Po zjedzeniu zająca postanowiłem wrócić do jaskini, wybrałem inną drogę, ale po chwili z trawy wyskoczyła jakaś wadera, wyglądała jak by się czegoś bała.
Patrzyła mi prosto w oczy, dziwnie się czułem w tej sytuacji, próbowałem odwrócić wzrok, ale ona wciąż na mnie patrzyła.
- Coś nie tak? Pomóc w czymś? - zapytałem, a następnie podeszłem trochę bliżej.
- Ymm, nie, nie! Wszystko jest ok. - uśmiechnęła się.
Wadera była trochę dziwna, ale wydawała się nawet sympatyczna, jednak jak zwykle i tak mi się tylko wydaje.
Odwróciłem się i zacząłem iść w stronę jaskiń, po chwili zorjentowałem się, że ona idzie za mną.
Zatrzymałem się i podeszłem do wadery.
- Będziesz za mną chodzić? - zapytałem.
Wadera była najwidoczniej zaszkoczona, otworzyła usta ale zaraz je zamknęła.
- Nie mam ochoty na pogaduszki, żegnam. - powiedziałem i poszedłem szybszym tempem w stronę jaskiń.
Gdy dotarłem do jaskini zacząłem zastanawiać się po co ona za mną szła, może miała mi coś ważnego do powiedzenia... Z resztą, co mnie to obchodzi, nic. Położyłem się, przed zaśnięciem zdecydowałem, że lepiej będzie jak będe się od niej trzymał z daleka.
Rano postanowiłem, że popływam w najbliższym jeziorzę. Po chwili zacząłem iść w stronę jeziora.
Było cicho i spokojnie, pobiegłem do wody i zanurkowałem, było super, było...
Na brzegu siedziała wadera, ale nie jakaś wadera ale Ta wadera. Miałem nadzieje, że mnie nie zauważy ale jednak.
Podeszłem do niej.
( Dejla )
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Dejli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do Dejli. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 kwietnia 2015
sobota, 8 listopada 2014
Od Kirito c.d. Historii Dejla
-byłbym zaszczycony,no a mogę się do ciebie przyłączyć w tym oglądaniu księżyca?-spytałem ją i miałem wrażenie że powie "nie" jednak się myliłem
-czemu nie
Usiadłem koło niej,naglę wyskoczył jakiś basior wyglądał okropnie jakby zombie
odskoczyłem do tyłu i z przerażenia wyciągnąłem miecze i cofałem się
-hej spokojnie to tylko Citro-odrzekła Dejla
Cirto coś tam wymamrotał i poszedł sobie,miałem miecze w pogotowiu do puki nie zniknął mi z oczu,wydałem z siebie wielkie "uf" i schowałem je
-coś się tak przestraszył?-spytała
-nie cierpię zombie,one są straszne-wyjąkałem przerażony
-przyzwyczaisz się ponieważ są tutaj też duchy-odparła spokojnie
-och jeszcze tego mi brakowało-fuknąłem i zasłoniłem sobie oczy łapami
Dejla zaśmiała się
<Dejla?>
-czemu nie
Usiadłem koło niej,naglę wyskoczył jakiś basior wyglądał okropnie jakby zombie
odskoczyłem do tyłu i z przerażenia wyciągnąłem miecze i cofałem się
-hej spokojnie to tylko Citro-odrzekła Dejla
Cirto coś tam wymamrotał i poszedł sobie,miałem miecze w pogotowiu do puki nie zniknął mi z oczu,wydałem z siebie wielkie "uf" i schowałem je
-coś się tak przestraszył?-spytała
-nie cierpię zombie,one są straszne-wyjąkałem przerażony
-przyzwyczaisz się ponieważ są tutaj też duchy-odparła spokojnie
-och jeszcze tego mi brakowało-fuknąłem i zasłoniłem sobie oczy łapami
Dejla zaśmiała się
<Dejla?>
czwartek, 6 listopada 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- Dejla... To jest dla mnie trudne bo... Nie do końca wszystko pamiętam i ... -zacząłem trochę kłopotliwie
- Kinaj... Możesz mi powiedzieć...
- Bo widzisz... Ja nie pochodzę z twojego świata...
- Jak to z mojego?!
- No... Urodziłem się gdzie indziej i... To nie były dobre okolice... Panoszy się tam zło, morderstwa są na porządku dziennym a nienawiść rządzi wilkami... - wydusiłem z trudem... - Dejla ja... - urwałem, coś przykuło moją uwagę. Zatrzepotałem uszami i podniosłem je do góry. To były silne drgania... Jakby stado... czegoś na nas biegło... - Dejla... - powiedziałem jak wryty patrząc w kierunku źródła drgań. - Uciekaj!! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem (ale na tyle wolno aby wadera mogła mnie dogonić) w stronę bramy. To oni! Bo kto inny atakował by to miejsce?! - Musimy poinformować Eter' a! - krzyknąłem
- Ale... On wie wszystko... O czym chcesz go informować?! - spytała wadera
- Ich nie zobaczy... Są poza jego zmysłami... - biegliśmy dalej. Bez postoju. Zajęło nam to chwilę i już znaleźliśmy się kolo Eter' a
- Eter! - krzyknąłem jeszcze z odległości kilku metrów, ale kiedy ten się odwrócił byłem z nim oko w oko. - Idą tu!
- Kto? - zapytał ze spokojem
- No oni...
- Muerte?! - rozgniewał się
- Ee... No... Tak...
- To ty go tu ściągnąłeś! - warknął na mnie
- Nie, nie... Ale musisz zamkn... - nie mogłem skończyć bo jego gigantyczna łapa chwyciła mnie za szyję i przygwoździła do muru
- Ty!!! Kłamco! Nikczemny zdrajco! Potrzebny wam był ratunek?! Bzdura! To był podstęp - już chciała przywalić mi tym wielkim łapskiem ale w ostatnim momencie kopnąłem go w taki śmieszny nerw koło łokcia któy powoduje zgięcie ręki przez co automatycznie rozluźnił ucisk, a ja zsunąłem się po ścianie. Wiedziałem że nie ma sensu z nim walczyć bo jest o wiele silniejszy i nmie chciałem mieć z nim na pieńku... Znaczy... Bardziej na pieńku...
- Eter... Porozmawiajmy na spokojnie - zebrałem się szybko i z bezpiecznej odległości obserwowałem basiora - To nie moja wina! Dawno porzuciłem tych morderców! Nie jestem taki jak oni!
- Wiesz co?! Mówisz jak Twoja matka! Ale ona miała serce! A ty ściągnąłeś na nas zagładę! Była by tobą zawiedziona!
- Ja nic nie zrobiłem! - warknąłem, ale zaraz dotarło do mnie co powiedział. - moja... matka? Ale... - z mojego głosu totalnie zniknęła pewność siebie... Ale ja przecież nie mam matki...
- Jak to nie głupcze?! - warknął. A no tak... umie też czytać w myślach co często jest irytujące... - Nic nie pamiętasz - powiedział jakby z pożałowaniem... Ziemia zaczęła drgać... Byli blisko...
- Uruchamiaj te tarczę! - krzyknąłem
- To nic nie da!
- Czemu im tak zależy?!
- Chodzi o zemstę!
- Ale jaką zemstę... O co chodzi!?
- O zemstę na tobie! Chodzi im o ciebie! - stałem jak wryty... O mnie?! O zemstę?! Są dolni zniszczyć tą krainę żeby mnie dopaść?!
- Tak! - warknął Eter. Wiedziałem że muszę to zrobić.. nie będę narażał tylu wilków żeby ocalić siebie...
- Dejla... - zwróciłem się do wadery - Zostań tu... Tutaj będziesz bezpieczna... - odwróciłem się do Eter' a - Zajmij się nią i odeślij do watahy kiedy będzie bezpiecznie - odwróciłem się ku wyjściu
- Kinaj?! Co ty robisz? - powiedziała Dejla... może preczówała że zrobię coś głupiego bo słyszałem w jej głosie niepewność i smutek
- On chce się oddać w ich ręce - mruknął do Dejli ze spuszczonym łbem...
<Dejla?? Dam, dam, dam xD I co teraz? I co teraz? Pójdzie? Nie pójdzie xD Póścisz go? Wykminisz coś innego? Wybór należy do ciebie ;) >
- Kinaj... Możesz mi powiedzieć...
- Bo widzisz... Ja nie pochodzę z twojego świata...
- Jak to z mojego?!
