Ze zdziwieniem spojrzałem na waderę, ale potem posłusznie podążyłem wzrokiem na płyn, by po chwili roześmiać się szczerze. Niemal zapomniałem jakie to uczucie, dawno nikt nie potrafił sprawić, bym się chociaż uśmiechnął. Nie było to wymuszone, albo takie, by kogoś tym zirytować, ale prawdziwy, szczery śmiech. Zapomniałem już co to jest szczęście, ale teraz... czułem się jakoś bezpiecznie i swojsko z tą waderą, która na ogół dość arogancka - teraz zmieniła się w kolorową landrynkę. Swoją drogą ja nie byłem lepszy, ale to mi nie przeszkadzało.
- Ej, nawet mi do twarzy. - ustawiłem się jak jakaś modnisia i wysłałem do wilczycy buziaka, by zaraz się roześmiać.
- Co to miało znaczyć? - Jej spojrzenie wyraźnie mówiło, że zostałem zakwalifikowany jako debil i idiota.
- Co? To? - powtórzyłem gest, a potem usiadłem i zrobiłem minę mędrca. - Zależy z jakiego punktu widzenia na to popatrzeć, w jakiej sytuacji, obok jakiego wilka, w jakim otoczeniu... Dużo czynników na to wpływa.
< Argona? xD >
niedziela, 2 listopada 2014
Od Shervany cd historii Emergeda
Czułam jak wszystkie mięśnie basiora napinają się, a ona cały sztywnieje i patrzy w skupieniu na wnętrze chatki. Widok, do którego się już całkiem przyzwyczaiłam i choć wydaje się to dziwne to kiedyś czułam to się spokojnie i bezpiecznie. Wśród tej całej krwi, kości, szczątek jakiejś zwierzyny i tego wszystkiego co było porozrzucane wokół w nieładzie. Jednak to samo nie było najdziwniejsze... Nad nami unosił się czerwony ognik od czasu do czasu wysyłając "błyskawice" w kierunku jakiś części bestii, które kiedyś żyły. Teraz tylko od czasu do czasu podnosiła się oderwana noga, toczące się gdzieś oko i za sprawą promienia od dziwnego światła - kurczyło się jakby wyssano z niej wszystko co się dało. Krew, mięso.
- Yes... - zaczęłam, by zwrócić na siebie uwagę.
Ognik na moment przybrał kształt wilczego pyska, który patrzył na nas po czym znów stał się bezwładną kulą iskier.
- Hm?
Jak zwykle nie wysilała się na żadne dłuższe wypowiedzi bez potrzeby. To do niej trzeba było tworzyć niemal monologi, a zaszczytem było jak wogóle odpowiedziała. Oczywiście jak miało się ze sobą ofiarę to wszystko się zmieniało. Emerged nadal nic jednak nie rozumiał i patrzył na mnie żądając wyjaśnień. Nie mogłam nic zrobić jednak, Yes wyczuwała telepatię i potrafiła się włamać na "prywatny kanał" i podsłuchiwać, a bardzo nie lubiła jak się o niej mówiło bez jej zgody.
- Mamy ofiarę. - powiedziałam, a zza moich pleców wynurzył się feniks trzymany za pomocą telekinezy.
Ognik zrobił gest, który znałam już jako skinienie pyskiem, głową, łbem czy jak to tam nazwać. Wyciągnęłam ptaka jak najdalej od nas po czym cicho szepnęłam:
- Odsuń się lepiej. - sama robiąc to samo.
Nie zdążyliśmy jednak zrobić za dużo kroków, gdy znów pojawiła się "błyskawica" o mocy tak wielkiej, że aż wypuściłam zwierzę z ucisku telekinezy, a ono bezwładnie spadło na ziemię gdzie drgało nieco pod wpływem tego co robiły z nią iskry.
- Nie patrz tam. - odezwał się po raz pierwszy Emerged, czując, że drżę.
Posłuchałam go, dziękując mu w myślach. Choć widziałam to wiele razy to jednak ta moc i zło, które się tam kryło było nie do wytrzymania. Wiedziałam, że gdybym podniosła wzrok to zobaczyłabym jak ciało powoli znika, a zostaje tylko kilka marnych kości. Cała krew, skóra, mięso... Yes wysysała z nich energię tak, że znikały z naszego świata, a cała ich Energia Życiowa była przekazana do ognika. Tylko dzięki temu przeżyła tyle lat, że pamięta same początki.
- Czego chciałaś, Uczennico? - zwróciła się do mnie, a my oboje podnieśliśmy wzrok.
Ja z rumieńcami starałam się unikać wzroku Em'a, który patrzył na mnie z niedowierzaniem. Pewnie myślał, że robiłam to samo, że chciałam być jak ona. To nie było tak, ja nie mogłam tego wytłumaczyć, ale nie mogłam się też cofnąć. To czy zostanie czy nie było decyzją tylko i wyłącznie jego.
- Potrzebuję pomocy...
