-Dejla... Uciekaj stąd! - krzyknąłem i wskazałem jej łapą gdzie ma biec - Pobiegnij jakies 120m, tam będzie jaskinia ukryj sie! Już! - powiedziałem, wadera pobiegła we wskazanym kierunku a ja skoczyłem w stronę hałasu. Po jakimś czasie w końcu znalazłem jaskinię. Trochę mi to zajęło bo z raną idącą przez cały lewy bok straciłem orientację. Wpadłem do jaskini, zobaczyłem waderę która do mnie podbiegła
- Hej - wydusiłem z siebie po czym zapanowała ciemność - zemdlałem
<Dejla? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz