wtorek, 18 listopada 2014

Od Safiry00

Hejka!

Jeszcze raz przepraszam za moją nieobecność i ostrzegam, że czas będę miała dopiero za dwa tygodnie, ale postaram się już jako tako funkcjonować na Wataszce i odpisywać, ale na pewno nie za często.
Skoro już my się podnieśliście to czas na Was i Wasze opowiadania bo to też bardzo zachęca do prowadzenia tego bloga jeśli z własnej woli piszecie, a nie jak mówi się do Was i mówi, a może w końcu odpiszecie :c
I w końcu mamy teoretycznie pisać jedno opowiadanie na tydzień i niedługo chyba zacznę się do tego stosować.
Jednak wracając do konkursów to na nagrody wygrał Czarny Rynek więc:

- rysunek - nikt nie brał udziału,
- cukierki:

1 miejsce - Alba [23 cukierki] - Zestaw Hery,
2 miejsce - Darkness [21 cukierków] - Pięta Achillesa,
3 miejsce - Aiyanna [16 cukierków] - Woda Młodości.

Nagrody już czekają na wymianach ;3
Co do nowości to nie wiem kiedy się coś pojawi, ale postaramy się coś wymyślić z Kimiko w szkole ;p

PS. W konkursie na Wilka Miesiąca prowadzi Malik [9 opo], potem Faas Vokun [8 opo]  i Aiyanna z Kinajem [7 opo]
PS2. Zapraszam na chat bo można tam spokojnie pogadać z wszystkimi [o ile są xD].

Pozdrawiają:
głównie Samica Alpha, ale reszta pewnie też xD


Od Cruel

Po dołączeniu do watahy znalazłam dla siebie jaskinię. Nie była w centrum - taka mi odpowiadała. Ciemna, nie za duża, nie za mała. Teraz to moje małe królestwo. Położyłam sie na mieszance mchu, trawy i liści. Nie wiedziałam, co że sobą zrobić. Wstałam i zaczęłam krążyć po pomieszczeniu. Chodziłam, chodziłam, chodziłam. Mogłabym tak wydeptać idealny okrąg. W końcu zdecydowałam wyjść i zwiedzić tereny.
Chłodny wiatr lekko muskał moją sierść, a delikatne promienie światła grzały ją. Było nawet przyjemnie. Szłam chwilę w ciszy, którą po pewnym czasie zagłuszył czyjś głos.

<Ktoś? Błagam, nie chcę, aby historia z innych watah się powtarzała... T.T >

poniedziałek, 17 listopada 2014

Od Emergeda

Podróżowałem spokojnie Lasem Ke'rei. Lubiłem co jakiś czas wyjść na spacer, a jak na jesień tego dnia była fantastyczna pogoda. Słońce wyglądało zza rzadkich chmur i wiał stanowczy, lecz nie przeszkadzający wiatr. Westchnąłem, gdy doszedłem do zatoki. Uśmiechnąłem się do zefiru i w tym momencie tuż obok wylądowała ciemnoczerwona wadera. W pierwszej chwili warknąłem ostrzegawczo, lecz w momencie moja twarz się rozjaśniła.
- Akiro! Co u Ciebie?

