Tym razem to nie ja padłem nieprzytomny, widziałem jak ona mdleje i ledwo udało mi się wśliznąć pomiędzy ją, a ziemię uderzając przy okazji mocno w nią. Co prawda bolał mnie bok i chyba stłukłem sobie żebro, ale to było lepsze niż gdyby wilczyca miała rąbnąć głową w kamień.
- Kimmy? - szturchnąłem ją pyskiem, przy okazji delikatnie się spod niej wyłuskając.
Zero reakcji.
- Kim? - ostrożnie uderzam ją po policzku, ale nic się nie dzieje.
Nie miałem pod łapą żadnej wody, więc nadal próbował potrząsaniem ją obudzić kiedy pojawiła się Strażniczka z tym swoim demonicznym uśmiechem.
- Och, biedaczysko zasnęło? Zaraz ją obudzimy. - zachichotała i zanim zdążyłem zareagować rzuciła w nią czymś szklanym.
< Kim? Teraz Ty ciągniesz akcję ;3 >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Kimmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Kimmy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 listopada 2014
środa, 8 października 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Zasypiać.
- Ja nie spałem! - krzyknąłem nieświadomy.
Wadera zaś tylko przekrzywiła pysk, a ja zacząłem intensywnie myśleć. Nie mogłem sobie przypomnieć żadnych wskazówek, ale wyczuwałem w moich łapach jakąś magię. Coś czego nie rozumiałem, ale rozchodziło się po całym moim ciele wzbudzając przyjemne mrowienie.
- Co to jest? - mruknął cicho pod nosem zastanawiając się na głos.
Co prawda Kim nie chciała mi przeszkadzać, ale wyczuwałem jej niecierpliwość. Długo tak nie wytrzyma, a ja wątpie, bym szybko zrozumiał co to jest. Przepływało przez całe moje ciało, śmiejąc się jakby ze mnie i mojej głupoty. Nie ma tak! Uderzyłem łapą o ziemię i wtedy magia się uaktywniła...
< Kimmy? Wymyśl coś :3 >
- Ja nie spałem! - krzyknąłem nieświadomy.
Wadera zaś tylko przekrzywiła pysk, a ja zacząłem intensywnie myśleć. Nie mogłem sobie przypomnieć żadnych wskazówek, ale wyczuwałem w moich łapach jakąś magię. Coś czego nie rozumiałem, ale rozchodziło się po całym moim ciele wzbudzając przyjemne mrowienie.
- Co to jest? - mruknął cicho pod nosem zastanawiając się na głos.
Co prawda Kim nie chciała mi przeszkadzać, ale wyczuwałem jej niecierpliwość. Długo tak nie wytrzyma, a ja wątpie, bym szybko zrozumiał co to jest. Przepływało przez całe moje ciało, śmiejąc się jakby ze mnie i mojej głupoty. Nie ma tak! Uderzyłem łapą o ziemię i wtedy magia się uaktywniła...
< Kimmy? Wymyśl coś :3 >
piątek, 1 sierpnia 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
Zamruczałem:
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
Od Vuko cd historii Kimmy
Świat spowiła czarna mgła. Czułem jak odpłynąłem, ale wtedy pojawiło się coś innego. Światło.
- Obudziłem się? - spytałem, pocierając oczy.
- Nie. - usłyszałem melodyjny głos. - Nadal śpisz, Vuko.
- Czemu więc Cię słyszę?
- Próbuję Ci pomóc.
Mimo woli się zaśmiałem.
- Przez sen?
- Owszem.
- Co chcesz, więc zrobić, niby?
- Oddać swoją moc.
- Po co?
- Zobaczysz.
Odpowiedziała, a ja się obudziłem.
< Kim? >
- Obudziłem się? - spytałem, pocierając oczy.
- Nie. - usłyszałem melodyjny głos. - Nadal śpisz, Vuko.
- Czemu więc Cię słyszę?
- Próbuję Ci pomóc.
Mimo woli się zaśmiałem.
- Przez sen?
- Owszem.
- Co chcesz, więc zrobić, niby?
- Oddać swoją moc.
- Po co?
- Zobaczysz.
Odpowiedziała, a ja się obudziłem.
< Kim? >
Od Rana cd historii Kimmy
Zamruczałem:
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
Od Ran'a cd historii Kimmy
Mruknąłem coś i odeszłem. Wspiąłem się na najbliższe drzewo, i zamknąłem oczy. Wspomnienia nasunęły się same.
