałam zmieszana. Szliśmy dalej przez długi, długi czas. Zaczęło się ściemniać, ale Czesio nie tracił ochoty do drogi i pewnie prowadził nas przez las. Zobaczyliśmy małą chatkę stojąca na zarośniętej łące. Skrzat bez zastanowienia wszedł i pokazał gestem byśmy ruszyli za nim. Niepewnie wdreptaliśmy do chatki a leprikon zamknął drzwi. Ledwo mieściliśmy się tam w czwórkę. Skrzat przedostał się do ściany na przeciwko drzwi i pociągnął za jakąś podejrzana wajche na ścianie. Podłoga rozsunęła się i powstały schody prowadzące w dół. Czesiu wziął świeczkę, ale i tak było tam bardzo ciemno. Ruszył w dół, a mu nie mieliśmy wyboru więc poszliśmy za nim. Szliśmy i szliśmy a ja czułam że jesteśmy bardzo głęboko pod ziemią. W końcu doszliśmy do ogromnego pomieszczenia jakby wyrytego w skale. Czesiu podszedł do jakiś dziwnych drzwi i otworzył je. Poczekał aż wszyscy wejdziemy i zamknął drzwi zostając w wielkim pomieszczeniu. Nic nie rozumiałam.... O co tu chodzi? Nagle zapaliły się światła i zorientowałam się co tu jest grane. Zostaliśmy zamknięci w więzieniu... I to jakim więzieniu! Tu były wszystkie rodzaje zwierząt magicznych jakie widziała i sporo takich których nie widziałam...
- Witajcie w moim prywatnym rezerwacie magicznych zwierząt! - zaśmiał się Czesiu, ale nie był to przyjazny śmiech... Był to śmiech psychopaty z dziwnymi upodobaniami...
<Sher? Czesiu okazał się złym skrzatem xD >
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Kimiko cd historii Shervany
Labirynt był fajny, a ja od razu wiedziałam że trzeba iść z Naix'sem.
- To co teraz - zapytał uśmiechnięty Naix
- Musimy ożenić Macię pacie z Annozaurusem... - powiedziałam niepewnie
- A co to? - zadziwiła się Sher
- Ja wiem! - powiedział jakiś obcy głos. Popatrzyliśmy w górę i ujrzelismy zlatującego z nieba na parasolce leprikona <mały irlandzki skrzat, jak nie wiesz co to to wygoogluj go ;) >.
- A czym on jest? - szepnęła Sher, a leprikon o dziwo usłyszał
- Jestem Czesio, ciocia pewnej rogatej smoko-wróżki - powiedział z uśmiechem w kształcie rogala nowo poznany przybysz
- Ja jestem Kimiko, to jest Naix - wskazałam łapą basiorka - A to Shervina - pokazałam na Sher
- Jestem Shervana - warknęła widoczni zirytowana.
- Więc szukacie Maci paci i Annozaurusa tak?! - zapytał chwiejąc się Czesiu
- Tak! Znasz ich?! Wiesz jak mamy ich znaleźć i gdzie są?!- pytałam z uśmiechem
- Młoda! Uspokuj się!- warknęła Sher
- Tak, tak, tak! - krzyknął Czesiu. - chodźmy! - chwiejnym krokiem ruszył przed siebię, a my za nim. Podczas drogi...
<Sher? Naix? Nie ma to jak zaczynać 3 raz to samo xD >
- To co teraz - zapytał uśmiechnięty Naix
- Musimy ożenić Macię pacie z Annozaurusem... - powiedziałam niepewnie
- A co to? - zadziwiła się Sher
- Ja wiem! - powiedział jakiś obcy głos. Popatrzyliśmy w górę i ujrzelismy zlatującego z nieba na parasolce leprikona <mały irlandzki skrzat, jak nie wiesz co to to wygoogluj go ;) >.
- A czym on jest? - szepnęła Sher, a leprikon o dziwo usłyszał
- Jestem Czesio, ciocia pewnej rogatej smoko-wróżki - powiedział z uśmiechem w kształcie rogala nowo poznany przybysz
- Ja jestem Kimiko, to jest Naix - wskazałam łapą basiorka - A to Shervina - pokazałam na Sher
- Jestem Shervana - warknęła widoczni zirytowana.
- Więc szukacie Maci paci i Annozaurusa tak?! - zapytał chwiejąc się Czesiu
- Tak! Znasz ich?! Wiesz jak mamy ich znaleźć i gdzie są?!- pytałam z uśmiechem
- Młoda! Uspokuj się!- warknęła Sher
- Tak, tak, tak! - krzyknął Czesiu. - chodźmy! - chwiejnym krokiem ruszył przed siebię, a my za nim. Podczas drogi...
<Sher? Naix? Nie ma to jak zaczynać 3 raz to samo xD >
wtorek, 11 lutego 2014
Od Kimiko cd historii Night Howl'a
-Debil - mruknęłam. Stwierdziłam że nie ma sensu za nim lecieć więc go olałam i wybrałam się na ukochaną rzeczkę. Niestety kiedy tam doszłam był tam już spotkany wcześniej basior. Jego obecność bardzo mnie zirytowała. To było jedyne tak lubiane przeze mnie miejsce a on bezczelnie je zajął... Bardzo się wkurzyłam i chciałam się wyluzować ale nie w jego obecności... Wiem że w równoległym świecie jest identyczna rzeczka. Tylko... żeby się tam dostać muszę stworzyć portal w wyznaczonym miejscu... A akurat tam siedzi aktualnie ten idiota... No cóż trzeba mu "kulturalnie" powiedzieć żeby spadał.
- Możesz się przesunąć - spytałam zirytowana
<Night Howl?>
- Możesz się przesunąć - spytałam zirytowana
<Night Howl?>
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Kimiko cd historii Night Howl
Szłam sobie spokojnie po terenach watahy kiedy usłyszałam jakiś hałas. Najprawdopodobniej odgłos dochodził ze znajomej mi polanki.
