Rzuciliśmy się w kierunku... swądu... tak, teraz było już wiadomo, że czujemy spaleniznę i strach. Nagle Shervana odłączyła się ode mnie, wskoczyła zwinnie na olbrzymi głaz i rzuciła się w dół. Po chwili, machając szaleńczo smoczymi skrzydłami, mknęła tuż nade mną. Wytropiłem natychmiast szczelinę skalną, napiąłem mięśnie i czas wokół mnie zwolnił, dając na chwilę mi ulgę, gdy leciałem nad nią... Ułamek sekundy później już opadłem, z nieprzyjemnym uderzeniem i bólem kości. Wytężyłem siły by dogonić moją partnerkę nieustannie wpatrującą się w horyzont...
Horyzont, na którym jak na kartce widać było płomienie strzelające wokół...
<Shervana?>
sobota, 19 kwietnia 2014
Od Vuko cd historii Kimmy
- No. . .
- Spokojnie, nie przejmuj się ją. - Kim kontynuuowała przejmowanie jego umysłu swoją słodyczą, niewinnością i resztą zabójczych cech wader.
Ja zaś obserwowałem to i niemal dostałem zawału uświadamiając sobie, że ona może to wykorzystać przeciwko mnie! Przeciwko małemu, biednemu basiorowi. Takie zło! Cofnąłem się kilka kroków i obserwowałem jak basior pęka.
- Ona. . .
- Tak? - spytała słodkim głosem.
- Ona jest. . .
< Kimmy? >
- Spokojnie, nie przejmuj się ją. - Kim kontynuuowała przejmowanie jego umysłu swoją słodyczą, niewinnością i resztą zabójczych cech wader.
Ja zaś obserwowałem to i niemal dostałem zawału uświadamiając sobie, że ona może to wykorzystać przeciwko mnie! Przeciwko małemu, biednemu basiorowi. Takie zło! Cofnąłem się kilka kroków i obserwowałem jak basior pęka.
- Ona. . .
- Tak? - spytała słodkim głosem.
- Ona jest. . .
< Kimmy? >
Od Shervany cd historii Emergeda
- Co się stało? - zdziwiłam się nieco.
Basior nigdy bez powodu nie przerywał w połowie zdania... Tylko w sytacjii zagrożenia.
- Em?
- Nie czujesz? - zapytał, wciąż patrząc na wschód.
Powąchałam. Poczułam. Zrozumiałam.
- Strach.
Basior skinął pyskiem i dodał choć nie było to potrzebne:
- Wataha.
Przeraziłam się. Nie pozwolę, by coś się stało tym wilkom! Ruszyłam biegiem.
< Emerged? >
Basior nigdy bez powodu nie przerywał w połowie zdania... Tylko w sytacjii zagrożenia.
- Em?
- Nie czujesz? - zapytał, wciąż patrząc na wschód.
Powąchałam. Poczułam. Zrozumiałam.
- Strach.
Basior skinął pyskiem i dodał choć nie było to potrzebne:
- Wataha.
Przeraziłam się. Nie pozwolę, by coś się stało tym wilkom! Ruszyłam biegiem.
< Emerged? >
piątek, 18 kwietnia 2014
Od Vuko cd historii Fearghala
- Czyli mamy myśleć? - westchnąłem, a w nagrodę dostałem ponure spojrzenie basiora.
Znowu wydobyłem z siebie ten ponury dźwięk, po czym klapnąłem na cztery litery i postarałem się włączyć mój mózg, by jako tako zaczął działać. Jednak zbytnio nie dawało to rezultatów.
- Ech. - narzekałem. - Naprawdę nie możemy się pobawić?
- Nie!
Skuliłem się lekko na dźwięk jaki z siebie wydobył, a moje uszy klapły. Vane zdawał się tym nie przejmować, pogrążony w jakiś rozmyślaniach, więc nieśmiało zapytałem:
- Wykombinowałeś coś?
< Vane? >
Znowu wydobyłem z siebie ten ponury dźwięk, po czym klapnąłem na cztery litery i postarałem się włączyć mój mózg, by jako tako zaczął działać. Jednak zbytnio nie dawało to rezultatów.
- Ech. - narzekałem. - Naprawdę nie możemy się pobawić?
- Nie!
Skuliłem się lekko na dźwięk jaki z siebie wydobył, a moje uszy klapły. Vane zdawał się tym nie przejmować, pogrążony w jakiś rozmyślaniach, więc nieśmiało zapytałem:
- Wykombinowałeś coś?
