Od Ayame cd historii Mistaki
> Biegłam jak najszybciej umiałam. Byłam przerażona tym co ujrzałam. Wciąż miałam przed oczami Kail'a, a raczej Scar'a. Nie wiedziałam co o tym sądzić. Bałam się odwrócić i zobaczyć czy Mistaki ciągle za mną biegnie, ale wiedziałam, że tak. Kiedy byliśmy już naprawdę daleko, zobaczyłam, że ogień. Ponieważ to był mój żywioł, płomienie mnie nie raniły. Weszłam w ogień i ujżałam węża, który płonął, ale widać było, że go to nie raniło. Stworzenie przecięło mnie wzrokiem i podpełzło do mnie. Wciąż stałam w płomieniach.Nagle coś mnie pchnęło i uklękłam przed nim okazując mu szcunek. Zaczął syczeć:
> - Ssssiiii jjjjaaaa sssssaaaammmbboo - i wpatrywał się w moje oczy.
> - Ssssiiii jjjjaaaa sssssaaaammmbboo eeesss nnnnnaaaassssss - odpowiedziałam.
> Nie mogłam uwierzyć. Rozmawiałam z wężem w jego języku. Nagle powiedział normalnym głosem:
> - Ognista wilczyca.... Okazałaś mi szcunek jako jedna z niewielu. Jestem La Sirp.
> W tem cały ogień dookoła nas znikł. Zza krzaków wyłonił się Scar. Znowu poczułam ten wzrok chcący się na mnie rzucić. Kiedy już miał na mnie skoczyć i zaatakował, wąż popełznął w jego kierunku w zabójczej szybkosci i oplótł jego ciało. Zdążył tylko syknąc "sssssiiiii mmmmmaaaiii" co oznaczało "uciekaj". Wtedy pojawiła się Mistaki i szybko mnie stamtąd zabrała. Byłyśmy około 10 metrów od nich i w ułamku sekundy zauważyłam jak Scar paryzł na mnie, a La Sirp ranił, atakował i walczył z nim żeby tylko nie dopuścić go do mnie.
> - AYAME ! - zawołała Mistaki szybko.
> Odwróciłam się i pobiegliśmy na tereny watahy. Ciągle myślałam o spotkaniu tego stworzenia i modliłam się, aby nic mu nie było. Kiedy tylko przekroczyliśmy granicę watahy zemdlałam. Obudziłam się w jaskini Alby. Koło mnie leżał La Sirp.
> <Alba albo Mistaki ? Coś o moim towarzyszu też >
środa, 8 kwietnia 2015
wtorek, 7 kwietnia 2015
Od Kinaj' a cd historii Fazie
Od rana wraz z Kowu (jeden z strażników) byliśmy w sali tortur. Co jakiś czas przyprowadzali do nas nowych więźniów którym została wymierzona kara w tej sali.Ja tu dowodziłem ale wszystkie prace wykonywał Kowu. Ja tylko sporadycznie sprawdzałem jak mu idzie. Nagle do sali weszła wadera. Z początku nie przyglądałem się jej a nawet to olałem. Ktoś już wspominał że mamy tu wadery. Ale kiedy zaczęła kręcić się po sali spojrzałem na nią i bez problemu rozpoznałem kto to. Fazie?! Co ona tu robi? Byłem zły. Nie wiedziałem co ona kombinuje ale byłem pewny że nie wyjdzie jej to na dobre.
- Ej, gdzie jest Kinaj - zwróciła się do mnie. Uśmiechnąłem sie kpiąco.
- Kim jesteś - spytałem srogo. Była ode mnie dużo niższa ale mimo to pewna siebie.
- Gdzie Kinaj? - powtóżyła
- Po co ci to wiedzieć?
- Kairo kazał go przyprowadzić - mówiła dalej pewna siebie.
- Nie wydaje mi się... Z resztą Kinaj' a nie ma... - powiedziałem i zaśmiałem się kpiąco. - A ty lepiej wracaj do celi jeśli ci życie miłe - szepnąłem tak aby tylko ona usłyszała. Widac było że nie wiedziała co myśleć.
