Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Dejli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Dejli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

Od Dejli cd historii Subaru

Nic nie rozumiałam z całej tej sytuacji z tamtym wilkiem. Przecież nic mu nie zrobiłam, a sam na mnie naskoczył. Jakbym była jakimś jego wrogiem, a prawda była taka, że w ogóle mnie nie znał.
Po wczorajszym postanowiłam wybrać się nad jezioro, żeby przemyśleć. Widziałam, że ktoś się w nim kąpie, ale kompletnie nie przyszło mi do głowy, że to może być on... Nieświadoma niczego leżałam sobie na ciepłym pisaku przy brzegu jeziora i zastanawiałam się dlaczego tak wszyło jak wyszło. W końcu stwierdziłam, że najwidoczniej los tak chciał i tak już musiało być. Ale jednak los nie chciał, żebyśmy wpadli na siebie tylko raz. Postanowił zrobić to znowu...
Usłyszałam jak wilk wcześniej kąpiący się w wodzie, teraz się z niej wynurzał. Podniosłam wzrok i zobaczyłam tego samego wilka co wczoraj. Patrzył na mnie i znów zmierzał w moją stronę...
To nie będzie miłe spotkanie - pomyślałam, kiedy zatrzymaj się tuż przede mną.
-Cześć - rzucił krótko, ale widać było, że nie zamierzał odejść.
-Hey - odpowiedziałam. Nastała długa cisza. Patrzył na mnie. Nie wiedziałam co robić, zaczęłam panikować... W końcu odwrócił wzrok. Odetchnęłam... Spojrzałam na jezioro. Lustro wody było gładkie niczym aksamit. Poczułam, że znów na mnie patrzy... Głupia sytuacja. Czułam się niezręcznie z myślą, że stoi nade mną basior dwa razy ode mnie większy i na mnie patrzy. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię...
Zaczęłam gorączkowo myśleć co by zrobić, żeby wybrnąć z tej sytuacji. Burza... To jedyne co mi przyszło do głowy. Skupiłam się... 'Burza, proszę... Burza! Błagam! Chociaż deszcz' - zaczęłam myśleć. Ale niebo cały czas było pogodne... Cholera!
-Dlaczego wczoraj mnie tak dziwnie unikałeś? - wymsknęło mi się i nagle zaczął lać deszcz...
<Subaru?>

wtorek, 14 kwietnia 2015

Od Dejli - Pewien basior... (do Subaru)

Obudziłam się wcześnie rano z myślą, że tego dnia wreszcie wrócę do życia. Szybko więc ogarnęłam się i poszłam upolować sobie coś do jedzenia. Miałam ochotę na coś innego, niedużego. Ruszyłam w kierunku lasu, który znajdował się tuż za moją jaskinią. To najlepsze miejsce na polowania. Kiedy dotarłam na miejsce, schowałam się w bujnej trawie i czekałam aż coś mnie zainteresuje. Widziałam stado saren, ale to nie na to miałam ochotę. Później dziki, ale one zbyt duże jak dla mnie. Kiedy zobaczyłam niewielkie stadko zajęcy, zawahałam się... Jednak po chwili stwierdziłam, że zające dzisiaj też odpadają. Leżałam dalej.
Usłyszałam szelest niedaleko mnie, potem świst powietrza. A za chwilę zobaczyłam basiora z przyczepioną czaszką do ogona, który rzuca się na zające. Jednym silnym chwytem zębów złapał ofiarę za głowę i zmiażdżył ją. Krew trysnęła wysoko w górę i rzucił martwym stworzeniem o ziemię. Zając poruszał jeszcze delikatnie łapką, ale chwilę potem całkowicie się nie ruszał. Przeszył mnie dźwięk rozpruwanej skóry...
Przyglądałam się bacznie jak wilk pochłania świeże mięso. Gdy basior gwałtownymi ruchami odrywał kawałki zająca, krew wzlatywała wysoko w górę tworząc czerwony deszcz, po czym spadała na jego grzbiet i zieloną trawę. Sierść niegdyś sucha i jasna teraz była mokra i czerwona. Posiłek basiora dobiegł końca. Ze ślicznego białego zająca zostało teraz kilka kostek i futerko poplamione krwią. Usiadł na chwilę by widocznie odpocząć.
Siedział pyskiem w moją stronę, mogłam mu się teraz bliżej przyjrzeć. Kojarzyłam go, ale osobiście nie znałam... Wiedziałam, że należał do naszej watahy, ale rzadko go widywałam, raczej nie rozmawiał z innymi wilkami. Był niepozorny, zwykle traktowałam go obojętnie. Nie miałam z nim żadnego kontaktu, nawet wzrokowego. Jednak zaintrygował mnie teraz swoją siłą. Takiej siły jeszcze nie widziałam, żeby bez żadnego wysiłku tak załatwić zająca. Podobało mi się to jego obojętne podejście do ofiary. Imponowała mi jego siła. Od zawsze ciekawiły mnie tajemnicze basiory. Miały w sobie to coś, że chciałam poznać. Chciałam odkryć ich tajemnicę.
Z rozmyślań wyrwał mnie lekki podmuch wiatru... Spojrzałam w stronę wilka. Teraz już nie siedział tylko zakopywał resztki ze swojego posiłku. Ruszył w drogę powrotną, jednak nie spodziewałam się, że wybierze akurat trasę, na której znajdowała się moja kryjówka. Szedł w moją stronę nieświadomy, że ktoś mu się przyglądał. Z daleka wydawał się, że jest normalnych rozmiarów. Jednak, gdy zbliżał się, stawał się coraz większy... Usłyszałam jak wchodzi w trawę, w której się ukryłam. Był coraz bliżej... Nie wiedziałam jaki jest, nie wiedziałam jak zareaguje na widok samicy ukrytej w trawie. Bałam się...
Przedostał się wreszcie na niewielki plac ziemi otoczony wysoką trawą, na którym leżałam. Wystraszona gwałtownie skoczyłam na łapy. Przeraziłam się, basior był naprawdę duży i umięśniony. Zatrzymał się nagle...
Spojrzeliśmy sobie w oczy... Widziałam w nich zdziwienie, ale jednocześnie coś w rodzaju bólu... Zapanowała cisza...


