Zamruczałem:
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ran'a. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Ran'a. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 sierpnia 2014
Od Rana cd historii Kimmy
Zamruczałem:
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
Od Ran'a cd historii Kimmy
Mruknąłem coś i odeszłem. Wspiąłem się na najbliższe drzewo, i zamknąłem oczy. Wspomnienia nasunęły się same.
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
wtorek, 29 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
Czekałem. Wiedziałem, co powie. Wiem, że teraz szuka wymówki, stara się mnie okłamać. Ale ja wiem, że ona zna prawdę. Nie chce się do tego przyznać, ale ja chcę, aby to przyznała. Czuję to. Czuję.
- Przestań szukać wymówki, wiem dlaczego to zrobiłaś. - powiedziałem swoim zimnym głosem.
Rozumiem, że boisz się to przyznać. Dlaczego wtedy mnie zostawiłaś, a nie zabiłaś.
<Kimmy? Ran nie da ci spokoju ; 3>
- Przestań szukać wymówki, wiem dlaczego to zrobiłaś. - powiedziałem swoim zimnym głosem.
Rozumiem, że boisz się to przyznać. Dlaczego wtedy mnie zostawiłaś, a nie zabiłaś.
<Kimmy? Ran nie da ci spokoju ; 3>
niedziela, 20 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
Popatrzyłem na nią. Piękna i smutna w blasku słońca. Trąciłem ją i przewróciłem.
Ta mimo wszystko nie odpowiadała.
- Wiem, że coś ci jest. Jeżeli zaraz nie powiesz to cię utopię - zagroziłem. Chyba podziałało bo wadera odetchnęła i zaczęła mówić:
- Ran, ja zrobiłam coś złego. Bardzo złego. - pociągnęła nosem - ja zabiłam własnego szczeniaka.
<Kimmy? Dzieciobójczyni xd>
Ta mimo wszystko nie odpowiadała.
- Wiem, że coś ci jest. Jeżeli zaraz nie powiesz to cię utopię - zagroziłem. Chyba podziałało bo wadera odetchnęła i zaczęła mówić:
- Ran, ja zrobiłam coś złego. Bardzo złego. - pociągnęła nosem - ja zabiłam własnego szczeniaka.
<Kimmy? Dzieciobójczyni xd>
poniedziałek, 14 lipca 2014
Od Hind Gaaf Lok cd historii Akiry
Wstałem sobie dziś bardzo wcześnie i postanowiłem sobie po spacerować po lesie Ke'rei. Z przyjaznym, ciepłym uśmiechem ruszyłem sobie leśną ścieżką wydreptaną przez w spół członków watahy. No można powiedzieć jak by rodzinę. Jak by im nie przeszkadzało mógł bym nawet zwać ich braćmi i siostrami. Zaśmiałem się pod nosem, a poranna rosa zmoczyła mi już łapki, która była na trawce. W pewnej chwili wyczułem w powietrzu czyjąś obecność i do tego wyczułem iż ten ktoś był ranny, lekko ale był. Postanowiłem ruszyć bez namysłu w daną stronę i wskoczyłem w jakieś krzaki. Po chwili wyskoczyłem z za krzaków i dostrzegłem waderę, której sierść przypominała dla mnie słoneczną czerwień, a jej skrzydła kojarzyły mi się z czarnymi kruczymi skrzydłami, a do tego biały pasem pod brodą, który prowadził przez brzuch jak u lisa. Kiedy samica się mi przedstawiła ja odpowiedziałem jej miłym ciepłym i przyjaznym głosem.
-Witaj Akiro miło mi cię poznać. Mnie zwą Hind Gaaf Lok i jestem medykiem tej o to watahy. - Powiedziałem z przyjaznym uśmiechem patrząc w jej kierunku. - Wyczułem iż jesteś ranna i jak nie masz nic przeciwko pozwól mi tobie pomóc. - Delikatnie się ukłoniłem w geście szacunku i patrzyłem na nia z przyjaznym uśmiechem wyczekując odpowiedzi.
< Akira ^^ >
-Witaj Akiro miło mi cię poznać. Mnie zwą Hind Gaaf Lok i jestem medykiem tej o to watahy. - Powiedziałem z przyjaznym uśmiechem patrząc w jej kierunku. - Wyczułem iż jesteś ranna i jak nie masz nic przeciwko pozwól mi tobie pomóc. - Delikatnie się ukłoniłem w geście szacunku i patrzyłem na nia z przyjaznym uśmiechem wyczekując odpowiedzi.
