Od Ayame cd historii Mistaki
> Biegłam jak najszybciej umiałam. Byłam przerażona tym co ujrzałam. Wciąż miałam przed oczami Kail'a, a raczej Scar'a. Nie wiedziałam co o tym sądzić. Bałam się odwrócić i zobaczyć czy Mistaki ciągle za mną biegnie, ale wiedziałam, że tak. Kiedy byliśmy już naprawdę daleko, zobaczyłam, że ogień. Ponieważ to był mój żywioł, płomienie mnie nie raniły. Weszłam w ogień i ujżałam węża, który płonął, ale widać było, że go to nie raniło. Stworzenie przecięło mnie wzrokiem i podpełzło do mnie. Wciąż stałam w płomieniach.Nagle coś mnie pchnęło i uklękłam przed nim okazując mu szcunek. Zaczął syczeć:
> - Ssssiiii jjjjaaaa sssssaaaammmbboo - i wpatrywał się w moje oczy.
> - Ssssiiii jjjjaaaa sssssaaaammmbboo eeesss nnnnnaaaassssss - odpowiedziałam.
> Nie mogłam uwierzyć. Rozmawiałam z wężem w jego języku. Nagle powiedział normalnym głosem:
> - Ognista wilczyca.... Okazałaś mi szcunek jako jedna z niewielu. Jestem La Sirp.
> W tem cały ogień dookoła nas znikł. Zza krzaków wyłonił się Scar. Znowu poczułam ten wzrok chcący się na mnie rzucić. Kiedy już miał na mnie skoczyć i zaatakował, wąż popełznął w jego kierunku w zabójczej szybkosci i oplótł jego ciało. Zdążył tylko syknąc "sssssiiiii mmmmmaaaiii" co oznaczało "uciekaj". Wtedy pojawiła się Mistaki i szybko mnie stamtąd zabrała. Byłyśmy około 10 metrów od nich i w ułamku sekundy zauważyłam jak Scar paryzł na mnie, a La Sirp ranił, atakował i walczył z nim żeby tylko nie dopuścić go do mnie.
> - AYAME ! - zawołała Mistaki szybko.
> Odwróciłam się i pobiegliśmy na tereny watahy. Ciągle myślałam o spotkaniu tego stworzenia i modliłam się, aby nic mu nie było. Kiedy tylko przekroczyliśmy granicę watahy zemdlałam. Obudziłam się w jaskini Alby. Koło mnie leżał La Sirp.
> <Alba albo Mistaki ? Coś o moim towarzyszu też >
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Alby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Alby. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 kwietnia 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
Od Kail' a (Mistaki xD) cd historii Alby
Od Mistaki
Szybko za nim poleciałam. Musiałam być bardzo ostrożna bo Kail widzi mnie bez względu na wszystko. Bardzo się o niego boje. Leciałam między drzewami szukając kuśtykającego basiora. Mimo wszystko nie widziałam go. Gdzie on do cholery zniknął?! Nie mógł oddalić się za daleko... Latałam w ta i z powrotem po lesie bez skutku. Po kilku godzinach wróciłam do jaskini.
- I co? Gdzie Kail? Wszystko gra? - powitała mnie Alba
- Nie... Nigdzie go nie było. - powiedziałam smutno
- Nie mógł przecież rozpłynąć się z powietrzu... - kiedy Alba to powiedziała coś we mnie uderzyło. W końcu zrozumiałam.
- Kail nie... Ale ON tak! - krzyknęłam - No tak! O matko... Przecież byłam w takim niebezpieczeństwie. Chciał mnie dorwać więc stał się niewidzialny. Ale tylko Kail widzi mnie bez względu na wszystko. CZYLI latając pod postacią ducha on nie widział mnie a ja jego!...
<Alba? Brak weny ;-; ale no czo ja moge więcej zrobić :/ no nic xD musisz coś wymyślić :P >
Szybko za nim poleciałam. Musiałam być bardzo ostrożna bo Kail widzi mnie bez względu na wszystko. Bardzo się o niego boje. Leciałam między drzewami szukając kuśtykającego basiora. Mimo wszystko nie widziałam go. Gdzie on do cholery zniknął?! Nie mógł oddalić się za daleko... Latałam w ta i z powrotem po lesie bez skutku. Po kilku godzinach wróciłam do jaskini.
- I co? Gdzie Kail? Wszystko gra? - powitała mnie Alba
- Nie... Nigdzie go nie było. - powiedziałam smutno
- Nie mógł przecież rozpłynąć się z powietrzu... - kiedy Alba to powiedziała coś we mnie uderzyło. W końcu zrozumiałam.
- Kail nie... Ale ON tak! - krzyknęłam - No tak! O matko... Przecież byłam w takim niebezpieczeństwie. Chciał mnie dorwać więc stał się niewidzialny. Ale tylko Kail widzi mnie bez względu na wszystko. CZYLI latając pod postacią ducha on nie widział mnie a ja jego!...
<Alba? Brak weny ;-; ale no czo ja moge więcej zrobić :/ no nic xD musisz coś wymyślić :P >
wtorek, 3 lutego 2015
Od Kail' a cd historii Alby
Odsunąłem delikatnie jej łapę.
- Nie musiałaś - szepnąłem z bólem, który starałem się zamaskować jak tylko się da. Wadera popatrzyła na mnie z politowaniem któe tak bardzo mnie irytuje. Nie znoszę kiedy patrzy się na mnie jak na przegranego. - Nic już nie mów. Odpocznij.. - powiedziała cicho i uniosła delikatnie kącik warg. Już chciałem zaprzeczyć i wstać ale skarcił mnie Misi oczywiście w myślach
~ Nawet o tym nie myśl! Nie odzywaj się i śpij! I tak nie pozwolimy ci wyjść! - w sumie to ma racje. Trudno mi to przyznawać ale taka jest prawda. Poza tym mam za mało siły żeby cokolwiek zrobić. Szybko zasnąłem. Jak zwykle nawiedziły mnie koszmary więc nie powiem żebym się wyspał. Przespałem cały dzień. Obudziłem się dopiero o 20, albo coś koło tego. Wiedziałem że dzisiaj muszę wyjść wcześniej. W takim stanie oddalenie się dość daleko zajmie mi 2 razy tyle czasu co zawsze. Podniosłem lekko jedną powiekę. Dziewczyn nie było. I tak musiałbym się wymknąć więc stwierdziłem że to dobry moment. Podniosłem się z wielkim bólem ale nie mogłem dać zwyciężyć. Zrobiłem kilka kroków, bardzo powolnych kroków żeby podłapać równowagę. Trochę średnio mi to wyszło ale jako tako szedłem. Kierowałem się do wyjścia z jaskini. Coś czułem że nie będzie tak łatwo. Za rogiem wejścia stały obie samice i zbierały jakieś owoce. Cichaczem starałem się udać w drugą stronę ale średnio mi to wyszło...
- Kail? - powiedziała trochę zdziwiona Misi i w sekunde pojawiła się przed moim nosem - gdzie się wybierasz?
- Dobrze wiesz - rzuciłem sucho.
- Nie możesz wychodzić. Wracaj tam i odpoczywaj - podeszła wadera.
- Nic mi nie jest. Muszę iść.
- Kail! Nie możesz! - zdenerwowała się Alba
- Muszę! - warknąłem
- Kail... Może faktycznie powinieneś zostać? - spytała Mistaki. Strasznie mnie tym zdenerwowała.
- Dobrze wiesz czemu muszę iść! I wiesz że muszę! Więc zostaw mnie w spokoju i daj mi iśc jeśli chcecie jeszcze żyć! - rzuciłem jej gniewne spojrzenie. Byłem wściekły. Dobrze zna te historie! Po co tak gada skoro wie że to nie możliwe!
- Przynajmniej daj mi z tobą iść! - upierała się kocica.
- Nie! Nie możesz! Nikt nie może! To zbyt ryzykowne!
- Kail... Poradzę sobie. Wiesz że... - kontynuowała ale ja nie chciałem jej słuchać.
- Nie chce ci zrobić krzywdy! - krzyknąłem.
- Ukryje cię. Chce mieć cię tylko na oku...
- Jak chcesz się ukryć?! On wie dokładnie to co ja, widzi to co ja i czuje to co ja! On to ja! Nie ukryjesz się! A ja nie wybaczę sobie jeśli tobie albo jej się coś stanie! - krzyknąłem i odbiegłem. To musiało wyglądac bardzo pokracznie bo co chwile się potykałem i nie miałem tyle sił żeby faktycznie biec więc to był taki szybki chód w którym się co chwila potykałem. Po chwili zwolniłem. Nie dałbym rady dalej biec ale chciałem żeby myślały że odbiegłem i mnie nie goniły. Nie mogły ze mną iść...