<Subaru? :) >

piątek, 7 listopada 2014

Od Dejli CD historii Kirito

-Rozumiem - kiwnęłam głową. To co mówił, wydawało mi się trochę podejrzane. No, ale cóż...
-Czemu siedzisz sama w nocy? - Zapytał.
-To taki mój zwyczaj - uśmiechnęłam się. - Bardzo lubię przesiadywać nocą i wpatrywać się w księżyc.
-Aha.
-A tak w ogóle to kim jesteś? Nigdy cię tu nie widziałam... - Przyjrzałam się dokładniej basiorowi.
-Na imię mi Kirito. Możesz mnie nie kojarzyć, bo dopiero niedawno się tu pojawiłem - wyjaśnił.
-Jestem Dejla, miło mi. A to... - wskazałam łapą wielkie tereny wokół nas - jest moja rodzinna wataha. A skoro jesteś tu nowy, to pewnie nie widziałeś wszystkich miejsc.
-No na razie nie we wszystkim się łapie, ale powoli do przodu - zaśmiał się.
-Jeśli chcesz to mogę Ci pokazać kilka miejsc, ale to już nie dzisiaj... - zaproponowałam.
<Kirito?>

wtorek, 4 listopada 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

-A z jakiej racji? - zapytał ponurym głosem Eter. Jego oczy zabłysnęły gniewem.
-Szanowny Panie Eterze naprawdę potrzebujemy tu wejść... Chociaż ten jeden raz. Panie Eterze, bardzo Pana proszę - spojrzałam na strażnika błagalnym wzrokiem.
-A co ja z tego będę miał? - zapytał. - A zresztą, Kinaj... Wiesz jakie są zasady!
-Eter, do cholery! Wolisz nas nie wpuścić, niż mieć na sumieniu mnie i młodą waderę, która ma całe życie przed sobą?! - warknął Kinaj.
-Właźcie, ale nigdy więcej się tu nie pojawiaj, Kinaj!
Brama się otworzyła, a moim oczom ukazał się niesamowity obraz. Coś, po czym chodziliśmy było wielkim, białym, puszystym obłokiem, a niebo było niesamowicie błękitne. Obraz ten zapierał dech w piersiach. Było tak pięknie, że już nie miało się ochoty wychodzić... Zobaczyłam tam nie tylko białe obłoki i niebo, ale też różne złote elementy krajobrazu: drzewa, krzaki, góry, jeziora i wiele innych.
-Zostań tu - Kinaj wskazał na wysokie, złote krzaki. - Schowaj się tam. Niedługo wrócę.
-Kina...
-Żadnych pytań - przerwał. - Wrócę.
Posłuchałam basiora, nie chciałam jeszcze bardziej psuć mu humoru. Położyłam się i czekałam, aż w końcu usłyszałam jego głos. Poprosił mnie, żebym wyszła i poszliśmy do jakiegoś dziwnego miejsca. Kompletnie nie wiedziałam w jakim celu, ale cóż... Znowu zostawił mnie samą, ale za chwilę wrócił...
-Kinaj... Możesz mi w końcu...
-Że mam ci wyjaśnić o co chodzi? - zapytał spokojnie.
-Tak. Byłoby miło, bo nie dość, że jestem poza terenami watahy od dłuższego czasu, to jeszcze nic mi nie chcesz powiedzieć. Zawsze unikasz tego tematu... Powiedz mi, proszę... Jestem gotowa na najgorsze - wyjaśniłam.