- Haru, ma racje... Powinnaś wracać do celi... Fazie! - warknął basior stojący w drzwiach. Wadera odwróciła sie niepewnie aby sprawdzić kto to. To był Kairo przyduszający Gretę do ściany. Fazie nie wiedziała co ma robić. W jej oczach widać było strach i złość. Za drzwiami stało kilku strażników. Kairo posłał ich aby pojmali Fazie. Ona zaczęła się wycofywać i szczerzyć kły, gotowa do ataku. Rozbawiło to basiora który puścił Gretę a ta upadła na ziemię. Wyjął swój pilot który sterował obrożami. Nacisnął kilka guzików, pokręcił pokrętła i wcisnął duży czerwony guzik. Greta zwinęła się z bólu a Fazie padła na ziemię. Przeszedł je elektryczny wstrząs idący od obroży. Były chwilowo sparaliżowane.
- Głupie... Szczególnie ty Greto... Powinnaś wiedzieć że z obrożą elektryczną obrożą nie da się stąd uciec. Aaaa... No tak... myślałaś że uda ci się ją zdjąć.! No to szczyt głupoty! Nikt jej nie zdejmie oprócz mnie! - powiedział z pogardą. - Aha... Spróbuj jej powiedzieć słowo na temat Kinaj' a a osobiście dopilnuje żeby ona jak i ty umarł w potwornych męczarniach... A co do ciebie Fazie... Nie szukaj go! I tak nie znajdziesz... - warknął. - zabrać je! Fazie do północnego,a Grete do południowego skrzydła! Do cel 15 i 987! Pilnować pod stopniem 6!...
< Fazie? I czo teraz xD 6 to wysoki poziom pilnowaniabo skala jest od 1-10 i 10 to ten najwyższy ;) >
- Ej, gdzie jest Kinaj - zwróciła się do mnie. Uśmiechnąłem sie kpiąco.
- Kim jesteś - spytałem srogo. Była ode mnie dużo niższa ale mimo to pewna siebie.
- Gdzie Kinaj? - powtóżyła
- Po co ci to wiedzieć?
- Kairo kazał go przyprowadzić - mówiła dalej pewna siebie.
- Nie wydaje mi się... Z resztą Kinaj' a nie ma... - powiedziałem i zaśmiałem się kpiąco. - A ty lepiej wracaj do celi jeśli ci życie miłe - szepnąłem tak aby tylko ona usłyszała. Widac było że nie wiedziała co myśleć.
- Haru, ma racje... Powinnaś wracać do celi... Fazie! - warknął basior stojący w drzwiach. Wadera odwróciła sie niepewnie aby sprawdzić kto to. To był Kairo przyduszający Gretę do ściany. Fazie nie wiedziała co ma robić. W jej oczach widać było strach i złość. Za drzwiami stało kilku strażników. Kairo posłał ich aby pojmali Fazie. Ona zaczęła się wycofywać i szczerzyć kły, gotowa do ataku. Rozbawiło to basiora który puścił Gretę a ta upadła na ziemię. Wyjął swój pilot który sterował obrożami. Nacisnął kilka guzików, pokręcił pokrętła i wcisnął duży czerwony guzik. Greta zwinęła się z bólu a Fazie padła na ziemię. Przeszedł je elektryczny wstrząs idący od obroży. Były chwilowo sparaliżowane.
- Głupie... Szczególnie ty Greto... Powinnaś wiedzieć że z obrożą elektryczną obrożą nie da się stąd uciec. Aaaa... No tak... myślałaś że uda ci się ją zdjąć.! No to szczyt głupoty! Nikt jej nie zdejmie oprócz mnie! - powiedział z pogardą. - Aha... Spróbuj jej powiedzieć słowo na temat Kinaj' a a osobiście dopilnuje żeby ona jak i ty umarł w potwornych męczarniach... A co do ciebie Fazie... Nie szukaj go! I tak nie znajdziesz... - warknął. - zabrać je! Fazie do północnego,a Grete do południowego skrzydła! Do cel 15 i 987! Pilnować pod stopniem 6!...
< Fazie? I czo teraz xD 6 to wysoki poziom pilnowaniabo skala jest od 1-10 i 10 to ten najwyższy ;) >
Od Kail' a cd historii Ayame
Nie byłem zadowolony spławiając waderę ale co miałem innego zrobić? Nie mogę nikogo narażać. Lepiej żeby myślała o mnie źle i trzymała z daleka niż lubiła i była blisko... Kiedy doszedłem do jaskini przespałem się a dalszy dzień minął mi dość zwyczajnie. Wieczorem jak zwykle wybrałem się w głąb lasu. Zagłębiony w swoich myślach nawet nie zauważyłem kiedy wybiła pierwsza w nocy. Stałem zaraz za Bramą Xendri'sh. Usłyszałem szelest w krzakach, chciałem się odwrócić żeby zobaczyć co lub kto to, ale było za późno. ON zaczął przejmować kontrolę. Całe ciało zaczęło się zmieniać...

