- Gdzie my jesteśmy? - jako pierwsza zauważyłam nagłą zmianę otoczenia.
Osobiście czułam się źle, a konkretniej jak w lato na plaży. Choć bardziej pasowałoby określenie na pustynii bo nigdzie nie widziałam wody. Gorąco, nie da się oddychać i dziwne światło wokół - to było jedyne co zauważyłam.
- Lukier? - spytał Citrio.
- Owszem, jesteśmy W lukrze, ale gdzie?
< Citrio? >
poniedziałek, 3 marca 2014
Od Citrio cd historii Shikki
- Lukaier? - spytałem niepewnie bo nie wiem co to.
- Nie, zombiaczku. To się wymawia: lukier.
- Luuker?
- L - U - K - I - E - R.
- Luker?
- Nie! Mówi się L - U - K - I - E - R!
- Lukier?
- Tak! - krzyknęła waderka.
- LUKIER! - wykrzyknałem zadowolony. - Lukier, lukier, lukier!
Nie spostrzegliśmy się kiedy coś dużego zaczęło łyżką wlewać masę ( tą, w której tkwiliśmy ) ma jakieś ciastka po czym na tacy powędrowaliśmy do piekarnika.
< Shikka? >
- Nie, zombiaczku. To się wymawia: lukier.
- Luuker?
- L - U - K - I - E - R.
- Luker?
- Nie! Mówi się L - U - K - I - E - R!
- Lukier?
- Tak! - krzyknęła waderka.
- LUKIER! - wykrzyknałem zadowolony. - Lukier, lukier, lukier!
Nie spostrzegliśmy się kiedy coś dużego zaczęło łyżką wlewać masę ( tą, w której tkwiliśmy ) ma jakieś ciastka po czym na tacy powędrowaliśmy do piekarnika.
< Shikka? >
Od Shikki cd historii Citrio
Znaleźliśmy się w... basenie 10m x 25m x 2m CAŁYM wypełnionym galaretką!
- Citrina, taxi, citrina! - darł się basior, którego imienia nie znałam.
Jego zaciesz wyglądał dziwnie, gdyż jak zauważyłam - nie przeciekał, ale połykając ogromne ilości galaretki zaczynał się stapiać z tłem i sprawiać wrażenie pływających kości z narzuconą skórą na nie. Jednak postanowiłam to zignorować i spytałam tylko:
- Tak wogóle jak się zwiesz?
- Citrina?
- Eee... To niezbyt męskie. - zastanowiłam się, po czym w przypływie olśnienie pacnęłam go łapą po łbie i stwierdziłam. - Będziesz Citrio!
Wielce uradowany, nowo ochrzczony basior zaczął wykonywać kółka wokół własnej osi, ale właściwie bez swojej zgody. Ktoś zaczął kręcić "basenem" i wołać:
- Potrzeba więcej lukru!
< Citrio? >
- Citrina, taxi, citrina! - darł się basior, którego imienia nie znałam.
Jego zaciesz wyglądał dziwnie, gdyż jak zauważyłam - nie przeciekał, ale połykając ogromne ilości galaretki zaczynał się stapiać z tłem i sprawiać wrażenie pływających kości z narzuconą skórą na nie. Jednak postanowiłam to zignorować i spytałam tylko:
- Tak wogóle jak się zwiesz?
- Citrina?
- Eee... To niezbyt męskie. - zastanowiłam się, po czym w przypływie olśnienie pacnęłam go łapą po łbie i stwierdziłam. - Będziesz Citrio!
Wielce uradowany, nowo ochrzczony basior zaczął wykonywać kółka wokół własnej osi, ale właściwie bez swojej zgody. Ktoś zaczął kręcić "basenem" i wołać:
- Potrzeba więcej lukru!
< Citrio? >
Od Citrio cd historii Shikki
- Citrina? - zdziwiłem się. - Taxi? - nie ogarnąłem co to być.
Nagle tak zwane taxi zaczęło odliczać:
- 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1... 0!
- Citriiiiiiina! - krzyknąłem kiedy taksi ruszyło z prędkością 10.000.000.000.000 km/h. Minęło raptem dziesięć sekund kiedy przenieśliśmy się na drugi koniec świata.
- Droga zakończona, brak benzyny. - odezwał się łyżwiarz, zrzucając nas i znikając zostawiając za sobą chmurkę PAFF. Znaleźliśmy się w...