< Akira ^^ >
czwartek, 10 lipca 2014
Od Ran'a C.D. Historii Kimmy
Zlokalizowałem łanię. Stała kilkanaście metrów od nas, żując trawę. Gestem nakazałem czekać Kimmy tutaj, kiedy to ja ustawiłem się z drugiej strony. Na jej znak wyskoczyłem zza krzaków a wystraszone zwierze pobiegło wprost na Kim, która była na to przygotowana, i ją zabiła przegryzając gardło.
<Kimmy?>
<Kimmy?>
środa, 9 lipca 2014
Od Ran'a C.D. Historii Kimmy
- Ja? - odparłem zdziwiony. Jej mina starczyła mi za odpowiedź. Wstała i powiedziała:
- Jesteś głodny?
Przytaknąłem.
- Więc chodź, zapolujemy. - powiedziała i ruszyła przed siebie. Ja także wstałem, i pobiegłem za nią.
<Kimmy?>
- Jesteś głodny?
Przytaknąłem.
- Więc chodź, zapolujemy. - powiedziała i ruszyła przed siebie. Ja także wstałem, i pobiegłem za nią.
<Kimmy?>
piątek, 4 lipca 2014
Od Ran'a cd historii Kimmy
- Jestem Ran - odpowiedziałem. - Nie ucieknij zaraz z krzykiem. Jestem ślepy, ale mimo wszystko wiem, gdzie stoisz.
Wadera wyglądała na oszołomioną, ale została na miejscu. Wstałem. Odgarnąłem włosy z głowy pokazałem moje oczy. Nie są jak oczy zwykłego niewidomego. Jedno bladoniebieskie, drugie czarne. Wadera wydała ciche westchnienie, po czym powiedziała:
- A ja jestem Kimmy. Naprawdę, współczuję..
- Nie współczuj mi! - Ryknąłem. - Macie mnie za kalekę, bo nic nie widzę, ale i tak wiem, gdzie jestem, gdzie ty stoisz, że obok mnie są drzewa! Zostawcie mnie. - powiedziałem tym razem cicho i ułożyłem się obok drzewa cicho łkając. Znam ją. To ona miała mnie zabić tam, na tej polanie, kiedy leżałem wykrwawiając się. Dlaczego? Może po prostu nie lubi zabijać. Muszę ją o to spytać. Ran, ona cię nigdy nie polubi. Zamknij pysk wewnętrzny głosie.
- Dlaczego mnie wtedy nie zabiłaś?..
<Kimmy?>
Wadera wyglądała na oszołomioną, ale została na miejscu. Wstałem. Odgarnąłem włosy z głowy pokazałem moje oczy. Nie są jak oczy zwykłego niewidomego. Jedno bladoniebieskie, drugie czarne. Wadera wydała ciche westchnienie, po czym powiedziała:
- A ja jestem Kimmy. Naprawdę, współczuję..
- Nie współczuj mi! - Ryknąłem. - Macie mnie za kalekę, bo nic nie widzę, ale i tak wiem, gdzie jestem, gdzie ty stoisz, że obok mnie są drzewa! Zostawcie mnie. - powiedziałem tym razem cicho i ułożyłem się obok drzewa cicho łkając. Znam ją. To ona miała mnie zabić tam, na tej polanie, kiedy leżałem wykrwawiając się. Dlaczego? Może po prostu nie lubi zabijać. Muszę ją o to spytać. Ran, ona cię nigdy nie polubi. Zamknij pysk wewnętrzny głosie.
- Dlaczego mnie wtedy nie zabiłaś?..
<Kimmy?>
czwartek, 3 lipca 2014
Od Ran'a
Ciemność.
Ciemność, ciemność, ciemność, i jeszcze raz ciemność!