(tak wygląda po przemianie :P troche rozmazane ale musi takie być xd on jest idealny <3)
(tak wygląda po przemianie :P troche rozmazane ale musi takie być xd on jest idealny <3)
Ostatnią moją myślą było przywołani towarzysza
- Mistaki - szepnąłem, a demon przejął kontrolę nad ciałem.
***
Od Mistaki xD
Od Mistaki xD
Kail jak zawsze wyszedł koło północy i jak zawsze nie pozwolił mi ze sobą iść. Położyłam się zatem spać w nadziei że nic mu nie jest.
~ Mistaki! - obudził mnie cichy głos w mojej głowie. Wiedziałam co się kroi
~ Mistaki! - obudził mnie cichy głos w mojej głowie. Wiedziałam co się kroi
- Kail - krzyknęłam i wyleciałam z jaskini. Znalazłam się w miejscu z którego wzywał mnie basior w ułemek sekundy. Byłam pod postacią ducha więc nikt mnie nie widział. Zobaczyłam Kail' a a raczej Scar' a w jego ciele. W krzakach stała młoda wadera którą wczoraj spotkał Kail. Niestety nie tylko ja ją zauważyłam.Basior odwrócił łeb w jej stronę a ta stała sparaliżowana.
- K-k- kim ty jesteś?! - krzyknęłą wadera
- Jestem Scar! Twój największy koszmar! - warknął basior. I skierował całe ciało w stronę wadery. Widać było że zaraz się na nią rzuci. Musiałam zareagować. Użyłam swoich mocy i z ziemi pod łapami basiora wyrosły grube pędy, które oplotły jego ciało tak że nie mógł się ruszać. Wiedziałam że to niewiele da ale zyskałam trochę czasu. Podleciałam do wadery przyjmując postać kota. Ona patrzyła na mnie przerażona.
- Spokojnie, spokojnie... Jestem z tobą, nic ci nie zrobie... - mowiłam spokojnie
- Kim jesteś?! Co się tu dzije?! - mówiła zszokowana
- Jestem towarzyszem Kail' a. To nie jest on... A te plącza to moja sprawka. Dadzą nam trochę czasu ale nie za wiele więc musisz robić dokładnie to co ci mówię. Rozumiesz? Pomogę ci - mówiłam nadal spokojnym głosem
- Tak - odpowiedziała krótko
- Dobrze... Biegnij przed siebie. Będę zaraz za tobą. Musze lecieć tyłem bo będę kierować wiatr tak aby zabrał nasz zapach jak najdalej stąd w różne strony tak aby Scar nas nie znalazł. Będęcie nawigować i zabiorę w bezpieczne miejsce - powiedziałam szybko ale wyraźnie widząc że Scar zaczyna się wyplątywać. Trzeba było działać szybko...
< Ayame? No cóż xD szybko żeś doszła do tego momentu xd 2 opo i już znasz tajemnice jego życia xD >
- Spokojnie, spokojnie... Jestem z tobą, nic ci nie zrobie... - mowiłam spokojnie
- Kim jesteś?! Co się tu dzije?! - mówiła zszokowana
- Jestem towarzyszem Kail' a. To nie jest on... A te plącza to moja sprawka. Dadzą nam trochę czasu ale nie za wiele więc musisz robić dokładnie to co ci mówię. Rozumiesz? Pomogę ci - mówiłam nadal spokojnym głosem
- Tak - odpowiedziała krótko
- Dobrze... Biegnij przed siebie. Będę zaraz za tobą. Musze lecieć tyłem bo będę kierować wiatr tak aby zabrał nasz zapach jak najdalej stąd w różne strony tak aby Scar nas nie znalazł. Będęcie nawigować i zabiorę w bezpieczne miejsce - powiedziałam szybko ale wyraźnie widząc że Scar zaczyna się wyplątywać. Trzeba było działać szybko...
< Ayame? No cóż xD szybko żeś doszła do tego momentu xd 2 opo i już znasz tajemnice jego życia xD >
Od Fazie cd historii Kinaj' a
Cała wędrówka raczej nie trwała długo. Wszystko się udało, jakimś cudem ani razu nie natknęłyśmy się na Kairo. Byłyśmy przy drzwiach, na których widniał napis SELUPU.