<Kinaj? Mam nadzieję, że nic nie zepsułam XD>

poniedziałek, 13 października 2014

Od Dejli cd historii Kinja





-Kinaj! W końcu cię znalazłam! - krzyknęłam sapiąc. - Co się stało? Ducha zobaczyłeś czy co?
-Już sam nie wiem co to było - zamyślił się. - To wszystko jest takie dziwne.
-Ale co jest dziwne? - zapytałam.
-Wszystko...
Zastanowiłam się chwilę. Ani on, ani ja nie wiedzieliśmy o co właściwie chodzi... Jakieś dziwne postacie. To wszystko było takie niezrozumiałe i nielogiczne. Kinaj siedział zamyślony, więc położyłam się obok niego. Zamknęłam oczy i nawet nie wiedząc kiedy, zasnęłam...
Sen był jeszcze dziwniejszy niż otaczająca ostatnio mnie i Kinaja, nieznana kraina. Bo odkąd uciekliśmy smokom, pałętamy się nie wiadomo gdzie. Ale wróćmy do snu:
''Najpierw ganiałam się z Kinajem po jakiejś słonecznej polance, gdy nagle zerwał się wiatr, z początku delikatny, ale za chwilę przeobraził się w silne, mocne wiatrzysko. Niebo dotychczas błękitne, teraz było zasnute czarnymi, nieprzyjemnymi chmurami. Usłyszałam przerażające wycie Kinaja, a kiedy spojrzałam na niego, spanikowałam. Basior przybrał potężną, czarną posturę. Na głowie pojawiły się baranie rogi. Końce jego długiej sierści zapłonęły krwistą czerwienią. Pazury stały się długie i ostre niczym najlepsza brzytwa, które jednym pociągnięciem mogłyby doprowadzić do śmierci najsilniejszego basiora. A oczy zabłysnęły oślepiającym światłem, tak okropnym, że wilk miałby traumę do końca życia.
Kinajowi zaczęła towarzyszyć bardzo mroczna postać. Sylwetką przypominała człowieka. Była ubrana w czarne szaty, niewidoczna była jej twarz. W ręku trzymała potężny, srebrny miecz.
Spojrzałam z przerażeniem na te postaci i ruszyłam pędem do przodu, by uciec od tego. Jednak kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że złe demony doganiają mnie. Biegłam ile miałam sił w łapach, ale basior był szybszy. Jednym susem skoczył na mnie i powalił na morką ziemię. Podniósł łapę i jednym, zwinnym ruchem przeciągnął pazur po moim policzku, rysując na nim dziwny znak. Taki sam jaki on miał na jednej ze swoich łap. Za chwilę podeszła do mnie zmora i wyszeptała jakiej zaklęcie, po czym uniosła miecz i ugodziła mnie nim prosto w serce. Poczułam przeszywający ból, a po tym był tylko błysk. '' Obudziłam się przerażona. Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że krzyczę. Kinaj skoczył na równe łapy.
-Co się stało?! - zapytał czujnie.
-Miałam okropny sen... - wyszeptałam.
-Co to znaczy? - chciał wiedzieć. Opowiedziałam mu cały sen od początku do końca, a on uważnie słuchał i dokładnie go analizował.
<Kinaj? To teraz ty się wykaż xD>

sobota, 11 października 2014

Od Dejli cd historii Kinaj

-Kinaj... Wszystko dobrze? - próbowałam zachować spokój.
-Nie wiem... Nie wiem o co tu chodzi - odezwał się zdezorientowany. Byliśmy totalnie zbici z tropu.
-Dejla, a ty coś z tego ogarniasz? - zapytał.
-No właśnie nie... W ogóle jaka historia? Co to za wadera i co to za zmora? - powiedziałam cicho. Ten znak jakby wywołał 'czarne coś'. Gdy ją zobaczyłam gwałtownie cofnęłam się do tyłu i wpadłam na Kinaja.
-Nie wiecie może gdzie zostawiłam moje czerwone szpilki i wieczorową, seksowną, białą sukienkę? - zapytała. Zakłopotana spojrzałam na mojego towarzysza. - Widzę, że nie wiecie... No nic. Pa! - dodała. I rozpłynęła się w mgle. Niespodziewanie zerwał się silny wiatr i pchnął nas w przepaść. straciliśmy grunt pod łapami.
-Kinaj! Złap mnie za łapę! - krzyknęłam.
-To nic nie da!
-Zaufaj mi! - krzyknęłam błagalnie i posłucha mnie. Szybko stworzyłam wokół nas wodną kulę ochronną i polecieliśmy w górę. Gdy poczuliśmy się bezpiecznie zniszczyłam kulę.
-Kinaj? Wiesz może o co tu chodzi? Co za historia? - zapytałam.
<Kinaj? Sorry, że takie krótkie, ale nie mam pomysłu>

Od Dejli cd historii Kinaja

Bez zastanowienia rzuciłam się w przepaść, ale najpierw szybko stworzyłam wodną kulę ochronną. Dogoniłam spadającą waderę i wpuściłam ją do kuli. Naszą taflę ochronną pokierowałam na górę, w stronę Kinaja. Wprowadziła nieznajomą na powietrze.
- Dziękuję ci, odważna, młoda wilczyco - powiedziała uradowana.
- Nie ma za co dziękować... Przecież to święta zasada każdego wilka, aby ratować innych w potrzebie - uśmiechnęłam się.
- Jej! Dejla, podziwiam cię... - odezwał się Kinaj, który stał jak wryty.
- Widzisz... Czasem trzeba docenić dziewczynę - spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Dobrze mówi twoją koleżanka, Kinuś - odezwała się wadera.
- Dobrze, a teraz o co tu chodzi? Wydaję mnie się, że się znacie... Powiem wprost. Widziałam łzy pani i Kinaja, widziałam jak pędził na ratunek, słyszałam coś o szukaniu tatusia. Naprawę nie jest to moja sprawa, ale chcę wiedzieć kogo pomogłam uratować... - wyjaśniłam spokojnie.