- Kolejni idioci.... - warknęłam do siebie. Nie chciałam tam iść ale... Po prostu ciekawość mnie przerosła... Pobiegłam w miejsce polanki. Zobaczyłam jak jakiś debil mamrocze coś do... chyba to był smok... Tak czy inaczej bestia chciała go już pożreć. To znaczy zaraz. Stwierdziłam że skoro smok chce mu coś zrobić to jest to równoznaczne z tym że ten wilk jest debilem bo sprowokował smoka... Tak czy inaczej postanowiłam to olać. Kiedy odeszłam kilka kroków, naszły mnie wyrzuty sumienia... Jeżeli smok go zje do będzie po części moja wina... Nie chce mieć nic na sumieniu... Co jeżeli ten biedny smok zatruje się tym idiotą i będzie miał biegunkę? Postanowiłam ruszyć smokowi z odsieczą...
- Co ty wyprawiasz, idioto?! - krzyknęłam do debila który leżał praktycznie pod smokiem - DEBIL! - mruknęłam pod nosem po czym podbiegłam do smoka i zastosowałam własna kombinację głaskania. Najpierw brzuszek, potem głowa, grzbiet i pod bródką. Kiedy zastosowałam technikę smok runął na ziemie, a ja dalej drapałam go po brzuszku. Smok wydawał się zachwycony techniką głaskania. Kiedy skończyłam głaskanie bestyjka odleciała i zostałam z prawdziwą bestią - idiotą który sprowokował tak miłe zwierzątko jak smok...
- Co ty sobię wyobrażasz?! Jak śmiesz płoszyć takie bezbronne zwierzątko? Nigdy nikt cię nie uczył że nie prowokuje się smoków?! Jakby się wkurzył to mógłby nawet cię zjeść! Zdajesz sobie sprawę z tego co to znaczy?! Po twojej budowie ciała i jego zapachu wnioskuję że biedak mógłby się zatruć!- powiedziałam z wyrzutem
< Night How? Obroń się xD Mogą się pokłócić ;) >
- Kolejni idioci.... - warknęłam do siebie. Nie chciałam tam iść ale... Po prostu ciekawość mnie przerosła... Pobiegłam w miejsce polanki. Zobaczyłam jak jakiś debil mamrocze coś do... chyba to był smok... Tak czy inaczej bestia chciała go już pożreć. To znaczy zaraz. Stwierdziłam że skoro smok chce mu coś zrobić to jest to równoznaczne z tym że ten wilk jest debilem bo sprowokował smoka... Tak czy inaczej postanowiłam to olać. Kiedy odeszłam kilka kroków, naszły mnie wyrzuty sumienia... Jeżeli smok go zje do będzie po części moja wina... Nie chce mieć nic na sumieniu... Co jeżeli ten biedny smok zatruje się tym idiotą i będzie miał biegunkę? Postanowiłam ruszyć smokowi z odsieczą...
- Co ty wyprawiasz, idioto?! - krzyknęłam do debila który leżał praktycznie pod smokiem - DEBIL! - mruknęłam pod nosem po czym podbiegłam do smoka i zastosowałam własna kombinację głaskania. Najpierw brzuszek, potem głowa, grzbiet i pod bródką. Kiedy zastosowałam technikę smok runął na ziemie, a ja dalej drapałam go po brzuszku. Smok wydawał się zachwycony techniką głaskania. Kiedy skończyłam głaskanie bestyjka odleciała i zostałam z prawdziwą bestią - idiotą który sprowokował tak miłe zwierzątko jak smok...
- Co ty sobię wyobrażasz?! Jak śmiesz płoszyć takie bezbronne zwierzątko? Nigdy nikt cię nie uczył że nie prowokuje się smoków?! Jakby się wkurzył to mógłby nawet cię zjeść! Zdajesz sobie sprawę z tego co to znaczy?! Po twojej budowie ciała i jego zapachu wnioskuję że biedak mógłby się zatruć!- powiedziałam z wyrzutem
< Night How? Obroń się xD Mogą się pokłócić ;) >
sobota, 8 lutego 2014
Od Kimiko cd historii Blood
Pobiegłam za wadera
- A może się z nami pobawisz? - spytałam niewinnie
- A może nie - odparła znudzona
- Ale nawet nie wiesz w co...
- I nie chce wiedzieć
- Ale ja i tak ci opowiem -powiedziałam słodko. Simer podbiegł bliżej nas - zagrajmy w Kata Pata Bum!! Simer zacznij już robić pole do gry a ja wyjaśnie zasady - poleciłam mu - Okej... W tej grze chodzi o to żeby dostać się na koniec planszy. Po drodze spotyka się wiele nieprzewidzianych miejsc, zagadek, płapek itp. Zawsze jest kilka dróg do wyboru i to którą wybierzesz może zmienić całą twoją grę. Kto pierwszy dojdzie do końca gry wygrywa - powiedziałam z uśmieszkiem na mordce i zwróciłam wzrok za Blood gdzie Simer budował pole do gry.
- Gdzie się patrzysz? - spytała wadera i odwróciła się. Ujrzała ogromną budowlę... Tak w sumie to tylko jej przód z ogromnym wejściem bo budowla jest zbyt wysoka żeby cokolwiek zobaczyć.
- Skończyłem - powiedział Simer dochodząc do nas
- Skąd to się tu wzięło? - spytała Blood
- Jak to? Tu mozna zrobić wszystko.... No wszystko ci umarło lub jego częśc umarła. - wesoło powiedział Simer
- Chyba tego nie rozumiem - powiedziała Blood - Rzeczy nie umierają...
- No nie do końca... One też mają duszę... I ona może umrzeć... To jest trochę skomplikowane więc mniejsza z tym - powiedział Simer dumnie
- To w co gramy? - spytałam słodko
<Blood? Zgóóóóódź się :3 >
- A może się z nami pobawisz? - spytałam niewinnie
- A może nie - odparła znudzona
- Ale nawet nie wiesz w co...
- I nie chce wiedzieć
- Ale ja i tak ci opowiem -powiedziałam słodko. Simer podbiegł bliżej nas - zagrajmy w Kata Pata Bum!! Simer zacznij już robić pole do gry a ja wyjaśnie zasady - poleciłam mu - Okej... W tej grze chodzi o to żeby dostać się na koniec planszy. Po drodze spotyka się wiele nieprzewidzianych miejsc, zagadek, płapek itp. Zawsze jest kilka dróg do wyboru i to którą wybierzesz może zmienić całą twoją grę. Kto pierwszy dojdzie do końca gry wygrywa - powiedziałam z uśmieszkiem na mordce i zwróciłam wzrok za Blood gdzie Simer budował pole do gry.