- No... Urodziłem się gdzie indziej i... To nie były dobre okolice... Panoszy się tam zło, morderstwa są na porządku dziennym a nienawiść rządzi wilkami... - wydusiłem z trudem... - Dejla ja... - urwałem, coś przykuło moją uwagę. Zatrzepotałem uszami i podniosłem je do góry. To były silne drgania... Jakby stado... czegoś na nas biegło... - Dejla... - powiedziałem jak wryty patrząc w kierunku źródła drgań. - Uciekaj!! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem (ale na tyle wolno aby wadera mogła mnie dogonić) w stronę bramy. To oni! Bo kto inny atakował by to miejsce?! - Musimy poinformować Eter' a! - krzyknąłem
- Ale... On wie wszystko... O czym chcesz go informować?! - spytała wadera
- Ich nie zobaczy... Są poza jego zmysłami... - biegliśmy dalej. Bez postoju. Zajęło nam to chwilę i już znaleźliśmy się kolo Eter' a
- Eter! - krzyknąłem jeszcze z odległości kilku metrów, ale kiedy ten się odwrócił byłem z nim oko w oko. - Idą tu!
- Kto? - zapytał ze spokojem
- No oni...
- Muerte?! - rozgniewał się
- Ee... No... Tak...
- To ty go tu ściągnąłeś! - warknął na mnie
- Nie, nie... Ale musisz zamkn... - nie mogłem skończyć bo jego gigantyczna łapa chwyciła mnie za szyję i przygwoździła do muru
- Ty!!! Kłamco! Nikczemny zdrajco! Potrzebny wam był ratunek?! Bzdura! To był podstęp - już chciała przywalić mi tym wielkim łapskiem ale w ostatnim momencie kopnąłem go w taki śmieszny nerw koło łokcia któy powoduje zgięcie ręki przez co automatycznie rozluźnił ucisk, a ja zsunąłem się po ścianie. Wiedziałem że nie ma sensu z nim walczyć bo jest o wiele silniejszy i nmie chciałem mieć z nim na pieńku... Znaczy... Bardziej na pieńku...
- Eter... Porozmawiajmy na spokojnie - zebrałem się szybko i z bezpiecznej odległości obserwowałem basiora - To nie moja wina! Dawno porzuciłem tych morderców! Nie jestem taki jak oni!
- Wiesz co?! Mówisz jak Twoja matka! Ale ona miała serce! A ty ściągnąłeś na nas zagładę! Była by tobą zawiedziona!
- Ja nic nie zrobiłem! - warknąłem, ale zaraz dotarło do mnie co powiedział. - moja... matka? Ale... - z mojego głosu totalnie zniknęła pewność siebie... Ale ja przecież nie mam matki...
- Jak to nie głupcze?! - warknął. A no tak... umie też czytać w myślach co często jest irytujące... - Nic nie pamiętasz - powiedział jakby z pożałowaniem... Ziemia zaczęła drgać... Byli blisko...
- Uruchamiaj te tarczę! - krzyknąłem
- To nic nie da!
- Czemu im tak zależy?!
- Chodzi o zemstę!
- Ale jaką zemstę... O co chodzi!?
- O zemstę na tobie! Chodzi im o ciebie! - stałem jak wryty... O mnie?! O zemstę?! Są dolni zniszczyć tą krainę żeby mnie dopaść?!
- Tak! - warknął Eter. Wiedziałem że muszę to zrobić.. nie będę narażał tylu wilków żeby ocalić siebie...
- Dejla... - zwróciłem się do wadery - Zostań tu... Tutaj będziesz bezpieczna... - odwróciłem się do Eter' a - Zajmij się nią i odeślij do watahy kiedy będzie bezpiecznie - odwróciłem się ku wyjściu
- Kinaj?! Co ty robisz? - powiedziała Dejla... może preczówała że zrobię coś głupiego bo słyszałem w jej głosie niepewność i smutek
- On chce się oddać w ich ręce - mruknął do Dejli ze spuszczonym łbem...
<Dejla?? Dam, dam, dam xD I co teraz? I co teraz? Pójdzie? Nie pójdzie xD Póścisz go? Wykminisz coś innego? Wybór należy do ciebie ;) >
środa, 5 listopada 2014
Od Kirito
Przypadała mi służba w nocy, więc patrolowałem z innymi wilkami teren watahy. Nagle zauważyłem niebieski punkcik, cicho warknąłem i ruszyłem za punktem. Myślałem, że to wróg, ale ten mały punkcik okazał się piękną waderą. Zacząłem ją obserwować, skryłem się w krzakach i patrzyłem na nią. Ta patrzyła w księżyc, nie chciałem hałasować i nie chciałem, aby mnie przyłapała na podglądywaniuk, więc teleportowałem się, wydobyło się tylko małe puknięcie i przeniosłem się gdzieś indziej, ale okazało się, że "te gdzieś indziej" to punkt przed waderą. Ta odwróciła się i spytała:
- E, co Ty tu robisz?
- Emm... - szukałem odpowiedniej wymówki, żeby się usprawiedliwić. - Przeniosło mnie nie tam gdzie trzeba.- wyszczerzyłem się.
< Dejla? >
- E, co Ty tu robisz?
- Emm... - szukałem odpowiedniej wymówki, żeby się usprawiedliwić. - Przeniosło mnie nie tam gdzie trzeba.- wyszczerzyłem się.
< Dejla? >
niedziela, 2 listopada 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- To nie możliwe... Ale z drugiej strony to mogło jej się po prostu przyśnić... Z nadmiaru wrażeń... Nie! To nie możliwe... To był on... Muerte!!!! - łaziłem w tą i z powrotem mrucząc pod nosem, w końcu zatrzymałem się i zwróciłem się do wadery - Jesteś pewna ze właśnie to ci się przyśniło? że ten wilk... to znaczy ja był czerwony, miał rogi i w ogóle?!
- No tak... Tak było... - powiedziała trochę nie pewnie, zacząłem nerwowo łazić w kółko.
- To by miało sens... Te wizje, duchy i ten sen... Znaleźli mnie! Ale jak... Po tylu latach?!
- Kinaj... - powiedziała łagodnie wadera żeby mnie uspokoić ale nie udało jej się - Coś się stało - spytałą niewinnie.
- Tak! To znaczy... Nie - no nie mogłem jej tego powiedzieć... Bo jak... " Hej Dejla, bo widzisz znalazł mnie taki seryjny morderca i chce nas pozabijać, ale nie martw się będzie dobrze!" Przecież to absurdalne!
- Kinaj... Ja widzę że coś się dzieje...
- Musimy stąd uciekać! - krzyknąłem bez zastanowienia - Ale to bez sensu... dokąd?! Przecież to duchy! znajdą nas wszędzie! Chociaż... Aleo! Tam nie mają wstępu... Tak jak ja... Ale to nasze jedyne wyjście!
- Co?! Kinaj... opanuj się
- Nie ma na to czasu! - stworzyłem portal - Za mną! - krzyknąłem i wskoczyłem w portal, a wadera zaraz za mną. Znaleźliśmy się w krainie gdzie wstęp mają tylko dobre dusze a wszystko co złe nie może nawet marzyć o zobaczeniu bramy... Tylko jakby tu obejść strażnika... Przecież wyczai że jestem jednym z nich...
Staliśmy przed ogromną złotą bramą. Generalnie wszytsko było białe albo złote. Bramy pilnował Eter. Najsurowszy koleś jakiego znam i nie sądze aby tak po prostu dał mi tam wejść. Ogólnie panuje tutaj taka zasada że każda kobieta ma tu wstęp jeśli nikogo nie zabiła. Z samcami jest gorzej bo jeśli kiedykolwiek takowy pan miał na swych łapach krew innej istoty bram była na wielki przed nim zamknięta. Podeszliśmy do ogromnego białego wilka stojącego na straży (Eter).
- Eter! Sto lat się nie widzieliśmy!
- Haru - warknął gniewnie - czego tu chcesz?! Myślisz że jak zmienisz postać to oszukasz wszechwiedzącego Eter' a?!- aha... zapomniałem dodać... Gość zna wszystkich, widzi wszystko i wie wszystko.... Nie ma przed nim tajemnic. - Masz czelność jeszcze tu przyłazić?! Ostatni raz widziałem cię tutaj jak razem z bandą Muerte chcieliście zniszczyć to miejsce!
- Ej, ej, ej... chyba powinieneś wiedzieć że wyparłem się tych... - nie dokończyłem bo wiedziałem że Eter dobrze wiedział o kogo mi chodzi. Byłem strasznie wkórzony... Dobrze wie że się zmieniłem i że Dejla nic nie wie o mojej przeszłości więc po co o tym wspomina
- Ale jak sobię dobrze przypominam... Nie masz tu wstępu z wiadomych powodów...
