Wyszłam z mojej ciemnej jaskini, w sumie nie jest tak tam ciemno bo oświetlają ją moje znaki na ciele. Przytuliłam się do mojego syna i powiedziałam.
- Chcesz wyjść na jakąś przygodę? - spytałam.
- Tak, chętnie. - odpowiedział.
Wyszliśmy na dwór.
- Mamo czy ja mam jakieś moce magiczne? - spytał.
- Jasne, że masz! - odpowiedziałam.
- Tylko o nich nie wiesz. - powiedziałam.
- Może poćwiczymy? - spytał.
- Ok. - odpowiedziałam.
- Może na tej kłodzie? - spytałam.
- W porządku. - odpowiedział.
Spojrzałam na oczy mojego syna, ujrzałam w nich płatek śniegu. Kiedy próbował atakować otoczyła go zimna aura. Była taka zimna, że chciałam zrobić własną aurę z ognia, ale nie chciałam jej zepsuć. Aura zrobiła się jeszcze zimniejsza, zaczęłam się zastanawiać jak potężną siłę ma mój syn. Futro mu się wybieliło. Tworzył za sobą śnieg, a było lato.Całą aurę zabrał w kilka małych strasznie zimnych kul. Kiedy je powąchałam moim słodkim czarnym noskiem, omal mi się nie zamienił w kostkę lodu. Nagle przybiegł jeleń i mój syn się go przestraszył. Śnieg zaczął czernieć, kule też. To był strach i dlatego czerniały musiałam coś zrobić. Aby uchronić mojego syna, nagle sobie przypomniałam że też miałam podobną sytuacje. Wystarczyło pokonać strach, a tym strachem był jeleń. Jeleń wyskoczył, mój syn zabrał wszystkie małe zimne kulki w jedną dużą kulę. Była strasznie zimna, uderzył w jelenia zimną kulą. kiedy kula jeszcze go nie zamroziła. Jeleń umarł, zanieśliśmy go do jaskini. Zjedliśmy go. Potem powiedziałam do syna z zdziwieniem.
- Synu widziałeś to? - spytałam z ogromnym zdziwieniem.
- Tak widziałem. - odpowiada.
- Byłeś zachwycający. - powiedziałam.
- Tak super, co nie ? - spytał.
- Jasne, tylko panuj nad strachem. - odpowiedziałam z poważną miną.
poniedziałek, 3 marca 2014
Od Noish cd historii Eris
- Zgraję jednorożców... - mruknęłam i rozejrzałam się. - Musi gdzieś tutaj być...
Wtedy nos Eris nagle poszybował w górę, węsząc.
- Są tam. - syknęła, wskazując przed siebie, w miejsce, gdzie droga zakręcała w lewo za wielką skałą i nie było stąd widać, co jest za nią.
- Szybko, bo nas zwietrzą! - szepnęłam i zaczęłam na zgiętych łapach prawie czołgać się po ziemi w kierunku skały.
Ostatnie kilka metrów pokonałyśmy długimi, bezszelestnymi skokami, już tuż-tuż, napięcie mięśni, obrót, i... stajemy oko w oko z potężnym jednorożcem na czele gromady innych!
<Eris? Wybacz za długie nieodpisywanie...>
Wtedy nos Eris nagle poszybował w górę, węsząc.
- Są tam. - syknęła, wskazując przed siebie, w miejsce, gdzie droga zakręcała w lewo za wielką skałą i nie było stąd widać, co jest za nią.
- Szybko, bo nas zwietrzą! - szepnęłam i zaczęłam na zgiętych łapach prawie czołgać się po ziemi w kierunku skały.
Ostatnie kilka metrów pokonałyśmy długimi, bezszelestnymi skokami, już tuż-tuż, napięcie mięśni, obrót, i... stajemy oko w oko z potężnym jednorożcem na czele gromady innych!
<Eris? Wybacz za długie nieodpisywanie...>
niedziela, 2 marca 2014
Od Fearghal'a cd historii Vuko
Odpłynąłem na jakieś dziesięć minut, próbując sobie cokolwiek przypomnieć czy coś w tym stylu. Na nic. Za cholerę nie wiem co takiego mógłbym zrobić. Może zepsułem jedną z pajęczyn, może uwolniłem zdobycz, a może...
-Chyba kiedyś widziałem pajęczynę rozmiarów wilka i raczej taka miała być zdobycz. Możliwe, że po prostu po niej przeszłem skazując stworzenie na głód przez kilka następnych dni, lub tygodni, lub miesięcy...
<Vane? Totalny brak weny>
-Chyba kiedyś widziałem pajęczynę rozmiarów wilka i raczej taka miała być zdobycz. Możliwe, że po prostu po niej przeszłem skazując stworzenie na głód przez kilka następnych dni, lub tygodni, lub miesięcy...
<Vane? Totalny brak weny>
Od Shikki cd historii Citrio
Zauważyliśmy, że to... Krzysztofios!

< rysowane własnoręcznie nie kopiować! >
Popularnie zwany rybą-łyżwiażem, gdyż jej płetwy potrafiły zmieniać się w łyżwopodobne wedle uznań stworzenia. Jednak ten osobnik miał jeszcze dodatkową właściwość... Potrafił zamrażać wszystko pod sobą, wiec gdy zrobił wokół nas kółko to wszystko zlodowaciało i wywaliliśmy się, a on korzystając z okazji zabrał nas na swój grzbiet.