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
wtorek, 29 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
Czekałem. Wiedziałem, co powie. Wiem, że teraz szuka wymówki, stara się mnie okłamać. Ale ja wiem, że ona zna prawdę. Nie chce się do tego przyznać, ale ja chcę, aby to przyznała. Czuję to. Czuję.
- Przestań szukać wymówki, wiem dlaczego to zrobiłaś. - powiedziałem swoim zimnym głosem.
Rozumiem, że boisz się to przyznać. Dlaczego wtedy mnie zostawiłaś, a nie zabiłaś.
<Kimmy? Ran nie da ci spokoju ; 3>
- Przestań szukać wymówki, wiem dlaczego to zrobiłaś. - powiedziałem swoim zimnym głosem.
Rozumiem, że boisz się to przyznać. Dlaczego wtedy mnie zostawiłaś, a nie zabiłaś.
<Kimmy? Ran nie da ci spokoju ; 3>
Od Vuko cd historii Kimmy
Skupiłem się. Naszyjnik musi wytwarzać pole, które ma swoje granice, ale pewnie nie jest dokładny. Muszą, być jakieś dziury. Przynajmniej taką miałem nadzieję tworząc mój głupi czyn. Pełno drobnych kamieni unoszących się w powietrzu za sprawą mej mocy, a potem spadających w dół. Prosto na Alchemiczkę i wadery.
- Co? - zdziwiła się, zerkając do góry, ale potem rozbrzmiała śmiechem. - To nic nie da, jeszcze nie zauważyliście?
Jednak ja niemal wyczerpując całą swoją siłę, zauważyłem wyrwę. Nie wszędzie kamienie odbiły się od ściany.
~ Bariera nie jest pełna. ~ zawołałem do wadery, a potem odpłynąłem.
< Kim? >
- Co? - zdziwiła się, zerkając do góry, ale potem rozbrzmiała śmiechem. - To nic nie da, jeszcze nie zauważyliście?
Jednak ja niemal wyczerpując całą swoją siłę, zauważyłem wyrwę. Nie wszędzie kamienie odbiły się od ściany.
~ Bariera nie jest pełna. ~ zawołałem do wadery, a potem odpłynąłem.
< Kim? >
niedziela, 20 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
Popatrzyłem na nią. Piękna i smutna w blasku słońca. Trąciłem ją i przewróciłem.
Ta mimo wszystko nie odpowiadała.
- Wiem, że coś ci jest. Jeżeli zaraz nie powiesz to cię utopię - zagroziłem. Chyba podziałało bo wadera odetchnęła i zaczęła mówić:
- Ran, ja zrobiłam coś złego. Bardzo złego. - pociągnęła nosem - ja zabiłam własnego szczeniaka.
<Kimmy? Dzieciobójczyni xd>
Ta mimo wszystko nie odpowiadała.
- Wiem, że coś ci jest. Jeżeli zaraz nie powiesz to cię utopię - zagroziłem. Chyba podziałało bo wadera odetchnęła i zaczęła mówić:
- Ran, ja zrobiłam coś złego. Bardzo złego. - pociągnęła nosem - ja zabiłam własnego szczeniaka.
<Kimmy? Dzieciobójczyni xd>
czwartek, 10 lipca 2014
Od Ran'a C.D. Historii Kimmy
Zlokalizowałem łanię. Stała kilkanaście metrów od nas, żując trawę. Gestem nakazałem czekać Kimmy tutaj, kiedy to ja ustawiłem się z drugiej strony. Na jej znak wyskoczyłem zza krzaków a wystraszone zwierze pobiegło wprost na Kim, która była na to przygotowana, i ją zabiła przegryzając gardło.
<Kimmy?>
<Kimmy?>
środa, 9 lipca 2014
Od Ran'a C.D. Historii Kimmy
- Ja? - odparłem zdziwiony. Jej mina starczyła mi za odpowiedź. Wstała i powiedziała:
- Jesteś głodny?
Przytaknąłem.
- Więc chodź, zapolujemy. - powiedziała i ruszyła przed siebie. Ja także wstałem, i pobiegłem za nią.
<Kimmy?>
- Jesteś głodny?
Przytaknąłem.
- Więc chodź, zapolujemy. - powiedziała i ruszyła przed siebie. Ja także wstałem, i pobiegłem za nią.
<Kimmy?>
piątek, 4 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
- Jestem Ran - odpowiedziałem. - Nie ucieknij zaraz z krzykiem. Jestem ślepy, ale mimo wszystko wiem, gdzie stoisz.