- Ej, a czemu taka nazwa? – spytałam Gerdy przed wejściem
- Pff... nie mam pojęcia. Aha, coś tam mówili, że kiedyś w tym obiekcie było jakieś mroczne królestwo i tu była sala tronowa gościa o imienu Selupu. Tak ku pamięci, wiesz. – wytłumaczyła
- A teraz co tam jest?
- Zwyczajna sala tortur. – powiedziała, a ja jęknęłam cicho
- I... Kinaj tam jest? – zapytałam szeptem
- Dokładnie. – skinęła głową, ale raczej się tym faktem nie przejęła. Na ruch mojej łapy otworzyła skrzypiące metalowe drzwi. Powolnym krokiem weszłam do środka. Na samym środku sali był tron przerobiony na elektryczne krzesło, natomiast po bokach były najróżniejsze narzędzia do torturowania. Nigdzie jednak nie widziałam Kinaja. Gerda według moich zaleceń stała w drzwiach, by nikt nie wszedł do środka. Rozglądałam się bacznie, ale widziałam tylko dwa nieznane mi wilki siedzące w narzędziach tortur oraz jednego strażnika zajmującego się jednym z więźniów.
- Fazie, ale Kinaj... - zaczęła Gerda
- Milcz. – przerwałam jej
- Ale Fazie, nie rozumiesz. Kina...
- Cicho! – szepnęłam gniewnie w jej stronę
- Fazie...
- Czy ty jesteś głucha?! – warknęłam. Zaczęłam się przechadzać po sali i szukać może jakiejś wnęki, czy czegoś, gdzie mógłby być Kinaj. Gerda i inni strażnicy, których zapytałam potwierdzili, że Kinaj będzie tu. Nie mógł się rozpłynąć!
- Ej, gdzie jest Kinaj? – zapytałam basiora o ogromnych czarnych skrzydłąch i pokaźnych jelenich rogach
<Kinaj? Tudzież Haru? Czo teraz? OuO>
- Ej, a czemu taka nazwa? – spytałam Gerdy przed wejściem
- Pff... nie mam pojęcia. Aha, coś tam mówili, że kiedyś w tym obiekcie było jakieś mroczne królestwo i tu była sala tronowa gościa o imienu Selupu. Tak ku pamięci, wiesz. – wytłumaczyła
- A teraz co tam jest?
- Zwyczajna sala tortur. – powiedziała, a ja jęknęłam cicho
- I... Kinaj tam jest? – zapytałam szeptem
- Dokładnie. – skinęła głową, ale raczej się tym faktem nie przejęła. Na ruch mojej łapy otworzyła skrzypiące metalowe drzwi. Powolnym krokiem weszłam do środka. Na samym środku sali był tron przerobiony na elektryczne krzesło, natomiast po bokach były najróżniejsze narzędzia do torturowania. Nigdzie jednak nie widziałam Kinaja. Gerda według moich zaleceń stała w drzwiach, by nikt nie wszedł do środka. Rozglądałam się bacznie, ale widziałam tylko dwa nieznane mi wilki siedzące w narzędziach tortur oraz jednego strażnika zajmującego się jednym z więźniów.
- Fazie, ale Kinaj... - zaczęła Gerda
- Milcz. – przerwałam jej
- Ale Fazie, nie rozumiesz. Kina...
- Cicho! – szepnęłam gniewnie w jej stronę
- Fazie...
- Czy ty jesteś głucha?! – warknęłam. Zaczęłam się przechadzać po sali i szukać może jakiejś wnęki, czy czegoś, gdzie mógłby być Kinaj. Gerda i inni strażnicy, których zapytałam potwierdzili, że Kinaj będzie tu. Nie mógł się rozpłynąć!
- Ej, gdzie jest Kinaj? – zapytałam basiora o ogromnych czarnych skrzydłąch i pokaźnych jelenich rogach
<Kinaj? Tudzież Haru? Czo teraz? OuO>
Od Ayame cd historii Kail'a
- Wystraszyłeś się co ?
Kail stał jeszcze trochę oszołomiony nic nie mówiąc.
- Spokojnie. Nic Ci nie zrobię.
- Wiem, po prostu się wystarszyłem. - powiedział i uśmiechną się do mnie.
- Gdzie byłeś ? - zapytałam i spojrzałam na jego łapę całą we krwi.
- Nigdzie - odpowiedział i poszedł.
