Zatrzymałem się nagle. To mnie kompletnie zaskoczyło. Ale już sekundę później zaskoczenie przerodziło się w gniew. Odwróciłem się gwałtownie w stronę Vuko. Podszedłem do niego szybkim krokiem.
-Pobawić?! Nie mam pojęcia co w takiej sytuacji chcesz nazwać zabawą...- zły powaliłem go na ziemię.
-Spokojnie...- odpowiedział Vuko niezwykle łagodnie
-Słuchaj... mam co do tego naprawdę złe przeczucia.- odszedłem kilka kroków i usiadłem odwrócony plecami do wilka- Przed oczami śmigają mi urywki scen z tym pająkiem. Jakby wspomnienia. Tylko, że ja nic nie pamiętam! Nigdy nie wychyliłem nawet nosa poza tereny watahy...
<Vuko?>
czwartek, 17 kwietnia 2014
Od Fearghala cd historii Vuko
Od Ran'a cd historii Noiselles Shout
- Pokaż.. Mi.. Te... Muszelkę... - wydyszałem po czym złapawszy ją (muszlę, nie waderę) w zęby uciekłem. Ona zaczęła mnie gonić. W pewnej chwili ja potknąłem się, ona na mnie wpadła i zacisnęła mi szczęki na karku.
- Nie oddam jej! - zasyczałem.
Wadera jeszcze mocniej zacisnęła szczęki, a ja mimo woli puściłem mój łup.
<Noish?>
- Nie oddam jej! - zasyczałem.
Wadera jeszcze mocniej zacisnęła szczęki, a ja mimo woli puściłem mój łup.
<Noish?>
środa, 16 kwietnia 2014
Od Noiseless Shout
Praca wojownika w trakcie pokoju nigdy nie jest zbyt interesująca. Szczególnie, gdy wie się, jak trudno jest Ci ustać w jednym miejscu dłużej niż dwie minuty.
Biegnąc truchtem po raz czwarty przemierzyłam las Ke'rei. Ponieważ nie zapowiadało się na to, by, gdy pobiegnę po raz piąty, coś się zmieniło, nie zwalniając tempa skierowałam mój wyczulony na kierunki geograficzne nos w stronę zatoki Naine'ta (wyglądało to dość śmiesznie, gdyż okrążyłam dwa razy drzewo i poszłam niemalże po własnych śladach - na szczęście nikogo nie było w pobliżu). Gdy wilk długo wędruje bez celu, często zaczyna myśleć o sprawach, o których normalnie by nie myślał. Ja zaczęłam robić sobie wykłady na temat swojego życia. A że w wykładach akurat zbyt dobra nie jestem (nie zapominając także o tym, że jestem wzrokowcem) już po kilku minutach rozmyślań zagubiłam się w swoich teoriach. Porzuciłam więc od razu tamten temat i skoncentrowałam się na widoku wokół mnie. Dotarłam już do zatoki. Schyliłam się, ściągnęłam uszy na grzbiet i zaczęłam cicho, smętnie, z rezygnacją (jak kto chce) chłeptać wodę, gdy moje lewe ucho niespodziewanie wystrzeliło w górę, słysząc jakiś dźwięk. Zaniepokoiłam się. Jego teoria o "czymś podejrzanym" potwierdziła się, gdy i mój wzrok napotkał coś dziwnego: cień na skale, za krzakami. Spacerowym krokiem, nie dając ukazać mojego zaniepokojenie, poszłam dalej w głąb lądu, by nie zostać zepchnięta z brzegu i utopiona, tak jakby co, naprężyłam mięśnie, po czym schyliłam głowę i wykrzyknęłam cicho, niby do siebie:
- Ohh, jaka śliczna muszla!
Cóż, komuś, kto mnie znał, właśnie to wydałoby się podejrzane, jednak nikt (oprócz Ema) o tym nie wiedział, więc... cóż... raczej nie było problemu. Odskoczyłam gwałtownie i pisnęłam czując tuż nad swoim karkiem ciepło oddechu i świszczący głos basiora, który powiedział:
- Pokaż... mi... ją...