- Eter... My musimy tu wejść!...
< Dejla?? I co teraz xd muszą się gdzieś schować ;) a ja tu wykminiłam plan xD więc rób co chcesz xD mogą się tam dostać ale nie muszą tak czy siak będzie dobrze ;) za nie długo powiem ci o co chodzi ;) A tak wgl... sory że tak długo totalnie mi wypadłoz głowy to opo ;) >
- No tak... Tak było... - powiedziała trochę nie pewnie, zacząłem nerwowo łazić w kółko.
- To by miało sens... Te wizje, duchy i ten sen... Znaleźli mnie! Ale jak... Po tylu latach?!
- Kinaj... - powiedziała łagodnie wadera żeby mnie uspokoić ale nie udało jej się - Coś się stało - spytałą niewinnie.
- Tak! To znaczy... Nie - no nie mogłem jej tego powiedzieć... Bo jak... " Hej Dejla, bo widzisz znalazł mnie taki seryjny morderca i chce nas pozabijać, ale nie martw się będzie dobrze!" Przecież to absurdalne!
- Kinaj... Ja widzę że coś się dzieje...
- Musimy stąd uciekać! - krzyknąłem bez zastanowienia - Ale to bez sensu... dokąd?! Przecież to duchy! znajdą nas wszędzie! Chociaż... Aleo! Tam nie mają wstępu... Tak jak ja... Ale to nasze jedyne wyjście!
- Co?! Kinaj... opanuj się
- Nie ma na to czasu! - stworzyłem portal - Za mną! - krzyknąłem i wskoczyłem w portal, a wadera zaraz za mną. Znaleźliśmy się w krainie gdzie wstęp mają tylko dobre dusze a wszystko co złe nie może nawet marzyć o zobaczeniu bramy... Tylko jakby tu obejść strażnika... Przecież wyczai że jestem jednym z nich...
Staliśmy przed ogromną złotą bramą. Generalnie wszytsko było białe albo złote. Bramy pilnował Eter. Najsurowszy koleś jakiego znam i nie sądze aby tak po prostu dał mi tam wejść. Ogólnie panuje tutaj taka zasada że każda kobieta ma tu wstęp jeśli nikogo nie zabiła. Z samcami jest gorzej bo jeśli kiedykolwiek takowy pan miał na swych łapach krew innej istoty bram była na wielki przed nim zamknięta. Podeszliśmy do ogromnego białego wilka stojącego na straży (Eter).
- Eter! Sto lat się nie widzieliśmy!
- Haru - warknął gniewnie - czego tu chcesz?! Myślisz że jak zmienisz postać to oszukasz wszechwiedzącego Eter' a?!- aha... zapomniałem dodać... Gość zna wszystkich, widzi wszystko i wie wszystko.... Nie ma przed nim tajemnic. - Masz czelność jeszcze tu przyłazić?! Ostatni raz widziałem cię tutaj jak razem z bandą Muerte chcieliście zniszczyć to miejsce!
- Ej, ej, ej... chyba powinieneś wiedzieć że wyparłem się tych... - nie dokończyłem bo wiedziałem że Eter dobrze wiedział o kogo mi chodzi. Byłem strasznie wkórzony... Dobrze wie że się zmieniłem i że Dejla nic nie wie o mojej przeszłości więc po co o tym wspomina
- Ale jak sobię dobrze przypominam... Nie masz tu wstępu z wiadomych powodów...
- Eter... My musimy tu wejść!...
< Dejla?? I co teraz xd muszą się gdzieś schować ;) a ja tu wykminiłam plan xD więc rób co chcesz xD mogą się tam dostać ale nie muszą tak czy siak będzie dobrze ;) za nie długo powiem ci o co chodzi ;) A tak wgl... sory że tak długo totalnie mi wypadłoz głowy to opo ;) >
sobota, 11 października 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- Nie wiem... Nic z tego nie rozumiem... Bardziej zastanawia mnie to całe "Co raz poszło w zaświaty nigdy się z nich nie wydostanie!"... Co to ma znaczyć?
- Nie wiem... - odpowiedziała wadera.
- Czuje jakbym znał tamtą wilczycę... Jakby była mi bliska. - popatrzyłem w dal. - Nie mam pojęcia kto to był... - posmutniałem
- Nie martw się... Dowiemy się kto to był!
- A niby jak?! Ona zniknęła! - krzyknąłem gniewnie, ale szybko wróciłem do normy. Nie mogłem obwiniać za to Dejli. - Przepraszam... To nie twoja wina...
- Nic się nie stało...
- Zastanawia mnie też że czarny demon powiedział, że spóźniliśmy się całe 3 lata... Co to znaczy? - zamyśliłem się.
- Kinaj! - usłyszałem głos. To była tamta wadera! Ale nie krzyczała tak jak poprzednio... Teraz była spokojna, jakby radosna.
- Słyszałaś? - zerwałem się na równe nogi
- Ale co? - spytała zdezorientowana
- Ten głos! To ona! - krzyknąłem i rzuciłem się z super szybkością w krzaki. Gnałem ile sił w łapach.
- Kinaj - znowu zawołał głos ze śmiechem. - Nie chowaj się już! I tak cię znajdę! - śmiała się. Wybiegłem na polanę. Stała tam. Popatrzyła na mnie i podbiegła wesoło
- Tu jesteś łobuziaku! - zawołała i jakby poklepała mnie po głowie ale ja nic nie poczułem. Zobaczyłem tylko jej łapę wyciągnięto w stronę mojego czoła. - Nie ładnie się tak chować! - zaśmiała się - No dobra uznajmy że wygrałeś... Musiałam cię zawołać żebyś wyszedł... To teraz ja się chowam! - krzyknęła i rzuciła się pędem w krzaki
- Czekaj! Kim ty jesteś?! - wołałem za waderą ale ona zdawała się jakby mnie nie słyszała. Wskoczyłem w krzaki za którymi zniknęła. Rozejrzałem się ale nigdzie jej nie widziałem. Zacząłem węszyć ale to też na marne. Rozpłynęła się w powietrzu. W tym momencie dołączyła do mnie Dejla...
<Delja? Żeby nie było... Nie widziałaś jej xDD>
- Nie wiem... - odpowiedziała wadera.
- Czuje jakbym znał tamtą wilczycę... Jakby była mi bliska. - popatrzyłem w dal. - Nie mam pojęcia kto to był... - posmutniałem
- Nie martw się... Dowiemy się kto to był!
- A niby jak?! Ona zniknęła! - krzyknąłem gniewnie, ale szybko wróciłem do normy. Nie mogłem obwiniać za to Dejli. - Przepraszam... To nie twoja wina...
- Nic się nie stało...
- Zastanawia mnie też że czarny demon powiedział, że spóźniliśmy się całe 3 lata... Co to znaczy? - zamyśliłem się.
- Kinaj! - usłyszałem głos. To była tamta wadera! Ale nie krzyczała tak jak poprzednio... Teraz była spokojna, jakby radosna.
- Słyszałaś? - zerwałem się na równe nogi
- Ale co? - spytała zdezorientowana
- Ten głos! To ona! - krzyknąłem i rzuciłem się z super szybkością w krzaki. Gnałem ile sił w łapach.
- Kinaj - znowu zawołał głos ze śmiechem. - Nie chowaj się już! I tak cię znajdę! - śmiała się. Wybiegłem na polanę. Stała tam. Popatrzyła na mnie i podbiegła wesoło
- Tu jesteś łobuziaku! - zawołała i jakby poklepała mnie po głowie ale ja nic nie poczułem. Zobaczyłem tylko jej łapę wyciągnięto w stronę mojego czoła. - Nie ładnie się tak chować! - zaśmiała się - No dobra uznajmy że wygrałeś... Musiałam cię zawołać żebyś wyszedł... To teraz ja się chowam! - krzyknęła i rzuciła się pędem w krzaki
- Czekaj! Kim ty jesteś?! - wołałem za waderą ale ona zdawała się jakby mnie nie słyszała. Wskoczyłem w krzaki za którymi zniknęła. Rozejrzałem się ale nigdzie jej nie widziałem. Zacząłem węszyć ale to też na marne. Rozpłynęła się w powietrzu. W tym momencie dołączyła do mnie Dejla...
<Delja? Żeby nie było... Nie widziałaś jej xDD>
Od Kinaj cd hisotrii Dejli
- Szczerze powiedziawszy... sam nie wiem... - nic nie rozumiałem... Co się stało? Kto to jest? I skąd mnie zna? Ale mimo wszystko wydawało mi się że znam ową waderę całe życie
- Ach... Kinaj... Tak się zmieniłeś przez te wszystkie lata - powiedziała nieznajoma i wyciągnęła łąpę jakby chciała mnie dotknąć ale zaraz ją cofnęła jakby sobie coś przypomniała - nie mogę... To nie powinno tak być... - nagle zaczęła szybko i gwałtownie nabierać i wypuszczać powietrze.