< Em? Ja nigdy nie mam planu xD Wszystko zależy od weny, możesz to poprowadzić jak chcesz ;3 >
- Yes... - zaczęłam, by zwrócić na siebie uwagę.
Ognik na moment przybrał kształt wilczego pyska, który patrzył na nas po czym znów stał się bezwładną kulą iskier.
- Hm?
Jak zwykle nie wysilała się na żadne dłuższe wypowiedzi bez potrzeby. To do niej trzeba było tworzyć niemal monologi, a zaszczytem było jak wogóle odpowiedziała. Oczywiście jak miało się ze sobą ofiarę to wszystko się zmieniało. Emerged nadal nic jednak nie rozumiał i patrzył na mnie żądając wyjaśnień. Nie mogłam nic zrobić jednak, Yes wyczuwała telepatię i potrafiła się włamać na "prywatny kanał" i podsłuchiwać, a bardzo nie lubiła jak się o niej mówiło bez jej zgody.
- Mamy ofiarę. - powiedziałam, a zza moich pleców wynurzył się feniks trzymany za pomocą telekinezy.
Ognik zrobił gest, który znałam już jako skinienie pyskiem, głową, łbem czy jak to tam nazwać. Wyciągnęłam ptaka jak najdalej od nas po czym cicho szepnęłam:
- Odsuń się lepiej. - sama robiąc to samo.
Nie zdążyliśmy jednak zrobić za dużo kroków, gdy znów pojawiła się "błyskawica" o mocy tak wielkiej, że aż wypuściłam zwierzę z ucisku telekinezy, a ono bezwładnie spadło na ziemię gdzie drgało nieco pod wpływem tego co robiły z nią iskry.
- Nie patrz tam. - odezwał się po raz pierwszy Emerged, czując, że drżę.
Posłuchałam go, dziękując mu w myślach. Choć widziałam to wiele razy to jednak ta moc i zło, które się tam kryło było nie do wytrzymania. Wiedziałam, że gdybym podniosła wzrok to zobaczyłabym jak ciało powoli znika, a zostaje tylko kilka marnych kości. Cała krew, skóra, mięso... Yes wysysała z nich energię tak, że znikały z naszego świata, a cała ich Energia Życiowa była przekazana do ognika. Tylko dzięki temu przeżyła tyle lat, że pamięta same początki.
- Czego chciałaś, Uczennico? - zwróciła się do mnie, a my oboje podnieśliśmy wzrok.
Ja z rumieńcami starałam się unikać wzroku Em'a, który patrzył na mnie z niedowierzaniem. Pewnie myślał, że robiłam to samo, że chciałam być jak ona. To nie było tak, ja nie mogłam tego wytłumaczyć, ale nie mogłam się też cofnąć. To czy zostanie czy nie było decyzją tylko i wyłącznie jego.
- Potrzebuję pomocy...
< Em? Ja nigdy nie mam planu xD Wszystko zależy od weny, możesz to poprowadzić jak chcesz ;3 >
Od Alby cd historii Neyi
- Ale na pewno nie zawracam ci głowy?
- Na pewno.
- Ale na pewno? - uśmiechnęłam się.
- Tak. Na sto procent.
- To dobrze. Teraz Ty mnie o coś zapytaj - wilczyca spojrzała na mnie rozbawiona, a ja obserwowałam liście trzepoczące na drzewie przez wiatr.
- A o co chciałabyś, żebym cię zapytała? - zerknęłam na nią.
- O to co chcesz o mnie wiedzieć - mój wzrok powrócił na drzewko. Neya myślała chwilę, podczas gdy parę ptaków usiadło na grubych gałęziach drzewa i świergotało radośnie. W końcu się odezwała:
<O co zapytała Neya?>
- Na pewno.
- Ale na pewno? - uśmiechnęłam się.
- Tak. Na sto procent.
- To dobrze. Teraz Ty mnie o coś zapytaj - wilczyca spojrzała na mnie rozbawiona, a ja obserwowałam liście trzepoczące na drzewie przez wiatr.
- A o co chciałabyś, żebym cię zapytała? - zerknęłam na nią.
- O to co chcesz o mnie wiedzieć - mój wzrok powrócił na drzewko. Neya myślała chwilę, podczas gdy parę ptaków usiadło na grubych gałęziach drzewa i świergotało radośnie. W końcu się odezwała:
<O co zapytała Neya?>
sobota, 1 listopada 2014
Od Faas Vokun cd historii Aiyanna
Popatrzyłem się z wielki zaskoczeniem i zszokowaniem w oczach kiedy to lawina ciągnęła się nad nami, a my byliśmy w chwilowej dosłownej ciemności. Jedynie co dostrzegłem to lekkie światełko bijące od jej szmaragdu i który bił dziwnymi wiązkami różnie kolorowymi. Kiedy niby wszystko było już okey i się uspokoiło podszedłem do niej i spojrzałem raz na nią i raz na szmaragd lekko nie dowierzając swym oczom.