<Alba? Tylko on faktycznie musi iść ;) >
- Nie musiałaś - szepnąłem z bólem, który starałem się zamaskować jak tylko się da. Wadera popatrzyła na mnie z politowaniem któe tak bardzo mnie irytuje. Nie znoszę kiedy patrzy się na mnie jak na przegranego. - Nic już nie mów. Odpocznij.. - powiedziała cicho i uniosła delikatnie kącik warg. Już chciałem zaprzeczyć i wstać ale skarcił mnie Misi oczywiście w myślach
~ Nawet o tym nie myśl! Nie odzywaj się i śpij! I tak nie pozwolimy ci wyjść! - w sumie to ma racje. Trudno mi to przyznawać ale taka jest prawda. Poza tym mam za mało siły żeby cokolwiek zrobić. Szybko zasnąłem. Jak zwykle nawiedziły mnie koszmary więc nie powiem żebym się wyspał. Przespałem cały dzień. Obudziłem się dopiero o 20, albo coś koło tego. Wiedziałem że dzisiaj muszę wyjść wcześniej. W takim stanie oddalenie się dość daleko zajmie mi 2 razy tyle czasu co zawsze. Podniosłem lekko jedną powiekę. Dziewczyn nie było. I tak musiałbym się wymknąć więc stwierdziłem że to dobry moment. Podniosłem się z wielkim bólem ale nie mogłem dać zwyciężyć. Zrobiłem kilka kroków, bardzo powolnych kroków żeby podłapać równowagę. Trochę średnio mi to wyszło ale jako tako szedłem. Kierowałem się do wyjścia z jaskini. Coś czułem że nie będzie tak łatwo. Za rogiem wejścia stały obie samice i zbierały jakieś owoce. Cichaczem starałem się udać w drugą stronę ale średnio mi to wyszło...
- Kail? - powiedziała trochę zdziwiona Misi i w sekunde pojawiła się przed moim nosem - gdzie się wybierasz?
- Dobrze wiesz - rzuciłem sucho.
- Nie możesz wychodzić. Wracaj tam i odpoczywaj - podeszła wadera.
- Nic mi nie jest. Muszę iść.
- Kail! Nie możesz! - zdenerwowała się Alba
- Muszę! - warknąłem
- Kail... Może faktycznie powinieneś zostać? - spytała Mistaki. Strasznie mnie tym zdenerwowała.
- Dobrze wiesz czemu muszę iść! I wiesz że muszę! Więc zostaw mnie w spokoju i daj mi iśc jeśli chcecie jeszcze żyć! - rzuciłem jej gniewne spojrzenie. Byłem wściekły. Dobrze zna te historie! Po co tak gada skoro wie że to nie możliwe!
- Przynajmniej daj mi z tobą iść! - upierała się kocica.
- Nie! Nie możesz! Nikt nie może! To zbyt ryzykowne!
- Kail... Poradzę sobie. Wiesz że... - kontynuowała ale ja nie chciałem jej słuchać.
- Nie chce ci zrobić krzywdy! - krzyknąłem.
- Ukryje cię. Chce mieć cię tylko na oku...
- Jak chcesz się ukryć?! On wie dokładnie to co ja, widzi to co ja i czuje to co ja! On to ja! Nie ukryjesz się! A ja nie wybaczę sobie jeśli tobie albo jej się coś stanie! - krzyknąłem i odbiegłem. To musiało wyglądac bardzo pokracznie bo co chwile się potykałem i nie miałem tyle sił żeby faktycznie biec więc to był taki szybki chód w którym się co chwila potykałem. Po chwili zwolniłem. Nie dałbym rady dalej biec ale chciałem żeby myślały że odbiegłem i mnie nie goniły. Nie mogły ze mną iść...
<Alba? Tylko on faktycznie musi iść ;) >
sobota, 31 stycznia 2015
Od Kail' a cd historii Alby
Ocknąłem się w jakiejś totalnej dziczy. Wszędzie było ciemno. Rozejrzałem się ale nic nie było widać. Po chwili zrozumiałem. Jestem w jaskini. Podniosłem się z zamiarem znalezienia wyjścia ale moja morda w szybkim tempie znalazła się na ziemi. Byłem cały posiniaczony, a przez prawie całą lewą przednią łapę szła długa nadal krwawiąca rana. Poza tym liczne zadrapania i bóle w mięśniach.
- W co ten debil się wpakował?! - mruknąłem do siebie. Podjąłem druga próbę wstania. Co prawda bez użycia krwawiącej łapy nie było najłatwiej ale totalnie straciłem w niej czucie. Przeszła mnie nienawiść do tego idioty, ale to był aktualnie mój najmniejszy problem. Przypomniało mi się że zostawiłem w naszej jaskini Albę i nie powiedziałem jej kiedy wrócę. Nie wspomniałem nawet że wychodzę... Musiałem wracać a co najgorsze nie wiedziałem która jest godzina... Znalazłem w sobie jeszcze trochę siły i ruszyłem przed siebie. Skupiłem się na chwile i wyczuliłem zmysły. Starałem się poczuć jakikolwiek ślad, znak czy coś w tym stylu byle by wskazywało wyjście. Poczułem lekki wietrzyk i słyszałem żołędzie spadające przez niego z drzew. Teraz wiedziałem przynajmniej gdzie mniej więcej się kierować. Długi czas zajęło mi kusztykanie na trzech łapach do wyjścia ale w końcu się udało. Byłem padnięty ale świadomość że zostawiłem waderę samą, bez słowa nie dawała mi spokoju. Resztką sił wywlokłem się z jaskini. Rozejrzałem się, ale nie mogłem skojarzyć otoczenia. Przez co najmniej 10 minut starałem się ogarnąć co się dzieje i gdzie jestem. Zaczęło mi się kręcić w głowie. To pewnie przez ilość obrażeń ale nie mogłem się poddać. W końcu przypomniały mi się te tereny i w miarę wiedziałem gdzie mam iść. Moje zmysły nawet wyostrzone miały się koszmarnie. Co chwilę przed oczami pojawiały mi się plamy albo nic nie słyszałem. Łapy też odmawiały posłuszeństwa. Zebrałem w sobie siłę i trochę na w pól świadomy tego co robię poszedłem przed siebie. Wlekąc się usłyszałem głos w mojej głowie. To była Misi
~ Kail? Co sie z tobą dzieje? Alba zaczęła coś podejrzewać! - powiedziała szybko. Chyba przejrzała moje myśli bo po chwili dodała - Co ci się stało?! Matko! Gdzie jesteś? - spytała przerażona.
- Nic mi nie jest... Zaraz będę. Wymyśl coś tak żeby nic nie podejrzewała.
~ Kail... Może lepiej jak ci pomoże.. Przecież wiem że ledwo stoisz! Nie dasz rasy tu dojść!
- Nic mi nie będzie! A ona ma nic nie wiedzieć! Im mniej wie tym dla niej lepiej...
~ Ale, Kail!
- Nie!! - krzyknąłem i zużyłem na to chyba wszystkie pokłady siły jakie we mnie były. Przed oczami zrobiło mi się ciemno, a ciało bezwładnie padło na ziemię. Usłyszałem tylko cichy głos Mistaki:
~ Kail?! Zaraz tam będę!
<Alba? Przepraszam że tak długo ale nie bardzo mogłam wcześniej odpisywać :c >
- W co ten debil się wpakował?! - mruknąłem do siebie. Podjąłem druga próbę wstania. Co prawda bez użycia krwawiącej łapy nie było najłatwiej ale totalnie straciłem w niej czucie. Przeszła mnie nienawiść do tego idioty, ale to był aktualnie mój najmniejszy problem. Przypomniało mi się że zostawiłem w naszej jaskini Albę i nie powiedziałem jej kiedy wrócę. Nie wspomniałem nawet że wychodzę... Musiałem wracać a co najgorsze nie wiedziałem która jest godzina... Znalazłem w sobie jeszcze trochę siły i ruszyłem przed siebie. Skupiłem się na chwile i wyczuliłem zmysły. Starałem się poczuć jakikolwiek ślad, znak czy coś w tym stylu byle by wskazywało wyjście. Poczułem lekki wietrzyk i słyszałem żołędzie spadające przez niego z drzew. Teraz wiedziałem przynajmniej gdzie mniej więcej się kierować. Długi czas zajęło mi kusztykanie na trzech łapach do wyjścia ale w końcu się udało. Byłem padnięty ale świadomość że zostawiłem waderę samą, bez słowa nie dawała mi spokoju. Resztką sił wywlokłem się z jaskini. Rozejrzałem się, ale nie mogłem skojarzyć otoczenia. Przez co najmniej 10 minut starałem się ogarnąć co się dzieje i gdzie jestem. Zaczęło mi się kręcić w głowie. To pewnie przez ilość obrażeń ale nie mogłem się poddać. W końcu przypomniały mi się te tereny i w miarę wiedziałem gdzie mam iść. Moje zmysły nawet wyostrzone miały się koszmarnie. Co chwilę przed oczami pojawiały mi się plamy albo nic nie słyszałem. Łapy też odmawiały posłuszeństwa. Zebrałem w sobie siłę i trochę na w pól świadomy tego co robię poszedłem przed siebie. Wlekąc się usłyszałem głos w mojej głowie. To była Misi
~ Kail? Co sie z tobą dzieje? Alba zaczęła coś podejrzewać! - powiedziała szybko. Chyba przejrzała moje myśli bo po chwili dodała - Co ci się stało?! Matko! Gdzie jesteś? - spytała przerażona.