<Kinaj? Mam nadzieję, że nie zniszczyłam ci planu...>

piątek, 10 października 2014

Od Dejli cd historii Kinaj

-Jasne! - krzyknęłam. Skakaliśmy po gumowych kaczuszkach tyle ile się dało. Było super! Niestety zmęczenie okazało się silniejsze. Podskoczyłam ostatni raz i padłam na trampolinę.
-Co jest? Nie dajesz rady? - zaśmiał się.
-Taa, chciałbyś! Po prostu mi się znudziło... - zmyśliłam dla żartów.
-Hue! Widzę, że kłamiesz - uśmiechnął się.
-A pokazać ci, że nie? - też zaczęłam się śmiać. Skoczyłam. Miałam już wylądować, kiedy gumowe kaczuszki zniknęły i spadliśmy na ziemię. Wykorzystałam sytuację.
-Widzisz! Nie wymiękam, umiem zniknąć gumowe kaczki - zaśmiałam się.
-No, no!
Wtedy zza czerwonego drzewa wyszedł Batman! Jego strój lśnił niczym woda.
-Witajcie, wilczy przyjaciele! Zaiste błogosławię was! - rzekł donośnym i poważnym głosem.
-Ej ty, gejos! Ten strój to nowy? - Zapytał go Kinaj.
-Nie! Wyprany w Perłolu! - odpowiedział. Wybuchnęliśmy z Kinajem śmiechem. -Wiele już widziałem, ale gadające wilki to nowość.
-A widziałeś takie czary? - zapytałam i wyczarowałam wodną kulę, którą rzuciłam w Batmana.
-O ja! Ale magia! Hue! - Batman oniemiał. - Czarujące wilki!
-No! A teraz pokaż co ty umiesz... - odezwał się Kinaj. Batman przytaknął. Zaczął tańczyć balet, potem zarapował coś o USA, a na koniec wyrecytował Inwokację. Dusiłam się ze śmichu, Kinaj zresztą też.
-Ale poczekajcie, koledzy! To nie wszystko! - uśmiechnął się Bat. Złapał Kinaja w pasie i uniósł go tak, że pysk basiora był na wysokości jego ust. - Wiem, że mnie pragniesz! - zaśmiał się szyderczo i spróbował go pocałować, ale Kinaj zaczął się szarpać.
-Nieee! Puść mnie, geju! Wszystko, ale nie gejostwo! Puszczaj! - darł się wniebogłosy. Nie wiedząc czy się śmiać czy płakać, wykrzyknęłam zaklęcie:
-Bum szakalaka beybe, giń Batmanie!
Nagle gej zniknął, a Kinaj wyraźnie spokojniejszy opadł powoli na ziemię.
-Dzięki - podziękował.
-Nie ma za co... Ale wiesz co ci powiem? Fajnego masz kolegę... Taki napalony na ciebie! - zaśmiałam się.
<Kinaj?>

czwartek, 9 października 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

Spojrzałam na Kinaja... Niby szedł, ale coś nadal mnie niepokoiło. Miał skupiony wyraz pyska, stał jak totalna ciota. Zapewniał mnie, że jest dobrze, ale chyba nie do końca tak było.
-Ej, Kinaj! Dajesz radę czy mam odesłać cię do watahy? - zapytałam.
-Cichaj... Daję radę - zaśmiał się.
-No to dawaj idziesz do mnie - odbiegłam kawałek i humor bardzo mi się poprawił.
-Czekaj - uśmiechnął się i próbował iść. Był zbyt pewny siebie, chyba nie chciał okazać mi swojej bezradności.
-No liczę na ciebie - podpuszczałam go. Spróbował do mnie podbiec. Na początku mu to wychodziło, ale po chwili jego łapy rozjechały się na cztery strony świata tuż przede mną. Zaczęłam się śmiać jak szalona, a on razem ze mną.
-Kinaj, wilk gąsienica - nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-Widzę, że humorek dopisuje - uśmiechnął się, po czym wstał, otrzepał się i klepnął mnie w bok. - Berek! - krzyknął i zaczął uciekać. Nagle wróciły mu zmysły. Biegał sprintem w koło mnie. Próbowałam go dogonić, ale był za szybki.
-Czyżby nagle siły wróciły? - spojrzałam na niego i goniłam go ile miałam sił w łapach. Zaczął robić slalom między drzewami, a potem przebiegł przez dużą kałużę. Ganialiśmy się dość długo, oboje byliśmy zmęczeni, ale nie poddaliśmy się. Nagle potknął się o niewielki kamień i przewrócił się na grzbiet. Podjęłam szybką decyzję. Skok! Byłam za blisko i za szybko biegłam, żeby się zatrzymać. Więc jednym zgrabnym susem przeskoczyłam nad basiorem. Wylądowałam i położyłam się kawałek dalej. Zaczęliśmy się śmiać. Rozejrzałam się dokoła, widok ten jeszcze bardziej podniósł mój poziom śmiechu.
-Kinaj, czy ty widzisz to otoczenie? - chichotałam.
Spojrzał na krajobraz i również dostrzegł, że wokół nas stoją żółte, gumowe kaczuszki do kąpieli. Nie były one zwyczajne, były to kaczki giganty.

