niedziela, 30 listopada 2014

Od Kimmy cd historii Vuko

Mimo strasznego bólu, zerwałam się z ziemi i stanęłam naprzeciwko wilczycy, która przeraźliwie chichotała i patrzyła na mnie, jak na swój obiad. Przez kilka sekund zupełnie nie wiedziałam kim ona jest i co właściwie tutaj robię, ale potem wszystko wróciło. Ból w karku był okropny, a ja nie miałam siły ani odwagi żeby się jej postawić. Wystraszona odwróciłam się i szybko znalazłam obok basiora.
- Vuko, boję się... - szepnęłam - Boli...

<Vuko? Wiem, że krótkie i długo nie odpisywałam, ale ostatnio mam zupełny brak czasu i weny :c>

Od Kill'a cd historii Ines

Strasznie było mi szkoda Ines, bo chyba naprawdę była bardzo związana z Kail'em. Nie mam pojęcia, co bym zrobił jeśli coś stałoby się Kimmy. Byłbym totalnie załamany. Teraz, chociaż jesteśmy od siebie daleko, to wiem, że żyje. Tak po prostu wiem. I już.
- Ines, spokojnie... - zacząłem i podszedłem bliżej niej
- Oni żyją! Kail! Gdzie jesteś?! - krzyczała - KAIL!
Westchnąłem ciężko. Nie będę próbował na siłę jej udowodnić, że kimkolwiek był Kail, już go nie ma. To miejsce to totalna ruina, więc nie możliwe, że ktokolwiek tu jeszcze żyje. A tak ogółem to ciekawe co się stało. Wygląda jak po wojnie, albo po wybuchu. Zaraz... Przecież Ines powiedziała, że tu była wojna.
Wilczyca nadal wrzeszczała, a ja zupełnie nie wiedziałem co zrobić. Położyłem łapę na ramieniu Margaret, która była zdecydowanie bardziej opanowana i spuściłem głowę.
- Przykro mi, chociaż zupełnie nie wiem co się stało - mruknąłem - Możesz mi opowiedzieć?
- Nie teraz, Kill. - szepnęła.
Nagle usłyszeliśmy głośny huk, a kiedy podniosłem głowę zobaczyłem...

<Ines? Cóż takiego mogło się wydarzyć?>


sobota, 29 listopada 2014

Od Loraandile

Tym razem znów udało mi się uciec. Znowu. Od roku na mnie polują... Nie! Nie na mnie! Na moją krew. Westchnęłam. Nie rozumiem, skąd wiedzą o tej właściwości.
Jedno nie ulegało właściwości - chcą mnie zabić.
Poczułam ostry ból w łapie. Dopiero teraz zorientowałam się, że krwawię. Przypomniałam sobie, jak biegnąc ze stromej górki straciłam równowagę. Nienawidzę ich.
Szłam tak przez jakiś las, nawet nie zastanawiając się nad tym, gdzie idę.
Zauważyłam jakąś waderę. Nie podeszłam do niej, nie miałam ochoty teraz z kimkolwiek rozmawiać.
- Witaj! - wykrzyknęła, uśmiechając się. Spojrzałam na nią.
- Witaj. Coś się stało? - zapytałam.

< Shervana? >

Nowa wadera!



Oto Loraandile! Powitajmy ją z otwartymi ramionami!

Od Alby cd historii Kaila

- Chodźmy... - zastanawiałam się chwilę - Chodźmy tam. - Wskazałam łapą na wschód, gdzie mieściła się niebieska łąka.
- Czyli...?
- Zobaczysz. - powiedziałam tajemniczo i się zaśmiałam, z czego Kail nie był do końca zadowolny. Nie wiem czemu, ale polubiłam go. Szliśmy w umiarkowanym tempie, a ja co jakiś czas pokazywałam mu różne rodzaje roślin i omawiałam je. Po pewnym czasie widocznie mu się to znudziło, więc po prostu szliśmy.
- Widzisz tam, to niebieskie?
- Tak, a co?
- To tam idziemy. - myślałam, że go to trochę zainteresuje, ale chyba się pomyliłam. - Trzy, dwa jeden, kto pierwszy! - zawołałam, żeby go trochę go rozchmurzyć i rzuciłam się przed siebie, ale on był nieugięty i szedł takim tempem jak wcześniej. - Hej, co jest? - wróciłam do niego i zapytałam, bo coś z nim było ewidentnie nie tak.

<Kail? Ps. wiem co czujesz z tą nauką ;-;>

Od Kail' a cd historii Alby

- No nie wiem...- powiedziałem cicho. Jakoś.. Z jednej strony zaczynałem ją lubić, ale z drugiej... nie chce nikogo narażać...
~ Idź kretynie!
- a tobie o co nów chodzi? Dobrze znasz tą historię i wiesz że mam powody do namysłu więc po co?! - warknąłem cicho na Mistaki
~ Tak wiem, ale... Może byś się ogarnął co? Chyba jej nic nie grozi jak cię oprowadzi?! - może i młoda ma rację ale ja nie jestem osobą która lubi się przyznawać do błędu... Mogę się za nie obwiniać ale nie przyznawać.. Ale było w tym wszystkim coś co mówiło że powinienem z nią iść... Nie mam pojęcia co. Może to sprawka Misi? Nie rozumiem... Tak czy siak
- No dobra niech będzie... To co najpierw? - zapytałem grzecznie

< Alba? Sorka że tak długo ale... nadmiar nauki ;-; i to masowy :c >

czwartek, 27 listopada 2014

Od Sabato cd historii Vuko

No tak, dlatego miałby mnie teraz poznać. Przecież się zmieniłem... Ale pomimo tego coś mnie zabolało. Coś w środku...
- To ja, Fearghal... Vane - powiedziałem ze spuszczoną głową. Basiorowi chyba szczęka opadła ze zdziwienia.
- Wracajmy do watahy... - no i jakimś cudem wróciliśmy. Wydawało mi się, że Vuko przez ten cały czas chciał coś powiedzieć, ale chyba nie wiedział jak zacząć. Co chwila na przemian, otwierał oraz zamykał pysk.
Gdy tylko znaleźliśmy się na znajomych terenach, ja bez słowa wyjaśnia zmieniłem się w smoka i odleciałem. Nie wiem dlaczego, ale mój humor stał się wręcz mroczny. Nie chciałem widzieć teraz nikogo, a zwłaszcza Vuko. Znalazłem sobie ciche oraz odludnione miejsce. Ułożyłem się na dużym, zimnym głazie i tak leżałem. Leżałem do czasu aż zaczęło się ściemniać; usłyszałem szelest suchych liści pod łapami, które z pewnością nie należały do mnie. Zza krzaków wyszedł Vuko z niepewnym spojrzeniem. Już się poderwałem z zamiarem odejścia, ale jego głos mnie zatrzymał.
- Czekaj! - zawołał za mną. Mówił coś, ale ja go nie słyszałem. Powtarzałem po cichu wciąż te same słowa, "zostaw mnie, zostaw mnie, zostaw mnie...". Aż w końcu głos Vuko stał się bardziej zdecydowany oraz znacznie głośniejszy, on już krzyczał. Sam o tym nie wiedząc zmieniłem się w demona po czym wydarłem się donośnie.
- ZOSTAW MNIE! - jeszcze nigdy nie krzyknąłem, w ogóle... w moich oczach pojawiły się łzy. -Proszę... - dodałem bardzo cicho.

<Vuko? ;-;>

Obserwatorzy