czwartek, 17 kwietnia 2014

Od Ran'a cd historii Noiselles Shout

- Pokaż.. Mi.. Te... Muszelkę... - wydyszałem po czym złapawszy ją (muszlę, nie waderę) w zęby uciekłem. Ona zaczęła mnie gonić. W pewnej chwili ja potknąłem się, ona na mnie wpadła i zacisnęła mi szczęki na karku.
- Nie oddam jej! - zasyczałem.
Wadera jeszcze mocniej zacisnęła szczęki, a ja mimo woli puściłem mój łup.


<Noish?>

środa, 16 kwietnia 2014

Od Noiseless Shout

Praca wojownika w trakcie pokoju nigdy nie jest zbyt interesująca. Szczególnie, gdy wie się, jak trudno jest Ci ustać w jednym miejscu dłużej niż dwie minuty.
Biegnąc truchtem po raz czwarty przemierzyłam las Ke'rei. Ponieważ nie zapowiadało się na to, by, gdy pobiegnę po raz piąty, coś się zmieniło, nie zwalniając tempa skierowałam mój wyczulony na kierunki geograficzne nos w stronę zatoki Naine'ta (wyglądało to dość śmiesznie, gdyż okrążyłam dwa razy drzewo i poszłam niemalże po własnych śladach - na szczęście nikogo nie było w pobliżu). Gdy wilk długo wędruje bez celu, często zaczyna myśleć o sprawach, o których normalnie by nie myślał. Ja zaczęłam robić sobie wykłady na temat swojego życia. A że w wykładach akurat zbyt dobra nie jestem (nie zapominając także o tym, że jestem wzrokowcem) już po kilku minutach rozmyślań zagubiłam się w swoich teoriach. Porzuciłam więc od razu tamten temat i skoncentrowałam się na widoku wokół mnie. Dotarłam już do zatoki. Schyliłam się, ściągnęłam uszy na grzbiet i zaczęłam cicho, smętnie, z rezygnacją (jak kto chce) chłeptać wodę, gdy moje lewe ucho niespodziewanie wystrzeliło w górę, słysząc jakiś dźwięk. Zaniepokoiłam się. Jego teoria o "czymś podejrzanym" potwierdziła się, gdy i mój wzrok napotkał coś dziwnego: cień na skale, za krzakami. Spacerowym krokiem, nie dając ukazać mojego zaniepokojenie, poszłam dalej w głąb lądu, by nie zostać zepchnięta z brzegu i utopiona, tak jakby co, naprężyłam mięśnie, po czym schyliłam głowę i wykrzyknęłam cicho, niby do siebie:
- Ohh, jaka śliczna muszla!
Cóż, komuś, kto mnie znał, właśnie to wydałoby się podejrzane, jednak nikt (oprócz Ema) o tym nie wiedział, więc... cóż... raczej nie było problemu. Odskoczyłam gwałtownie i pisnęłam czując tuż nad swoim karkiem ciepło oddechu i świszczący głos basiora, który powiedział:
- Pokaż... mi... ją...
Ponownie napięłam mięśnie, zacisnęłam pięści i bardziej wysyczałam, niż spytałam:
- Black Night.
- Tak... - powiedział przeciągle basior - Tak... jestem z Watahy Black Night.
Odetchnęłam cicho nie rozluźniając się ani nie przyjmując normalnej zamiast obronnej postawy.
- Kim jesteś?

<Kim jesteś, basiorze z Watahy Black Night?>

wtorek, 15 kwietnia 2014

Od Ran'a

Kolejne polowanie. Zwiadowcy usadowili się na trasie wędrówek wapiti. Kiedy zaczęły się zbliżać, zwiadowcy wydali przerażony krzyk. To nie było normalne. Ze stada liczącego ponad 10 tysięcy jeleni, zostało ledwie 50. Mimo wszystko polowanie się rozpoczęło. Nie mogliśmy wybić wszystkiego, ponieważ za pół roku nie byłoby na co polować. Zabiliśmy z trudem 30 jeleni. Musieliśmy je zawlec do spiżarni. Reszta łowców poszła do swoich jaskiń, odebrawszy część posiłku. Na 7 wilków przypadał jeden jeleń, więc nikt nie najadł się do syta. Zostało 16 jeleni. Wystarczy na 2 miesiące-myślę ze strachem. Podzieliłem mięso, zostawiłem do wysuszenia, po czym wyszedłem. Nasza alpha przyszła skontrolować zapasy.