- Wszystko w porządku?! - wyciągnąłem łapę i już miałem dotknąć wadery kiedy coś dziwnego zaczęło się dziać. Nieznajoma zaczęła zmieniać kolor na czarny. Dookoła niej powstał dym, mgła czy coś w tym stylu. Przeobraziła się w tamtą zakapturzoną postać która zrzuciła ją z klifu.
- Co... co się dzieje?- spytałem jakby siebie po cichu i odskoczyłem od postaci.
- Ha ha ha ha! myślałeś że ją uratujesz?! Nie! - krzyknął do mnie po czym zwrócił się do Dejli - piękny gest! - powiedział wrednie - szkoda że za późno! spóźniliście się! Całe 3 lata! Nie uda wam się jej uratować! Ani innych! Co raz poszło w zaświaty nigdy się z nich nie wydostanie! - krzyknął rozgniewany. - Nie cofniecie czasu! Nie zmienicie historii!! - Dodał po czym ponownie rozpłynął się w powietrzu. Nie zostawił po sobie żadnego śladu. Nic z tego nie rozumiałem... Kto to był? Jakie zaświaty?! Czułem że tamta wadera była mi bliska, bardzo bliska, ale nie wiedziałem kto to...
<Dejla? Nie chce nic mówić ale tamta wadera już w poprzednim opo zniknęła xD Ale spoczko sprostowałąm tz. naprawiłam i nawet chyba lepsze wymyśliłam xD A i żeby było jasnę... Obydwoje ( wadera i czarne coś) zniknęli ;) >
- Ach... Kinaj... Tak się zmieniłeś przez te wszystkie lata - powiedziała nieznajoma i wyciągnęła łąpę jakby chciała mnie dotknąć ale zaraz ją cofnęła jakby sobie coś przypomniała - nie mogę... To nie powinno tak być... - nagle zaczęła szybko i gwałtownie nabierać i wypuszczać powietrze.
- Wszystko w porządku?! - wyciągnąłem łapę i już miałem dotknąć wadery kiedy coś dziwnego zaczęło się dziać. Nieznajoma zaczęła zmieniać kolor na czarny. Dookoła niej powstał dym, mgła czy coś w tym stylu. Przeobraziła się w tamtą zakapturzoną postać która zrzuciła ją z klifu.
- Co... co się dzieje?- spytałem jakby siebie po cichu i odskoczyłem od postaci.
- Ha ha ha ha! myślałeś że ją uratujesz?! Nie! - krzyknął do mnie po czym zwrócił się do Dejli - piękny gest! - powiedział wrednie - szkoda że za późno! spóźniliście się! Całe 3 lata! Nie uda wam się jej uratować! Ani innych! Co raz poszło w zaświaty nigdy się z nich nie wydostanie! - krzyknął rozgniewany. - Nie cofniecie czasu! Nie zmienicie historii!! - Dodał po czym ponownie rozpłynął się w powietrzu. Nie zostawił po sobie żadnego śladu. Nic z tego nie rozumiałem... Kto to był? Jakie zaświaty?! Czułem że tamta wadera była mi bliska, bardzo bliska, ale nie wiedziałem kto to...
<Dejla? Nie chce nic mówić ale tamta wadera już w poprzednim opo zniknęła xD Ale spoczko sprostowałąm tz. naprawiłam i nawet chyba lepsze wymyśliłam xD A i żeby było jasnę... Obydwoje ( wadera i czarne coś) zniknęli ;) >
piątek, 10 października 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- To że mnie jakiś gej... - zacząłem trochę kłopotliwie się tłumaczyć - a z resztą nie ważne.. - powiedziałem stanowczo - Ej... słyszysz to? - spytałem zmieniając temat.
- Ale co?
- Ten krzyk...
- Jaki krzyk? Kinaj o co ci chodzi?!
- Ci, ci, ci... - mruknąłem cicho. Zacząłem węszyć i nasłuchiwać. - Tam! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem w krzaki. Co prawda nie był to mój najszybszy bieg bo wiedziałem że waderka by za mną nie nadążyła. Biegłem przed siebie. Wiedziałem że stało się coś złego... słyszałem ten wrzask... Byłem już blisko, tak blisko. Wybiegłem na wielką polanę i zobaczyłem... Nie mogłem w to uwierzyć... Polana była całkiem pusta. Nie było na niej nikogo. Nic oprócz różnych rodzajów traw. Nie wiedziałem co się stało... Słyszałem wrzask... Nie wiedziałem czyj to wrzask nie wiedziałem nawet czy to samica czy samiec. Wiedziałem tylko że potrzebuje mojej pomocy... że jest w niebezpieczeństwie... Zacząłem węszyć jak oszalały, szukać jakiegoś tropu. Dejla szybko mnie dogoniła.
- Co się dzieje Kinaj?! - spytała zdezorientowana, ale ja byłem zbyt przejęty by jej odpowiedzieć.
- Kinaj! - zawołała samica. Teraz wiedziałem że głos ten należał do samicy, nie była to jednak ta z którą podróżowałem. Krzyk dochodził zza drzew. Gdzieś w tym buszu ktoś potrzebował mojej pomocy. Ruszyłem bez większego zastanowienia. Pędziłem na ratunek nieznajomej... a może znajomej skoro zna moje imię. Biegłem i biegłem aż w końcu zaczęły nękać mnie myśli. Może tylko mi się przesłyszało? Może jestem przewrażliwiony?
- Kinaj!- znowu rozległo sie wołanie o pomoc, które rozwiało moje wątpliwości. Gnałem ile sił w łapach. Wybiegłem z buszu i natrafiłem na urwisko nad którym stała białą wadera. Była tak jasna że wydawało się iż prześwituje. Nad waderą znajdowała się czarna postać. Stałem jakieś 30m od nich.
- Kinaj! - zawołała wadera. To jej głos słyszałem - Uciekaj stąd! Szukaj tatusia! - krzyknęła. Patrzyłem na całe zdarzenie sparaliżowany. Czarna postać rzuciła mi gniewne spojrzenie przez ramię - zostaw go ty brutalu! -warknęła wadera a postać skupiła się na niej. - Uciekaj! - krzyczała a łzy płynęły jej po policzkach. Czarna postać wykonała ruch w jej stronę.
- Pożegnaj się z nią... Bo już nigdy jej nie zobaczysz! -warknął zbir po czym podniósł łapę i zadał gwałtowny cios waderze która spadła z klifu
- Nieee! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem w stronę potwora ale gdy byłem w odległości 5m od niego upiór zniknął. Rozpłynął się w powietrzu... Nie rozumiałem co się stało. Przez cały czas nie mogłem się ruszyć. Zamarłem z wrażenia a oczy mi się zaszkliły, jednak nie płakałem. Byłem na to zbyt zszokowany...
<Dejla? I co? Wymyśliłam meeega akcje :3 >
- Ale co?
- Ten krzyk...
- Jaki krzyk? Kinaj o co ci chodzi?!
- Ci, ci, ci... - mruknąłem cicho. Zacząłem węszyć i nasłuchiwać. - Tam! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem w krzaki. Co prawda nie był to mój najszybszy bieg bo wiedziałem że waderka by za mną nie nadążyła. Biegłem przed siebie. Wiedziałem że stało się coś złego... słyszałem ten wrzask... Byłem już blisko, tak blisko. Wybiegłem na wielką polanę i zobaczyłem... Nie mogłem w to uwierzyć... Polana była całkiem pusta. Nie było na niej nikogo. Nic oprócz różnych rodzajów traw. Nie wiedziałem co się stało... Słyszałem wrzask... Nie wiedziałem czyj to wrzask nie wiedziałem nawet czy to samica czy samiec. Wiedziałem tylko że potrzebuje mojej pomocy... że jest w niebezpieczeństwie... Zacząłem węszyć jak oszalały, szukać jakiegoś tropu. Dejla szybko mnie dogoniła.
- Co się dzieje Kinaj?! - spytała zdezorientowana, ale ja byłem zbyt przejęty by jej odpowiedzieć.