Wadera wyglądała na oszołomioną, ale została na miejscu. Wstałem. Odgarnąłem włosy z głowy pokazałem moje oczy. Nie są jak oczy zwykłego niewidomego. Jedno bladoniebieskie, drugie czarne. Wadera wydała ciche westchnienie, po czym powiedziała:
- A ja jestem Kimmy. Naprawdę, współczuję..
- Nie współczuj mi! - Ryknąłem. - Macie mnie za kalekę, bo nic nie widzę, ale i tak wiem, gdzie jestem, gdzie ty stoisz, że obok mnie są drzewa! Zostawcie mnie. - powiedziałem tym razem cicho i ułożyłem się obok drzewa cicho łkając. Znam ją. To ona miała mnie zabić tam, na tej polanie, kiedy leżałem wykrwawiając się. Dlaczego? Może po prostu nie lubi zabijać. Muszę ją o to spytać. Ran, ona cię nigdy nie polubi. Zamknij pysk wewnętrzny głosie.
- Dlaczego mnie wtedy nie zabiłaś?..
<Kimmy?>
Wadera wyglądała na oszołomioną, ale została na miejscu. Wstałem. Odgarnąłem włosy z głowy pokazałem moje oczy. Nie są jak oczy zwykłego niewidomego. Jedno bladoniebieskie, drugie czarne. Wadera wydała ciche westchnienie, po czym powiedziała:
- A ja jestem Kimmy. Naprawdę, współczuję..
- Nie współczuj mi! - Ryknąłem. - Macie mnie za kalekę, bo nic nie widzę, ale i tak wiem, gdzie jestem, gdzie ty stoisz, że obok mnie są drzewa! Zostawcie mnie. - powiedziałem tym razem cicho i ułożyłem się obok drzewa cicho łkając. Znam ją. To ona miała mnie zabić tam, na tej polanie, kiedy leżałem wykrwawiając się. Dlaczego? Może po prostu nie lubi zabijać. Muszę ją o to spytać. Ran, ona cię nigdy nie polubi. Zamknij pysk wewnętrzny głosie.
- Dlaczego mnie wtedy nie zabiłaś?..
<Kimmy?>
środa, 2 lipca 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Skupiłem się. Naszyjnik musi wytwarzać pole, które ma swoje granice, ale pewnie nie jest dokładny. Muszą, być jakieś dziury. Przynajmniej taką miałem nadzieję tworząc mój głupi czyn. Pełno drobnych kamieni unoszących się w powietrzu za sprawą mej mocy, a potem spadających w dół. Prosto na Alchemiczkę i wadery.
- Co? - zdziwiła się, zerkając do góry, ale potem rozbrzmiała śmiechem. - To nic nie da, jeszcze nie zauważyliście?
Jednak ja niemal wyczerpując całą swoją siłę, zauważyłem wyrwę. Nie wszędzie kamienie odbiły się od ściany.
~ Bariera nie jest pełna. ~ zawołałem do wadery, a potem odpłynąłem.
< Kim? >
- Co? - zdziwiła się, zerkając do góry, ale potem rozbrzmiała śmiechem. - To nic nie da, jeszcze nie zauważyliście?
Jednak ja niemal wyczerpując całą swoją siłę, zauważyłem wyrwę. Nie wszędzie kamienie odbiły się od ściany.
~ Bariera nie jest pełna. ~ zawołałem do wadery, a potem odpłynąłem.
< Kim? >
wtorek, 1 lipca 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Wiedziałem, że wadera coś zrobiła. Czułem, że próbuje, że walczy, jednak Alchemiczka była niewrażliwa. Co mogło tak podziałać na magiczne moce? Co mogło się im przeciwstawić? Myśl, Vuko, myśl.
- Tak pogrywacie? - zerknęła na nas tylko i przybliżyła się do młodszych.
Które niemal natychmiast przestały się wić. Myślałem przez chwilę, że jest po prostu odporna na magię, bądź posiada jakąś dziwną aurę, ale wtedy coś błysnęło, odbijając od siebie promienie słoneczne. Mały przedmiot wplątany w jej grzywę. To musi być talizman, to go trzeba zniszczyć.
~ Naszyjnik. ~ przekazał Kimmy w myślach.
< Kim? >
- Tak pogrywacie? - zerknęła na nas tylko i przybliżyła się do młodszych.
Które niemal natychmiast przestały się wić. Myślałem przez chwilę, że jest po prostu odporna na magię, bądź posiada jakąś dziwną aurę, ale wtedy coś błysnęło, odbijając od siebie promienie słoneczne. Mały przedmiot wplątany w jej grzywę. To musi być talizman, to go trzeba zniszczyć.
