poniedziałek, 23 września 2013

Od Celebranta cd historii Blue

- Ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku, ojejku. Jasne że tak!!!! - wykrzyknąłem na cały głos.
Po kilku miłosnych słówkach, atmosfera stała się gorąca i zrobiliśmy to! Po tym Blue oświadczyła:
- Czuję się inaczej... Tak jakoś. - uśmiechnęła się, a ja cholernie się ucieszyłem, po czym zaczynałem już układać plany na przyszłość.

< Blue? >

Od Rosie cd historii Raven'a

Wtedy krzyknęłam:
- Nie!
Raven zatrzymał smoka. 
- Czemu? - spytał. 
- Bo... Bo czuję, że stanie się coś... Po prostu kobieca intuicja.
- Ech, te wadery - mruknął pod nosem Raven. 
Nastąpiła chwila ciszy. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. 
- Ale... - zaczął Raven. Przerwał, gdy zobaczył, że kobieta zmieniła się w wilka: 

- Teraz mamy z nią równe szanse - szepnęłam Ravenowi. 
Raven skoczyła na nią. Zaczęła się walka. 
Nie wiedziałam co mam zrobić. 
 - Uciekaj! - powiedział mi w myślach Raven. 
Nie byłam zdolna do tego. Nie zostawiłabym Raven'a nawet gdyby to skończyło się moją śmiercią. 
Po chwili widząc, że Raven słabnie, rzuciłam się w wir walki. 
Walka skończyła się śmiercią wadery. 
Raven był ciężko ranny, ja miałam tylko kilka płytkich ran. 
- Raven, wszystko dobrze? - spytałam z płaczem. 

< Raven? >

niedziela, 22 września 2013

Od Raven'a cd historii Rosie

Zmieniłem się w Horinex'a, czyli smoka, z rodzaju niewidzialnych i pod jego postacią śledziłem wydarzenia. Cały lot smoka, który trzymał Rosie i dialog w zamku. Nie wiedziałem wprawdzie kto to, ale nie zamierzałem dać jej skrzywdzić Rosie!
- Nie przeszkadzam? - zapytałem zmieniając się w normalnego smoka.
- Troszkę. - uśmiechnęła się złowieszczo kobieta i wskazała ręką na mnie, a jej smok posłusznie podleciał.
- Myślisz, że możesz mnie pokonać takim śmieciem? - zagrzmiałem.
- Tak.
- To zobaczymy!
Spojrzałem bestii w oczy i już była pod moją kontrolą, bo była... dziełem Mocy Tworzenia! Nie miała nawet serca. Kazałem jej zawrócić i zaatakować właścicielke, ale wtedy...

< Rosie? >

Od Shervany cd historii Kill'a

- Śmierć?
- Wygnanie, miał zbyt dużo znajomych, którzy go chronili.
- Czyli może się tu pojawić?
- Może...

< Kill? >

Od Shervany cd historii Emersit'a

Zapadła cisza. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale nie mogłam siedzieć spokojnie i nic nie mówić, więc zapytałam:
- Może pójdziemy spać? Musisz zregenerować siły, a ja Moc.
Skinął głową, nie wydając żadnego dźwięku. Jakby zatopiony w myślach, położył się stękając lekko. Chwilę leżał z nieprzytomnym wzrokiem, a potem odpłynął do świata snu. Ja nie mogłam. Długo myślałam co się stało. Czemu uratował akurat mnie, a nie siebie? - dręczyłam się tym pytanie, póki nie stwierdziłam, że jeśli mam mu pomóc to muszę się położyć i uzdrowić go jutro całą moją Mocą.

~~~~ Rano ~~~~

Wstałam pierwsza, wraz z promieniami słońca, które padały mi teraz na pysk. Przeciągnęłam się i ostatecznie odpędzając sen - otrzepałam. Potem postanowiłam zapolować na coś, bo Em, raczej nie będzie w stanie. Starając się nie przedłużać polowania szukaniem sarny, upolowałam kilka królików i podsunęłam pod pysk basiora, który akurat niemrawo otwierał ślepia...

< Emersit? >

sobota, 21 września 2013

Od Rosie

Kręciłam się po terenach watahy, nie mając nic do roboty.
Nagle coś zleciało z drzewa. Obróciłam się w tamtą stronę. To był tylko liść.
- Nudy, nudy i jeszcze raz nudy! - mruknęłam pod nosem, wkurzona.
- E tam, nie jest tak źle... - odpowiedział ktoś.

< Dokończy ktoś? >

Od Ghoust Moona

Włóczyłem się w nowej postaci po granicach watahy.
Nagle wybiegło na mnie stado saren.
Odruchowo chciałem je zaatakować, ale duch raczej nie je...
- Rover Moon?! - usłyszałem po chwili głos wadery.
- Czego?! - burknąłem obracając się w stronę źródła głosu.
Przed oczyma ujrzałem waderę z różowymi końcówkami grzywki... Skąd ja ją znam? Zastanowiłem się.
- Rose?

<Rose?>



Obserwatorzy