Stałam przy krzakach nie wiedząc co o tym myśleć. Wiedziałam, że od początku dołączenia do watahy był szorstki i unikał kontaktu z wilkami. Nie chciałam odpuścić. Chciałam się dowiedzieć dlaczego taki jest. Następnej nocy obudził mnie szelest o północy. To był Kail. Od razu przypomniała mi się tamta rozmowa. Postanowiłam go śledzić. Szłam tak od godziny nie spuszczając go z oka. Weszliśmy do jakiegoś lasu. Rozejrzałam się dookoła i od razu przypomniala mi się tamta noc. To było miejsce poprzedzające Bramę Xendri'sh. Wiedziałam to, ponieważ sama kiedyć tu byłam jako szczeniak. Kiedy Kail wszedł do Bramy nie mogłam uwierzyć własnym oczą. To co tam ujrzałam przebiło wszystko. Stałam przed Barmą w bezruchu, przerażona. Nagle Kail się odwrócił.
<Kail?>
Kail stał jeszcze trochę oszołomiony nic nie mówiąc.
- Spokojnie. Nic Ci nie zrobię.
- Wiem, po prostu się wystarszyłem. - powiedział i uśmiechną się do mnie.
- Gdzie byłeś ? - zapytałam i spojrzałam na jego łapę całą we krwi.
- Nigdzie - odpowiedział i poszedł.
Stałam przy krzakach nie wiedząc co o tym myśleć. Wiedziałam, że od początku dołączenia do watahy był szorstki i unikał kontaktu z wilkami. Nie chciałam odpuścić. Chciałam się dowiedzieć dlaczego taki jest. Następnej nocy obudził mnie szelest o północy. To był Kail. Od razu przypomniała mi się tamta rozmowa. Postanowiłam go śledzić. Szłam tak od godziny nie spuszczając go z oka. Weszliśmy do jakiegoś lasu. Rozejrzałam się dookoła i od razu przypomniala mi się tamta noc. To było miejsce poprzedzające Bramę Xendri'sh. Wiedziałam to, ponieważ sama kiedyć tu byłam jako szczeniak. Kiedy Kail wszedł do Bramy nie mogłam uwierzyć własnym oczą. To co tam ujrzałam przebiło wszystko. Stałam przed Barmą w bezruchu, przerażona. Nagle Kail się odwrócił.
<Kail?>
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Od Alby cd historii Kail' a
- Eee... – przekrzywiłam łebek – co?
- Idiotka, idiotka, idiotka. – powiedziała do siebie Mistaki pacając się w głowę. Chyba zrozumiałam, o co jej chodzi.
- Słuchaj, Kail to dzielny basior. Da sobie jakoś radę. – powiedziałam pocieszająco
- Wiem, wiem... ale... ych. Poróbmy coś. – zażądała spoglądając na mnie
- Niech tak się stanie. Co masz ochotę porobić? – spytałam
- Cokolwiek. – położyła się na grzbiecie unosząc tylne łapki do góry i przyglądając się im
- Zaraz wracam. – uśmiechnęłam się i ruszyłam do mojej skrytki na zioła. Gdy byłam na miejscu wzięłam zioła potrzebne do wykonania jakiejś uspakajającej herbatki, maseczki i może czegoś tam jeszcze. Zrobimy z Misą babski wieczorek. Powróciłam spokojnym krokiem do kotki. Ona właśnie zamiatała ogonkiem przed jaskinią.
- Już jestem! – zawołałam radośnie. Ona obróciła się w moją stronę z uśmiechem – Masz jakiś kociołek? – zapytałam, a ta zrobiła ździwioną minę
- A po co ci kociołek?
- Zobaczysz, moja miła. – zachichotałam. Ta przeskanowała mnie wzrokiem, ale posłusznie dała mi garnuszek. Zebrałam najbliższe gałązki i zapaliłam je. Mistaki pomogła mi zbudować stelaż, by kociołek się trzymał nad ogniem. Rozmawiałyśmy luźno w międzyczasie. Do kociołka wlałam trochę wody, dodałam parę różnych ziółek i w magiczny sposób powstała pyszna herbatka. Sklonowałam miseczkę podarowaną przez Misę i przelałam zawartość kociołka do dwóch w ten sposób powstałych misek. Gdy upajałam się zapachem i smakiem napoju, tworzyłam również maseczkę na łebek. Na początku Mistaki nie wiedziała o co mi chodzi mówiąc „maseczka” i myślała, że seplenię i chciałam powiedzieć „miseczka”. Nie pasowało jej jednak „nałożymy potem tę miseczkę na łepek.”. Spowodowało to u nas głośny śmiech.