- Nic mi nie jest... Zaraz będę. Wymyśl coś tak żeby nic nie podejrzewała.
~ Kail... Może lepiej jak ci pomoże.. Przecież wiem że ledwo stoisz! Nie dasz rasy tu dojść!
- Nic mi nie będzie! A ona ma nic nie wiedzieć! Im mniej wie tym dla niej lepiej...
~ Ale, Kail!
- Nie!! - krzyknąłem i zużyłem na to chyba wszystkie pokłady siły jakie we mnie były. Przed oczami zrobiło mi się ciemno, a ciało bezwładnie padło na ziemię. Usłyszałem tylko cichy głos Mistaki:
~ Kail?! Zaraz tam będę!
<Alba? Przepraszam że tak długo ale nie bardzo mogłam wcześniej odpisywać :c >
sobota, 27 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
W sumie nie byłem głodny, ale zjadłem kilka jagód bo lubię te owoce. Przyglądałem się waderze. Wiedziałem że nie chciałaby zabić siostry. Istota która dokonała tego czynu to nie byłą znana mi Alba... Coś w nią wstąpiło i najprawdopodobniej była to zwykła złość. Rozumiem ją... Tak jest że kiedy ktoś kto z gruntu rzeczy jest dobry itp bardzo się rozzłości nie panuje nad sobą i jest... kim innym...
- I co? Znowu się szczerzysz - powiedziała wadera kierując na mnie wzrok. Nawet nie wiedziałem kiedy... Od razu kiedy się o tym dowiedziałem zrobiłem poważną minę. Wadera znów na mnie spojrzała - Nie przestawaj... Do twarzy ci w uśmiechu - wyszczerzyła się lekko, a ja delikatnie podniosłem kącik ust. Po chwili spoważniałem
- Idź spać - powiedziałem bez większych emocji i sam położyłem się w kącie. Nie szedłem spać bo wiedziałem że zbliża się 24:00. Musiałem tylko czekać aż wadera zaśnie. Leżałem bez ruchu jakieś 30min po czym podniosłem się bezszelestnie i cichymi kroczkami podążałem w stronę wyjścia.
- Już pora? - szepnęła Misi i momentalnie znalazła się obok mnie.
- Tak... - również szeptałem
- Mam ci towarzyszyć?
- Nie... Jeszcze coś ci się stanie...
- Nie zapominaj że jestem duchem... Nic nie zada mi obrażeń
- Nie zapomnij że to też jest duch... A raczej bezlitosny potwór... Nie dam ci ze mną iść... Tak jak i nikomu... Zostań z nią... Tak będzie lepiej, jeszcze coś jej się stanie... - szepnąłem do samiczki i odbiegłem od jaskini jak tylko daleko się da, ale nie za daleko... W końcu przed wschodem słońca muszę tu wrócić... Tylko żeby wadera nie spostrzegła się że zniknąłem...
<Alba? Kail włóczy się po nocach xD >
- I co? Znowu się szczerzysz - powiedziała wadera kierując na mnie wzrok. Nawet nie wiedziałem kiedy... Od razu kiedy się o tym dowiedziałem zrobiłem poważną minę. Wadera znów na mnie spojrzała - Nie przestawaj... Do twarzy ci w uśmiechu - wyszczerzyła się lekko, a ja delikatnie podniosłem kącik ust. Po chwili spoważniałem
- Idź spać - powiedziałem bez większych emocji i sam położyłem się w kącie. Nie szedłem spać bo wiedziałem że zbliża się 24:00. Musiałem tylko czekać aż wadera zaśnie. Leżałem bez ruchu jakieś 30min po czym podniosłem się bezszelestnie i cichymi kroczkami podążałem w stronę wyjścia.
- Już pora? - szepnęła Misi i momentalnie znalazła się obok mnie.
- Tak... - również szeptałem
- Mam ci towarzyszyć?
- Nie... Jeszcze coś ci się stanie...
- Nie zapominaj że jestem duchem... Nic nie zada mi obrażeń
- Nie zapomnij że to też jest duch... A raczej bezlitosny potwór... Nie dam ci ze mną iść... Tak jak i nikomu... Zostań z nią... Tak będzie lepiej, jeszcze coś jej się stanie... - szepnąłem do samiczki i odbiegłem od jaskini jak tylko daleko się da, ale nie za daleko... W końcu przed wschodem słońca muszę tu wrócić... Tylko żeby wadera nie spostrzegła się że zniknąłem...
<Alba? Kail włóczy się po nocach xD >
sobota, 20 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
Nie chciałem się jej narzucać. Skoro chciała to przemyśleć, niech zostanie sama. Poszedłem powoli w stronę jaskini. Ułożyłem się i jak zwykle po takich akcjach... Misi robiła mi wykład...
- Co ty sobie myślałeś?! - warknęła cicho
- A co miałem sobie myśleć?! Wolałabyś żeby zabiła własną siostrę i miała wyrzuty?! Nie powinno się zabijać... Dużo trudniej jest wybaczyć - tłumaczyłem się
- Nie o to mi chodzi!
- A o co?!
- Czemuś ją zostawił sama?
- Bo chciała być sama...Niech ton przemyśli
- Kretynie! Ona jest zdenerwowana! Jeszcze se coś zrobi!
- Nic sobie nie zrobi... Jest rozsądna... W miarę...
- Nie wiesz do czego sa zdolne załamane kobiety?!
- Spokojnie... Nic jej nie będzie! - powiedziałem z nutą irytacji
- Skąd ta pewność?!
- Bo ciągle ją obserwujesz?! - powiedziałem trochę podirytowany - myślisz że jak schowasz bąbelek za plecami to go nie zobaczę? Albo nie zorientuje się co knujesz?! Za dobrze cię znam - powiedziałem żartobliwie a samiczka chyba nie była tym zachwycona.
- Po prostu nie chce żeby jej się coś stało - powiedziała podirytowana, położyła sie w koncie i gapiła w swój bąbelek
- Nie dramatyzuj... To duża dziewczynka... - rzuciłem przez ramię - Z resztą... Będę wiedział jeśli będzie jej coś grozić... - szepnąłem sam do siebie. Minęło trochę czasu i zaczęło się ściemniać. Leżałem i patrzyłem w głąb jaskini. Myślałem nad tym wszystkim. Nie powinienem tego robić, ale boje się że coś jej się stanie. Byle bym ja czegoś jej nie zrobił.
~ Mądrze że ją tu sprowadzasz - powiedziała w myślach Mistaki
- zapomniałem że to wiesz... Tylko ani słowa...
- Mam nadzieje że tylko w takich dobrych intencjach będziesz się jej pakował w podświadomość...
- No a co ty sobie myślisz? I tak tego nie lubię... Ale jest już późno. Niech lepiej tu przyjdzie i pójdzie spać...
- Ta... Każdy pretekst jest dobry aby sprawdzać cudze myśli i zmienić je tak aby Alba przyszła w określone miejsce i w określonym czasie... - powiedziała żartobliwie
- To w cale nie tak! Ja tylko... Wcale nie przeglądam jej myśli i wspomnień... Nie jestem taki... Jeśli będzie chciała mi o czymś powiedzieć to powie a nie będę sam sobie sprawdzał... Podświadomość to trudna rzecz... Jeszcze jak do tego nie lubi się grzebać w czyjejś głowie... Poza tym, nie przeglądam żadnych myśli ani ich nie modyfikuje... Znaczy nie Albie... Po prostu przesłałem jej myśl że chce tu przyjść i iść spać... Nie ładowałem się jej do głowy...
- Jasne jasne - zaśmiała się, ale ja wiedziałem że ona jest świadoma tego że mówię prawdę. Leżałem dalej. Gapiłem się w skały. Nagle usłyszałem tupot dochodzący zza moich pleców.
- Widzę że już to przemyślałaś... - powiedziałem do wadery stojącej w wejściu nawet się nie obracając. To była Alba. Wiedziałem to bo przecież sam kazałem jej tu przyjść.
<Alba? Nic nie szkodzi ;) O to chodzi w opo aby tak przekabanasić akcję aby zaskoczyłą drugą osobę i zmusiła ją do ruszenia głową xD tak jest ciekawiej ;) >
- Co ty sobie myślałeś?! - warknęła cicho
- A co miałem sobie myśleć?! Wolałabyś żeby zabiła własną siostrę i miała wyrzuty?! Nie powinno się zabijać... Dużo trudniej jest wybaczyć - tłumaczyłem się
- Nie o to mi chodzi!
- A o co?!
- Czemuś ją zostawił sama?