- Gdzie się patrzysz? - spytała wadera i odwróciła się. Ujrzała ogromną budowlę... Tak w sumie to tylko jej przód z ogromnym wejściem bo budowla jest zbyt wysoka żeby cokolwiek zobaczyć.
- Skończyłem - powiedział Simer dochodząc do nas
- Skąd to się tu wzięło? - spytała Blood
- Jak to? Tu mozna zrobić wszystko.... No wszystko ci umarło lub jego częśc umarła. - wesoło powiedział Simer
- Chyba tego nie rozumiem - powiedziała Blood - Rzeczy nie umierają...
- No nie do końca... One też mają duszę... I ona może umrzeć... To jest trochę skomplikowane więc mniejsza z tym - powiedział Simer dumnie
- To w co gramy? - spytałam słodko
<Blood? Zgóóóóódź się :3 >
sobota, 11 stycznia 2014
Od Kimiko cd historii Blood
Upss... Zapomniałam że nie mam się przedostawać do tego świata kiedy jest nów...Pozatym uświadomiłam sobię że Simer muwi do mnie Mała a ja tego nie lubię... W sumie to nie jest wcale taki starszy... No dobra on ma prawie 500 000 lat ale i tak jest szczeniakiem...
- Ej...- oburzyłam się - Nie mów do mnie Mała
- Masz szybką skape - powiedział żartobliwie - Mała - dodał
- Czy ty chcesz mnie zdwenerwować?! - zapytałam z mniejszym entuzjazmem niż Simer
- Nie skąd - odrzekł basior
- Naprawdę to was teraz najbardziej przejmuje? - wtrąciła Blood
- Emm... A mamy coś do roboty? Przecież i tak zostaniemy tu jeszcze ze 2 lub 3 tygodnie - powiedzałam z uśmieszkiem na mordce
<Blood? Sorka nie miałam pomysłu ;) >
- Ej...- oburzyłam się - Nie mów do mnie Mała
- Masz szybką skape - powiedział żartobliwie - Mała - dodał
- Czy ty chcesz mnie zdwenerwować?! - zapytałam z mniejszym entuzjazmem niż Simer
- Nie skąd - odrzekł basior
- Naprawdę to was teraz najbardziej przejmuje? - wtrąciła Blood
- Emm... A mamy coś do roboty? Przecież i tak zostaniemy tu jeszcze ze 2 lub 3 tygodnie - powiedzałam z uśmieszkiem na mordce
<Blood? Sorka nie miałam pomysłu ;) >
czwartek, 26 grudnia 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- A jednak... Nie da się nie myśleć o niczym - przemądrzał się Simer. Lubi to i robi dość często.
- To znaczy o niczym ciekawym. -Tłumaczyła się Blood
- Dobra... Nie ważne - wtrąciłam się - Simer... Muszę cię o coś poprosić...
- Taak? - spytał
- Zrobisz portal do naszego świata?
- Naszego to znaczy?
- No do mojego wymiaru...
- Jasne... Ale czemu nie zrobisz go sama maleństwo?
- Booo... Umiem zrobić go tylko w jedną stronę... - powiedziałam niewinnie - To co? Pomożesz nam?
- Jasne!
- To... Do dzieła...
- Nie mogę teraz....
- Czemu? - spytałam zaskoczona.
- Bo księżyc jest w nowiu....
- To czemu nie możemy wrócić?
- Ehh.. Mała... Bo podczas nowiu nie ma żadnego wyjścia z tego wymiaru. Trzeba poczekać do następnej fazy księżyca
- No to mogłeś tak od razu... przecież możemy poczekać do rana to nie takie straszne. - wtrąciła się Blood
- Blood... To nie będzie jedna noc... - powiedziałam niepewnie
- Jak to? - spytała zdziwiona.
- Wytłumaczę ci - powiedział spokojnie basior - Nasze światy są bardzo podobne... Rok ma 365 dni, dzień 24 godziny, godzina 60 minut, minuta 60 sekund itd, ale nasze światy także się różnią... u was każda faza księżyca trwa około 2-3 dni. tutaj trwa 2-3 tygodnie...
< Blood? Sorka nie skapowałam że odpisałaś xD >
- To znaczy o niczym ciekawym. -Tłumaczyła się Blood
- Dobra... Nie ważne - wtrąciłam się - Simer... Muszę cię o coś poprosić...
- Taak? - spytał
- Zrobisz portal do naszego świata?
- Naszego to znaczy?
- No do mojego wymiaru...
- Jasne... Ale czemu nie zrobisz go sama maleństwo?
- Booo... Umiem zrobić go tylko w jedną stronę... - powiedziałam niewinnie - To co? Pomożesz nam?
- Jasne!
- To... Do dzieła...
- Nie mogę teraz....
- Czemu? - spytałam zaskoczona.
- Bo księżyc jest w nowiu....
- To czemu nie możemy wrócić?
- Ehh.. Mała... Bo podczas nowiu nie ma żadnego wyjścia z tego wymiaru. Trzeba poczekać do następnej fazy księżyca
- No to mogłeś tak od razu... przecież możemy poczekać do rana to nie takie straszne. - wtrąciła się Blood
- Blood... To nie będzie jedna noc... - powiedziałam niepewnie
- Jak to? - spytała zdziwiona.
- Wytłumaczę ci - powiedział spokojnie basior - Nasze światy są bardzo podobne... Rok ma 365 dni, dzień 24 godziny, godzina 60 minut, minuta 60 sekund itd, ale nasze światy także się różnią... u was każda faza księżyca trwa około 2-3 dni. tutaj trwa 2-3 tygodnie...
< Blood? Sorka nie skapowałam że odpisałaś xD >
niedziela, 15 grudnia 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- No znaczy się... To trochę skomplikowane... Bo on nie jest tak do końca w twoim wieku... Jest starszy - powiedziałam z zawahaniem....
- Aha... To chyba nie jest nasz największy problem - powiedziała trochę zdziwiona po czym ruszyłyśmy dalej. Szłam tak jak zazwyczaj... W lewo, w prawo, za 3 drzewem skręt w lewo, potem skręt w lewo i na przeciwko jeziorka powinien spać Simer. Kiedy tam doszłyśmy nigdzie nie mogłam dojrzeć kolegi.
- No to gdzie on jest? -spytała Blood
- Nie wiem... przeważnie leży tam - wskazałam łapką malutką dziurę wyścielaną mchem.
