Chciałem jak najszybciej odejść z tego miejsca. Ale jak to? Przecież przez tyle czasu tam chodziłem, więc dlaczego dopiero teraz odkryłem, że te świecące kryształy mają taką moc? Westchnąłem cicho i podążyłem za Savą, która oświetlała nam drogę.
- To gdzie teraz idziemy? - zapytałem
<Sava? Brak pomysłu ;/>
środa, 25 czerwca 2014
Od Kimmy cd historii Vuko
Gryf zatrzymał się gwałtownie i wylądował, kryjąc się za wielką skałą. Ja szybko wskoczyłam w pobliskie krzaki i spojrzałam na towarzysza. Ten jednak nie zwracał uwagi na mnie, tylko nasłuchiwał, więc zrobiłam to samo. Usłyszałam piskliwe głosiki, jednak nie mogłam zrozumieć co mówią. Przybliżyłam się nieco i wystawiła głowę zza krzaków. Zobaczyłam dwie wadery oraz wielki worek, który kiwał się na boki. I po chwili się poruszył! W mojej głowie zaczęły tworzyć się różne obrazy, które mnie przerażały.
- Vuuuuuko! - krzyknęłam, wybiegając z kryjówki
Dopiero kiedy wadery otoczyły mnie, wpatrując się we mnie morderczym wzrokiem, zrozumiałam co właśnie zrobiłam.
<Vuko? x3>
- Vuuuuuko! - krzyknęłam, wybiegając z kryjówki
Dopiero kiedy wadery otoczyły mnie, wpatrując się we mnie morderczym wzrokiem, zrozumiałam co właśnie zrobiłam.
<Vuko? x3>
Od Savy cd historii Kill'a
- No... Dobrze... - Co prawda troszkę mnie to zdziwiło, ale go przytuliłam. Było widać że zobaczył coś czego nie chciał zobaczyć za nic w świecie... - Widziałeś coś..?
- Widziałem... - Powiedział basior, dość cicho
- Ale co widziałeś? - Zaczęło mi się zdawać że nie chce powiedzieć
- Coś... O czym nie chciałem sobie przypomnieć... - powiedział jeszcze ciszej niż przedtem próbując powstrzymać się od płaczu...
- Lepiej będzie jak stąd pójdziemy... - puściłam go
- Też tak myślę... - Basior, wystawił łeb za wodospad, było już ciemno.
Wyszłam z jaskini od tak sobie i zamerdałam ogonkiem a, moje oczy na chwilę zabłyszczały. W okół mnie zaczęły tworzyć się iskierki które miały oświetlić drogę.
- Idziesz? - Spytałam z lekkim uśmiechem by poprawić mu humor
- No pewnie że idę. - Wyszedł zza wodospadu całkowicie i stanął trochę dalej wodospadu oraz jaskini niż ja.
<Kill? Brak weny :v>
- Widziałem... - Powiedział basior, dość cicho
- Ale co widziałeś? - Zaczęło mi się zdawać że nie chce powiedzieć
- Coś... O czym nie chciałem sobie przypomnieć... - powiedział jeszcze ciszej niż przedtem próbując powstrzymać się od płaczu...
- Lepiej będzie jak stąd pójdziemy... - puściłam go
- Też tak myślę... - Basior, wystawił łeb za wodospad, było już ciemno.
Wyszłam z jaskini od tak sobie i zamerdałam ogonkiem a, moje oczy na chwilę zabłyszczały. W okół mnie zaczęły tworzyć się iskierki które miały oświetlić drogę.
- Idziesz? - Spytałam z lekkim uśmiechem by poprawić mu humor
- No pewnie że idę. - Wyszedł zza wodospadu całkowicie i stanął trochę dalej wodospadu oraz jaskini niż ja.
<Kill? Brak weny :v>
Od Vuko cd historii Kimmy
Nie mogąc nic poradzić - westchnąłem i zamknąłem oczy, nadal słuchając rozmowy.
- Zjadamy go? Co prawda nie ma za wiele tego, ale zawsze coś. - chichocze pierwszy głos, dość wysoki i piskliwy.
- Przecież znasz odpowiedź. Nie można zmarnować takiego mięska. - czuję jak szturcha mnie w bok, a moja pułapka zaczyna się nieco kiwać.