Ponownie napięłam mięśnie, zacisnęłam pięści i bardziej wysyczałam, niż spytałam:
- Black Night.
- Tak... - powiedział przeciągle basior - Tak... jestem z Watahy Black Night.
Odetchnęłam cicho nie rozluźniając się ani nie przyjmując normalnej zamiast obronnej postawy.
- Kim jesteś?
<Kim jesteś, basiorze z Watahy Black Night?>
Biegnąc truchtem po raz czwarty przemierzyłam las Ke'rei. Ponieważ nie zapowiadało się na to, by, gdy pobiegnę po raz piąty, coś się zmieniło, nie zwalniając tempa skierowałam mój wyczulony na kierunki geograficzne nos w stronę zatoki Naine'ta (wyglądało to dość śmiesznie, gdyż okrążyłam dwa razy drzewo i poszłam niemalże po własnych śladach - na szczęście nikogo nie było w pobliżu). Gdy wilk długo wędruje bez celu, często zaczyna myśleć o sprawach, o których normalnie by nie myślał. Ja zaczęłam robić sobie wykłady na temat swojego życia. A że w wykładach akurat zbyt dobra nie jestem (nie zapominając także o tym, że jestem wzrokowcem) już po kilku minutach rozmyślań zagubiłam się w swoich teoriach. Porzuciłam więc od razu tamten temat i skoncentrowałam się na widoku wokół mnie. Dotarłam już do zatoki. Schyliłam się, ściągnęłam uszy na grzbiet i zaczęłam cicho, smętnie, z rezygnacją (jak kto chce) chłeptać wodę, gdy moje lewe ucho niespodziewanie wystrzeliło w górę, słysząc jakiś dźwięk. Zaniepokoiłam się. Jego teoria o "czymś podejrzanym" potwierdziła się, gdy i mój wzrok napotkał coś dziwnego: cień na skale, za krzakami. Spacerowym krokiem, nie dając ukazać mojego zaniepokojenie, poszłam dalej w głąb lądu, by nie zostać zepchnięta z brzegu i utopiona, tak jakby co, naprężyłam mięśnie, po czym schyliłam głowę i wykrzyknęłam cicho, niby do siebie:
- Ohh, jaka śliczna muszla!
Cóż, komuś, kto mnie znał, właśnie to wydałoby się podejrzane, jednak nikt (oprócz Ema) o tym nie wiedział, więc... cóż... raczej nie było problemu. Odskoczyłam gwałtownie i pisnęłam czując tuż nad swoim karkiem ciepło oddechu i świszczący głos basiora, który powiedział:
- Pokaż... mi... ją...
Ponownie napięłam mięśnie, zacisnęłam pięści i bardziej wysyczałam, niż spytałam:
- Black Night.
- Tak... - powiedział przeciągle basior - Tak... jestem z Watahy Black Night.
Odetchnęłam cicho nie rozluźniając się ani nie przyjmując normalnej zamiast obronnej postawy.
- Kim jesteś?
<Kim jesteś, basiorze z Watahy Black Night?>
wtorek, 15 kwietnia 2014
Od Ran'a
Kolejne polowanie. Zwiadowcy usadowili się na trasie wędrówek wapiti. Kiedy zaczęły się zbliżać, zwiadowcy wydali przerażony krzyk. To nie było normalne. Ze stada liczącego ponad 10 tysięcy jeleni, zostało ledwie 50. Mimo wszystko polowanie się rozpoczęło. Nie mogliśmy wybić wszystkiego, ponieważ za pół roku nie byłoby na co polować. Zabiliśmy z trudem 30 jeleni. Musieliśmy je zawlec do spiżarni. Reszta łowców poszła do swoich jaskiń, odebrawszy część posiłku. Na 7 wilków przypadał jeden jeleń, więc nikt nie najadł się do syta. Zostało 16 jeleni. Wystarczy na 2 miesiące-myślę ze strachem. Podzieliłem mięso, zostawiłem do wysuszenia, po czym wyszedłem. Nasza alpha przyszła skontrolować zapasy.