- No tak ale go tam nie ma - powiedziałam zirytowana
- Nie zauważyłam - odpysknęłam sarkastycznie i rozejrzałam się - Poczekaj chwilkę - powiedziałam i rzuciłam sie biegiem wokół jeziorka. Dobiegłam do miejsca gdzie sypia Simer i zajrzałam do dziury ale jego tam nie było. Nagle poczułam wielkie obciążenie i spadłam na miękki mech... " Chyba zguba się znalazła" pomyślałam po czym dodałam już na głos
- Simer... zajdziesz ze mnie? Mimo tego że leżę na twoim miękkim łóżku jest mi ciut niewygodnie w tej pozycji - powiedziałam śmiejąc sie po trochu, a wilk posłusznie wykonał moja prośbę. Wyszedł z dziury a ja zaraz za nim.
- Widzisz tamtą waderę? - spytałam Simera wskazując na Blood patrzącą na mnie jak na kompletnie stukniętą.
- Tak... Kto to? - spytaj basior
- To jest Blood... Jest z mojej watach - powiedziałam i uśmiechnęłam sie ciepło - chodź to ci ją przedstawie - dodałam
- Ok. To może zrobimy wyścig? - uśmiechnął się do nie
- No doobra- powiedziałąm od niechcenia. Nie lubię się ścigać bo zawsze z nim przegrywam, ale wiem że on to bardzo lubi, a nie chciałam mu robić przykrości. Rzuciliśmy się biegiem. Jak zwykle < co już przewidziałam > Simer był pierwszy. Stanęliśmy na przeciwko wadery.
- Simer to jest Blood, Blood to jest Simer - przedstawiłam ich sobię, a Blood patrzyła na mnie jak na wariatkę
- Dzień dobry - powiedział grzecznie Simer
- Młoda to jakieś żarty? - wadera sptyała z niedowierzeniem
- Ale o co ci chodzi? Czemu żarty? - spytałam zdezorientowana
- Nie wygłupiaj się... Przeszłyśmy taki kawał żebyś zapoznała mnie z powietrzem? - zapytała, a ja naprawdę nie rozumiałam o co jej chodzi... "Jakie powietrze?!" zastanawiałam się.
- Masz mnie za jakieś głupie dziecko? Kto tu robi sobie żarty? Myślisz że uwierzę że nie widzisz wilka który stoi na przeciwko Ciebie?! - wydarłam się
- Kimiko... Spokojnie - uspokajał mnie Simer - Nie krzycz. Ona nie koniecznie musi żartować... Zapomniałaś już? Przecież ci to tłumaczyłem... Żeby widziały mnie wilki i inne stworzenia nie posiadające umiejętności widzenia duchów, muszę się w małej części zmaterializować. Zapomniałem o tym jak biegliśmy.- powiedział Simer z naturalnym spokojem w głosie
- No takk... Możliwe że umknęła mi ta opcja - powiedziałam chichocząc po czym zwróciłam się do wadery - Przepraszam Blood...
Wadera w dalszym ciągu dziwnie się patrzyła. Zerknęłam na Simera. Skupiał się i miał zamknięte oczy. Widziałam tylko jak zamigotał delikatnie. Otworzył oczy i rozluźnił sie. Poza tym że miał ranę idącą przez serce wyglądał normalnie to znaczy się tak:

Po minie Blood wywnioskowałam że go widzi. Wyglądała tak jakby zobaczyła ducha...
- Dzień dobry - powtórzył grzecznie Simer
- Ddzień dddobry... Nie wspominałaś że Simer to duch - powiedziała przestraszona
- Dopiero nie dawno zdałam sobię z tego sprawę... a dokładniej to kiedy uświadomiłaś mi że to jest świat umarłych - powiedziałam niewinnie
- Ok... Ale jest jeszcze jedna sprawa... Mówiłaś że on jest w moim wieku... Nie żeby coś ale wygląda mi bardziej na szczeniaka...
- No... To skomplikowane... Simer wytłumaczysz? - spytałam
- No dobra... Kimi ma racje, to jest trochę skomplikowane... Tak na dobrą sprawę to mam 499 999 lat... Taki śmieszny wiek... za rok będe miał dokładnie 500 000 lat ee... albo cos koło tego. Dobra wracając do tematu... Zmarłem jako 8 miesięczny szczeniak i trafiłem tutaj. Ale nie jestem zwykłym duchem. W związku z przedwczesną śmiercią nie zdążyłem odkryć swojej mocy ani zdolności. Jedną z nich było przedostawanie się do tego właśnie świata, ale po śmierci to się odwróciło. Teraz moge przedostawać się do świata żywych.
< Blood? rozpisałam się xD >
- Aha... To chyba nie jest nasz największy problem - powiedziała trochę zdziwiona po czym ruszyłyśmy dalej. Szłam tak jak zazwyczaj... W lewo, w prawo, za 3 drzewem skręt w lewo, potem skręt w lewo i na przeciwko jeziorka powinien spać Simer. Kiedy tam doszłyśmy nigdzie nie mogłam dojrzeć kolegi.
- No to gdzie on jest? -spytała Blood
- Nie wiem... przeważnie leży tam - wskazałam łapką malutką dziurę wyścielaną mchem.
- No tak ale go tam nie ma - powiedziałam zirytowana
- Nie zauważyłam - odpysknęłam sarkastycznie i rozejrzałam się - Poczekaj chwilkę - powiedziałam i rzuciłam sie biegiem wokół jeziorka. Dobiegłam do miejsca gdzie sypia Simer i zajrzałam do dziury ale jego tam nie było. Nagle poczułam wielkie obciążenie i spadłam na miękki mech... " Chyba zguba się znalazła" pomyślałam po czym dodałam już na głos
- Simer... zajdziesz ze mnie? Mimo tego że leżę na twoim miękkim łóżku jest mi ciut niewygodnie w tej pozycji - powiedziałam śmiejąc sie po trochu, a wilk posłusznie wykonał moja prośbę. Wyszedł z dziury a ja zaraz za nim.
- Widzisz tamtą waderę? - spytałam Simera wskazując na Blood patrzącą na mnie jak na kompletnie stukniętą.