- Kinaj! - zawołała samica. Teraz wiedziałem że głos ten należał do samicy, nie była to jednak ta z którą podróżowałem. Krzyk dochodził zza drzew. Gdzieś w tym buszu ktoś potrzebował mojej pomocy. Ruszyłem bez większego zastanowienia. Pędziłem na ratunek nieznajomej... a może znajomej skoro zna moje imię. Biegłem i biegłem aż w końcu zaczęły nękać mnie myśli. Może tylko mi się przesłyszało? Może jestem przewrażliwiony?
- Kinaj!- znowu rozległo sie wołanie o pomoc, które rozwiało moje wątpliwości. Gnałem ile sił w łapach. Wybiegłem z buszu i natrafiłem na urwisko nad którym stała białą wadera. Była tak jasna że wydawało się iż prześwituje. Nad waderą znajdowała się czarna postać. Stałem jakieś 30m od nich.
- Kinaj! - zawołała wadera. To jej głos słyszałem - Uciekaj stąd! Szukaj tatusia! - krzyknęła. Patrzyłem na całe zdarzenie sparaliżowany. Czarna postać rzuciła mi gniewne spojrzenie przez ramię - zostaw go ty brutalu! -warknęła wadera a postać skupiła się na niej. - Uciekaj! - krzyczała a łzy płynęły jej po policzkach. Czarna postać wykonała ruch w jej stronę.
- Pożegnaj się z nią... Bo już nigdy jej nie zobaczysz! -warknął zbir po czym podniósł łapę i zadał gwałtowny cios waderze która spadła z klifu
- Nieee! - krzyknąłem i rzuciłem się pędem w stronę potwora ale gdy byłem w odległości 5m od niego upiór zniknął. Rozpłynął się w powietrzu... Nie rozumiałem co się stało. Przez cały czas nie mogłem się ruszyć. Zamarłem z wrażenia a oczy mi się zaszkliły, jednak nie płakałem. Byłem na to zbyt zszokowany...
<Dejla? I co? Wymyśliłam meeega akcje :3 >
czwartek, 9 października 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
Kiedy zacząłem się śmiać moje zmysły szybko wróciły do normy. Nie wiem co było tego przyczyną ale nie będę się tym zamartwiał. Ważne że wróciły... Stwierdziłem że lepiej zainteresować się tym co nas otacza czyli polaną pełną gigantycznych kaczek do kąpieli. Jedna większa od drugiej. Postanowiłem że trzeba zbadać te interesujące przedmioty.
- Chodź! - zawołałem do wadery. - będzie fajnie - dodałem biegnąc w stronę jednej z mniejszych kaczek. Wspiąłem się na nią, a Dejla podążała za mną. Rozejrzałem się w poszukiwaniu trochę, ale nie dużo wyższej kaczki. W końcu znalazłem obiekt który się nadawał i jednym wielkim susem przeskoczyłem na wyższe "piętro". Wadera zaśmiała się po czym zrobiła to co ja. Po jakiejś trzeciej kaczce zaobserwowałem że im większa kaczka tym wyżej można było się na niej wybić. To były wielki trampoliny w kształcie kaczuszek!! Skakałem jak opętany z jednej kaczki na drugą a Dejla robiła to co ja. W końcu oboje znaleźliśmy się na najwyższej kaczce i skakaliśmy tak wysoko że czułem się jakbym latał.
- To co? kontynuujemy zabawę? - spytałem waderę tykając ją łapą i uciekając na inną kaczkę...
<Dejla? Berek na giga kaczkach xDD>
- Chodź! - zawołałem do wadery. - będzie fajnie - dodałem biegnąc w stronę jednej z mniejszych kaczek. Wspiąłem się na nią, a Dejla podążała za mną. Rozejrzałem się w poszukiwaniu trochę, ale nie dużo wyższej kaczki. W końcu znalazłem obiekt który się nadawał i jednym wielkim susem przeskoczyłem na wyższe "piętro". Wadera zaśmiała się po czym zrobiła to co ja. Po jakiejś trzeciej kaczce zaobserwowałem że im większa kaczka tym wyżej można było się na niej wybić. To były wielki trampoliny w kształcie kaczuszek!! Skakałem jak opętany z jednej kaczki na drugą a Dejla robiła to co ja. W końcu oboje znaleźliśmy się na najwyższej kaczce i skakaliśmy tak wysoko że czułem się jakbym latał.
- To co? kontynuujemy zabawę? - spytałem waderę tykając ją łapą i uciekając na inną kaczkę...
<Dejla? Berek na giga kaczkach xDD>
środa, 8 października 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
No cóż po spotkaniu ze smoczą łapą i drzewem czułem się co najmniej źle. W głowie mi buczało i ogółem moje wyostrzone zmysły padły... Nic nie widziałem ledwo co słyszałem. Jedyne co mogłem w tym wypadku zrobić to... Iść spać... A skoro moje oczy były już zamknięte to nie było trudne... Kiedy się obudziłem nadal miałem trochę zachwiane zmysły... Mimo że leżałem, czułem że coś jest nie tak... Jakbym nie dość że stracił wyostrzenie zmysłów to jeszcze mi się pogorszyły. Ale skupiłem się teraz na czym innym... Na waderze wtulającej się we mnie. Nie widziałem jej bo nie bardzo mogłem ruszyć łbem ale chyba płakała...
- Dejla? Coś się stało? - spytałem szeptem. Wadera zerwała się na równe nogi
- Kinaj! - krzyknęła i rzuciła się na mnie. - Nic ci nie jest? Bałam się że coś ci się stało! Że umierasz! - spróbowałem się podnieść ale gdy zacząłem zrozumiałem że nie dam rady więc postanowiłem przynajmniej przekręcić się na brzuch. Zrobiłem to bez większego problemy tylko trochę mi się świat zakręcił. Spojrzałem na wadere z politowaniem
- Nie martw się tak - uśmiechnąłem sie półgębkiem - zaliczałem gorsze wpadki... To nic zaraz mi przejdzie. - powiedziałem czule i spokojnie - z resztą tylko przysnąłem...
- Myślałam że coś bardzo poważnego ci się stało...
- Dejla... Nie martw się... Robie różne głupie rzeczy, ale jeszcze nigdy nie udało mi się przy tym zginąć - powiedziałem zabawnie. Rozejrzałem się dookoła. Obraz trochę mi skakał, kręcił się i rozmazywał przyruchu głowy ale nie dawałem szczególnych tego oznak. Nie chciałem dodatkowo zamartwiać Dejli. - Gdzie ja nas do jasnej ciasnej wpakowałem?! - spytałem jakby sam siebie - No nic musimy zbadać ten teren. - dodałem. Przypomniało mi się że aby zbadać teren będę musiał wstać. Nie wiem czy dam rade jak kolwiek wstać a co dopiero zamaskować moje małe problemy z główka przed waderą... Wziąłem się w garść. Wstałem najnormalniej jak tylko w tamtej chwili byłem w stanie, ale i tak wyglądało to zapewne pokracznie. Wadera na szczęście patrzyła w drugą stronę i zanim się obejrzała stałem przy niej. Łapy prawie się pode mną uginały ale jako tako stałem.
- To którędy idziemy? - spytałęm.
- Może tamtędy? - wadera wskazała jedna z drużek między drzewami.
- No dobra - powiedziałem nie pewni. Kurcze... Ja ledwo stałęm a co dopiero miałem iśc?! Wiedziałem że muszę ruszyć ale nie widziałem czy jestem w stanie podnieść łapę. Zrobiłem kilka nie zgrabnych kroków. Wzrok płatał mi figle i obracał obraz w tą i z powrotem, słuch to w ogóle inna sprawa bo słyszałęm co drugie słowo, węch był do kitu... nie mogłem określić żadnego zapachu. Czułem się jakby moje zmysły przepadły ale mimo to starałęm się zachować pozory normy. Nie chciałem zamartwiać tym wadery. Robiłem niezgrabne kroki ale jakoś szedłem. Najgorsze było to że na drodze były drzewa i za każdym razem kiedy chciałem ominąć drzewo uderzałem głową centralnie w środek pnia. No chyba nie uda mi się zamaskować wszystkiego...
<Dejla? Kinaj traci zmysły xD ale nie chce cię zamartwiać :3 taka ciapa ;)>
- Dejla? Coś się stało? - spytałem szeptem. Wadera zerwała się na równe nogi
- Kinaj! - krzyknęła i rzuciła się na mnie. - Nic ci nie jest? Bałam się że coś ci się stało! Że umierasz! - spróbowałem się podnieść ale gdy zacząłem zrozumiałem że nie dam rady więc postanowiłem przynajmniej przekręcić się na brzuch. Zrobiłem to bez większego problemy tylko trochę mi się świat zakręcił. Spojrzałem na wadere z politowaniem
- Nie martw się tak - uśmiechnąłem sie półgębkiem - zaliczałem gorsze wpadki... To nic zaraz mi przejdzie. - powiedziałem czule i spokojnie - z resztą tylko przysnąłem...