-Czy...czy tobie właśnie udało się zdjąć blokadę z tego szmaragdu? - Spytałem się jej i ona popatrzyła w mym kierunku.
-Nie wiem...ale chyba...chyba jak można to tak nazwać połączyłam się z nim. - Powiedziała spoglądając na kamyk.
-Hmm...-przyglądałem się szmaragdowi. - Wiesz...masz całkowitą rację złączyłaś się z nim mentalnie. On nadal ma swoją blokadę magiczną, lecz on tak jak by udostępnił co swą moc lub masz możliwość taką by przejąć moce takiego magicznego szmaragdu.
Wadera popatrzyła po mnie.
-I teraz jego moc jest moją mocą... - Delikatny uśmiech pokazał się na jej pysku.
-Lecz muszę cie przestrzec i byś pamiętała, że nie można wykorzystywać tego dla własnych celów. Skoro ci szmaragd udostępnił swa moc to nie bez powodu. - Powiedziałem do niej z małą przestrogą.
-Tak wiem o tym i głupia taka nie jestem.
Przewróciłem oczyma - Dobra...chcesz zobaczyć resztę terenów? - Pokiwała mi łebkiem.
-Dobra to wybieraj. Nasze tereny mieszkalne czyli las Ke'rei albo Zatoka Naine'ta. Tylko tak Zatoka jest ładny kawał stąd w sumie to druga strona terytorium. Las to nawet już stąd go można zobaczyć rozpościera się na parę ładnych kilometrów. Lub też możemy się udać do pewnego miejsca zwanym źródłem mocy Exili'es, które mieści się mniej więcej w samym epicentrum tego lasu.
-Hmm trudny wybór...ale chyba wybiorę te źródło emm Exi coś tam... Trudne słowo. - Na jej pysku ukazał się lekki grymas uśmiechu.
-Ah tam trudne całkiem proste. Exili'es. - Powtórzył to słowo bardziej zrozumiale.
-Exili'es - Powtórzyła sobie cicho, ale w miarę słyszalnie.
-No i dobra...No to idziemy tam.
Po chwili oboje ruszyliśmy w kierunku lasu. Szło się trochę ciężko po tym śniegu, który przed chwilą spadł z gór, ale daliśmy jakoś tam radę. Szliśmy spokojnie w ciszy aż dotarliśmy do lasu, weszliśmy do środka i po chwili się odezwałem.
-Może twój magiczny kamyk pochodzi z tamtego źródła...może tam się bardziej uaktywni, a jak nie to jego pochodzenie będzie tajemnicze, lub z jednego dosyć niebezpiecznych miejsc na naszym terenie.
-Hmm? Niebezpiecznych, a jakie konkretnie?
-Dokładnie to na terenie watahy jest jedno pewne wielkie drzewo zwane "Drzewem Lavil'i" Jest to dom latających stworzeń zwanych smokami. Bronią tego miejsca przed wrogami i innymi stworzeniami, zazwyczaj zbliżanie się do tego miejsca jest ryzykowne i do tego na te stworzenia ogólna magia nie działa.
-Yhym...rozumiem. Może kiedyś się tam wybiorę odwiedzić to miejsce.
-Cóż życzę ci powodzenia i udanej wyprawy. Wracając to niebezpiecznych miejsc można spotkać tutaj, ale to już bardziej gdzieś w górach pewną piramidę Sharv'e. Niestety nic ci o niej nie opowiem szczególnego, gdyż no cóż ma wiedza w tamte zakątki się nie wyprawia, ale wiem jedno, że sporo jest tam martwych ciał i coś nie pozwala się zbliżyć do tego miejsca.
-Hmm ciekawe co to może być i co tam może się kryć.
-Szczerze nie wiem, ale będę planował się tam wybrać, lecz nie wiem jak się tam przedostać do środka...-Wziąłem głęboki wdech, gdyż sporo się rozgadałem, a ostatnimi czasy jakos nie miałem takiej możliwości. Wadera popatrzyła po mnie z zaciekawieniem w oczach i pewnym spojrzeniem, które mówiło już samo za siebie.
-I widzę już to po twoich oczach, lecz nie chcesz pytać się o to. To odpowiedź brzmi nie, albo może...czas pokarze na razie to są same planowania...
-Yhym...okey...nieważne - odpowiedziała i porozglądała się w około. - Tak swoją droga daleko jeszcze?
-Nie to już parę minut drogi stąd. Przy okazji nim dojdziemy mogę ci opowiedziec o ostatnim miejscu, które zwie się "Bramą Xendri'sh" Ponoć z tego co słyszałem, ale mogę się mylić mieści się gdzieś w jednej z jaskiń zatoki Naine'ta. Wiem tylko tyle iż to jedno z chyba najbardziej niebezpiecznych miejsc jakie mogą istnieć. Można tam ponoć spotkać najgorsze stworzenia z piekła rodem...ale to tylko słuchy prawdy nigdy się nie dowiemy kiedy ktoś tam się nie uda. A jeszcze chyba nie było takiego kto by tam chciał pójść. -Wziąłem głębszy wdech i spojrzałem przed siebie.