<Kinaj? Co na to powiesz?>

środa, 8 października 2014

Od Dejli cd historii Kinaj

 Wylądowaliśmy w pięknym, ale nieznanym nam miejscu.
 http://images.forwallpaper.com/files/thumbs/preview/81/811874__magic-forest_p.jpg
-Nie wiem... - powiedziałam cicho. Rozglądałam się zdumiona. Nie wiem jak długo to trwało, ale nagle oprzytomniałam i spojrzałam na Kinaja.
-O matko! Kinaj! - wrzasnęłam. Mój towarzysz leżał na wpół przytomny na ziemi. Był cały siny. - Jezu... Kinaj! Słyszysz mnie?! Halo!
-Szłysz... - wymamrotał. - Dejla? Co się ze mną dzieje? Pomóż mi, proszę...
-Staram się... Oddychaj głęboko i spokojnie. Nie zamykaj oczu - wydawałam komendy. - Nie usypiaj. Kinaj!
Oddychanie trochę poskutkowało. Przybrał normalną barwę, ale nadal do końca nie kontaktował. Dotknęłam jego boku, był strasznie rozpalony. Przywołałam chłodny deszcz, aby schłodzić basiora. Po chwili Kinaj był trochę chłodniejszy.
-Kinaj... - powiedziałam spokojnie. - Słyszysz mnie?
-Słabo... - szepnął i stracił przytomność.
Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Przerażona zaczęłam potrząsać nim. Krzyczałam. Byłam sama w miejscu, którego nie znałam z umierającym basiorem.
-Kinaj! Proszę cię! Nie umieraj! Nie możesz! Błagam... Nie zostawiaj mnie tu! Nie teraz... Nie tu... Kinaj... Polubiłam cię i to bardzo przez te wszystkie przygody. Chyba się w tobie zakochałam... Wiem, teraz nie ma to znaczenia, teraz liczy się twoje życie... Proszę... - wtuliłam się w jego futro, żeby nie czuł się samotnie w tak trudnych chwilach. Być może ostatnich. Nie mogłam nic więcej zrobić oprócz modlenia się i błagania. Leżałam tak wtulona w niego i rozpłakałam się na dobre... Nie wiem ile przepłakałam, ale nie poczułam nawet jak Kinaj zaczął się ruszać i otworzył oczy...
<Kinaj?>

sobota, 12 lipca 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

-Kinaj, ja nie wiem jak ty przeżyłeś te wszystkie szalone przygody... Ale wiedz, że musiałeś mieć serio, dobre pomysły na ucieczkę - cofałam się w głąb jaskini.
-Jakoś wychodziło - zaśmiał się.
Matka małych smoków robiła się coraz bardziej agresywna. Z jej ogromnych nozdrzy zaczął wydobywać się dym.
-Kinaj... Czy ona? Ona i ogień? - zapytałam przerażona.
-Chyba tak... - spojrzał na mnie przepraszająco.
-Dobra raz się żyje... - powiedziałam i spokojnie ruszyłam w stronę smoczycy.
~Spokojnie, proszę pani... Nie mamy złych zamiarów... ~ Wysłałam jej spokojne słowa falami ultradźwiękowymi.
-Dejla co ty robisz? - zapytał zdziwiony Kinaj.
-Spokojnie Kinaj.
~To co tu robicie? ~ rzekła urażona matka.
~Chcieliśmy tylko zobaczyć jak wyglądają małe smoki ~ uśmiechnęłam się.
Smoczyca wzięła głęboki oddech, a z jej nozdrzy znów wydobył się dym.
~Pani Smoczyco, niech się pani nie denerwuje. Nic złego nie zrobiliśmy ~ wyjaśniłam.
~Dobrze wybaczam... A teraz uciekajcie zanim wróci mój mąż, bo z nim tłumaczenia nie ma ~ powiedziała.
~Dziękujemy.
Spojrzałam porozumiewawczo na Kinaja i ruszyliśmy do wyjścia jaskini. Gdy nagle w wejściu stanął ON! Ojciec szmoczątek...


<Kinaj? Zginiemy? xD>

piątek, 4 lipca 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

-No okey! - uśmiechnęłam się.
-Spoko.
-Kinaj, a jeśli... - zaczęłam mieć wątpliwości.
-Tak?
-A co jeśli ich matka zobaczy? - zapytałam.
-Spokojnie. Znam ich matkę i nie ma nic przeciwko - wyjaśnił z uśmiechem.
-Okey, to chodźmy!
Szliśmy przez centrum watahy, gdzie powoli budziło się życie. Słońce powoli wschodziło, pozostawiając za sobą fioletowo-różowe smugi z chmur. 'Ach... Jak tu pięknie!' - pomyślałam i cicho westchnęłam. Wkroczyliśmy na łąkę pełną kwiatów i ślicznych drzew.
-Jej! Kinaj, skąd ty znasz tyle pięknych miejsc? - zapytałam.
-Wiesz... Trochę się nałaziło, żeby zrobić komuś psikusa. Nawet nie wiesz jakie to genialne! - zaśmiał się.
-No nie wiem - zasmuciłam się. - Zawsze chciałam przeżyć coś szalonego, ale nigdy nic. Zawsze coś nie wypalało...


