Zlustrowałem waderę wzrokiem, patrząc na nią oburzony.
- Przegryzając to. - łbem wskazałem amulety.
- Nie!
- Bo co mi zrobisz? Ja raczej chce załatwić swoje sprawy niż dyndać z nieznajomą waderą. - warknąłem.
Nie spotkała mnie z najlepszym humorem, więc cóż poradzić. Musi cierpieć. Zresztą wątpie, by ktoś zachowywał się normalnie wisząc na gałezi z kimś tak głupim, by wplątać się w taką sytuację. W dodatku zapewne obcym, na terenach naszej watahy.
< Irlandia? >
piątek, 1 sierpnia 2014
Od Shervany cd historii Emergeda
- Dziękuje. - zwróciłam się do Hind'a, a on oddalił się pospiesznie.
Wtedy przyszedł do mnie Em. Strapiony i widać było, że nie spał za dużo albo wcale. Bał się o mnie, a ja musiałam go zmartwić jeszcze bardziej.
- Sher...
- Nie wie co mi jest. - odpowiedziałam na niezadane pytanie. - Coś na mnie musiało tak zadziałać. Czar jakiś.
- Ale jaki? Można coś na to poradzić?
- Nie wiem. Trzeba, by było spytać się kogoś kto wie więcej od innych wilków...
< Em? >
Wtedy przyszedł do mnie Em. Strapiony i widać było, że nie spał za dużo albo wcale. Bał się o mnie, a ja musiałam go zmartwić jeszcze bardziej.
- Sher...
- Nie wie co mi jest. - odpowiedziałam na niezadane pytanie. - Coś na mnie musiało tak zadziałać. Czar jakiś.
- Ale jaki? Można coś na to poradzić?
- Nie wiem. Trzeba, by było spytać się kogoś kto wie więcej od innych wilków...
< Em? >
Od Vuko cd historii Kimmy
Świat spowiła czarna mgła. Czułem jak odpłynąłem, ale wtedy pojawiło się coś innego. Światło.
- Obudziłem się? - spytałem, pocierając oczy.
- Nie. - usłyszałem melodyjny głos. - Nadal śpisz, Vuko.
- Czemu więc Cię słyszę?
- Próbuję Ci pomóc.
Mimo woli się zaśmiałem.
- Przez sen?
- Owszem.
- Co chcesz, więc zrobić, niby?
- Oddać swoją moc.
- Po co?
- Zobaczysz.
Odpowiedziała, a ja się obudziłem.
< Kim? >
- Obudziłem się? - spytałem, pocierając oczy.
- Nie. - usłyszałem melodyjny głos. - Nadal śpisz, Vuko.
- Czemu więc Cię słyszę?
- Próbuję Ci pomóc.
Mimo woli się zaśmiałem.
- Przez sen?
- Owszem.
- Co chcesz, więc zrobić, niby?
- Oddać swoją moc.
- Po co?
- Zobaczysz.
Odpowiedziała, a ja się obudziłem.
< Kim? >
Od Rana cd historii Kimmy
Zamruczałem:
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
- Kimmy, wiem, że to nie ty. Nie twoja wina. Że nigdy tego nie chciałaś. To jego wina. Wina Ash'a. To on zabił twoją siostrę. To on zmusił cię do zabicia szczeniaka. Ale jego już nie ma i nigdy nie będzie spowrotem. - Wstałem i trąciłem ją. - Wstawaj, nie możemy już dłużej tu tak leżeć. Chodż. - powiedziałem i podreptałem do mojej jaskini położonej przy źródełku. Obok niej rosły drzewa tworzące miły cień. Była około 15:00 po południu, słońce przygrzewało a ptaki śpiewały. Ja wygrzewałem się nie trawie, a po chwili przyszła Kim.
<Kimmy? Tak, siostrę xd Ale i tak już jej nie ma xd>
Od Kimmy cd historii Ran'a
Próbowałam się jakoś uspokoić, jednak nie dałam rady. Ja naprawdę nigdy nie próbowałam nikogo skrzywdzić! Zamknęłam oczy i spuściłam głowę, a łzy nadal kapały mi z pyszczka.
[...] Nagle poczułam, że ktoś mnie przytula. Otworzyłam oczy i zobaczyłam... Ran'a! Zdziwiłam się, jednak nie protestowałam i także się do niego przytuliłam.
- Powiesz mi... O co chodzi? - zapytałam cicho
<Ran? Siostrę? o.O>
[...] Nagle poczułam, że ktoś mnie przytula. Otworzyłam oczy i zobaczyłam... Ran'a! Zdziwiłam się, jednak nie protestowałam i także się do niego przytuliłam.
- Powiesz mi... O co chodzi? - zapytałam cicho
<Ran? Siostrę? o.O>
Od Ran'a cd historii Kimmy
Mruknąłem coś i odeszłem. Wspiąłem się na najbliższe drzewo, i zamknąłem oczy. Wspomnienia nasunęły się same.
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
Świergoty ptaków, światło prześwitujące przez gałęzie, polana. Ona tam siedzi, i przytula kogoś. Nie mnie. Basior ma futro koloru mahoniu. Między łapami trzyma szczeniaka swojej siostry. Matrwej siostry. Ja jestem tym drugim w krzakach. Patrzę. W pewnym momencie rozlega się granie rogu. W oddali słychać walkę, która się zbliża. Wadera nagle sztywnieje. Mechanicznymi ruchami podchodzi do szczeniaka i wgryza mu się w szyję. Przerażony wpadam na polanę i przypadam do ziemi. Basior zamiera i szepcze coś. Wadera odwraca się i atakuje mnie. Ja byłem nieprzygotowany, i skończyłem leżąc na ziemi. Krew ciekła mi obficie z tętnicy szyjnej. To on to wszystko zaplanował. Wadera otrząsnęła się, i wrzasnęła. Basior zaczął jej opowiadać fałszywą historię tego, co się tutaj stało...
Urwało się. Kimmy nadal płacze nad jeziorkiem. Podchodzę i przytulam ją..
<Kimmy? Od teraz masz siostrę xd>
środa, 30 lipca 2014
Strażniczka odchodzi!
Przykro było mi to usłyszeć, ale niestety Strażniczka odchodzi od nas z powodu braku czasu i chęci. Mamy nadzieję, że jeszcze tu wrócisz, Strażniczko!
Subskrybuj:
Posty (Atom)