~ Naszyjnik. ~ przekazał Kimmy w myślach.
< Kim? >
niedziela, 29 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Widziałem strach w oczach Kimmy, ale nic nie mogłem zrobić. Drgnąć, powiedzieć. Owszem klatka piersiowa powoli się unosiła, a nos poruszał się normalnie, bym mógł oddychać i przeżyć, ale to jedyne na co nam pozwolono. Nawet nie mogłem mrugnąć. Oczy piekły, od czasu do czasu jakoś magicznie nawilżane, ale nie wystarczająco.
- Alchemiczko... Co z nimi zrobisz? - spytała słodko szara wilczyca.
Odpowiedziało jej milczenie.
- To tajemnica? - drążyła druga.
Znów to samo.
- Proszę, powiedz nam. - kontynuuowała.
Po czym ze zdumieniem na pysku uniosła się w górę, by potem poszybować przed siebie z dużą prędkością i rąbąć w drzewo z jękiem. Druga pobiegła jej pomóc, słysząc za sobą.
- Nie powiem co z nimi, ale jeśli nadal chcecie drążyć temat to proszę bardzo. Takie rzucanie wychudzonymi wilczycami mnie zbytnio nie męczy i mogę tak cały dzień, choć sądze, że pod jego koniec byłoby to tylko puste ciało. Bez duszy. - zachichotała.
< Kim? :3 >
- Alchemiczko... Co z nimi zrobisz? - spytała słodko szara wilczyca.
Odpowiedziało jej milczenie.
- To tajemnica? - drążyła druga.
Znów to samo.
- Proszę, powiedz nam. - kontynuuowała.
Po czym ze zdumieniem na pysku uniosła się w górę, by potem poszybować przed siebie z dużą prędkością i rąbąć w drzewo z jękiem. Druga pobiegła jej pomóc, słysząc za sobą.
- Nie powiem co z nimi, ale jeśli nadal chcecie drążyć temat to proszę bardzo. Takie rzucanie wychudzonymi wilczycami mnie zbytnio nie męczy i mogę tak cały dzień, choć sądze, że pod jego koniec byłoby to tylko puste ciało. Bez duszy. - zachichotała.
< Kim? :3 >
czwartek, 26 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Grymas pojawił się na moim pysku, widząc Kimmy, ale co miałem poradzić. Czekałem spokojnie obserwując jak dumna staruszka, kiwa ogonem i z uśmiechem mówi:
- No to skoro wszystko się cudnie wyjaśniło, to ja to zabiorę. - wskazała najpierw moją byłą towarzyszkę, a teraz mnie, nieco się krzywiąc. - Słabe macie te pułapki. - pokręciła pyskiem, a potem jakaś magiczna siła rozwaliła całkowicie siatkę, powodując mój upadek.
Z głośnym westchnięciem uderzyłem w ziemię, tracąc na chwilę oddech, a potem, gdy próbowałem się odruchowo podnieść odkryłem, że nie potrafię.
- Hm? - nie mogłem nawet się rozejrzałem, więc rzucałem oczami jak szaleniec.
Byłem w powietrzu, a znajoma wilczyca również była zawieszona koło mnie.
- Alchemiczko, możemy też iść? - spytała błagalnie jedna z moich byłych prześladowczyń, a potem usłyszałem wesołe kroki.
Najwyraźniej staruszka machnęła łapą, że jej wszystko jedno...
< Kimmy? >
- No to skoro wszystko się cudnie wyjaśniło, to ja to zabiorę. - wskazała najpierw moją byłą towarzyszkę, a teraz mnie, nieco się krzywiąc. - Słabe macie te pułapki. - pokręciła pyskiem, a potem jakaś magiczna siła rozwaliła całkowicie siatkę, powodując mój upadek.
Z głośnym westchnięciem uderzyłem w ziemię, tracąc na chwilę oddech, a potem, gdy próbowałem się odruchowo podnieść odkryłem, że nie potrafię.
- Hm? - nie mogłem nawet się rozejrzałem, więc rzucałem oczami jak szaleniec.
Byłem w powietrzu, a znajoma wilczyca również była zawieszona koło mnie.
- Alchemiczko, możemy też iść? - spytała błagalnie jedna z moich byłych prześladowczyń, a potem usłyszałem wesołe kroki.
Najwyraźniej staruszka machnęła łapą, że jej wszystko jedno...