- Kiepsko, Ran. Dlaczego tylko tyle? - pyta Shervana.
- Z całego stada jeleni zostało tylko 50. Nie mogliśmy wszystkiego wybić. - tłumaczyłem się.
- Nasza spiżarnia świeci pustkami, Ran. Musicie coś skombinować, albo padniemy tutaj z głodu.
- Mamy polować na króliki albo kruki?! Tym się nikt nie naje, a poza tym trudno to złapać.
- To przenieś się ze swoimi łowcami na nowe tereny.
- Nie możemy wchodzić na tereny innych watah! Tego zabrania sojusz. Jedynie możemy ruszyć na pastwiska ludzi, a tego nie wolno zrobić.


<Shervana? Co mamy zrobić?>

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Emergeda cd historii Shervany

Potrząsnąłem głową, ale nie udało mi się zrzucić mgły, która na nią spłynęła.
- Nie rób tak więcej... - syknąłem, nie z gniewu tylko z powodu echa, które coraz głośniej powtarzało się w moim okaleczonym łbie.
Mrugnąłem kilka razy i spojrzałem na Shervanę. Trudno było się nie uśmiechnąć widząc szerokiego banana na jej twarzy i zmarszczonych brwi - nie udało mi się rozpoznać czy z troską, czy z ironią. Mlasnąłem językiem; miałem sucho w ustach.
- Co teraz? - Sher rozejrzała się.
- Chętnie odwiedziłbym jedno miejsce... - powąchałem wiatr i stwierdziłem, że pachnie dziwnie...
Ze strony wschodu...
Ze strony watahy...
Że pachnie...
Pachnie...
STRACHEM?!

<Shervana?>

Od Shervany cd historii Emergeda

Czując szczęki basiora na moim ogonie, zaciskające się na tyle mocno, by się trzymać, ale na tyle słabo, by nic mi nie zrobić - uśmiechnęłam się lekko i machnęłam ogonem, również dbając o bezpieczeństwo Em'a, który próbował coś mówić, ale ciało obce w jego paszczy dość skutecznie to uniemożliwiało.
- Wygodnie? - zapytałam, po czym wzniosłam się wyżej.
Niestety, myśląc o locie wzwyż, nowym, niedokońca przekształconym ciałem nie udało mi się nad nim zapanować i wilk walnął w jakieś drzewo.
- Ups... - mruknęłam i najszybciej jak to było możliwe, skręciłam w dół i tuż nad ziemią, złapałam prawdopodobnie nieprzytomnego basiora, a sama zaryłam w ziemię.

< Em? xD Opo pisane na infie z pomocą KICK xD >

piątek, 11 kwietnia 2014

Halo, pobudka!

Tak to do Was xD
Coś chyba pousypialiście tam, a ja nie zamierzam na to pozwolić ;p
Rozumiem szkoła i te wszystkie inne sprawy, ale mam tak samo, a udaje mi się coś napisać.

Więc jak już zauważyliście - powysyłałam do Was wiadomości, a tutaj będzie lista, tych którzy zostają i tych którzy odchodzą.
Nie odpowiedzenie na wiadomość = wyrzucenie.

Shervana, Vuko, Raven, Shikka (Safira00) - zostaje,
Alex, Gine, Wasko, Dejla (-króliczka-) - zostaje,
Sierra, Magic (kasia2007) - zostaje,
Night Howl (NAJA883) - zostaje,
Fearghal (herma18) - zostaje,
Kimiko, Ines, Citrio, Kinaj (sejlin) - zostaje,
Isabelle (Cassandra987) - odchodzi,
Kathryn  (Gaja80) - odchodzi,
Kill, Kimmy (Złota podkowa) - zostaje,
Untamed Rebelion, Ran (The Doctor Who) - zostaje
Lisa (gosia klaudia) - zostaje,
Emerged, Noiseless Shout (Mereeclar) - zostaje,
Ifus (Conner) - zostaje,
Ostry, Antek (piorunxd) - odchodzi.