-Wiesz to wszystko brzmi tak hmm...przeraźliwie groźnie, ale i fascynująco ciekawie.
-Tak, tak uważaj ciekawość to pierwszy stopień do piekła i śmierci...heh...-rzuciłem złośliwie.
-Wiem o tym...-przewróciła oczyma.
-Tak przy okazji jesteśmy już.
I w tej chwili dotarli do źródła mocy Exili'es. Miejsce, które wygląda dosyć mrocznie i ciekawie pociągające na swój sposób. Na środku było widać pewne coś w rodzaju oczka wodnego, lecz woda była zielona, a nad wodą unosiła się czysta jasno zielonawa i mocno świecąca energia.
\
-Stąd pochodzi cała energia i siła, wszystkie nasze moce i magiczne stworzenia...
-Czy...czy tobie właśnie udało się zdjąć blokadę z tego szmaragdu? - Spytałem się jej i ona popatrzyła w mym kierunku.
-Nie wiem...ale chyba...chyba jak można to tak nazwać połączyłam się z nim. - Powiedziała spoglądając na kamyk.
-Hmm...-przyglądałem się szmaragdowi. - Wiesz...masz całkowitą rację złączyłaś się z nim mentalnie. On nadal ma swoją blokadę magiczną, lecz on tak jak by udostępnił co swą moc lub masz możliwość taką by przejąć moce takiego magicznego szmaragdu.
Wadera popatrzyła po mnie.
-I teraz jego moc jest moją mocą... - Delikatny uśmiech pokazał się na jej pysku.
-Lecz muszę cie przestrzec i byś pamiętała, że nie można wykorzystywać tego dla własnych celów. Skoro ci szmaragd udostępnił swa moc to nie bez powodu. - Powiedziałem do niej z małą przestrogą.
-Tak wiem o tym i głupia taka nie jestem.
Przewróciłem oczyma - Dobra...chcesz zobaczyć resztę terenów? - Pokiwała mi łebkiem.
-Dobra to wybieraj. Nasze tereny mieszkalne czyli las Ke'rei albo Zatoka Naine'ta. Tylko tak Zatoka jest ładny kawał stąd w sumie to druga strona terytorium. Las to nawet już stąd go można zobaczyć rozpościera się na parę ładnych kilometrów. Lub też możemy się udać do pewnego miejsca zwanym źródłem mocy Exili'es, które mieści się mniej więcej w samym epicentrum tego lasu.
-Hmm trudny wybór...ale chyba wybiorę te źródło emm Exi coś tam... Trudne słowo. - Na jej pysku ukazał się lekki grymas uśmiechu.
-Ah tam trudne całkiem proste. Exili'es. - Powtórzył to słowo bardziej zrozumiale.
-Exili'es - Powtórzyła sobie cicho, ale w miarę słyszalnie.
-No i dobra...No to idziemy tam.
Po chwili oboje ruszyliśmy w kierunku lasu. Szło się trochę ciężko po tym śniegu, który przed chwilą spadł z gór, ale daliśmy jakoś tam radę. Szliśmy spokojnie w ciszy aż dotarliśmy do lasu, weszliśmy do środka i po chwili się odezwałem.
-Może twój magiczny kamyk pochodzi z tamtego źródła...może tam się bardziej uaktywni, a jak nie to jego pochodzenie będzie tajemnicze, lub z jednego dosyć niebezpiecznych miejsc na naszym terenie.
-Hmm? Niebezpiecznych, a jakie konkretnie?
-Dokładnie to na terenie watahy jest jedno pewne wielkie drzewo zwane "Drzewem Lavil'i" Jest to dom latających stworzeń zwanych smokami. Bronią tego miejsca przed wrogami i innymi stworzeniami, zazwyczaj zbliżanie się do tego miejsca jest ryzykowne i do tego na te stworzenia ogólna magia nie działa.
-Yhym...rozumiem. Może kiedyś się tam wybiorę odwiedzić to miejsce.
-Cóż życzę ci powodzenia i udanej wyprawy. Wracając to niebezpiecznych miejsc można spotkać tutaj, ale to już bardziej gdzieś w górach pewną piramidę Sharv'e. Niestety nic ci o niej nie opowiem szczególnego, gdyż no cóż ma wiedza w tamte zakątki się nie wyprawia, ale wiem jedno, że sporo jest tam martwych ciał i coś nie pozwala się zbliżyć do tego miejsca.
-Hmm ciekawe co to może być i co tam może się kryć.
-Szczerze nie wiem, ale będę planował się tam wybrać, lecz nie wiem jak się tam przedostać do środka...-Wziąłem głęboki wdech, gdyż sporo się rozgadałem, a ostatnimi czasy jakos nie miałem takiej możliwości. Wadera popatrzyła po mnie z zaciekawieniem w oczach i pewnym spojrzeniem, które mówiło już samo za siebie.