- Bo chciała być sama...Niech ton przemyśli
- Kretynie! Ona jest zdenerwowana! Jeszcze se coś zrobi!
- Nic sobie nie zrobi... Jest rozsądna... W miarę...
- Nie wiesz do czego sa zdolne załamane kobiety?!
- Spokojnie... Nic jej nie będzie! - powiedziałem z nutą irytacji
- Skąd ta pewność?!
- Bo ciągle ją obserwujesz?! - powiedziałem trochę podirytowany - myślisz że jak schowasz bąbelek za plecami to go nie zobaczę? Albo nie zorientuje się co knujesz?! Za dobrze cię znam - powiedziałem żartobliwie a samiczka chyba nie była tym zachwycona.
- Po prostu nie chce żeby jej się coś stało - powiedziała podirytowana, położyła sie w koncie i gapiła w swój bąbelek
- Nie dramatyzuj... To duża dziewczynka... - rzuciłem przez ramię - Z resztą... Będę wiedział jeśli będzie jej coś grozić... - szepnąłem sam do siebie. Minęło trochę czasu i zaczęło się ściemniać. Leżałem i patrzyłem w głąb jaskini. Myślałem nad tym wszystkim. Nie powinienem tego robić, ale boje się że coś jej się stanie. Byle bym ja czegoś jej nie zrobił.
~ Mądrze że ją tu sprowadzasz - powiedziała w myślach Mistaki
- zapomniałem że to wiesz... Tylko ani słowa...
- Mam nadzieje że tylko w takich dobrych intencjach będziesz się jej pakował w podświadomość...
- No a co ty sobie myślisz? I tak tego nie lubię... Ale jest już późno. Niech lepiej tu przyjdzie i pójdzie spać...
- Ta... Każdy pretekst jest dobry aby sprawdzać cudze myśli i zmienić je tak aby Alba przyszła w określone miejsce i w określonym czasie... - powiedziała żartobliwie
- To w cale nie tak! Ja tylko... Wcale nie przeglądam jej myśli i wspomnień... Nie jestem taki... Jeśli będzie chciała mi o czymś powiedzieć to powie a nie będę sam sobie sprawdzał... Podświadomość to trudna rzecz... Jeszcze jak do tego nie lubi się grzebać w czyjejś głowie... Poza tym, nie przeglądam żadnych myśli ani ich nie modyfikuje... Znaczy nie Albie... Po prostu przesłałem jej myśl że chce tu przyjść i iść spać... Nie ładowałem się jej do głowy...
- Jasne jasne - zaśmiała się, ale ja wiedziałem że ona jest świadoma tego że mówię prawdę. Leżałem dalej. Gapiłem się w skały. Nagle usłyszałem tupot dochodzący zza moich pleców.
- Widzę że już to przemyślałaś... - powiedziałem do wadery stojącej w wejściu nawet się nie obracając. To była Alba. Wiedziałem to bo przecież sam kazałem jej tu przyjść.
<Alba? Nic nie szkodzi ;) O to chodzi w opo aby tak przekabanasić akcję aby zaskoczyłą drugą osobę i zmusiła ją do ruszenia głową xD tak jest ciekawiej ;) >
wtorek, 16 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
Nie mogłem uwierzyć... Zrobiła to... Nawet nie przypuszczałem że jest w stanie... To w końcu jej siostra... Rozumiem że jest złą i wgl... Ale żeby zabić siostrę i nie żałować?!
- Alba! To jest twoja siostra! - dalej nie mogłem uwierzyć że to zrobiła
- Chyba raczej... była siostrą... - powiedziała jakby przez łzy ale nie były to łzy żalu... Była zmieszana ale nie żałowała... - Przecież sam chciałeś... Powiedziałeś... - wychyliła łeb spod łap i spojrzała na mnie. Miałem spuszczony łeb.
- Alba! Naprawdę nie żałujesz że ją zabiłaś?! Własną siostrę?
- Mówiłeś żebym nie traktowała jej jak siostry tylko jak wroga!
- Ona kulała... Nie miała tobą sans...
- Powiedziałeś...
- Ona płakała
- To nie były prawdziwe łzy - dalej usprawiedliwiała się wadera
- Czy to jest powód żeby ją zabić?! - krzyknąłem. Byłem zły... Nie myślałem że tak się to potoczy... Myślałem że nie jest aż tak żądna zemsty.... Że zrozumie co chciałem jej przekazać. Nagle w jej sercu pojawiło się uczucie... Tak przeze mnie wyczekiwane... Zaczęła żałować. - Nie zabiłaś swojej siostry - powiedziałem łagodnie i spokojnie
- Nie okłamuj mnie! Wiem co robiłam! Tak mnie nie poczieszysz! Tam leżą jej zwłoki - wskazała łapą, na ciało swojej siostry. Ponownie zerwał się delikatny wiatr, w którym rozpłynęły się zwłoki jak i kamień. Wadera patrzyła zdezorientowana.
- To była tylko wizja... Chciałem ci pokazać że nie warto ją zabijać... Że tak na prawdę nie podniosłabyś na nią ręki... Bo to twoja siostra, bo morderstwo nie jest rozwiązaniem problemu... Chyba mi się ni udało... Zrobiłaś to...Źle cię oceniłem... Idź... Zabij ją, ale nie każ mi na to patrzeć...
<Alba? Sorka że tak najpierw Albie ale nie mogłam tego tak zostawić ;-; jak to... on by jej nigdy nie zachęcał do zabicia innego wilka ;) ale fajnie mi się udało wykorzystać jego moc :3 >
- Alba! To jest twoja siostra! - dalej nie mogłem uwierzyć że to zrobiła
- Chyba raczej... była siostrą... - powiedziała jakby przez łzy ale nie były to łzy żalu... Była zmieszana ale nie żałowała... - Przecież sam chciałeś... Powiedziałeś... - wychyliła łeb spod łap i spojrzała na mnie. Miałem spuszczony łeb.
- Alba! Naprawdę nie żałujesz że ją zabiłaś?! Własną siostrę?
- Mówiłeś żebym nie traktowała jej jak siostry tylko jak wroga!
- Ona kulała... Nie miała tobą sans...
- Powiedziałeś...
- Ona płakała
- To nie były prawdziwe łzy - dalej usprawiedliwiała się wadera
- Czy to jest powód żeby ją zabić?! - krzyknąłem. Byłem zły... Nie myślałem że tak się to potoczy... Myślałem że nie jest aż tak żądna zemsty.... Że zrozumie co chciałem jej przekazać. Nagle w jej sercu pojawiło się uczucie... Tak przeze mnie wyczekiwane... Zaczęła żałować. - Nie zabiłaś swojej siostry - powiedziałem łagodnie i spokojnie
- Nie okłamuj mnie! Wiem co robiłam! Tak mnie nie poczieszysz! Tam leżą jej zwłoki - wskazała łapą, na ciało swojej siostry. Ponownie zerwał się delikatny wiatr, w którym rozpłynęły się zwłoki jak i kamień. Wadera patrzyła zdezorientowana.
- To była tylko wizja... Chciałem ci pokazać że nie warto ją zabijać... Że tak na prawdę nie podniosłabyś na nią ręki... Bo to twoja siostra, bo morderstwo nie jest rozwiązaniem problemu... Chyba mi się ni udało... Zrobiłaś to...Źle cię oceniłem... Idź... Zabij ją, ale nie każ mi na to patrzeć...
<Alba? Sorka że tak najpierw Albie ale nie mogłam tego tak zostawić ;-; jak to... on by jej nigdy nie zachęcał do zabicia innego wilka ;) ale fajnie mi się udało wykorzystać jego moc :3 >
wtorek, 9 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
Kiedy wyszedłem z jaskini podążałem przed siebie. Kierowałem się prosto i nie zważałem na to gdzie idę. W pewnym momencie doszedłem do jeziora. Rozejrzałem się jak by je obejść.
- Niedaleko jest kłoda przez którą możesz przejść - powiedziała Misi
- Dzięki -burknąłem do niej i ruszyłem w tamtym kierunku. Dalej podążaliśmy w milczeniu. Nagle poczułem że muszę skręcić. Poczułem jak moje łapy mimo woli podążają w innym kierunku niż chcę. O co chodzi? To jakieś przeczucie? A może to jego sprawka? Już po chwili przestałem się tym przejmować bo ujrzałem znajomą już waderę, razem z jej siostrą. Szły jedna za drugą. Siostra prowadziła. Chyba mnie usłyszała bo gwałtownie się zatrzymała. Schowałem się w krzakach, a tamta nie zwróciła na mnie uwagi. Spojrzała na Albę i zaczęła mówić coś że wadera jest naiwna, że za jej oczy i futro dostanie fortunę i coś tego typu. Kiedy to usłyszałem chciałem się rzucić na nią z pazurami ale powstrzymała mnie Misi
~ Mają przewagę liczebną. Jeśli wylecisz na jedną 2 siedzące w krzakach zaatakują cię. Nie dasz rady...
