środa, 2 października 2013

Od Shervany cd historii Emersit'a

- Naix! - podbiegłam do Bety. - Co mu robisz?
- Nic takiego. Fale.
- Oszczędź go!
- Alfa kazał zabijać wszystkich.
- To będzie taki nasz mały sekret. - położyłam mu łapę na pysku i uśmiechnęłam się zalotnie.
Zdekoncentrowany puścił basiora i wyszczerzył się do mnie, a wtedy...

< Emersit? >

Od Emersit'a cd historii Shervany

- Czekaj, czekaj. Co?! Naix?
O co jej chodzi? Co się stało?
- Wataszce demonów?! Shervana, nie jesteś Demonem, jesteś Alfą Watahy Black Night, nie jesteśmy na polowaniu, tylko w dziurze, nad nami szaleje śnieżyca, a ja nie jestem żadnym Naix'em tylko Emersit'em! Pamiętasz, jak spaliłem nogę gigantycznemu elfowi z czekolady, jak gonił nas pociąg bez maszynisty i jak Cię spotkałem w Lesie Ke'rei, a Ty zaprosiłaś mnie do tej watahy?! - zacząłem się trząść, krzyczeć i mocno gestykulować. - Pamiętasz, Shervana?!
- Nie. Ale fajna ta historyjka!
- Nie taką Cię kochałem...
Wtedy, kiedy ze złości i bezsilności prawie zacząłem płakać, właśnie wtedy usłyszałem... nie nie usłyszałem, ja POCZUŁEM cichy, przeraźliwy i trujący pisk, taki wysoki, niszczący zmysły. Upadłem i przestałem się ruszać. Ostatnim, co widziałem, był wilk... nie, nie wilk, Demon wychodzący z ciemności tunelu, uśmiechający się i mruczący:
- Shervana.
- Naix! - wadera była uradowana, podbiegła do basiora i...

<Shervanku?>

Od Shervany cd historii Rosie

- Niedługo do niego dołączycie, spokojnie. - zaśmiał się basior, a Rosie lekko się skuliła.
- A co mnie do tego skłoni?
- Na przykład to. - wskazał elektronicznego cosia. - Wiecie co to?
Pokręciłyśmy głowami, zaprzeczając.
- To jest Antymon, który odbiera Wam magiczne moce, jeśli jest w pobliżu, a uwierzcie, że zawsze będzie. - znowu śmiech.
- Owszem jestem waderą, ale nie oznacza to, że jestem słabsza. Poza tym przemiana w Demona to cecha wrodzona...

< Rosie? Em? >

Od Shervany cd historii Emersit'a

- Śnieżyca? Nic nie pamiętam.
- Sher?
- To skrót od mojego imienia? Fajny.
- Shervana, co się z Tobą dzieje?!
- Pamietam jakieś dziwne stwory, głosy, a poza mało co.
- Jaki stwory? Opisz je!
- Małe smoki. Była jeszcze nić...
- Nić?
- Taka pomiędzy nimi, a mną. Czy to ważne? Jesteśmy tylko na polowaniu.
- Jesteśmy w dziurze, a nad nami jest Lodowa Kraina!
- Kłamiesz! Przed chwilą wyszliśmy na polowanie, bo zabrakło jedzenia w naszej Wataszce Demonów. Co Ci się dzieje, Naix?


< Emersit? Lekkie zacofanie móżgowe, może dowiesz się czegoś o mojej przeszłości <3 >

wtorek, 1 października 2013

Od Secret Death do Ghost Moon'a

Byłam przykuta łańcuchami do ziemi.
Rose wylała na mnie jakiś płyn, a teraz próbowała mnie uwolnić.
W końcu nie wytrzymała i po prosty to rozcięła.
Łańcuchy zostały u mych stóp, ale teraz zaczęłam wrzeszczeć.

- Moon wybieraj! Albo ja albo ona! - wrzasnęłam - i nie uciekniesz! - powiedziałam po czym przywiązałam go do skały - Schema nie pozwoli ci uciec. Więc odpowiadaj! Ja czy ona!?


< No, Wybieraj marginesie społeczny >



Od Kinaj cd historii Dejli

- Dejla.. Proszę cię nie płacz - Ah! Nie znoszę kiedy ktoś płaczę. Zaraz mi się chce płakać... - Wszystko będzie dobrze... Nie wiem po prostu jak mam tu zostać... Ja... Znając życie zaraz się na coś narażę i będę musiał uciekać... Nie chcę pociągnąć jeszcze Ciebie za sobą... - Otarłem jej policzki z łez... Po mojej głowie latało mnóstwo myśli, ale żadna nie podpowiadała wyjścia z tej sytuacji... Teoretycznie mógłbym spać pod jakimś krzaczkiem, ale... no cóż możliwe że na mojej drodze znowu będzie np. gryf i nie opr\e się pokusie zrobienia psikusa... Sam nie wiem co mam robić...
- Proszę cię nie odchodź- powiedziała wadera przez łzy.
- Chciałbym ale nie wiem czy dam radę usiedzieć na tyłku przez jakiś dłuższy czas... Nawet jeśli... To nie bardzo mam co ze sobą zrobić...

< Dejla... Ty musisz zaprosić do watahy xD >

Od Ghoust Moona cd historii Secret Death


- Zwariuję z wami! - wykrzyknąłem.
Nie chciałem urazić tym Secret, ale z drugiej strony musiałem pocieszyć Rose.
- Pozabijajcie się tu najlepiej! Ja spadam! - warknąłem po czym stałem się niewidzialny i zacząłem biec w stronę swojej jaskini.
"Co ja mam teraz kurwa zrobić?!" - wrzeszczałem w myślach.
Po kilku chwilach żałosnego biegu dotarłem do jaskini.
Postanowiłem odpocząć od obu wader.
Stworzyłem w wejściu barierę dźwiękową i nikt nie mógł wejść, ani wyjść z tej jaskini.
Spędziłem tam dwa tygodnie zimy... Dobrze, że Mercedes mogła przynosić mi jedzenie.
Jako całkiem odwaderowany wilk z uśmiechem opuściłem jaskinię.
- Jak mnie dawno tu nie było. - oznajmiłem przeciągając się.
- Nasz krolewicz się obudził, Rose. - usłyszałem ponowny głos jednej z wader (Secret Death) przed, którymi próbowałem uciec.

<Rose? Death?>

Obserwatorzy