sobota, 19 kwietnia 2014

Nowa wadera!

Kolejny pyszczek do wykarmienia w naszej wataszce, a jest to...
Sava!

Od Slivii

Siedziałam na jednym z klifów na krańcu watahy. Niby jeszcze nasz teren, ale nigdy nic nie wiadomo. Tak więc siedząc na klifie wspominałam wcześniejsze życie i minione lata. Rządzenie wyspami lodowatych mórz, oraz te piękne lodowe Drakkary. Westchnęła i spuściłam łeb przypominając sobie te piękne lata. Wstałam znad klifu i chuchnęłam na jedną z gałązek, która po chwili obrosła lodem tworząc miniaturkę lodowego Drakkara. Uśmiechnęłam się lekko patrząc na ten statek, po czym usłyszałam głos i kroki jakiegoś wilka.
- Co budujesz, przyjacielu?
Oczywiście po raz kolejny pomylono mnie z samcem. Spojrzałam na wilka z pyskiem nie wyrażającym żadnych emocji.
- Coś z mej przeszłości . A w ogóle jak się zwiesz?
Wilk spojrzał na mnie po czym odrzekł:

< Ktoś dokończy? >

Od Shervany cd historii Emerged'a

Ogień. Ten kto, by spojrzał w moje oczy zauważyłby jak wyraźnie się od nich odbija, jednak ja go widziałam. Nie odbicie czy złudzenie. W lesie panował prawdziwy żywioł - potężny i zawsz głodny. Powoli trawił nasz las, nasze tereny, a ja byłam wciąż daleko. Wytężyłam mięśnie mojego tymczasowego ciała i poleciałam jeszcze szybciej, prawie zapominając o Em'ie. Na szczęście spojrzałam w dół i widząc go zmęczonego i przebierającego z całych sił łapami - zwolniłam i ustawiłam się tak, by po chwili poczuć go na sobie. Jego łapy przez chwilę wbijały mi się w kark, ale potem ulokował się wygodniej dla mnie i siebie.
- Szybciej. - wydyszał choć było to niepotrzebne.
Skinęłam pyskiem i telepatycznie dodałam:
~ Trzymaj się.
Po czym ruszyłam tak szybko jak umiałam.

< Emerged? >

Nowa wadera!

Kolejna wilczyca przekracza tereny naszej watahy i dołącza do niej!
Poznajcie, oto Slivia!

Od Shervany cd historii Ran'a

Dla przykładu musiałam pierwsza przekroczyć portal bo choć większość wilków znała moje Moce to nie mieli zbytnio szansy się z nimi spotkać. Ognisty krąg, iskrzący się i buchający jak prawdziwy mógł przestraszyć wielu śmiałków, którzy nie znali jego prawdziwego zastosowania. Jednynie nieliczni wiedzieli, że skok przez niego nie poturbuje wilka. Tak, więc sprężyłam moje łapy i skoczyłam przez portal, unoszący się z 40 centymetrów nad ziemią, a za mną niepewnie skoczyła reszta. Jako iż to ja byłam na czele to pierwszej dane mi było oglądać nowy krajobraz. Zazwyczaj miejsca docelowe wybierałam losowo, ale tutaj wyjątkowo się skupiłam i szukałam czegoś podobnego do terenów naszej watahy. I kolory nawet się zgadzały, choć zazwyczaj jak gdzieś się przemieszczałam między światami to było tam o wiele kolorowiej, ale teraz różniły się tylko trawy i zwierzęta.
- Prawie się udało. - uśmiecham się krzywo.
- Z wyjątkiem tego, że wszystkie zwierzęta są inne. - mruczy jakiś wilk.
Postanowiłam go zignorować zamiast tego zwróciłam sie do Przywódcy Łowców:
- Co robimy? Jakieś pomysły?

< Ran? >

Od Ran'a cd historii Shervany

- Ty tutaj musisz zostać, żeby pilnować porządku. - rozkazałem waderze.
- Emerged może mnie zastąpić. - odpowiedziała Shervana.
- Jesteś pewna? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedziała.
- No dobrze. Więc wziąłbym kilku wojowników, moich łowców, ciebie, i może z 2 zwiadowców. Przydałby się też jakiś skrzydlaty wilk, do wypatrywania zwierzyny. Zgoda? - podałem jej łapę.
- Zgoda. - odpowiedziała Shervana

~~ Następnego dnia ~~


Rano wszystkie wilki zostały zebrane na polanie. Alpha stworzyła portal, przez który wszyscy wskoczyliśmy.



<Shervana?>

Od Emergeda cd historii Shervany

Rzuciliśmy się w kierunku... swądu... tak, teraz było już wiadomo, że czujemy spaleniznę i strach. Nagle Shervana odłączyła się ode mnie, wskoczyła zwinnie na olbrzymi głaz i rzuciła się w dół. Po chwili, machając szaleńczo smoczymi skrzydłami, mknęła tuż nade mną. Wytropiłem natychmiast szczelinę skalną, napiąłem mięśnie i czas wokół mnie zwolnił, dając na chwilę mi ulgę, gdy leciałem nad nią... Ułamek sekundy później już opadłem, z nieprzyjemnym uderzeniem i bólem kości. Wytężyłem siły by dogonić moją partnerkę nieustannie wpatrującą się w horyzont...
Horyzont, na którym jak na kartce widać było płomienie strzelające wokół...

<Shervana?>

Obserwatorzy