<Kinaj? Sory, brak pomysłu... I stare opki dokończymy później... To będzie krótka przygoda ;)>

czwartek, 3 lipca 2014

Od Dejli do Kinaja

Była bardzo ciemna noc. Chodziłam po terenach watahy, nie mogąc przestać myśleć o pewnym basiorze - Kinaju. Już dawno podbił moje serce, tylko ja nie mogłam podbić jego. Wiele razy myślałam jak to zrobić, ale ciągle nic...
Usiadłam na moim ulubionym głazie i spoglądając w srebrzystą tarczę księżyca, zawyłam cichutko. Nagle, zobaczyłam coś niesamowitego!
-WOW! Zaćmienie księżyca! - powiedziałam trochę głośniej.
Było to naprawdę ciekawe zjawisko, ponieważ ukazuje się ono raz na 200 lat. Zrobiło się całkowicie ciemno, ale nadal pięknie.
-Niesamowite - westchnęłam. - Szkoda tylko, że jestem tu sama...
Siedziałam tam dość długo, bo zaćmienie już zniknęło i zaczęło wschodzić słońce. Usłyszałam za sobą jakiś szelest. Wystraszyłam się! Odwróciłam się gwałtownie i serce skoczyło mi do gardła. Łapy miałam jak z waty, a oczy patrzyły zdumione. Za mną stał Kinaj!
-Wystraszyłem cię? - zapytał z troską.
-No, trochę - stwierdziłam.
-Przepraszam - uśmiechnął się i spojrzał w moje oczy z nadzieją na wybaczenie.
-Nie masz za co - puściłam mu oczko.
-Co tutaj robisz? Sama. Przez całą noc.
-Skąd wiesz, że przez całą noc? - zdziwiłam się. - Szpiegujesz mnie?
-Nie... Po prostu byłem na nocnym patrolu - wyjaśnił.
-Aha... Tak sobie siedzę i myślę...


<Kinaj?>

wtorek, 11 lutego 2014

Od Dejli cd historii historii Kinaja

-No spoko... - ziewnęłam zmęczona
-To może połóż się spać, a ja będę stał na czatach? - zaproponował
-No niech ci będzie - powiedziałam zaspanym głosem i położyłam się.
Długo jeszcze myślałam o wyjaśnieniach Kinaja, ale cos mi tu nie pasowało... Po co skoro stąd uciekał wrócił tu teraz? Słyszałam jak wyszedł przed jaskinię i zawył głośno... Potem odezwało się kilkukrotne echo... Jednak żaden inny wilk nie odpowiedział... Po kilku minutach zasnęłam...


~~ Poranek ~~


Obudziłam się niezwykle wypoczęta. Podniosłam się z zamkniętymi powiekami i przeciągnęłam się.
-Och, Kinaj... Ale mi się cudownie spało... - powiedziałam, ale nikt się nie odezwał - Kinaj? - zapytałam zdziwiona otwierając oczy
W jaskini było pusto... Do pomieszczenia wpadały pierwsze promienie, budzącego się słońca. Rozejrzałam się jeszcze raz po jaskini... Nikogo nie było... Pusto!
Wyszłam przed jaskinię i rozejrzałam się wkoło też pusto...
-Pewnie poszedł po coś do jedzenia... Zaraz wróci... - powiedziałam i położyłam się
Po jakimś czacie ponownie zasnęłam...
Obudził mnie szelest w pobliskich krzakach... Zerwałam się na równe łapy i zawyłam przerażona...
-Kinaj? Czy to ty? - wyszeptałam
Wtedy Kinaj wyszedł z zupełnie innej strony... Szelest nie ustawał...
-Dejlo? Co się stało? - zobaczył mój strach w oczach
-Słyszysz? - zapytałam prawie bezgłośnie
-Tak...
-Kinaj... Co to jest?