Nic nie widzę. To fakt. Nie z wyboru. No, oczywiście, znów gadam do siebie, ale inne wilki mnie unikają. Boją się mojego ''kalectwa''. Jakkolwiek nie utrudnia mi ono zbytnio życia. Jakie to dziwne, że nawet będąc ślepym wiem, gdzie akurat jestem, gdzie są przeszkody, oraz jakie. Czuję ich ukrytą melodię, ukrytą pieśń. Każdy ją ma. Drzewa powolną, cichą, kamienie niemal niedostrzegalną. A każdy wilk ma pieśń żywą, głośną, ale zależnie od charakteru wesołą, bądź smutną. Ja mam smutną. Czuć w niej moją rozpacz. Mam ochotę uciec. Co mnie trzyma? Myśl o tym, że być może komuś będzie mnie brakować. Ran, ogarnij się, nikt nie kocha kalek. A może jednak? Zamknij się, to niemożliwe. Mój wewnętrzny głos mnie nie lubi. W sumie kto mnie lubi? Nikt. Mam jakichś przyjaciół? Nie. Dziewczynę? Nie. Jestem Ran. Ślepiec bez szansy na swoje 5 minut. Dziwię się, jak to możliwe, że ciągle egzystuję. Może to kara od kogoś z góry, za jakiś zły uczynek moich przodków? Być może. Pewności nie mam. Ale wiem jedno - nie zasługuję na to. Oho, ktoś wchodzi. Ktoś? Chyba ktosia.
< Jakaś dziewczyna dokończy i pocieszy marudę? >
Ciemność, ciemność, ciemność, i jeszcze raz ciemność!
Nic nie widzę. To fakt. Nie z wyboru. No, oczywiście, znów gadam do siebie, ale inne wilki mnie unikają. Boją się mojego ''kalectwa''. Jakkolwiek nie utrudnia mi ono zbytnio życia. Jakie to dziwne, że nawet będąc ślepym wiem, gdzie akurat jestem, gdzie są przeszkody, oraz jakie. Czuję ich ukrytą melodię, ukrytą pieśń. Każdy ją ma. Drzewa powolną, cichą, kamienie niemal niedostrzegalną. A każdy wilk ma pieśń żywą, głośną, ale zależnie od charakteru wesołą, bądź smutną. Ja mam smutną. Czuć w niej moją rozpacz. Mam ochotę uciec. Co mnie trzyma? Myśl o tym, że być może komuś będzie mnie brakować. Ran, ogarnij się, nikt nie kocha kalek. A może jednak? Zamknij się, to niemożliwe. Mój wewnętrzny głos mnie nie lubi. W sumie kto mnie lubi? Nikt. Mam jakichś przyjaciół? Nie. Dziewczynę? Nie. Jestem Ran. Ślepiec bez szansy na swoje 5 minut. Dziwię się, jak to możliwe, że ciągle egzystuję. Może to kara od kogoś z góry, za jakiś zły uczynek moich przodków? Być może. Pewności nie mam. Ale wiem jedno - nie zasługuję na to. Oho, ktoś wchodzi. Ktoś? Chyba ktosia.
< Jakaś dziewczyna dokończy i pocieszy marudę? >
czwartek, 15 maja 2014
Od Ran'a cd historii Akiry
- Jestem Ran. - powiedziałem. Wadera podeszła do mnie i i przyjrzała mi się, co wywnioskowałem z jej wypowiedzi.
- A ty... Ty w ogóle coś widzisz? - zapytała.
- Nie. - odpowiedziałem ze ściśniętym gardłem.
< Akira? :P >
- A ty... Ty w ogóle coś widzisz? - zapytała.
- Nie. - odpowiedziałem ze ściśniętym gardłem.
< Akira? :P >
środa, 23 kwietnia 2014
Od Ran'a cd historii Eris
Zwiesiłem uszy i powlekłem się smętnie za waderą.
Nagle do moich uszu dobiegł zduszony ryk. Eris podbiegła do mnie.
- Ran, co to było? - zapytała wystraszona.
- Nie wiem. Ale lepiej stąd chodźmy. - odpowiedziałem ponuro.
Ruszyliśmy przed siebie, a ja w pewnym momencie potknąłem się o większy głaz.
<Eris?>
Nagle do moich uszu dobiegł zduszony ryk. Eris podbiegła do mnie.
- Ran, co to było? - zapytała wystraszona.
- Nie wiem. Ale lepiej stąd chodźmy. - odpowiedziałem ponuro.
Ruszyliśmy przed siebie, a ja w pewnym momencie potknąłem się o większy głaz.