<Akiro?>

sobota, 15 listopada 2014

Od Alby cd historii Kaila

- Ach, Kail, dam radę, nie musisz się w to mieszać... - powiedziałam
- A kim ty do cholery jesteś? Zostaw mnie! To sprawa między mną, a Albą! - zawrzeszczała Midilene
- Jeśli jej nic nie zrobisz. - odpoiedział Kail spokojnie
- A co mam jej zrobić? Puść mnie!
- Puść ją Kail - jak mogłam nie wyczuć podstępu w tym, że niewidzialny kot mnie pyta gdzie idę? Argh... niepotrzebnie się pytałam go o cokolwiek...
- A jeśli ci coś zrobi? - jednak miło, że chciał mi pomóc.
- To nie będzie twoja wina. - posłusznie odszedł od mojej siostry.
- Namyśliłaś się? - powiedziała nieco spokojniej
- Ile mam czasu na zastanowienie?
- Nie masz. Trzeba działać teraz.
- A dlaczego mam ci pomagać?
- Dlaczego? Dlaczego masz pomóc swojej rodzinie? Która cię tak kocha? Która...
- Która kazała mi się wynosić? Która we mnie nie wierzyła?! Teraz mam tak po prostu jej pomóć?!?! - wrzeszczałam na nią. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Alb, ty nic nie rozumiesz... - westchnęła smętnie.
- Ja wszystko rozumiem. Uwierz. I pewnie będziecie mi kazać tam zostać, tak? Nie chcę tam wracać. Nigdy, przenigdy! - łzy lały mi się ciurkiem. Ona patrzyła na mnie z pokerowym wyrazem twarzy. Nie wiedziałam co myśleć. Jedyne co mi przychodziło do głowy, to szepnięcie:
- Przepraszam... - i pędem uciekłam w głąb lasu. Chciałam się zgubić. Chciałam nie istnieć. Chciałam się zabić. Chciałam nigdy więcej nikomu się nie pokazywać. Gdy biegłam przewróciłam się potykając się o kamień. Zwinęłam się w mały, biały, pobrudzony kłębuszek i płakałam jak dziecko. Naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło...

<Kail? Alba się załamała ;-;>

Od Fazie cd historii Kinaja

- Rany, jest wspaniały! Przewspaniały!
- Cieszę się, że ci się podoba. To fakt, jest naprawdę ładny. Lubię sobie czasem tu przychodzić. Idziemy dalej, czy chcesz tu zostać?
- Możemy iść dalej - szliśmy dalej. Piękne były te tereny. W pewnym momencie spojrzałam pod nogi i co ujrzałam? Jaszczurki! Znowu te małe, urocze jaszczurki! Miały takie śliczne kolory...


Jedna nawet weszła mi na łapę i nie chciała zejść.
- Patrz, jak się mnie uczepiły - rzekłam do Kinaja i wskazałam na 6 jaszczurek krążących wokół mojej łapy. Uśmiechnął się.
- Często można tu spotkać tego typu stworzenia.
- Co masz na myśli?
- Oswojone. Właśnie w tej okolicy jest najwięcej oswojonych jaszczurek, ptaków i tak dalej...
- Hm, ciekawe - nagle na jego ramieniu usiadła piękna sowa.
- I to jest tu normalne? - on popatrzył na mnie zdziwiony.
- A u ciebie tak nie było? - pomyślałam chwilę.
- Nie. Raczej nie.

<Kinaj? Co mi teraz pokażesz? c:>

Od Kail' a cd historii Alby

<Kilka minut wcześniej>
- Kail! Czemu sobie poszedłeś?! - pytała natrętnie Mistaki
- Bo nie chce jej narażać! Powinnaś to zrozumieć!
- Ale...
- Skończ już! - krzyknąłem na nią. Młoda obraziła się chyba trochę bo gdzieś zniknęła. Ale nie przejąłem sie tym za bardzo bo wiedziałem ze jak jej przejdzie to wróci. I miałem racje. Po chwili znowu była przy mnie
- Ej... Widzialam po drodze fajną rzekę... Może tam pójdziemy?
- W sumie czemu nie... - powiedziałem. Lepsze to niz wytykanie mi że zostawiłem jakąś nie znajomą waderę. Udalismy sie w stronę rzeki. Coś mi tu nie pasowało bo młoda nigdy jeszcze ni proponowała mi spaceru nad rzekę... No i oczywiście nie myliłem się... To miało drugie dno..,
- Zrobiłaś to specjalnie! Wiedziałaś że ona tu będzie! - szepnąlem do Misi, ale nie mogłem odejść. Nad rzeką stała spotkana juz wadera - Alba... Tylko że towarzyszyła jej jakaś inna wilczyca. Kluciły się wiec postanowiłem się nie wtrącać, ale kiedy tamta podniosła na moją nową znajoma łapę, postanowiłem zadziałać. Jednym susem wyskoczyłem z krzaków i skoczyłem na nieznajoma waderę. Szybko ją obezwładniłem nie robiąc jej przy tym krzywdy.
- Zostaw ją... - warknąłem...