- Myślałam że coś bardzo poważnego ci się stało...
- Dejla... Nie martw się... Robie różne głupie rzeczy, ale jeszcze nigdy nie udało mi się przy tym zginąć - powiedziałem zabawnie. Rozejrzałem się dookoła. Obraz trochę mi skakał, kręcił się i rozmazywał przyruchu głowy ale nie dawałem szczególnych tego oznak. Nie chciałem dodatkowo zamartwiać Dejli. - Gdzie ja nas do jasnej ciasnej wpakowałem?! - spytałem jakby sam siebie - No nic musimy zbadać ten teren. - dodałem. Przypomniało mi się że aby zbadać teren będę musiał wstać. Nie wiem czy dam rade jak kolwiek wstać a co dopiero zamaskować moje małe problemy z główka przed waderą... Wziąłem się w garść. Wstałem najnormalniej jak tylko w tamtej chwili byłem w stanie, ale i tak wyglądało to zapewne pokracznie. Wadera na szczęście patrzyła w drugą stronę i zanim się obejrzała stałem przy niej. Łapy prawie się pode mną uginały ale jako tako stałem.
- To którędy idziemy? - spytałęm.
- Może tamtędy? - wadera wskazała jedna z drużek między drzewami.
- No dobra - powiedziałem nie pewni. Kurcze... Ja ledwo stałęm a co dopiero miałem iśc?! Wiedziałem że muszę ruszyć ale nie widziałem czy jestem w stanie podnieść łapę. Zrobiłem kilka nie zgrabnych kroków. Wzrok płatał mi figle i obracał obraz w tą i z powrotem, słuch to w ogóle inna sprawa bo słyszałęm co drugie słowo, węch był do kitu... nie mogłem określić żadnego zapachu. Czułem się jakby moje zmysły przepadły ale mimo to starałęm się zachować pozory normy. Nie chciałem zamartwiać tym wadery. Robiłem niezgrabne kroki ale jakoś szedłem. Najgorsze było to że na drodze były drzewa i za każdym razem kiedy chciałem ominąć drzewo uderzałem głową centralnie w środek pnia. No chyba nie uda mi się zamaskować wszystkiego...
<Dejla? Kinaj traci zmysły xD ale nie chce cię zamartwiać :3 taka ciapa ;)>
sobota, 4 października 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- No to mamy przekichane... - mruknąłem pod nosem.Ojciec był zły, bardzo zły... - Dejla... Nie ruszaj się i czekaj na mój sygnał. - powiedziałem cicho i spokojnie. Staliśmy tak przez chwilę po czym postanowiłem że to ja wykonam pierwszy ruch. Zrobiłem krok w stronę wadery powoli i cicho. Jednak smok to zauważył i jeszcze bardziej się zdenerwował.
- Wiej! - dałem jej sygnał i rozdzieliliśmy się, ja pobiegłem w lewo a ona w prawo. - Biegnij do wyjścia! - krzyknąłem ale zanim sie obejrzałem ojciec zablokował nam drogę ucieczki. - Schowaj się gdzieś! - mruknąłem do wadery i zacząłem biegać dokoła smoka, starając się odwrócić uwagę od Dejli. Nie udało mi się to jednak. Smok totalnie mnie olał i skupił swoja uwagę na znacznie wolniej poruszającej się waderze. Nie wiedziałem co mam zrobić... Smok nie zwracał na mnie uwagi. Nagle poczułem że szusty zmysł porządnie daje mi o sobie znać. W głowie zaczęło mi dudnić. - Dejla!! Padnij! - krzyknąłem tak głośno jak umiałem i rzuciłem się pędem w stronę wadery. W ostatniej chwili skoczyłem. W głowie dudniło mi tak bardzo że przez chwile nie potrafiłem zebrać myśli. Udało mi się. Zdążyłem. Tu liczyły się setne sekundy... Ogromna łapa smoka kierowana na Dejle uderzyła w mój bark z wielką siłą. Poleciłem na jakieś 10m w przód. Zrobiło mi się czarno przed oczami, ale nie zemdlałe.Wiedziałem że nie moge zostawić wadery samej. Z wielkim wysiłkiem podniosłem się
- Dejla! Za mną! - powiedziałem nie umiejąc wydusić z siebie krzyku. Nie mogąc biec przemieszczałem sie najszybszym czym w tym momencie mogłem czyli truchtem. Wszystko było rozmazane ale wiedziałem że musze dać z siebie wszystko. Dużo teraz szybsza ode mnie wadera po kilku sekundach znalazła się obok.
- Czas na plan B - wymamrotałem po czym stworzyłem portal jakieś 5m przed nami - Skacz!- zawołałem i puściłem waderę przodem. Zgrabnie wskoczyła do portalu, a ja zaraz za nią co prawda mniej zgrabnie ale jednak. No cóż... Trochę nie fortunnie złożyło sie tak, że po lewej stronie portalu ( tej po której akurat skoczyłem) znajdowało się drzewo w które dość mocno walnąłem czołem. zsunąłem się aż do ziemi. Podniosłem się z trudem i otworzyłem oczy.
- Gdzie my jesteśmy? - spytałem zagubionym głosem...
< Dejla? Sorka że tak długo nie pisałam... Wypadło mi to z głowy xD>
czwartek, 10 lipca 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- Nie martw się... W moim towarzystwie nie trudno wpakować się w kłopoty - zaśmiałem się i powędrowaliśmy do jaskini gdzie mieszkają smoki. Szliśmy w głąb aż doszliśmy do wielkiej sali.
- Teraz musimy być bardzo cicho - szepnąłem a wadera skinęła głową potwierdzająco. Podeszliśmy do wielkiego gniazda leżącego na środku jaskini. Widzieliśmy grzbiety śpiących smoczątek. Podeszliśmy bliżej ale nadal dzieliło nas kilka metrów od gniazda. Nagle z góry zleciała wielka smoczyca - ich matka. Nie wyglądała na zadowoloną.
- Dobry - uśmiechnąłem się słabo. Smoczyca ryknęła na nas ze złością
- Kinaj? Mówiłeś, że ona nie ma nic przeciwko! - krzyknęła przerażona Dejla
- Kiedy ostatnio tu byłem nie miała nic przeciwko...
- Jak to?
- No bo... Jej nie było - uśmiechnąłem się słabo - Okej.. Popatrzmy na pozytywy...
- A są tu jakieś?!
- No... Chciałaś przeżyć coś szalonego...
<Dejla? Masz swoje szalone coś xD >
- Teraz musimy być bardzo cicho - szepnąłem a wadera skinęła głową potwierdzająco. Podeszliśmy do wielkiego gniazda leżącego na środku jaskini. Widzieliśmy grzbiety śpiących smoczątek. Podeszliśmy bliżej ale nadal dzieliło nas kilka metrów od gniazda. Nagle z góry zleciała wielka smoczyca - ich matka. Nie wyglądała na zadowoloną.
- Dobry - uśmiechnąłem się słabo. Smoczyca ryknęła na nas ze złością
- Kinaj? Mówiłeś, że ona nie ma nic przeciwko! - krzyknęła przerażona Dejla
- Kiedy ostatnio tu byłem nie miała nic przeciwko...
- Jak to?
- No bo... Jej nie było - uśmiechnąłem się słabo - Okej.. Popatrzmy na pozytywy...
- A są tu jakieś?!
- No... Chciałaś przeżyć coś szalonego...
<Dejla? Masz swoje szalone coś xD >
piątek, 4 lipca 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- A o czym to tak rozmyślasz? - zaśmiałem się
- Ee... O niczym - waderka zarumieniła sie delikatnie więc postanowiłem nie naciskać. - Idziemy gdzieś?
- Jasne!- odpowiedziała najwyraźniej zadowolona że zmieniłem temat. - Ale dokąd?
- Hmmm... - zastanowiłem się chwilę - widziałaś kiedyś małe smoki?
- Smoki? A one nie sa groźne?!
- No co ty... Małe są milusie - uśmiechnąłem się - to co?
<Dejla? Czemu zaczęłaś nowe opki? Jeszcze stare były xD Ale jak tam wolisz ;) >
- Ee... O niczym - waderka zarumieniła sie delikatnie więc postanowiłem nie naciskać. - Idziemy gdzieś?
- Jasne!- odpowiedziała najwyraźniej zadowolona że zmieniłem temat. - Ale dokąd?
- Hmmm... - zastanowiłem się chwilę - widziałaś kiedyś małe smoki?