< Kimmy? >
środa, 25 czerwca 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
Moje uszko strzygało, bardzo potrzebując drapania, więc dłuższy czas skupiałem się na tym, aż jako tako udało mi się je otrzeć o siatkę. Wtedy na chwilę odetchnąłem, już pogodzony ze śmiercią, gdy nagle moje uszko drgnęło znowu lecz z innego powodu. Drobny szelest, krzaki? Ciekawy, znów spróbowałem się jakoś ustawić co było tym trudniejsze z zdrętwiałą szyją. Nieświadomy co się dzieje, usłyszałem znajomy głos:
- Vuuuuuko!
Całym moim ciałem wstrząsnęło, gdy rozpoznałem właściciela.
- Kimmy? - zawołałem, ale zostało to w większości zagłuszone za moje dręczycielki.
Warczały i domyślam się, że szły w kierunku jej.
- Nie róbcie jej nic! - darłem się, kręcąc w siatce.
Zwykłe, domowe burki mają pazury starte przez twardy kamień, którym dwunogi wytyczają szlaki, zaś wilki nie mają styczności z, aż tak twardym podłożem. Co prawda nie są one ostre jak kocie, które się chowają, ale zawsze coś. Zresztą odruchowo je wyciągnąłem mocniej i chwyciłem siatkę, zaczynając mocno się szarpać. Coś pękło, a moje ucho drgnęło lecz przez ten otwór nawet łapa nie chciała przejść. Westchnąłem, ale się nie poddawałem.
- Może chociaż tym się najemy? - zachichotała Meave.
- Wszystkie jakieś chude, ale warto spróbować. - zawtórowała jej Kave, zaś ja domyśliłem się, że okrążyły ją.
Kimmy nie dawała oznak życia, nie było słychać tupotu ucieczki, a głosy prześladowców było słychać jakby krążyły wokół jakiegoś obiektu.
- Genialnie... - mruknąłem pod nosem, wiedząc, że nie mam już co liczyć na pomoc z zewnątrz.
- Jeśli chcecie jeść to idźcie polować. - rozgrzmiał potężny, żeński głos.
Czyżby tajemnicza Alchemiczka wreszcie się zjawiła?
- Ale złapaliśmy ich... - zamruczała któraś.
- I mamy tylko jedną przysługę do oddania w formie daru. - tym razem rozpoznałem tą bardziej piskliwą.
Rozdzielenie? Tego, bym nie przeżył na pewno.
- Czyżby? - usłyszałem, a moje uszy, które uprzednio oklapły, teraz wystrzeliły w górę. - A Ty, Kave, niby u mnie nie byłaś z prośbą?
- Ja...
- Eliksir Miłości? - zachichotała. - Jakież to mało oryginalne. - puściły kolejne węzy, a mnie udało się zmienić jakoś pozycję, przez co ujrzałem starszą wilczycę, a obok niej dwie, młode wadery, które jak wcześniej udało mi się wywnioskować - złapały Kimmy i nie pozwalały jej uciec.
Szara wilczyca spuściła łeb, a na jej pysku pojawiły się rumieńce, przez co jej znajoma czy kto to tam, wybuchła śmiechem.
- Trucizny też nie są zbyt kreatywne. - tym razem staruszka zerknęła na Meave, tak gwałtownie, że pióra przyczepione do jej grzywy zafalowały, a jedno nawet spadło na ziemię.
Obie stały teraz i obserwowały życie mrówek z baaaardzo bliska. Ledwo powstrzymałem się od śmiechu, który zapewnie pogorszyłby moją sytuację, a zamiast tego bardziej im się przyjrzałem. Kave miała szare futro zresztą w nie najlepszym stanie, a jej ciało pokrywały liczne blizny. Większość nie miała zbyt pokaźnych rozmiarów nie licząc jednej, ciągnącej się cały grzbiet, którą zresztą miała również Meave z goła odmienna od jej towarzyszki. Białe futro, zielone oczy, błyskające ciekawie na świat, który ją otaczał, a reszta nienaganna. Zaś staruszka... Osobliwa osoba zarówno w charakterze, którego strząpki udało mu się wychwycić po rozmowie jej i młodych wilczyc, ale również w wyglądzie. Kolory jej futra można było bowiem określić jako te, którymi dwunogi maskują się w lesie i nazywają moro. Nawet ta podeszła wiekiem wadera zdawała się momentami stapiać z tłem i zaskakiwać najdrobniejszym ruchem.
< Kimmy? Nie pytaj mnie co będzie dalej bo sama nie wiem x3 Mam wenę po prostu >
- Vuuuuuko!