- Kiepsko, Ran. Dlaczego tylko tyle? - pyta Shervana.
- Z całego stada jeleni zostało tylko 50. Nie mogliśmy wszystkiego wybić. - tłumaczyłem się.
- Nasza spiżarnia świeci pustkami, Ran. Musicie coś skombinować, albo padniemy tutaj z głodu.
- Mamy polować na króliki albo kruki?! Tym się nikt nie naje, a poza tym trudno to złapać.
- To przenieś się ze swoimi łowcami na nowe tereny.
- Nie możemy wchodzić na tereny innych watah! Tego zabrania sojusz. Jedynie możemy ruszyć na pastwiska ludzi, a tego nie wolno zrobić.
<Shervana? Co mamy zrobić?>
- Kiepsko, Ran. Dlaczego tylko tyle? - pyta Shervana.
- Z całego stada jeleni zostało tylko 50. Nie mogliśmy wszystkiego wybić. - tłumaczyłem się.
- Nasza spiżarnia świeci pustkami, Ran. Musicie coś skombinować, albo padniemy tutaj z głodu.
- Mamy polować na króliki albo kruki?! Tym się nikt nie naje, a poza tym trudno to złapać.
- To przenieś się ze swoimi łowcami na nowe tereny.
- Nie możemy wchodzić na tereny innych watah! Tego zabrania sojusz. Jedynie możemy ruszyć na pastwiska ludzi, a tego nie wolno zrobić.
<Shervana? Co mamy zrobić?>
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Od Emergeda cd historii Shervany
Potrząsnąłem głową, ale nie udało mi się zrzucić mgły, która na nią spłynęła.
- Nie rób tak więcej... - syknąłem, nie z gniewu tylko z powodu echa, które coraz głośniej powtarzało się w moim okaleczonym łbie.
Mrugnąłem kilka razy i spojrzałem na Shervanę. Trudno było się nie uśmiechnąć widząc szerokiego banana na jej twarzy i zmarszczonych brwi - nie udało mi się rozpoznać czy z troską, czy z ironią. Mlasnąłem językiem; miałem sucho w ustach.
- Co teraz? - Sher rozejrzała się.
- Chętnie odwiedziłbym jedno miejsce... - powąchałem wiatr i stwierdziłem, że pachnie dziwnie...
Ze strony wschodu...
Ze strony watahy...
Że pachnie...
Pachnie...
STRACHEM?!
<Shervana?>
- Nie rób tak więcej... - syknąłem, nie z gniewu tylko z powodu echa, które coraz głośniej powtarzało się w moim okaleczonym łbie.
Mrugnąłem kilka razy i spojrzałem na Shervanę. Trudno było się nie uśmiechnąć widząc szerokiego banana na jej twarzy i zmarszczonych brwi - nie udało mi się rozpoznać czy z troską, czy z ironią. Mlasnąłem językiem; miałem sucho w ustach.
- Co teraz? - Sher rozejrzała się.
- Chętnie odwiedziłbym jedno miejsce... - powąchałem wiatr i stwierdziłem, że pachnie dziwnie...
Ze strony wschodu...
Ze strony watahy...
Że pachnie...
Pachnie...
STRACHEM?!
<Shervana?>
Od Shervany cd historii Emergeda
Czując szczęki basiora na moim ogonie, zaciskające się na tyle mocno, by się trzymać, ale na tyle słabo, by nic mi nie zrobić - uśmiechnęłam się lekko i machnęłam ogonem, również dbając o bezpieczeństwo Em'a, który próbował coś mówić, ale ciało obce w jego paszczy dość skutecznie to uniemożliwiało.
- Wygodnie? - zapytałam, po czym wzniosłam się wyżej.