- Smoki? A one nie sa groźne?!
- No co ty... Małe są milusie - uśmiechnąłem się - to co?
<Dejla? Czemu zaczęłaś nowe opki? Jeszcze stare były xD Ale jak tam wolisz ;) >
wtorek, 11 lutego 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
-Dejla... Uciekaj stąd! - krzyknąłem i wskazałem jej łapą gdzie ma biec - Pobiegnij jakies 120m, tam będzie jaskinia ukryj sie! Już! - powiedziałem, wadera pobiegła we wskazanym kierunku a ja skoczyłem w stronę hałasu. Po jakimś czasie w końcu znalazłem jaskinię. Trochę mi to zajęło bo z raną idącą przez cały lewy bok straciłem orientację. Wpadłem do jaskini, zobaczyłem waderę która do mnie podbiegła
- Hej - wydusiłem z siebie po czym zapanowała ciemność - zemdlałem
<Dejla? >
- Hej - wydusiłem z siebie po czym zapanowała ciemność - zemdlałem
<Dejla? >
poniedziałek, 10 lutego 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- Ja... Po prostu musiałem... - nie mogłem nic wymyślic... Przecież nie powiem jej prawdy... Chociaż z drugiej strony to byłoby rozsądne skoro musimy pobyć jeszcze trochę razem... Chyba zauważy że coś jest ze mną nie tak... Ale... Mam to gdzieś... Im później sie dowie tym dłużej będzie mnie traktować normalnie...
- Kinaj... - oburzyła się wadera
- No dobra... Ja... Naraziłem się pewnemu trollowi i kiedy mnie gonił stworzyłem portal i tak po prostu wskoczyłem... - powiedziałem jak najbardziej realnie żeby wadera to łyknęła... Mam nadzieję że nie zorientowała się że coś kręcę...
<Dejla? On nie mówi ci wszystkiego O.O >
- Kinaj... - oburzyła się wadera
- No dobra... Ja... Naraziłem się pewnemu trollowi i kiedy mnie gonił stworzyłem portal i tak po prostu wskoczyłem... - powiedziałem jak najbardziej realnie żeby wadera to łyknęła... Mam nadzieję że nie zorientowała się że coś kręcę...
<Dejla? On nie mówi ci wszystkiego O.O >
niedziela, 9 lutego 2014
Od Kinaj cd historii Dejli
- Dejla! - krzyknąłem i w ułamek sekundy znalazłem się przed waderą - nie trafisz do watahy
- A to niby czemu - spytała oburzona
- Bo to inny wymiar! Można sie przedostać do twojego wymiaru tylko w czasie pełni!! - wybuchłem, a wadera popatrzyła na mnie z przerażeniem. Zrobiło mi się jej żal a po zatym czułem się podle za to że tak wybuchłem - Słuchaj... To raczej skomplikowane wiec postaram się to wytłumaczyć ok? Tylko prosze cie wysłuchaj mnie... Nikt o tym nie wie... - powiedziałem do waderki
- No to słucham - powiedziała i siadła naprzeciwko mnie
- Zacznę od początku... Urodziłem się tutaj... W tym wymiarze, wiec znam go doskonale. Rządzi się on innymi prawami niż świat w którym żyjesz... Tak czy inaczej... Wychowywałem się w rodzinnej wataszcei żyło mi się dobrze. Pewnego dnia los sprawił że zjawiłem się w twoim świecie... To był dzień w którym cię poznałem... No wiesz zaczepiłem tego gryfa itd. Kiedy zorientowałem się że jesteś nie do końca przytomna postanowiłem że zabiore cię w jakieś bezpieczne miejsce, ale z racji tego że nic nie wiem o tamtym świecie zabrałem cię tu... Zbliżała się pełnia więc stwierdziłęm że bez problemu przedostaniesz sie spowrotem, ale jakoś tak wyszło że przespaliśmy pełnie... To znaczy ty przespałas... Kiedy zostawiłem cię w tamtej jaskini... Ja musiałem, nie mogłem narazić cię na niebezpieczeństwo... Myślałem że wróce jeszcze zanim się obudzisz ale po drodze coś mi wyskoczyło... Proszę cie nie gniewaj się... Jak tylko będę mógł odstawie cię do domu, ale tymczasem musimy czekać... może jeszcze przybyć nów podczas którego również można sie przedostać... Tylko trochę inną taktyką... - i tymi słowami zakończyłem swoją historię... Trochę mi głupi że nie powiedziałem jej wszystkiego ale tak będzie dla niej lepiej...
<Dejla? I co ty na to xD >
- A to niby czemu - spytała oburzona
- Bo to inny wymiar! Można sie przedostać do twojego wymiaru tylko w czasie pełni!! - wybuchłem, a wadera popatrzyła na mnie z przerażeniem. Zrobiło mi się jej żal a po zatym czułem się podle za to że tak wybuchłem - Słuchaj... To raczej skomplikowane wiec postaram się to wytłumaczyć ok? Tylko prosze cie wysłuchaj mnie... Nikt o tym nie wie... - powiedziałem do waderki
- No to słucham - powiedziała i siadła naprzeciwko mnie
- Zacznę od początku... Urodziłem się tutaj... W tym wymiarze, wiec znam go doskonale. Rządzi się on innymi prawami niż świat w którym żyjesz... Tak czy inaczej... Wychowywałem się w rodzinnej wataszcei żyło mi się dobrze. Pewnego dnia los sprawił że zjawiłem się w twoim świecie... To był dzień w którym cię poznałem... No wiesz zaczepiłem tego gryfa itd. Kiedy zorientowałem się że jesteś nie do końca przytomna postanowiłem że zabiore cię w jakieś bezpieczne miejsce, ale z racji tego że nic nie wiem o tamtym świecie zabrałem cię tu... Zbliżała się pełnia więc stwierdziłęm że bez problemu przedostaniesz sie spowrotem, ale jakoś tak wyszło że przespaliśmy pełnie... To znaczy ty przespałas... Kiedy zostawiłem cię w tamtej jaskini... Ja musiałem, nie mogłem narazić cię na niebezpieczeństwo... Myślałem że wróce jeszcze zanim się obudzisz ale po drodze coś mi wyskoczyło... Proszę cie nie gniewaj się... Jak tylko będę mógł odstawie cię do domu, ale tymczasem musimy czekać... może jeszcze przybyć nów podczas którego również można sie przedostać... Tylko trochę inną taktyką... - i tymi słowami zakończyłem swoją historię... Trochę mi głupi że nie powiedziałem jej wszystkiego ale tak będzie dla niej lepiej...
<Dejla? I co ty na to xD >
czwartek, 6 lutego 2014
Od Kinaj' a cd historii Dejli
- Ale ja... nie moge - powiedziałem z trudem
- Jak to?
- Wytłumaczę ci później ale teraz musimy iśc... - powiedziałem i ruszyłem < nie za szybko żeby wadera nadązyła> ale spostrzegłem że nawet się nie ruszyła. "Idiota" pomyślałem " Ona krwawi i raczej nie może bniec" zawróciłem i zaczałem biec prosto na wadere ale w ostatniej sekundzie zrobiłem zgrabny myk i wadera znalazła się na momi grzbiecie - No to mozna zaszaleć - powidziałem - trzymaj się mocno - dodałem i ruszyłem super szybkościa. Po jakis 3 sekundach byliśmy w pobliskiej jaskini.
- Dosłownie za 5 sekund jestem spowrotem - powiedziałem kładac wadere i wybiegajac z jamy. Wróciłem dosłownie za 5 sekund z garścią leczniczych roślin. Usiadłem naprzeciwko wadery i zrobiłem jej okład na ranę
- Do rana powinno być lepiej - powiedziałem i ułożyłem się obok wadery
- Kinaj... Czemu nie zabierzesz mnie do watahy? - spytała niewinnie
- Jutro na spokojnie ci wszystko wyjaśnie - powiedziałem i udałem że padam z nóg i że zasypiam. Poczekałem pół godziny. Chciałem być pewny że wadera śpi. Kiedy się upewniłem wybiegłem z jaskini
***
Wróciłem do wadery jeszcze przed świtem i zastałem ją < na całe szczęście> śpiaca. Wróciłem na swoje wieczorne miejsce i udałem że śpie. Po krótkim czasie wadera się obudziła
- Kinaj...?- powedziała zaspana
- Śniadanie - powiedziałem podsuwając jej pół sarny pod nos. Wadera zjadła.