Teraz potrzebowałam więcej składników. Wsadziłam do kociołka wszystkie zioła, ale potrzebowałam jeszcze paru innych rzeczy. Poprosiłam Mistaki, by podała mi garść owoców, które wcześniej nazbierałyśmy. Mikstura od razu zgęstniała, jednak nie aż tak, by można ją było już nakładać. Zdjęłam na chwilę kociołek z ognia i ruszyłyśmy na poszukiwania rośliny, z której wydzielał się charakterystyczny olejek idealny do zagęszczenia i dodania pięknego zapachu maseczce. Okazało się, że rośnie tuż za jaskinią, więc nie musiałyśmy długo szukać. Po chwili wszystko było gotowe, by oficjalnie rozpocząć babski wieczorek. Zastanawiałam się tylko, czy nie stworzyć może jeszcze trochę alkoholu, ale o chwili uznałam, że bez przesady, musimy zostać odrobinę poważne.
<Kail? Albo Mistaki? default smiley xd>
- Idiotka, idiotka, idiotka. – powiedziała do siebie Mistaki pacając się w głowę. Chyba zrozumiałam, o co jej chodzi.
- Słuchaj, Kail to dzielny basior. Da sobie jakoś radę. – powiedziałam pocieszająco
- Wiem, wiem... ale... ych. Poróbmy coś. – zażądała spoglądając na mnie
- Niech tak się stanie. Co masz ochotę porobić? – spytałam
- Cokolwiek. – położyła się na grzbiecie unosząc tylne łapki do góry i przyglądając się im
- Zaraz wracam. – uśmiechnęłam się i ruszyłam do mojej skrytki na zioła. Gdy byłam na miejscu wzięłam zioła potrzebne do wykonania jakiejś uspakajającej herbatki, maseczki i może czegoś tam jeszcze. Zrobimy z Misą babski wieczorek. Powróciłam spokojnym krokiem do kotki. Ona właśnie zamiatała ogonkiem przed jaskinią.
- Już jestem! – zawołałam radośnie. Ona obróciła się w moją stronę z uśmiechem – Masz jakiś kociołek? – zapytałam, a ta zrobiła ździwioną minę
- A po co ci kociołek?
- Zobaczysz, moja miła. – zachichotałam. Ta przeskanowała mnie wzrokiem, ale posłusznie dała mi garnuszek. Zebrałam najbliższe gałązki i zapaliłam je. Mistaki pomogła mi zbudować stelaż, by kociołek się trzymał nad ogniem. Rozmawiałyśmy luźno w międzyczasie. Do kociołka wlałam trochę wody, dodałam parę różnych ziółek i w magiczny sposób powstała pyszna herbatka. Sklonowałam miseczkę podarowaną przez Misę i przelałam zawartość kociołka do dwóch w ten sposób powstałych misek. Gdy upajałam się zapachem i smakiem napoju, tworzyłam również maseczkę na łebek. Na początku Mistaki nie wiedziała o co mi chodzi mówiąc „maseczka” i myślała, że seplenię i chciałam powiedzieć „miseczka”. Nie pasowało jej jednak „nałożymy potem tę miseczkę na łepek.”. Spowodowało to u nas głośny śmiech.
Teraz potrzebowałam więcej składników. Wsadziłam do kociołka wszystkie zioła, ale potrzebowałam jeszcze paru innych rzeczy. Poprosiłam Mistaki, by podała mi garść owoców, które wcześniej nazbierałyśmy. Mikstura od razu zgęstniała, jednak nie aż tak, by można ją było już nakładać. Zdjęłam na chwilę kociołek z ognia i ruszyłyśmy na poszukiwania rośliny, z której wydzielał się charakterystyczny olejek idealny do zagęszczenia i dodania pięknego zapachu maseczce. Okazało się, że rośnie tuż za jaskinią, więc nie musiałyśmy długo szukać. Po chwili wszystko było gotowe, by oficjalnie rozpocząć babski wieczorek. Zastanawiałam się tylko, czy nie stworzyć może jeszcze trochę alkoholu, ale o chwili uznałam, że bez przesady, musimy zostać odrobinę poważne.
<Kail? Albo Mistaki? default smiley xd>
Subskrybuj:
Posty (Atom)