-I widzę już to po twoich oczach, lecz nie chcesz pytać się o to. To odpowiedź brzmi nie, albo może...czas pokarze na razie to są same planowania...
-Yhym...okey...nieważne - odpowiedziała i porozglądała się w około. - Tak swoją droga daleko jeszcze?
-Nie to już parę minut drogi stąd. Przy okazji nim dojdziemy mogę ci opowiedziec o ostatnim miejscu, które zwie się "Bramą Xendri'sh" Ponoć z tego co słyszałem, ale mogę się mylić mieści się gdzieś w jednej z jaskiń zatoki Naine'ta. Wiem tylko tyle iż to jedno z chyba najbardziej niebezpiecznych miejsc jakie mogą istnieć. Można tam ponoć spotkać najgorsze stworzenia z piekła rodem...ale to tylko słuchy prawdy nigdy się nie dowiemy kiedy ktoś tam się nie uda. A jeszcze chyba nie było takiego kto by tam chciał pójść. -Wziąłem głębszy wdech i spojrzałem przed siebie.
-Wiesz to wszystko brzmi tak hmm...przeraźliwie groźnie, ale i fascynująco ciekawie.
-Tak, tak uważaj ciekawość to pierwszy stopień do piekła i śmierci...heh...-rzuciłem złośliwie.
-Wiem o tym...-przewróciła oczyma.
-Tak przy okazji jesteśmy już.
I w tej chwili dotarli do źródła mocy Exili'es. Miejsce, które wygląda dosyć mrocznie i ciekawie pociągające na swój sposób. Na środku było widać pewne coś w rodzaju oczka wodnego, lecz woda była zielona, a nad wodą unosiła się czysta jasno zielonawa i mocno świecąca energia.
\-Stąd pochodzi cała energia i siła, wszystkie nasze moce i magiczne stworzenia...
<Aiyanno c: >
Konkursy, zmiany, etc.
HeJkA!
Znów jakiś zastój był, ale teraz [już na serio] staramy się rozkręcić! :D
Na początek dodajemy konkursy, które planowaliśmy jakiś czas temu, ale był problem nagród [który nadal istnieje] i lekkie zmiany
Tak, więc:
1. Tam gdzieś po prawej pojawi się ankieta na temat nagród choć oczywiście jak macie pomysły na inne to możecie pisać śmiało.
2. Nieco spóźniony konkurs na szukanie cukierków i innych słodyczy c: Będą one porozmieszczane jako obrazki po całej stronie [w postach, w zakładkach], a aby zdobyć punkty w tym zadaniu trzeba będzie wysłać na nasze piękne i cudowne konto [Wataha-Black-Night] linki. Na przykład [tak, to łopatologiczne tłumaczenie dla Ciebie, Kimiko ;p]:
Jesteśmy sobie na stronie i zauważamy ciasteczko:

Przykładowo właśnie to [są różne]:

To zerkamy sobie na link:

I wysyłamy na konto Watahy:

Mam nadzieję, że każdy zrozumiał ;3
3. Drugi konkurs będzie dość specyficzny i będzie on cały czas zamieszczony na naszej stronie. Będą tam pytania, zadania i... zapomniałam xD
4. Kolejny konkurs będzie polegał na zapraszaniu osób do watahy i będzie podsumowywany co miesiąc. Zaproszone osoby będą musiały napisać w formularzu "Sponsor: [nick osoby co zaprosiła]".
5. I jeszcze dość popularne - Wilk Miesiąca. Oczywiście jest to wilk, który napisał najwięcej opowiadań w danym miesiącu + czasem włącza się do tego dodatkowa aktywność ;3 Jakie będzie miał przywileje? Jego zdjęcie będzie gdzieś na stronie głównej [prawdopodobnie] i jakaś nagroda, ale to się zobaczy lub uzgodni xD
6. Wprowadzamy zmianę, aby opo od KAŻDEGO Waszego wilka pojawiały się raz na tydzień i były skierowane konkretnie do innego wilka. Nie ma już opowiadań do kogokolwiek.
W razie nie napisania opowiadania w czasie dostaje się 3 przypomnienia co 2 dni na konto na howrse, a potem dostaje ostrzeżenie.
3 ostrzeżenia = wygnanie.
Oczywiście jeśli jest się nieobecnym to to się nie liczy c; W przypadku małej ilości czasu trzeba poinformować administrację co ile można pisać opowiadania.
7. Kolejną zmianą będą pojawiające się czasami opowiadania pisane w osobie trzeciej. Będzie je pisać administracja, a kontynuuować będzie musiał to wilk, o którym jest to opo. Na przykład:
Shervana wychyliła wreszcie nosa z swojej nory, która dawno już była pusta jako, że zbliżało się południe, a ona była jakoś bez życia. Rozejrzała się spokojnie na boki i posłała nikły uśmiech paru wilkom, które akurat przebywały w pobliżu, a mimu paru przyjaciół obok nikt się do niej nie odezwał. Po jej pysku można było wnioskować, że nie ma ochoty na rozmowy. Jednak...