- Kinaj? Możemy juz wracać -spytała zudzona
- No... spróbuje to załatwić... Chodź... - powiedziałem. Wyszliśmy na zewnątrz.Spróbowałem stworzyć portal ale mi sie nie udało. - Tak jak myślałem... Utknęliśmy tu... - powiedziałem
- Ale jak to? - zaniepokoiła sie wadera
- No... Brama do tego świata jest otwierana tylko podczas pełni...
< Dejla xD Utknęliśmy tu O.O >
- Jak to?
- Wytłumaczę ci później ale teraz musimy iśc... - powiedziałem i ruszyłem < nie za szybko żeby wadera nadązyła> ale spostrzegłem że nawet się nie ruszyła. "Idiota" pomyślałem " Ona krwawi i raczej nie może bniec" zawróciłem i zaczałem biec prosto na wadere ale w ostatniej sekundzie zrobiłem zgrabny myk i wadera znalazła się na momi grzbiecie - No to mozna zaszaleć - powidziałem - trzymaj się mocno - dodałem i ruszyłem super szybkościa. Po jakis 3 sekundach byliśmy w pobliskiej jaskini.
- Dosłownie za 5 sekund jestem spowrotem - powiedziałem kładac wadere i wybiegajac z jamy. Wróciłem dosłownie za 5 sekund z garścią leczniczych roślin. Usiadłem naprzeciwko wadery i zrobiłem jej okład na ranę
- Do rana powinno być lepiej - powiedziałem i ułożyłem się obok wadery
- Kinaj... Czemu nie zabierzesz mnie do watahy? - spytała niewinnie
- Jutro na spokojnie ci wszystko wyjaśnie - powiedziałem i udałem że padam z nóg i że zasypiam. Poczekałem pół godziny. Chciałem być pewny że wadera śpi. Kiedy się upewniłem wybiegłem z jaskini
***
Wróciłem do wadery jeszcze przed świtem i zastałem ją < na całe szczęście> śpiaca. Wróciłem na swoje wieczorne miejsce i udałem że śpie. Po krótkim czasie wadera się obudziła
- Kinaj...?- powedziała zaspana
- Śniadanie - powiedziałem podsuwając jej pół sarny pod nos. Wadera zjadła.
- Kinaj? Możemy juz wracać -spytała zudzona
- No... spróbuje to załatwić... Chodź... - powiedziałem. Wyszliśmy na zewnątrz.Spróbowałem stworzyć portal ale mi sie nie udało. - Tak jak myślałem... Utknęliśmy tu... - powiedziałem
- Ale jak to? - zaniepokoiła sie wadera
- No... Brama do tego świata jest otwierana tylko podczas pełni...
< Dejla xD Utknęliśmy tu O.O >
niedziela, 15 grudnia 2013
Od Kinaj cd historii Dejli
Miałem mętlik w głowie... Z jednej strony powinniśmy iść do watachy ale zapewne tam nie dojdziemy bo wcześniej nas zabiją! A z drugiej strony jeśli zostaniemy tutaj wtedy ja... ech... No dobra plan B...
- Dejla... Zróbmy tak... Ja w nocy wyjdę i postaram sie wrócić eee... z resztą nie martw się po prostu zostań tu do rana i nie opuszczaj tej jaskini dopóki nie będziesz pewna że jest już kompletnie jasno.
- Al... - zaczęła wadera ale jej przerwałem
- Jak już się upewnisz to biegnij jak najszybciej do watahy. Nie zatrzymuj się! Biegnij i niczym się nie martw, nic się nie dzieje - powiedziałem i przytuliłem waderę
< Dejla? >
- Dejla... Zróbmy tak... Ja w nocy wyjdę i postaram sie wrócić eee... z resztą nie martw się po prostu zostań tu do rana i nie opuszczaj tej jaskini dopóki nie będziesz pewna że jest już kompletnie jasno.
- Al... - zaczęła wadera ale jej przerwałem
- Jak już się upewnisz to biegnij jak najszybciej do watahy. Nie zatrzymuj się! Biegnij i niczym się nie martw, nic się nie dzieje - powiedziałem i przytuliłem waderę
< Dejla? >
niedziela, 3 listopada 2013
Od Kinaj'a cd historii Dejli
Ganialiśmy się tak jeszcze długi długi czas. Nie zorientowaliśmy się nawet kiedy zrobiło się ciemno. W jaskini nadal było jasno bo oświecało ją światło księżyca. Weszliśmy na wysepkę.
- Kinaj... jest już ciemno... Co teraz?
- Wróćmy na brzeg ;)
- Ok...
Dopłynęliśmy. Uśmiechnąłem się do Dejli i ruszyłem w bok jaskinii. Odgarnąłem zarośla a za nimi była skała obłożona mchem i innymi miękkimi roślinkami. Rozłożyłem n niej koc na którym leżeliśmy i położyłem się
- Choć :) Nie będziemy teraz wracać do watahy - powiedziałem, po czym wadera położyła sie obok mnie. Odpłynąłem w świat moich myśli. Nagle coś mi się przypomniało.
"Nie możemy tu przespać nocy! Idiota, idiota, idiota. Jak mogłem zapomnieć" - dobijałem się w myślach.
" Tylko jak powiedzieć to Dejli? " - to była mysl dominująca aktualnie w mojej głowie.
- Dejla...
- Tak? - mruknęła zaspana wadera
- Eee... Zmieniłem zdanie...
- W związku z czym - zainteresowała sie
- Wróćmy do watahy...
- Czemu?
- Bo zbliża się pół... - powiedziałem ale zatrzymala mnie własna mysl " Ciołku! Nie mów jej tego! Ona nic nie wie! " - to znaczy... e... no.. tu... mogą być... jakieś eee.. potwory! - starałem się coś wymyślić na boku ale nigdy nie byłem z tego zbyt dobry... No cuż musiałem coś wymyślić tylko... czy ona w to uwierzy?
< Dejla? I co ty na to? >
- Kinaj... jest już ciemno... Co teraz?
- Wróćmy na brzeg ;)
- Ok...
Dopłynęliśmy. Uśmiechnąłem się do Dejli i ruszyłem w bok jaskinii. Odgarnąłem zarośla a za nimi była skała obłożona mchem i innymi miękkimi roślinkami. Rozłożyłem n niej koc na którym leżeliśmy i położyłem się
- Choć :) Nie będziemy teraz wracać do watahy - powiedziałem, po czym wadera położyła sie obok mnie. Odpłynąłem w świat moich myśli. Nagle coś mi się przypomniało.
"Nie możemy tu przespać nocy! Idiota, idiota, idiota. Jak mogłem zapomnieć" - dobijałem się w myślach.
" Tylko jak powiedzieć to Dejli? " - to była mysl dominująca aktualnie w mojej głowie.
- Dejla...
- Tak? - mruknęła zaspana wadera
- Eee... Zmieniłem zdanie...
- W związku z czym - zainteresowała sie
- Wróćmy do watahy...
- Czemu?
- Bo zbliża się pół... - powiedziałem ale zatrzymala mnie własna mysl " Ciołku! Nie mów jej tego! Ona nic nie wie! " - to znaczy... e... no.. tu... mogą być... jakieś eee.. potwory! - starałem się coś wymyślić na boku ale nigdy nie byłem z tego zbyt dobry... No cuż musiałem coś wymyślić tylko... czy ona w to uwierzy?
< Dejla? I co ty na to? >
sobota, 2 listopada 2013
Od Kinaj'a cd historii Dejli
- Eh... Tak jakoś wyszło - powiedziałem troszkę zakłopotany. Wadera uśmiechnęła się do mnie. Leżeliśmy tak przez jakiś czas wylegując się w słońcu. Po cichu zsunąłem się z koca i przeturlałem do wody która była na wyciągnięcie mojej łapy. Nabrałem na nią < łapę ;) > Wody i ochlapałem Dejlę.
- Ej! - krzyknęła i zaczęła mnie chlapać. Po chwili oboje pryskaliśmy się wodą i zanim się obejrzeliśmy sturlaliśmy się do wody. Zacząłem kręcić się w kółko, nurkować, robić śruby itd. Wadera naśladowała moje wyczyny i obydwoje sie wydurnialiśmy. Pływaliśmy tak około godziny aż...
< Dejla? plusku, plusku ;) >
- Ej! - krzyknęła i zaczęła mnie chlapać. Po chwili oboje pryskaliśmy się wodą i zanim się obejrzeliśmy sturlaliśmy się do wody. Zacząłem kręcić się w kółko, nurkować, robić śruby itd. Wadera naśladowała moje wyczyny i obydwoje sie wydurnialiśmy. Pływaliśmy tak około godziny aż...
< Dejla? plusku, plusku ;) >
Subskrybuj:
Posty (Atom)