Całym moim ciałem wstrząsnęło, gdy rozpoznałem właściciela.
- Kimmy? - zawołałem, ale zostało to w większości zagłuszone za moje dręczycielki.
Warczały i domyślam się, że szły w kierunku jej.
- Nie róbcie jej nic! - darłem się, kręcąc w siatce.
Zwykłe, domowe burki mają pazury starte przez twardy kamień, którym dwunogi wytyczają szlaki, zaś wilki nie mają styczności z, aż tak twardym podłożem. Co prawda nie są one ostre jak kocie, które się chowają, ale zawsze coś. Zresztą odruchowo je wyciągnąłem mocniej i chwyciłem siatkę, zaczynając mocno się szarpać. Coś pękło, a moje ucho drgnęło lecz przez ten otwór nawet łapa nie chciała przejść. Westchnąłem, ale się nie poddawałem.
- Może chociaż tym się najemy? - zachichotała Meave.
- Wszystkie jakieś chude, ale warto spróbować. - zawtórowała jej Kave, zaś ja domyśliłem się, że okrążyły ją.
Kimmy nie dawała oznak życia, nie było słychać tupotu ucieczki, a głosy prześladowców było słychać jakby krążyły wokół jakiegoś obiektu.
- Genialnie... - mruknąłem pod nosem, wiedząc, że nie mam już co liczyć na pomoc z zewnątrz.
- Jeśli chcecie jeść to idźcie polować. - rozgrzmiał potężny, żeński głos.
Czyżby tajemnicza Alchemiczka wreszcie się zjawiła?
- Ale złapaliśmy ich... - zamruczała któraś.
- I mamy tylko jedną przysługę do oddania w formie daru. - tym razem rozpoznałem tą bardziej piskliwą.
Rozdzielenie? Tego, bym nie przeżył na pewno.
- Czyżby? - usłyszałem, a moje uszy, które uprzednio oklapły, teraz wystrzeliły w górę. - A Ty, Kave, niby u mnie nie byłaś z prośbą?
- Ja...
- Eliksir Miłości? - zachichotała. - Jakież to mało oryginalne. - puściły kolejne węzy, a mnie udało się zmienić jakoś pozycję, przez co ujrzałem starszą wilczycę, a obok niej dwie, młode wadery, które jak wcześniej udało mi się wywnioskować - złapały Kimmy i nie pozwalały jej uciec.
Szara wilczyca spuściła łeb, a na jej pysku pojawiły się rumieńce, przez co jej znajoma czy kto to tam, wybuchła śmiechem.
- Trucizny też nie są zbyt kreatywne. - tym razem staruszka zerknęła na Meave, tak gwałtownie, że pióra przyczepione do jej grzywy zafalowały, a jedno nawet spadło na ziemię.
Obie stały teraz i obserwowały życie mrówek z baaaardzo bliska. Ledwo powstrzymałem się od śmiechu, który zapewnie pogorszyłby moją sytuację, a zamiast tego bardziej im się przyjrzałem. Kave miała szare futro zresztą w nie najlepszym stanie, a jej ciało pokrywały liczne blizny. Większość nie miała zbyt pokaźnych rozmiarów nie licząc jednej, ciągnącej się cały grzbiet, którą zresztą miała również Meave z goła odmienna od jej towarzyszki. Białe futro, zielone oczy, błyskające ciekawie na świat, który ją otaczał, a reszta nienaganna. Zaś staruszka... Osobliwa osoba zarówno w charakterze, którego strząpki udało mu się wychwycić po rozmowie jej i młodych wilczyc, ale również w wyglądzie. Kolory jej futra można było bowiem określić jako te, którymi dwunogi maskują się w lesie i nazywają moro. Nawet ta podeszła wiekiem wadera zdawała się momentami stapiać z tłem i zaskakiwać najdrobniejszym ruchem.
< Kimmy? Nie pytaj mnie co będzie dalej bo sama nie wiem x3 Mam wenę po prostu >
Od Vuko cd historii Kimmy
Nie mogąc nic poradzić - westchnąłem i zamknąłem oczy, nadal słuchając rozmowy.
- Zjadamy go? Co prawda nie ma za wiele tego, ale zawsze coś. - chichocze pierwszy głos, dość wysoki i piskliwy.
- Przecież znasz odpowiedź. Nie można zmarnować takiego mięska. - czuję jak szturcha mnie w bok, a moja pułapka zaczyna się nieco kiwać.