Gdy takie coś pojawi się na stronie użytkownik Shervany będzie musiał kontynuuować to opowiadanie kierując je do kogoś, albo traktując jako takie opowiadanie, które pisze tylko on w częściach.
8. Informacja poboczna: Kill i Kimmy zmieniają adres na howrse. Teraz ich autorka to QQkie, a nie Złota podkowa, więc upomnienia o opo pisać tam ;3
I to chyba tyle ;3
Znów jakiś zastój był, ale teraz [już na serio] staramy się rozkręcić! :D
Na początek dodajemy konkursy, które planowaliśmy jakiś czas temu, ale był problem nagród [który nadal istnieje] i lekkie zmiany
Tak, więc:
1. Tam gdzieś po prawej pojawi się ankieta na temat nagród choć oczywiście jak macie pomysły na inne to możecie pisać śmiało.
2. Nieco spóźniony konkurs na szukanie cukierków i innych słodyczy c: Będą one porozmieszczane jako obrazki po całej stronie [w postach, w zakładkach], a aby zdobyć punkty w tym zadaniu trzeba będzie wysłać na nasze piękne i cudowne konto [Wataha-Black-Night] linki. Na przykład [tak, to łopatologiczne tłumaczenie dla Ciebie, Kimiko ;p]:
Jesteśmy sobie na stronie i zauważamy ciasteczko:

Przykładowo właśnie to [są różne]:

To zerkamy sobie na link:

I wysyłamy na konto Watahy:

Mam nadzieję, że każdy zrozumiał ;3
3. Drugi konkurs będzie dość specyficzny i będzie on cały czas zamieszczony na naszej stronie. Będą tam pytania, zadania i... zapomniałam xD
4. Kolejny konkurs będzie polegał na zapraszaniu osób do watahy i będzie podsumowywany co miesiąc. Zaproszone osoby będą musiały napisać w formularzu "Sponsor: [nick osoby co zaprosiła]".
5. I jeszcze dość popularne - Wilk Miesiąca. Oczywiście jest to wilk, który napisał najwięcej opowiadań w danym miesiącu + czasem włącza się do tego dodatkowa aktywność ;3 Jakie będzie miał przywileje? Jego zdjęcie będzie gdzieś na stronie głównej [prawdopodobnie] i jakaś nagroda, ale to się zobaczy lub uzgodni xD
6. Wprowadzamy zmianę, aby opo od KAŻDEGO Waszego wilka pojawiały się raz na tydzień i były skierowane konkretnie do innego wilka. Nie ma już opowiadań do kogokolwiek.
W razie nie napisania opowiadania w czasie dostaje się 3 przypomnienia co 2 dni na konto na howrse, a potem dostaje ostrzeżenie.
3 ostrzeżenia = wygnanie.
Oczywiście jeśli jest się nieobecnym to to się nie liczy c; W przypadku małej ilości czasu trzeba poinformować administrację co ile można pisać opowiadania.
7. Kolejną zmianą będą pojawiające się czasami opowiadania pisane w osobie trzeciej. Będzie je pisać administracja, a kontynuuować będzie musiał to wilk, o którym jest to opo. Na przykład:
Shervana wychyliła wreszcie nosa z swojej nory, która dawno już była pusta jako, że zbliżało się południe, a ona była jakoś bez życia. Rozejrzała się spokojnie na boki i posłała nikły uśmiech paru wilkom, które akurat przebywały w pobliżu, a mimu paru przyjaciół obok nikt się do niej nie odezwał. Po jej pysku można było wnioskować, że nie ma ochoty na rozmowy. Jednak...
Gdy takie coś pojawi się na stronie użytkownik Shervany będzie musiał kontynuuować to opowiadanie kierując je do kogoś, albo traktując jako takie opowiadanie, które pisze tylko on w częściach.
8. Informacja poboczna: Kill i Kimmy zmieniają adres na howrse. Teraz ich autorka to QQkie, a nie Złota podkowa, więc upomnienia o opo pisać tam ;3
I to chyba tyle ;3
Pozdrawia, administracja!
Od Aiyanny cd historii Faas Vokun
Nie miałam zaufania do tego wilka ale czemu by nie spróbować? No właśnie. Z tą decyzją niosło się ryzyko. Ale i tak je podjęłam. Popatrzyłam wilkowi w oczy i przemówiłam do niego bardzo poważnym głosem.
-Dobrze,-wzięłam głęboki wdech. -Ale dam ci go przed tą ceremonią sprawdzenia. Nie wcześniej-wstałam-, żeby było wiadome. A na razie będzie przy mnie.-podeszłam do drzewa a basior za mną. Zerwałam świeży pęd z drzewa i przymocowałam do niego kamień następnie zawiesiłam na szyi. Idealnie pasował mi do oczu. Polubiłam ten kamień.
