sobota, 12 października 2013

Od Shervany cd historii Kill'a

- Coś wymyślimy.
- Naprawdę tak sądzisz?
- Mhm.

< Kill? >

Od Shervany cd historii Gine

Gdy minęło swędzenie, przestałam kichać, ale za to zaczęłam śmiać się z Gine, która robiła to pierwszy raz sądząc z jej krzywej miny i ciągłego prychania.
- No co? - spytała, pomiędzy.
- Nic, nowicjuszko. - śmiałam się.
- Ach tak? - spytała. - No to konkurs! Kto więcej da radę!
- Myślisz, że mnie pokonasz?
Wadera wymiękła po dziewięciu, a ja wssysnęłam jeszcze trochę i z wielkim uśmiechem na pysku pokazałam stos papierków. Potem coś innego przykuło mój wzrok. Gigantyczna dżdżownica!
- Gine? Czy myślisz o tym co ja?

< Gine? >

Od Shervany cd historii Lyki

- Dobrze. - powiedziałam i wzięłam od niej przedmiot. - Zaczekaj tu.
Odwróciłam się i odeszłam w głąb jaskinii, by nie mogła mnie zobaczyć. Sekret otwierania klatek poznałam dawno temu, gdy uratowałam Vail'a i obiecałem, że nikomu już go nie zdradze. W ukryciu otwierałam klatki i wyciągałam z nich zwierzaki, które przychodziły tu z Świata Nidrailis. Nie można było ich wybrać, same wybierały. Tak też stało się teraz. W moim umyśle pokazałam Klatce Lykę, jej charakter i wygląda, a wtedy z niej wyszła... wiewiórka!
- Chodź, mała. - uśmiechnęłam się. - Zobaczysz swoją właścicielkę.
Ochoczo zaczęła wokół mnie skakać, aż do tej części jaskini gdzie stała Lyka. Wtedy...

< Lyka? >

Od Lyki

Leżałam w jaskini i rozmyślałam nad sensem życia. Gdy byłam mniejsza miałam towarzysza Lunę, ale coś się z nią stało. Była to zwykła papuga nimfa, która umiała mówić, bo już się taka urodziła. Bardzo za nią tęskniłam... Przypomniałam sobie, że mam zepsutą klatkę, w której może być zwykły towarzysz, ale słyszałam, iż tylko alfa może ją otworzyć. Poszłam więc do Sherevany i poprosiłam o otwarcie klatki.
- Cześć. - powiedziałam.
- Hejka.
- Mogłabyś otworzyć tę klatkę?
- A dlaczego?
- Miałam kiedyś towarzyszkę, Lunę. Przyzwyczaiłam się do jej towarzystwa i teraz bardzo mi brakuje jakiegokolwiek zwierzaka...- odpowiedziałam.
- ... ...

< Sher, co ty na to? ;D >

piątek, 11 października 2013

Od Gine cd historii Shervany

-O czym myślisz? - zapytałam parząc na przyjaciółkę
-O tym, żeby wciągnąć tę oranżadkę nosem - uśmiechnęła się.
-Poczekaj, ja też chcę... Gdzie one są? - zapytałam
-Tam leżą - wskazała na pudło pełne kolorowych opakowań... Znalazłam Oranżadkę o smaku Owoców Tropikalnych...
-Mam! - krzyknęłam, po czym otworzyłam i wysypałam sobie całe opakowanie proszku
-Gotowa? - zapytała Shervana
-Gotowa! Raz, Dwa, Trzy... - na trzy wciągnęłyśmy proszek,  obie wciągnęłyśmy po całym opakowaniu...
-O matko... Zakręciło mi się w głowie - zaśmiałam się. A po chwili zaczęłyśmy kichać jak głupie...

<Sher?>

Od Alex'a cd historii Ifus

-Ty moja lwico, kochana... - odwróciłem się do niej
-Tak? - spojrzała swymi pięknymi oczyma
-Chodź tu! - krzyknąłem radośnie, po czym podbiegłem do niej i podniosłem ją, zacząłem biec
-Alex! Puść mnie! - zaśmiała się
-Nie! - pocałowałem ją
-OK, a gdzie biegniemy? - zapytała
-Zobaczysz, a teraz nie bój się! - uśmiechnąłem się
-Dobrze - odwzajemniła mój uśmiech.
Biegłem z Ifus w ramionach... Planowałem zabrać ją w jedno wyjątkowe miejsce... Podczas wędrówek po terenach znalazłem wiele pięknych miejsc... Sam nie wiedziałem ile ich znam, ale lubiłem przesiadywać tam czasami... Zbliżaliśmy się tego miejsca... Ifus zasnęła... Wbiegłem na pewną polanę... Zatrzymałem się... Położyłem delikatnie Ifus na ziemi... Pocałowałem ją delikatnie... Powoli otworzyła oczy...
-Tu będą bawiły się nasze szczeniaki...
-Jak tu pięknie... Alex jesteś cudowny... - spojrzała na mnie.
-To miejsce jest bardzo blisko jaskini... - podszedłem do Ifus
-Naprawdę? - zdziwiła się
-Tak... - pocałowałem ją - A pro po, jak damy na imię szczeniakom?

<Ifus?> 

Od Dejli cd historii Kinaja

-Dziękuję Ci Kinaj! Jestem taka szczęśliwa, że dojdziesz do watahy - uśmiechnęłam się.
-Na razie nie dziękuj... Nic jeszcze nie wiem - zwrócił się do mnie.
-Ale i tak jestem szczęśliwa, że chociaż zobaczysz - popatrzyłam na niego.
-A co byś zrobiła, gdybym jednak odszedł? - zatrzymał się
Spojrzałam mu prosto w oczy, nie chciałam kryć moich uczuć...
-Nie ocknęłabym się chyba już do końca życia. Załamałbym się totalnie. Straciłabym przyjaciela - zamknęłam oczy, jakbym miała zaraz płakać, ale nie płakałam...

<Kinaj?>

Obserwatorzy