<Eris?>
Od Ran'a cd historii Shervany
- Naszą watahą rządziła kiedyś para tyranów. To przez nich na pustyniach panowała wieczna zima.
Od dawna planowaliśmy bunt, ale kiedy dowiedzieli się o tym nasi dyktatorzy, zostaliśmy uwięzieni.
Byliśmy torturowani i głodzeni, a całej watasze obcięto racje.
Wtedy twoja siostra postanowiła nas uwolnić - tutaj pociągnął nosem. - ale zginęła, lecz my uciekliśmy. W nocy zaplanowaliśmy zasadzkę. Kiedy tyrani szli do zamku napadliśmy ich. Wywiązała się walka, podczas której twojej matce udało się zabić alphę.
Jego ciało zasyczało, i uniosły się z niego czarne opary. Dym ten zamienił się w głowę smoka, rozległ się pisk, i zobaczyliśmy, że mamy już wody po kostki. Po chwili mieliśmy jej aż po brzuch. Pustynie pokrywały się wodą. Uciekliśmy więc do tego ciepłego lasu, ale to nie był koniec kłopotów.
< Shervana? >
Od dawna planowaliśmy bunt, ale kiedy dowiedzieli się o tym nasi dyktatorzy, zostaliśmy uwięzieni.
Byliśmy torturowani i głodzeni, a całej watasze obcięto racje.
Wtedy twoja siostra postanowiła nas uwolnić - tutaj pociągnął nosem. - ale zginęła, lecz my uciekliśmy. W nocy zaplanowaliśmy zasadzkę. Kiedy tyrani szli do zamku napadliśmy ich. Wywiązała się walka, podczas której twojej matce udało się zabić alphę.
Jego ciało zasyczało, i uniosły się z niego czarne opary. Dym ten zamienił się w głowę smoka, rozległ się pisk, i zobaczyliśmy, że mamy już wody po kostki. Po chwili mieliśmy jej aż po brzuch. Pustynie pokrywały się wodą. Uciekliśmy więc do tego ciepłego lasu, ale to nie był koniec kłopotów.
< Shervana? >
wtorek, 22 kwietnia 2014
Od Ran'a cd historii Noish
Chciałem ją odszukać wzrokiem ale wokół była jedynie ciemność. Zamknąłem oczy i znów je otworzyłem. Wokół wciąż była ciemność. Zacząłem w przestachu trzeć oczy, ale to nie pomagało.
- Ran!! RAN! - wrzeszczała Noish, a po chwili poczułem jej oddech na karku. - Ran wstawaj! Nic Ci nie jest?!
- Czarna, ja nic nie widzę.. Ja nic nie widzę! - wrzasnąłem, a wadera się zachłysnęła.
Kiedy doszliśmy do medyka, on stwierdził, że jestem ślepy, i że tej ślepoty nie da się uleczyć.
< Noish? >
- Ran!! RAN! - wrzeszczała Noish, a po chwili poczułem jej oddech na karku. - Ran wstawaj! Nic Ci nie jest?!
- Czarna, ja nic nie widzę.. Ja nic nie widzę! - wrzasnąłem, a wadera się zachłysnęła.
Kiedy doszliśmy do medyka, on stwierdził, że jestem ślepy, i że tej ślepoty nie da się uleczyć.
< Noish? >
Od Ran'a cd historii Noish
- Wole sobie posiedzieć w cieniu drzew, nad tym jeziorkiem na końcu klifu. - odparłem po czym potruchtałem w to miejsce.
Wpatrzyłem się w wodę. Ona nagle zabarwiła się krwią, usłyszałem krzyk. Krew szumi mi w uszach. Wyczołguję się na brzeg charcząc i parskając wodą.
< Noish? Wiem, że denne opo, ale nie mam pomysłu. >
Wpatrzyłem się w wodę. Ona nagle zabarwiła się krwią, usłyszałem krzyk. Krew szumi mi w uszach. Wyczołguję się na brzeg charcząc i parskając wodą.
< Noish? Wiem, że denne opo, ale nie mam pomysłu. >
Od Ran'a cd historii Shervany
- Słuchaj, bo ja.. - nie dokończyłem odpowiedzi gdyż przerwało mi wycie. Po chwili otoczyły nas wściekle ujadające wilki, a na przeciw wyszli nam... Moi rodzice! Gdy mnie rozpoznali od razu się przytuliliśmy.
- Nasz syn, a Wasz młody Alpha wrócił! - krzyknął mój ojciec. Całej watasze opadła szczęka.
- Ale.. Jak to się stało, że jesteście Alfami? - zapytałem.
< Shervana? >
- Nasz syn, a Wasz młody Alpha wrócił! - krzyknął mój ojciec. Całej watasze opadła szczęka.
- Ale.. Jak to się stało, że jesteście Alfami? - zapytałem.
< Shervana? >
Od Ran'a cd historii Shervany
Rozejrzałem się. Wszystko przypominało mi krainę.. Leżącą blisko lodowych pustyń. Popatrzyłem na prawo. Serce mi zabiło mocniej. Mój dom... Zniszczony. Rozciągał się tam ocean. Ale nie mogłem zawieść reszty watahy. Podszedłem i wytłumaczyłem, na co wolno polować.
Mianowicie mieliśmy zabijać Netherhoofy, czyli wielkie niebieskie gazele, Paihany, malutkie ptaszki koloru Indygo, które po zabiciu rosną do rozmiarów dzika.
< Shervana? Brak pomyszszszszłu >
Mianowicie mieliśmy zabijać Netherhoofy, czyli wielkie niebieskie gazele, Paihany, malutkie ptaszki koloru Indygo, które po zabiciu rosną do rozmiarów dzika.
< Shervana? Brak pomyszszszszłu >
Od Ran'a cd historii Noish
- Jestem Ran. Jestem tutaj niezbyt długo, ale dość, żeby zrozumieć że nikt mnie tutaj nie chce.. Do widzenia. - powiedziałem, po czym skoczyłem w dół zbocza. Wylądowałem na boku. Wstałem po czym usłyszałem wołanie Czarnej i chrzęst kamieni.
Poczułem na ogonie zęby wadery. Odwróciłem się i popatrzyłem jej w oczy moimi czarnymi, zimnymi i pozbawionymi wyrazu oczami.
< Noish? >
Poczułem na ogonie zęby wadery. Odwróciłem się i popatrzyłem jej w oczy moimi czarnymi, zimnymi i pozbawionymi wyrazu oczami.
< Noish? >
sobota, 19 kwietnia 2014
Od Ran'a cd historii Shervany
- Ty tutaj musisz zostać, żeby pilnować porządku. - rozkazałem waderze.
- Emerged może mnie zastąpić. - odpowiedziała Shervana.
- Jesteś pewna? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedziała.
- No dobrze. Więc wziąłbym kilku wojowników, moich łowców, ciebie, i może z 2 zwiadowców. Przydałby się też jakiś skrzydlaty wilk, do wypatrywania zwierzyny. Zgoda? - podałem jej łapę.
- Zgoda. - odpowiedziała Shervana
~~ Następnego dnia ~~
Rano wszystkie wilki zostały zebrane na polanie. Alpha stworzyła portal, przez który wszyscy wskoczyliśmy.
<Shervana?>
- Emerged może mnie zastąpić. - odpowiedziała Shervana.
- Jesteś pewna? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedziała.
- No dobrze. Więc wziąłbym kilku wojowników, moich łowców, ciebie, i może z 2 zwiadowców. Przydałby się też jakiś skrzydlaty wilk, do wypatrywania zwierzyny. Zgoda? - podałem jej łapę.
- Zgoda. - odpowiedziała Shervana
~~ Następnego dnia ~~
Rano wszystkie wilki zostały zebrane na polanie. Alpha stworzyła portal, przez który wszyscy wskoczyliśmy.
<Shervana?>
czwartek, 17 kwietnia 2014
Od Ran'a cd historii Noiselles Shout
- Pokaż.. Mi.. Te... Muszelkę... - wydyszałem po czym złapawszy ją (muszlę, nie waderę) w zęby uciekłem. Ona zaczęła mnie gonić. W pewnej chwili ja potknąłem się, ona na mnie wpadła i zacisnęła mi szczęki na karku.
- Nie oddam jej! - zasyczałem.
Wadera jeszcze mocniej zacisnęła szczęki, a ja mimo woli puściłem mój łup.
<Noish?>
- Nie oddam jej! - zasyczałem.
Wadera jeszcze mocniej zacisnęła szczęki, a ja mimo woli puściłem mój łup.
<Noish?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)