<Kinaj? Mam nadzieję, że nie zepsułam Twojego planu xD>

poniedziałek, 10 lutego 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

-Dobra, dobra... Ale chwila... Kinaj... - zaniepokoiłam się.
-Tak? - zapytał
-Co z jedzeniem, wodą? Są tu jakieś jeziora, stawy cokolwiek? - wypytywałam
-Spokojnie... Jedzenia i wody jest pod dostatkiem. Jezior, rzeczek też jest dużo. Są tu liczne wodospady, piękne góry i cudowne, piaszczyste plaże... Więc myślę, że ci się spodoba - uśmiechnął się - Ale proszę cię... Nie denerwuj już się tak...
-Dobrze nie będę się denerwować... A jeszcze... Gdzie będziemy mieszkać? - zapytałam
-No wiesz ta jaskinia jest położona w miejscu, gdzie najszybciej dostrzeżemy czas ucieczki z tego miejsca... A zarazem jest najbezpieczniejsza... Jest tylko jedno małe "ale"... - spuścił głowę
-Mianowicie?
-Jaskinia jest bardzo mała i składa się tylko z jednego pomieszczenia... Nie wiem czy będzie to dla ciebie komfortowe - wyjaśnił - Ja osobiście nie mam nic przeciwko...
-Wiedziałam! Może mi jeszcze powiesz, że lubisz mieć przy sobie rożne wadery? Co? - wypaliłam podpuszczając go
-Nie, Dejlo... Źle mnie zrozumiałaś... Po prostu chciałem przez to powiedzieć, że jeśli już zaistniała taka sytuacja to musimy sobie jakoś z nią poradzić... - wyjaśnił spokojnie
-To dobrze... Sprawdzałam cię tylko - uśmiechnęłam się.
-Widzę, ze Dejli poprawia się humorek - odwzajemnił mój uśmiech.
-Kinaj... Ale dręczy mnie jedno...
-Tak? - odezwał się spokojnie
-Dlaczego właściwie uciekłeś z tąd, jak było ci tu dobrze? - zapytałam


<Kinaj? Tłumacz się xD>

niedziela, 9 lutego 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

-Kinaj... Proszę powiedz, że to nie prawda... - prosiłam
-No, jednak jest to prawdą - uśmiechnął się radośnie.
-Kinaj! Dlaczego Ciebie to tak śmieszy?! - krzyknęłam
-Dejlo, nie denerwuj się... - powiedział spokojnie
-Jak mam się nie denerwować?! - zapytałam
-Normalnie - powiedział i położył się w ciemnym kącie jaskini.
-Naprawdę?! Naprawdę tak uważasz?! Mam się nie denerwować po tym wszystkim?! Najpierw zostawiłeś mnie samą w jakimś dziwnym raju, przez co ledwie uszłam z życiem... Nie wiem co by się stało, gdybyś wtedy mnie nie uratował! Chciałam, żebyś mnie zabrał do watahy, ale przyprowadziłeś mnie tutaj! I tera...
-Dejlo... - przerwał mi
-Nie przerywaj mi! A teraz dowiaduję się, że można się stąd wydostać dopiero o północy! Kinaj co się z Tobą dzieje?! Myślałam, że mogę Ci ufać... Mało tego! Ja Cię kochałam, naprawdę... Wiem uratowałeś mi życie, ale nie mam pojęcia dlaczego mnie tam zostawiłeś... Wiesz jak ja się wtedy czułam? - uspokoiłam się lekko, ale łzy kręciły mi się w oczach - Kinaj... Proszę powiedz mi dlaczego mnie tam zostawiłeś?
-Dejlo... Proszę... Uspokójmy się i porozmawiajmy spokojnie... Dobrze? - zapytał zbliżając się do mnie
-Dobrze... Ale wytłumacz mi o co tu chodzi... Błagam... - prosiłam
-Dejlo... Ty nic nie rozumiesz... To dla twojego bezpieczeństwa...
-Nie Kinaj... Albo mi powiesz teraz, albo pójdę do watahy sama na pieszo - wyjaśniłam stanowczo.
-Dejla! Nie! To nie bezpieczne! - jęknął - Nie mogę ci tego wytłumaczyć... To skomplikowane...
-Mamy czas... - uśmiechnęłam się
-Dejlo, nie mogę - spuścił głowę.
-W takim razie, Kinaj... Ja idę... Bardzo się na tobie zawiodłam! jak ja mogłam cię kochać?! Żegnaj! Może do zobaczenia w watasze... Może! Pa! - powiedziałam i wybuchłam płaczem


<Kinaj, co zrobisz?>

sobota, 18 stycznia 2014

Od Dejli cd historii Kinaja

Kinaj puścił mnie z objęć i ruszył w drugą stronę...
-Kinaj! - wrzasnęłam, a echo powtarzało się wielokrotnie
-Dejlo, nie mogę... - powiedział stanowczo i odszedł
-Kinaj... - jęknęłam bezradnie, po czym osunęłam się na ziemię