- Tak... Kto to? - spytaj basior
- To jest Blood... Jest z mojej watach - powiedziałam i uśmiechnęłam sie ciepło - chodź to ci ją przedstawie - dodałam
- Ok. To może zrobimy wyścig? - uśmiechnął się do nie
- No doobra- powiedziałąm od niechcenia. Nie lubię się ścigać bo zawsze z nim przegrywam, ale wiem że on to bardzo lubi, a nie chciałam mu robić przykrości. Rzuciliśmy się biegiem. Jak zwykle < co już przewidziałam > Simer był pierwszy. Stanęliśmy na przeciwko wadery.
- Simer to jest Blood, Blood to jest Simer - przedstawiłam ich sobię, a Blood patrzyła na mnie jak na wariatkę
- Dzień dobry - powiedział grzecznie Simer
- Młoda to jakieś żarty? - wadera sptyała z niedowierzeniem
- Ale o co ci chodzi? Czemu żarty? - spytałam zdezorientowana
- Nie wygłupiaj się... Przeszłyśmy taki kawał żebyś zapoznała mnie z powietrzem? - zapytała, a ja naprawdę nie rozumiałam o co jej chodzi... "Jakie powietrze?!" zastanawiałam się.
- Masz mnie za jakieś głupie dziecko? Kto tu robi sobie żarty? Myślisz że uwierzę że nie widzisz wilka który stoi na przeciwko Ciebie?! - wydarłam się
- Kimiko... Spokojnie - uspokajał mnie Simer - Nie krzycz. Ona nie koniecznie musi żartować... Zapomniałaś już? Przecież ci to tłumaczyłem... Żeby widziały mnie wilki i inne stworzenia nie posiadające umiejętności widzenia duchów, muszę się w małej części zmaterializować. Zapomniałem o tym jak biegliśmy.- powiedział Simer z naturalnym spokojem w głosie
- No takk... Możliwe że umknęła mi ta opcja - powiedziałam chichocząc po czym zwróciłam się do wadery - Przepraszam Blood...
Wadera w dalszym ciągu dziwnie się patrzyła. Zerknęłam na Simera. Skupiał się i miał zamknięte oczy. Widziałam tylko jak zamigotał delikatnie. Otworzył oczy i rozluźnił sie. Poza tym że miał ranę idącą przez serce wyglądał normalnie to znaczy się tak:

Po minie Blood wywnioskowałam że go widzi. Wyglądała tak jakby zobaczyła ducha...
- Dzień dobry - powtórzył grzecznie Simer
- Ddzień dddobry... Nie wspominałaś że Simer to duch - powiedziała przestraszona
- Dopiero nie dawno zdałam sobię z tego sprawę... a dokładniej to kiedy uświadomiłaś mi że to jest świat umarłych - powiedziałam niewinnie
- Ok... Ale jest jeszcze jedna sprawa... Mówiłaś że on jest w moim wieku... Nie żeby coś ale wygląda mi bardziej na szczeniaka...
- No... To skomplikowane... Simer wytłumaczysz? - spytałam
- No dobra... Kimi ma racje, to jest trochę skomplikowane... Tak na dobrą sprawę to mam 499 999 lat... Taki śmieszny wiek... za rok będe miał dokładnie 500 000 lat ee... albo cos koło tego. Dobra wracając do tematu... Zmarłem jako 8 miesięczny szczeniak i trafiłem tutaj. Ale nie jestem zwykłym duchem. W związku z przedwczesną śmiercią nie zdążyłem odkryć swojej mocy ani zdolności. Jedną z nich było przedostawanie się do tego właśnie świata, ale po śmierci to się odwróciło. Teraz moge przedostawać się do świata żywych.
< Blood? rozpisałam się xD >
środa, 20 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- Ohhh... Tłumaczyłam ci już... To mój przyjaciel który mieszka w tym wymiarze... Ale jeżeli dalej tego nie rozumiesz to ja ci go z chęcią przedstawię...
- Wolałabym wrócić do naszego świata ake na to nie ma chyba szans - powiedziała znudzona wadera
- Ale Simer pewnie wie jak się dostać do naszego wymiaru! Może nam pomoże!
- No niech c już będzie
- Jej! - powiedziałam i ruszyłam przed siebie
- Kimiko... A wiesz właściwie gdzie znajduje się teraz Simer?
- Eee... Powiedzmy... Idźmy nad zatoczkę... Najczęściej tam go spotykam...
< Blood? witam w klubie nie posiadających weny ;) >
- Wolałabym wrócić do naszego świata ake na to nie ma chyba szans - powiedziała znudzona wadera
- Ale Simer pewnie wie jak się dostać do naszego wymiaru! Może nam pomoże!
- No niech c już będzie
- Jej! - powiedziałam i ruszyłam przed siebie
- Kimiko... A wiesz właściwie gdzie znajduje się teraz Simer?
- Eee... Powiedzmy... Idźmy nad zatoczkę... Najczęściej tam go spotykam...
< Blood? witam w klubie nie posiadających weny ;) >
wtorek, 19 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- A co to takiego? - popatrzyłam na nią ze zdziwieniem " zdolność widzenia duchów?! A to duchy istnieją?! " - pomyślałam
- Eee... no to zdolność do widzenia duchów...
- To duchy naprawdę istnieją?
- Nie... - powiedziała sarkastycznie po czym dodała - No naturalnie że istnieją... To przecież dusze umarłych...
Po po patrzyłam na wadere niezrozumiałym wzrokiem
- Wytłumaczę ci to najprościej jak potrafię... Kiedy wilk... umiera to umiera tylko jego ciało, a dusz pozostaje nieśmiertelna i trafia tutaj... Z tego wymiaru dusze czasem przedostają się do naszego świata... Głównie w dni w których wrota do naszego wymiaru są dla niech otwarte np, halloween, dziady, albo ich urodziny. Czasem dusza nie trafia do tego świata z różnych powodów. Wtedy błąka się po naszym wymiarze najczęściej siejąc chaos. Są też dusze które nie trafiły tutaj ale są dobre lub neutralne i nie zagrażają stworzenia żyjącym w naszym świecie. Kumasz?
- Czyli że duch to taki wilk tylko że bez ciała, który może dostać się do naszego wymiaru w halloween, dziady lub w jego urodziny. Niektóre nie trafiają tutaj tylko zostają w naszym świecie i są dobre, neutralne lub złe. Tak?
- Dokładnie ;)
- No dobra... Już łapie...
- Mądra dziewczynka - powiedziała i uśmiechnęła się - ale nadal nie podoba mi się to że tu jestśmy...