Jednak nie zwracam teraz na to uwagi. One chcą mnie zjeść! Nie mogę do tego dopuścić, ale nie widzę drogi ucieczki, nawet jak otwieram ślepia. Moje ustawienie pozwala mi tylko spoglądać w niebo, z pyskiem wykrzywionym w niewygodnej pozycji. Siatka jest zbyt napięta, by się wygodniej ułożyć, a za małe dziurki, uniemożliwiają włożenie tam pyska i zobaczenie czegokolwiek. Nie robię więc nic. Umysł pracuje na najwyższych obrotach, choć powolne kiwanie na boki i brak możliwości zaradzenia temu zaczyna mnie irytować.
- Zamawiam udko! - krzyczy drugi głos, który normalnie niższy od pierwszego, teraz mu dorównywał.
- Ja chce boczek! Za dużo tłuszczyku tu nie będzie, ale mięsko i tak jest pyszne. - słyszę mlaśnięcie i niemal wyobrażam sobie dwa, wielkie stworzenia, sądząc po głosie - płci żeńskiej, które gapią się jak głupie we mnie, śliniąc, mlaskąjąc i ewentualnie czasem się oblizując.
- A co dla Vi?
- Vinne lubi szyjki chyba. Wiesz jaka ona jest, nigdy nie wiadomo.
- Jak nie wiadomo kiedy wróci. - wzdycha. - Jednak trza coś jej zostawić, jestem tak głodna, że chyba zjem go teraz. - odgłos sugeruje, że się oblizuje.
- Masz rację. - kilka cichych kroków i czuję ich oddech na zadku, który znajdował się najniżej.
Strach narasta, w głowie przelatuje milion myśli, a serce jak szalone próbuje się wyrwać z mojej piersi i zwiać. Potem słyszę zaś dziwny dźwięk, jakby coś gumowego odbiło się od ściany.
- Co jest?! - zaprotestował wyższy głos, a potem warknął. - Kave, majstrowałaś tu jakieś niewidzialne bariery?
- Jakbym to zrobiła to na pewno nie przed własnym nosem. - odpowiedziała druga osobniczka.
- Poza Tobą to potrafi tylko...- urwała, a wnioskując z jej tonu, to spodziewała się, że druga osoba wie.
- Tak, Alchemiczka, wiem, wiem. - westchnęła.
- Tylko po co? - spytała.
- Zazwyczaj robi to jak ktoś jest winny jej przysługę. Meave?
- Ja nie...
Powiało kłamstwem.
- Co znów od niej chciałaś? - warknęła Kave.
- Tylko drobny eliksir. - mamrocze druga ledwo słyszalnie, przy okazji szurając łapą po ziemii.
- I co chciała?
- Wilka.
- No to po śniadanku. - wzdycha. - Trza go jakoś zaciągnąć do niej, szczerze mówiąc mimo głodu jestem ciekawa co zrobi.
- Ja też. - zachichotała. - Zazwyczaj wydłubuje jakieś organy, więc może coś dla nas zrobi.
Chwilowa ulga zamieniła się w jeszcze większy strach...

< Kim? ^.^ >
- Zjadamy go? Co prawda nie ma za wiele tego, ale zawsze coś. - chichocze pierwszy głos, dość wysoki i piskliwy.
- Przecież znasz odpowiedź. Nie można zmarnować takiego mięska. - czuję jak szturcha mnie w bok, a moja pułapka zaczyna się nieco kiwać.
Jednak nie zwracam teraz na to uwagi. One chcą mnie zjeść! Nie mogę do tego dopuścić, ale nie widzę drogi ucieczki, nawet jak otwieram ślepia. Moje ustawienie pozwala mi tylko spoglądać w niebo, z pyskiem wykrzywionym w niewygodnej pozycji. Siatka jest zbyt napięta, by się wygodniej ułożyć, a za małe dziurki, uniemożliwiają włożenie tam pyska i zobaczenie czegokolwiek. Nie robię więc nic. Umysł pracuje na najwyższych obrotach, choć powolne kiwanie na boki i brak możliwości zaradzenia temu zaczyna mnie irytować.
- Zamawiam udko! - krzyczy drugi głos, który normalnie niższy od pierwszego, teraz mu dorównywał.
- Ja chce boczek! Za dużo tłuszczyku tu nie będzie, ale mięsko i tak jest pyszne. - słyszę mlaśnięcie i niemal wyobrażam sobie dwa, wielkie stworzenia, sądząc po głosie - płci żeńskiej, które gapią się jak głupie we mnie, śliniąc, mlaskąjąc i ewentualnie czasem się oblizując.