***


Zerwałam się na równe łapy. Rozejrzałam się dookoła próbując przypomnieć sobie gdzie jestem. W końcu uświadomiłam sobie co zaszło poprzedniej nocy. Wydostałam się z mojego schronienia i znalazłam się przy krzaku, który osłaniał wejście do kryjówki. Pokierowałam się w stronę watahy. Przynajmniej tak mi się zdawało...
Szłam bardzo długo zastanawiając się gdzie jestem. Gdy zaczęło się ponownie ściemniać kompletnie straciłam nadzieję, że kiedykolwiek wrócę do domu. Poczułam czyjąś obecność. Usłyszałam za plecami odgłos czyiś kroków, łamanie gałązek. Podskoczyłam ze strachu, gdy poczułam jak coś powala mnie na ziemię.
Widziałam potworne twarze trzech podłych basiorów. Jeden trzymał mnie potężną łapą, żebym nie uciekła. Drugi zakrywał mi pysk, żebym nie mogła krzyczeć. Trzeci zaś zabawiał się mną na wszystkie możliwe sposoby. Był najpotężniejszy. Jego złowieszczy uśmiech zdradzał, że ma złe zamiary wobec mnie. Poczułam okropny ból, a potem zobaczyłam krew spływającą z mojego lewego boku. Najpotężniejszy basior tuż pod moim sercem wyciął pazurem znak w kształcie pioruna. Próbowałam się szarpać i krzyczeć, ale nic z tego. Najważniejszy basior usiadł na mnie, patrząc w moje oczy. Dwa pozostałe samce odpuściły. Straciłam nadzieję.
-Witaj maleńka... Zaraz poczujesz ból, a potem cię puścimy. Jeśli nie, to najpierw ja się tobą zajmę, a później dwóch moich kolegów. No i pójdziesz z nami, bo mamy jeszcze innych kolegów, którzy lubią młode, zgrabne samiczki - powiedział ze złowieszczym uśmiechem.
-Nawet nie próbuj! - warknął nagle znajomy głos, to był Kinaj
-Ooooo! Bohater się znalazł... Najpierw zostawia biedną samicę samą w grocie należącej do mojego stada - ruszył w stronę znajomego mi basiora.
Skoczyłam na równe nogi i stanęłam jak najdalej dwóch pozostałych basiorów. Jednak ci przytrzymali mnie, żebym im nie uciekła.
-Nawet się nie waż jej cokolwiek zrobić, bo tego mocno pożałujesz - warknął ponownie.
-Już się boję - zbliżył się do Kinaja.
-Myślisz, że łapanie bezbronnych wader w niewolę sprawi ci radość? Zabawianie się z waderami, które tego nie chcą nigdy nie sprawi ci radości. Czy pragnienie pod przymusem to naprawdę pragnienie? - tłumaczył broniąc mnie samiec
-Niech ci będzie! Uratuj ją, proszę! Puśćcie ją! Idziemy! - krzyknął
Zostałam puszczona tak mocno, że momentalnie upadłam na ziemię. Złe basiory zniknęły w głębi nocy.
-Dejla, nic ci nie jest? - podbiegł do mnie Kinaj - Ty krwawisz...
-To nic takiego... - powiedziałam
-Przepraszam, że cię tam zostawiłem. Nie miałem pojęcia, że może ci się coś stać - objął mnie,by ograć mnie
-To nie twoja wina... Ale Kinaj proszę, zabierz mnie już do domu - spojrzałam mu prosto w oczy.


<Kinaj?>

poniedziałek, 25 listopada 2013

Od Dejli cd historii Kinaja

- Co potwory? Chyba nie myślisz, że uwierzę w potwory? - zaśmiałam się.
- No w sumie... - zamyślił się.
- Yy? To dlaczego nie wrócimy do watahy? - zapytałam.
- Bo nie możemy - odrzekł, denerwując się.
- Bo co? Bo jest ciemno? Spokojnie nie boję się ciemności. - uśmiechnęłam się.
- Nie możemy tam wyjść... Musimy zostać tu do rana... - powiedział.
- Dlaczego? Kinaj, co się stało? - zapytałam

< Kinaj? >

sobota, 2 listopada 2013

Od Dejli cd historii Kinaja

- Kinaj... Może już wyjdziemy? Z-zimno mi - drgnęłam.
- Jasne - uśmiechnął się.
Wyszłam z wody, otrzepałam się. Położyłam się na słońcu. Zasnęłam... Miałam piękny sen...
Przyśniło mi się moje marzenie... Moje skryte głęboko w sercu marzenie... Ten piękny sen przerwało mi zmoczenie mnie wodą. Zerwałam się na łapy. Rozejrzałam się dookoła. Kinaj stał z uśmiechem obok mnie. Trzymał w łapach wiadro do połowy wypełnione wodą.
-Ej! Ochlapał Cię ktoś kiedyś wodą? - zaśmiałam się
Wzięłam drugie wiadro, które napełniłam wodą. I zaczęłam ganiać Kinaja. W końcu chlusnęłam go zimną wodą.

<Kinaj? Fajnie było XD>

czwartek, 31 października 2013

Od Dejli cd historii Kinaj'a

-O jak tu pięknie! - nie mogłam uwierzyć własnym oczom
-No wiem... - uśmiechnął się Kinaj
Podeszliśmy kawałek dalej. Zobaczyłam małą wyspę na wodzie...
-Kinaj, popłyniemy na tamtą wyspę? - zapytałam
-No właściwie taki miałem plan - uśmiechnął się.
-To chodź! - zaśmiałam się
Weszliśmy do wody i powoli zaczęliśmy płynąć. Po kilku minutach weszliśmy na ląd. Było tam pełno białych konwalii, które prześlicznie pachniały...
-Wysuszmy się może? - zaproponował Kinaj
-Dobry pomysł - uśmiechnęłam się.
Rozłożyliśmy fioletowy koc przy brzegu... Położyliśmy się na nim, słońce mocno grzało...
-Kinaj... Skąd Ty znasz takie miejsca? - zamruczałam zrelaksowana

<Kinaj?>

Obserwatorzy