- Co Ty robisz?! - krzyknęłam.
- Witajcie. - powiedział nie zwracając na nas uwagi. - Taxi nr. 13, linia 69 rozpoczyna podróż wyznaczonym torem.
Pasy zapięły się tak, że przylegaliśmy brzuchem do górnej płetwy, która zmieniła się w poduszkę, a my zduszeni musieliśmy czekać.
< Citrio? >

< rysowane własnoręcznie nie kopiować! >
Popularnie zwany rybą-łyżwiażem, gdyż jej płetwy potrafiły zmieniać się w łyżwopodobne wedle uznań stworzenia. Jednak ten osobnik miał jeszcze dodatkową właściwość... Potrafił zamrażać wszystko pod sobą, wiec gdy zrobił wokół nas kółko to wszystko zlodowaciało i wywaliliśmy się, a on korzystając z okazji zabrał nas na swój grzbiet.
- Co Ty robisz?! - krzyknęłam.
- Witajcie. - powiedział nie zwracając na nas uwagi. - Taxi nr. 13, linia 69 rozpoczyna podróż wyznaczonym torem.
Pasy zapięły się tak, że przylegaliśmy brzuchem do górnej płetwy, która zmieniła się w poduszkę, a my zduszeni musieliśmy czekać.
< Citrio? >
Od Citrio cd historii Shikki
-AAUUU? - powtórzyłem po waderze pytajaoco bo nie wiem o co chodzi
- Co? - zdziwiło się dziecko, a ja nie wiem jak jej to wytłumaczyć więc postanawiam poszukać mojej nerki która zgubiła się gdzieś po drodze ale zauważam że coś porusza się w jaskini a to coś to nie była ta mała dziewczynka... To miało straszne żółte oka
- C-C-Citrina!- wrzasnąłem a to żółtookie coś zaczęło sie zbliżać kiedy było zaledwie 3m od nas zauważyliśmy że to...
< Shikka? >
- Co? - zdziwiło się dziecko, a ja nie wiem jak jej to wytłumaczyć więc postanawiam poszukać mojej nerki która zgubiła się gdzieś po drodze ale zauważam że coś porusza się w jaskini a to coś to nie była ta mała dziewczynka... To miało straszne żółte oka
- C-C-Citrina!- wrzasnąłem a to żółtookie coś zaczęło sie zbliżać kiedy było zaledwie 3m od nas zauważyliśmy że to...
< Shikka? >
Od Shikki cd historii Citrio
Spojrzałam na niego znacząco:
- Czego oczekiwałeś? Że będę małym, słodkim szczeniakiem, który boi się wszystkiego?
- Citrina, citrina!
- Pfy, tak kończy każdy kto mnie ocenia wedle starych stereotypów. - odparłam i dumnie uniosłam pysk.
Następnie ruszyłam. Niestety poprzedni gest utrudniał mi kierowanie moim ciałem, zwłaszcza, że oczy zamknęłam i wyszło, że stanęłam mu na łapę, którą on automatycznie uniósł. Straciłam równowagę i upadłam. Problem był jednak taki, że widząc dół pode mną, gorączkowo chwyciłam się zombiaka i pociągnęłam go za sobą. Razem zaczęliśmy się turlać w dół...
- Citrina! Citrina! Citrinaaaaaaa! - darł się non stop.
Wczepiłam się, więc w jego żebra i wolną łapą zatkałam pysk. Co prawda przez ten ruch tylko ja obijałam się o ziemię i cierpiałam, ale było warto - moje bębenki przeżyły jakoś całą tą podróż i wpadnięcie do jakiegoś tunelu.
- Au! - westchnęłam, pocierając obolałe części.
Wstaliśmy. Znaczy tylko ja bo mój przypadkowy towarzysz stracił trochę ciałka i upadł. Jednak on również oglądał dziwne pomieszczenie...
< Citrio? >
- Czego oczekiwałeś? Że będę małym, słodkim szczeniakiem, który boi się wszystkiego?
- Citrina, citrina!
- Pfy, tak kończy każdy kto mnie ocenia wedle starych stereotypów. - odparłam i dumnie uniosłam pysk.
Następnie ruszyłam. Niestety poprzedni gest utrudniał mi kierowanie moim ciałem, zwłaszcza, że oczy zamknęłam i wyszło, że stanęłam mu na łapę, którą on automatycznie uniósł. Straciłam równowagę i upadłam. Problem był jednak taki, że widząc dół pode mną, gorączkowo chwyciłam się zombiaka i pociągnęłam go za sobą. Razem zaczęliśmy się turlać w dół...
- Citrina! Citrina! Citrinaaaaaaa! - darł się non stop.
Wczepiłam się, więc w jego żebra i wolną łapą zatkałam pysk. Co prawda przez ten ruch tylko ja obijałam się o ziemię i cierpiałam, ale było warto - moje bębenki przeżyły jakoś całą tą podróż i wpadnięcie do jakiegoś tunelu.
- Au! - westchnęłam, pocierając obolałe części.
Wstaliśmy. Znaczy tylko ja bo mój przypadkowy towarzysz stracił trochę ciałka i upadł. Jednak on również oglądał dziwne pomieszczenie...
< Citrio? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)