- A co dla Vi?
- Vinne lubi szyjki chyba. Wiesz jaka ona jest, nigdy nie wiadomo.
- Jak nie wiadomo kiedy wróci. - wzdycha. - Jednak trza coś jej zostawić, jestem tak głodna, że chyba zjem go teraz. - odgłos sugeruje, że się oblizuje.
- Masz rację. - kilka cichych kroków i czuję ich oddech na zadku, który znajdował się najniżej.
Strach narasta, w głowie przelatuje milion myśli, a serce jak szalone próbuje się wyrwać z mojej piersi i zwiać. Potem słyszę zaś dziwny dźwięk, jakby coś gumowego odbiło się od ściany.
- Co jest?! - zaprotestował wyższy głos, a potem warknął. - Kave, majstrowałaś tu jakieś niewidzialne bariery?
- Jakbym to zrobiła to na pewno nie przed własnym nosem. - odpowiedziała druga osobniczka.
- Poza Tobą to potrafi tylko...- urwała, a wnioskując z jej tonu, to spodziewała się, że druga osoba wie.
- Tak, Alchemiczka, wiem, wiem. - westchnęła.
- Tylko po co? - spytała.
- Zazwyczaj robi to jak ktoś jest winny jej przysługę. Meave?
- Ja nie...
Powiało kłamstwem.
- Co znów od niej chciałaś? - warknęła Kave.
- Tylko drobny eliksir. - mamrocze druga ledwo słyszalnie, przy okazji szurając łapą po ziemii.
- I co chciała?
- Wilka.
- No to po śniadanku. - wzdycha. - Trza go jakoś zaciągnąć do niej, szczerze mówiąc mimo głodu jestem ciekawa co zrobi.
- Ja też. - zachichotała. - Zazwyczaj wydłubuje jakieś organy, więc może coś dla nas zrobi.
Chwilowa ulga zamieniła się w jeszcze większy strach...

< Kim? ^.^ >
Od Kimmy cd historii Vuko
Wszyscy rozglądali się w okół, a ja coraz bardziej się niepokoiłam. A co, jeśli coś go porwało i chce zjeść na obiad?! Gryf uniósł głowę do nieba i zaskrzeczał. Nie miałam pojęcia o co mu chodziło, ale on po chwili otworzył skrzydła i wzbił się w górę. Odwrócił się do nas i spojrzał tak, jakby chciał, żebyśmy poszli za nim. W każdym razie ja tak o odebrałam, więc biegiem rzuciłam się w stronę zwierzaka. Nie patrzyłam gdzie zmierzamy, tylko zwinnie omijałam wszystkie przeszkody, aż usłyszałam jakieś głosy i szyderczy śmiech...
<Vuko?>
Od Kill'a cd historii Savy
Znajdowałem się... nigdzie. Wokół mnie panowała zupełna pustka. Podniosłem łapę, a potem ponownie postawiłem ją na ziemi i stwierdziłem, że podłoże jest lekko mokre. Pewnie kwiatki rosły by tu dość... Cholera, o czym ja myślę? Dlaczego nie myślę o tym, żeby się stąd wydostać? Rozejrzałem się wokół i po chwili zobaczyłem... samego siebie?! Tak, zobaczyłem samego siebie, tylko dużo młodszego. Jeszcze z czasów, kiedy byłem w tamtej watasze. Nie! Kill! Nie myśl o tamtych czasach! Jednak było to silniejsze ode mnie. Jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w scenę, na której bawiłem się z Millie. Jeszcze chwila i ten moment nadejdzie. Chciałem zakryć sobie oczy, jednak zwyczajnie nie mogłem. Widziałem jak On ją rozszarpuje. Jak uchodzi życie z mojej najlepszej przyjaciółki. Łzy naszły mi do oczu. Wtedy uciekłem, zamiast próbować ją uratować. Wolałem ratować własny tyłek. Zachowałem się jak tchórz. Głupi, głupi, głupi... Zamknąłem oczy i poczułem silny podmuch wiatru. Kiedy je otworzyłem, byłem w jaskini, a pierwszą osobą, którą zobaczyłem była Sava.
- Przytul mnie... - poprosiłem cicho, starając się, żeby nie widziała jak płaczę
<Sava?>
- Przytul mnie... - poprosiłem cicho, starając się, żeby nie widziała jak płaczę
<Sava?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)