-Tylko uważaj bo mogą się w nim kryć dziwne moce...-przestrzegł mnie
-Nie jestem taka głupia.- powiedziałam- Zresztą mnie nie tak łatwo mnie zniszczyć, sam się o tym przekonałeś - uśmiechnęłam się złośliwie.
-Ta-powiedział jakby od niechcenia.
-To co oprowadzisz mnie po terenach watahy?-zapytałam go, nie patrząc na niego tylko jeszcze przyglądając się kamieniu.
-No dobrze, nie widzę w tym przeszkód- odpowiedział mi- To może przejdziemy się najpierw do gór? Są najbliżej...
-Nie ma problemu. Mi obojętnie gdzie najpierw.-powiedziałam obojętnym głosem do niego.
-Dobrze to chodźmy-powiedział i ruszył, a ja za nim. Przez pierwsze dziesięć minut szliśmy w zupełnej ciszy. Góry, chłodne i opanowane na pozór ale potrafią spowodować lawinę niosącą śmierć. Usłyszałam cichy głos za sobą "Nie idź tam".
-Mówiłeś coś?-zapytałam Faas'a i się zatrzymałam oraz obejrzałam ale nikogo nie ujżałam i nie wyczułam. Basior również się zatrzymał i popatrzył na mnie.
-Nie?-odpowiedział-Coś słyszałaś?
Pokręciłam łebkiem- Musiało mi się coś przesłyszeć. Nie ważne. Idźmy dalej -powiedziałam i zaczęłam iść.
-Aha- poszedł dalej obok mnie. Nie wiedziałam co słowa te oznaczały. Może mi się tylko przesłyszały? Postanowiłam o tym nie myśleć. Zaczęłam myśleć o watasze i to co mnie spotka. Tak dawno tego nie miałam. Nie wiem czy będę umiała żyć wśród innych wilków normalnie... Po prostu nie wiem. Za dużo używam tego słowa... Czy moje życie jest takie niepewne jak myślę? Chyba tak.
Nie zauważyłam jak doszliśmy pod góry.
-I jesteśmy-powiedział
-Wejdziemy na nie kawałek?
-Możemy.
Zaczęliśmy wchodzić na górę.
-Dawno nie byłam w górach... Nawet na zleceniach -powiedziałam.
-Widać- powiedział lekko złośliwie.
-Bardzo śmieszne - odpowiedziałam z irytacją w głosie.
Wymieniliśmy potem kilka słówek. A potem szliśmy cicho. Weszliśmy do połowy gdy usłyszeliśmy niepokojący dźwięk. Popatrzyłam w górę. Lawiną mknęła ku nam. Śniegu z każdym metrem było więcej. Wraz z basiorem zaczęłam biec w dół. Stanęłam. Basior krzyknął:
-Biegnij bo zginiesz!
Ruszyłam by mu odpowiedzieć
-Nie zdążymy już...
Na te słowa oba stanęliśmy. Próbowaliśmy uciec przeznaczeniu. Usłyszałam głos wewnątrz siebie "Śmierci nie bądź pewna". Basior na pewno nie usłyszał tego głosu. Lawina była już przed nami. Stanęłam przed nią i krzyknęłam do niej co o dziwo przyniosło skutek.
-Nie bądź taka pewna, że mnie zabijesz!
Lawina "przeskoczyła nad nami. Byliśmy jak w jaskini bez wyjścia a śnieg przemykał nad nami. To było coś niesamowitego. Miałam wrażenie, że od kamienia bije delikatne ciepło, ogrzewające moje serce i dodające otuchy. Dodatkowo widziałam jak kamień świecił lekko na zielono.
Skupiłam się na nim i ujżałam tego co nikt prócz widzących by nie zauważył. Połączenia. To był z pewnością magiczny kamień. Było ich pare. Ciemnozielona jak moje oczy, szara, czarna i potworna w pewnym sensie pochodzącym od czegoś co znam i intensywnie niebieska cienka nitka. Pewnie to pierwsze połączenie było takie piękne i dobre... Spojrzałam na Faasa?
<Faas?>
-Dobrze,-wzięłam głęboki wdech. -Ale dam ci go przed tą ceremonią sprawdzenia. Nie wcześniej-wstałam-, żeby było wiadome. A na razie będzie przy mnie.-podeszłam do drzewa a basior za mną. Zerwałam świeży pęd z drzewa i przymocowałam do niego kamień następnie zawiesiłam na szyi. Idealnie pasował mi do oczu. Polubiłam ten kamień.
-Tylko uważaj bo mogą się w nim kryć dziwne moce...-przestrzegł mnie
-Nie jestem taka głupia.- powiedziałam- Zresztą mnie nie tak łatwo mnie zniszczyć, sam się o tym przekonałeś - uśmiechnęłam się złośliwie.
-Ta-powiedział jakby od niechcenia.
-To co oprowadzisz mnie po terenach watahy?-zapytałam go, nie patrząc na niego tylko jeszcze przyglądając się kamieniu.
-No dobrze, nie widzę w tym przeszkód- odpowiedział mi- To może przejdziemy się najpierw do gór? Są najbliżej...