< Vane? >
Od Shervany cd historii Ran'a
- Hmm... Co byś powiedział na inny świat? - uśmiechnęłam się i przekrzywiłam łebek, bacznie mu się przyglądając.
- Inny? - na jego pysku można było zobaczyć zdumienie.
- Mogę stworzyć portal. Tylko jest inny problem.
Zaczęłam nerwowo dreptać w kółko, a basior obserwował całe moje zachowanie. Spoglądałam na wszystko co po drodze mijałam, a w głowie myślałam czy to na pewno dobry plan. W końcu przypomniał się zniecierpliwiony Ran, wydając dźwięk, którym prosi się zazwyczaj o kontynuuację lub wyjaśnienie swej wypowiedzi:
- Mhm?
- Nie znam innych światów za bardzo, z wyjątkiem kilku raczej nie za dobrych. Możemy przez przypadek upolować jakieś trujące lub zaburzyć łancuch pokarmowy tamtych zwierząt. Trzeba, by małą wyprawę zrobić... Wysłać kogoś w stylu odkrywców nowych światów.
- Kogo masz na myśli?
- Zastanawiałam się nad Tobą i mogę ja pójść, albo ktoś inny. Zależy kto chce i czy Ty chcesz.
< Ran? >
- Inny? - na jego pysku można było zobaczyć zdumienie.
- Mogę stworzyć portal. Tylko jest inny problem.
Zaczęłam nerwowo dreptać w kółko, a basior obserwował całe moje zachowanie. Spoglądałam na wszystko co po drodze mijałam, a w głowie myślałam czy to na pewno dobry plan. W końcu przypomniał się zniecierpliwiony Ran, wydając dźwięk, którym prosi się zazwyczaj o kontynuuację lub wyjaśnienie swej wypowiedzi:
- Mhm?
- Nie znam innych światów za bardzo, z wyjątkiem kilku raczej nie za dobrych. Możemy przez przypadek upolować jakieś trujące lub zaburzyć łancuch pokarmowy tamtych zwierząt. Trzeba, by małą wyprawę zrobić... Wysłać kogoś w stylu odkrywców nowych światów.
- Kogo masz na myśli?
- Zastanawiałam się nad Tobą i mogę ja pójść, albo ktoś inny. Zależy kto chce i czy Ty chcesz.
< Ran? >
Od Noiseless Shout cd Rana
Zaparłam się pazurami o ziemię, przy okazji miażdżąc muszelkę.
- Ups.
Oboje bezmyślnie, z niewyraźnymi minami obserwowaliśmy szczątki błyskotki, po czym równocześnie spojrzeliśmy na siebie, równocześnie odskoczyliśmy i równocześnie warknęliśmy. Posłałam basiorowi pytające spojrzenie.
- Mam na imię Ran - powiedział - Jestem Przywódcą Łowców.
Zmarszczyłam nos. Nie podobało mi się, że ten maluch stoi w hierarchii wyżej ode mnie.
- A ja Noish. Czarna jeśli wolisz. Jestem wojowniczką.
Ran obejrzał mnie od stóp do głów.
- Czarna, tak? - spytał z powątpiewaniem.
Skinęłam głową. Podeszłam do piaszczystego brzegu, wychyliłam łeb nad wodę i zaczęłam pić, i nie rozluźniając mięśni obserwowałam basiora kątem oka.
- Długo tu jesteś? - zapytał mnie znów.
- Dość długo żeby znać to miejsce, ale nie tak długo żeby znać Ciebie - odpowiedziałam między łykami wody. - A Ty?
<Ran?>
- Ups.
Oboje bezmyślnie, z niewyraźnymi minami obserwowaliśmy szczątki błyskotki, po czym równocześnie spojrzeliśmy na siebie, równocześnie odskoczyliśmy i równocześnie warknęliśmy. Posłałam basiorowi pytające spojrzenie.
- Mam na imię Ran - powiedział - Jestem Przywódcą Łowców.
Zmarszczyłam nos. Nie podobało mi się, że ten maluch stoi w hierarchii wyżej ode mnie.
- A ja Noish. Czarna jeśli wolisz. Jestem wojowniczką.
Ran obejrzał mnie od stóp do głów.
- Czarna, tak? - spytał z powątpiewaniem.
Skinęłam głową. Podeszłam do piaszczystego brzegu, wychyliłam łeb nad wodę i zaczęłam pić, i nie rozluźniając mięśni obserwowałam basiora kątem oka.
- Długo tu jesteś? - zapytał mnie znów.
- Dość długo żeby znać to miejsce, ale nie tak długo żeby znać Ciebie - odpowiedziałam między łykami wody. - A Ty?
<Ran?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)