Jednak nie zwracam teraz na to uwagi. One chcą mnie zjeść! Nie mogę do tego dopuścić, ale nie widzę drogi ucieczki, nawet jak otwieram ślepia. Moje ustawienie pozwala mi tylko spoglądać w niebo, z pyskiem wykrzywionym w niewygodnej pozycji. Siatka jest zbyt napięta, by się wygodniej ułożyć, a za małe dziurki, uniemożliwiają włożenie tam pyska i zobaczenie czegokolwiek. Nie robię więc nic. Umysł pracuje na najwyższych obrotach, choć powolne kiwanie na boki i brak możliwości zaradzenia temu zaczyna mnie irytować.
- Zamawiam udko! - krzyczy drugi głos, który normalnie niższy od pierwszego, teraz mu dorównywał.
- Ja chce boczek! Za dużo tłuszczyku tu nie będzie, ale mięsko i tak jest pyszne. - słyszę mlaśnięcie i niemal wyobrażam sobie dwa, wielkie stworzenia, sądząc po głosie - płci żeńskiej, które gapią się jak głupie we mnie, śliniąc, mlaskąjąc i ewentualnie czasem się oblizując.
- A co dla Vi?
- Vinne lubi szyjki chyba. Wiesz jaka ona jest, nigdy nie wiadomo.
- Jak nie wiadomo kiedy wróci. - wzdycha. - Jednak trza coś jej zostawić, jestem tak głodna, że chyba zjem go teraz. - odgłos sugeruje, że się oblizuje.
- Masz rację. - kilka cichych kroków i czuję ich oddech na zadku, który znajdował się najniżej.
Strach narasta, w głowie przelatuje milion myśli, a serce jak szalone próbuje się wyrwać z mojej piersi i zwiać. Potem słyszę zaś dziwny dźwięk, jakby coś gumowego odbiło się od ściany.
- Co jest?! - zaprotestował wyższy głos, a potem warknął. - Kave, majstrowałaś tu jakieś niewidzialne bariery?
- Jakbym to zrobiła to na pewno nie przed własnym nosem. - odpowiedziała druga osobniczka.
- Poza Tobą to potrafi tylko...- urwała, a wnioskując z jej tonu, to spodziewała się, że druga osoba wie.
- Tak, Alchemiczka, wiem, wiem. - westchnęła.
- Tylko po co? - spytała.
- Zazwyczaj robi to jak ktoś jest winny jej przysługę. Meave?
- Ja nie...
Powiało kłamstwem.
- Co znów od niej chciałaś? - warknęła Kave.
- Tylko drobny eliksir. - mamrocze druga ledwo słyszalnie, przy okazji szurając łapą po ziemii.
- I co chciała?
- Wilka.
- No to po śniadanku. - wzdycha. - Trza go jakoś zaciągnąć do niej, szczerze mówiąc mimo głodu jestem ciekawa co zrobi.
- Ja też. - zachichotała. - Zazwyczaj wydłubuje jakieś organy, więc może coś dla nas zrobi.
Chwilowa ulga zamieniła się w jeszcze większy strach...

< Kim? ^.^ >
- Zjadamy go? Co prawda nie ma za wiele tego, ale zawsze coś. - chichocze pierwszy głos, dość wysoki i piskliwy.
- Przecież znasz odpowiedź. Nie można zmarnować takiego mięska. - czuję jak szturcha mnie w bok, a moja pułapka zaczyna się nieco kiwać.
Jednak nie zwracam teraz na to uwagi. One chcą mnie zjeść! Nie mogę do tego dopuścić, ale nie widzę drogi ucieczki, nawet jak otwieram ślepia. Moje ustawienie pozwala mi tylko spoglądać w niebo, z pyskiem wykrzywionym w niewygodnej pozycji. Siatka jest zbyt napięta, by się wygodniej ułożyć, a za małe dziurki, uniemożliwiają włożenie tam pyska i zobaczenie czegokolwiek. Nie robię więc nic. Umysł pracuje na najwyższych obrotach, choć powolne kiwanie na boki i brak możliwości zaradzenia temu zaczyna mnie irytować.
- Zamawiam udko! - krzyczy drugi głos, który normalnie niższy od pierwszego, teraz mu dorównywał.
- Ja chce boczek! Za dużo tłuszczyku tu nie będzie, ale mięsko i tak jest pyszne. - słyszę mlaśnięcie i niemal wyobrażam sobie dwa, wielkie stworzenia, sądząc po głosie - płci żeńskiej, które gapią się jak głupie we mnie, śliniąc, mlaskąjąc i ewentualnie czasem się oblizując.
- A co dla Vi?