~ A co to dla mnie 3 wadery?
~ Nie przeceniaj swojej siły Kail... Kobiety też są silne. Lepiej poczekaj na odpowiedni moment. Spróbuj opanować nerwy... Było już dobrze po 12 w nocy więc najgorszy czas miną. Stwierdziłem że skoro on przed chwilą dał o sobie znać to teraz będzie cicho i da mi się uspokoić. Posłuchałem wadery i Schowałem się w krzakach. Oglądałem całe zdarzenie. Siostra coś krzyknęła i z krzaków wyskoczyły dwie wadery. Wtedy Alba zemdlała a te nie zważając na to i wykorzystując moment że wadera się nie rusza, postanowiły ją przystrzyc. Robiły z nią różne nie miłe rzeczy takie jak samo kopanie, czy drapanie. Ledwo mogłem to znieść ale nie mogłem atakować. Misi miała racje. Rankiem wadery gdzieś odeszły i zostawiły Albę na środku polany, przystrzyżoną, brudną, pokaleczoną i związaną. Podbiegłem do wadery a ta była już przytomna. Popatrzyła na mnie z dziwnym jakby nie zadowolonym wyrazem twarzy ale widać było że nie bardzo wie co myśleć.
- Co ty tu robisz? - warknęła cicho
- Ratuje ci tyłek - odpowiedziałem z równą sympatią w głosie. Jednym ruchem wziąłem waderę na plecy.
- Auu - syknęła cicho
- Sorka - szepnąłem.
- No, no, no... W końcu wylazłeś z tych krzaków - powiedziała siostra Alby wychodząc zza krzaków. - Naiwniak! - z tym słowem wyszły jej towarzyski i zablokowały nam jakąkolwiek drogę ucieczki - To była pułapka! Dwa wilki, dwa futra! - powiedziała z nienawiścią w głosie, a ja uśmiechnąłem się z pogardą - i co się szczerzysz?! - warknęła zdenerwowana.
- Bo widzisz... To też byłą pułapka! - zaśmiałem się - Teraz! - krzyknąłem a z lasu zaczęły wylatywać szyszki i trafiać z dość dużą siło w złe wadery. Stwierdziłem że to dobry moment by uciec więc pochasałem w stronę lasu kiedy...
<Alba? I co? Jakieś wsparcie od siostrusi czy co xD >
- Niedaleko jest kłoda przez którą możesz przejść - powiedziała Misi
- Dzięki -burknąłem do niej i ruszyłem w tamtym kierunku. Dalej podążaliśmy w milczeniu. Nagle poczułem że muszę skręcić. Poczułem jak moje łapy mimo woli podążają w innym kierunku niż chcę. O co chodzi? To jakieś przeczucie? A może to jego sprawka? Już po chwili przestałem się tym przejmować bo ujrzałem znajomą już waderę, razem z jej siostrą. Szły jedna za drugą. Siostra prowadziła. Chyba mnie usłyszała bo gwałtownie się zatrzymała. Schowałem się w krzakach, a tamta nie zwróciła na mnie uwagi. Spojrzała na Albę i zaczęła mówić coś że wadera jest naiwna, że za jej oczy i futro dostanie fortunę i coś tego typu. Kiedy to usłyszałem chciałem się rzucić na nią z pazurami ale powstrzymała mnie Misi
~ Mają przewagę liczebną. Jeśli wylecisz na jedną 2 siedzące w krzakach zaatakują cię. Nie dasz rady...
~ A co to dla mnie 3 wadery?
~ Nie przeceniaj swojej siły Kail... Kobiety też są silne. Lepiej poczekaj na odpowiedni moment. Spróbuj opanować nerwy... Było już dobrze po 12 w nocy więc najgorszy czas miną. Stwierdziłem że skoro on przed chwilą dał o sobie znać to teraz będzie cicho i da mi się uspokoić. Posłuchałem wadery i Schowałem się w krzakach. Oglądałem całe zdarzenie. Siostra coś krzyknęła i z krzaków wyskoczyły dwie wadery. Wtedy Alba zemdlała a te nie zważając na to i wykorzystując moment że wadera się nie rusza, postanowiły ją przystrzyc. Robiły z nią różne nie miłe rzeczy takie jak samo kopanie, czy drapanie. Ledwo mogłem to znieść ale nie mogłem atakować. Misi miała racje. Rankiem wadery gdzieś odeszły i zostawiły Albę na środku polany, przystrzyżoną, brudną, pokaleczoną i związaną. Podbiegłem do wadery a ta była już przytomna. Popatrzyła na mnie z dziwnym jakby nie zadowolonym wyrazem twarzy ale widać było że nie bardzo wie co myśleć.
- Co ty tu robisz? - warknęła cicho
- Ratuje ci tyłek - odpowiedziałem z równą sympatią w głosie. Jednym ruchem wziąłem waderę na plecy.
- Auu - syknęła cicho
- Sorka - szepnąłem.
- No, no, no... W końcu wylazłeś z tych krzaków - powiedziała siostra Alby wychodząc zza krzaków. - Naiwniak! - z tym słowem wyszły jej towarzyski i zablokowały nam jakąkolwiek drogę ucieczki - To była pułapka! Dwa wilki, dwa futra! - powiedziała z nienawiścią w głosie, a ja uśmiechnąłem się z pogardą - i co się szczerzysz?! - warknęła zdenerwowana.
- Bo widzisz... To też byłą pułapka! - zaśmiałem się - Teraz! - krzyknąłem a z lasu zaczęły wylatywać szyszki i trafiać z dość dużą siło w złe wadery. Stwierdziłem że to dobry moment by uciec więc pochasałem w stronę lasu kiedy...
<Alba? I co? Jakieś wsparcie od siostrusi czy co xD >
czwartek, 4 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
- Nie, dzięki, właśnie wychodziłem - warknąłem nie miło
- Kail! - zwróciła mi uwagę Misi - Co ty wyprawiasz?! Myślisz czasem co mówisz?! Nie masz prawa być na nią zły!
- Mogę być na nią zły! Nie mogę jej za nic obwiniać a to różnica! I nie musisz mi przypominać kto tu jest naprawdę winny!
- Kail... - uspokoiła się - Ale ja nie mówię że to twoja wina... Nie panujesz nad tym
- No właśnie! Gdybym umiał... Nic by się nie stało!
- Ale to nie twoja wina!
- A czyja?! To moje łapy zadały cios to mój umysł pragnął jej śmierci!
- To nie byłeś ty Kail! Ty byś jej nie skrzywdził! Tak jak jakiejkolwiek innej nie winnej istoty...
- A jednak! Sam też bym o tym nie pomyślał... Dlatego nie chce narażać nikogo więcej! Nie rozumiesz?!
- Rozumiem... - powiedziala Misi.
- Nie musisz mnie śledzić!, Ani nic w tym stylu! - zwróciłem się do wadery - Sam dam sobie radę... - posmutniałem
-...
<Alba? I co odpowiesz? Soorka... Cała wena została zużyta na tworzenie opo do Fazie xD>
- Kail! - zwróciła mi uwagę Misi - Co ty wyprawiasz?! Myślisz czasem co mówisz?! Nie masz prawa być na nią zły!
- Mogę być na nią zły! Nie mogę jej za nic obwiniać a to różnica! I nie musisz mi przypominać kto tu jest naprawdę winny!
- Kail... - uspokoiła się - Ale ja nie mówię że to twoja wina... Nie panujesz nad tym
- No właśnie! Gdybym umiał... Nic by się nie stało!
- Ale to nie twoja wina!
- A czyja?! To moje łapy zadały cios to mój umysł pragnął jej śmierci!
- To nie byłeś ty Kail! Ty byś jej nie skrzywdził! Tak jak jakiejkolwiek innej nie winnej istoty...
- A jednak! Sam też bym o tym nie pomyślał... Dlatego nie chce narażać nikogo więcej! Nie rozumiesz?!
- Rozumiem... - powiedziala Misi.
- Nie musisz mnie śledzić!, Ani nic w tym stylu! - zwróciłem się do wadery - Sam dam sobie radę... - posmutniałem
-...
<Alba? I co odpowiesz? Soorka... Cała wena została zużyta na tworzenie opo do Fazie xD>
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Od Kail' a cd historii Alby
- Nic - powiedziałem bez emocji... byłem za bardzo przejęty moimi myślami żeby zawracać sobie głowę rzeczywistym światem. CO JA WYPRAWIAM?! Wiem że nie powinienem ale jest coś takiego że.. nic w tym nie rozumiem.. Wiem jedno... Narażam ją chociaż jest niewinna. Skazuje ją na cierpienie chociaż nie mam ku temu prawa tym bardziej że nie potrafię skrzywdzić niewinnego stworzenia... Ja nie, ale on... Nie obchodzi go co czuje inna istota. Został stworzony aby zabijać a ja nie mogę mu na to pozwolić. Więc jest jedyne racjonalne wyjście z tego bagna... Przestać w końcu żyć w wyimaginowanym świecie i ogarnąć się... - Pora na mnie... - powiedziałem stanowczo i odwróciłem się napięcie.