- Teraz nic na to nie poradzimy
- Czemu?
- Bo ja nie potrafię zrobić portalu powrotnego do domu...
< Blood? No i młoda się wkopała ;) >
- Eee... no to zdolność do widzenia duchów...
- To duchy naprawdę istnieją?
- Nie... - powiedziała sarkastycznie po czym dodała - No naturalnie że istnieją... To przecież dusze umarłych...
Po po patrzyłam na wadere niezrozumiałym wzrokiem
- Wytłumaczę ci to najprościej jak potrafię... Kiedy wilk... umiera to umiera tylko jego ciało, a dusz pozostaje nieśmiertelna i trafia tutaj... Z tego wymiaru dusze czasem przedostają się do naszego świata... Głównie w dni w których wrota do naszego wymiaru są dla niech otwarte np, halloween, dziady, albo ich urodziny. Czasem dusza nie trafia do tego świata z różnych powodów. Wtedy błąka się po naszym wymiarze najczęściej siejąc chaos. Są też dusze które nie trafiły tutaj ale są dobre lub neutralne i nie zagrażają stworzenia żyjącym w naszym świecie. Kumasz?
- Czyli że duch to taki wilk tylko że bez ciała, który może dostać się do naszego wymiaru w halloween, dziady lub w jego urodziny. Niektóre nie trafiają tutaj tylko zostają w naszym świecie i są dobre, neutralne lub złe. Tak?
- Dokładnie ;)
- No dobra... Już łapie...
- Mądra dziewczynka - powiedziała i uśmiechnęła się - ale nadal nie podoba mi się to że tu jestśmy...
- Teraz nic na to nie poradzimy
- Czemu?
- Bo ja nie potrafię zrobić portalu powrotnego do domu...
< Blood? No i młoda się wkopała ;) >
poniedziałek, 18 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- No jak to? przecież ci już mówiłam... Przyszłyśmy po Simera...
- No to już wiem - powiedziała z irytacją...
-a ja nie bardzo rozumiem o co ci chodzi... To dziwne? Myślałam że to normalne chodzić po kolegę....
- No tak ale nie do innego wymiaru!! - krzyknęła wadera
- Z twojego zachowania wnioskuje iż nie jesteś zbyt zadowolona że poznasz Simera...
- No jakoś nie bardzo...
- Czemu? On jest naprawdę fajny...
- Nie zaprzeczam... Ale zastanawia mnie jedno... Dlaczego wilk mieszka w świecie umarłych?!
- Tak właściwie to nie mam pojęcia... Dotychczas myślałam że to normalne... bo wiesz... zdawało mi się że to jest wymiar jak każdy inny... Z resztą tu było dużo wilków... Przynajmniej trochę ich tu spotkałam....
- Jak to?!
- No normalnie chodziły sobie tu po prostu... Jak na przykład ten - wskazałam łapką na wilka idącego obok drzew
- Kimiko... Nikogo tam nie ma!
- No jak to? przecież tam sobie idzie... - powiedziałam zdziwiona - Cześć! - dodałam machając łapką w stronę wilka
- Do kogo ty machasz?! Nikogo tam nie ma!
< Blood? nawiedzony szczeniak... Widzi duuuchy O.O >
- No to już wiem - powiedziała z irytacją...
-a ja nie bardzo rozumiem o co ci chodzi... To dziwne? Myślałam że to normalne chodzić po kolegę....
- No tak ale nie do innego wymiaru!! - krzyknęła wadera
- Z twojego zachowania wnioskuje iż nie jesteś zbyt zadowolona że poznasz Simera...
- No jakoś nie bardzo...
- Czemu? On jest naprawdę fajny...
- Nie zaprzeczam... Ale zastanawia mnie jedno... Dlaczego wilk mieszka w świecie umarłych?!
- Tak właściwie to nie mam pojęcia... Dotychczas myślałam że to normalne... bo wiesz... zdawało mi się że to jest wymiar jak każdy inny... Z resztą tu było dużo wilków... Przynajmniej trochę ich tu spotkałam....
- Jak to?!
- No normalnie chodziły sobie tu po prostu... Jak na przykład ten - wskazałam łapką na wilka idącego obok drzew
- Kimiko... Nikogo tam nie ma!
- No jak to? przecież tam sobie idzie... - powiedziałam zdziwiona - Cześć! - dodałam machając łapką w stronę wilka
- Do kogo ty machasz?! Nikogo tam nie ma!
< Blood? nawiedzony szczeniak... Widzi duuuchy O.O >
niedziela, 17 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- Nie denerwuj się... Mamy szczęście że przynajmniej trafiłyśmy tam gdzie chciałam bo czasem... e... zdarza mi się nad tym nie panować- powiedziałam z głupawym uśmieszkiem
- Mam się cieszyć że trafiłam do świata umarłych?!
- No wiesz... zawsze mogłyśmy trafić do nieznanego swiata i nie umiałabym nas cofnąć do naszego...
- He to naprawdę mamy fart! - powiedziała wkurzona wadera - w ogóle jakim prawem tu jesteśmy?! Przecież my nie możemy!
- Oj nie przejmuj się... Shervina nie będzie zła... Przecież jesteś beta... Będzie dobrze - powiedziałąm spokojna
- Ale mi nie chodzi o Sher! Chodzi mi o to że dla żywych nie ma wstępu do świata umarłych
- Co to znaczy?
- To że nie powinno nas tu byc... To zaprzecza wszelkim prawą galaktyki... Po prostu przejście do świata umarłych jest zamknięte dla żjących
- oooł... Nie wiedziałam o tym... Czyli co teraz będzie?
- Nie wiem!
- Jakoś nikt mi wcześniej nie zwrócił uwagi że nie moge tu być...
- Ech... Młoda ... - powiedziała zirytowana
- No co? Może w końcu poszukamy Simera...
<Blood? Poszukajmy Simera w świecie umarłych :3 >
- Mam się cieszyć że trafiłam do świata umarłych?!
- No wiesz... zawsze mogłyśmy trafić do nieznanego swiata i nie umiałabym nas cofnąć do naszego...
- He to naprawdę mamy fart! - powiedziała wkurzona wadera - w ogóle jakim prawem tu jesteśmy?! Przecież my nie możemy!