< Shikka? >
Nagle tak zwane taxi zaczęło odliczać:
- 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1... 0!
- Citriiiiiiina! - krzyknąłem kiedy taksi ruszyło z prędkością 10.000.000.000.000 km/h. Minęło raptem dziesięć sekund kiedy przenieśliśmy się na drugi koniec świata.
- Droga zakończona, brak benzyny. - odezwał się łyżwiarz, zrzucając nas i znikając zostawiając za sobą chmurkę PAFF. Znaleźliśmy się w...
< Shikka? >
Od Vuko cd historii Fearghal'a
- Pomyłka. Chodzi o Ciebie. - tym razem anioł pokazał na mnie.
Z niewinnymi oczkami i uśmiechem spytałem:
- Ja? Co mogłem zrobić?
- Pomyśl.
Westchnąłem i zagrzebałem się wspomnieniach. Również mijałem tą pajęczynę, ale odruchowo gdy usłyszałem za sobą kroki, użyłem telekinezy i oblepiłem tego kogoś przy towarzystwie obelg i przekleństw.
- Ups. - mruknąłem.
< Vane? >
Z niewinnymi oczkami i uśmiechem spytałem:
- Ja? Co mogłem zrobić?
- Pomyśl.
Westchnąłem i zagrzebałem się wspomnieniach. Również mijałem tą pajęczynę, ale odruchowo gdy usłyszałem za sobą kroki, użyłem telekinezy i oblepiłem tego kogoś przy towarzystwie obelg i przekleństw.
- Ups. - mruknąłem.
< Vane? >
Od Shervany cd historii Lyki
- Całkiem dobrze. - spojarzałam na niego, wciąż zaślepionego Shirą.
Wyglądało jakby miał zaraz zapomnieć o machaniu skrzydłami i spaść na dół.
- To dobrze. - uśmiechnęła się wadera.
Potrząsłam łbem i ponownie skupiłam na niej wzrok:
- Może coś porobimy? Nuuuuudzi mi się.
- Mi też.
- I mi. - dodała Shira, a zaraz po niej Kain.
Zadowolona przypatrzyłam się naszej gromadzie i zaproponowałam:
- Może... Do innego świata?
< Lyka? >
Wyglądało jakby miał zaraz zapomnieć o machaniu skrzydłami i spaść na dół.
- To dobrze. - uśmiechnęła się wadera.
Potrząsłam łbem i ponownie skupiłam na niej wzrok:
- Może coś porobimy? Nuuuuudzi mi się.
- Mi też.
- I mi. - dodała Shira, a zaraz po niej Kain.
Zadowolona przypatrzyłam się naszej gromadzie i zaproponowałam:
- Może... Do innego świata?
< Lyka? >
Od Lyki cd historii Shervany
- Sher...
- Tak?
- Twój towarzysz jest taki troszkę rozkojarzony, nic mu nie jest?
- Nie. - odpowiedziała Sherevana.
- Wiesz, że Shira była duchem?
Kain tak jakby "dygnął" (x D)
- Tak, mówiłaś mi o tym. - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
- Aha, no tak.
- Zawsze byłaś taka zakręcona?
- Y... No... Chyba tak.
- Shrevana... ładne imię. - powiedziała Shira.
- Dziękuję.
- Jesteś Samicą Alfa tej watahy?
- Owszem.
- Wow... A jak tam twoje obowiązki? - spytała.
- Shira! - zbeształam ją.
- Co? Aha... przepraszam.
- A jak tam Kain?
< Sherevano... Pozwól i dokończ ;) >
- Tak?
- Twój towarzysz jest taki troszkę rozkojarzony, nic mu nie jest?
- Nie. - odpowiedziała Sherevana.
- Wiesz, że Shira była duchem?
Kain tak jakby "dygnął" (x D)
- Tak, mówiłaś mi o tym. - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
- Aha, no tak.
- Zawsze byłaś taka zakręcona?
- Y... No... Chyba tak.
- Shrevana... ładne imię. - powiedziała Shira.
- Dziękuję.
- Jesteś Samicą Alfa tej watahy?
- Owszem.
- Wow... A jak tam twoje obowiązki? - spytała.
- Shira! - zbeształam ją.
- Co? Aha... przepraszam.
- A jak tam Kain?
< Sherevano... Pozwól i dokończ ;) >
Subskrybuj:
Posty (Atom)