- Ale jak to? Przecież miałam cię oprowadzić!
- Zmiana planów... - powiedziałem obojętnie
- Jak możesz?! - warknęła Misi stając mi na drodze - Ona chce ci pomóc a ty jak się odpłacasz?!
- Przestań w końcu! Zachowujesz się jak małe dziecko które nic nie rozumie! Wiesz co się stało i że mam powody do tego co robię! - wybuchnąłem... Nie mogłem dłużej trzymać tego w sobie - Nie masz pojęcia jakie to dla mnie trudne, ale nie chce mieć jej na sumieniu! Nie będę nikogo narażał! Nie wiem w ogóle po co zacząłem z nią rozmawiać! Co ja sobie myślałem?! Że on tak po prostu nie zwróci uwagi!? Że da jej spokojnie żyć?! Przecież to absurd! To maszyna do zabijania a ja go na nią nasyłam! Dalej twierdzisz że jestem samolubem! Jesteś jedyną osobą na świcie która zna sekret i całą moją przeszłość a mimo to nie rozumiesz?! Jesteś jak wszyscy inni! Niczego nie potrafisz zrozumieć i spojrzeć prawdzie w oczy! - wydarłem się na Mistaki i odbiegłem w las. Może i potraktowałem ją zbyt ostro ale to nie zmienia faktu że nie rozumie że chce dla Alby jak najlepiej a nie jak najgorzej... Jest jak wszyscy...
*** W tym samym czasie u Misi i Alby ( by Mistaki)
- Musisz mu wybaczyć... - zwróciłam się do wadery - On... Miał dość ciężką przeszłość... Jest bardzo zamknięty w sobie i tak jak powstały z bólu jego przeżyć mur, otaczający serce, Kail stara się zachować pozory twardego i pokazać że nic mu nie jest, ale w środku to co innego... On błądzi... Błądzi w odmętach własnego strachu i nie potrafi się z niego wydostać samodzielnie...
<Alba? Kail się wkurzył xD A co do nauki... Łączmy się w bólu ;-; >
- Ale jak to? Przecież miałam cię oprowadzić!
- Zmiana planów... - powiedziałem obojętnie
- Jak możesz?! - warknęła Misi stając mi na drodze - Ona chce ci pomóc a ty jak się odpłacasz?!
- Przestań w końcu! Zachowujesz się jak małe dziecko które nic nie rozumie! Wiesz co się stało i że mam powody do tego co robię! - wybuchnąłem... Nie mogłem dłużej trzymać tego w sobie - Nie masz pojęcia jakie to dla mnie trudne, ale nie chce mieć jej na sumieniu! Nie będę nikogo narażał! Nie wiem w ogóle po co zacząłem z nią rozmawiać! Co ja sobie myślałem?! Że on tak po prostu nie zwróci uwagi!? Że da jej spokojnie żyć?! Przecież to absurd! To maszyna do zabijania a ja go na nią nasyłam! Dalej twierdzisz że jestem samolubem! Jesteś jedyną osobą na świcie która zna sekret i całą moją przeszłość a mimo to nie rozumiesz?! Jesteś jak wszyscy inni! Niczego nie potrafisz zrozumieć i spojrzeć prawdzie w oczy! - wydarłem się na Mistaki i odbiegłem w las. Może i potraktowałem ją zbyt ostro ale to nie zmienia faktu że nie rozumie że chce dla Alby jak najlepiej a nie jak najgorzej... Jest jak wszyscy...
*** W tym samym czasie u Misi i Alby ( by Mistaki)
- Musisz mu wybaczyć... - zwróciłam się do wadery - On... Miał dość ciężką przeszłość... Jest bardzo zamknięty w sobie i tak jak powstały z bólu jego przeżyć mur, otaczający serce, Kail stara się zachować pozory twardego i pokazać że nic mu nie jest, ale w środku to co innego... On błądzi... Błądzi w odmętach własnego strachu i nie potrafi się z niego wydostać samodzielnie...
<Alba? Kail się wkurzył xD A co do nauki... Łączmy się w bólu ;-; >
sobota, 29 listopada 2014
Od Kail' a cd historii Alby
- No nie wiem...- powiedziałem cicho. Jakoś.. Z jednej strony zaczynałem ją lubić, ale z drugiej... nie chce nikogo narażać...
~ Idź kretynie!
- a tobie o co nów chodzi? Dobrze znasz tą historię i wiesz że mam powody do namysłu więc po co?! - warknąłem cicho na Mistaki
~ Tak wiem, ale... Może byś się ogarnął co? Chyba jej nic nie grozi jak cię oprowadzi?! - może i młoda ma rację ale ja nie jestem osobą która lubi się przyznawać do błędu... Mogę się za nie obwiniać ale nie przyznawać.. Ale było w tym wszystkim coś co mówiło że powinienem z nią iść... Nie mam pojęcia co. Może to sprawka Misi? Nie rozumiem... Tak czy siak
- No dobra niech będzie... To co najpierw? - zapytałem grzecznie
< Alba? Sorka że tak długo ale... nadmiar nauki ;-; i to masowy :c >
~ Idź kretynie!
- a tobie o co nów chodzi? Dobrze znasz tą historię i wiesz że mam powody do namysłu więc po co?! - warknąłem cicho na Mistaki
~ Tak wiem, ale... Może byś się ogarnął co? Chyba jej nic nie grozi jak cię oprowadzi?! - może i młoda ma rację ale ja nie jestem osobą która lubi się przyznawać do błędu... Mogę się za nie obwiniać ale nie przyznawać.. Ale było w tym wszystkim coś co mówiło że powinienem z nią iść... Nie mam pojęcia co. Może to sprawka Misi? Nie rozumiem... Tak czy siak
- No dobra niech będzie... To co najpierw? - zapytałem grzecznie
< Alba? Sorka że tak długo ale... nadmiar nauki ;-; i to masowy :c >
środa, 19 listopada 2014
Od Kail' a cd historii Alby
Uważnie przyglądałem się całej akcji a mimo to nic nie rozumiałem... Od początku naszej "znajomości" nie chciałem mieć z nią nic wspólnego, a raczej nie chciałem żeby to ona miała coś wspólnego ze mną... A mimo to pobiegłem za nią jak głupi. Co prawda opamiętałem się i sprytnie ukryłem w krzakach zanim ta mnie zauważyła. Patrzyłem na nią, zwinięto w kłębuszek zza liści. Było w tym wszystkim coś czego nie czułem od dawna. Tak bardzo się od siebie różnimy a okazuje się że jednak jest między nami coś wspólnego. Nie umiem do końca określić co, ale czuje że tak jest. Może to że najwyraźniej ona też nie chce mieć nic wspólnego ze swoją rodziną? Może i z innych powodów ale jednak... Wracając do sedna sprawy... Patrzyłem na nią i mimo że nie mogłem już dłużej znieść widoku płaczącej wadery, nie moglem odwrócić wzroku. Widziałem że muszę coś zrobić ale nie wiedziałem co...
~ Może tak... Weź ją pociesz!- wdarła się do moich myśli Misi i myślę że była tam już wcześniej
- Ile razy mam ci powtarzać żebyś tego nie robiła?! - warknąłem cicho.
~ To teraz nie istotne! Idź i ją pociesz!
- Ale jak?!
- Kretynie! Nie mam pojęcia... Podejdź tam i idź na żywioł! Wadera jest smutna musisz ją pocieszyć!
- Sory ale nie jestem w tym najlepszy...
- To idź tam, siądź na przeciwko niej i czekaj aż coś się stanie!- powiedziała z irytacją której najwyraźniej nie wyczułem i zrobiłem to co mi powiedziała. Lada chwila siedziałem na przeciwko wadery...
<Alba? I jak zareagujesz xD No jakby na to nie paczeć... Siedzi tam przy niej xD>
~ Może tak... Weź ją pociesz!- wdarła się do moich myśli Misi i myślę że była tam już wcześniej
- Ile razy mam ci powtarzać żebyś tego nie robiła?! - warknąłem cicho.
~ To teraz nie istotne! Idź i ją pociesz!
- Ale jak?!
- Kretynie! Nie mam pojęcia... Podejdź tam i idź na żywioł! Wadera jest smutna musisz ją pocieszyć!
- Sory ale nie jestem w tym najlepszy...
- To idź tam, siądź na przeciwko niej i czekaj aż coś się stanie!- powiedziała z irytacją której najwyraźniej nie wyczułem i zrobiłem to co mi powiedziała. Lada chwila siedziałem na przeciwko wadery...
<Alba? I jak zareagujesz xD No jakby na to nie paczeć... Siedzi tam przy niej xD>
sobota, 15 listopada 2014
Od Kail' a cd historii Alby
<Kilka minut wcześniej>
- Kail! Czemu sobie poszedłeś?! - pytała natrętnie Mistaki
- Bo nie chce jej narażać! Powinnaś to zrozumieć!