- Oj nie przejmuj się... Shervina nie będzie zła... Przecież jesteś beta... Będzie dobrze - powiedziałąm spokojna
- Ale mi nie chodzi o Sher! Chodzi mi o to że dla żywych nie ma wstępu do świata umarłych
- Co to znaczy?
- To że nie powinno nas tu byc... To zaprzecza wszelkim prawą galaktyki... Po prostu przejście do świata umarłych jest zamknięte dla żjących
- oooł... Nie wiedziałam o tym... Czyli co teraz będzie?
- Nie wiem!
- Jakoś nikt mi wcześniej nie zwrócił uwagi że nie moge tu być...
- Ech... Młoda ... - powiedziała zirytowana
- No co? Może w końcu poszukamy Simera...
<Blood? Poszukajmy Simera w świecie umarłych :3 >
sobota, 16 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- Eee... No ja przecież nie jestem sama... - powiedziałam
- No ja tu siedzę ale to dlatego że podeszłam- powiedziała wadera trochę zirytowana - ale przedtem siedziałaś sama... Czemu nie pobawisz się z innymi?
- bo ja czekam na kolegę...
- jakiego? przecież wszystkie szczeniaki bawią się razem - wskazała łapą na gromadkę bwiących się dzieci po czym spojrzała na mnie
- no tak ale... kto tu mówi o szczeniakach z watach...
- no a co może to dzikie dziecko z lasu?
- nie do końca... z resztą chyba po niego pójdę bo coś długo go nie ma...
- nie wolno ci się oddalać od watahy! nie pamiętasz? - zapytała zdenerwowana sytuacją wadera
- spokojnie... często po niego chodzę... - powiedziałam i stworzyłam portal do którego wskoczyłam. Wadera rzuciła się za mną. Wylądowałyśmy w ciemnym i ponurym świecie. Nigdzie nie było widać żywej istoty.

- No to przynajmniej trafiłyśmy tam gdzie chciałam
- Czyli gdzie? - zapytała trochę przestraszona wadera
- W świecie umarłych...
< Blood? świaaat umaaaarłłych xD>
- No ja tu siedzę ale to dlatego że podeszłam- powiedziała wadera trochę zirytowana - ale przedtem siedziałaś sama... Czemu nie pobawisz się z innymi?
- bo ja czekam na kolegę...
- jakiego? przecież wszystkie szczeniaki bawią się razem - wskazała łapą na gromadkę bwiących się dzieci po czym spojrzała na mnie
- no tak ale... kto tu mówi o szczeniakach z watach...
- no a co może to dzikie dziecko z lasu?
- nie do końca... z resztą chyba po niego pójdę bo coś długo go nie ma...
- nie wolno ci się oddalać od watahy! nie pamiętasz? - zapytała zdenerwowana sytuacją wadera
- spokojnie... często po niego chodzę... - powiedziałam i stworzyłam portal do którego wskoczyłam. Wadera rzuciła się za mną. Wylądowałyśmy w ciemnym i ponurym świecie. Nigdzie nie było widać żywej istoty.

- No to przynajmniej trafiłyśmy tam gdzie chciałam
- Czyli gdzie? - zapytała trochę przestraszona wadera
- W świecie umarłych...
< Blood? świaaat umaaaarłłych xD>
środa, 13 listopada 2013
Od Kimiko cd historii Blood
- Em... Coś o tym wspominała Shervina... - powiedziałam z lekkim uśmieszkiem na mordce
- W sensie Shervana? - zapytała wadera patrząc na mnie zdziwionym wzrokiem
- Eeee... No tak... chodzi o Sher ;) w sęsie alpha
- No takk...
- A właściwie to w cym mogem ci pomóc? - zapytałam grzecznie z uśmieszkiem na japeczce :3
< Blood? brak jakiejkolwiek weny -.- >
- W sensie Shervana? - zapytała wadera patrząc na mnie zdziwionym wzrokiem
- Eeee... No tak... chodzi o Sher ;) w sęsie alpha
- No takk...
- A właściwie to w cym mogem ci pomóc? - zapytałam grzecznie z uśmieszkiem na japeczce :3
< Blood? brak jakiejkolwiek weny -.- >
środa, 30 października 2013
Od Kimiko cd historii Shervany
- Okey... To jak znaleść TNT? - spytałam.
- Nie mam pojęcia. - odezwała się Sher.
- Ja wiem! - wykrzyknął Kinol.
- Jak?! - równocześnie zapytałyśmy.
- Tam. - wskazał łapką na sklep z wielkim napisem "Tu znajdziesz TNT".
- Ooo... - powiedziałam trooochę zdziwiona, a potem dodałam. - To chodźmy. - ale nim skończyłam mówić Kinol już biegł w stronę sklepu.
- TNT! TNT! TNT! - wrzeszczał jak opętany.
Obserwowałyśmy go z Sher głpowatym wzrokiem, a tamten nie przejmując się niczym biegał, skakał, krzyczał i wykonywał niezidentyfikowane ruchy. W końcu postanowił jednak wbiec do sklepu i wybiec z niego z obu stron obładowanym TNT. Potem zaczął je rozrzucać i podpalać.
- Kinol! Nieładnie bawić się ogniem! - krzyknęła przestraszona Sher, ale on chyba nie słyszał, badź ignorował.
W każdym razie darł się jak nienormalny. W pewnym momencie, objęty euforią, rzucił zapalonął zapałkę w stronę sklepu, który wybuchnął na naszych oczach.
- MUHAHAHAHA! - śmiał się jak zły doktorem z filmów, któremu udało się zrealizować okrutny plan.
Poczekałyśmy chwilę, aż pożar ugaśnie, a basior się uspokoi, po czym podeszłyśmy do niego.
- Zły Kinol! Nie wolno bawić się TNT i ogniem. - darła się Kinol'owi do ucha Shervana.
- Ale...
- Żadne ale! - przerwała mu. - Marsz do pokoju!
- Tylko, że ja nie mam pokoju.
- Czepiasz się szczegółów!
Nagle 1/3 Kinol'a, a konkretniej jego głowa zmieniła się w wilczą.
- Jeszcze zostałam ja... - przypomniała Sher, gdy już mieliśmy ruszać.
- Proszę. - powiedział Kinol, podnosząc ostatnie TNT.
Dał je Sher, a ona je podpaliła i rzuciła. Niedługo potem jej pysk również się zmienił, jednak był odrobinkę nieproporcjonalny...