Dziękuje, że jest Was tyle <3

Po powrocie ( jade na weekend na rajd ) wyśle Wam zaległości ;3

Wasza Samica Alpha
Shervana

wtorek, 25 marca 2014

Od Kill'a cd historii Ines

To było naprawdę straszne. Wszystkie urządzenia i mechanizmy były zadziwiające, jednak sprawiały okropne cierpienie, co wcale mi się nie podobało. W trakcie tortur, któreś z narzędzi uszkodziło mi jakąś część ciała ( jaką? xD - dopisek Sher ), przez co straciłem czucie i wcale nie czułem bólu. Może to nawet lepiej. Pamiętam jak kiedyś z kumplami z poprzedniej watahy bardzo upiliśmy się na jakimś przyjęciu i totalnie zwariowaliśmy. Wtedy też bawiliśmy ( nic nie mówię ._. - Sher ) się z niedźwiedziami, które strasznie nas poraniły. Na szczęście dzięki Kimmy i innych uzdrowicielek wszyscy przeżyliśmy, ale... Właśnie, ciekawe co z moją siostrunią. Ostatni raz widziałem ją i Clarissę przy portalu do tego świata. Nie sądzę, aby czarodziejka mogła przemieszczać się między wymiarami, więc raczej w tej sytuacji nie mogę liczyć na jej pomoc. Kiedy odzyskałem przytomność, zauważyłem, że znajduję się w całkiem ciemnym pokoju. Po chwili zapalono światło, a ja ujrzałem, że jestem w pokoju, którego dwie ze ścian stanowiły kraty. Za jedną z nich zauważyłem dwie wadery. Jedną z nich znałem doskonale. Chciałem ją zawołać, jednak z mojego gardła wydobył się jedynie krótki pisk. Nie usłyszały mnie, zresztą czemu się dziwić. Nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa, byłem zbyt słaby. Wilczyce o czymś rozmawiały, widziałem jak ich usta się poruszają. Jednak mój słuch był osłabiony przez tą okropną, głośną muzykę, którą włączyli mi... ostatnio. Nie miałem pojęcia ile czasu minęło od kiedy tu trafiłem, oraz w ogóle za co mnie zamknęli. Delikatnie poruszyłem łapą, a później powoli przewróciłem się na brzuch. Widziałem jak Ines szarpie przyczepione do ściany łańcuchy, a druga wilczyca ma z tego niezłą zabawę ( sadystka czy gwałcicielka? xD - Sher ). Spróbowałem jeszcze raz się odezwać i tym razem poszło o wiele lepiej.
- Ines - jęknąłem - co się dzieje?
Wadera chciała odpowiedzieć, jednak wyręczyła ją istota, która wcześniej się z niej śmiała.
- Z tego co słyszałam, jesteś Kill. - powiedziała - Mam rację?
- Mhm. - mruknąłem
- A więc, Kill, podobały ci się rozrywki, w których miałeś przyjemność uczestniczenia ( zero skojarzeń xD - Sher ) kilka godzin temu? - zapytała z wrednym uśmiechem
- A jak myślisz? - warknąłem lekko unosząc głowę
- Dla mnie były świetne. - zaśmiała się - Twoja przyjaciółka również była bardzo zadowolona ( trójkącik? xD - Sher ).
Ines zrobiła wielkie oczy i rzuciła się w stronę wilczycy. Jednak łańcuchy jej na to nie pozwoliły.
- Spokojnie, Ainstela. - powiedziała patrząc na Ines - Chyba nie chcesz zostać potraktowana prądem, prawda?
- Prądem?! - krzyknąłem - Jeśli Ines spadnie z grzbietu choćby jeden włos to dostaniesz za swoje, bezduszna istoto.
- Jesteś bardzo śmieszny. - powiedziała z szerokim uśmiechem - Mam nad wami władzę. Ale gdzie moje maniery, Margaret jestem.
- Lepiej się zastanów, gdzie twoje serce. - warknąłem - Albo mózg.
- Na swoim miejscu. - powiedziała i kliknęła dziwny przycisk, który znajdował się na ścianie
W tym momencie zostałem porażony prądem, jednak z niewielką siłą. Po chwili zorientowałem się, że Ines również i z trudem powstrzymałem się od rozszarpania tej Margaret na strzępy. Próbowałem oddychać spokojnie, jednak to nie pomogło i w końcu wybuchłem.
- CZY NIE ROZUMIESZ, ŻE JA JĄ KOCHAM?! - wrzasnąłem - JEŚLI TAK BARDZO LUBISZ OGLĄDAĆ CZYJEŚ CIERPIENIE, TO MOŻESZ WZIĄĆ MNIE, ALE OD INES SIĘ ODP***L!
Cholera, nie wiedziałem, że to będzie kosztowało tyle wysiłku. Wilczyca, niewzruszona moimi słowami, nadal stała i uśmiechała się bezczelnie. Łapę trzymała na przycisku, jednak nie wciskała go. Podniosłem się do pozycji siedzącej, ciężko sapiąc i mamrocąc pod nosem przeróżne wyzwiska pod adresem Margaret.

<Ines?>

Obserwatorzy