- Ale...
- Skończ już! - krzyknąłem na nią. Młoda obraziła się chyba trochę bo gdzieś zniknęła. Ale nie przejąłem sie tym za bardzo bo wiedziałem ze jak jej przejdzie to wróci. I miałem racje. Po chwili znowu była przy mnie
- Ej... Widzialam po drodze fajną rzekę... Może tam pójdziemy?
- W sumie czemu nie... - powiedziałem. Lepsze to niz wytykanie mi że zostawiłem jakąś nie znajomą waderę. Udalismy sie w stronę rzeki. Coś mi tu nie pasowało bo młoda nigdy jeszcze ni proponowała mi spaceru nad rzekę... No i oczywiście nie myliłem się... To miało drugie dno..,
- Zrobiłaś to specjalnie! Wiedziałaś że ona tu będzie! - szepnąlem do Misi, ale nie mogłem odejść. Nad rzeką stała spotkana juz wadera - Alba... Tylko że towarzyszyła jej jakaś inna wilczyca. Kluciły się wiec postanowiłem się nie wtrącać, ale kiedy tamta podniosła na moją nową znajoma łapę, postanowiłem zadziałać. Jednym susem wyskoczyłem z krzaków i skoczyłem na nieznajoma waderę. Szybko ją obezwładniłem nie robiąc jej przy tym krzywdy.
- Zostaw ją... - warknąłem...
<Alba? I co :3 Kail... Taki bohater xDD A tak wgl... to moge mieć mało czasu do końca weekendu więc raczej nie będę odpisywać ;-;>
- Kail! Czemu sobie poszedłeś?! - pytała natrętnie Mistaki
- Bo nie chce jej narażać! Powinnaś to zrozumieć!
- Ale...
- Skończ już! - krzyknąłem na nią. Młoda obraziła się chyba trochę bo gdzieś zniknęła. Ale nie przejąłem sie tym za bardzo bo wiedziałem ze jak jej przejdzie to wróci. I miałem racje. Po chwili znowu była przy mnie
- Ej... Widzialam po drodze fajną rzekę... Może tam pójdziemy?
- W sumie czemu nie... - powiedziałem. Lepsze to niz wytykanie mi że zostawiłem jakąś nie znajomą waderę. Udalismy sie w stronę rzeki. Coś mi tu nie pasowało bo młoda nigdy jeszcze ni proponowała mi spaceru nad rzekę... No i oczywiście nie myliłem się... To miało drugie dno..,
- Zrobiłaś to specjalnie! Wiedziałaś że ona tu będzie! - szepnąlem do Misi, ale nie mogłem odejść. Nad rzeką stała spotkana juz wadera - Alba... Tylko że towarzyszyła jej jakaś inna wilczyca. Kluciły się wiec postanowiłem się nie wtrącać, ale kiedy tamta podniosła na moją nową znajoma łapę, postanowiłem zadziałać. Jednym susem wyskoczyłem z krzaków i skoczyłem na nieznajoma waderę. Szybko ją obezwładniłem nie robiąc jej przy tym krzywdy.
- Zostaw ją... - warknąłem...
<Alba? I co :3 Kail... Taki bohater xDD A tak wgl... to moge mieć mało czasu do końca weekendu więc raczej nie będę odpisywać ;-;>
Od Kail' a cd historii Alby
Zszokowało mnie to jak naciskała, jej pewność siebie i stanowczość wyczuwalne w głosie. Tak jakby wiedziała że coś na prawdę jest ze mną nie tak. Nie chciałem jej od razu czytać w myślach bo... Nie potrzebuje takiej wiedzy ale coś było w niej... Interesującego... Postanowiłem nie odpowiadać, bo po co. Jednak ktoś mnie wyręczył
- Kail - szepnęła moja towarzyszka, nie pokazując sie waderce by ta myślała że ja to powiedziałem.
- Miło poznać - powiedziała nowo poznana wilczyca, zmieniając kierunek i idąc ku mnie.
- Dzięki młoda - powiedziałem szeptem do Misi z irytacja w głosie.
~ Daj już spokój... Miła jest
- Ta... To się okażę - warknąłem cicho.
- Słucham? - spytała wadera, poczuła sie chyba wyłączona z rozmowy.
- Nic, nic... - powiedziałem, odwróciłem sie tyłem i zacząłem wolno iść w swoją stronę
- Eem.. Moge wiedzieć gdzie się wybierasz?
- Sam nie wiem... A no tak... Cześć - rzuciłem przez ramię na pożegnanie, zeby ta za mną nie lazła.
~ Co?! Co ty wyprawiasz?! Stój! Nie ładnie ją tak zostawiać - skarciła mnie w myślach Misi, ale ja nawet jej nie słuchałem. Dalej nie ugięcie szedłem przed siebie. Młoda nie miała wyjścia. Pochłonęły ją emocje i z braku pomysłu, "zmaterializowała się" by złapać mnie za ogon w celu zatrzymania. Młoda nie pomyślała jednak o tym że kiedy sie zmaterializuje jest widzialna dla wszystkich. Mina Albini była piękna kiedy zobaczyła małego latającego kota ciągnącego mnie za ogon. Misi wyglądała tak: < dokładniejszy opis w Towarzyszach ;) >

- Zdemaskowałaś się głupku - powiedziałem do młodej a ta tak się zawstydziła że w ulamku sekundy totalnie zniknęła waderze z oczu.
<Alba? I jak ci się podoba Mistaki? Jedyna przyjaciółka Kail' a? Na razie jedyna xD >
- Kail - szepnęła moja towarzyszka, nie pokazując sie waderce by ta myślała że ja to powiedziałem.
- Miło poznać - powiedziała nowo poznana wilczyca, zmieniając kierunek i idąc ku mnie.
- Dzięki młoda - powiedziałem szeptem do Misi z irytacja w głosie.
~ Daj już spokój... Miła jest
- Ta... To się okażę - warknąłem cicho.
- Słucham? - spytała wadera, poczuła sie chyba wyłączona z rozmowy.
- Nic, nic... - powiedziałem, odwróciłem sie tyłem i zacząłem wolno iść w swoją stronę
- Eem.. Moge wiedzieć gdzie się wybierasz?
- Sam nie wiem... A no tak... Cześć - rzuciłem przez ramię na pożegnanie, zeby ta za mną nie lazła.
~ Co?! Co ty wyprawiasz?! Stój! Nie ładnie ją tak zostawiać - skarciła mnie w myślach Misi, ale ja nawet jej nie słuchałem. Dalej nie ugięcie szedłem przed siebie. Młoda nie miała wyjścia. Pochłonęły ją emocje i z braku pomysłu, "zmaterializowała się" by złapać mnie za ogon w celu zatrzymania. Młoda nie pomyślała jednak o tym że kiedy sie zmaterializuje jest widzialna dla wszystkich. Mina Albini była piękna kiedy zobaczyła małego latającego kota ciągnącego mnie za ogon. Misi wyglądała tak: < dokładniejszy opis w Towarzyszach ;) >

- Zdemaskowałaś się głupku - powiedziałem do młodej a ta tak się zawstydziła że w ulamku sekundy totalnie zniknęła waderze z oczu.
<Alba? I jak ci się podoba Mistaki? Jedyna przyjaciółka Kail' a? Na razie jedyna xD >
piątek, 14 listopada 2014
Od Kail' a
Kręciłem się po terenach watahy. Nie miałem nawet nadziei że coś się stanie bo to raczej spokojna okolica jak zdążyłem zauważyć
- Kail? To co robimy? Może idźmy gdzieś albo... pobawmy się - powiedziała wesoło Mistaki
- Nie mam ochoty Misi...
- Tak jak zawsze
- Daj już spokój
- Kiedyś byłeś inny - nie chciałem odpowiadać bo młoda zaczęła mnie wkurzać...
- Kail... Ktoś się tu zbliża - przerwała ciszę która nastała po jej ostatniej wypowiedzi, ale ja dalej milczałem - Kail... To wadera... - Przestałem jej słuchać. Wiedziałem ze z jej storny dochodzą jakieś pomruki ale nie skupiałem się nad treścią
- Kail! - wykrzyczała samica
- Mistaki! - skarciłem ją - opanuj się! Daj mi w końcu spokój!
~ Lepiej się odwróć - doradziła mi w myślach. Wkurzony wykonałem jej sugestie. To co zobaczyłem strasznie mnie zszokowało. Przede mną była młoda wadera która bacznie mi się przyglądała
- Nie mogłaś powiedzieć wcześniej - szepnąłem do Misi
~ Mówiłam, ale ty nie słuchałeś - warknęła podirytowana
- Emm... Cześć - powiedziała wadera
- Hej - powiedziałem cicho z nutą irytacji w głosie.
- Nie chce być nie grzeczna ale... Czy ty mówiłeś sam do siebie?