- Vinne lubi szyjki chyba. Wiesz jaka ona jest, nigdy nie wiadomo.
- Jak nie wiadomo kiedy wróci. - wzdycha. - Jednak trza coś jej zostawić, jestem tak głodna, że chyba zjem go teraz. - odgłos sugeruje, że się oblizuje.
- Masz rację. - kilka cichych kroków i czuję ich oddech na zadku, który znajdował się najniżej.
Strach narasta, w głowie przelatuje milion myśli, a serce jak szalone próbuje się wyrwać z mojej piersi i zwiać. Potem słyszę zaś dziwny dźwięk, jakby coś gumowego odbiło się od ściany.
- Co jest?! - zaprotestował wyższy głos, a potem warknął. - Kave, majstrowałaś tu jakieś niewidzialne bariery?
- Jakbym to zrobiła to na pewno nie przed własnym nosem. - odpowiedziała druga osobniczka.
- Poza Tobą to potrafi tylko...- urwała, a wnioskując z jej tonu, to spodziewała się, że druga osoba wie.
- Tak, Alchemiczka, wiem, wiem. - westchnęła.
- Tylko po co? - spytała.
- Zazwyczaj robi to jak ktoś jest winny jej przysługę. Meave?
- Ja nie...
Powiało kłamstwem.
- Co znów od niej chciałaś? - warknęła Kave.
- Tylko drobny eliksir. - mamrocze druga ledwo słyszalnie, przy okazji szurając łapą po ziemii.
- I co chciała?
- Wilka.
- No to po śniadanku. - wzdycha. - Trza go jakoś zaciągnąć do niej, szczerze mówiąc mimo głodu jestem ciekawa co zrobi.
- Ja też. - zachichotała. - Zazwyczaj wydłubuje jakieś organy, więc może coś dla nas zrobi.
Chwilowa ulga zamieniła się w jeszcze większy strach...

< Kim? ^.^ >
Od Vuko cd historii Kimmy
Za to on był w bliżej nieokreślonym gdzieś, jak zauważono w poprzednim poście - daleko od wadery. Łapy gnały go przed siebie, wiatr smyrał jego grzywkę, która czasami wpadała na oczy i zasłaniała mu świat, ale nie przestawał. Adrenalina, strach - wszystko kazało mu biec i robił to, gdyby nie wpadł w siatkę.
< Kim? >
- Kogo my tu mamy? - zachichotał ktoś za jego plecami.
- Słodki basiorek. - inny głos też wybuchł śmiechem.
Zawieszony w niewygodnej pozycji, nie mogłem ujrzeć moich prześladowców, więc czekałem, aż hormony przestaną działać na tyle, bym mógł myśleć o czymś innym niż gryfie.
< Kim? >
Od Vuko cd historii Kimmy
Wpatrywałem się zdziwiony w tą akcję. Mój mózg krzyczał: to niemożliwe, a łapy automatycznie się cofały. Powolne kroki do tyłu, lekkie potknięcie, ale nadal się cofałem, byle jak najdalej. Kim tylko przekrzywiła łebek z niewinnym uśmiechem.
- Ja się do niego nie zbliżam. - powiedziałem, starając się, by nie wyczuła strachu w moim głosie, ale nie udało się. Czy tego chciałem czy nie, on lekko drgał. - Tobie też to radzę. - wzrokiem wskazałem krzaki.
Ta zareagowała na to swoim perlistym śmiechem:
- Nie żartuj.
Jednak nic już nie mogłem wydobyć z siebie. Nie kontrolowałem ciała, strach wziął górę, gdy moje łapy zaczęły się poruszać w rytmie biegu. Trawy, które zazwyczaj delikatnie muskały moje nogi, teraz cięły je niemiłosiernie podczas tego szaleńczego tempa.
< Kimmy? :3 >
- Ja się do niego nie zbliżam. - powiedziałem, starając się, by nie wyczuła strachu w moim głosie, ale nie udało się. Czy tego chciałem czy nie, on lekko drgał. - Tobie też to radzę. - wzrokiem wskazałem krzaki.
Ta zareagowała na to swoim perlistym śmiechem:
- Nie żartuj.
Jednak nic już nie mogłem wydobyć z siebie. Nie kontrolowałem ciała, strach wziął górę, gdy moje łapy zaczęły się poruszać w rytmie biegu. Trawy, które zazwyczaj delikatnie muskały moje nogi, teraz cięły je niemiłosiernie podczas tego szaleńczego tempa.
< Kimmy? :3 >
Subskrybuj:
Posty (Atom)