< Shervina? Za wielki łeb i ADHD Kinola ;) >
- Nie mam pojęcia. - odezwała się Sher.
- Ja wiem! - wykrzyknął Kinol.
- Jak?! - równocześnie zapytałyśmy.
- Tam. - wskazał łapką na sklep z wielkim napisem "Tu znajdziesz TNT".
- Ooo... - powiedziałam trooochę zdziwiona, a potem dodałam. - To chodźmy. - ale nim skończyłam mówić Kinol już biegł w stronę sklepu.
- TNT! TNT! TNT! - wrzeszczał jak opętany.
Obserwowałyśmy go z Sher głpowatym wzrokiem, a tamten nie przejmując się niczym biegał, skakał, krzyczał i wykonywał niezidentyfikowane ruchy. W końcu postanowił jednak wbiec do sklepu i wybiec z niego z obu stron obładowanym TNT. Potem zaczął je rozrzucać i podpalać.
- Kinol! Nieładnie bawić się ogniem! - krzyknęła przestraszona Sher, ale on chyba nie słyszał, badź ignorował.
W każdym razie darł się jak nienormalny. W pewnym momencie, objęty euforią, rzucił zapalonął zapałkę w stronę sklepu, który wybuchnął na naszych oczach.
- MUHAHAHAHA! - śmiał się jak zły doktorem z filmów, któremu udało się zrealizować okrutny plan.
Poczekałyśmy chwilę, aż pożar ugaśnie, a basior się uspokoi, po czym podeszłyśmy do niego.
- Zły Kinol! Nie wolno bawić się TNT i ogniem. - darła się Kinol'owi do ucha Shervana.
- Ale...
- Żadne ale! - przerwała mu. - Marsz do pokoju!
- Tylko, że ja nie mam pokoju.
- Czepiasz się szczegółów!
Nagle 1/3 Kinol'a, a konkretniej jego głowa zmieniła się w wilczą.
- Jeszcze zostałam ja... - przypomniała Sher, gdy już mieliśmy ruszać.
- Proszę. - powiedział Kinol, podnosząc ostatnie TNT.
Dał je Sher, a ona je podpaliła i rzuciła. Niedługo potem jej pysk również się zmienił, jednak był odrobinkę nieproporcjonalny...
< Shervina? Za wielki łeb i ADHD Kinola ;) >
Od Kimiko cd historii Shervany
Pojawiła się chmurka z napisem "PAFF", a chwilę później za nią ukazał się dalej żelkowy Kinol, tylko mojego wzrostu.
- Czemu dalej jesteś żelkiem?
- Bo żebym stał się wilkiem, muszę zrobić zadania. - popatrzył na Shervinę wymownie, dając jej do zrozumienia, że to chciał powiedzieć wcześniej.
- O to tak jak Shervina. - powiedziałam. - To może Sher, zjedź tę oranżadkę. Z zwykłą Tobą będzie łatwiej i nie będzie problemu ze zwiększanie Cię, jakbyś się zmieniła. - ciągnęłam dalej.
- Eee... Ok. - powiedziała, połykając resztkę oranżadki.
Wtedy pojawiła się chmurka z napisem "PUFF", a za nią stała żelkowa wersja Shervina tylko... była mniejsza, a konkretniej mojego wzrostu.
- No to teraz wszyscy jesteśmy równi. - powiedział basior i roześmiał się, a ja razem z nim.
- To nie jest śmieszne! - krzyknęła zdenerwowana Sher.
- Ale czemu jesteś żelkiem?
- Nie wiem!
- Spokojnie. - próbował ją uspokoić Kinol.
- Sprawdzę to. - powiedziałam wyjmując instrukcję.
Chwilę czytałam, aż dotarłam do tej inforamcjii...
- Shervina... Eee...
- Co?!
- To był przepis na stanie się żelkiem...
< Sher? Tylko nie wybuchaj ;) >
- Czemu dalej jesteś żelkiem?
- Bo żebym stał się wilkiem, muszę zrobić zadania. - popatrzył na Shervinę wymownie, dając jej do zrozumienia, że to chciał powiedzieć wcześniej.
- O to tak jak Shervina. - powiedziałam. - To może Sher, zjedź tę oranżadkę. Z zwykłą Tobą będzie łatwiej i nie będzie problemu ze zwiększanie Cię, jakbyś się zmieniła. - ciągnęłam dalej.
- Eee... Ok. - powiedziała, połykając resztkę oranżadki.
Wtedy pojawiła się chmurka z napisem "PUFF", a za nią stała żelkowa wersja Shervina tylko... była mniejsza, a konkretniej mojego wzrostu.
- No to teraz wszyscy jesteśmy równi. - powiedział basior i roześmiał się, a ja razem z nim.
- To nie jest śmieszne! - krzyknęła zdenerwowana Sher.
- Ale czemu jesteś żelkiem?
- Nie wiem!
- Spokojnie. - próbował ją uspokoić Kinol.
- Sprawdzę to. - powiedziałam wyjmując instrukcję.
Chwilę czytałam, aż dotarłam do tej inforamcjii...
- Shervina... Eee...
- Co?!
- To był przepis na stanie się żelkiem...
< Sher? Tylko nie wybuchaj ;) >
Od Kimiko cd historii Shervany
Nagle kurczak ruszył. Najpierw przemieszczał się spokojnym truchtem, potem zaś rzucił się pędem. Złapałam się z całych sił jego piór, ale poczułam, że moje łapki tego nie wytrzymają. Moja obawa się sprawdziła i mimo woli puściłam się kury. Zaczęłam spadać, patrząc na zbliżającą się ziemie. Kiedy... pode mną pojawił się portal! Wpadłam do niego i odbiłam się od czegoś miękiego. Zaczęłam powtarząć tą czynność. Góra, dół, góra, dół itd. Na szczęście odbijałam się coraz niżej i w końcu zatrzymałam się. Leżałam wbita w coś miękiego i wtedy słońce przysłonił mi jakiś cień. Zobaczyłam Shervinę, która...
< Shervina? Co powiesz ciekawego? >
< Shervina? Co powiesz ciekawego? >
Od Kimiko cd historii Shervany
Shervina spadła na "ziemie". Przynajmniej tak na początku myślałam... Ale ziemia okazała się być 10 metrowym kurczakiem, a Shervina spadła prosto na jego głowę!
< Sher? >
< Sher? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)