<Alba? I co :3 Kail... Taki bohater xDD A tak wgl... to moge mieć mało czasu do końca weekendu więc raczej nie będę odpisywać ;-;>

Od Alby cd historii Kail' a

To trochę wyjaśniało. Ale tylko trochę. Uroczy, latający, półwidzialny kot, ciągnący za ogon wilka. To wyglądało przekomicznie, jednak ja tego dnia wstałam lewą łapą, więc nie chciało mi się śmiać.
- Czyli to z nim rozmawiałeś, ta? - zapytałam, żeby się upewnić, bo chyba nieznanego wilka by półwidzialny kot za ogon nie ciągnął.
- Z nią, co najwyżej... strasznie uparta jest, ale ja na prawdę już idę.
- Jeśli chcesz. - powiedziałam z niechęcią, jednak po chwili dodałam - Nie widziałam cię tu nigdy, a często tędy przechodzę. Jesteś tu nowy?
- Tak, a teraz idę... Cześć. - odwrócił się i odszedł. Nie miałam zbytniego zamiaru ciągle za nim gonić. Postanowiłam kontynuować swą wędrówkę w kierunku rzeki, gdy usłyszałam za sobą szept
- Musisz mu wybaczyć. On taki jest. - rozglądnęłam się gwałtownie - Hej, spokojnie! To ja, ten kot.
- A, ty. Dzięki za próby poznania go ze mną, ale on chyba takiego zamiaru nie ma. A chciałam mu pokazać okolicę, pomóc się tu odnaleźć... - westchnęłam
- Hm, a dokąd idziesz?
- Napić się wody z rzeki. Tam. - wskazałam łapą w stronę rzeki
- Aha. To ja wracam do Kail' a. Cześć! Tylko nikomu o mnie nie mów, zgoda?
- Możesz mi zaufać.
- Dzięki! - rzucił i już go, czy tam jej (chyba) przy mnie nie było. Szłam powoli i miarowo. Po drodze nazbierałam kilka ziół. Gdy byłam już przy rzece i położyłam zioła w skrytce w krzaku napiłam się. Woda była zimna i ożeźwiająca, czyli taka jaka powinna być. Nagle poczułam zapach, który już znałam, ale nie pamiętałam skąd... Postanowiłam znaleźć źródło zapachu, lecz to raczej on, znalazł mnie...
- Albina! - zawrzeszczał radośnie wysoki wilk stojący przedemną. Zaczął mnie ściskać, a ja dobrze nie zdążyłam zobaczyć jego twarzy
- Hej, czekaj, kto ty? - odsunęłam się
- Albusia, nie pamiętasz mnie? - przyjrzałam się twarzy, to moja siostra. Wstrętna, okropna, siostra.
- Midilene, co ty tu do cholery robisz?
- Ej, grzeczniej, siostrunia! Potrzebuję twojej pomocy!
- Ty? Mojej? Odwal się odemnie raz na zawsze! - ona popatrzyła na mnie smętnie
- O co ci chodzi? Dobra, przejdźmy do sedna. Mianowicie...
- Nie-chcę-tego-słuchać. Zrozumiałaś? - jej pomarańczowe oczy błysnęły złością
- Masz mnie wysłuchać! Twoja rodzina cię potrzbuje! Na naszą watahę napadnęły złe duchy. Ty byłaś jedyną szamanką u nas. Tylko ty potrafisz je wypędzić! Musisz nam pomóc! Inaczej nas pokonają! - i co ja miałam zrobić? Byłam między młotem, a kowadłem. Albo zostanę tu i skażę tamtą watahę na śmierć, albo pomogę moim wrogom, którzy potem pewnie mi każą wrócić do rodziny... W końcu cała tamta wataha jest dla mnie jednym, wielkim wrogiem. - No, to idziesz? - spytała - szybciej się decyduj, ślamazaro!
- Myślę!
- To myśl szybciej, albo ja ci pomogę! - podniosła groźnie łapę w górę. Nagle zobaczyłam, że tej scenie przygląda się Kail.

<Kail? Co to się porobiło... >

Obserwatorzy