-Nie ma problemu. Mi obojętnie gdzie najpierw.-powiedziałam obojętnym głosem do niego.
-Dobrze to chodźmy-powiedział i ruszył, a ja za nim. Przez pierwsze dziesięć minut szliśmy w zupełnej ciszy. Góry, chłodne i opanowane na pozór ale potrafią spowodować lawinę niosącą śmierć. Usłyszałam cichy głos za sobą "Nie idź tam".
-Mówiłeś coś?-zapytałam Faas'a i się zatrzymałam oraz obejrzałam ale nikogo nie ujżałam i nie wyczułam. Basior również się zatrzymał i popatrzył na mnie.
-Nie?-odpowiedział-Coś słyszałaś?
Pokręciłam łebkiem- Musiało mi się coś przesłyszeć. Nie ważne. Idźmy dalej -powiedziałam i zaczęłam iść.
-Aha- poszedł dalej obok mnie. Nie wiedziałam co słowa te oznaczały. Może mi się tylko przesłyszały? Postanowiłam o tym nie myśleć. Zaczęłam myśleć o watasze i to co mnie spotka. Tak dawno tego nie miałam. Nie wiem czy będę umiała żyć wśród innych wilków normalnie... Po prostu nie wiem. Za dużo używam tego słowa... Czy moje życie jest takie niepewne jak myślę? Chyba tak.
Nie zauważyłam jak doszliśmy pod góry.
-I jesteśmy-powiedział
-Wejdziemy na nie kawałek?
-Możemy.
Zaczęliśmy wchodzić na górę.
-Dawno nie byłam w górach... Nawet na zleceniach -powiedziałam.
-Widać- powiedział lekko złośliwie.
-Bardzo śmieszne - odpowiedziałam z irytacją w głosie.
Wymieniliśmy potem kilka słówek. A potem szliśmy cicho. Weszliśmy do połowy gdy usłyszeliśmy niepokojący dźwięk. Popatrzyłam w górę. Lawiną mknęła ku nam. Śniegu z każdym metrem było więcej. Wraz z basiorem zaczęłam biec w dół. Stanęłam. Basior krzyknął:
-Biegnij bo zginiesz!
Ruszyłam by mu odpowiedzieć
-Nie zdążymy już...
Na te słowa oba stanęliśmy. Próbowaliśmy uciec przeznaczeniu. Usłyszałam głos wewnątrz siebie "Śmierci nie bądź pewna". Basior na pewno nie usłyszał tego głosu. Lawina była już przed nami. Stanęłam przed nią i krzyknęłam do niej co o dziwo przyniosło skutek.
-Nie bądź taka pewna, że mnie zabijesz!
Lawina "przeskoczyła nad nami. Byliśmy jak w jaskini bez wyjścia a śnieg przemykał nad nami. To było coś niesamowitego. Miałam wrażenie, że od kamienia bije delikatne ciepło, ogrzewające moje serce i dodające otuchy. Dodatkowo widziałam jak kamień świecił lekko na zielono.
Skupiłam się na nim i ujżałam tego co nikt prócz widzących by nie zauważył. Połączenia. To był z pewnością magiczny kamień. Było ich pare. Ciemnozielona jak moje oczy, szara, czarna i potworna w pewnym sensie pochodzącym od czegoś co znam i intensywnie niebieska cienka nitka. Pewnie to pierwsze połączenie było takie piękne i dobre... Spojrzałam na Faasa?
<Faas?>
Od Neyi cd historii Alby
Oderwałam wbity wcześniej wzrok w tafle wody. Lubiłam nowo poznaną wadere jednak wiedziałam że nieługo będę musiała sie stąd wynieść by nie przynieść ze sobą kłopotów.
-Na codzień?-zapytałam nie czekając na odpowiedź.- W większości czasu chodzę na obserwacje i ćwicze moje umiejętności, dlatego też nie znam tu tak jak ty prawie nikogo. Wychodzę wcześnie rano a wracam późnym wieczorem, jak nie nazwać tego nocą.- mówiłam spokojnie nie dając po sobie poznać, że do czegoś te czynności prowadzą.
-Czyli nie masz czasu na przyjaźnie- odparła Alba. Zaczęłam się śmiać.
-Nie martw się na nasze schadzki znajdę czas- uśmięchnęłam sie do niej pogodnie.
<Alba?>
-Na codzień?-zapytałam nie czekając na odpowiedź.- W większości czasu chodzę na obserwacje i ćwicze moje umiejętności, dlatego też nie znam tu tak jak ty prawie nikogo. Wychodzę wcześnie rano a wracam późnym wieczorem, jak nie nazwać tego nocą.- mówiłam spokojnie nie dając po sobie poznać, że do czegoś te czynności prowadzą.
-Czyli nie masz czasu na przyjaźnie- odparła Alba. Zaczęłam się śmiać.
-Nie martw się na nasze schadzki znajdę czas- uśmięchnęłam sie do niej pogodnie.
<Alba?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)