Niestety, myśląc o locie wzwyż, nowym, niedokońca przekształconym ciałem nie udało mi się nad nim zapanować i wilk walnął w jakieś drzewo.
- Ups... - mruknęłam i najszybciej jak to było możliwe, skręciłam w dół i tuż nad ziemią, złapałam prawdopodobnie nieprzytomnego basiora, a sama zaryłam w ziemię.
< Em? xD Opo pisane na infie z pomocą KICK xD >
- Wygodnie? - zapytałam, po czym wzniosłam się wyżej.
Niestety, myśląc o locie wzwyż, nowym, niedokońca przekształconym ciałem nie udało mi się nad nim zapanować i wilk walnął w jakieś drzewo.
- Ups... - mruknęłam i najszybciej jak to było możliwe, skręciłam w dół i tuż nad ziemią, złapałam prawdopodobnie nieprzytomnego basiora, a sama zaryłam w ziemię.
< Em? xD Opo pisane na infie z pomocą KICK xD >
piątek, 11 kwietnia 2014
Halo, pobudka!
Tak to do Was xD
Coś chyba pousypialiście tam, a ja nie zamierzam na to pozwolić ;p
Rozumiem szkoła i te wszystkie inne sprawy, ale mam tak samo, a udaje mi się coś napisać.
Więc jak już zauważyliście - powysyłałam do Was wiadomości, a tutaj będzie lista, tych którzy zostają i tych którzy odchodzą.
Nie odpowiedzenie na wiadomość = wyrzucenie.
Shervana, Vuko, Raven, Shikka (Safira00) - zostaje,
Alex, Gine, Wasko, Dejla (-króliczka-) - zostaje,
Sierra, Magic (kasia2007) - zostaje,
Night Howl (NAJA883) - zostaje,
Fearghal (herma18) - zostaje,
Kimiko, Ines, Citrio, Kinaj (sejlin) - zostaje,
Isabelle (Cassandra987) - odchodzi,
Kathryn (Gaja80) - odchodzi,
Kill, Kimmy (Złota podkowa) - zostaje,
Untamed Rebelion, Ran (The Doctor Who) - zostaje
Lisa (gosia klaudia) - zostaje,
Emerged, Noiseless Shout (Mereeclar) - zostaje,
Ifus (Conner) - zostaje,
Ostry, Antek (piorunxd) - odchodzi.
Dziękuje, że jest Was tyle <3
Po powrocie ( jade na weekend na rajd ) wyśle Wam zaległości ;3
Coś chyba pousypialiście tam, a ja nie zamierzam na to pozwolić ;p
Rozumiem szkoła i te wszystkie inne sprawy, ale mam tak samo, a udaje mi się coś napisać.
Więc jak już zauważyliście - powysyłałam do Was wiadomości, a tutaj będzie lista, tych którzy zostają i tych którzy odchodzą.
Nie odpowiedzenie na wiadomość = wyrzucenie.
Shervana, Vuko, Raven, Shikka (Safira00) - zostaje,
Alex, Gine, Wasko, Dejla (-króliczka-) - zostaje,
Sierra, Magic (kasia2007) - zostaje,
Night Howl (NAJA883) - zostaje,
Fearghal (herma18) - zostaje,
Kimiko, Ines, Citrio, Kinaj (sejlin) - zostaje,
Isabelle (Cassandra987) - odchodzi,
Kathryn (Gaja80) - odchodzi,
Kill, Kimmy (Złota podkowa) - zostaje,
Untamed Rebelion, Ran (The Doctor Who) - zostaje
Lisa (gosia klaudia) - zostaje,
Emerged, Noiseless Shout (Mereeclar) - zostaje,
Ifus (Conner) - zostaje,
Ostry, Antek (piorunxd) - odchodzi.
Dziękuje, że jest Was tyle <3
Po powrocie ( jade na weekend na rajd ) wyśle Wam zaległości ;3
Wasza Samica Alpha
Shervana
Subskrybuj:
Posty (Atom)