- E... Nie to znaczy
~ Nie mów jej o mnie! - skarciła mnie w myślach przyjaciółka
- Weźmie mnie za totalnego kretyna - powiedziałem szeptem
~ Zdarza się... Z resztą co ci zależy?!
- Tak jakby... To troche skomplikowane - odpowiedziałem waderze dalej z irytacją... Denerwowała mnie jej obecność... - Powinnaś... To zanczy... Nie powinno cie tu być i nie powinnaś ze mną rozmawiać... Nie chce żeby coś ci sie stało więc lepiej idź już - irytacja trochę zeszła mi z głosu ale jednak... Dalej byłem nieco zły...
<Alba? Em, siem, siem... Nowy wilk... Jeszcze nie do końca sie wczułam xD >
- Kail? To co robimy? Może idźmy gdzieś albo... pobawmy się - powiedziała wesoło Mistaki
- Nie mam ochoty Misi...
- Tak jak zawsze
- Daj już spokój
- Kiedyś byłeś inny - nie chciałem odpowiadać bo młoda zaczęła mnie wkurzać...
- Kail... Ktoś się tu zbliża - przerwała ciszę która nastała po jej ostatniej wypowiedzi, ale ja dalej milczałem - Kail... To wadera... - Przestałem jej słuchać. Wiedziałem ze z jej storny dochodzą jakieś pomruki ale nie skupiałem się nad treścią
- Kail! - wykrzyczała samica
- Mistaki! - skarciłem ją - opanuj się! Daj mi w końcu spokój!
~ Lepiej się odwróć - doradziła mi w myślach. Wkurzony wykonałem jej sugestie. To co zobaczyłem strasznie mnie zszokowało. Przede mną była młoda wadera która bacznie mi się przyglądała
- Nie mogłaś powiedzieć wcześniej - szepnąłem do Misi
~ Mówiłam, ale ty nie słuchałeś - warknęła podirytowana
- Emm... Cześć - powiedziała wadera
- Hej - powiedziałem cicho z nutą irytacji w głosie.
- Nie chce być nie grzeczna ale... Czy ty mówiłeś sam do siebie?
- E... Nie to znaczy
~ Nie mów jej o mnie! - skarciła mnie w myślach przyjaciółka
- Weźmie mnie za totalnego kretyna - powiedziałem szeptem
~ Zdarza się... Z resztą co ci zależy?!
- Tak jakby... To troche skomplikowane - odpowiedziałem waderze dalej z irytacją... Denerwowała mnie jej obecność... - Powinnaś... To zanczy... Nie powinno cie tu być i nie powinnaś ze mną rozmawiać... Nie chce żeby coś ci sie stało więc lepiej idź już - irytacja trochę zeszła mi z głosu ale jednak... Dalej byłem nieco zły...
<Alba? Em, siem, siem... Nowy wilk... Jeszcze nie do końca sie wczułam xD >
czwartek, 6 listopada 2014
Od Neyi cd historii Alby
Przez dłuższy czas zastanawiałam sie nad pytaniem.
-Powiedz mi. Czy ty widzisz sens życia? Przebywania na terenach jakich kolwiek..- zerknęłam kątem oka na wadere. Zamyśliła się i na chwile uśmiech zniknął z jej twarzy.
<Alba?>
-Powiedz mi. Czy ty widzisz sens życia? Przebywania na terenach jakich kolwiek..- zerknęłam kątem oka na wadere. Zamyśliła się i na chwile uśmiech zniknął z jej twarzy.
<Alba?>
sobota, 1 listopada 2014
Od Neyi cd historii Alby
Oderwałam wbity wcześniej wzrok w tafle wody. Lubiłam nowo poznaną wadere jednak wiedziałam że nieługo będę musiała sie stąd wynieść by nie przynieść ze sobą kłopotów.
-Na codzień?-zapytałam nie czekając na odpowiedź.- W większości czasu chodzę na obserwacje i ćwicze moje umiejętności, dlatego też nie znam tu tak jak ty prawie nikogo. Wychodzę wcześnie rano a wracam późnym wieczorem, jak nie nazwać tego nocą.- mówiłam spokojnie nie dając po sobie poznać, że do czegoś te czynności prowadzą.
-Czyli nie masz czasu na przyjaźnie- odparła Alba. Zaczęłam się śmiać.
-Nie martw się na nasze schadzki znajdę czas- uśmięchnęłam sie do niej pogodnie.
<Alba?>
-Na codzień?-zapytałam nie czekając na odpowiedź.- W większości czasu chodzę na obserwacje i ćwicze moje umiejętności, dlatego też nie znam tu tak jak ty prawie nikogo. Wychodzę wcześnie rano a wracam późnym wieczorem, jak nie nazwać tego nocą.- mówiłam spokojnie nie dając po sobie poznać, że do czegoś te czynności prowadzą.
-Czyli nie masz czasu na przyjaźnie- odparła Alba. Zaczęłam się śmiać.
-Nie martw się na nasze schadzki znajdę czas- uśmięchnęłam sie do niej pogodnie.
<Alba?>
wtorek, 28 października 2014
Od Neyi cd historii Alby
Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się nad jej słowami. Westchnęłam głęboko, nie przerywając pieszej wędrówki do watahy.
- Wiesz Alba, to co powiedziałaś jest słuszne i nie tylko ty mogłaś to odczuć na własnej skórze. Ale tak jak powiedziałaś to będzie twój nowy rozdział w życiu. Wiem, że będzie wspaniały - przysunęłam się do niej, a ona się rozpogodziła.
- Ale ciebie też na pewno - uśmiechnęła się do mnie pogodnie. Skrzywiłam się lekko i pochylając głowę w dół, wbijając wzrok w ziemie zamilkłam. W tak głuchej ciszy szłyśmy aż do watahy. Przechodząc przez samą granicę słońce było już w najwyższym miejscu na niebie.
- To, robimy coś? - rzuciłam do wadery. Ona uśmiechnęła sie zamyślona.
<Alba? Sorka za ten błąd, miło że się nie gniewasz. :)>
- Wiesz Alba, to co powiedziałaś jest słuszne i nie tylko ty mogłaś to odczuć na własnej skórze. Ale tak jak powiedziałaś to będzie twój nowy rozdział w życiu. Wiem, że będzie wspaniały - przysunęłam się do niej, a ona się rozpogodziła.
- Ale ciebie też na pewno - uśmiechnęła się do mnie pogodnie. Skrzywiłam się lekko i pochylając głowę w dół, wbijając wzrok w ziemie zamilkłam. W tak głuchej ciszy szłyśmy aż do watahy. Przechodząc przez samą granicę słońce było już w najwyższym miejscu na niebie.
- To, robimy coś? - rzuciłam do wadery. Ona uśmiechnęła sie zamyślona.
<Alba? Sorka za ten błąd, miło że się nie gniewasz. :)>
poniedziałek, 20 października 2014
Od Neyi cd historii Alby
Podchodziłam powoli do wilka, który mnie uratował. Będąc coraz bliżej mojego ratownika zauważyłam, że to wadera. Powoli, więc stawiałam kolejne kroki, widąc za nią nie małe plamy rozlanej krwi. Przyjrzałam się jej uważnie. Nie przypominała typowego napastnika w walkach.
- Dziękuje za pomoc. - powiedziałam delikatnie przenosząc ciężar ciała z łapy na łapę. Wadera uśmiechnęła się promiennie do mnie, na co lekko się tylko uśmiechnęłam. - Neya. - przedstawiłam się, czując się trochę pewniej.
- Alba. - odparła jeszcze radośniej, jakby to było możliwe.
- Zabijasz jak nie pierwszy raz- dodałam komentarz do naszej rozmowy. Wypowiedziałam się jakbym nie jednego człowieka zabiła i dalej miała zamiar to robić. Zaczęłam się kierować w stronę watahy. Skinęłam na Alby by również poszła za mną. Nie mogłyśmy zostać tu zbyt długo, bo posiłki ludzi zaatakowanych mogli niedługo sie zjawić, co raczej pozytywnie się nie zapowiadało..
<Alba?>
- Dziękuje za pomoc. - powiedziałam delikatnie przenosząc ciężar ciała z łapy na łapę. Wadera uśmiechnęła się promiennie do mnie, na co lekko się tylko uśmiechnęłam. - Neya. - przedstawiłam się, czując się trochę pewniej.
- Alba. - odparła jeszcze radośniej, jakby to było możliwe.
- Zabijasz jak nie pierwszy raz- dodałam komentarz do naszej rozmowy. Wypowiedziałam się jakbym nie jednego człowieka zabiła i dalej miała zamiar to robić. Zaczęłam się kierować w stronę watahy. Skinęłam na Alby by również poszła za mną. Nie mogłyśmy zostać tu zbyt długo, bo posiłki ludzi zaatakowanych mogli niedługo sie zjawić, co raczej pozytywnie się nie zapowiadało..
<Alba?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)